środa, 29 kwietnia 2015

Avon - serum z marokańskim olejem arganowym

Witajcie Kochani :)
Zapewne większość z nas wie, jak ważne jest silikonowe serum w pielęgnacji delikatnych końcówek naszych włosów :) Do tej pory regularnie używałam znanego i lubianego jedwabiu od green pharmacy. Potem był krótki romans z jedwabiem CHI, jednak coś mi w nim nie pasowało i na razie go odstawiłam. Teraz padło na kurację marokańską z avonu. Tym razem będzie miłość :) 


Avon - serum z marokańskim olejem arganowym 


Skład:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Crambe Abyssinica Seed Oil, Trimethylsiloxyphenyl Dimethicone, Parfum, Ethylhexyl Methohycinnamate, Phenoxyethanol, Capryl Glicol, Dimethiconol, Argania Spinosa Oil, Panthenyl Ethyl ether, Phytantriol, Octocrylene, Tocopheryl Acetate, Zea Mays Oil, Beta carotene, Amyl Cinnamal, Coumarin, Geranio Butylpheny, Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl cinnamal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone 

Skład jest mocno silikonowy z dodatkiem naturalnych olejów - przed zapachem znajdziemy olej abisyński, po zapachu tytułowy olej arganowy oraz olej z kukurydzy. Silikony są zmywalne delikatniejszym szamponem. Jest też filtr UV.

Konsystencja i zapach:
Serum ma przyjemną, taką silikonowo-olejkową konsystencję, jak na taki produkt przystało :) Zapach jest śliczny, słodki, czuć w nim taką charakterystyczną dla avonowych produktów do włosów nutkę. Bardzo ładny.

Opakowanie:
Wielki plus za bardzo praktyczne i wygodne opakowanie - buteleczka z pompką, z której wydobywa się odpowiednia ilość produktu. Chyba przeleję sobie po skończeniu do niej inne serum, bardzo polubiłam się z tą buteleczką :)

Działanie:
Dobre serum do końcówek ma chronić, dodatkowo nie niszczyć, wygładzać i nie obciążać, nałożone w minimalnej ilości. Ten produkt spełnia wszystkie cztery warunki. Co dla mnie ważne, zaaplikowane w ilości małej kropelki nie obciąża włosów, za to pięknie je wygładza i dociąża. Nie zawiera wysuszającego alkoholu, jak np. biosilk, którego kilka lat temu namiętnie używałam i który koszmarnie mnie przesuszył ;) Bardzo dobrze chroni delikatne końce, nie zauważyłam od kilku miesięcy praktycznie żadnych rozdwojeń czy białych kulek, a zdarzały mi się seanse z lokówką.

Cena i dostępność:
Chyba każda z nas zna jakąś konsultantkę z avonu, albo sama nią jest :) W promocji serum kosztuje często jakieś 12-13zł, jest wydajne, z tym, że ja nakładam naprawdę odrobinkę. Bardzo się polubiliśmy ;)


Miałyście już to cudo? A może polecicie mi Wasz ulubiony produkt do końcówek? :) Całuję :*



niedziela, 26 kwietnia 2015

Równowaga PEH - jak dużo protein, humektantów i emolientów potrzebują moje włosy?

Witajcie Kochani :)
Równowaga między proteinami, humektantami oraz emolientami (równowaga PEH) jest bardzo ważna, jeśli chcemy właściwie pielęgnować włosy. Często wysyłacie mi meile z pytaniami, jak często Wasze włosy potrzebują protein, co które mycie nawilżać czy olejować. Ja niestety nie wiem ;) Mogę tylko proponować określone plany pielęgnacji, ale to Wy musicie obserwować Wasze włosy. Dzisiaj chciałabym napisać Wam, jak wiele protein, humektantów i emolientów potrzebują moje włosy :)




1. Proteiny
Zacznijmy od protein - to chyba grupa, wzbudzająca najwięcej emocji. Wiele z Was może używać protein bardzo często, nawet co każde, czy co drugie mycie. Dzieje się tak zwłaszcza na początku pielęgnacji, kiedy włosy są bardziej zniszczone, a przez to często złaknione protein i odbudowy. Potem zapotrzebowanie na proteiny może spaść - dokładnie tak było u mnie. Są jednak włosy, które tolerują proteinki dosłownie raz na 2 tygodnie - tak też jest ok :) Nie raz pisałam już na blogu, że moje włosy są proteinolubne - mogłam ich kiedyś używać co każde mycie i nie doczekałam się przeproteinowania. Teraz nie potrzebują ich już tak często, jednak nadal konieczne jest użycie protein przynajmniej 1 raz w tygodniu :) Spis moich ulubionych masek i odżywek proteinowych znajduje się TUTAJ.  Moją ukochaną proteiną jest keratyna hydrolizowana, lubię również kolagen z elastyną oraz proteiny zbożowe. Nie znoszę jedwabiu hydrolizowanego, chyba że jest go naprawdę niewiele ;)

2. Humektanty
Humektanty to inaczej nawilżacze :) Przykładowymi nawilżaczami są: miód, aloes, gliceryna, glikol propylenowy, mocznik, kwas hialuronowy, panthenol. Moje włosy na nawilżacze troszkę marudzą od zawsze (a najbardziej na glicerynę), muszę umiejętnie ich używać, żeby nie dorobić się na głowie puchu :) Jeśli gdzieś, w jakimś produkcie znajduje się nawilżacz (np. maski biovax) - muszę praktycznie zawsze dorzucić do niej chociaż ze 3 krople oleju. Inaczej moje włosy, mimo że są pięknie nawilżone, to niestety niedociążone i lubią lekko fruwać wokół głowy. Z olejem - są ładniej dociążone.  Jak często potrzebuję nawilżaczy? Teraz już ze 2 razy w tygodniu wystarczy. Jednak zimą, kiedy było bardzo sucho, sprawdzały się tylko pod olej - po myciu za to nie mogłam nakładać nic nawilżającego, ponieważ wszystko mnie puszyło ;) Post o tym, jak mądrze używać nawilżających maseczek i odżywek znajduje się TUTAJ, a spis nawilżających masek i odżywek TU.

3. Emolienty
W emolientach moje włosy mogłyby się kąpać :) Uwielbiają je, dlatego tak kochają oleje. Emolienty stosuję zawsze, przy każdym myciu, czasem w formie olejowania, czasem jako dodatek kilku kropel do maski/odżywki czy w ilości 1 kropelki na końcówki włosów. Ale muszą być :) Pięknie dociążają, nabłyszczają, ujarzmiają. Nałożone na humektanty, bądź dorzucone do nawilżającej maski - również wspaniale zatrzymują nawilżenie i zapobiegają puchowi. Ostatnio w mojej łazience królują same emolientowe produkty - kallos omega, cherry i blueberry, odżywka garniera z kokosem i masłem kakaowym, balsam planeta organica afryka z olejem makadamia oraz z olejem arganowym. Post o tym, jak w prosty i szybki sposób wzbogacić pielęgnację w emolienty znajduje się TUTAJ. Spis czysto emolientowych maseczek i odżywek jest tu: CZĘŚĆ I oraz CZĘŚĆ II.


