Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty

11:28:00

RedBlocker - krem na dzień, krem na noc oraz płyn micelarny - seria do cery naczynkowej

RedBlocker - krem na dzień, krem na noc oraz płyn micelarny - seria do cery naczynkowej
Witajcie Kochani :)
Przy dwójce dzieciaków nie mam już niestety tyle czasu na naturalną pielęgnację cery i bieganie do lodówki po oleje. Stawiam teraz na gotowe kosmetyki. Muszę bardzo uważać, ponieważ moja cera jest delikatna, wrażliwa i płytko unaczyniona. Od jakiegoś czasu testuję kosmetyki RedBlocker do cery naczynkowej - chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o nich coś więcej, zapraszam ;)



Krem na dzień:
Chciałabym zacząć od produktu, który zadowolił mnie najmocniej :) Jest to krem na dzień z filtrem. Co mile mnie zaskoczyło - krem ma zielony kolor, dzięki czemu od razu po rozsmarowaniu cera staje się jaśniejsza i ujednolicona - uwielbiam ten efekt ;) Konsystencja jest lekka, idealnie nadaje się pod makijaż, nie muszę czekać wieki, aż produkt się wchłonie. Obecność filtra na plus, choć na wielkie upały wolę coś z wyższym faktorem.  Sama nie mam już tak wielkich problemów z naczynkami, jak jeszcze kilka lat temu, ale ostatnio troszkę zaniedbałam cerę przez brak czasu przy dwójce dzieciaków. Krem ma kilka wartościowych ekstraktów roślinnych, które mają za zadanie wzmocnić naczynia krwionośne i zmniejszyć zaczerwienienia - i faktycznie to robią. Cera po regularnym stosowaniu jest jaśniejsza, ujednolicona, znikają lekkie zaczerwienienia. Mała wada - krem lekko wysusza przy dłuższym stosowaniu, pewnie przez dwutlenek tytanu. Wieczorem polecam stosować coś mocniej nawilżającego ;) W składzie znajdziemy między innymi ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego, z ruszczyka kolczastego, żurawiny amerykańskiej, alg brunatnych, kwas hialuronowy i masło shea. Bardzo fajnie, że ekstrakt z ruszczyka znajduje się naprawdę wysoko w składzie i ma szansę zadziałać :) Szkoda, że nie ma jedynie trochę ładniejszych konserwantów.



Krem na noc:
Ten krem jest już bogatszy, ma gęstszą konsystencję i troszkę dłużej się wchłania. Wszystko zapewne dzięki masłu shea dość wysoko w składzie. Wielką zaletą są ciekawe ekstrakty roślinne, które naprawdę mają szansę zrobić wiele dobrego dla naszych naczynek. Bardzo wysoko mamy ekstrakt z ruszczyka kolczastego, nieco dalej z kasztanowca zwyczajnego, żurawiny amerykańskiej, miłorzębu japońskiego oraz tajemniczej rośliny - jeżówki elektrycznej ;) Krem bardzo ładnie nawilża, zmiękcza i wygładza cerę - moja skóra bardzo lubi masło shea, tutaj jest go naprawdę sporo. Krem idealnie spisuje się na noc, ponieważ jakiś czas po aplikacji lekko się lepi. Rano twarz jest wypoczęta, gładka i rozjaśniona. Produkt mnie nie zapycha, ale mnie nie zapycha nawet czysty olej kokosowy, także sami rozumiecie ;) Ten sam zarzut, co do kremu na dzień - niezbyt ładne konserwanty.



