12:33:00

Przykładowy plan pielęgnacji zgodny z metodą OMO - z SILIKONAMI, w sam raz dla nawilżenia i dociążenia włosów po gorących wakacjach

Przykładowy plan pielęgnacji zgodny z metodą OMO - z SILIKONAMI, w sam raz dla nawilżenia i dociążenia włosów po gorących wakacjach
Witajcie Kochani :)
Dawno nie  było żadnego gotowego planu pielęgnacji co? :) Wiecie, że ja jestem zdania, że każdy powinien mieć swój indywidualny plan, zgodny z potrzebami swoich włosów, ale często prosicie o takie gotowce, to cóż ja mam począć - jest kolejny. Tym razem cięższy, z silikonowymi produktami, metoda OMO, w sam raz na początek dla bardziej suchych włosów albo dla nawilżenia i regeneracji po wakacjach :)



*Na niebiesko zaznaczone mycie humektantowe, na różowo emolientowe, na fioletowo proteinowe.
*To plan bardziej dla osób, które myją włosy co 2-3 dni. Następny zrobię dla loczków, które myją raz w tygodniu :) 
*Możecie oczywiście tutaj użyć swojego ulubionego stylizatora, ja wpisałam moje ulubione, tak samo szampony. Latem jednak nie polecam mocno humektantowych stylizatorów, takich jak np. galaretka curl jelly czy żel kinky curly.  Z żelów najlepiej syoss power hold albo taft złoty, a jeśli wolicie kremy - mocno emolientowy jest boots albo tigi.
*Starałam się umieścić cięższe produkty, silikonowe, dla bardziej zniszczonych loczków, włosy po wakacjach też są suche i mogą z niego skorzystać.
*Plan może być za ciężki dla niektórych fal i cieńszych loczków. 
*Szampon z SLS włączmy sobie tam wg potrzeb, można raz na jakieś 2 tygodnie, w którymś myciu, zamiast delikatnego. Polecam w którymś z emolientowych myć.
*Pierwsze O, które jest H albo P warto potrzymać z 20-30 minut. Drugie można 10-15.
*Olej na maskę anwen proponuję trzymać do godziny, żeby nie przenawilżyć i nie przesuszyć dodatkowo włosów.
*W 5 myciu zaproponowałam Wam proteiny na drugie O, sama tak je stosuję i spisują się u mnie dużo lepiej, niż na pierwsze. Jeśli jednak wolicie ich użyć tak, jak w drugim myciu, śmiało zamieńcie w 5 myciu maskę cien z kallosem multivitamin.


W razie jakichkolwiek pytań, służę pomocą, całuję :*

Zapraszam na mojego włosowego instagrama - KLIK KLIK

17:00:00

ANWEN, OLEJ Z NASION BAOBABU

ANWEN, OLEJ Z NASION BAOBABU
Witajcie Kochani :)
Powoli kończę recenzować masła i oleje od Anwen. Teraz czas na 3 ostatnie, które niestety nie spisały się dobrze na moich włosach - a będzie to olej z nasion baobabu, olej pracaxi oraz masło murumuru. Dzisiaj zajmijmy się baobabem.


*Olej składowo prezentuje się tak: około 33% kwasów tłuszczowych nasyconych, 36% omega 9 oraz 31% omega 6. Podobnie wygląda skład oleju rokitnikowego oraz neem, a obu tych olejów moje włosy nie lubią.


*Olej z nasion baobabu Anwen ma jasnożółty kolor i dziwny zapach. Ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać, taki trochę mdły, może lekko orzechowy. Nie przypadł mi niestety do gustu.

*Za 30ml oleju zapłacimy 15zł, nie tak źle, zwłaszcza dla mnie. Na jedno olejowanie zużywam niecałą łyżeczkę oleju ;)

*Testowałam olej z nasion baobabu najpierw w metodzie na sucho - na godzinę i na całą noc. Następnie 2 razy na nawilżający podkład - maskę cien z aloesem oraz na wodę z miodem. Po olejowaniu na nawilżający podkład było troszkę lepiej, niż po zastosowaniu go w metodzie na sucho. Jednak ani razu olej mnie nie zachwycił - moje fale były po nim zbyt lekkie, jakby fruwające i za miękkie. Dla mnie nie jest to zaleta, bo sama w sobie mam takie miękkie, jakby dziecięce włosy i bardziej cenię sobie dociążenie i mięsistość, którą dają mi inne oleje. Resztkę zużyłam do kąpieli dla dzieciaków, one lubią, jak po wodzie pływają sobie oczka oleju.