Pilnujecie równowagi PEH? :) Jak to jest u Was? Całuję :*

piątek, 24 kwietnia 2015

Fratti - antyoksydacyjny spray do włosów z szungitem - wcierka idealna?

Witajcie Kochani :)
Wcierek używam w miarę regularnie od 1 lutego, w ramach zapuszczania włosów z Ewą ;) To naprawdę mnie zmobilizowało, ponieważ wcześniej miałam pojedyncze zrywy, wcierałam 2 razy i zapominałam na kilka miesięcy :) Tym razem jednak wzięłam się za siebie porządnie i kończę drugą buteleczkę wspaniałego sprayu do włosów z wodą szungitową od fratti. Jesteście ciekawi, jak moje wrażenia?




Opis producenta:
Antyoksydacyjny spray do włosów na bazie wody szungitowej efektywnie wzmacnia osłabione włosy i zapobiega ich wypadaniu. Specjalnie dobrany zestaw ziół, kompleks aminokwasów i antyoksydantów poprawia krążenie krwi w skórze głowy, stymuluje wzrost włosów, pomaga przywrócić witalność cebulkom włosowym. Spray wzmacnia, regeneruje i stymuluje wzrost włosów.

Wewnątrz butelki znajduje się mały kamień shungitowy. Nie należy go wyrzucać. Kiedy spray się skończy można go wyjąć, umyć i nosić w torebce. Kamień szungitowy ma potężną pozytywną energię



Składniki aktywne

Arginina to naturalny aminokwas, otrzymywany z nieoczyszczonego cukru, który ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie skóry. Jest wyjątkowo skutecznym nawilżaczem - nawilża nie tylko naskórek ale także głębsze partie skóry, a to za sprawą arginazy, która przekształca argininę w mocznik na poziomie komórkowym. Ze względu na wzrost nawilżenia naskórka i wzmacnianie bariery lipidowej skóry, arginina jest wyjątkowo cennym składnikiem w przypadku skóry bardzo suchej, atopowej czy z osłabiona barierą skórną. W cyklu biochemicznym arginina jest prekursorem produkcji tlenku azotu - substancji, która odpowiada za rozszerzanie naczyń krwionośnych. Ta jej cecha znajduje zastosowanie w preparatach pobudzających wzrost włosów, lepsze przenikanie substancji aktywnych do mieszka włosa a tym samym jego lepsze odżywienie, co wzmacnia osłabione, wypadające włosy, ze skłonnością do łysienia. Szungit to unikalny naturalny minerał, zawierający ponad 20 pierwiastków śladowych. Posiada duże właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i absorpcyjne.


Skład:
Aqua, Sodium PCA, Betaine, Sorbitol, Glycine, Alanine, Proline, Serine, Thereonine, Arginine, Lysine, Glutamic Acid, Pelos, Tocopheryl Acetate, Herbal Complex: Tilia Cordata, Urtica Dioica, Aesculus Hippocastanum, Calendula Officinalis, Arcticum Lappa, Melissa Offininalis, Panicum Milaceum, Viola Tricolor, Calluna Vulgaris, Saponaria Officinalis, Rosmarinus Officinalis, Lavandula  Angustifolia, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PEG-7 Glyceryl Cocoat, Butyrospermum Parki, Tetrasodium EDTA, Methylchlororisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Cl 19140, Cl 42090, CL 15985

Skład jest wspaniały - na początku znajdziemy kilka nawilżaczy, w tym bardzo ciekawy sorbitol. Następnie komplet aminokwasów, m.in. arginina oraz lizyna. Jest także tytułowy szungit, a także witaminka E. Potem koktajl ekstraktów roślinnych: z lipy, pokrzywy, kasztanowca, nagietka, łopiany, melisy, prosa, fiołka trójbarwnego, wrzosu, mydlnicy lekarskiej, rozmarynu oraz lawendy. Jest również jeden emolient - masło shea, pod koniec składu. Wielki plus za brak alkoholu - ten bardzo często wysusza i podrażnia mój skalp.

Konsystencja, zapach i opakowanie:
Spray to taka ziołowa, zielona woda, rzadka, jak na wcierkę przystało ;) Zapach - mocno ziołowy, dla mnie przepiękny, z tym, że ja jestem dziwna i uwielbiam przeróżne ziołowe zapachy. Może się nie podobać, jednak miłośniczki ziółek powinny być zachwycone. Mam poważne zastrzeżenia co do opakowania - wydawałoby się, że to taki fajny spryskiwacz. I faktycznie - na początku spisywał się świetnie, jednak gdzieś w połowie opakowania zaczął się koszmarnie zacinać. Ale to tak, że nic nie leciało. Słyszałam, że Wy też macie takie problemy, więc pewnie to wada fabryczna. Przelewam sobie spray do butelki z atomizerkiem i jest dobrze. Na dnie buteleczki leży sobie grzecznie szungit, jest całkiem spory, widzicie na zdjęciu powyżej :) Producent po zużyciu opakowania, radzi schować kamyczek i nosić przy sobie na szczęście.

Działanie: 
Od razu zaznaczę, że nie używałam tego sprayu na długość włosów - podejrzewam, że nie polubiłaby się ona z taką ilością nawilżaczy, ziółek i aminokwasów. Stosowałam go tylko jako wcierkę na skórę głowy, przed myciem, najczęściej na godzinkę. W taki sposób - spisał się doskonale. Bardzo zauważalnie przyspieszył porost, widziałam to po odroście, który zamiast rosnąć niecały 1cm, jak normalnie, zwiększał się o 1,8-2cm w ciągu miesiąca - dla mnie to świetny wynik. Widać, że aminokwasy i ziółka radzą sobie świetnie. Z początku używałam go około 3 razy w tygodniu, po czasie jednak spora ilość ziół dała o sobie troszkę znać i zaczął lekko przesuszać skórę głowy - zmniejszyłam ilość aplikacji do 2 razy w tygodniu, nawilżam skalp i jest dobrze. Włosów wypada mi bardzo mało, nie wiem jednak, czy to zasługa sprayu, odkąd trzymam zdrową dietę i suplementuję się, rzadko zdarza mi się większe wypadanie ;) Kończę już 2 buteleczkę i myślę, czy nie zamówić trzeciej, ale wtedy na pewno kupię coś jeszcze, a zapasy mam ogromne. Ehh, i bądź tu człowieku mądry ;)

