Pięć najpopularniejszych postów 2017 roku :)

Pięć najpopularniejszych postów 2017 roku :)

Witajcie Kochani :)
Małych podsumowań ciąg dalszy :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać 5 najpopularniejszych wpisów, które czytaliście w minionym, 2017 roku. Tak jak spodziewałam się, szał zrobiła metoda Curly Girl i mój plan pielęgnacji, a także maski i odżywki zgodne z CG. Tak samo popularny był spis masek i odżywek nawilżających, wpis o żelu lnianym oraz jego wykorzystaniu i moje olejowe tabelki :)


Najwięcej osób odwiedziło ostatnio wpis z przykładowym planem pielęgnacji, zgodnym z metodą Curly Girl - jest to wersja z proteinami. Jeśli interesuje Was plan bez protein - zerknijcie TUTAJ :)



2. Maski i odżywki zgodne z metodą CG
Równie mocno zainteresował Was mój spis masek i odżywek zgodnych z metodą CG. Coraz więcej osób próbuje tej metody pielęgnacji na swoich falach i loczkach, nic więc dziwnego, że nieustannie szukamy odpowiednich masek i odżywek :)




Spisy rządzą ;) Nadal bardzo wysoko w przeczytanych postach plasuje się wpis, w którym wymieniłam kilkadziesiąt nawilżających masek i odżywek razem ze składami i zdjęciami.



4. Żel lniany - sposób przygotowania i wykorzystania w pielęgnacji włosów
Bardzo interesuje Was żel lniany - to świetny nawilżacz dla fal i loczków, z którego możemy zrobić żel, płukankę czy podkład pod olej ;)




5. Oleje - podział ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych
Cieszę się, że równie często odwiedzacie moje olejowe tabelki - bardzo dużo czasu nad nimi spędziłam, zatem cieszę się, jeśli zobaczy je jak najwięcej osób :)



Jest któryś wpis, który Wam najmocniej pomógł? :) Całuję :*
Postanowienia włosowe na 2018 rok + domowe cieniowanie ;)

Postanowienia włosowe na 2018 rok + domowe cieniowanie ;)

Witajcie Kochani :)
Muszę Wam szczerze przyznać, że w 2017r. dość mocno zaniedbałam moje włosy ;) Praktycznie nic nie wcierałam, marudziłam tylko, jak wolno rosną. Rzadko olejowałam, często myłam samym szamponem, rzadko ugniatałam żelem. Nic dziwnego - urodził się Mały Szkrab i na głowie były inne rzeczy. Szkrab jednak rośnie, ma już 9 miesięcy, a ja coraz lepiej ogarniam mycie włosów, ugniatanie i suszenie z małym towarzyszem w łazience ;) Postanowiłam zatem w tym roku wziąć się za moje włosy na poważnie i zapuścić długie, nawilżone, ładne falo-loki. Przedstawiam Wam moje włosowe postanowienia na 2018 rok :)


Po pierwsze - walka o skręt. 
W ostatnim wpisie pomarudziłam Wam troszkę, jak to henna osłabiła mój skręt. Postanowiłam jednak z niej zrezygnować, ostatnią hennę miałam na włosach w październiku 2017r. Zawsze było tak, że im dalej od hennowania (np. 2-3 miesiące), tym lepiej moje włosy się kręciły - sama nie wiem, czemu tak było. Jeśli hennowałam tylko odrost, to pół biedy, ale raz na kilka miesięcy henna szła na całość włosów, ponieważ kolor mocno odróżniał się od odrostu. I włosy znowu zaczęły tracić wówczas mocniejszy skręt. Rzuciłam jednak hennę i będę się pewnie farbować teraz chemicznie przez kilka miesięcy, a potem być może wrócę do naturalek, choć na razie jakoś mi do nich nie śpieszno ;)
Plan mam taki:
*chemiczna farba zamiast henny
*cierpliwe ugniatanie włosów po każdym myciu
*reanimacja skrętu kolejnego dnia
*używanie półproduktów, które podkreślają skręt moich włosów: na pewno wrócę do keratyny hydrolizowanej oraz kolagenu z elastyną, dodawanych do masek, być może zainwestuję także w sypki ekstrakt z żeń szenia i mleczka roślinne, cały wpis o półproduktach skręcających moje włosy jest TUTAJ
*stosowanie olejów z omega 6, które najlepiej skręcają moje włosy: krokosz, orzech włoski, kiełki pszenicy, pestki dyni, nasiona maku



Po drugie - walka o przyrost i zagęszczenie włosów.
Bardzo, ale to bardzo zależy mi na zagęszczeniu włosów oraz przyspieszeniu porostu. Po 2 ciążach z 10cm w kucyku zostało mi 6cm. Rosną mi jednak powoli nowe, małe włoski, wiem, że kozieradka potrafi zrobić wiele dla zagęszczenia czupryny. Druga sprawa to fakt, że włosy rosną mi strasznie wolno. Kilka lat temu było inaczej, ale ciąże, moje wieczne niedobory i ostatnio anemia dają mi w kość. Jeśli przez 3 miesiące włosy urosną mi 1,5-2cm, to jest święto lasu. Muszę się wreszcie zabrać za siebie i swoje zdrowe, bo długo tak nie pociągnę ;)
Plan jest taki:
*wcieranie kozieradki na godzinę przed każdym myciem, czyli 3 razy w tygodniu i masaż skóry głowy
*picie herbatki z pokrzywy - mam zasuszoną, zebraną z ogródka u mamy ;) Może pomoże też na moją anemię, choć uwielbiam wątróbkę i właśnie się nią zajadam :D