*Raz zabezpieczyłam nim końcówki, ale czułam wszędzie ten zapach ;) Dodałam go też do maseczki, tutaj już nie spisał się tak źle. Wolę jednak inne oleje od Anwen - wygrywa brokuł, czarny bez, wiesiołek i masło cupuacu.



Który olej albo masło on Anwen przypadło Wam najbardziej do gustu? Całuję :*


Zapraszam na mojego włosowego instagrama --> KLIK KLIK

18:42:00

ECOLAB - LAMINUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW

ECOLAB - LAMINUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW
Witajcie Kochani.
Uwielbiam kosmetyki marki Ecolab, od lat stosuję ich szampony i maski, a olejek jedwabny należy do moich olejowych ulubieńców. Kiedy zatem zobaczyłam w tesco maskę laminującą, bez wahania wrzuciłam ją do koszyka. Niestety, czas na pierwsze ecolabowe rozczarowanie.


Skład:
Maseczka laminująca ecolab ma emolientowy skład z niewielką ilością humektantów. Po wodzie widzimy olej jojoba, dalej 2 emolienty, olej awokado, antystatyk, masło shea, nawilżającą betainę oraz inulinę, dalej kwas mlekowy, ekstrakt ze skórki cytryny oraz z trzciny cukrowej. Kolejne kwasy - jabłkowy i cytrynowy. Dalej już konserwanty i zapach.


Konsystencja i zapach:
Maseczka pachnie owocowo, wyczuwam tutaj kwaskową nutę. Konsystencja jest stosunkowo rzadka, przyzwyczaiłam się, że maski ecolab są jednak gęstsze. 

Działanie:
Niestety, maseczka nie spisała się dobrze na moich włosach. Jako, że w składzie ma troszkę humektantów, postanowiłam użyć jej na pierwsze O w metodzie OMO. Włosy po takim myciu (O_ maska laminująca, M: szampon ecolab, O: kallos multivitamin) były dziwne. Za lekkie, jakby matowe, bez blasku, lekko fruwające, skręt średni. Za kilka myć, kiedy pogoda była ładna, bez deszczu, ale i bez upału, zaaplikowałam ją jako drugie O. Efekt podobny, albo i jeszcze gorszy. Maseczka wydaje się być zakwaszająca, mamy tutaj kwas mlekowy, jabłkowy, a także ekstrakt ze skórki cytryny. Może to one tak zadziałały na moje włosy, sama nie wiem. Maseczka laminująca ecolab jest zgodna z metodą CG, podaję tą informację, ponieważ wiem, że sporo osób stosujących curly girl korzysta z mojego bloga :) Niestety, nie polubiłyśmy się, maseczka poleci dalej w świat, a mnie kusi jej keratynowa siostra, proteinki to my lubimy ;)

Cena i dostępność:
Maseczka kosztuje około 25zł, moją, jak już wspomniałam, kupiłam w tesco. Wiem, że kosmetyki ecolab dość ciężko dostać, na pewno jednak jest dostępna w drogeriach internetowych.


Zapraszam na mojego włosowego instagrama - KLIK KLIK :)



Lubicie produkty ecolab? Całuję :*

11:01:00

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - CZERWIEC, LIPIEC 2019

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - CZERWIEC, LIPIEC 2019
Witajcie Kochani :)
Zaczął się sierpień, a ostatnia włosowa aktualizacja była w marcu. Czas więc, abym Wam troszkę opowiedziała, co działo się z moimi włosami w ostatnich miesiącach. Upały dały w kość, moje fale wybitnie nie przepadają za latem, ale udaje mi się trzymać włosy w ryzach. Przydatny wpis o upałach macie TUTAJ :)



