20:43:00

CAFE MIMI, BALSAM DO WŁOSÓW KRĘCONYCH "POSŁUSZNE LOKI"

CAFE MIMI, BALSAM DO WŁOSÓW KRĘCONYCH "POSŁUSZNE LOKI"
Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu kupiłam w lidlu mój pierwszy kosmetyk z Cafe Mimi, a dokładnie balsam do włosów kręconych w czarno-pomarańczowym wiadereczku. Czaiłam się na żółtą maskę ekspresową w saszetce, niestety nie było. Jak jednak na moich falach sprawdził się ten balsam?


Skład:
Skład balsamu cafe mimi jest PEH-owy, czyli zawiera składniki z każdej grupy. Z emolientów mamy tutaj emolienty tłuste oraz masło shea, z humektantów - glicerynę, z protein - aminokwasy jedwabiu. Dodatkowo jest ekstrakt z lotosu. Balsam ma 2 lżejsze silikony, nie jest zgodny z metodą curlu girl.

Opakowanie, konsystencja, zapach:
Balsam pachnie ładnie, kosmetyczno-kwiatowo, zapach szybko ulatnia się z włosów. Kosmetyk mieści się w 220ml opakowaniu w kształcie odkręcanego wiadereczka. Żywe barwy, wyróżnia się w łazience. Konsystencja średnio gęsta, typowa dla balsamu do włosów.


Działanie:
Pierwszy raz użyłam balsamu cafe mimi na 2O w metodzie OMO. Przez kilka pierwszych godzin efekt był ładny, potem jednak włosy zaczęły robić się suche. Jednak ta gliceryna dała o sobie znać, moje włosy ją tam wyczuwają. Następnym razem odczekałam, aż przyjdzie kolej na użycie humektantów i protein, balsam wylądował na moich falach na 1O, na 2O emolienty. I tutaj strzał w 10 :) Włosy pięknie i mocno skręcone, miękkie, nawilżone, ale przy tym nie obciążone, mimo, że balsam zawiera silikony. Uprzedzam, że moje włosy mocniej czują tutaj glicerynę, niż proteiny w formie aminokwasów jedwabiu ;) 


A tutaj efekty:



Lubicie kosmetyki Cafe mimi? Całuję :*

19:30:00

WŁOSOWY DZIENNIK - SIERPIEŃ-WRZESIEŃ 2019R.

WŁOSOWY DZIENNIK - SIERPIEŃ-WRZESIEŃ 2019R.
Witajcie Kochani, kolejny włosowy dziennik przed Wami, 2 tygodnie między 25 sierpnia a 6 września. Fajnie, że polubiliście te dzienniki, będę starała się robić częściej, i tak zapisuję mycia, więc to żaden problem. 



*Zauważyłam ostatnio, że moje włosy nie potrzebują już tak często humektantów i protein. Większość myć jest czysto emolientowa, po takich wyglądają najlepiej.
*Emolienty standardowo zaznaczone na różowo, humektanty na niebiesko, proteiny na fioletowo.
*Szampon to oczywiście ecolab z pigwą ;)
*Do oczyszczania mam ziają słonecznikową do włosów farbowanych.
*Kallos banana na 1O niezastąpiony.


Zapraszam na mojego instagrama --> KLIK KLIK



19:11:00

Włosowy dziennik - sierpień 2019r.

Włosowy dziennik - sierpień 2019r.
Witajcie Kochani ;)
Dzisiaj dwa tygodnie z życia moich włosów, moje mycia między 11 a 23 sierpnia, może się zainspirujecie ;) Staram się nie używać już ponad 15 masek i odżywek na raz, jak to było kiedyś. Dzięki temu szybciej coś wykończę i będę mogła kupić sobie coś nowego :D


*Emolienty oznaczyłam na różowo, humektanty na niebiesko, proteiny na fioletowo.

*Jak widzicie, myję włosy według schematu - mycie emolientowe, mycie humektantowo-emolientowe, mycie proteinowe. To taka moja indywidualna równowaga PEH, kiedy włosy są już najedzone proteinami i nie potrzebują ich co mycie.

*Proteiny stosuję na 2O, tak mi lepiej działają, chociaż balsam cafe mimi będę dawać jednak na 1, czuję tam trochę tą glicerynę, a humektanty u mnie zawsze na 1O.

