Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowe odżywianie. Pokaż wszystkie posty

09:00:00

Panna cotta - nasz ulubiony deserek - bezglutenowo

Panna cotta - nasz ulubiony deserek - bezglutenowo
Witajcie Kochani :)
Od kilku lat staramy się zdrowo odżywiać i unikać w pożywieniu niepotrzebnej chemii. Trzeba było znaleźć sobie jakieś alternatywne deserki, bo na słodkości czasem chyba każdy ma ochotę :) Jednym z naszych ulubionych deserów jest panna cotta - zapraszam na szybki i prosty przepis, panna cottę kocha chyba każdy, a jeśli jeszcze jej nie znacie, to koniecznie musicie spróbować :)


20:48:00

Magnez, niedobór magnezu - kąpiele, oliwka i suplementacja - moja historia

Magnez, niedobór magnezu - kąpiele, oliwka i suplementacja - moja historia
Witajcie Kochani :)
Dzisiaj taki specjalny post, kompletnie nie związany z tematyką mojego bloga. Temat jest bardzo ważny, a sama mocno odczułam go na swojej skórze. Podobno większość z nas ma mniejsze lub większe niedobory magnezu - co jest bardzo możliwe. Kawa, alkohol, cukier i przetworzona żywność, a także stres i wieczny pośpiech pięknie go z nas wypłukują, a i nasza dieta często nie dostarcza nam odpowiedniej ilości magnezu. Również warzywa wyrastają w glebach ubogich w ten pierwiastek. A jak wygląda nasz codzienny tryb życia? Pośpiech, kawa, stres, kawa, impreza, alkohol ;) Albo pobudka nocna, karmienie, kawa, stres, pobudka, karmienie,  stres, kawa - to dla młodych i nieco starszych mam ;) Musimy mieć na uwadze to, że bardzo często niedobór magnezu nie wyjdzie nam w badaniach krwi - jak to było i w moim przypadku. Przyczyną jest to, że jedynie 1% magnezu jest przechowywany we krwi. Przeczytajcie, jak wyglądała moja historia z poważnym niedoborem magnezu i jak się skończyła ;) 

09:46:00

Przepis na omlet bananowy - bezglutenowo :)

Przepis na omlet bananowy - bezglutenowo :)
Witajcie Kochani :)
Dawno nie zamieszczałam żadnego bezglutenowego przepisu, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z pyszną propozycją na śniadanie :) Bardzo lubimy jeść jajka, uwielbia je także Kubuś. A że mamy dostęp do takich wiejskich jajeczek od babci Kuby, to często serwujemy sobie omlety.  Dzisiejsza wersja na słodko - z bananem, w sam raz dla małych niejadków :):)



Potrzebujemy jedynie kilku jajek, banana i oleju/masła - u mnie jest to olej kokosowy, omlety na słodko wychodzą na nim wybornie. Blendujemy jajka (u nas były to akurat dwa całe jajka i 3 żółtka - dla mamy i Kubusia) z jednym bananem. Masę wylewamy na roztopiony na patelni olej kokosowy, u nas to łyżka. Przykrywamy i smażymy na malutkim ogniu, żeby omlet ściął się u góry, a nie przypalił od dołu. Nasz delikatnie się zarumienił, ale i tak był pyszny :) Następnie robimy oczka, nos i buźkę z dżemu malinowego domowej roboty i możemy się zajadać :) Omlet jest bardzo sycący, ledwie byliśmy w stanie zjeść go na pół. Opcjonalnie, można dodać przed blendowanie trochę kakao czy karobu i smażyć. Śniadanie w sam raz dla bezglutenowców, nie trzeba dodawać żadnej mąki, banan pięknie zagęszcza mieszankę :)


No i jemy. Mmm, pycha! :)


Lubicie robić sobie omlety? Następny przygotujemy na ostro :) Całuję :*

18:26:00

Bezglutenowo i bez chemii - to co Ty w ogóle jesz? ;)