Płyn miceralny:
Na końcu recenzuję produkt, który niestety nie spisał się u mnie dobrze. Dlaczego? Ano niestety podrażnił zarówno moją cerę, jak i oczy. Sama nie wiem, czy to zasługa gliceryny wysoko w składzie - ale kremy również ją miały i wszystko było w porządku. Być może stężenie było mniejsze. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu - nie mam zastrzeżeń. Płyn pozostawiał lekko lepką warstwę na skórze, robi to większość miceli. Bez problemu zmywa wodoodporny tusz do rzęs, cienie, kredkę. Niestety oczy zachodziły mgłą i piekły po zastosowaniu, a cera była zaczerwieniona i podrażniona. Taki już ze mnie wrażliwiec, cóż poradzić ;) W składzie sporo substancji nawilżających, jest także ekstrakt z kasztanowca. 





Jak produkty RedBlocker spisały się w pielęgnacji Waszej cery? :) Całuję :*



Wpis powstał przy współpracy z firmą Aflofarm.

10:11:00

Recenzja kremu KAILAS + wyniki konkursu - kto wygrał 3 kremiki? :)

Recenzja kremu KAILAS + wyniki konkursu - kto wygrał 3 kremiki? :)
Witajcie Kochani :)
Synek w przedszkolu, zatem siadłam wreszcie i piszę recenzję kremu KAILAS, który jak może pamiętacie miałam przyjemność testować dzięki Ayurvedik.pl :) Odchodząc jeszcze na chwilę od tematu - odkąd Kubuś chodzi do przedszkola - a pokochał je od pierwszego dnia, mamy mały problem w czasie chorób i dni w domu. Synek tak się nudzi, tęskni za dzieciaczkami i zabawami - mama z nim wykleja drzewa z bibułki, rysuje, układa puzzle, ale to nie to samo, on chce przedszkole :):) No, ale wróćmy już do tematu, bo ja o Kubie to tak mogę pisać przez godzinę :D Jak ten tajemniczy krem KAILAS spisał się na moim ciele i twarzy? W jaki sposób go używałam - i co najważniejsze - które z Was wygrały swoje kremy? Zapraszam do dalszej lektury :)



Opis producenta:
Krem KAILAS to mieszanina odżywiających i nawilżających skórę olejów roślinnych połączona z ekstraktami roślinnymi o działaniu łagodzącym , stymulującym regenerację naskórka oraz mikrokrążenie skórne, a także usuwającymi przebarwienia. Produkt działa również antybakteryjnie oraz przeciwgrzybicznie.
Produkt polecany do pielęgnacji skóry:
  • łojotokowej,
  • trądzikowej,
  • z przebarwieniami
KAILAS zalecany jest także przy problemach z nadmiernie wysuszoną i pękającą skórą oraz przy nadmiernym rogowaceniu skóry. Łagodzi skutki:
  • ukąszeń owadów,
  • otarć,
  • podrażnień skóry np. po goleniu i depilacji.



W tradycji ajurwedyjskiej stosowany również przy:
  • łuszczycy,
  • hemoroidach,
  • grzybicy,
  • kurzajkach,
  • oparzeniach,
  • odleżynach,
  • opuchnięciach.
Krem przebadany na grupie osób z dodatnim wywiadem alergicznym.

Skład:
KAILAS to kosmetyk naturalny - zatem w składzie sama natura, a jakże :D Bazą produktu jest olej kokosowy, dalej możemy zobaczyć olej sandałowy, kamforę i kilka ziołowych ekstraktów- nie ma tutaj dziwnych wypełniaczy, a same wartościowe, aktywne składniki - to lubię.

Opakowanie, zapach i konsystencja:
Krem pachnie intensywnie ziołowo, mi przypomina troszkę olejek khadi ;) Dla mnie to całkiem przyjemny zapach, ale wiem, że może się nie podobać. Konsystencja jest gęsta, olejowa, jednak na skórze całkiem sprawnie się rozsmarowuje. Produkt otrzymujemy w 20g tubeczce, musimy go zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Myślę, że nie będzie z tym problemu, ponieważ krem jest naprawdę uniwersalny ;)