Na koniec ;)
Tymczasem kilka dni temu sama podcięłam sobie końcówki i wycieniowałam delikatnie włosy  - nie oddam się już nigdy w ręce fryzjera, zawsze kończyłam z długością przed ramiona albo z koszmarnie przerzedzonym dołem. Włosy teraz zyskały na lekkości i ładniej się kręcą, wyszło mi troszkę krzywo, ale na falach tego praktycznie nie widać :P Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mogła się pochwalić jeszcze mocniej skręconymi i dłuższymi falami :)






Zapuszczacie włosy w nowym roku? :) Całuję :*
Jak henna osłabiła mój skręt w 3 lata - dużo zdjęć :)

Jak henna osłabiła mój skręt w 3 lata - dużo zdjęć :)

Witajcie Kochani :)
Dzień, w którym zahennowałam moje włosy pierwszy raz pamiętam jak dziś :) Jak ja się denerwowałam hehe. Co wyjdzie, czy dobrze wyjdzie, jaki będzie kolor. Byłam zachwycona kolorkiem, chociaż 1 raz nie dodałam do henny nic nawilżającego i włosy miałam bardzo suche. Później zmądrzałam, dawałam już mniej cytryny i w każdej hennowej mieszance lądował żel lniany albo nawilżająca maseczka. Moje pierwsze hennowe przygody możecie zobaczyć TUTAJ, TUTAJ oraz TU. Chciałabym Wam dzisiaj napisać, jakie błędy popełniłam w hennowaniu włosów i jak mocno henna osłabiła mój skręt - bo niestety po 3 latach osłabiła go bardzo mocno.

Tak moje włosy kręciły się zupełnie przed henną, w naturalnym kolorze:


To moje pierwsze, mocno nawilżające mycie po pierwszej hennie - widać, że włosy naprawdę mocno się kręciły. Był to koniec roku 2014. Nie miałam zastrzeżeń ani do skrętu, ani do koloru, ani do suchości włosów - wystarczyły ze 2 bogatsze w nawilżacze i emolienty mycia i wszystko wracało do normy. 



Później włosy kręciły się nadal bardzo ładnie, a ja hennę kładłam średnio co 2 miesiące. Teraz czas na połowę i koniec roku 2015 - czyli równo rok od pierwszej henny. Widać, że włosy, mimo ścieniowania, kręcą się już nieco słabiej. Nie było jednak tragedii, nadal byłam zadowolona ze skrętu ;)



Po tym roku coś zaczęło się zmieniać - zauważyłam, że włosy nie chciały mi się już tak mocno kręcić, czego bym nie używała. W ruch szła ukochana, skręcająca keratyna, nawilżacze i ulubione, podkreślające skręt oleje - krokosz, kiełki pszenicy, orzechy włoskie. Nic to jednak nie dawało. Nadal jednak dzielnie hennowałam, a włosy traciły skręt coraz mocniej. Rok 2016.



Bez problemu mogłam już wtedy uzyskać z nich taką gładką, lekko falowaną taflę, co kiedyś było nie do osiągnięcia. Nadal koniec roku 2016, 2 lata od pierwszej henny. Hennowałam dalej średnio co 2 miesiące.


Czas na rok 2017 i największe osłabienie skrętu. Po mocnym ugniataniu włosy od tyłu prezentowały się tak. Widać, że są bardziej dociążone, bardziej oklapnięte, mniej skręcone.



2017 rok - 3 lata od pierwszej henny - to rok gładkich tafelek. Dużo łatwiej było mi je osiągnąć, niż pokręcone włosy. Różnica między pierwszym zdjęciem, a tym - kolosalna. 




Jeśli dziś ugniotę włosy z żelem, to one będą się kręcić. Ale nie we wszystkich miejscach ;) Tył mam dużo bardziej prosty i ogólnie wierzchnią warstwę, zostały mi jedynie stałe zakrętasy w okolicy ucha i na końcówkach. No i skręt trzyma się głównie jeden dzień, na drugi muszę go mocno reanimować, a i nie zawsze się uda. Używałam jedynie henny od khadi, czystej, czasem z dodatkiem amli. Niestety tak mocno mi się nadbudowała i osłabiła skręt.

Ostatni raz użyłam henny pół na pół z cassią jakieś 3 miesiące temu. Raz zafarbowałam włosy chemiczną farbą. Rezygnuję z henny. Mam nadzieję, że z czasem skręt wróci, im więcej naturalnych włosów bez henny mi odrośnie ;)

Macie jakieś doświadczenia z henną i falowanymi/kręconymi włosami? :) Całuję :*

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)