09:04:00

OLEJE Z OMEGA 6 W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, SZCZEGÓŁY, DLA KOGO NAJLEPSZE?

OLEJE Z OMEGA 6 W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, SZCZEGÓŁY, DLA KOGO NAJLEPSZE?
Hej hej Kochani. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam o zawartości poszczególnych kwasów tłuszczowych w olejach. Napiszę także więcej o tych z przewagą kwasów omega 6. Każdy olej ma inną zawartość kwasów tłuszczowych. Oleje możemy podzielić na te z przewagą kwasów tłuszczowych nienasyconych: w tym omega 9, omega 6, omega 3 oraz nasyconych (i tutaj, w grupie kwasów nasyconych jest kilka podgrup, ale o nich opowiemy sobie innym razem). Inaczej na włosy będzie działał olej z przewagą kwasów nasyconych, a inaczej olej z przewagą omega 6, omega 9 czy omega 3. Wiele lat temu przygotowałam takie tabelki, w których znajdują się poszczególne zawartości kwasów tłuszczowych w olejach.
Dzisiaj omówimy sobie oleje, w których dominują kwasy omega 6. Są to oleje niewnikające, nie powinny puszyć włosów i mają największą szansę dobrze spisać się na włosach o wysokiej porowatości. To właśnie od nich warto zacząć przygodę z olejowaniem, jeśli wiemy, że nasze włosy są suche i zniszczone oraz wysokoporowate.
Poniżej widzicie tabelkę. Głównymi przedstawicielami olejów z przewagą kwasów omega 6 jest olej z krokosza barwierskiego, z orzecha włoskiego, z marakui, z pestek winogron oraz z wiesiołka. Zawartość kwasów tłuszczowych omega 6 w tych olejach wynosi powyżej 75%, czyli bardzo dużo. Jeśli spojrzymy nieco niżej, zobaczymy olej z bawełny i z amarantusa. To te oleje, w których jest aż 25% kwasów tłuszczowych nasyconych. Mogą one działać na włosy już inaczej niż np. olej z orzecha włoskiego, jako że orzech włoski ma kwasów nasyconych tylko 10%, a tutaj mamy ich aż 25%. Często wyższa porowatość włosów nie przepada za kwasami tłuszczowymi nasyconymi. Chociaż i tutaj są wyjątki, ale temat rozwinę następnym razem. Znany i popularny olej z pestek winogron też ma stosunkowo sporo kwasów nasyconych, bo około 17%, warto zwrócić na to uwagę, jeśli nie służy albo lekko puszy.


Spójrzmy teraz na olej z aronii - ma prawie tyle samo kwasów omega 6 (39%), co omega 9 (31%). I taki olej również może działać inaczej, niż przytoczony wyżej orzech włoski - u którego rozkład omega 9 do omega 6 to 10% do prawie 80%. Ostatni olej - z zielonej kawy, jest olejem z dużą zawartością kwasów nasyconych, chociaż ma też prawie 40% omega 6, to jednak bardzo różni się od tych z górnej części tabeli. Ma też bardziej stałą konsystencję. Może puszyć włosy o wyższej porowatości. Jeśli lubisz olej z krokosza barwierskiego, śmiało spróbuj z makowym czy z orzecha włoskiego. Jeśli jednak nie sprawdziła się u ciebie aronia, nie skreślaj od razu olejów z omega 6, możesz spróbować któregoś z wyższą zawartością, u góry tabeli.
Warto również zwrócić uwagę na zawartość kwasu gamma-linolenowego, którego najwięcej jest w oleju z wiesiołka, ogórecznika i czarnej porzeczki. Wiesiołek spisuje się u mnie świetnie, chyba skuszę się na ogórecznika ;)
Jak na moje włosy działają oleje z przewagą kwasów omega 6? Lekko wzmacniają mój skręt w metodzie olejowania na sucho, to jedyne oleje, które mogę zostawić na włosach nawet dwa dni i efekty są jeszcze lepsze. Włosy wyraźnie po nich błyszczą, nie puszą się, są ładnie dociążone. Widzę, że im więcej omega 6 w danym oleju, tym moje włosy są bardziej zadowolone. Zaczynałam od olejów z przewagą kwasów omega 6 wiele lat temu, kiedy poznałam metodę olejowania. To oleje, które najlepiej się spisywały na mojej wówczas wysokiej porowatości. Włosy miałam zniszczone wieloletnim, codziennym prostowaniem, zatem było co naprawiać. Teraz, kiedy mam już porowatość niższą, również je uwielbiam, zatem to chyba najbardziej uniwersalna grupa olejowa do każdych włosów. Znacie te oleje? Zapraszam do dyskusji.

