17:40:00

ANWEN - SZAMPON "BRZOSKWINIA I KOLENDRA" ORAZ "POMARAŃCZA I BERGAMOTKA"

ANWEN - SZAMPON "BRZOSKWINIA I KOLENDRA" ORAZ "POMARAŃCZA I BERGAMOTKA"
Witajcie Kochani :)
Zasypię Was recenzjami, tak jak obiecywałam :D Znowu na tapecie kosmetyki Anwen - cóż ja poradzę, że obecnie w moim włosowym zestawie jakieś 70% kosmetyków to właśnie Anwenki :D Ale fakt, że wiele z nich wykańczam i czaję się na kilka rosyjskich cudeniek, między innymi maskę laminującą z ecolab albo taką fajną żółtą z cafe mimi, którą mi polecałyście. No ale co z tymi szamponami? Pamiętam, jak użyłam pierwszy raz wersji z pomarańczą i bergamotką. Najpierw nałożyłam masło mango, następnie umyłam włosy właśnie tym szamponem, po wszystkim na chwilkę kallos mango - swoją drogą to świetna maseczka - i wystylizowałam syossem. Efekty pokazywałam Wam na moim instagramie TUTAJ. Było pięknie i spodziewałam się, że szampony będą spisywać się bardzo dobrze. Następne mycia jednak nie były już takie idealne, ale zaraz Wam o tym opowiem ;)


Skład:
Zacznijmy jednak od składów, nie potrafię już inaczej pisać recenzji ;) Szampony Anwen opierają się na łagodnych detergentach, bardzo wysoko w składzie mamy nawilżającą glicerynę. Piszę o tym, ponieważ moje włosy zawsze i wszędzie wyczuwają glicerynę :D W obu szamponach znajdziemy również wysoko w składzie nawilżającą betainę. Później mamy już troszkę różnic. Wersja szamponu Anwen brzoskwinia i kolendra do suchej i wrażliwej skóry głowy - zawiera ekstrakt z siemienia lnianego oraz z prawoślazu, oba mają działanie nawilżające. Mamy tutaj także niacynamid oraz ekstrakty z shikakai, kolibła egipskiego i gipsówki wiechowatej. Wersja pomarańcza i bergamotka do normalnej i przetłuszczającej się skóry głowy - ekstrakty z shikakai, kolibła egipskiego, gipsówki wiechowatej i mydlnicy lekarskiej, a także  ekstrakt z wierzbownicy oraz cynk , które mają wpływ na przedłużenie świeżości włosów. 

Tutaj skład wersji z pomarańczą i bergamotką:

Opakowanie i zapach:
Mam obie wersje szamponów - w piance oraz klasyczny w butelce z pompką. Muszę przyznać, że wersja w piance jest dużo mniej wydajna w moim przypadku. Na jedno umycie potrzebuję około 10 takich naciśnięć. Jednak klasyczne opakowanie z pompką, nawet po rozwodnieniu wypada u mnie lepiej. Co do zapachu - uwielbiam zapach szamponu z brzoskwinią, po prostu uwielbiam. Ten z pomarańczą też jest przyjemny. Zapach wyczuwam jeszcze delikatnie na włosach po wysuszeniu ich. Wersja piankowa ma 170ml, zwykła 200ml. Cena - 28zł, szkoda, że nie troszkę mniej, przeważnie kupuję szampony w okolicach 15zł.


Działanie:
Jak już wspomniałam, pierwsze mycie wspominam bardzo miło. Emolientowe masło mango na suche włosy, mycie szamponem z pomarańczą, emolientowa maska kallos mango, emolientowy kallos color b/s i żel syoss men power hold - mój ulubieniec ;) Mycie było mocno emolientowe. Jednak kolejne 2 mycia nie były już takie optymistyczne. Jeden raz umyłam włosy szamponem z pomarańczą i nałożyłam odżywkę proteinową, która zawsze mi się sprawdzała. Nie stosowałam metody OMO, normalnie umyłam i potem proteiny. Wystylizowałam jak zawsze syossem - a tam puch. Zdziwiłam się, pomyślałam, że to może nie czas na proteiny. Drugie z kolei nieudane mycie - szampon z brzoskwinią, a po nim dosłownie malutka ilość kallosa color na minutkę, wystylizowane syossem jak zwykle. Znowu puch  i źle. Zgłupiałam, odstawiłam na kilka myć szampony Anwen, wszystko wróciło do normy. Zaczęłam podejrzewać glicerynę, zatem wypadło kolejne mycie - tym razem szampon z brzoskwinią, ale użyty w metodzie OMO, czyli najpierw nałożyłam kallosa banana, potem szampon anwen z brzoskwinią i wykończyłam mocniejszym emolientem - maska kallos multivitamin z kilkoma kroplami oleju brokułowego na 10 minut. I znowu pięknie jak za 1 razem. Winna znowu jest  gliceryna - po użyciu szamponów od Anwen muszę zamykać pielęgnację emolientem, najlepiej też, jak użyję go w metodzie OMO, gdzie pierwszym O jest albo olej, albo jakaś maska. 

