11:22:00

BARWA ODŻYWKA AWOKADO

BARWA ODŻYWKA AWOKADO

 Witajcie Kochani :)

Znacie odżywki Barwy? Sama uwielbiam Odżywkę Jajeczną - recenzję możecie znaleźć TUTAJ. Dzisiaj chciałabym Wam jednak napisać o jej siostrze z olejem awokado - Barwa Odżywka Awokado. To ciekawa propozycja, choć moim zdaniem raczej dla włosów o niskiej i średniej porowatości. Zapraszam :)


barwa odżywka awokado

 

Barwa Odżywka Awokado - skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Biotin, Bioflavonoids, Pyridoxine HCI, Linoleic Acid, Linolenic Acid, Tocopherol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene.

Legenda emolienty humektanty antystatyki witaminy zapach

Zaczniemy rzecz jasna od analizy składu, znacie mnie dobrze :) Odżywka ma w składzie dużo emolientów, choć  jeszcze przed zapachem mamy humektanty. Emolienty w postaci alkoholu tłuszczowego, oleju awokado, masła shea, oleju kokosowego. Humektanty - panthenol, gliceryna, glikol propylenowy. Do tego koktajl witamin. Brak silikonów. Odżywka EH.

Konsystencja, zapach, opakowanie, cena:

Odżywka Barwa Awokado mieści się w 200 ml butelce, kosztuje poniżej 10zł, zatem naprawdę warto spróbować :) Pachnie ładnie, kosmetycznie, nienachalnie. Konsystencja typowo odżywkowa, kremowa, średnio gęsta. 


Barwa Odżywka Awokado - działanie:

Odżywka jest mocno emolientowa, humektantów jest na tyle mało, że odważyłam się użyć jej po myciu, jako O w metodzie mycia MO - taką stosuję najczęściej. Spisała się tutaj ładnie - włosy były miękkie, miały całkiem ładną objętość, choć nie były bardzo dociążone - to propozycja dla cienkich włosów, które szukają właśnie objętości. Ładnie podkreśla skręt, dobrze spisuje się jako odżywką bez spłukiwania. Myślę, że najlepiej spisze się na niskiej i średniej porowatości w kierunku niskiej - głównie ze względu na zawartość oleju kokosowego, który jest w odżywce dość mocno odczuwalny. Zwłaszcza hennowane włosy powinny być z niej zadowolone :) 



Znacie odżywki Barwy?  Całuję :*




11:13:00

Peelingi do skóry głowy od OnlyBio - porównanie wszystkich trzech produktów

Peelingi do skóry głowy od OnlyBio - porównanie wszystkich trzech produktów

 Witajcie Kochani :)

Peeling do skóry głowy to naprawdę ważny kosmetyk - pomaga złuszczyć martwy naskórek, odświeża skórę głowy i unosi włosy od nasady. Tak naprawdę dopiero od jakiegoś roku peelinguję skórę głowy regularnie - bardzo często jest to Peeling Vianek - miałam już 5 słoiczków, a to coś znaczy :D 

Oczywiście w mojej kolekcji nie mogło zabraknąć Peelingów od OnlyBio. Mam wszystkie trzy, które roboczo nazywam: czarny węglowy, tęczowy enzymatyczny i tęczowy mechaniczny. Przygotowałam dla Was porównanie wszystkich trzech peelingów i wyłoniłam mojego ulubieńca, zapraszam :)

OnlyBio peeling skóry głowy

Peeling OnlyBio Hair Of The Day

Muszę, po prostu muszę zacząć od mojego ulubieńca - czyli najnowszego peelingu z czarnej serii hair of the day. Za działanie złuszczające odpowiada węgiel aktywny oraz kwas mlekowy. Wegiel posiada fantastyczne właściwości oczyszczające, pomaga pozbyć się zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Kwas mlekowy reguluje pracę gruczołów łojowych i wspomaga chemicznie działanie peelingu. Ten produkt dobrze się nakłada, całkiem dobrze wypłukuje. Świetnie odświeża skórę głowy i unosi włosy u nasady - a uwierzcie, że w moim przypadku ciężko to zrobić ;) Pięknie pachnie, jak cała czarna seria OnlyBio - tak trochę orientalnie. Konsystencja na zdjęciu poniżej - to ten z samego dołu. Dziubek - standardowy w peelingach tej marki, już wiem, jak z niego korzystać :D Dla mnie najlepszy z całej trójki, bardzo polecam, pierwsze miejsce na podium.

