20:29:00

PIELĘGNACJA WŁOSÓW JESIENIĄ

PIELĘGNACJA WŁOSÓW JESIENIĄ
Witajcie Kochani :)
Jesień to ciężki czas dla naszych włosów - pada, jest wilgotno, włosy łapią wodę, pęcznieją, puszą się. Warto dać sobie troszkę luzu i pogodzić się z tym, że jesienią mniejszy lub nieco większy puch to norma. Chciałabym Wam jednak dać kilka wskazówek, co zrobić, żeby ten puch nas jednak nie przytłoczył :)


1. Ograniczenie humektantowych myć
Pierwsza rzecz, na jaką zwracam uwagę jesienią, to humektanty. Ograniczam takie mycia humektantowe do minimum, jakiego potrzebują moje włosy. Humektanty, jeśli jest bardzo wilgotno, prawdopodobnie mniej lub bardziej będą puszyć włosy, nawet jeśli nałożymy je na 1O czy pod olej. Tak to już niestety jest, dlatego obserwujemy włosy, nie używamy H za często, kiedy ja normalnie stosuję je jakoś raz w tygodniu, tak teraz ograniczam je do 1 mycia na 10, a czasem nawet i 12-14 dni. Jeśli już je zaaplikujecie, to nie trzymajcie też bardzo długo - większe ryzyko puchu i przesuszenia. 10-15 minut wystarczy. Jeśli nie będziemy na co dzień przesuszać włosów (stylizacja na gorąco, kosmetyki z alkoholem czy ziołami, nadmiar protein), humektantów będzie można używać rzadziej.


2. Jak najwięcej emolientowych myć
Jesienią najlepiej spisują mi się mycia czysto emolientowe - czysto emolientowe, czyli np. emolientowy produkt na 1O, jak i na 2O. A jeśli myjemy włosy maską, to po prostu maska czy odżywka emolientowa po myciu. Czysto emolientowe produkty możecie podejrzeć TUTAJ,  no i uczulam na maski garnier hair food  - mnóstwo ludzi ma je za emolientowe, a one mają tonę gliceryny i mogą nam zrobić miotłę stulecia jesienią ;) Sama o tej porze roku bardzo często sięgam po kallosy, teraz mam avocado i mango. No i niezawodne odżywki Anwen - róża i irys.


3. Więcej olejowania
Nie olejuję teraz bardzo często włosów, ale jesienią to się zmienia i przynajmniej raz w tygodniu to czynię. Olej na suche włosy, często na całą noc. Warto znaleźć swój ulubiony olej, taki nie zrobi nam krzywdy, a ładnie odżywi i dociąży włosy. TABELKĘ macie TUTAJ. Uważajcie z olejowaniem na nawilżający podkład, może puszyć jesienią.


4. Uwaga na odżywki bez spłukiwania i stylizatory z dużą ilością humektantów
Żele do włosów czy odżywki bez spłukiwania z dużą ilością np nawilżającej gliceryny to mój koszmarek, zwłaszcza jesienią. Nic nie wyciąga mi nawilżenia z włosów tak, jak one. Unikam jak ognia, dlatego cantu aktywator, żele z gliceryną, aloesem czy glikolem znikają z mojej łazienki. Ileż to razy zrobiły mi na włosach taką miotłę ;) Stawiam na najlepszego, pewnego zawodnika - żel syoss men power hold. Złoty taft ma już tych humektantów troszkę więcej i na razie go odstawiam. Do reanimacji - krem boots do loków, mega emolientowy. Najlepsze odżywki bez spłukiwania? Emolientowe kallosy - avocado, multivitamin, blueberry, color.



Macie swoje patenty na jesień? Całuję :*

19:17:00

CAFE MIMI, MASKA DO WŁOSÓW KERATYNOWA

CAFE MIMI, MASKA DO WŁOSÓW KERATYNOWA
Witajcie Kochani :)
Pamiętacie może, że moje włosy kochają bomby proteinowe - czyli mocno proteinowe maseczki lub odżywki, stosowane raz na tydzień. Do tej pory takimi moimi bombami były odżywki proteinowe Anwen - orchidea i magnolia. Tak samo maska Dr. Sante z keratyną, argininą i kolagenem. Niestety już się skończyły, zatem zaczęłam szukać dalej. Skusiła mnie maska keratynowa Cafe Mimi, proteiny ma różnorodne, jest ich sporo - no i ma moją ukochaną keratynę hydrolizowaną.