Jakich kosmetyków używałam w ostatnich miesiącach:
Jak dobrze, że wszystkie moje mycia mam kolejno rozpisane w excelu, inaczej ciężko byłoby mi sobie przypomnieć, czego użyłam i jaki efekt był po myciu. Bardzo przydatna rzecz, polecam ;) Zacznijmy od tego, jakimi kosmetykami myłam włosy. W ostatnich miesiącach testowałam szampony Anwen, mam wersje z pomarańczą i bergamotką - KLIK oraz z brzoskwinią i kolendrą - KLIK. Pisałam Wam już TUTAJ, że moje włosy wyczuwają glicerynę, która jest wysoko w składzie tych szamponów. Zdają egzamin tylko w trakcie mocno emolientowego mycia i tylko wtedy ich używam. Na co dzień stosuję moje ukochane szampony ecolab - to już 4 rok :) Co któreś mycie używałam maski lub odżywki do mycia, najczęściej była to barwa jajeczna ;) Moje ulubione maski i odżywki do mycia są TUTAJ. Oczyszczanie włosów - co jakieś 3-4 tygodnie, szampon ziaja lawendowy, taki w dużej ciemnej butelce.


Czas na maseczki i odżywki do spłukiwania - tutaj jak to u mnie, dużo i różnorodnie, ale zapasy mam już coraz mniejsze :) Jeśli chodzi o emolientowe produkty - królował kallos avocado - obszerna recenzja TUTAJ. Kiedy potrzebowałam idealnie gładkich i dociążonych włosów, sięgałam po maskę tajską planeta organica - RECENZJA KLIK. W użyciu również były świetnie działające na moje włosy odżywki Anwen - emolientowy irys i emolientowa róża. Na drugie O często aplikowałam także kallosa mango - KLIK RECENZJA. Kallos banana - na pierwsze O najczęściej lub do emulgowania oleju.


Pielęgnację zamykam albo emolientem, albo proteinami - u mnie proteiny na drugie O działają lepiej. Skończyłam proteinowe odżywki Anwen - orchideę oraz magnolię. Porządnie doproteinowały moje przenawilżone wcześniej włosy, czasem dodawałam do nich jeszcze dodatkowych protein w postaci hydrolizowanej keratyny, protein ryżu czy łubinu ;) Teraz kończę świetną maseczkę kaszmirową ziaja z hydrolizowaną keratyną - recenzja TUTAJ.


Starałam się bardzo uważać na humektanty, w upały używam ich dużo rzadziej - jeśli olejowałam na nawilżający podkład, to sporadycznie (może raz na 2 tygodnie), najczęściej była to woda z niewielką ilością miodu - na 100ml wody pół łyżeczki. Ewentualnie jakaś mniej humektantowa maska czy odżywka - np. cien z miodem czy kallos aloe. Testowałam olejowanie na wodę z witaminą B5, czyli nawilżającym panthenolem. Dodałam tylko 1% do wody, spsikałam włosy, na to olej, po 30 minutach zmyłam i położyłam emolienty. Jednak metoda przenawilża moje włosy, ale może do mocniej suchych będzie dobra, opiszę ją niebawem dokładniej ;)


Olejowanie i masłowanie:
W ostatnich miesiącach często olejowałam i "masłowałam" moje włosy :) Mam cały zestaw maseł i olejów od Anwen, kilka z nich już opisałam na blogu. Najczęściej olejowałam włosy na sucho, najlepiej spisał się olej brokułowy, z pestek czarnego bzu i wiesiołka. Średnio baobab, słabo pracaxi. Z maseł - super cupuacu, średnio mango, słabo murumuru. Zaczęłam też testy oleju z nasion kapusty, pokazywałam Wam go na instagramie TUTAJ. Uprzedzam, śmierdzi :P

anwen olej

Stylizacja:
Stylizowałam fale oczywiście ukochanym syossem power hold, skończyłam złoty żel taft - KLIK RECENZJA. Jest fajny, ale jednak syoss to moja miłość. Jeśli nie chciało mi się ugniatać włosów, suszyłam je na prosto i ewentualnie zawijałam w pętelkę. Ale częściej jednak ugniatałam ;)


Hennowanie:
Pod koniec lipca drugi raz zahennowałam włosy żółtą saharą tazarine, na kwasku cytrynowym i rumianku, z łyżką miodu. Fajny, rudy kolorek, podoba mi się :D O, tutaj go macie w słoneczku, włosy umyłam tylko szamponem i nie stylizowałam.