OnlyBio peeling skóry głowy


Peeling enzymatyczny Hair Balance 

Drugie miejsce otrzymuje peeling enzymatyczny z serii tęczowej - ach, te moje robocze nazwy ;) Tutaj peeling nie ma złuszczających drobinek, za to działa typowo chemicznie. W składzie mamy kwas glikolowy i mlekowy, a także papainę - aktywny enzym, pochodzący z papai, który łagodnie złuszcza i rozpuszcza martwy naskórek, bez konieczności pocierania i masażu. Peeling ma dość rzadką konsystencję, na zdjęciu to ten z samej góry, jak widzicie, już zaczął mi się rozlewać i uciekać. Aplikuje się wygodnie, z racji konsystencji, nie podrażnia mnie, ładnie usuwa martwy naskórek i odświeża skórę głowy. Niestety dość słabo unosi włosy u nasady - a to bardzo spodobało mi się w peelingu z czarnej serii. Enzymatyczny jest fajny, nie mam do niego większych zastrzeżeń, nie podrażnił mnie, nie uczulił, choć tutaj trzeba ostrożnie, bo ma sporo kwasów AHA - nie przetrzymujcie go dłużej, niż radzi producent. Myślę, że na początku 2 minutki wystarczą.

OnlyBio peeling enzymatyczny

Peeling mechaniczny Hair Balance

A dokładniej peeling mechaniczno-chemiczny :) Za działanie złuszczające odpowiada tutaj biała glinka, zmielone pestki moreli oraz kwas mlekowy. Glinki świetnie odświeżają i absorbują nadmiar sebum. Sam peeling działał fantastycznie - złuszczał, odświeżał i świetnie unosił włosy u nasady - niestety koszmarnie mnie podrażnił i musiałam go odstawić... Ciężko mi powiedzieć, który składnik tak zadziałał, na pewno nie glinka, bo tych używałam swego czasu w pielęgnacji skóry głowy sporo. Masowałam delikatnie, no ale niestety... Musiał wylądować na trzecim miejscu na podium. Na zdjęciu na ręce to ten w środku.

Onlybio peeling skóry głowy


Mieliście już któryś z peelingów OnlyBio? :)


11:09:00

TRUST MY SISTER MASKA PROTEINOWA DO NISKIEJ POROWATOŚCI

TRUST MY SISTER MASKA PROTEINOWA DO NISKIEJ POROWATOŚCI

 Witajcie Kochani :)

Przybywam z nowymi recenzjami kosmetycznymi. Powiem Wam szczerze, że do tej pory jakoś tak nie przepadałam za typowo PEH-owymi maskami i odżywkami. PEH - czyli taka, która zawiera zarówno emolienty, proteiny jak i humektanty. Wolałam mocno proteinowe produkty, albo mocno humektantowe. Dostałam jednak w prezencie zestaw Masek Trust My Sister do włosów niskoporowatych. Maskę emolientową i proteinową. I właśnie o tej drugiej Wam dzisiaj napiszę - ona tak naprawdę jest PEH-owa, a nie czysto proteinowa ;)


MASKA PROTEINOWA TRUST MY SISTER DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH


Maska Proteinowa Trust My Sister do włosów niskoporowatych - skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Adansonia Digitata Seed Oil, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Silk, Hydrolyzed Adansonia Digitata Seed Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Polyquaternium-6, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol.


LEGENDA: emolienty humektanty proteiny antystatyki

Na początek oczywiście zajmiemy się składem. Maska Ma kilka emolientów, w tym olej z nasion baobabu. Jest również nawilżająca gliceryna, a także szereg protein: hydrolizowana keratyna, hydrolizowane proteiny ryżu, hydrolizowany jedwab oraz hydrolizowany ekstrakt z nasion baobabu. Kilka antystatyków, mających za zadanie ułatwić rozczesywanie włosów. Nie ma tutaj silikonów, maska zgodna z metodą CG.