*Szampony ecolab, różne - są u mnie od lat i nie zamienię na nic innego.

*Szampon oczyszczający barwa, raz na jakieś 3 tygodnie, chyba już niedługo będzie potrzebny.

*Nie olejuję już tak często włosów, jakoś raz na 2 tygodnie na sucho, nie mam potrzeby częściej. Zrezygnowałam z olejowania na podkładzie, metoda ta już za mocno mnie przenawilża. Olej krokoszowy, na sucho, na kilka godzin lub całą noc.

*Odżywka b/s to rozwodniony kallos avocado, żel to zawsze syoss men power hold ;)

*Kallos banana idealny do emulgowania oleju i jako pierwsze O, zapach uprzyjemnia stosowanie. 



Zapraszam Was na mojego prężnie rozwijającego się włosowego instagrama - KLIK KLIK

12:33:00

Przykładowy plan pielęgnacji zgodny z metodą OMO - z SILIKONAMI, w sam raz dla nawilżenia i dociążenia włosów po gorących wakacjach

Przykładowy plan pielęgnacji zgodny z metodą OMO - z SILIKONAMI, w sam raz dla nawilżenia i dociążenia włosów po gorących wakacjach
Witajcie Kochani :)
Dawno nie  było żadnego gotowego planu pielęgnacji co? :) Wiecie, że ja jestem zdania, że każdy powinien mieć swój indywidualny plan, zgodny z potrzebami swoich włosów, ale często prosicie o takie gotowce, to cóż ja mam począć - jest kolejny. Tym razem cięższy, z silikonowymi produktami, metoda OMO, w sam raz na początek dla bardziej suchych włosów albo dla nawilżenia i regeneracji po wakacjach :)



*Na niebiesko zaznaczone mycie humektantowe, na różowo emolientowe, na fioletowo proteinowe.
*To plan bardziej dla osób, które myją włosy co 2-3 dni. Następny zrobię dla loczków, które myją raz w tygodniu :) 
*Możecie oczywiście tutaj użyć swojego ulubionego stylizatora, ja wpisałam moje ulubione, tak samo szampony. Latem jednak nie polecam mocno humektantowych stylizatorów, takich jak np. galaretka curl jelly czy żel kinky curly.  Z żelów najlepiej syoss power hold albo taft złoty, a jeśli wolicie kremy - mocno emolientowy jest boots albo tigi.
*Starałam się umieścić cięższe produkty, silikonowe, dla bardziej zniszczonych loczków, włosy po wakacjach też są suche i mogą z niego skorzystać.
*Plan może być za ciężki dla niektórych fal i cieńszych loczków. 
*Szampon z SLS włączmy sobie tam wg potrzeb, można raz na jakieś 2 tygodnie, w którymś myciu, zamiast delikatnego. Polecam w którymś z emolientowych myć.
*Pierwsze O, które jest H albo P warto potrzymać z 20-30 minut. Drugie można 10-15.
*Olej na maskę anwen proponuję trzymać do godziny, żeby nie przenawilżyć i nie przesuszyć dodatkowo włosów.
*W 5 myciu zaproponowałam Wam proteiny na drugie O, sama tak je stosuję i spisują się u mnie dużo lepiej, niż na pierwsze. Jeśli jednak wolicie ich użyć tak, jak w drugim myciu, śmiało zamieńcie w 5 myciu maskę cien z kallosem multivitamin.


W razie jakichkolwiek pytań, służę pomocą, całuję :*

Zapraszam na mojego włosowego instagrama - KLIK KLIK

17:00:00

ANWEN, OLEJ Z NASION BAOBABU

ANWEN, OLEJ Z NASION BAOBABU
Witajcie Kochani :)
Powoli kończę recenzować masła i oleje od Anwen. Teraz czas na 3 ostatnie, które niestety nie spisały się dobrze na moich włosach - a będzie to olej z nasion baobabu, olej pracaxi oraz masło murumuru. Dzisiaj zajmijmy się baobabem.


*Olej składowo prezentuje się tak: około 33% kwasów tłuszczowych nasyconych, 36% omega 9 oraz 31% omega 6. Podobnie wygląda skład oleju rokitnikowego oraz neem, a obu tych olejów moje włosy nie lubią.