Skład:
Skład jest zabójczo proteinowy, aż oczy mi się zaświeciły, jak go zobaczyłam :D Po wodzie mamy masło shea, dalej już proteiny - hydrolizowana keratyna, hydrolizowane proteiny pszeniczne, hydrolizowane proteiny żyta, hydrolizowane proteiny owsa. Szaleństwo proteinowe. Dalej humektant - gliceryna, trochę emolientów tłustych i antystatyków, zapach, 2 silikony, nawilżający panthenol, aminokwasy jedwabiu.


Zapach, konsystencja, opakowanie:
Maseczka śmierdzi, kurczę, nie wiem czym, ale trzymanie jej na włosach te 10-15 minut to katorga. Ale czego nie robi się dla mocniejszego skrętu :P Wrażliwym nosom jednak nie polecam. Maseczka keratynowa cafe mimi ma średnio gęstą konsystencję, mieści się w 220ml wiadereczku.


Działanie:
Maska keratynowa cafe mimi - używam jej albo na 1, albo na 2O w metodzie OMO. Nie trzymam długo, maks 10-15 minut, tam jest naprawdę morze protein. Jeśli kogoś suszą proteiny, lepiej zaaplikować ją na 1O, na 2 wówczas emolient. Mnie nie przesuszają proteiny, a nałożona na 2O jeszcze mocniej skręca mi włosy. Myślę, że dość łatwo można się nią przeproteinować i na początek lepiej potrzymać ją krócej, niż dłużej. Dla kochających proteiny - jak znalazł :D Tylko ten zapach, no ciężko mi go przeżyć, może to przez to morze protein, ehh.



Lubicie kosmetyki cafe mimi? Całuję :*

15:34:00

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - SIERPIEŃ, WRZESIEŃ 2019

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - SIERPIEŃ, WRZESIEŃ 2019
Witajcie Kochani :)
Czas na aktualizację włosową - włosy rosną mi ostatnio całkiem ładnie, oczywiście jak na ich możliwości. Przynajmniej nie stoją w miejscu. Jestem zadowolona z mojego cięcia, końcówki mają się dobrze, więc kolejne podcięcie pewnie za jakieś pół roku. Niech rosną i będą dłuższe, bo moje włosy im dłuższe, tym mocniej się kręcą. 



Jakich kosmetyków używałam w ostatnich miesiącach:
Wróciłam do metody OMO, wcześniej było to MO, teraz znowu OMO. Całkiem dobrze mi się to spisuje. Jako M - szampony ecolab, od wielu wielu lat, teraz wersja normalizująca z pigwą oraz odżywcza z olejem awokado. Oczyszczam włosy raz na jakieś 3 tygodnie, nie używam teraz wielu silikonów, zatem częściej nie muszą. Mam szampon ziaja rumiankowy, taki rodziny w 500ml, ciemnej buteleczce.


Nie szaleję już tak z maskami i odżywkami do spłukiwania, ładnie wykończyłam zapasy, mam otwartych dosłownie kilka, a nie kilkanaście, jak jeszcze miesiące temu. Jako humektantowy produkt, na 1O służyła mi albo maska Anwen kakao i pszenica, albo maska Vianek do włosów blond i rozjaśnianych. Obie bardzo polecam, idealne na 1O. Mam też 2 maski PEH-owe, obie z cafe mimi. Pomarańczowa (RECENZJA) ma masło shea, glicerynę i aminokwasy jedwabiu, mniej jest tam tych protein i traktowałam ją bardziej jako maskę emolientowo-humektantową. Fioletowa to bomba proteinowa, ma hydrolizowanę keratynę, hydrolizowane proteiny pszenicy, żyta i owsa. Oprócz tego gliceryna i masło shea. Świetnie skręca włosy, zrobię osobną recenzję. Cafe mimi również szło na 1O, fioletowa czasem na 2O, lubię kończyć pielęgnację proteinami. 



Emolienty - oczywiście kallos avocado albo Anwen emolientowy irys, czasami na włosy szła  silikonowa maska organic argana planeta organica. Mimo silikonów i emolientów - dość lekka. Dokładnie o tej mówię - KLIK KLIK. Odżywka b/s - rozwodniony kallos avocado.