15:57:00

ANWEN PROTEINOWA ZIELONA HERBATA

ANWEN PROTEINOWA ZIELONA HERBATA
Witajcie Kochani :)
Bardzo lubię kosmetyki Anwen, a zwłaszcza odżywki. Czemu? A dlatego, że kiedy mamy już odżywkę proteinową, to wiemy, że nie znajdziemy w niej już humektantów. Tak samo jest z odżywkami emolientowymi :) Ostatnio przetestowałam trzecią już odżywkę proteinową od Anwen - zielona herbata. To produkt z roślinnymi proteinami, moje włosy przepadają za keratyną hydrolizowaną, zatem spodziewałam się, że owa odżywka może dawać zbyt słaby proteinowy efekt na moich włosach. Mile się zaskoczyłam :)


Składniki INCI/Ingredients: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Hydrolyzed Pea Protein, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Camellia Chinensis (Green Tea) Extract, Cetrimonium Chloride, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum, Limonene.

W składzie mamy emolient, antystatyk, dalej kolejny emolient. Później proteinki - hydrolizoane proteiny zielonego groszku, hydrolizowane proteiny warzywne oraz hydrolizowane proteiny pszeniczne. Ekstrakt z zielonej herbaty, antystatyki, konserwanty, substancje zapachowe. Brak humektantów, co dla mnie jest ogromną zaletą ;) Nie przepadam za produktami typowo PEH-owymi.

Konsystencja i zapach:
Odżywka Anwen ma kremową konsystencję, dobrze aplikuje się na włosy. Zapach jest przepiękny, zielona herbata, uwielbiam go. Szkoda, że tak krótko utrzymuje się na włosach. Bardzo podobnie, albo nawet identycznie pachnie maska Anwen nocna do wysokiej porowatości ;) 

Działanie:
Spodziewałam się, że roślinne proteiny nie dadzą moim włosom takiego prawdziwego, proteinowego kopa. Tak właśnie było do tej pory, jeśli stosowałam coś z roślinnymi proteinami. Oj, w jakim ja byłam błędzie ;) Tutaj tych protein jest naprawdę sporo, a moje falo-loki to czują. Odżywka Anwen zielona herbata wzmacnia mój skręt, gdzieniegdzie pojawiają się ruloniki, włosy się błyszczą, mają nieco większą objętość, są miękkie i przyjemne w dotyku. Jak używam tej odżywki? Ja lubię proteiny na zakończenie pielęgnacji, a że bliżej mi ostatnio do metody MO, niż OMO, więc po prostu aplikuję ją po myciu włosów szamponem. Wy możecie ją nałożyć na 1O w OMO i wykończyć emolientem, możecie spróbować również na 2O. Myślę, że warto ją przetestować na każdej porowatości. Odżywka jest zgodna z metodą curly girl, nie ma silikonów. No i ten zapach :)



Znacie ją, lubicie, polecacie? :) Całuję :*

09:08:00

NADMIAR I NIEDOBÓR PROTEIN, HUMEKTANTÓW I EMOLIENTÓW - JAK SIĘ OBJAWIA?

NADMIAR I NIEDOBÓR PROTEIN, HUMEKTANTÓW I EMOLIENTÓW - JAK SIĘ OBJAWIA?
Witajcie Kochani :)
Często piszecie, że ciężko Wam określić, czego tym włosom brakuje, bądź czego mają za dużo. Suche, szorstkie, ze słabym skrętem. No i skąd mamy wiedzieć, czy to np. nadmiar humektantów, czy wręcz ich niedobór? Zrobiłam taką małą ściągę, przez 10 lat pielęgnacji moich włosów zaznałam już wszystkich stanów - nadmiarów i niedoborów. Poprzez e-mailową pomoc wiem, jak to też wygląda w przypadku Waszych włosów. Zatem korzystajmy ze ściągi ile wlezie ;) Niektóre stany są do siebie podobne, czyli np. suche włosy, szeleszczące i słaby skręt mogą świadczyć zarówno o nadmiarze humektantów, jak i nadmiarze protein. Wtedy warto zerknąć do naszych zapisków (warto prowadzić zapiski z każdego mycia, czego użyliśmy) i popatrzeć, czego było najwięcej w czasie kilku ostatnich myć. Jeśli używaliśmy maski garnier hair food na zmianę z miodem i żelem lnianym, to możemy podejrzewać nadmiar humektantów. Jeśli włosy rozpieszczaliśmy domową maską z żółtkiem, a przy następnym myciu aplikowaliśmy maskę cien z proteinami, można podejrzewać nadmiar protein.