Konsystencja, zapach, opakowanie:

Maseczka pachnie ślicznie, delikatnie, myślę że wielu osobom ten zapach przypadnie do gustu. Konsystencja jest średnio gęsta, kremowa. Opakowanie - wydaje się, że to standardowy słoiczek 250ml, jednak ma pogrubione dno, kosmetyku jest 150ml, od razu uczulam ;)

MASKA PROTEINOWA TRUST MY SISTER DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH


MASKA PROTEINOWA TRUST MY SISTER DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH - DZIAŁANIE:

Jako, że jest to maska PEH-owa, to najpierw użyłam jej przed myciem, a później zamknęłam pielęgnację emolientem. Kolejny raz nałożyłam ją w metodzie MO jako O - u mnie tak spisuje się nawet lepiej ;) Mam po niej piękny skręt - jeśli stylizuję włosy żelem. Fale są mięciutkie, takie mięsiste, ładnie pachną, mają objętość - ale nie jest to puch. Myślę, że świetnie spisze się właśnie na włosach o niskiej porowatości - takich, jak moje. Co ważne - nie obciąża włosów, a to jest teraz dla mnie bardzo istotne, ponieważ z kilku ulubionych produktów musiałam zrezygnować właśnie przez to obciążanie. Dla mnie to PEH-owy HIT! :D


MASKA PROTEINOWA TRUST MY SISTER DO WŁOSÓW NISKOPOROWATYCH


Macie już którąś z Masek Trust My Sister? Całuję :*



21:00:00

KALLOS HONEY - MAŁO ZNANY, NAWILŻAJĄCY I PIĘKNIE PACHNĄCY KALLOS

KALLOS HONEY - MAŁO ZNANY, NAWILŻAJĄCY I PIĘKNIE PACHNĄCY KALLOS
Witajcie Kochani :)
Widzę, że niewiele z nas używa pięknie pachnącego kallosa honey - jest dużo mniej znany, niż kallos color czy multivitamin. Sama zakochałam się w nim kilka miesięcy temu, to jeden z nielicznych, humektantowych kallosów, który dodatkowo pięknie pachnie :)

kallos honey


Kallos honey - skład:

Zaczniemy oczywiście od analizy składu - tuż po wodzie mamy emolient, antystatyk oraz nawilżający ekstrakt z miodu. Dalej silikon oraz kolejny emolient. Później już zapach i konserwanty, w tym Itchy'ms, które mogą potencjalnie alergizować.

kallos honey



Zapach i konsystencja:

Jest to jeden z najładniej pachnących kallosów, obok wersji Orange :D Honey pachnie ładnie, słodko, zapach bardzo przypadł mi do gustu. Konsystencja typowa dla kallosów, gęsta i budyniowata.



Działanie:

Takich mocniej nawilżających kosmetyków używam najczęściej pod olej bądź na 1O w metodzie OMO. Tak samo było w przypadki maski Kallos Honey. Zaaplikowany na 20 minut pod olej czyni cuda-  fale są po nim mięsiste, nawilżone i cudowne w dotyku, do tego mają ładną objętość - tak działa na mnie miód :) Na 1O również spisuje się bardzo dobrze, wtedy pielęgnację muszę zamknąć emolientem. Użyłam go jeden jedyny raz na 2O po umyciu, niestety trochę mnie spuszył i przesuszył, ale nie ma co się dziwić, humektantów jest tutaj naprawdę sporo, esktrakt z miodu działa :) 

kallos honey


Znacie tego kallosa? Całuję :*

11:04:00

KOSMETYKI BeBIO - ŻEL POD PRYSZNIC, BALSAM DO CIAŁA, KREM DO RĄK I DEZODORANT

KOSMETYKI BeBIO - ŻEL POD PRYSZNIC, BALSAM DO CIAŁA, KREM DO RĄK I DEZODORANT

 Witajcie Kochani :)

Co jakiś czas wspominam Wam tutaj o kosmetykach do ciała lub do twarzy. Od lat stawiam na dobre składowo kosmetyki różnych marek. Jakiś czas temu skusiłam się na kosmetyki naturalne BeBio. Zrobiłam zamówienie w sklepie Bee.pl. Przesyłka była bardzo dobrze zabezpieczona - tutaj duży plus dla sklepu, bo różnie to bywa w przypadku zakupów internetowych. Skusiłam się na dwa zestawy do pielęgnacji ciała - wersja "Pieprz afrykański i migdał" oraz "Granat i jagody goji". W skład każdego z zestawów wchodzi żel pod prysznic, balsam do ciała, krem do rąk oraz dezodorant. Ciekawa byłam zwłaszcza kosmetyków o zapachu pieprzu :) Czy jestem zadowolona? Czytajcie dalej.