Działanie:
No to jak to uniwersalne cudo spisało się w moim przypadku? Swój krem otrzymałam akurat w czasie, kiedy namiętnie gryzły mnie komary i meszki. Nie wiem, co tak im się we mnie podobało, ale ślady po ukąszeniach i swędzenie towarzyszyły mi codzienne. Od razu przypomniałam sobie, że KAILAS ponoć działa świetnie na ukąszenia - zatem pobiegłam do łazienki i posmarowałam zaczerwienienia, których nie mogłam przestać drapać - a ja mam tak, że jak już zacznę drapać, to nie mogę przestać ;) Najpierw zaczęło minimalnie szczypać, ale po chwili ulga - tak cudowna ulga. Przestało swędzieć, a na następny dzień zaczerwienienia i ślady po ukąszeniach były prawie niewidoczne :)  Postanowiłam także sprawdzić, jak KAILAS poradzi sobie z podrażnieniami po goleniu. Mam spory problem z krostkami i podrażnieniami po goleniu okolic bikini - a wiem, że wiele z nas ma ten mało przyjemny problem ;) Któregoś wieczora, po kąpieli posmarowałam te okolice kremem. Na drugi dzień podrażnienia faktycznie były mniejsze, chociaż problem nie został zupełnie wyeliminowany. Jednak było lepiej :) Szkoda, że krem nie opóźnia odrastania włosków, choć kto wie :D Bałam się posmarować KAILASEM całej twarzy - stałe czytelniczki pewnie wiedzą, że cerę mam wrażliwą i wiele rzeczy mnie podrażnia, a tu taka masa ziółek. Posmarowałam jednak kilka razy miejsca koło nosa i ust, gdzie dopadają mnie największe przesuszenia - faktycznie po kilku dniach suche skórki zniknęły, choć tuż po wchłonięciu kremu cera wydawała się taka dziwnie matowa :) Może odważę się kiedyś użyć go na całej twarzy -  jednak na baczności niech mają się cery tłuste i mieszane. Bazą kremiku jest olej kokosowy, a ten ma spore właściwości komodogenne i może nas nieźle zapchać :) KAILAS ponoć dobrze radzi sobie także przy łuszczycy, grzybicy, kurzajkach czy odleżynach - na szczęście ja nie miałam okazji tego sprawdzić ;)

Podsumowując - na pewno KAILAS zagości na stałe w mojej kosmetyczce latem, kiedy to komary i meszki nie dają spokoju. Będę nim także łagodzić podrażnienia po goleniu :) W sklepie Ayurvedik tubka 20g kosztuje 28zł - krem jest jednak bardzo wydajny, zatem starczy spokojnie na kilka miesięcy używania :)


A teraz wyniki konkursu, trzy sztuki kremu KAILAS wędrują do:


Dziewczyny - serdecznie gratuluję i już wysłałam do Was meila :) Całuję:*

Skusiłam Was tym uniwersalnym i bardzo przyjemnym kremem? :):)

02:00:00

Lekki krem brzozowy od sylveco - świetny, kiedy umiejętnie go użyję :)

Lekki krem brzozowy od sylveco - świetny, kiedy umiejętnie go użyję :)
Witajcie Kochani :)
Kilka miesięcy temu skusiłam się na mój pierwszy kosmetyk firmy sylveco - lekki krem brzozowy. Sama firma bardzo mnie ciekawi, mają wspaniałe kosmetyki o jeszcze wspanialszych składach :) Na pewno w przyszłości skuszę się na ich maskę i odżywkę do włosów :) Tymczasem chciałabym Wam napisać kilka słów o bardzo popularnym, lekkim kremie brzozowym. Początkowo nie porwał mnie, potem znalazłam na niego idealną metodę używania, przeczytajcie ;)


Lekki krem brzozowy od sylveco 



Skład:
Skład: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Xylitol, Sorbitan Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Sucrose Cocoate, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Saponaria Officinalis roqt Extract, Lupeol, Oleanolic Acid, Betulinic Acid.