Na zdjęciu włosy w ładnej równowadze, niczego nie ma za dużo, niczego za mało :)


Nadmiar humektantów:
Czyli klasyczne przenawilżenie. Włosy są suche (mimo że je nawilżaliśmy), mogą być spuszone (ale nie muszą), szrostkie, są lekkie, w dotyku są jak wata, w górnych partiach są przyklapnięte i czasem tłuste. Na mokro się ciągną, są splątane, mogą robić się supełki, ciężko je rozczesać. Słabiej się kręcą. Warto wprowadzić wówczas więcej protein, np. odżywka Anwen proteinowa orchidea.

Niedobór humektantów:
Włosy są suche, końcówki mogą być suchymi strączkami, są nieprzyjemne w dotyku, matowe i szorstkie.  Objawy te mogą świadczyć również o nadmiarze humektantów, zatem obserwuj, czego używałeś/aś w poprzednich myciach. Jeśli było kilka myć z humektantami - to stawiaj na przenawilżenie. Jeśli kilka z proteinami, emolientami, bez humektantów - spróbuj naprawić je właśnie myciem humektantowym. Wwarto wprowadzić wtedy mocniejsze humektanty, np. odżywka Anwen nawilżający bez albo olejowanie na nawilżający podkład.

Po lewej włosy przenawilżone, po prawej po doproteinowaniu, kilka myć później:


Nadmiar protein:
Włosy mogą się albo mocniej kręcić, albo wręcz wyprostować, reakcje są różne. Są suche, sztywne, w dotyku szeleszczą jak siano. Na mokro się ciągną. Bardzo szybko schną, zwłaszcza końcówki. Objawy stosunkowo podobne do przenawilżenia, czyli nadmiaru humektantów - więc obserwujemy, czego tutaj używaliśmy w ostatnich myciach i wyciągamy wnioski.

Niedobór protein:
Włosy słabiej się kręcą, są takie smętne, bez objętości, czasem jakby ulizane, bez życia. Tak objawiać może się też nadmiar emolientów, zatem wyciągamy wnioski z włosowych zapisków. Koniecznie sięgnijmy wtedy po  proteiny, np. odżywka Anwen zielona herbata.

Włosy przeproteinowane, suche, sztywne, słabiej się kręciły:



Nadmiar emolientów:
Włosy są ciężkie, smętne, mają małą objętość, mogą szybciej się przetłuszczać, zwłaszcza końcówki lubią się strączkować. Tak może działać również nadmiar olejowania, bo olej to emolient. Zwróćmy również uwagę na niedobór protein, włosy wtedy też są smętne i nie mają objętości.

Niedobór emolientów:
Włosom brakuje mięsistości i dociążenia, fruwają, mogą być nieprzyjemne w dotyku. Sięgnijmy wtedy po emolienty, np. świetne maski insigh czy emolientowe kallosy.

Włosy przeemolientowane - końcówki się strączkują, całość na 2 dzień była nieświeża:


Jeśli macie jakieś pytania, piszcie pod tym wpisem, całuję :*

15:38:00

RÓWNOWAGA PEH - DLA POCZĄTKUJĄCYCH

RÓWNOWAGA PEH - DLA POCZĄTKUJĄCYCH
Witajcie Kochani :)
Mam na blogu już jeden wpis o równowadze PEH, ale jest on głównie o równowadze na przykładzie moich włosów. Dzisiaj postanowiłam napisać kolejny wpis na ten temat, bardziej wyczerpujący, dla początkujących, ale i tych bardziej zaawansowanych. Wiedzy nigdy dość :D RÓWNOWAGA PEH - to pojęcie, które musimy po prostu zrozumieć, jeśli chcemy samodzielnie zadbać o nasze włosy i mieć widoczne efekty. 