Bezglutenowo i bez chemii - to co Ty w ogóle jesz? ;)
Witajcie Kochane :)
Od dłuższego czasu przebywam na diecie bezglutenowej - nie z wyboru, lecz z konieczności, acz jeśli jakimś cudem alergia miałaby mi minąć - do glutenu już nigdy nie wrócę - za dużo złego o nim wiem ;) Często, kiedy w rozmowie wychodzi kwestia jedzenia, diety i tego, że nie jem produktów glutenowych (i ogólnie ograniczyłam w wielkim stopniu chemię w pożywieniu) pada pytanie - to co ty w ogóle jesz? Dostaję też sporo meilowych zapytań na ten temat ;) Chciałabym dziś odpowiedzieć na to pytanie :) Post o tym, co zaobserwowałam w moim organizmie po odstawieniu glutenu jest TUTAJ.





Jak się żywię?
Wszystko zaczyna się w naszej głowie, choć to prawda, że w dzisiejszych czasach ciężko nam pewnie sobie wyobrazić przerwę w pracy czy szkole bez drożdżówki, poranka bez bułeczki czy zupy bez makaronu ;) Ale to wszystko przyzwyczajenia, które przy odrobinie wiedzy i silnej woli da się zmienić - jeśli ja potrafiłam, to Wam też się uda, jeśli tylko będziecie tego chcieć :)

Uważam, że mimo wszystko moja dieta jest dość różnorodna, jem różne rodzaje mięs (choć już mniej i raczej z domowej hodowli, od wiejskiego kurczaka, przez wieprzowinkę, na podrobach kończąc). Nierzadko zamiast mięsa - kotlety jajeczne. Do takiego mięska świetnie pasuje całe bogactwo warzyw: ziemniaki w mundurkach z masełkiem i skwarkami, marchewka gotowana solo bądź w duecie z groszkiem i masłem, brokuły w sosie czosnkowym domowej roboty jak również solo, kalafior oraz fasolka szparagowa z masełkiem, buraczki z odrobiną śmietany, szpinak z rozbełtanym jajkiem i czosnkiem, pomidor posypany ziołami i pieprzem, ogórki oraz kapusta kiszona, cukinia smażona na smalcu z solą himalajską i czosnkiem (uwielbiam), papryka duszona z przyprawami, sałata z oliwkami i sosem vinegret domowej roboty (zamieszczę niebawem przepis). Pyszne jest też wegetariańskie leczo :) Taki zazwyczaj jem obiad :)

Lubię gotować rosół na kościach i kawałku mięska, z włoszczyzną, lubczykiem, solą i pieprzem, bez pełnych chemii kostek rosołowych. Kubek takiego rosołu na kolację, pycha :)

Na śniadanie jem jaja w przeróżnej postaci - czasem jest to kilka jaj na miękko, jajecznica z pomidorkiem na masełku, omlet z owocami i odrobiną śmietanki 30%. Często jem też wczorajszy, odgrzany na kuchence obiad ;)  Jemy tylko jajka od szczęśliwych kurek, biegających po trawie i jedzących robaczki. Zaopatruję się głównie u teściowej bądź na ryneczku, jeśli zabraknie. Wiem, że zrobienie jajecznicy zajmuje pewnie z 2 minuty więcej czasu, niż zjedzenie w biegu kanapki, ale warto choć spróbować znaleźć te kilka minut, chodzi w końcu o nasze zdrowie :)

Kiedy zjem wystarczającą ilość tłuszczu na śniadanie i obiad, nie zawsze mam ochotę na kolację, choć czasem przegryzam wtedy coś warzywnego - brokuła czy marchewkę solo, tak mi smakuje ;)
Albo kubek rosołu :)

Zdarza mi się, że mam ochotę na małe co nieco - świetnie spisuje się wtedy ubita śmietanka 30% z dodatkiem owoców, bakalii czy gorzkiej czekolady 70%.. Przeważnie nie ciągnie mnie już do słodkości, czekolada z 70% zawartością kakao jest dla mnie wystarczająco słodka ;) Nie jem jej jednak codziennie. Lubię także banany - są wystarczająco słodkie, dodatkowo mają sporo potasu ;)