*Olej z nasion baobabu Anwen ma jasnożółty kolor i dziwny zapach. Ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać, taki trochę mdły, może lekko orzechowy. Nie przypadł mi niestety do gustu.

*Za 30ml oleju zapłacimy 15zł, nie tak źle, zwłaszcza dla mnie. Na jedno olejowanie zużywam niecałą łyżeczkę oleju ;)

*Testowałam olej z nasion baobabu najpierw w metodzie na sucho - na godzinę i na całą noc. Następnie 2 razy na nawilżający podkład - maskę cien z aloesem oraz na wodę z miodem. Po olejowaniu na nawilżający podkład było troszkę lepiej, niż po zastosowaniu go w metodzie na sucho. Jednak ani razu olej mnie nie zachwycił - moje fale były po nim zbyt lekkie, jakby fruwające i za miękkie. Dla mnie nie jest to zaleta, bo sama w sobie mam takie miękkie, jakby dziecięce włosy i bardziej cenię sobie dociążenie i mięsistość, którą dają mi inne oleje. Resztkę zużyłam do kąpieli dla dzieciaków, one lubią, jak po wodzie pływają sobie oczka oleju.

*Raz zabezpieczyłam nim końcówki, ale czułam wszędzie ten zapach ;) Dodałam go też do maseczki, tutaj już nie spisał się tak źle. Wolę jednak inne oleje od Anwen - wygrywa brokuł, czarny bez, wiesiołek i masło cupuacu.



Który olej albo masło on Anwen przypadło Wam najbardziej do gustu? Całuję :*


Zapraszam na mojego włosowego instagrama --> KLIK KLIK

18:42:00

ECOLAB - LAMINUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW

ECOLAB - LAMINUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Witajcie Kochani.
Uwielbiam kosmetyki marki Ecolab, od lat stosuję ich szampony i maski, a olejek jedwabny należy do moich olejowych ulubieńców. Kiedy zatem zobaczyłam w tesco maskę laminującą, bez wahania wrzuciłam ją do koszyka. Niestety, czas na pierwsze ecolabowe rozczarowanie.


Skład:
Maseczka laminująca ecolab ma emolientowy skład z niewielką ilością humektantów. Po wodzie widzimy olej jojoba, dalej 2 emolienty, olej awokado, antystatyk, masło shea, nawilżającą betainę oraz inulinę, dalej kwas mlekowy, ekstrakt ze skórki cytryny oraz z trzciny cukrowej. Kolejne kwasy - jabłkowy i cytrynowy. Dalej już konserwanty i zapach.


Konsystencja i zapach:
Maseczka pachnie owocowo, wyczuwam tutaj kwaskową nutę. Konsystencja jest stosunkowo rzadka, przyzwyczaiłam się, że maski ecolab są jednak gęstsze. 

Działanie:
Niestety, maseczka nie spisała się dobrze na moich włosach. Jako, że w składzie ma troszkę humektantów, postanowiłam użyć jej na pierwsze O w metodzie OMO. Włosy po takim myciu (O_ maska laminująca, M: szampon ecolab, O: kallos multivitamin) były dziwne. Za lekkie, jakby matowe, bez blasku, lekko fruwające, skręt średni. Za kilka myć, kiedy pogoda była ładna, bez deszczu, ale i bez upału, zaaplikowałam ją jako drugie O. Efekt podobny, albo i jeszcze gorszy. Maseczka wydaje się być zakwaszająca, mamy tutaj kwas mlekowy, jabłkowy, a także ekstrakt ze skórki cytryny. Może to one tak zadziałały na moje włosy, sama nie wiem. Maseczka laminująca ecolab jest zgodna z metodą CG, podaję tą informację, ponieważ wiem, że sporo osób stosujących curly girl korzysta z mojego bloga :) Niestety, nie polubiłyśmy się, maseczka poleci dalej w świat, a mnie kusi jej keratynowa siostra, proteinki to my lubimy ;)

Cena i dostępność:
Maseczka kosztuje około 25zł, moją, jak już wspomniałam, kupiłam w tesco. Wiem, że kosmetyki ecolab dość ciężko dostać, na pewno jednak jest dostępna w drogeriach internetowych.


Zapraszam na mojego włosowego instagrama - KLIK KLIK :)



Lubicie produkty ecolab? Całuję :*