--> Każde włosy mają swoją indywidualną równowagę PEH - czyli równowagę pomiędzy używaniem protein, emolientów i humektantów. Co ważne, ta równowaga u każdego może zmienić się z czasem. Będzie to spowodowane np. spadkiem porowatości włosów albo zaprzestaniem farbowania czy rozpoczęciem przygody z hennowaniem. 
--> Pamiętacie, jak kiedyś mówiło się, że jakieś włosy przyzwyczajają się do jakiejś maski i np maska działała świetnie przez kilka myć, a potem przestała albo wręcz zaczęła szkodzić? Dla mnie to nie przyzwyczajenie, ale po prostu zaburzenie równowagi PEH. Może ta maska  była proteinowa, przez kilka myć włosy owych protein potrzebowały i wyglądały świetnie, a potem zaczęły się przeproteinowywać. 
-->Dlatego tak ważne jest żonglowanie kosmetykami, a nie używanie jednego czy dwóch produktów. Nie chodzi też o stosowanie na raz 30 masek czy odżywek, o nie. To też może namieszać w głowie i ciężej będzie poznać potrzeby swoich włosów. Najlepiej wybrać sobie 1-2 produkty z grupy czystych emolientów, humektantów i protein. Oddzielną grupą są produkty PEH-owe, czyli zawierające składniki ze wszystkich grup. Te czasem mogą namieszać nam w równowadze PEH, ja wolę czyste emolienty czy proteiny, bez dodatku np. humektantów. TUTAJ KILKA MOICH SPISÓW Z PRODUKTAMI: CZYSTO EMOLIENTOWE MASKI I ODŻYWKIMASKI I ODŻYWKI ZGODNE Z CG - PODZIAŁ NA PEHMETODA CG - ZESTAW KOSMETYKÓW NA POCZĄTEK
-->Nie powiem Wam wprost, jak często Wasze włosy potrzebują protein, humektantów czy emolientów. To zależy od stanu wyjściowego. Mogę jednak stworzyć kilka scenariuszy i sobie pogdybać, żeby na początek dać jakąkolwiek podpowiedź :)

Jeśli dopiero zaczynasz dbać o włosy, masz je zniszczone i mocno suche (rozjaśniane, długo prostowane), to bardzo możliwe, że Twoje włosy:
*Dobrze będą tolerować humektanty, z początku nawet co każde mycie, możesz sobie też pozwolić na olejowanie na nawilżające podkłady, tak na  godzinkę do trzech godzin.
*Będą złaknione emolientów i tych używaj co każde mycie, jako zamknięcie pielęgnacji (jako 2O w metodzie OMO), możesz  często olejować włosy, również na sucho. Możesz sobie robić też częściej, np co 2-3 mycie takie czysto emolientowe mycia, czyli emolient na 1O oraz na 2O, jeśli stosujesz metodę OMO. Albo olej przed myciem, mycie maską i emolient po myciu maską, jeśli stosujesz metodę CG. To jest często zbawienne dla zniszczonych, suchych włosów.
*Będą potrzebować również protein, ale umiarkowanie, myślę, że warto w tym przypadku spróbować np. co 3-4 mycie. Wcześniejsze mycie, przed tym proteinowym - może być z humektantami. Włosy zniszczone i suche lepiej przyjmują proteiny, jeśli nałożymy je na wcześniej nawilżone włosy. Oczywiście obserwujemy włosy, bo być może będą chciały ich częściej, zwłaszcza na początku pielęgnacji.


Jeśli Twoim największym grzechem był po prostu brak pielęgnacji, ale włosy nie są rozjaśniane, nie były prostowane zbyt często, ograniczałaś stylizację na gorąco:
*Warto wprowadzić olejowanie na nawilżającym podkładzie, np raz w tygodniu, na maks godzinkę. Humektantów używamy nie za często i nie za rzadko, jeśli myjesz co dwa dni, to co 3 mycie będzie w sam raz. Jeśli myjesz dwa razy w tygodniu, warto użyć humektantów co 2 mycie w tym przypadku, żeby wypadło nawilżanie raz w tygodniu.
*Emolienty na tak, na 2O jako zamknięcie pielęgnacji. Możesz też robić sobie np. co 3 mycie - mycie czysto emolientowe,  czyli emolient na 1O oraz na 2O, jeśli stosujesz metodę OMO. Albo olej przed myciem, mycie maską i emolient po myciu maską, jeśli stosujesz metodę CG.
*Proteinki - co jakieś 3 mycie powinno być ok. Oczywiście obserwujemy włosy, bo być może będą chciały ich częściej, zwłaszcza na początku pielęgnacji.
*W przypadku takich włosów idealnie powinien spisywać się plan: 1 mycie humektantowe-emolientowe, 2 mycie proteinowo-emolientowe, 3 mycie czysto emolientowe. I od nowa.