Kupiliśmy cytrusiarkę i sami wyciskamy sok z pomarańczy, mandarynek czy cytryn. Są przepyszne, zupełnie inne w smaku, od tych kartonowych. Choć oczywiście nie tak słodkie ;)

Nie boję się już przede wszystkim tłuszczu i cholesterolu (jem masło, smalec, słoninę, jaja,  tłustą wieprzowinę, czasem awokado, oliwę z oliwek), wreszcie coraz częściej się o tym mówi, że cholesterol z pożywienia nie ma praktycznie wpływu na ten, zawarty w naszym organizmie (w dodatku cholesterol jest bardzo potrzebny), warto poszperać, poczytać i obrać swój kierunek ;)

Piję dużo wody, zainwestowaliśmy w filtr odwróconej osmozy, uwielbiam wodę z tego filtra ;) Czasem zrobię sobie też ziołową herbatkę, jednak czysta woda bądź woda z cytryną to jest to. Ostatnio mielę sobie w młynku łyżkę siemienia lnianego, dodaję po trochu do ziemniaków czy sałatki.


Czego nie jem?
Już kilka lat temu zrezygnowałam z białego cukru, warto spróbować wyjść z tego uzależnienia ;) Nie kupuję również typowych batoników, czekolad, ciasteczek, na prawdę, jeśli wyjdziemy z uzależnienia od białego cukru, to wszystko jest tak mdłe i przesłodzone, że nie da się tego zjeść. A czekolada 70% naprawdę jest słodka ;)

Wystrzegam się sklepowych wędlin i wyrobów, na szczęście mieszkam na wsi i mam dostęp kilka razy w roku do porcji świniaczka czy kurczaka, hodowanego jak Pan Bóg przykazał ;) Wiem, że nie każdy ma szczęście mieszkać na wsi, warto jednak rozglądnąć się po okolicznych ryneczkach ;)

Nie jem gotowych ciast, ciasteczek, sosów, dań w proszku, fast foodu i innych tego typu potraw. Nie robi mi problemu to, że w kawiarni zamawiam jedynie kawę  bądź herbatę, bez ciastek czy innych rzeczy ;)

Oczywiście nie jem również produktów typowo glutenowych - chleba, bułeczek, makaronów oraz ich bezglutenowych, przetworzonych i chemicznych odpowiedników. Nie mam takiej potrzeby ;) Jaja, ziemniaczki, warzywa i mięsko są sto razy lepsze.

Jem coraz mniej nabiału, niewykluczone, że zrezygnuję z niego całkowicie, jeszcze doczytuje i się dokształcam ;) Po czystym mleku na pewno czuję się źle.


Czy czegoś mi brakuje? 
Oj nie, czuję się coraz lepiej, osoby, które znają moją historię i problemy ze zdrowiem widzą, jak odżyłam, a brałam już naprawdę trochę leków jak na moje 25 letnie życie :) Do zdrowego, naprawdę zdrowego żywienia przekonał się mój mąż, siostra i szwagier, również synek je w ten sposób, każdy zauważył wspaniałe zmiany w zdrowiu i samopoczuciu, nie jest to zatem nieuzasadnione gadanie ;)

Część osób uważa, że popadam w paranoję ;) Moje zdanie jest inne - dbam o siebie i swoje zdrowe, kocham siebie, zatem naturalne dla mnie jest, że zwracam uwagę na to, co do siebie "pakuję" ;);) Zrozumie mnie pewnie dopiero ktoś, kto naprawdę miał problemy ze zdrowiem i wyszedł z tego bagna ;)

Fakt, że spędzam w kuchni troszkę więcej czasu (choć rzadko dłużej niż godzinę dziennie, kwestia organizacji), jednak czasu na zdrowie nie szczędzę, mamy tylko jedno ;)

Na początku możemy przeżyć szok, bo takie dość naturalne jedzenie wydaje się nieraz bez smaku, takie mamy wrażenie po wszelkich wzmacniaczach i innych glutaminianach ;) Jeśli jednak poznamy prawdziwy smak żywności, brokuł solo, bez przypraw będzie prawdziwym przysmakiem :)