A tutaj mój przyrost, po dwóch miesiącach używania wcierki, po lewej zdjęcie z początku stycznia, po prawej z początku marca. Mam nadzieję, że widać różnicę :)
Skusiłam Was? A może kochacie go tak, jak ja? Jaka jest Wasza ukochana wcierka, najlepiej bez alkoholu? :)



środa, 22 kwietnia 2015

Suszarka philips 8232 - najlepszy prezent walentynkowy :)

Witajcie Kochani :)
Post miał pojawić się już wcześniej, a dokładnie pod koniec lutego, ale zupełnie o nim zapomniałam :) Na walentynki Wojtek zrobił mi niespodziankę i kupił mi suszarkę do włosów.  Nic o tym nie wiedziałam wcześniej, nie konsultował się ze mną, za to z prezentem trafił doskonale. Przedstawiam Wam suszarkę philips 8232 - mój najlepszy jak do tej pory prezent walentynkowy :)


Wojtek wiedział, że znudziły mi się czarne suszarki :) Wybrał dla mnie biały model ze złotymi elementami. Suszarka ma świetny dyfuzor z dość długimi kolcami - taki właśnie chciałam i o takim mu opowiadałam :) Dyfuzor od zawsze świetnie podkreśla mi skręt, zatem nie wyobrażam sobie już suszarki bez tego elementu. Jest też oczywiście koncentrator, sama jednak praktycznie w ogóle z niego nie korzystam.


Jak widzimy na poniższym zdjęciu, suszarka ma 2 zakresy szybkości suszenia oraz 3 zakresy temperatury - chłodny, ciepły - wg producenta optymalny, zapobiegający przegrzaniu włosów oraz gorący. Jest też specjalny przycisk ze śnieżynką - najchłodniejszy, trzeba go jednak trzymać w trakcie suszenia, jeśli chcemy taką chłodną temperaturę. Sama najczęściej używam tego środkowego - ciepłego, czasem dokańczam chwilkę suszenie chłodnym.


Mamy tutaj funkcję jonizującą, co ma zapobiegać puszeniu i  elektryzowaniu się włosów - sama widzę różnicę między suszarką z jonizacją, a bez niej. Jest również uchwyt do zawieszenia w łazience - bardzo przydatne, u mnie suszarka zawsze wisi w łazience :) Mam wrażenie, że nie jest tak ciężka, jak niektóre, inne philipsy, ale być może już się przyzwyczaiłam do takich suszarek i nie czuję ich ciężaru ;) Moc to 2200W. Jak na razie nie mam żadnych zastrzeżeń, działa bez zarzutu - oby jak najdłużej :) 

Nie wyobrażam sobie suszenia włosów każdorazowo naturalnie - nie znoszę uczucia mokrych włosów, no nic na to nie poradzę  :)


Jakie macie suszarki? A może suszycie włosy zawsze naturalnie? :) Całuję :*

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów z kallosem aloe i olejem krokoszowym :)

Witajcie Kochani :)
Wczoraj pogoda niezbyt dopisywała, przynajmniej w okolicach Krakowa. Postanowiłam sobie jakoś poprawić humor i dzień spędziłam na dopieszczaniu włosów oraz oglądaniu hiszpańskiego serialu El barco ;) Swoją drogą - wciąga jak nie wiem co, dawno tak się nie zaoglądałam, zaczynam już drugi sezon. Ale wracając do tematu ;)

Postanowiłam naolejować włosy pierwszy raz na maseczkę kallos aloe - sok z aloesu ma jeszcze przed zapachem. Zmoczyłam zatem lekko włosy, nałożyłam na nie kallosa aloe, a następnie łyżeczkę mojego ukochanego oleju z krokosza. Potrzymałam mieszankę 1,5 - 2 godziny i zmyłam płynem facelle sensitive. Po hennie moje włosy zawsze przez jakiś czas mocniej się przetłuszczają i muszę częściej myć je delikatnymi szamponami zamiast mycia odżywką. Następnie nałożyłam na nie niewielką ilość bogatej w proteiny maseczki biovax - z keratyną i jedwabiem. Potrzymałam 15 minut, spłukałam. Na mokre jeszcze włosy nałożyłam odrobinę rozwodnionego balsamu green pharmacy z olejem arganowym i granatem - jako taką odżywkę bez spłukiwania. Wysuszyłam włosięta ciepłym nawiewem i zawinęłam w pętelkę. Po dwóch godzinach i rozwinięciu prezentują się tak:


Zdjęcia robiłam bez lampy, żeby pokazać Wam, w jak fajnej są kondycji po niedzielnym dopieszczaniu.  Oczywiście widać moje odgniecenie od gumki, choć pętelkę zrobiłam bardzoooo słabą, chyba taki już mój urok :D Jestem bardzo zadowolona, ponieważ włosy po olejowaniu na kallosa aloesowego są CUDOWNIE i odczuwalnie nawilżone - chyba mam nową, ulubioną odżywkę do olejowania :) Jak to po biovaxie proteinowym - na końcach łapią skręt i zawijaski. Są bardzo ładnie dociążone, nic nie fruwa i nie są spuszone. Jest dobrze :)

Co dobrego zjadły Wasze włosięta od niedzieli? :) Całuję :*

sobota, 18 kwietnia 2015

Emolienty - jak w prosty sposób wzbogacić nimi pielęgnację?

Witajcie Kochani :)
Emolienty, emolientowa maska, emolientowa pielęgnacja - ciągle słyszymy takie pojęcia. O tym, jak emolienty są ważne w pielęgnacji włosów zniszczonych i suchych, przekonałam się ja, jak również mnóstwo innych osób, dbających o włosy. To właśnie emolienty wygładzają włosy, nabłyszczają i  zapobiegają ich puszeniu. Jak w prosty i szybki sposób wzbogacić o nie naszą pielęgnację?




Czym są emolienty?
Napiszmy sobie króciutko i w paru zdaniach, czym to w ogóle są te emolienty. Emolienty to substancje, które tworzą na powierzchni włosów ochronny film, zapobiegający utracie nawilżenia, a także chroniący przez czynnikami pogodowymi czy mechanicznymi. W skrócie - bez emolientów nie ma życia no :) Przykładem emolientów mogą być oleje (np. olej kokosowyolej arganowy, olej makadamia, olej z kiełków pszenicy), masła (masło shea, masło kakaowe), alkohole tłuszczowe (np. cetyl alcohol), a także silikony (np. dimethicone, cyclomethicone) :)

Sposób 1 - dodatek oleju do maski bądź odżywki
Najszybszym i chyba najprostszym sposobem na wzbogacenie naszej włosowej pielęgnacji w emolienty jest dodatek naszego ulubionego oleju do maski bądź odżywki do spłukiwania. Ilość - wszystko zależy od naszych włosów, ich stanu, długości czy gęstości. Na moje cienkie, średnio gęste włosy do łopatek daję teraz do 5 kropli oleju na łyżeczkę maski. Gęste i długie włosy do pupy mogą potrzebować nawet łyżki  - sprawdźcie na sobie :) Taką maseczkę czy odżywkę zmywamy potem samą wodą. Jeśli włosy będą lekko tłuste - zmniejszamy ilość oleju. Najbezpieczniej jest zacząć od kilku kropel.