Jak możecie się domyślać, to właśnie skład kremu tak mnie skusił - jest piękny :) Znajdziemy tutaj masę emolientów, w tym olej z pestek winogron, olej sojowy, następnie masło shea, olej arganowy, olej jojoba. Jest także kilka nawilżaczy - ksylitol, betulina, ekstrakt z aloesu i łagodząca alantoina. Pod koniec składu - ekstrakt z mydlnicy lekarskiej

Konsystencja i zapach:
Zapach jest dość kontrowersyjny, ciężko mi go do czegokolwiek przyrównać. Czuć tu naturę, ale jakby nie ziółka, to może ta brzoza ;) Na szczęście dość szybko znika, bo zapachem nie powala. Konsystencja to takie średnio gęste mleczko, bardzo przyjemna.

Opakowanie:
Lekki krem brzozowy sylveco zapakowany był w kartonik, który oczywiście już wyrzuciłam :) Na kartoniku bardzo ładnie opisany był skład, właściwości i poszczególne składniki. Wielki plus dla producenta, lubię takie dopieszczone opakowania :) Buteleczka z pompką bardzo uprzyjemnia aplikację. Szkoda, że nie widać tylko ubytku kosmetyku. 

Działanie:
Po zachwytach na blogach i KWC spodziewałam się, że krem i mnie zachwyci. Solo jednak jedynie natłuszczał i bardzo lekko nawilżał - moje przesuszone czoło dość szybko zaczęło protestować. Znalazłam jednak na niego sposób. Albo mieszam go na dłoni z kroplą żelu hialuronowego i taką mieszankę wklepuję w twarz, albo wklepuję go w dość mocno wilgotną od nawilżającego hydrolatu skórę (np. lipowego czy z kwiatów jaśminu). Można też nałożyć go na jakiś nawilżający tonik ;) Jeśli użyję go właśnie w taki sposób, działa wyśmienicie :) Cera jest gładziutka, mięciutka, wspaniale nawilżona i zregenerowana. Cudownie łagodzi podrażnienia! :) Pięknie radzi sobie z moimi suchymi skórkami. Warunkiem jest tylko użycie go z żelem ha albo na wilgotną skórę ;) Wchłania się dość szybko, jednak u mnie pozostawia bardzo leciutką powłoczkę - mnie to osobiście nie przeszkadza, właścicielki bardzo tłustych cer mogą być zawiedzione - taki lekki, jak mówi nazwa to on na pewno nie jest ;)

Miałyście już któryś z kosmetyków od sylveco? Mnie kusi teraz ten zwykły, brzozowy, ponoć fajny z niego tłuścioszek :) Całuję :*

00:01:00

Fitomed - mój krem nr 1 - czyżby kolejny zimowy tłuścioszek? :)

Fitomed - mój krem nr 1 - czyżby kolejny zimowy tłuścioszek? :)
Witajcie Kochani :)
Jak wiecie, uwielbiam zimą używać tłustych i gęstych kremów do twarzy :) Jako, że moja współpraca z firmą Fitomed trwa, postanowiłam przetestować prawdziwego tłuścioszka - krem do cery suchej numer 1. Jesteście ciekawe, czy moja cera polubiła się z tym bogatym w naturalne składniki kremikiem? :)


Mój krem nr 1 z Fitomedu


Skład:
Ingredients: Rosa Centifolia Flower Water, Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Triticum Vulgare Germ Oil, Vitis Vinifera Seed Oil,  Lecithin, Ceramide 6, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Skład jest bardzo ładny i bogaty w wiele naturalnych rzeczy: mamy tutaj hydrolat różany, masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek winogron, lecytynę, ceramidy, a dalej już głównie składniki kremobazy.