I mówię to ja - osoba, która zajadała się w przeszłości parówkami, sklepowymi pasztetami, kiełbasami i sosami z proszku ;)


Nie namawiam nikogo do niczego, mam nadzieję, że nie odebraliście tego w ten sposób :) Uważam, że każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, każdy ma swój wybór, warto jednak czasem zainteresować się tym, co wkładamy do ust i poczytać, w sieci jest teraz wiele takich miejsc. Nawet, jeśli obecnie czujemy się potencjalnie dobrze, wszystko, co jemy, ma na nas wpływ, choćby na nasze życie i zdrowie w przyszłości ;)


Jak tam jest u Was, zwracacie uwagę na to, co jecie? :) Zapraszam do kulturalnej dyskusji :)



18:16:00

Pyszny i prosty mus kawowy - bezglutenowo :)

Pyszny i prosty mus kawowy - bezglutenowo :)
Hej hej Kochani :) 
Ostatnio obiecałam Wam wpis o prościutkim i  szybkim musie kawowym, oczywiście bezglutenowym. Wszyscy  się nim zajadają i uwielbiają go, to również smakołyk mojego prawie dwuletniego Kubusia, zawsze mi troszeczkę zje z filiżanki :) Dla gości robię przeważnie bardziej słodki, dla nas dużo mniej, nie lubimy za dużo słodkości ;)


Mus kawowy
Na zdjęciu jeszcze w wersji półpłynnej, po kilku godzinach zastygło :)


Wykonanie:
Zrobić 250ml mocnego naparu z kawy (ja daję 2 czubate łyżeczki na szklankę wody). 3 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku wymieszać w filiżance w odrobinie chłodnej wody, filiżankę umieścić w kąpieli wodnej i rozpuścić żelatynę. Zagotować 280ml śmietanki 30% z łyżką cukru (ja daję łyżkę na całą ilość, można dać 2 łyżki, jakby miało być mało słodkie). Można zamiast cukru dodać ksylitolu. Jak śmietanka się zagotuje, dodać kawę (uważać na fusy, dlatego ja robię albo przez filtr do kawy, albo delikatnie leję i zostawiam fusy z niewielką ilością kawy na dnie) i dodać żelatynę, stale mieszając. Gorące rozlać do kubeczków czy filiżanek i wstawić do lodówki - ja daję do 4 filiżanek, akurat taka porcja deserku na raz wychodzi :) Po kilku godzinach jest gotowe do zjedzenia.

Robię taki kawowy deserek już od jakiegoś czasu, wg preferencji mniej lub bardziej słodki - każdemu smakuje, nawet siostrze, która nie przepada za kawą :)


Lubicie robić w domu takie deserki? Całuję :*

13:43:00

Dieta bezglutenowa - co zaobserwowałam w swoim organizmie po odstawieniu glutenu?

Dieta bezglutenowa - co zaobserwowałam w swoim organizmie po odstawieniu glutenu?
Hej hej Kochane :)
Kiedy zaczęłam prowadzić bloga, jadłam bardzo glutenowo - mnóstwo zbóż, owsianka i inne płatki na śniadanie, kromka pełnoziarnistego chleba na II śniadanie, często pełnoziarnisty makaron na obiad czy kolację. Nawet w moich "jedzeniowych" wpisach jest kilka przepisów na makaron czy inne zbożowe posiłki.

Czułam się wtedy bardzo źle, mimo chwilowej utraty kilku kg. Nie wiedziałam, co się dzieje, przecież odżywiałam się tak, jak mówią wszędzie - chudo, pełnoziarniście, "zdrowe" tłuszcze, z większą ilością warzyw i mniejszą owoców. Miałam straszne migreny, nerwicę, wszystkim się przejmowałam, zaczęłam na nowo tyć, czułam takie otępienie, nie mogłam się na dłużej na niczym skupić, miałam problemy z cerą i kilka innych problemów. 