Nie mogę też pozwolić sobie na olejowanie włosów na nawilżający podkład, a potem umycie ich tymi szamponami, bo zaczynają się ciągnąć i przenawilżać. Mimo, że włosy mają stosunkowo krótki kontakt z szamponem, który ma glicerynę, to ona i tak wpływa na moje włosy. No ale one wyczują glicerynę wszędzie, jak już Wam wspominałam :D   Wersja z pomarańczą przedłuża lekko świeżość włosów, jestem w stanie przetrzymać je do 3 dni, po brzoskwini - standardowo do 2. Szampony ładnie odbijają moje włosy od nasady, nie podrażniają skóry głowy, dobrze domywają oleje. Szkoda, że nie mogę używać ich co mycie i muszę się bardzo pilnować, czego użyć przed i po, żeby nie doczekać się puchu ;) Przydałyby się jakieś małe buteleczki, co by każdy mógł sprawdzić na sobie, czy szampon mu służy :D



Jak spisują się u Was te szampony? Całuję :*


20:18:00

Taft - irresistible power - czyli słynny, złoty żel taft dla fal i loków

Taft - irresistible power - czyli słynny, złoty żel taft dla fal i loków
Witajcie Kochani :)
Odpowiedni stylizator to bardzo ważny element w przypadku pielęgnacji naszych fal i loków. Wiele z nas wybiera żele - sama należę do grona ich zwolenników. Od jakiegoś czasu testuję żele taft - dzisiaj przychodzę z recenzją żelu taft irresistible power, czyli słynnego złotego tafta ;)


Skład:
Skład to pierwsza rzecz, na którą zwracam uwagę, kiedy wybieram żel do włosów. Złoty żel taft spełnia wszystkie moje warunki idealnego stylizatora - nie ma wysuszającego alkoholu, ma mocne polimery, ma niewiele humektantów - tutaj mamy glicerynę i panthenol troszkę przed zapachem. No i jest niedrogi, a jak wiemy, żelu się zużywa całkiem sporo. Jest łatwo dostępny w rossmannie, choć w moim akurat nie było tej wersji, dorwałam w carrefour.


Zapach i konsystencja:
Niestety nie przepadam za zapachem tego żelu - przypomina mi jakąś wodę toaletową, jakich używają starsi panowie - oczywiście nie obrażając panów ;) Na szczęście szybko ulatnia się z włosów. Konsystencja jest nieco gęstsza od niebieskiego tafta.

Działanie:
Żel bardzo dobrze się spisuje na moich włosach i lubię go coraz bardziej. Jest słabszy od mojego ukochanego syossa men power hold, jednak i tak bardzo ładnie podkreśla skręt i utrwala go. Zaletą jest to, że następnego dnia nie matowi tak włosów, jak zdarza się to syossowi. Zostawia lekkie sucharki, mogę użyć go całkiem sporo, aplikuję na ociekające wodą włosy, oczywiście pod spodem jest odżywka bez spłukiwania. Jest niedrogi, szybko się kończy, ale tak to już jest z żelami ;) Zgodny z metodą curly girl, nic, tylko próbować. Miła niespodzianka po rozczarowaniu niebieskim taftem.

A zdjęcia na bloga robią się tak :)



Zapraszam na mojego włosowego instagrama --> KLIK KLIK

09:34:00

ANWEN, OLEJ Z PESTEK CZARNEGO BZU

ANWEN, OLEJ Z PESTEK CZARNEGO BZU
Witajcie Kochani :)
Jak wiecie, testowanie nowych olejów do włosów to jedno z moich hobby ;) Pokazywałam Wam na moim instagramie nową kolekcję maseł i olejów od Anwen - KLIK KLIK. Dzisiaj chciałabym Wam napisać o pierwszym z nim, a mianowicie o oleju z pestek czarnego bzu. Zanim dotarł do mnie olejek od Anwen, miałam nieco wcześniej 30ml buteleczkę tego oleju, bodajże ze sklepu Zrób sobie krem. Ten od Anwen działał dokładnie tak samo, zatem czas wreszcie na recenzję ;)



*Olej składowo prezentuje się tak: około 40% kwasów tłuszczowych omega 6, około 40% kwasów omega 3, troszkę omega 9 i nasyconych, ale niewiele. Bardzo podobnie prezentuje się olej z truskawki i maliny, a te bardzo, bardzo lubię w pielęgnacji moich włosów.