Zapach i konsystencja:
Krem pachnie bardzo ładnie i wyraźnie hydrolatem różanym - znałam ten zapach już wcześniej i bardzo go lubię, miłośniczki róż będą zadowolone :) Konsystencja to takie dość gęste masełko, czuć, że jest na bogato :)


Opakowanie:
Słoiczek charakterystyczny dla fitomedu, estetyczny i prosty, utrzymany w biało-różowej tonacji. Zabezpieczony był plasticzkiem ochronnym, żeby nikt nam przy nim nie majstrował :)

Działanie:
Jak zapewne wiecie, cerę mam wiecznie przesuszoną ;) Zimą suche skórki i nieprzyjemne napięcie przeszkadza jej bardzo, jednak kremik przyniósł mi oczekiwane ukojenie. To naprawdę gęsty i bogaty zawodnik, nie polecę go raczej tłustej cerze - podejrzewam, że mógłby ją zapchać bardzo szybko. Mój sucharek jest jednak bardzo zadowolony - krem pięknie nawilża i likwiduje szybko suche skórki, zawiera tak dużo ładnych i naturalnych składników, że nie mogło być inaczej. Cera rano jest wypoczęta i aksamitna w dotyku. Dodatkowo kremik lekko natłuszcza, choć na pewno nie jest to spływający po twarzy smalec ;) Bardzo lubię nakładać go na wiatr czy mróz, na to podkład i dobry puder -  cera się tak nie różowi i czuję, że jest dobrze chroniona. Na lato pewnie byłby jednak za ciężki, zima to jednak idealny czas na niego. Nie zapchał mojej cery, mimo zawartości masła kakaowego, jednak podkreślam, że ja nie mam do tego skłonności, cerze tłustej czy mieszanej może zrobić krzywdę ;) Bałam się szczerze mówiąc gliceryny, obecnej nieco dalej w składzie - lubi mnie ona podrażniać w wyższym stężeniu. Nie jest jej chyba jednak wiele, ponieważ nie zrobiła mi na szczęście żadnej krzywdy. Bardzo polecam kremik dla sucharków oraz na zimę - jako taki krem ochronny ;)




Lubicie fitomedowe produkty? :) Całuję :* 

07:13:00

Ziaja Sopot Sun - antyoksydacyjny krem z witaminą C spf50

Ziaja Sopot Sun - antyoksydacyjny krem z witaminą C spf50
Hej hej Kochane :)
Upały znowu mają nadejść, a filtromaniaczki namiętnie się filtrują. Ehh, tak, oprócz włosomaniaczki stałam się także filtromaniaczką, zaczęło się 2 lata temu :) W zeszłym roku używałam głównie kremu soraya spf25 - recenzja. Jednak soraykę porzucam późną wiosną i przerzucam się na wyższe filtry. Moim hitem ostatnich miesięcy jest krem antyoksydacyjny z witaminą C od ziaji. Przeczytajcie, za co go tak pokochałam :)


Ziaja Sopot Sun  antyoksydacyjny krem z witaminą C spf50

Skład:
Filtr ma kilka stabilnych, nowoczesnych filtrów chemicznych. Z pielęgnujących składników znajdziemy glicerynę i witaminki: C, E i B5. Nie zawiera parsolu - możemy kłaść na niego dowolny podkład czy puder - to dla mnie bardzo ważne :)

Konsystencja i zapach:
Produkt ma jasnożółte zabarwienie i średnio gęstą konsystencję. Twarz po użyciu też nabiera delikatniuśko żółtego odcienia, nie przeszkadza mi to zupełnie - a wręcz bardzo mi odpowiada, maskuje moją lekko zaróżowioną twarz. Krem nie przeraża gęstością i ciężkością, jak w niektórych filtrach. Zapach ma taki kremowy, bardzo przyjemny :)

Działanie:
Bardzo mile mnie zaskoczył i uwielbiam go odrobinkę więcej, niż wersję matującą ziaja med ;) Po nałożeniu przepisowej ilości (ja nakładam jakieś 1,2 ml na twarz) i wklepaniu, zostaje delikatna, klejąca powłoczka, nie ma zmiłuj.  Jednak krem absolutnie nie bieli, całkiem przyjemnie się rozsmarowuje i mogę zrobić na nim przyzwoicie wyglądający makijaż. Nakładam najczęściej krem bb i matuję go pudrem bambusowym bądź skrobią ziemniaczaną. Czasem nie nakładam podkładu ani kremu bb, tylko sama skrobia. Krem nie ma parsolu, zatem można kłaść na niego dowolną kolorówkę - a to ważne dla wielu z nas.