Żele pod prysznic:

Zauważyłam bardzo niewielkie różnice w działaniu kosmetyków między różnymi wersjami zapachowymi, zatem opiszę wszystkie kosmetyki razem. Żele pod prysznic mają rzadszą konsystencję najlepiej używać ich z myjką czy gąbką. Nie dają mega intensywnej piany, jak żele oparte na SLS czy SLES, ale tak to już jest z łagodniejszymi żelami pod prysznic. Ja się do tego przyzwyczaiłam, bo już dawno nie używam mocno pieniących się żeli Nivea czy Dove, ale zwracam Wam na to uwagę ;) Co ważne - nie wysuszają i nie ściągają skóry po umyciu, mogę spokojnie obyć się bez masła czy balsamu, a skórę mam przez problemy zdrowotne dość suchą i wymagającą. Zapachy są delikatne, ale bardzo ładne. Najbardziej przypadł mi do gustu zapach kosmetyków z pieprzem :) Czuć w nich bardzo ładną, delikatną nutę migdała, bardzo, bardzo mi się podoba. Granat i jagody pachnie delikatnie owocowo, subtelnie, zapach w sam raz na lato. Są one tak łagodne, że na pewno nie będą drażnić żadnego nosa.

Skład żelu Granat i jagody goji:

Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Coco-Glucoside, Sea Salt, Lauryl Glucoside, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Benzoate, Glyceryl Oleate, Parfum, Citric Acid, Maltodextrin, Lycium Barbarum Friut Extract, Punica Granatum Pericap Extract, Potassium Sorbate, Sorbic Acid.

Żel oparty jest na średnio mocnym detergencie SCS, zaraz za nim mamy nawilżającą glicerynę. Dwa delikatne detergenty, sól morska, która jest bogactwem minerałów, nawilżający sok z aloesu. Po zapachu ekstrakt z granatu i jagód goji. Brak nieładnych konserwantów, jak na kosmetyki naturalne przystało. 


Balsamy do ciała:

Balsamy do ciała ładnie, delikatnie nawilżają i bardzo ładnie zmiękczają skórę. Jedna mała wada - tuż po nałożeniu bielą skórę, dzieje się tak  pewnie przez sporą zawartość nawilżającej gliceryny. Po rozsmarowaniu ten efekt znika. Balsamy są idealne na lato, lekkie, szybko się wchłaniają i ładnie nawilżają. Do tego delikatne, nieprzytłaczające zapachy. Zimą wolę gęstsze masła i kremy do ciała, ale latem zawsze sięgam po łagodniejsze balsamy i mleczka.

Skład balsamu Pieprz afrykański i migdał:

Aqua, Glycerin, Isopropyl Myristate, Helianthus Annuus Seed Oil, Polyglyceryl-3-Stearate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Triethyl Citrate, Caprylyl Glycol, Sodium Stearoyl Lactylate, Benzoic Acid, Xanthan Gum, Tocopherol, Theobroma Cacao Seed Butter, Aframomum Melegueta Seed Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid.

Balsam tuż po wodzie ma nawilżającą glicerynę, dalej kilka emolientów, w tym olej słonecznikowy i masło shea. Jest jeszcze nawilżający sok z aloesu, masło kakaowe oraz dwa ekstrakty - z migdała oraz aframonu madagaskarskiego. 