Sposób 2 - kropla lub dwie oleju na włosy
Warto także wgnieść w wilgotne bądź suche włosy kroplę lub dwie oleju, jako takie ochronne serum czy odżywkę bez spłukiwania. Często zapobiega to puszeniu i ujarzmia włosy. Taki sposób może świetnie zastąpić silikonowe serum do końcówek włosów :) Raczej skupmy się na końcówkach włosów i nie nakładajmy na włosy oleju powyżej ucha, mogą przez to szybciej się przetłuścić ;)

Sposób 3 - silikonowe serum do włosów
Silikonowe sera znamy chyba wszyscy :) Wiele firm ma je w swojej ofercie, a silikony są również emolientami. Od siebie bardzo polecam jedwab green pharmacy oraz kurację marokańską z avonu, ale wiem, że lubiany jest także jedwab z CHI i olejki marionu. Wgniecenie takiej kropelki silikonowego serum na wilgotne bądź suche włosy zajmuje dosłownie chwilkę, a my dzięki temu chronimy nasze włosy emolientami.

Sposób 4 - stosowanie masek i odżywek emolientowych :)
Jakież to proste :) Na drogeryjnych półkach szukajmy masek i odżywek z emolientowym składem, przeważnie pięknie dociążają włosy i zapobiegają puszeniu. Do moich ulubieńców należy między innymi czarna maska marokańska, kallos multivitamin czy maseczka w saszetkach fitokosmetik. Spis takich czysto emolientowych masek i odżywek oraz moje ulubione produkty emolientowe są tutaj:

Sposób 5 - olejowanie
No ale miało być prosto i szybko, zatem olejowanie opuszczam - to aż tak szybkie nie jest ;)


Stosujecie któryś z powyższych sposobów? :) Całuję :*


piątek, 17 kwietnia 2015

Nawilżające dodatki do henny

Witajcie Kochani :)
Od września zeszłego roku regularnie hennuję swoje włosy - co 1-2 miesiące. O sposobie rozrabiania henny napiszę jeszcze osobny post, dzisiaj chciałabym Wam wspomnieć o tym, jak można fajnie wzbogacić mieszankę henny w nawilżające dodatki. Jesteście ciekawe, co tam dorzucam ciekawego do zielonego proszku? :)




1. Po co w ogóle dodawać do henny nawilżające dodatki?
Osoby, które regularnie hennują włosy zapewne wiedzą, że po zmyciu jej na głowie panuje susza. I to susza w prawdziwym wydaniu - włosy są matowe, szorstkie i po prostu suche ;) Pierwszy raz nałożyłam na włosy hennę, pomieszaną jedynie z wodą i sokiem z cytryny, nie dodając żadnej nawilżającej maseczki. Było naprawdę sucho i szorstko. Drugim i każdym kolejnym razem postanowiłam już trochę eksperymentować i do mieszanki dodawałam nawilżające produkty. Włosięta praktycznie nie odczuwały przesuszenia bądź było ono naprawdę wyraźnie mniejsze.

2. Co dodaję do mojej hennowej mieszanki?
Najważniejsze są nawilżacze i to właśnie na nich się skupiam. Robiłam już hennowe mieszanki na włosy z łyżką maseczki aloesowej naturvital maską gloria wzbogaconą panthenolem, a także z maską aloesową biovax.. Dodawałam również łyżkę żelu lnianego. Mam wrażenie, że najlepiej spisuje się u mnie w takich nawilżających mieszankach właśnie żel lniany. Najlepiej używać maseczek nawilżających i tych bez silikonów. Można wzbogacić maskę gloria np. gliceryną, dostępną za grosze w aptece :)

3. W jaki sposób zrobić taką mieszankę?
W przypadku mojej henny khadi red, tej naturalnej,  do porcelanowej miseczki wsypuję proszek, trochę ciepłej wody i soku z cytryny. Mieszam wszystko dokładnie drewnianą łyżką, dodaję łyżkę maski z nawilżającymi dodatkami, ewentualnie dolewam jeszcze trochę wody czy cytryny. Piszę tylko o hennie khadi naturalnej, bądź hennie z dodatkiem amli, wiem, że inne henny, np. henna khadi ciemny brąz czy indygo nie zalecają dodawać do mieszanki soku z cytryny, tylko samą wodę. Ale do nich również można spokojnie dorzucić nawilżające dodatki :)


Hennujecie włosy? Dodajecie coś do henny? :) Całuję :*



środa, 15 kwietnia 2015

Jak dociążyć włosy?

Witajcie Kochani :)
Włosy lubią robić nam różne psikusy - bardzo wiele osób ma jednak problem ze skutecznym dociążeniem włosów.  Sama, jako właścicielka falowanych włosów często się z tym borykam. Co zatem zrobić, aby włosy nie fruwały nam wokół głowy i były gładkie? Myślę, że da się na to coś zaradzić :)



1. Regularnie olejuj włosy
To właśnie oleje pomagają mi najskuteczniej dociążyć włosy - jak zapominam o olejowaniu na kilkanaście dni, włosięta już zaczynają bardziej fruwać ;)  Dobrze dobrany olej i metoda olejowania potrafią zdziałać cuda. Częstotliwość nakładaniu oleju zależy już od indywidualnych potrzeb, spokojnie można zacząć od olejowania co każde mycie. Warto także znaleźć swoją ulubioną metodę olejowania - są osoby, które nie widzą praktycznie żadnych efektów przy olejowaniu na sucho, za to świetnie sprawdza się u nich olejowanie na mokro bądź na odżywkę. Wszystkie posty olejowe, napisane do tej pory znajdują się w TEJ ZAKŁADCE.

2. Dodawaj olej do maski i stosuj olej na końcówki
No i znowu te oleje ;) Kiedy jakaś maska jest dla mnie zbyt lekka, wzbogacam ją kilkoma kroplami ulubionego, dociążającego oleju - w moim przypadku to olej z pestek śliwki, z pestek moreli oraz orzecha laskowego. Uzyskuję wtedy wspaniale dociążającą maseczkę i nie wyrzucam do kosza bubelka ;) Warto także wgnieść 1-2 krople wybranego oleju w końcówki, zamiast/oprócz silikonowego serum. Pięknie dociąża i ujarzmia włosięta. Post o tym, jak mądrze wzbogacać maski i odżywki do włosów znajduje się TUTAJ.