Jeśli zaczynasz z włosami, które wcześniej były hennowane (albo po prostu spadła im porowatość po latach czy miesiącach pielęgnacji i czujesz, że po prostu są już zdrowe):
*Warto uważać na humektanty i olejowanie na nawilżającym podkładzie, włosy po hennie dużo łatwiej się przenawilżają, są po prostu zdrowsze i nie trzeba im tylu dobroci. Można oczywiście i trzeba używać humektantów, ale nie co każde mycie, można np. co 3-4. Jeśli olejujemy na nawilżający podkład, to lepiej na 30 minut i też nie za często, np. 2 razy w miesiącu powinno wystarczyć, a i to może być za dużo. Bardzo uważajmy na te humektanty.
*Będą chciały więcej protein - włosy hennowane często kochają proteiny. Niektóre nawet co mycie, przynajmniej na początku. Myślę, że co 2 mycie jakieś lżejsze proteinki mogą wpaść, chyba że zauważysz, że włosy robią się sztywne i suche, wtedy lepiej aplikuj je rzadziej.
*Można co jakiś czas (np. co 5-6 mycie) robić czysto emolientowe mycia, czyli emolient na 1O oraz na 2O, jeśli stosujesz metodę OMO. Albo olej przed myciem, mycie maską i emolient po myciu maską, jeśli stosujesz metodę CG. Jednak zbyt często, czysto emolientowe mycia mogą obciążać hennowane włosy. Zbyt częste olejowanie może obciążać, na pewno nie rób tego co każde mycie.



-->Widzicie, jak różnią się potrzeby włosów, w zależności od tego, z jakiego stanu zaczynamy. Inne potrzeby będą mieć włosy bardzo suche, zniszczone, rozjaśniane od tych, które lekko zaniedbaliśmy, ale nie prostowaliśmy, nie farbowaliśmy, nie rozjaśnialiśmy.
-->Jeśli nie wiesz, czego teraz potrzebują Twoje włosy, najbezpieczniejszym myciem będzie czysto emolientowe. Czyli w metodzie OMO: 1O czysty emolient (np. kallos avocado, kallos color), M szampon, 2O czysty emolient (np. anwen róża, anwen irys). W metodzie CG: olej na suche włosy, emulgowanie i mycie maską myjącą, czysty emolient po myciu - wspomniane wyżej kallosy czy odżywki Anwen.


Mam nadzieję, że wpis sporo Wam rozjaśni, całuję :*








11:19:00

ZIAJA MASKA Z OLEJEM ARGANOWYM I TSUBAKI - IDEALNA MASKA DO MYCIA WŁOSÓW

ZIAJA MASKA Z OLEJEM ARGANOWYM I TSUBAKI - IDEALNA MASKA DO MYCIA WŁOSÓW
Witajcie Kochani.
Mycie fal i loków maseczką do włosów to bardzo popularna metoda, zarówno za granicą, jak i u nas - w Polsce. Sama od lat ją stosowałam, potem częściej sięgałam po delikatny szampon i stosowałam OMO bądź MO. Ostatnio jakoś znowu częściej sięgam po maseczkę, chociaż nie mogę powiedzieć, że jestem na metodzie CG. Po prostu co jakiś czas myję włosy maseczką - a jest nią właśnie maska Ziaja tsubaki. Potem czasem kładę lekki emolient, albo już nic. Wiem, że mnóstwo osób zaczyna swoją przygodę z myciem włosów maską od kallosa color. Jednak ma on potencjalnie alergizujące konserwanty i niektóre z tych osób podrażnił i uczulił. Maska ziaja tsubaki jest zatem dużo bezpieczniejszą opcją ;)


Skład:
W składzie mamy dwa antystatyki i jednocześnie substancje myjące. To sprawia, że ziaja naprawdę ładnie myje włosy i skórę głowy. Oprócz tego kilka emolientów, dalej w składzie nawilżający panthenol. Brak itchy m'sów. 


