21:07:00

PRZEPROTEINOWANIE WŁOSÓW - JAK WYGLĄDA, CO MOŻE JE SPOWODOWAĆ, JAK RATOWAĆ WŁOSY PRZEPROTEINOWANE

PRZEPROTEINOWANIE WŁOSÓW - JAK WYGLĄDA, CO MOŻE JE SPOWODOWAĆ, JAK RATOWAĆ WŁOSY PRZEPROTEINOWANE
Witajcie Kochani :)
Ostatnio na instagramie przygotowałam dla Was plansze na temat przenawilżenia, przeproteinowania i przeemolientowania włosów. Wklejam je również tutaj, bo wiem, że są osoby, które czytają bloga, a nie zaglądają na instagram - tam też łatwiej coś może umknąć, a temat jest ważny. Liczę, że plansze będą pomocne i pomogą Wam wykryć ewentualne przeproteinowanie włosów, a później naprawę tego stanu. Zapraszam do oglądania i czytania ;)






Zdarzyło Wam się kiedyś przeproteinować włosy? Jeśli tak, to jakim produktem? Całuję :*

19:33:00

OLEJE Z OMEGA 9 W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, SZCZEGÓŁY, DLA KOGO NAJLEPSZE?

OLEJE Z OMEGA 9 W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, SZCZEGÓŁY, DLA KOGO NAJLEPSZE?

Witajcie Kochani. W dzisiejszym wpisie omówimy sobie oleje do włosów, w których przeważają kwasy tłuszczowe omega 9. Mówi się, że są to oleje idealne do średniej porowatości i ja również uważam, że taka porowatość może zacząć od nich olejową przygodę. Nie każdy spisze się jednak tak samo. Spójrzmy sobie na tabelkę, w której zaznaczone są procentowe zawartości danego kwasu tłuszczowego w konkretnym oleju. Te u góry tabeli mają najwyższą zawartość omega 9, im niżej, tym mniej.


Olej z orzecha laskowego, kameliowy oraz olej moringa - mają aż 80% kwasów tłuszczowych omega 9. Troszkę niżej mamy olej z pestek śliwki, moreli, brzoskwini i słodkich migdałów. Te oleje warto wypróbować jako pierwsze na średniej porowatości.
Na czerwono zaznaczyłam oleje, które mają sporo kwasów omega 9, ale jednocześnie też większą część kwasów nasyconych - są to np. olej awokado, oliwa z oliwek, olej z nasion baobabu czy rokitnikowy. Taka ilość kwasów nasyconych niekoniecznie będzie służyć porowatości wysokiej, na baczności niech ma się też porowatość średnia.
Zatem jeśli testowaliście np. olej z awokado albo oliwę z oliwek, które nie bardzo zdały u was egzamin - mogły puszyć lub matowić włosy przez pewną zawartość kwasów nasyconych, to nie rezygnujcie od razu z olejów z przewagą omega 9. Można wtedy spojrzeć na górę tabeli i wybrać coś z niewielką ilością kwasów nasyconych, np. znany olej z pestek moreli.
Warto zwrócić uwagę także na tajemniczy kwas tłuszczowy omega 7 - kwas palmito-oleinowy. Najwięcej możemy go znaleźć w oleju makadamia, rokitnikowym, nieco mniej w awokado. Zauważyłam, że zupełnie inaczej działa na mnie makadamia (teraz idealnie), niż np. taki olej ze słodkich migdałów. Są one dość podobne, jednak migdały nie mają omega 7, a makadamia już tak. Uważajmy jednak na olej makadamia, widzę, że jest grono osób, którym on nie służy, tak samo jak rokitnik, zwłaszcza na wyższej porowatości. Może to być kwestia właśnie tego omega 7, wtedy możemy spróbować słodkich migdałów czy orzecha laskowego.
Olej z pestek wiśni i ryżowy - to takie oleje prawie pół na pół omega 9 i omega 6. Duża szansa, że pokocha je porowatość wysoka. Tak samo olej sezamowy.
Oleje z przewagą kwasów omega 9 mogą bardzo dobrze spisać się na porowatości średniej, z mojego doświadczenia również na wysokiej, ale nie wszystkie. Jeśli mamy włosy wysokoporowate, lepiej unikać tych, które mają jednocześnie sporo kwasów nasyconych oraz omega 7.