3. Stosuj silikony
Nie wiem, czemu tak wiele osób odrzuca silikonowe produkty na początku pielęgnacji. To właśnie silikonowe maski, odżywki i produkty do końcówek pomagają nam w ujarzmieniu i dociążeniu włosów. Oczywiście - warto przy tym używać bardziej naturalnych metod - wyżej wspomniane olejowanie, dodatki do maseczek, półprodukty. Jeśli czujemy, że nasze włosy nie są w najlepszej formie, spróbujmy wprowadzić chociaż samo silikonowe serum na końcówki - różnica powinna być bardzo widoczna :) Wyjątkiem są osoby, stosujące się ściśle to metody CG lub posiadaczki cienkich i delikatnych włosów - tutaj silikony często momentalnie strączkują włosy. Moje stanowisko na temat silikonów opisałam w TYM POŚCIE.

4. Myj włosy odżywką
Coraz częściej dostaję meile od dziewczyn, które skarżą się, że po dziecięcych szamponach czy delikatnych myjadłach mają nieprzyjemne w dotyku i niedociążone włosy. Ja też tak mam ;) Oczywiście, jeśli używam takiego myjadła co każde mycie. Dlatego zawsze polecam spróbować myć włosy odżywką - te cienkie, delikatne i z niższą porowatością mogą nie być zadowolone. Metoda jednak może się świetnie sprawdzić w przypadku włosów suchych, puszących się, o wyższej porowatości. Oczywiście raz na czas należy je oczyścić czymś mocniejszym. Dajmy kłaczkom czas na przyzwyczajenie się do tej metody :) Posty o myciu włosów odżywką znajdują się tutaj:

5. Postępuj ostrożnie z humektantami
Jeśli użyjemy maseczki bogatej w sok z aloesu w bardzo suchą bądź wilgotną pogodę, wielce prawdopodobne, że zobaczymy spuszone i niedociążone włosy. Humektanty w nieodpowiednią pogodę potrafią zrobić sporą szopkę ;) Poczytajmy o punkcie rosy, obserwujmy włosy, ewentualnie do nawilżających maseczek dodawajmy kilka kropel oleju - powinno być lepiej. Spis masek i odżywek humektantowych-nawilżających znajduje się TUTAJ, natomiast sposób na bezpieczne używanie nawilżaczy opisałam TU.

6. Zwracaj uwagę na proteiny
Jedne włosy mogą kochać hydrolizowaną keratynę, inne nie pogardzą żółtkiem. Moje fale są zawsze gładkie i błyszczące właśnie po hydrolizowanej keratynie, za to za lekkie i spuszone po hydrolizowanym jedwabiu. Próbujmy różnych protein, różnych kombinacji, w różnych odstępach czasowych - za częste (przeproteinowanie) lub za rzadkie (przenawilżenie, przy dużym udziale humektantów) stosowanie protein może skutkować puchem i niedociążeniem włosów.

7. Umiejętnie używaj suszarki
Są włosy, które po suszarce przypominają miotełkę, a są i takie, które są po niej gładkie i dociążone :) Musimy oczywiście sprawdzić, do której grupy my należymy. Ja zawsze lubiłam suszyć włosy, po suszarce zawsze wyglądają dużo lepiej, niż wysuszone naturalnie. Oczywiście - warto wybrać ciepły oraz chłodny nawiew, raczej unikać gorącego.

8. Sprawdź, czy nie masz falowanych włosów
Właśnie tak - mnóstwo spuszonych, niedociążonych włosów to nieumiejętnie traktowane fale. Piszę tylko o falach, gdyż podejrzewam, że właścicielki loczków jednak zdają sobie sprawę z ich istnienia :) Spróbuj po umyciu, takie mocno mokre włosy pougniatać dłońmi z maleńką ilością odżywki bez spłukiwania czy kapką takiej do spłukiwania. Odciśnij w bawełniany podkoszulek i daj im naturalnie wyschnąć. Jeśli utworzą się fale, nawet w miarę nieregularne i utrzymają się jakiś czas, coś może być na rzeczy :) Wtedy warto spróbować wydobywać skręt oraz zastosować pielęgnację CG - curly girl, o której napiszę innym razem. 


Jakie są Wasze najlepsze sposoby na dociążenie włosów? :) Całuję :*

 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów - hennujemy na bogato :)

Witajcie Kochani :)
Czas na nieco opóźniony opis moich niedzielnych starań - tym razem musiałam już ponownie zahennować włosy, ponieważ odrost już trochę straszył :) Ostatnio kombinuję sporo z dodatkiem różnych nawilżających produktów do mieszanki henny, żeby przesusz pohennowy był mniejszy. Chyba udało mi się odnaleźć idealną kombinację :)

Rano przygotowałam hennę - w miseczce rozrobiłam 50g naturalnej henny khadi, następnie dolewałam a to trochę ciepłej wody, a to trochę soku z cytryny i dokładnie mieszałam. Dorzuciłam jeszcze łyżkę maski gloria, wzbogaconej kilkunastoma kroplami panthenolu oraz NMF. Odstawiłam na kilka godzin w ciepłe miejsce.

Włosy, jak zawsze przed położeniem henny, umyłam dwukrotnie szamponem oczyszczającym od farmony z żeń szeniem. Właśnie mi się skończył, mimo, że do oczyszczania był całkiem dobry, to wracam z przyjemnością do pokrzywowego szamponu barwy - mam jakoś do niego sentyment - to był mój pierwszy oczyszczacz. Następnie Wojtek nałożył na całe włosy hennę - lubię, jak robi to właśnie on, wiem że będzie równo, a i wtedy możemy sobie spokojnie pół godzinki porozmawiać :D Po wszystkim zawinęłam głowę w foliową reklamówkę, okryłam ręcznikiem i chodziłam tak półtorej godzinki. Zmyłam wszystko dokładnie, pougniatałam włosy na samej wodzie, bez żadnej odżywki i stylizatora. Zrobiłam 15 minutowy plunking i zostawiłam fale do naturalnego wyschnięcia. Niestety, schły dość długo, po 4 godzinach nadal były mocno wilgotne - padłam i poszłam spać ;)


Spałam na włosach, kręciłam się bardzo, w nic ich nie zawijałam, myślałam, że rano ze skrętu nic nie zostanie - a tu popatrzcie - są i fale i gdzieniegdzie rulonik :) Choć widać, że włosy są też zmęczone po nocy. Przesuszu praktycznie brak, wszystko dzięki dodatkowi glorii z panthenolem i NMF, dałam ich sporo i jak widać - było warto :) Szkoda, że nie ma słoneczka, kolor byłby ładniejszy i żywszy. Po lewej zdjęcie bez lampy, po prawej z lampą.