Stylizacja i olejowanie:
Do stylizacji nieustannie używam żelu syoss men power hold :) Czasami złotego tafta, też jest fajny. Jeśli nie mam ochoty na ugniatanie, włosy schną naturalnie, przeczesuję je palcami w trakcie, potem wgniatam silikonowe serum, a suche już zawijam w pętelkę, czyli nie do końca przeciągnięty kucyk. Włosy olejowałam dosłownie 1 raz, nie potrzebują już tego za bardzo ;) Pokażę Wam kilka zdjęć z sierpnia i września, po ugniataniu:




Nie mogę się doczekać, aż urosną i rulonów będzie więcej. Jak mają się Wasze włosy? :) Całuję :*

09:35:00

VIANEK, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW BLOND, FARBOWANYCH, ROZJAŚNIANYCH

VIANEK, INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW BLOND, FARBOWANYCH, ROZJAŚNIANYCH
Witajcie Kochani :)
Ostatnio dzielnie wykańczam moje kosmetyki, docelowo chcę mieć dosłownie 2-3 nowości i kilka pewniaków. I na mnie przyszła pora :D Jako, że moje włosy już coraz łatwiej się przenawilżają, zrezygnowałam z olejowania na nawilżający podkład. Nawilżenia jednak co 3-4 mycia potrzebują, zatem szukałam czegoś emolientowo-humektantowego, takiego na 1O, na dosłownie 10 minut. Świetnie spisuje mi się tutaj maska Anwen kakao i pszenica, ale chciałam spróbować czegoś nowego i tańszego. Wybór padł na maskę Vianek do włosów farbowanych na blond i rozjaśnianych. Oczywiście nie jestem blondynką, ale w niczym mi to nie przeszkadza ;) Przeczytajcie, co sądzę o niej moje fale.

vianek maska

Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Stearic Acid, Panthenol, Argania Spinosa Kernel Oil, Rheum Palmatum Root Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Cinnamomum Zeylanicum Bark Extract, Sodium Benzoate, Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil, Glyceryl Laurate, Tocopheryl Acetate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil, Parfum.


Zauważyłam, że sporo osób na grupie Curly Girls Polska --> KLIK KLIK, klasyfikuje tą maseczkę jako emolientową. Dla mnie to duży błąd, fakt, że ma ona emolienty, ale również na tyle dużo humektantów, dlatego to bardziej produkt EH czy HE, ja wolę ją traktować po prostu jako humektant ;) W składzie po wodzie mamy emolienty tłusty, dalej olej z pestek winogron, nawilżającą glicerynę, kolejny emolient tłusty, nawilżający pnathenol, olej arganowy, esktrakt z cynamonu, ekstrakt z rumiabku, ekstrakt z rzewienia, olej z truskawki, emolient, kwas mlekowy, guma guar, olejek cynamonowy. Maseczka jest zgodna z metodą curly girl, nie ma silikonów ani alkoholu.

Konsystencja, zapach, opakowanie:
Maseczka jest gęsta, ma w sobie jakby zatopione drobinki cynamonu, bardzo ciekawie to wygląda. Pachnie ładnie, wyczuwam tutaj wyraźnie cynamon, zapach niestety nie utrzymuje się na włosach. Maseczka vianek mieści się w 150ml słoiczku, nie jest to standardowe 200 czy 250ml.


Działanie:
Maska Vianek do włosów farbowanych na blond - moim zdaniem jest humektantowo-emolientowa. Zatem idealnie nadaje się na pierwsze O w metodzie OMO. Nakładam ją na maksymalnie 10 minut, dłużej nie mam już potrzeby, jak wspominałam, łatwo przenawilżam teraz włosy. Ale Wy możecie na początek zaaplikować ją nawet na 30 minut czy pod olej ;) Zauważyłam, że moje fale bardzo ładnie po niej błyszczą, może to przez te ekstrakty, dedykowane włosom  blond :D Humektanty bardzo ładnie nawilżają włosy i skręcają je, fale są miękkie i przyjemne w dotyku. Pielęgnację zamykam emolientem, czyli koniecznie emolient na 2O. Raz jedyny spróbowałam i nałożyłam vianka na 2O, coby się upewnić, że to na pewno humektant - oczywiście puch i miotła :D Ekstrakty roślinne nie przesuszają już moich włosów, może również dzięki zawartości nawilżaczy w produkcie. Maseczka, mimo zawartości 150ml, jest gęsta i wydajna, taka kremowa, więc nie powinna się bardzo szybko skończyć. Acz kosztuje około 25zł, więc nie jest najtaniej. Ja jestem bardzo zadowolona, chociaż pewnie będę raz za czas szukać jeszcze tańszej opcji. Niestety wszystkie odżywki isany z rossmanna mi nie odpowiadają, a szkoda, bo są niedrogie.