Konsystencja i zapach:
Zapach ziaja tsubaki albo się kocha, albo nienawidzi ;) Jest to intensywny, mocno perfumowany zapach. Ja go lubię, chociaż trochę mnie drażnił w ciąży. Znika z włosów po umyciu. Konsystencja jest gęstsza, kremowa, trzeba uważać, żeby przy myciu włosów nie spadło za dużo do wanny, ona dość mocno się ślizga po włosach i skórze głowy.


Działanie:
Dzisiaj skupię się tylko i wyłącznie na działaniu myjącym ziaji. Oczywiście może ona służyć jako typowa maska do mycia czy odżywka bez spłukiwania, dzisiaj jednak o myciu. To najlepiej myjąca maska, jaką miałam. No, lata temu były jedynie cudowniejsze balsamy Mrs. Potters, ale później dodali do składu mocniejszy silikon i musiałam z nich zrezygnować. Ziaja nie podrażnia, świetnie myje włosy, lekko odbija włosy od nasady (lekko, ale przynajmniej nie robi przyklapu). Świetnie masuje się nią skórę głowy, tylko tak jak pisałam - jest taka śliska i trzeba uważać, żeby połowa porcji z dłoni nie spadła nam do wanny przy aplikacji na skórę głowy. Włosy na długości są po niej miękkie i przyjemne w dotyku, skóra głowy czysta i ukojona. Nie jestem na metodzie CG, mycie maską przeplatam z delikatnym i mocnym szamponem. Myślę jednak, że do czystego CG nadaje się idealnie. Koszt to około 10zł, wiadomo, że maska do mycia kończy się stosunkowo szybko i dużo bardziej opłaca się taki kallos color, no ale niestety wielu osobom szkodzi. Polecam zatem ziaję, tak na spróbowanie :)


Jaką metodą myjecie włosy? Całuję :*

11:06:00

Kallos coconut - ładna objętość w niskiej cenie

Kallos coconut  - ładna objętość w niskiej cenie
Witajcie Kochani :)
Dzisiaj przybywam do Was z recenzją najnowszego kallosa - a mianowicie kallos coconut. Uwielbiam kallosy, większość z nich jest czysto emolientowa, zatem idealna na zamknięcie pielęgnacji czy na odżywkę bez spłukiwania. Jak było z kokoskiem?


Skład:
Zaczniemy oczywiście od analizy składu - kallos coconut jest bardzo emolientowy, po wodzie widzimy emolient tłusty, dalej antystatyk, olej kokosowy - naprawdę wysoko w składzie. Później silikon zmywalny łagodnym szamponem, kolejny emolient i zapach. Po zapachu nawilżający glikol (moje włosy go nie czują), konserwanty itchy m's niestety są, jeśli kogoś uczulają, niech ma się na baczności. 

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cocos Nucifera Oil, Aminopropyl Dimethicone, Isohexadecane, Parfum, Citric Acid, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Opakowanie i zapach, konsystencja:
Mam małą wersję, więc mój kallos coconut mieści się w zgrabnym słoiczku z miękkiego plastiku. Zapach jest bardzo ładny, kokosowy, nie jest sztuczny, nie utrzymuje się u mnie na włosach praktycznie w ogóle po zmyciu. Konsystencja typowo kallosowa, budyniowa.


Działanie:
To, co mnie bardzo mile zaskoczyła, to objętość po tym kallosie. Ja ogólnie zmagam się ze zbyt zdrowymi włosami po hennie ;) Zatem często mam przyklap, małą objętość, zwłaszcza na drugi dzień. Po kallosie coconut włosy mają ładniejszą objętość, wydaje się, że jest ich więcej. Nie są jednak spuszone, są miękkie, miłe w dotyku. Moja porowatość jest już niska, zatem z olejem kokosowym jakiś czas temu się polubiłam. Myślę, że wyższa porowatość nie będzie z niego zadowolona, tego kokosa naprawdę jest tutaj sporo. Ale zawsze, jeśli nam się nie spisze, będziemy mieć na czym golić nogi :D Kallos coconut idealnie spisuje mi się na 2O w metodzie OMO albo jako emolientowe wykończenie po myciu maską. Pamiętajmy jednak, że nie jest on zgodny z metodą CG, więc jeśli go używamy, raz za czas umyjmy włosy choćby delikatnym szamponem. Mojego kokoska kupiłam przez internet, nie widziałam niestety stacjonarnie.

Oleje podobne do kokosa mamy tutaj:

Tutaj moje fale po kokosie:




Kto z Was lubi olej kokosowy? Całuję :*