Jak tam Wasze weekendowe włosowe działania? :) Hennujecie włosy? Całuję :*

sobota, 11 kwietnia 2015

Hipp - krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała - nie tylko dla maluszków ;)

Witajcie Kochani :)
Stali czytelnicy mojego bloga zapewne orientują się, że dość rzadko kupuję drogeryjne kremy do twarzy. Większość z nich zwyczajnie mnie podrażnia :) Przechadzając się jednak kiedyś po hebe, zerknęłam na skład kremu do twarzy hipp - po kilku sekundach zadowolona wrzuciłam go do koszyka - nie znalazłam w składzie ani mało lubianej przeze mnie gliceryny, ani parafiny. Jak krem spisał się w pielęgnacji mojej cery?


Hipp - krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała 


Skład: 
Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Cocoglycerides, Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Carboxymethyl Betaglucan, Panthenol, Phenoxyethanol, Cetearyl Glucoside, Behenyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Parfum, Xanthan Gum, Myristyl Glucoside, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, p-Anisic Acid.

Mamy tutaj masę emolientów, w tym olej słonecznikowy oraz ze słodkich migdałów :) Jest też nawilżający panthenol. Brak nielubianej przeze mnie w produktach do twarzy gliceryny ;)

Zapach i konsystencja:
Krem pachnie pięknie, typowo dla kosmetyków hipp, ja bardzo lubię tę nutę zapachową. Kojarzy mi się również z synkiem, ponieważ praktycznie od małego kupowałam mu kosmetyki hippa ;) Konsystencja jest średnio gęsta, bardzo przyjemna, kremowa, delikatna.

Opakowanie:
Wygodna tubka z klapką, otworek w sam raz. Stoi na głowie, nie przewraca się, kolor biało-zielony, nie mam zastrzeżeń ;) 

Działanie:
Nie spodziewałam się, że będę aż tak zachwycona dziecięcym kremem do twarzy! :)  Jest delikatny, wspaniale nawilża i cudownie zmiękcza moją skórę. Nie podrażnia (a mnóstwo kremów do twarzy to robi), sam łagodzi delikatne podrażnienia. Po wieczornym użyciu - rano cera jest aksamitna, gładziutka, bez suchych skórek. Co ważne - wchłania się bardzo szybko, nie zostawia wyczuwalnej powłoczki, a jednak działa :) Nie powoduje powstawania zaskórników ani krostek, przynajmniej na mojej twarzy. Idealny pod podkład. Smaruję nim również synka. Jeśli tylko go gdzieś znajdziecie - bardzo polecam. Może nawet jest w rossmannie? :)

Lubicie kosmetyki hipp? Ja osobiście je uwielbiam :) Całuję :*


czwartek, 9 kwietnia 2015

Wiosenna, włosowa rosyjska chciejlista :)

Witajcie Kochani :)
Spędziłam dzisiaj piękny dzień na dworze - mam nadzieję, że u Was również tak ślicznie świeciło słoneczko co :) Wiosno - zapraszamy :D A jeśli mowa o wiośnie, zrobiłam nową, wiosenną włosową chciejlistę. Tym razem znalazły się na niej same rosyjskie kosmetyki, jako że ostatnio znowu mnie kuszą, a wiem już na szczęście, co lubią moje włosy i co prawdopodobnie dobrze się spisze. Post o rosyjskich kosmetykach możecie przeczytać TUTAJ, a tymczasem zapraszam Was na moją świeżutką, włosową chciejlistę :)


Fitokosmetik - organiczna maska do włosów blask i odżywienie z olejem arganowym - klik
Skład: Aqua, Organic Hamamelis Virginiana Leaf Floral Water, Argan Oil( olej arganowy), Organic Macadamia Intergrifolia Seed Oil (organiczny olej makadamia), Simmondsia Chinensis Oil (olej jojoba), Cydonia Oblonga Mil Extract(ekstrakt z owoców pigwy), Citrus Bergamia Extract (ekstrakt  owoców bergamoty), Verbena Extract (ekstrakt werbeny), Zingiber Officinale Extract (ekstrakt z imbiru) , Eugenia Caryophyllata Essential Oil (olejek goździkowy), Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostereate, Glyceryl Stereate SE, Perfume, Beta-Carotene, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol


Dr. BIO - maska do włosów zniszczonych z olejem arganowym - klik 
Skład: Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil* (olej arganowy), Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil (olej z pomarańczy bergamotki), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (olej lniany), Rosmarinus Officinalis Leaf Oil (olej rozmarynowy), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Commiphora Gileadensis Extract (ekstrakt z drzewa balsamowego), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.


Dr. BIO - balsam do włosów zniszczonych z olejem arganowym - klik
Skład: Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil* (olej arganowy), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Prunus Amigdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Santalum Album (Sandalwood) Oil (olej z drzewa sandałowego), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetyl Ether, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Origanum Majorana Leaf Extract (ekstrakt majeranku), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid 


Ecolab - maska do włosów nawilżająca - klik 
 Skład: Aqua, Hibiscus Petal Floral Water(napar z hibiscusa), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamii), Borago Seed Oil Refined (olej z nasion ogórecznika), Organic Butyrospermum Parkii (organiczne masło shea), Cananga Extract (ylang ylang), Sesamum Indicum Oil (olej sezamowy), Argan Oil (olej arganowy), Zingiber Officinate Root Extract (imbir), Royal Jelly (pszczele mleczko), Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol


Ecolab - balsam do włosów regenerujący - klik
Skład: Aqua, Hibiscus Petal Floral Water(woda hibiscusowa), Prunus Persica Oil (olej z nasion brzoskwini), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Hibiscus Extract, Organic Triticum Vulgare Oli(organiczny olej z kiełków pszenicy), Organic Vaccinium Macrocarpon Seed Oil (organiczny olej z nasion żurawiny), Euterpe Oleracea Extract (euterpa warzywna – jagody acai), Argan Oil (olej arganowy), Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.


Planeta organica afryka - maska z olejem arganowym - klik 
Skład: Aqua with infusion of Organic Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Hydroxyethylcellulose, Tocopheryl Acetate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric


Oczywiście nie wszystko na raz, ale mam nadzieję, że choć część z tych rzeczy uda mi się w tym roku jeszcze przetestować :) Zaciekawiło Was coś? Całuję :* 

środa, 8 kwietnia 2015

Fitomed szampon ziołowy do włosów suchych i normalnych

Witajcie Kochani :)
Moje włosy i skóra głowy nie przepadają za szamponami - są po nich przesuszone i matowe, a skóra głowy woła "pić" ;) Mimo wszystko postanowiłam przetestować w ramach współpracy szampon do włosów suchych i normalnych od fitomedu - możecie go obejrzeć w sklepie internetowym producenta TUTAJ. Czy szampon zadowolił moje włosy i skalp? Przeczytajcie :)


Fitomed szampon ziołowy do włosów suchych i normalnych 


Skład:
Aqua, Saponaria Officinalis Root Extract, Equisetum Arvense Extract, ,Humulus Lupulus Cone Extract,Tilia Cordata Extract Urtica Dioica Extract, Coco Glucoside, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Peg-7-Glyceryl Cocoate, Cytric Acid, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone.