Wklejam zdjęcie z mojego instagrama po Vianku :)



Lubicie kosmetkyi Vianek? :) Całuję :*

13:36:00

POGOTOWIE WŁOSOWE - EFEKTY PATRYCJI

POGOTOWIE WŁOSOWE - EFEKTY PATRYCJI
Witajcie Kochani :)
Z mojej włosowej pomocy korzysta już coraz więcej z Was, co bardzo mnie cieszy :) Mamy już efekty, a dzisiaj chciałabym opisać historię jednej z Was, Patrycji. Patrycja oczywiście wyraziła zgodę na pokazanie zdjęć i efektów. 


Włosy Patrycji, mimo pielęgnacji i stosowania metody OMO - były suche, strączkowały się, puszyły, traciły skręt. Do tego Patrycja miała problem ze stylizacją. Zaczęłam od dokładnego wywiadu, z którego wywnioskowałyśmy, że włosy były przenawilżone, stanowczo zbyt często stosowane były humektanty, zarówno na 1 jak i 2 O. Za mało protein i czysto emolientowych myć. Doradziłam też stosowanie kallos color, rozwodnionego, jako odżywkę b/s na ociekające wodą włosy, a do stylizacji, również na ociekające - złoty żel taft. Humektanty mocno ograniczone i aplikowane na dosłownie 10 minut. Plan wygląda tak, zastosowałyśmy kosmetyki Patrycji:


Wlosy już po pierwszym myciu prezentowały się dużo lepiej, a efekty po 2 tygodniach pielęgnacji możecie obejrzeć na zdjęciu powyżej oraz poniżej - efekty przed i po ;) Będziemy jeszcze walczyć z puchem, ale efekty już są piękne.




Jeśli chcecie skorzystać z mojej pomocy, kliknijcie TUTAJ.

20:43:00

CAFE MIMI, BALSAM DO WŁOSÓW KRĘCONYCH "POSŁUSZNE LOKI"

CAFE MIMI, BALSAM DO WŁOSÓW KRĘCONYCH "POSŁUSZNE LOKI"
Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu kupiłam w lidlu mój pierwszy kosmetyk z Cafe Mimi, a dokładnie balsam do włosów kręconych w czarno-pomarańczowym wiadereczku. Czaiłam się na żółtą maskę ekspresową w saszetce, niestety nie było. Jak jednak na moich falach sprawdził się ten balsam?


Skład:
Skład balsamu cafe mimi jest PEH-owy, czyli zawiera składniki z każdej grupy. Z emolientów mamy tutaj emolienty tłuste oraz masło shea, z humektantów - glicerynę, z protein - aminokwasy jedwabiu. Dodatkowo jest ekstrakt z lotosu. Balsam ma 2 lżejsze silikony, nie jest zgodny z metodą curlu girl.

Opakowanie, konsystencja, zapach:
Balsam pachnie ładnie, kosmetyczno-kwiatowo, zapach szybko ulatnia się z włosów. Kosmetyk mieści się w 220ml opakowaniu w kształcie odkręcanego wiadereczka. Żywe barwy, wyróżnia się w łazience. Konsystencja średnio gęsta, typowa dla balsamu do włosów.


Działanie:
Pierwszy raz użyłam balsamu cafe mimi na 2O w metodzie OMO. Przez kilka pierwszych godzin efekt był ładny, potem jednak włosy zaczęły robić się suche. Jednak ta gliceryna dała o sobie znać, moje włosy ją tam wyczuwają. Następnym razem odczekałam, aż przyjdzie kolej na użycie humektantów i protein, balsam wylądował na moich falach na 1O, na 2O emolienty. I tutaj strzał w 10 :) Włosy pięknie i mocno skręcone, miękkie, nawilżone, ale przy tym nie obciążone, mimo, że balsam zawiera silikony. Uprzedzam, że moje włosy mocniej czują tutaj glicerynę, niż proteiny w formie aminokwasów jedwabiu ;) 


A tutaj efekty:



Lubicie kosmetyki Cafe mimi? Całuję :*