Jak spisują się u Was oleje z przewagą kwasów omega 9? Całuję :*

12:21:00

MASŁA I OLEJE NASYCONE W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, DLA KOGO NAJLEPSZE?

MASŁA I OLEJE NASYCONE W PIELĘGNACJI WŁOSÓW - OMÓWIENIE, DLA KOGO NAJLEPSZE?
Hej hej. Dzisiaj kolejny wpis o olejach i masłach, tym razem na tapet bierzemy te o nasyconych kwasach tłuszczowych. Wyjaśnię Wam, czym różni się olej kokosowy od masła shea. A różnią się one mocno. Pokażę również przedstawicieli maseł i olejów nasyconych, niektóre są mało znane. Będzie trochę informacji, zatem herbatka lub kawka w dłoń - i postarajmy się skupić :)
Zacznijmy od najważniejszej sprawy - zdolność wnikania do włosów mają kwasy tłuszczowe krótko oraz średnio łańcuchowe - czyli wszystkie, które mają po 12 atomów węgla i mniej. Te, które mają powyżej 12 - są już długołańcuchowe i nie wnikają w tak dużym stopniu we włosy, o ile w ogóle wnikają. Możecie zobaczyć na zdjęciu nr 1, te kwasy tłuszczowe powyżej czerwonej kreski wnikają we włosy, te poniżej dużo słabiej lub w ogóle.


W oleju kokosowym przeważają kwasy tłuszczowe krótko i średniołańcuchowe, jest to kwas laurynowy, kaprylowy oraz kaprynowy. Podobną budowę ma olej babassu, palmowy, masło murumuru i masło tucuma. Wszystkie mają około 50% kwasu laurynowego, które ma zdolność wnikania do włosów. Stąd to powszechne puszenie włosów wysokoporowatych przez kokosa. Masła i oleje wnikające zaznaczyłam na niebiesko - zerknijcie na zdjęcie nr 2 - tabelkę. Są tam procentowe zawartości kwasów tłuszczowych w poszczególnych masłach i olejach. Masła i oleje zaznaczone na niebiesko naprawdę mogą puszyć włosy wysoko i średnioporowate, lepiej ich unikać. Chyba, że obniżymy porowatość. Zatem jeśli wiemy, że puszy nas kokos, podobnie będzie prawdopodobnie z olejem babassu, palmowym, masłem murumuru i tucuma.


Inaczej sprawa się ma z masłami zaznaczonymi na różowo - patrz tabela powyżej. Tam nie mamy już wnikającego kwasu laurynowego, jest za to dużo kwasów nienasyconych omega 9 oraz innych nasyconych, głównie długołańcuchowy stearynowy i trochę innych długołańcuchowych, jak palmitynowy czy arachidonowy. I te masła (shea, cupuacu, kakaowe oraz mango) mają szansę spisać się dobrze na wysokiej porowatości. Nie jest to oczywiście pewnik, jako że każde włosy mają swoje preferencje, ale jednak widzicie, że od kokosa różnią się znacznie - zupełnie inny rozkład kwasów tłuszczowych, w kokosie wnikają, w maśle shea nie bądź niewiele.
Na samym dole tabeli, na zielono mamy zaznaczone jeszcze dwa mało znane masła, a mianowicie masło kombo i bacuri. Kombo ma dużo kwasu mirystynowego, a bacuri - palmitynowego. Oba długołańcuchowe, zatem mają szansę zdać egzamin na wyższej porowatości. Mają ciekawy wygląd i zapach, zwłaszcza kombo :) Mogą ciężko się zmywać.

Lubicie masła i oleje nasycone? Ja przepadam od niedawna za kokosem, ale porowatość mam już niską ;) I na takiej właśnie porowatości idealnie powinny spisać się masła i oleje, zaznaczone na niebiesko w tabeli.