Nie podrażnia mnie i nie uczula - następny ogromny plus. Nie migruje też do oczu i ich również nie podrażnia, co zdarzało mi się w przypadku innych filtrów. Całkiem przyzwoicie nawilża, jestem bardzo mile zaskoczona. Rano nie kładę pod niego już żadnego serum, nie mam takiej potrzeby, sam radzi sobie całkiem przyjemnie z nawilżeniem.

Skóra jest po nim taka jaśniejsza, lekko promienieje, może to zasługa witaminki C w składzie, kto wie :) Nie wyskakują mi po nim żadne krostki i zaskórniki, a bywały filtry, które lubiły mnie mocno zapchać. Można go znaleźć w większych supermarketach i mniejszych drogeriach, kosztuje około 10-12 zł :) Mam już mały zapas, boję się, że go wycofają, jak lubią to robić z niektórymi hitami ;) 

Oczywiście krem nałożony w przepisowej ilości działa - nie opaliłam twarzy, a spędzam z synkiem czas na polu. Jeśli bardzo się spocimy lub kąpiemy się, trzeba filtr reaplikować. Mam wtedy ze sobą nawilżane chusteczki, wklepuję potem nową porcję kremu i na to puder bambusowy lub skrobia ziemniaczana.

Podsumowując - nie jest to na pewno filtr matujący, ale da się na nim zrobić bardzo przyzwoity makijaż, tylko trzeba czegoś dobrze matującego. Świetnie chroni, nie podrażnia, niewiele kosztuje. Dla mnie ideał :)


Skusiłyście się już na ten produkt? A może nie używacie kremów z filtrem? :) Całuję :*

08:01:00

Krem arganowy nr 5 z Fitomedu - uwielbiam fitomedowe kremiki :)

Krem arganowy nr 5 z Fitomedu - uwielbiam fitomedowe kremiki :)
Hej hej Kochane :)
Od kilku lat lubuję się w naturalnej pielęgnacji, rzadko kiedy nakładam na twarz drogeryjny krem. Kręcę sobie je sama, bądź używam kremów o naturalnych składach. Kremy fitomedowe po prostu kocham, no nic na to nie poradzę :) W tym miesiącu miałam przyjemność testować krem arganowy nr. 5 z Fitomedu.


Krem arganowy nr 5 z Fitomedu


Skład:
Ingredients: Hamamelis Virginiana Flower Water, Argania Spinosa Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Aqua, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Skład jest naturalny i bardzo ładny, widzimy tutaj hydrolat oczarowy, emolienty: olej arganowy, masło kakaowe oraz nawilżacze: kwas hialuronowy, glicerynę oraz panthenol. Bez zbędnej chemii, choć oczywiście jakieś konserwanty muszą być ;)

Opakowanie:
Typowy fitomedowy słoiczek, prosty, porządnie wykonany, krem był zabezpieczony folią ochronną, duży plus, wiemy, że nikt nam w nim nie grzebał ;)

Konsystencja:
Na pewno nie jest tak tłusty, jak krem nr. 4 z masłami i  olejami (pisałam o nim TUTAJ), jest też mniej tłusty od kremu nr. 2 do cery naczynkowej (pisałam o nim w TYM poście). Dobrze się rozsmarowuje, używam go głównie na noc, ale zdarzało mi się też użyć go pod makijaż i spisuje się tu elegancko :) Wchłania się szybko, zostawia taki aksamitny, bardzo lekki filtr ochronny.