*Olej z pestek czarnego bzu od Anwen ma zielonkawy kolor, zatem nie wiem, czy dobrze spisze się u  blondynek ;) Zapach niestety nie jest czysto owocowy, wyczuwam tutaj listki i lekką nutę owoców. Podobnie pachną inne owocowe oleje, przyzwyczaiłam się już ;)

*Za 30ml oleju zapłacimy 20zł. Mi taka buteleczka wystarcza aż na jakieś 6 aplikacji, zatem nie wychodzi tak źle. Gorzej, jeśli ktoś ma bardzo długie lub gęste włosy ;)

*Najczęściej stosowałam go w metodzie olejowania na sucho, raz też na mieszankę wody z żelem hialuronowym. Wspaniale spisywał mi się właśnie na sucho, najczęściej na kilka godzin lub całą noc. Moje fale były po nim takie gładkie, jedwabiste i błyszczące - bardzo lubię ten efekt po owocowych olejach. Nie wzmocnił skrętu, jak mój ulubiony olej z krokosza, ale też nie osłabił go, jak miało to miejscy przy awokado. Myślę, że świetnie sprawdzi się na włosach wysokoporowatych.

*Lubię dodawać kilka kropel tego oleju do kallosa color na zamknięcie pielęgnacji, żeby uczynić go jeszcze mocniej emolientowym.



Skusiliście się na któryś olej lub masło od Anwen? :) Całuję :*

18:11:00

ANWEN, MASKA DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH "KOKOS I GLINKA"

ANWEN, MASKA DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH "KOKOS I GLINKA"
Witajcie Kochani :)
Ostatnio pisałam Wam o maseczce Anwen do włosów o średniej porowatości. Zużyłam także 2 saszetki maski do włosów niskoporowatych "kokos i glinka", o której chciałabym Wam opowiedzieć dzisiaj ;) Przypominam, że maska teoretycznie nie była dedykowana moim włosom, sama mam fale o średniej porowatości. 



Skład:
Maseczka Anwen kokos i glinka ma zrównoważony, PEH-owy skład. Po wodzie mamy emolient, następnie tytułową glinkę, antystatyk, olej kokosowy - idealny dla niskiej porowatości, nawilżającą glicerynę, olej babassu podobny składowo do kokosa, nawilżający panthenol, zapach. Dalej aminokwasy - arginina i cysteina oraz nawilżający kwas hialuronowy.


Zapach i konsystencja:
Wyczuwam tutaj zapach glinki, jest również cytryna. Zapach znośny, acz nie najpiękniejszy, podoba mi się jednak bardziej, niż ten z maseczki do włosów średnioporowatych. Najpiękniej jednak pachniała maska do włosów wysokoporowatych. Konsystencja średnio gęsta, kremowa.

Działanie:
Maseczka nadaje moim falom mega objętość - byłam bardzo zaskoczona. Tak właśnie działa na mnie od jakiegoś czasu olej kokosowy i babassu - mam po nich fale o pięknej objętości, na szczęście nie puszą się i nie są suche, jak to było lata temu po użyciu tych olejów. Skręt całkiem w porządku, niestety włosy w dotyku po kilku godzinach robią się matowe i podejrzewam o to glinkę - tak niestety działa na mnie właśnie glinka. Wystarczy, że zrobię peeling skóry głowy z dowolną glinką, a część spłynie po włosach, a te po wysuszeniu już są matowe, mimo, że wcześniej nałożyłam maskę lub odżywkę. Podejrzewam, że na niskiej porowatości maseczka faktycznie może spisać się idealnie - muszę ją koniecznie podrzucić mojej siostrze. Dobrze spisuje się na skórze głowy ;) Jest zgodna z metodą curly girl. Ja wracam jednak do mojej ukochanej wersji do włosów wysokoporowatych oraz bardzo dobrej do średnioporowatych.