Pewna osoba zasugerowała mi, że to mogą być problemy z glutenem. Poczytałam, dowiedziałam się, co to jest gluten, gdzie można go spotkać i jak go wyeliminować. 
Ale byłam w szoku - sama wtedy bardzo interesowałam się "zdrowym żywieniem" (jak wtedy myślałam), nie mogło do mnie dojść, jak tak wszędzie polecana pszenica w formie pełnoziarnistej może mi szkodzić, przecież to ma być podobno podstawa. Przeczytałam jednak kilka książek i publikacji (potem napiszę, jakie) i doszło do mnie, że to wszystko nie wygląda tak, jak próbuje nam się wmówić.

Moje życie po odstawieniu glutenu naprawdę się zmieniło, piszę to z doświadczeń swoich, męża i synka, jeśli jesteście ciekawe, zapraszam :)


1. Co to jest gluten?
Gluten do nic innego, jak mieszanina białek roślinnych, znajdujących się w zbożach: pszenica (a więc również orkisz), żyto, jęczmień, owies (ten jest naturalnie bezglutenowy, ale często zanieczyszczony glutenem, więc też się go wymienia).

2. Gdzie możemy znaleźć gluten?
Gluten możemy teraz znaleźć niemalże wszędzie - w chlebie, bułkach, makaronie, płatkach śniadaniowych, kaszach pszennych i jęczmiennych, wyrobach mącznych (np. naleśniki, pierogi, krokiety), ciastkach, ciastach, drożdżowkach, batonikach, czekoladach, panierkach, kawie zbożowej, piwie, gotowych sosach i potrawach, proszkach do pieczenia, przyprawach, a także niektórych wyrobach mięsnych (parówki, pasztety, kiełbasy, konserwy). 

3. Jak go wyeliminować?
Przede wszystkim przestać bać się tłuszczu, masła, mięsa, jajek. O tłuszczu i cholesterolowym micie napiszę innym razem, ale już można w internecie znaleźć na ten temat wiele informacji :)
 Jeść jajka, mięso, warzywa, owoce, orzechy, nabiał (jeśli komuś nie szkodzi i ktoś preferuje, choć o nabiale też słyszę różne, niekoniecznie dobre rzeczy), bezglutenowe węglowodany (ziemniaki, ryż, kasza jaglana, gryczana, kukurydza, amarantus). 

A teraz jak przestać jeść gluten :)
*Najgorzej jest chyba z chlebem na śniadanie, mi wyeliminowanie chleba poszło łatwo, od zawsze źle się czułam po chlebie i podświadomie go nie lubiłam. Na śniadanie teraz jadam  jajecznicę z boczkiem i pomidorami, omlet z warzywami i domową kiełbaską, bardziej na słodko: kaszę jaglaną czy ryż z owocami i śmietanką 30%,  placuszki jaglane. Jednak najbardziej lubię jaja i je najczęściej jem na śniadanie.

*Przekąski - z bezglutenowych czekolad na pewno jest gorzka i klasyczna goplana. Można ubić sobie śmietankę 30% i dodać do niej owoce, orzechy, startą gorzką czekoladę. Mam też przepis na pyszny mus kawowy, smakuje absolutnie wszystkim, napiszę o tym niebawem. Jest wiele przepisów na bezglutenowe babeczki czy brownie, smakiem niczym się nie różnią od tych wykonanych z mąki pszennej, warto spróbować. Sama na co dzień jem niewiele słodkiego, ale może spróbuję coś deserowego przyrządzić.

*Obiad - mogą być pieczone czy gotowane ziemniaczki, kasza jaglana, gryczana, ryż, do tego wieprzowina, kurczak, wołowina, ryby, ważne, by bez panierki, chyba że kupicie mąkę bezglutenową. Surówki (uwaga - gotowe lubią mieć dodatek skrobii pszennej), warzywa. Albo ryż z mięsem i warzywami. Zupa - proszę bardzo, ale nie zagęszczona mąką pszenną, tylko kukurydzianką. I bez kostki rosołowej czy warzywnej ;) Pyszne są zupki na śmietanie 18%.