Zapach:
Śmierdzi, tak jak olej arganowy ;) Na szczęście nie tak intensywnie, jak czysty olej, ale jest to zapach zmieszanego koziego sera z obornikiem ;) Ale przynajmniej mamy pewność, że oleju arganowego jest tam sporo :D

Działanie:
Jest to krem przeciwzmarszczkowy do cery suchej, dojrzałej i wrażliwej. Zmarszczek nie mam, za to posiadam cerę suchą i wrażliwą. Świetnie wpisał się w jej potrzeby :) Używam go głównie na noc, pięknie nawilża, zmiękcza i uspokaja skórę, nie podrażnia, nie uczula, nie piecze - wielki plus. Skóra jest gładziutka i aksamitna, jest naprawdę odżywiona i zregenerowana, podejrzewam o to olej arganowy, który moja przesuszona wiecznie cera kocha. Niweluje suche skórki. Jest świetny pod oczy! :) Oddałam też niewielką odlewkę mamie, która ma cerę dojrzałą, suchą i ma już sporo zmarszczek. Wiadomo, że po krótkim czasie krem taki nie zrobi cudów, ale skóra mamy po nocnej aplikacji, wygląda rano młodziej i ładniej ;)

Krem należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. 



Opis ze strony producenta:

Skład kremu 5
Krem zawiera trzy naturalne składniki aktywne: olej arganowy, wodę oczarową 100% (Ecocert) i masło kakaowe. Dzięki zastosowaniu surowców o udokumentowanych właściwościach biologicznych, wzbogacanie receptury o dodatkowe witaminy i inne składniki aktywne nie było konieczne.

Działanie kremu 5
Dzięki obecności nienasyconych kwasów omega, tekoferoli i unikalnych steroli krem działa naturalnie przeciwzmarszczkowo. Hydrolat oczarowy łagodzi zmiany naczynkowe i obrzęki, działa stymulująco na komórki naskórka. Masło kakaowe oprócz swoich właściwości uszczelniających i regenerujących naskórek polepsza wchłanialność kremu.

Właściwości kremu 5
Emulsja ma bardzo delikatna konsystencję. Posiada swoisty, charakterystyczny zapach świeżych orzechów arganowych.

Przeznaczenie kremu 5
Polecamy do cery suchej i dojrzałej, w szczególności do pielęgnacji całej twarzy, w tym okolic oczu oraz szyi, dekoltu zarówno na dzień jak i na noc.
Krem nie posiada barwników, sztucznych substancji zapachowych oraz parabenów. Wszystkie substancje aktywne są pochodzenia naturalnego. Dzięki temu Mój krem №5 jest idealnym kosmetykiem do cery wrażliwej.



Fitomed 


Nie skłamię, jak powiem, że kuszą mnie prawie wszystkie fitomedowe kremiki :) Miałyście już któryś?  Całuję :*

18:08:00

Zrób to sam - kremy na bazie kremowej bez gliceryny z e-naturalne - dużo przepisów

Zrób to sam - kremy na bazie kremowej bez gliceryny z e-naturalne - dużo przepisów
Hej hej Kochane :)
Ostatnio sporo piszę o naturalnej pielęgnacji, coraz częściej robię też kremy znajomym i bardzo mnie to cieszy. Niedawno odkryłam wspaniałą bazę kremową ze sklepu e-naturalne --> KLIK. Dotychczas używane przeze mnie bazy (z ZSK i Fitomedu) zawierały glicerynę. Zaczęła mnie ona niestety podrażniać, postanowiłam zatem poszukać czegoś bez tego składnika.
Dzisiaj kilka przepisów na bajecznie proste kremy dla Was, zapraszam ;)




Skład bazy kremowej bez gliceryny:
INCI: Aqua, Glyceril stearate, cetearyl alcohol, Stearic acid, sodium lauroyl glutamate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cetearyl Alkohol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, D-Panthenol, Gluconolactone (and) Sodium Benzoate, Butyrospermum parkii (Shea Butter) Fruit, L-alfa takoferol octan.
Ma olej ze słodkich migdałów oraz masło shea, ale shea na końcu składu.Skład jest bardzo emolientowy z niewielkim dodatkiem nawilżającego panthenolu. No i czas na przepisy :)


Ultra prosta i najszybsza wersja:
*40ml baza kremowa
*5ml wybrany hydrolat
*5ml wybrany olej

Wykonanie: do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej, dodajemy 5ml oleju, mieszamy, dodajemy 5ml hydrolatu ,mieszamy i mamy gotowy krem.
Hydrolat i olej wybierzmy wg swoich upodobań.