Testowałyście maski Anwen? :) Całuję :*

11:12:00

ANWEN, MASKA DO WŁOSÓW ŚREDNIOPOROWATYCH "WINOGRONA I KERATYNA"

ANWEN, MASKA DO WŁOSÓW ŚREDNIOPOROWATYCH "WINOGRONA I KERATYNA"
Witajcie Kochani :)
Ponad 2 lata temu zachwalałam Wam maseczkę od Anwen do włosów o wysokiej porowatości, wersja kakao i kiełki pszenicy - KLIK RECENZJA. Skończyłam całe opakowanie i zawsze muszę mieć w łazience choć jedną saszetkę maseczki - kiedy potrzebuję mega nawilżenia ;) Z czasem skusiłam się również na saszetkowe wersji dwóch pozostałych maseczek - kokos i glinka do niskiej porowatości oraz keratyna i winogrono do średniej - i o niej właśnie chciałabym Wam dzisiaj napisać. 


Skład:
Maseczka Anwen ma bardzo zrównoważony, PEH-owy skład. Mamy tutaj emolient, olej z pestek winogron -  bogaty w kwasy omega 6, dalej antystatyk, nawilżającą glicerynę, hydrolizowaną keratynę oraz hydrolizowany jedwab. Zapach, po zapachu sól morska, krzemionka, nawilżający sok z aloesu oraz nawilżający panthenol. Dalej konserwanty i substancje zapachowe. Nawilżaczy, czyli humektantów w odczuciu moich włosów jest tutaj sporo.


Zapach i konsystencja:
Zapach maseczki nie należy do najpiękniejszych, wyczuwam tutaj sporą dawkę keratyny, a jak pachnie keratyna z buteleczki, pewnie wiele z Was wie ;) Na szczęście szybko ulatuje z włosów. Konsystencja kremowa, średnio gęsta.

Działanie:
Maseczka spisuje się u mnie bardzo dobrze, ale tylko w określonych warunkach. Humektantów jest sporo, zatem jeśli użyłam jej gorącym latem lub mroźną zimą, normalnie po umyciu, nie zamykając emolientem - spotykał mnie niestety puch i suche włosy. Maseczka Anwen winogrona i keratyna spisywała się najlepiej w określonym punkcie rosy, najlepiej jeszcze z dodatkowym olejem - bądź pod olej, na jakieś 20 minut, a także jako pierwsze O w metodzie OMO. Zwracam uwagę, że tych humektantów jest tutaj naprawdę sporo, a przynajmniej tak twierdzą moje fale ;) Zatem najlepiej pod olej, ale pamiętajmy, że są tam również proteiny, albo na pierwsze O. Kiedy użyłam jej w ten sposób, mój skręt był dużo mocniejszy, a fale mięsiste, błyszczące, nawilżone i bez puchu. Maseczka jest zgodna z metodą CG.

O, tutaj mam zdjęcie, kiedy użyłam jej upalnym latem, bez zabezpieczenia emolientem, normalnie po umyciu - włosy zaczęły się puszyć, były suche, chociaż skręciły się całkiem mocno:

Tutaj już ładnie, maseczka Anwen jako pierwsze O w metodzie OMO:


Lubicie kosmetyki od Anwen? :) Całuję :*

10:38:00

Codziennik włosowy - kilka GHD z marca

Codziennik włosowy - kilka GHD z marca
Witajcie Kochani :)
Piszecie mi, że mało ostatnio tutaj zdjęć moich włosów. No i faktycznie stwierdziłam, że kiedyś dużo częściej pisałam włosowe codzienniki, a ostatni był bardzo dawno. Chciałam Wam zatem dzisiaj pokazać kilka moich dobrych włosowych dni z poprzedniego miesiąca, zapraszam :)


Na zdjęciu widać bardzo dobrze moje hennowe ombre ;) A jak wyglądała pielęgnacja?
*Na 5 minut zaaplikowałam maskę OMIA z olejem makadamia, maska zgodna z metodą CG, bardzo fajna
*Spłukałam i na ociekające wodą włosy nałożyłam porcję rozwodnionego kallosa multivitamin
*W bardzo mokre włosy wgniotłam łyżeczkę złotego żelu taft, wysuszyłam suszarką z dyfuzorem

Fale po złotym żelu od tafta są inne, niż po moim ukochanym syoss men power hold. Mają większą średnicę, nie są takie drobne, acz przeważnie skręt jest jakby słabszy. Lubię jednak ten żel i szykuje się recenzja ;)




Tutaj kolejny good hair day - tym razem po myciu oczyszczającym:
*Szampon lawendowy ziaja do włosów przetłuszczających się użyty dwukrotnie
*Odżywka tesco pro formula do włosów suchych + 5 kropel oleju z brokuła
*Kallos multivitamin na ociekające wodą włosy jako odżywka bez spłukiwania
*Stylizacja żel syoss men power hold w ilości 3 groszków




Będę co jakiś czas wstawiać takie zbiorcze codzienniki włosowe ;) Całuję :*