14:24:00

ANWEN HAPPY ENDS - PŁYNNE SERUM DO WŁOSÓW

ANWEN HAPPY ENDS - PŁYNNE SERUM DO WŁOSÓW
Witajcie Kochani :)
Od kilku miesięcy niezmiennie używam pięknie pachnącego serum do włosów Anwen happy ends, wersji płynnej. Miałam też masełko, lubiłam je, ale ze względu na wygodę wybieram jednak płyn :) Masełko miało też to do siebie, że czasem nierównomiernie je nałożyłam, z wersją płynną nie mam tego problemu. Zapraszam na recenzję.

anwen happy ends serum

Skład:
W składzie mamy emolient, olej babassu i z wiesiołka, z pestek czarnego bzu, z brokuła, silikon zmywalny łagodnym szamponem, masło murumuru, masło cupuacu, masło mango, olej pracaxi, olej sacha inchi, olej z nasion baobabu, lanolina. Bogactwo maseł i olejów ;)


Opakowanie, zapach, konsystencja:
Konsystencja jest oczywiście tłusta, ale taka jakby mniej gęsta od typowego oleju. Zapach prześliczny, taki sam, jak w wersji masełkowej, mogłabym mieć perfumy o takim zapachu :) Opakowanie to szklana buteleczka z pipetą, bardzo wygodne rozwiązanie.


Działanie:
Produktu używam już po wyschnięciu włosów, w ilości 2 kropel na końcówki włosów. Taka ilość nie obciąża, za to pięknie wygładza i nabłyszcza włosy oraz je  chroni. Serum ma silikon, zatem nie jest zgodny z metodą Curly Girl. Bardzo polecam, zwłaszcza dla delikatniejszych fal i loków. O ile masełko widzę świetnie spisuje się na lokach o wyższej porowatości, tak delikatniejsze włosy o niższej porowatości może obciążać. Tutaj idealnie powinno spisać się serum w wersji płynnej :)

A tutaj macie porównanie, co znajduje się i na którym miejscu w składzie - wersja płynna i masło:




Znacie już masło lub serum płynne Happy Ends? Całuję :*

09:04:00

ANWEN EMOLIENTOWA AKACJA - ODŻYWKA DO WŁOSÓW O NISKIEJ POROWATOŚCI

ANWEN EMOLIENTOWA AKACJA - ODŻYWKA DO WŁOSÓW O NISKIEJ POROWATOŚCI
Witajcie Kochani :)
Lata pielęgnacji, a przede wszystkim hennowanie włosów sprawiło, że mocno obniżyła mi się porowatość. Nie skłamię, jeśli napiszę, że teraz moja porowatość jest niska, może jedynie na końcówkach średnia. Końcówki jednak nie widziały nożyczek już ponad rok ;) Postanowiłam zatem ostatnio odważniej poeksperymentować z kosmetykami, które mają dużo oleju kokosowego, babassu, masła murumuru - czyli maseł i olejów wnikających, które świetnie spisują się właśnie na niskiej porowatości. Najpierw był kallos kokosowy - recenzję macie TUTAJ. Spisał się bardzo dobrze. Teraz przyszła kolej na kolejny kosmetyk - Odżywka Anwen emolientowa akacja do niskiej porowatości. Zapraszam na recenzję. 

anwen emolientowa akacja

Skład:
Skład jest mocno emolientowy, jak wszystkie emolientowe odżywki od Anwen. Tutaj po wodzie mamy olej babassu (ma dużo kwasu tłuszczowego laurynowego, który jest kwasem wnikającym we włosy, tak jak w kokosie, dlatego może puszyć wysoką porowatość), dalej antystatyk, masło murumuru (również dużo kwasu laurynowego), emolient, antystatyk, glinka, ekstrakt z morszczynu. Dalej kontrowersyjny BHT, ale mamy informację od samej Anwen, że jest go dosłownie 0,0005%, nie jest dodany bezpośrednio do odżywki, zakonserwowany był nim ekstrakt z morszczynu, ale i tak musiał znaleźć się w składzie.