*Dla miłośników makaronów - są bezglutenowe makarony, ja jednak nie jadłabym ich zbyt często, bo składowo nie są zbyt ładne, ale od czasu do czasu - jak ktoś musi :)

*Tęsknimy za pizzą, naleśnikami czy krokietami? Mamy mąkę kukurydzianą, ryżową, jaglaną. Są przepisy na pyszności z takich mąk. Ja na co dzień jednak nie jadam takich rzeczy, ale przepisów w internecie jest mnóstwo.

4. Co dało mi tych kilka miesięcy bez glutenu?
Nie wiem, od kiedy dokładnie nie jem glutenu, może jakoś od kwietnia-maja? 
A teraz czas na efekty, bo moje życie bez glutenu naprawdę się zmieniło :)

*przede wszystkim psychika - nie przejmuję się już wszystkim, do wielu rzeczy potrafię teraz podejść z dystansem, jestem mniej nerwowa, skończyły się moje fobie i nerwice

*zniknęło wieczne otępienie umysłowe i taka mgła, potrafię się teraz na nowo skupić i zrobić więcej rzeczy na raz, nie pląta mi się język i nie gubię myśli - widzę zmiany przede wszystkim właśnie w psychice

*mam więcej energii i siły, wcześniej nie chciało mi się wstać z łóżka

*nie tyję dalej, a nawet udało mi się zrzucić kilka kg :) ale do wymarzonej wagi zostało jeszcze co najmniej 10, powinnam się wreszcie porządnie za to wziąć ;)

*skończyły się koszmarne migreny, nie pamiętam, kiedy ostatnio nawet troszkę bolała mnie głowa - to pojawiło się najwcześniej i trwa do dziś, ketonal i solpadeine były na porządku dziennym

*cera - wcześniej często coś mi wyskakiwało, teraz nie mam praktycznie żadnych krostek, chyba że nieopacznie zjem coś glutenowo - na drugi dzień mam zawsze nowe 2-3 krostki

*włosy - nie zauważyłam różnicy, ale blog jest włosowy i musiałam o tym wspomnieć ;)

*przewód pokarmowy - skończyły się wieczne wzdęcia, przelewanie w brzuchu, zaparcia na zmianę z biegunkami, bóle brzucha

5. Książki i publikacje, które warto przeczytać, żeby zgłębić wiedzę
*Wywiad z Williamem Davisem, autorem książki "Pszeniczny brzuch" tutaj
*Książka "Dieta bez pszenicy" Williama Davisa - mam w domu, bardzo polecam, dużo rozjaśnia w temacie i daje do myślenia, często do niej wracam i czytam na nowo
*Książka "Życie bez pieczywa" W. Lutza - czytałam, polecam, acz wolę książkę Davisa
*Strona Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na diecie bezglutenowej tutaj - kopalnia wiedzy


------------------------------------------------------
Żeby było Kochani jasne - nikogo do niczego nie namawiam, każdy robi i je w życiu to, co chce. Warto jednak poczytać i zgłębić wiedzę i może popatrzeć na to wszytko z innej perspektywy, a nuż Wasze życie zmieni się tak, jak moje :) Wiem teraz, że to właśnie żywienie bezglutenowe mi pomogło, a czułam się naprawdę bardzo, bardzo źle.

Zapraszam do dyskusji - próbowałyście może odstawić gluten, zmieniło się coś, a może zupełnie nic? Miałyście do czynienia z alergią, nietolerancją glutenu czy celiakią u siebie, albo u swoich bliskich?
Całuję :*




10:47:00

Jesteś tym, co jesz - czyli o zdrowym odżywianiu słów kilka :)