Kremy do rąk:

Z kremów również jestem zadowolona, jeden stoi nawet na biurku przy komputerze. Mają lekką, nietłustą konsystencję, zostawiają dłonie miękkie, przyjemnie nawilżone i delikatnie pachnące. Po aplikacji bez problemu mogę pisać na klawiaturze, nic się nie lepi i nie tłuści ;)

Skład kremu Pieprz afrykański i migdał:

Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Polyglyceryl-3-Stearate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sorbitan Caprylate, Parfum, Sodium Stearoyl Lactylate, Propanediol, Benzoic Acid, Xanthan Gum, Tocopherol, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Aframomum Melegueta Seed Extract, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Hydroxide, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.

Krem tuż po wodzie zawiera olej słonecznikowy, dalej nawilżającą glicerynę, kilka emolientów oraz nawilżający sok z aloesu. Później już zapach, po nim konserwanty, hydrolizowane proteiny, ekstrakty roślinne.


Dezodoranty:

Dezodoranty świetnie spisują mi się, kiedy jestem w domu i pracuję przy komputerze. Niestety są za słabe na upały czy większy wysiłek fizyczny. Słabo chronią przed potliwością (chociaż nie pocę się bardzo mocno) i przykrym zapachem. Takich dezodorantów z naturalniejszym składem używam właśnie w domu, na zewnątrz sięgam po mocniejszych zawodników. 


Ogólnie wrażenia są dość pozytywne, przypadły mi do gustu zwłaszcza balsamy do ciała i kremy do rąk :) Myślę, że za jakiś czas skuszę się również na jakiś kosmetyk do pielęgnacji twarzy. Macie jakieś doświadczenia z tą marką?

13:36:00

ANWEN BEE MY BABY - ODŻYWKA DLA DZIECI

ANWEN BEE MY BABY - ODŻYWKA DLA DZIECI

 Witajcie Kochani :)

Przygotowałam dla Was kilka nowych recenzji, jako że w ostatnich miesiącach testuję dużo nowości :) Dzisiaj czas na pięknie pachnącą Odżywkę Anwen Bee My Baby. Jest ona przeznaczona głównie dla dzieci, ale skład idealnie nadaje się do włosów niskoporowatych - takich jak moje. 


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Orbignya Oleifera Seed Oil, Behentrimonium Chloride, Astrocaryum Murumuru Seed Butter, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxypropyltrimonium Honey, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum.

Co my tu mamy ciekawego? Na początku składu sporo emolientów, w tym olej babassu i masło murumuru. Dalej hydrolizowane proteiny pszeniczne oraz pochodna miodu. Odżywka jest PEH-owa.

Legenda: emolienty humektanty antystatyki proteiny ekstrakty roślinne witaminy silikony zapach


Konsystencja i zapach:

Odżywka pachnie CUDOWNIE - malinowa mamba, zapach dzieciństwa. Coś pięknego, szkoda, że nie utrzymuje się na moich włosach. Konsystencja jest średnio gęsta, taka w sam raz.

Działanie:

Odkąd moje włosy po hennowaniu i intensywnej pielęgnacji stały się niskoporowate, nie obawiałam się tej odżywki, a wręcz wiązałam z nią duże nadzieje :D Podkreślę tylko, że olej babassu i masło murumuru mają bardzo zbliżony skład do oleju kokosowego. Wszystkie te masła i oleje mają dużo nasyconego kwasu tłuszczowego laurynowego, który ma właściwości wnikające we włosy. Stąd odżywka może puszyć pasma o wyższej porowatości - i często robi to, potwierdzają to moje 3 włosowe koleżanki, którym dałam małą odlewkę odżywki ;) Na moich niskoporowatych falach produkt ten spisuje się fantastycznie. Humektantów jest na tyle mało, że spokojnie mogę go używać po umyciu, nie obawiając się o puch. Włosy po Anwen mają piękną objętość, co dla mnie jest bardzo ważne. Do tego są ładnie, delikatnie nawilżone i mocniej skręcone - to dzięki zawartości protein i miodu. Kolejna zaleta - świetnie się po niej rozczesują, a jako że myłam moje fale ostatnimi czasy mocnymi szamponami, to jest to dla mnie ważne. Na dziecięcych włosach nie próbowałam, moi chłopcy są obcinani na krótko ;)


Zobaczcie sobie, jak olej babassu i masło murumuru są podobne do kokosa:




Lubicie kosmetyki Anwen? Macie tą pięknie pachnącą, malinową odżywkę? :)