Konsystencja i zapach:
Odżywka ma bardziej kremową i jakby maślaną konsystencję, inną niż Anwen irys albo róża. Zapach jest intensywny, kwiatowy, faktycznie tak pachnie akacja. Dla mnie ładny, chociaż wiem, że dla wielu osób zapachy tych odżywek są bardzo mocne.

anwen emolientowa akacja

Działanie:
Odżywki używam zawsze po umyciu włosów szamponem, jako zamknięcie pielęgnacji. Zauważyłam, że jeszcze ładniej działa, nałożona na 20-30 minut, niż na szybkie 2-3 minutki. Włosy są po niej przemiłe w dotyku, takie jedwabiste. Mam większą objętość, pewnie przez wnikający olej babassu i masło murumuru. Pierwszego dnia końcówki są minimalnie bardziej suche od reszty włosów, no ale one mają wyższą porowatość. Drugiego dnia to uczucie znika. Anwen emolientowa akacja spisuje się u mnie fantastycznie, chyba sama nie spodziewałam się, że mam aż tak niską porowatość ;) Może nie pobiła ukochanego emolientowego irysa - to jest miłość od pierwszego wejrzenia, ale jest tuż tuż za nim. Lepsza, niż emolientowa róża. Myślę, że włosy zdrowe, o niższej porowatości śmiało mogą próbować. Jednak te o wyższej może puszyć i przesuszać. Odżywka nie ma silikonów, jest zgodna z metodą Curly girl. Próbowałyście już akacji?


Moje fale po pętelce i emolientowej akacji:



10:50:00

BANIA AGAFII - SZAMPON AKTYWATOR WZROSTU ORAZ SZAMPON ODŻYWCZO-REGENERUJĄCY

BANIA AGAFII - SZAMPON AKTYWATOR WZROSTU ORAZ SZAMPON ODŻYWCZO-REGENERUJĄCY
Witajcie Kochani :)
Do tej pory długie lata służyły mi szampony ecolab - wychwalałam je pod niebiosa. Ostatnimi czasy jednak moja skóra głowy zaczęła marudzić na wszystko, co ma cocamidopropyl betaine - to łagodny detergent, który jednak może powodować podrażnienia i alergie. Tak niestety stało się u mnie, musiałam zatem szybko poszukać czegoś innego, bez tego składnika. Jako, że włosy mam już zdrowe, mogłam postawić na szampon z mocniejszym detergentem, a mianowicie z SCS - sodium coco sulfate.  Dla osób o włosach wysokoporowatych, szampony te mogą służyć jako tak zwane "rypacze", czyli oczyszczające szampony. Dla włosów zdrowych czy hennowanych, można spróbować stosować je jako M, czyli szampon w metodzie OMO lub MO.


Składy:


Opakowanie, konsystencja, zapach:
Szampony mieszczą się w 100ml saszetkach, za które zapłacimy około 5-6 zł. Czyli wychodzi około 15zł za 250 ml szamponu, tyle samo, co za inne  w stylu ecolab, vianek, petal fresh. Konsystencja średnio gęsta, zapachy ładne, ziołowe, kwiatowe, delikatne.


Działanie:
Jak już pisałam - szampony są stosunkowe mocne. Nie mają SLS ani SLES, za to jest SCS. Jest to dość mocny detergent, chociaż moje włosy i skóra głowy reagują na niego dużo lepiej, niż na SLS. Przede wszystkim szampony pięknie oczyszczają skórę głowy, odbijają włosy od nasady. Moim problemem był przyklap po delikatnych szamponach. Włosy na długości nie cierpią jakoś bardzo, zwłaszcza przy urozmaiconej pielęgnacji. Jednak tak jak już wspomniałam - mocno suche, wysokoporowate włosy lepiej niech używają ich jako takich oczyszczających szamponów. Te zdrowsze mogą pokusić się na stosowanie ich co mycie w OMO. Co ważne - moja skóra głowy je kocha, nie mam strupków, podrażnień, alergii. Całkiem ładnie się pienią. Wersja odżywczo-regenerująca ma więcej olejów i powinna lepiej spisać się na włosach bardziej suchych, niż aktywator wzrostu, który pełen jest ziółek ;)



Znacie te szampony? Polecacie? :)