Jesteś tym, co jesz - czyli o zdrowym odżywianiu słów kilka :)
Jesteś tym, co jesz - znacie to powiedzenie Kochani?
Pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku zajadałam się parówkami, pasztetami, białym pieczywem, cheesburgerami z mc donalda, batonikami i przepijałam to słodkimi soczkami :) Przytyłam wtedy w ciągu roku jakieś 10 kg, ale przychodziły one dość powoli, więc nie przejmowałam się specjalnie. Zaczęłam jednak interesować się zdrowym, racjonalnym odżywianiem, nie tylko dlatego, żeby kilka kg zrzucić, ale też dlatego, żeby moje ciało było zdrowe, żebym miała ładną cerę, włosy i paznokcie oraz żeby dobrze się czuć sama ze sobą :)

Wprowadziłam sporo zmian:
 -jem 5 razy dziennie, chyba że naprawdę nie mam czasu, to 4 razy, ale staram się jeść 5 posiłków w odstępach około 3 godzinnych, dzięki temu nie mam ochoty na podjadanie batoników ani innych niezdrowych rzeczy :)

-nie słodzę w ogóle kawy i herbaty - oduczyłam się, ale stopniowo: najpierw zeszłam z 2 łyżeczek do jednej, potem przestałam w ogóle, do smaków się przyzwyczajamy, teraz nie wyobrażam sobie słodkiej kawy

-słodycze jem bardzo rzadko, przestałam wręcz mieć na nie ochotę, odkąd przestałam słodzić, zresztą rano po mojej owocowej pysznej owsiance jestem słodziutka cały dzień :) ale jeśli zjem batonika raz na 2 tygodnie to nie załamuję się - dotychczasowe kg nie przybyły mi po jednym batoniku, a po ich wielkich ilościach codziennie :)

-zamieniłam białe pieczywo na ciemne (razowe, pełnoziarniste) - białe teraz wydaje mi się za słodkie i niedobre, a taki chlebek z ziarenkami czy grahamka to jest to :)

-ograniczyłam alkohol, acz 1-2 piwka wypite czasem w weekend też nie spędzają mi snu z powiek :)

-jeśli już smażę, to na łyżeczce tłuszczu, choć lubię mięsko pieczone

-wprowadziłam dużo warzyw, jem też owoce, choć nie przesadzam z nimi, bo mają cukier, codziennie jem jakiś owoc do owsianki i owocki mam też w koktajlach, które też staram się pić codziennie

-codziennie staram się jeść jakąś sałatkę warzywną własnej roboty, przeważnie wrzucam, co jest, np. sałatę, pomidora, ogórka, rzodkiewkę, kiełki, czasem ser feta i oliwki

-jeśli chodzi o sosy - zrezygnowałam z kupnych, bo tam dużo zdrowego nie ma, robię je sama, mieszam np. 2 łyżki jogurt naturalnego z wyciśniętym ząbkiem czosnku bądź łyżkę oleju lnianego z sokiem z cytryny i ziołami

-wprowadziłam do diety zdrowe tłuszcze - do owsianki jem orzechy(laskowe, włoskie) i pestki(słonecznika, dyni), sałatkę polewam olejem lnianym, jem tłuste ryby, łykam też tran

-rano prawie zawsze owsianka - daje energię na cały dzień i zdrowe węglowodany

-kolację jadam przeważnie białkową (np. jajka na twardo, jajecznicę, twarożek z warzywami, sałatkę z tuńczyka), więc jadam ją nawet tylko godzinę przed snem, chyba że są to kanapki, jakieś warzywka czy sałatka, wtedy staram się ją jeść 2-3 godziny przed snem

-nie piję słodkich soków i napojów, uwielbiam herbatki ziołowe i owocowe, rano zawsze wypijam herbatę zieloną i czerwoną, potem pokrzywę i skrzyp i kilka herbatek owocowych, piję też sporo wody

-jeśli jem węglowodany, to są to właśnie płatki owsiane, ciemny chlebek z ziarnami, grahamki, czasem kasza gryczana, brązowy ryż, ograniczam słodycze, ciasta, ciastka, słodkie napoje


A co przykładowo jadam w taki zwykły dzień? :)
Zdjęcia pochodzą z internetu.