Jak tam Wasze włosy znoszą wakacje? :) Całuję :* I zapraszam przy okazji na mojego włosowego instagrama - KLIK KLIK.

18:28:00

POGOTOWIE WŁOSOWE - POMOC W PIELĘGNACJI TWOICH FAL I LOKÓW

POGOTOWIE WŁOSOWE - POMOC W PIELĘGNACJI TWOICH FAL I LOKÓW
Kochani, bardzo często dostaję od Was wiadomości w sprawie pomocy w pielęgnacji Waszych pięknych fal i loków. Postanowiłam zająć się taką profesjonalną pomocą włosową (układanie planów pielęgnacji, rozszyfrowywanie składów kosmetyków, wybór metody mycia włosów) specjalnie dla Was. Więcej informacji znajdziecie pod poniższym linkiem: KLIK KLIK


12:56:00

BIOLAVEN, ODŻYWKA DO WŁOSÓW "OLEJ Z PESTEK WINOGRON & OLEJEK LAWENDOWY"

BIOLAVEN, ODŻYWKA DO WŁOSÓW "OLEJ Z PESTEK WINOGRON & OLEJEK LAWENDOWY"
Witajcie Kochani :)
Uwielbiam zapach i działanie kosmetyków Biolaven. Miałam już szampon, balsam do ciała, żel do mycia twarzy, płyn do higieny intymnej i odżywkę do włosów. Właśnie o niej chciałabym Wam dzisiaj napisać, bo to naprawdę ciekawa i mocno nawilżająca pozycja na rynku kosmetyków polskich.




Odżywka biolaven jest emolientowo-humektantowa. Z emolientów widzimy tutaj olej z pestek winogron na 2 miejscu w składzie, następnie 2 emolienty tłuste, masło awokado i kolejny emolient. Z humektantów - gliceryna na 5 miejscu, ksylitol, panthenol oraz kwas mlekowy. Brak protein.




Kosmetyki biolaven pachną przepięknie, naturalnie. Wyraźna jest tutaj nuta zarówno wingorona, jak i lawendy. Jeden z najpiękniejszych kosmetycznych zapachów, z jakimi miałam do czynienia ;) Konsystencja typowo odżywka, nieco gęstsza.



Odżywka biolaven jest mocno nawilżająca. Emolientów znajdziemy w niej sporo, jednak taka ilość humektantów sprawia, że muszę bardzo uważać, kiedy jej użyję. Inaczej spotka mnie puch i susza stulecia :) Przede wszystkim biolaven idealnie spisuje się, użyty w niewielkiej ilości pod olej. Niewielkiej, czyli na moje włosy bardziej łyżeczka, niż łyżka. Moczę lekko włosy, nakładam równomiernie łyżeczkę odżywki, następnie porcja oleju, u mnie też łyżeczka. Po maksymalnie 30 minutach emulguję i myję delikatnym szamponem, inaczej przenawilżenie murowane ;) Następnie maska/odżywka emolientowa, np. kallos multivitamin i jest pięknie. Po takiej pielęgnacji moje fale są mięsiste, nawilżone, mocniej skręcone i błyszczące. Jeśli chciałabym ją nałożyć normalnie po umyciu, muszę bacznie pilnować punktu rosy oraz dodać jeszcze kilka kropel oleju, żeby efekt mnie zadowalał. Odżywka jest zgodna z metodą curly girl, to ciekawa i nawilżająca pozycja, idealna albo pod olej, albo na pierwsze O w metodzie OMO. No i jak pachnie :)




Wiem, że kosmetyki biolaven, vianek czy sylveco są dość ciężko dostępne stacjonarnie. U mnie można je dostać w drogerii Pigment czy Kosmyk. Zawsze zostają też sklepy internetowe czy allegro :) Ceny wahają się od 15 do 20zł.


Znacie tą odżywkę? Lubicie się z nią? Całuję :*


Zaglądnij koniecznie na mojego włosowego instagrama: KLIK KLIK