W składzie królują ekstrakty ziołowe:  wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, ziela skrzypu polnego, szyszek chmielu, kwiatostanu lipy oraz liścia pokrzywy. Zaraz za nimi znajduje się sporo detergentów - zarówno tych agresywniejszych, jak i delikatniejszych. Szampon powinien dobrze myć :) Na szczęście - nie ma gliceryny, która nawet w szamponach lubi mnie puszyć.


Konsystencja i zapach:
Szampon ma średnio gęstą, taką lekko glutkowatą konsystencję :) Troszkę go schodzi na jedno mycie, mimo że zawsze myję nim kubeczkowo. Zapach - ziołowy, bardzo przyjemny, dla miłośniczek natury.


Opakowanie:
Prosta buteleczka z klapką, otworek w sam raz, nie wylewa się na raz za dużo produktu. Widać ubytek kosmetyku. Naklejki i napisy nie ścierają się. Nie mam zastrzeżeń :)


Działanie:
Gdzieś ktoś pisał, że to taki delikatny szamponik. Dla mnie jest to prawdziwy oczyszczacz :) Całkiem przyjemnie się pieni, tym bardziej, jeśli ktoś stosuje metodę kubeczkową. Piana jest taka delikatna i lekka. Wielki plus za to, że po 3 umyciach pod rząd nie przesusza i nie podrażnia mojej skóry głowy - a ona bardzo marudzi na popularne szampony oczyszczające. Włosy na długości czują, jeśli myłam je tym szamponem, są mniej dociążone, jednak na pewno nie są szorstkie, jak po innych mocnych produktach. Bardzo ładnie błyszczą ;)  Na dłuższą metę - nie dam rady używać go co mycie, o ile skalp jest zadowolony, tak już włosy na długości wołają o mycie odżywką :) Przez ziółka w składzie - dość mocno plącze włosy, bez odżywki się nie obejdzie. Jednak jako oczyszczacz - sprawdza się bardzo ładnie, na co dzień - dla mnie i moich włosów za mocny.


Opis producenta:
Składniki aktywne: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, ziela skrzypu polnego, szyszek chmielu, kwiatostanu lipy, liścia pokrzywy.
Działanie:
- zapobiega nadmiernemu łuszczeniu się skóry,
- zmniejsza lub likwiduje swędzenie skóry,
- zmniejsza łamliwość i wypadanie włosów po zabiegach fryzjerskich,
- przywraca włosom miękkość.

Polecany przez dermatologów:
- przy alergicznym świądzie skóry,
- w przypadku nadmiernego wypadania włosów na skutek stosowania diet odchudzających, długotrwałego przyjmowania leków oraz częstych zabiegów fryzjerskich.

Przeznaczenie: do włosów suchych i normalnych.
Właściwości: wytwarza swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę i delikatnie myje włosy.
Fitomed poleca: wskazane jest stosowanie odżywki Fitomed "Zioła i witaminy" każdorazowo po umyciu włosów.





Miałyście już któryś z fitomedowych szamponów? :) Całuję :*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Cece Med odżywka zapobiegająca wypadaniu włosów - jak spisała się na długości? :)

Witajcie Kochani :)
Odżywkę Cece Med dostałam już dawnooo temu od Maliniarki z bajzlu kosmetycznego. Leżała sobie w zapasach, aż postanowiłam wreszcie ją wydostać z odmętów mojej szafki i wypróbować :) Pierwszy raz wylądowała na skórze głowy - od razu jednak mnie podrażniła, postanowiłam ją zatem wypróbować na długości włosów. Co z tego wynikło? Przeczytajcie :)




Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Palmitate, Hydrolyzed Lupine Protein, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Calcium Pantothenate, Inositol, Glyceryl Linoleate, Tocopheryl Acetate, Retinol Acetate, Butylene Glycol, Niacynamide, Hydrolyzed Wheat Protein, Ethoxydiglycol, Tussilago Farfara (Cooltsfoot Leaf Extract, Citric Acid, Benzophenone-4, Methylparaben, Propylparaben, CI19140, CI 16035, Parfum.

Skład obfituje w proteiny i witaminy - po początkowej mieszaninie emolientów, humektantu oraz antystatyku, możemy zobaczyć hydrolizowane proteiny łubinu oraz hydrolizowaną keratynę. Dalej już koktajl witaminek, jeszcze troszkę nawilżaczy, hydrolizowane proteiny pszenicy oraz ekstrakt z podbiału pospolitego. Prawie na samym końcu - filtr UV.

Konsystencja i zapach:
Odżywka ma dość lekką, średnio gęstą konsystencje, jak na odżywkę przystało :) Kolor różowy. Zapach - czuć wyraźnie keratynę, taki troszkę keratynowo-kosmetyczny, bez szału, ale da się wytrzymać.

Działanie:
Jest to odżywka dedykowana głównie dla skóry głowy. Jak już wspomniałam na początku posta, nałożyłam ją jeden jedyny raz na skalp - po zmyciu myślałam, że się zadrapię ;) Nie wiem, co mnie tak podrażniło, być może glikol propylenowy, więcej jednak na skórze głowy się nie pojawiła. Postanowiłam przetestować ją na długości. Solo - była deczko za lekka, choć bardzo ładnie nawilżała włosięta. Jednak prawdziwy potencjał pokazała z dodatkiem oleju. Po takiej mieszance moje fale były dociążone, nawilżone aż po same końce i takie aksamitne w dotyku - bardzo przyjemne :) Odżywka świetnie spisywała się także przy złożonej pielęgnacji - kładłam ją na jakieś 15 minut, zmywałam i na 5 minutek coś emolientowego. Włosięta po takiej złożonej pielęgnacji z odżywką cece med w roli głównej możecie zobaczyć tutaj:



Miałyście już coś z firmy Cece Med? :) Całuję :*

 

 

piątek, 3 kwietnia 2015

Gumki invisibooble - czy polubiłam się z kabelkami? :)

Witajcie Kochani :)
Kilka miesięcy temu kupiłam znane wszystkim gumki do włosów invisibooble - 3 oryginalne sztuki w kolorze czerwonym. Wiązałam z nimi wielkie nadzieje, ponieważ zwykłe, miękkie gumki odgniatały się bardzo wyraźnie na moich włosach. Jesteście ciekawe, czy polubiłam się z "kabelkami" od telefonu? ;)



Opis producenta:
Invisibobble rewolucyjna gumka do włosów, która nie ciągnie i nie wyrywa ich. Jest bardzo trwała i estetyczna dostępna w wielu kolorach, idealna do każdego rodzaju włosów. Nie ściska włosów ciasno, dzięki czemu nie powoduje bólu tuż przy skórze głowy, co jest częste podczas używania tradycyjnych gumek. Może być noszona również jako bransoletka, estetycznie okalając nadgarstek. 