ŚNIADANIE
*jest u mnie największe i ma najwięcej kalorii, przeważnie jest to pyszna owsianka z owocami, orzechami, pestkami, wiórkami kokosowymi i czego dusza zapragnie :) lubię dodać albo pół banana, albo miseczkę truskawek, malin, wiśni czy statre jabłko i odrobinę cynamonu; daję też otręby pszenne 1 lub 2 łyżki- świetnie poprawiają przemianę materii
*jeśli nie owsianka, to jajecznica z 2-3 jaj, do tego pomidorki, jakaś szyneczka drobiowa, szczypiorek czy cebulka
*jak bardzo nie mam czasu, biorę grahamkę, przekrajam, smaruję cienko masłem, posypuję siemieniem lnianym, do środka pakuję a to jajko, a to szyneczkę drobiową czy wędzonego łososia i masę warzyw (sałata, pomidor, ogórek, rzodkiewka, szczypiorek)



II ŚNIADANIE
*często może się zdarzyć, że drugie śniadanie musimy wziąć ze sobą do szkoły/pracy i musimy być na to przygotowani ;)
*jeśli jem poza domem, to robię sobie grahamkę z wędlinką i warzywami, albo jakąś sałatkę i pakuję do pojemniczka (np. sałatkę z brokułami, fetą, jogurtem naturalnym i czosnkiem lub warzywną z sosem ziołowym)
*w domu piję przeważnie owocowe koktajle: mały jogurt naturalny i owoce (poł banana i pół pomarańczy lub szklanka truskawek, malin czy jagód lub brzoskwinie czy ananasy z puszki), posypuję je czasem gorzką czekoladą i mam pożywne jedzonko
*lubię też sałatki owocowe, kroję różne owoce (banany, mandarynki, pomarańcze, kiwi), polewam jogurtem naturalnym i posypuję gorzką czekoladą
*jem też same owoce, kocham pomarańcze, więc taka spora pomarańczka często wpada do menu :)




OBIAD
*czas na obiad, tu mamy duże pole do popisu :) jeśli obiad też musi być poza domem, polecam zrobić sałatkę z cyckiem z kurczaka/tuńczykiem/jajkiem i wziąć ze sobą do pojemniczka :)
*bardzo lubię sałatkę ala cezar, pierś z kurczaka, pomidor, grzanki czosnkowe, sałata i sos czosnkowy (jogurt naturalny i czosnek)
*często jem też rybkę (głównie łosoś i dorsz) czy pierś z kurczaka pieczone w folii i do tego jakąś surówkę (jabłko, marchewka, jogurt naturalny czy seler, marchewka, jogurt naturalny albo szpinak, tak ja uwielbiam szpinak :D), czasem dochodzi do tego porcja kaszy gryczanej czy brązowego ryżu





PODWIECZOREK
*jako podwieczorek lubię zrobić sobie jakąś sałatkę, ostatnio lubuję się w brokułowej z serem feta i sosem czosnkowym, lubię też warzywne sałatki z kiełkami i sosem ziołowym lub zwykłą sałatkę grecką :)
*można też zjeść garść orzechów czy pestek, to dobre tłuszcze i nie powinno ich u nas zabraknąć
*jem czasem też kanapkę z wędlinką i warzywami lub serek homo naturalny



KOLACJA
*na kolację królują u mnie głównie jajka :) na miękko, na twardo, sadzone, jajecznica
*lubię też zjeść twarożek z przyprawami i warzywami
*jadam także sałatki z tuńczyka czy z jajkami
*kanapki z warzywami, jajkiem czy wędlinką
*dobrym pomysłem są też zawijaski, robię czasem takie z sałaty czy szynki albo wędzonego łososia, do środka pakuję warzywa pokrojone w słupki






Nie jest to żadna dieta, czy dieta cud, to po prostu zdrowe odżywianie, które po czasie na pewno przyniesie efekty, ja nie mam wielu kg do zrzucenia, chcę po prostu mieć więcej energii i wyglądać ładniej :)

Jeśli macie jakieś ciekawe pomysły na przepisy czy swoje rady, piszcie koniecznie :) Buziaki dla Was i pozdrawiam.