Projekt gumki Invisibobble powstał w oparciu o konstrukcję zwykłego przewodu od tradycyjnej słuchawki telefonicznej. Sprężynowa budowa gumki sprawia, że ciasno utrzymuje ona włosy, ale nie powoduje ściskania ich i nie tworzy widocznych śladów, tak jak to jest w przypadku tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej właściwości gumki Invisibobble są delikatne dla struktury włosów i nie niszczą ich.
 
Wykonane z delikatnego tworzywa, wodoodpornego i wytrzymałego, nie posiadają metalowych spojeń, które często bywają przyczyną wyrywania i ciągnięcia kosmyków podczas zdejmowania i noszenia tradycyjnych gumek do włosów. Dzięki tej łagodności, noszenie końskiego ogona przez cały dzień nie powoduje dyskomfortu dla skóry i bólu w okolicy skalpu. 


Moje wrażenia :) 
Gumki faktycznie wyglądają jak kabel od telefonu, część osób może uważać, że to śmieszne, mnie osobiście bardzo to się podoba i faktycznie, kiedy nie noszę gumki na włosach, znajduje się ona na moim nadgarstku :) Jak już pisałam na początku, miałam wielki problem ze śladami i załamaniami na włosach po zwykłych, miękkich frotkach. W przypadku invisibooble problem jest dużo mniejszy, jednak nie mogę napisać, że gumeczki te w ogóle nie zostawiają śladów - zostawiają, ale dużo, dużo słabsze. Faktycznie nie ciągną włosów, choć trzeba uważać przy ściąganiu, żeby się nie poplątała. Gumka całkiem dobrze trzyma kucyk, jednak włosy mam cienkie i dość lekkie, nie wiem, jak byłoby w przypadku gęstszych i grubszych. Wielki plus za to, że po kilku godzinach chodzenia w kucyku, związanym invisi, nie bolą mnie cebulki włosów, co czasem zdarzało się w przypadku innych gumek. Używam ich od dobrego pół roku, żadna mi nie pękła i nie zniszczyła się. Gumki rozciągają się, ale jak dam im kilka dni spokoju, wracają do swojego pierwotnego kształtu, co możemy zobaczyć na zdjęciu poniżej:
Po lewej gumka świeżo ściągnięta z włosów, po prawej po kilku dniach nienoszenia :)

A tak wygląda na włosach :)



Lubicie kabelki? :) Ja na pewno zostanę z nimi na dłużej, może kupię jeszcze jakieś zielone. Całuję :*

środa, 1 kwietnia 2015

Kallosy - składy i rodzaje w jednej tabelce :)

Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu zrobiłam sobie taką tabelkę kallosową. Zamieściłam w niej składy i rodzaj poszczególnych kallosów, żeby łatwiej było zdecydować, który kupić następny ;) Pomyślałam, że podzielę się tabelką z Wami, na pewno się przyda :) Na różowym tle znajdują się kallosy emolientowe, na zielonym - proteinowe, na niebieskim - nawilżające. Jest jeszcze jeden kallos placenta, na żółtym tle, który nie kwalifikuje się do żadnej z powyższych grup. Zapraszam :)


Legenda:
*emolienty *humektanty *proteiny *ekstrakty *witaminy *antystatyki *silikony *zapach

Kallos
Skład
Rodzaj
Caviar 

Biotin
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Caviar Extract, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone






 

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aminopropyl Dimethicone, Isohexadecane, Parfum, Citric Acid, Biotin, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool.




Emolientowy
bez protein
z ekstraktem










Emolientowy
bez protein
z witaminą






Multivitamin

Blueberry
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Citrus Lemon Extract, Citrus Sinensis Extract, Panax Ginseng roqt Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacynamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Maltodextrin Sodium Starch, Ceterylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone



Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
Emolientowy
bez protein
z witaminami
z ekstraktami








Emolientowy
bez protein
z witaminami
z ekstraktem


Cherry 


Omega
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone










Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, Borago Officinalis Seed Oil, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
Emolientowy
bez protein













Emolientowy
bez protein


Banana
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Musa Sapientium Fruit Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Acsorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisoth Iazolinone, Methylisothiaz Olinone
Emolientowy
bez protein
z witaminami
z ekstraktem
Algae
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Benzyl Alcohol, MethylchloroisothIazolinone,Methylisothiazolinone
Emolientowy
bez protein
z algami
Color
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Linum Usitatissimum Seed Oil, Citric Acid, Benzophenone-3, Propylene Glycol, ParFum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Emolientowy
bez protein
z filtrem UV
Aloe
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Nawilżający
bez protein
Silk
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Parfum, Sericin, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Emolientowo-
proteinowy
proteiny po
zapachu
Keratin
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Proteinowy,
proteiny przed
zapachem
Botox
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Cocos Nucifera Oil, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Panthenol, Hydrolized Keratin, Soluble Collagen, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Emolientowo-
nawilżająco-
proteinowy
proteiny po zapachu






Milk
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
Proteinowy,
proteiny przed
zapachem
Latte
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Parfum, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone
Proteinowy, choć proteinki
po zapachu
Chocolate
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysobutebne, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconli, Panthenol, Theobroma Cacao Extract, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Milk Protein, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Metchylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Proteinowy, choć proteinki
po zapachu,
też nawilżacze
i ekstrakt
Placenta
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dipalmytoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Parfum, Cyclopentasiloxane, Limonene, Dimethiconol, Benzyl Alcohol, Linalool, Amyl Cinnamal, Propylene Glycol, Citric Acid, Triticum Vulgare Sprout Extract, Bambusa Vulgaris Sap Extract, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone
Sama baza
z ekstraktami
daleko po zapachu
Vanilla
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogenated Polysorbutene, Parfum, Panthenol, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Proteinowy,
choć proteiny
po zapachu,
też nawilżacze
Jaśmin
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glicol, Hydrogenated Polysorbutene, Parfum, Panthenol, Dimethicone, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxane, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
Proteinowy,
choć proteiny
po zapachu,
też nawilżacze
Argan
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Hydrogebated Polysorbutene, Parfume, Panthenol, 
Argania Spinosa Kernel Oil, Dimethicon, Hydrolized Milk Protein, Cyclopentasiloxan, Methylchloroisothiazolinone,Methylisothiazolinone.
Emolientowo-
proteinowo-
nawilżający
Honey
Aqua, Propylene Glycol, Myristyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Mel, Methylchloroisothiazolinone,Methylisothiazolinone, EDTA, Ascorbic Acid, Parfum, Cl 19140, Benzyl Salicylate
Nawilżający
bez protein


Którego kallosa lubicie najbardziej? :) Całuję :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...