Krem dla cery tłustej i trądzikowej
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy
*0,5ml ekstrakt z lukrecji ZSK 
*1ml niacynamid
*4ml olej z pachnotki ZSK

Wykonanie: Do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej, dodajemy 4ml oleju z pachnotki, mieszamy, w osobnej, zdezynfekowanej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu i rozpuszczamy w nim dokładnie mieszając 0,5ml ekstraktu z lukrecji oraz 1ml niacynamidu, wlewamy do bazy kremowej, mieszamy i gotowe.



Krem dla cery mieszanej
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy
*1ml niacynamid 
*1ml hydromanil
*3ml olej konopny ZSK

Wykonanie: Do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka odmierzamy 40ml bazy kremowej,  teraz dodajemy 3ml oleju konopnego i mieszamy, w osobnej zdezynfekowanej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu i rozpuszczamy w nim dokładnie mieszając 1ml niacynamidu, wlewamy do bazy kremowej i mieszamy, następnie dodajemy 1ml hydromanilu, mieszamy i już gotowe.


Krem nawilżający dla cery suchej
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat różany
*1ml NMF
*1ml panthenol
*5ml olej awokado/arganowy/makadamia/kiełki pszenicy

Wykonanie: najpierw odmierzamy bazę kremową do pojemniczka, dodajemy olej, mieszamy, następnie dodajemy hydrolat, potem NMF i panthenol, mieszamy i gotowe.


Krem nawilżający z 3% mocznikiem
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat lipowy
*2,5ml mocznik
*3ml olej z kiełków pszenicy

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową do pojemniczka i dodajemy do niej olej, mieszamy, w osobnej zlewce umieszczamy hydrolat i rozpuszczamy w nim dokładnie mocznik, intensywnie mieszając, dodajemy do bazy kremowej, mieszamy i gotowe.


Krem ujędrniający dla cery dojrzałej
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat z róży damasceńskiej
*2ml kolagen z elastyną Naturalis
*5ml olej z róży piżmowej

Wykonanie: najpierw odmierzamy bazę kremową, dodajemy olej i mieszamy, potem dodajemy hydrolat, następnie kolagen z elastyną, mieszamy i gotowe.


Krem łagodzący podrażnienia
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat lipowy/melisowy
*0,5ml alantoina
 *1ml panthenol
*4ml olej z róży piżmowej

Wykonanie: odmierzamy do pojemniczka bazę kremową i dodajemy do niej olej, mieszamy, w oddzielnej zlewce odmierzamy hydrolat i rozpuszczamy w nim alantoinę (trzeba się trochę namęczyć), dodajemy do bazy kremowej i mieszamy, następnie dodajemy panthenol, mieszamy i gotowe.


Krem dla cery naczynkowej z liposomami z Naturalis
*40ml baza kremowa
*5ml macerat z kasztanowca
*5ml liposomy na naczynka z Naturalis

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową, dodajemy macerat, mieszamy, na końcu dodajemy liposomy, mieszamy.


Krem dla cery naczynkowej z liposomami z ZSK
*2ml liposomy na naczynka z ZSK
*40ml baza kremowa
*3ml hydrolat oczarowy/z kocanki
*5ml macerat z kasztanowca

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową, dodajemy macerat i mieszamy, następnie hydrolat i mieszamy, na końcu dodajemy liposomy, mieszamy i gotowe.


Krem dla cery naczynkowej z ekstraktem z ruszczyka
*40ml baza kremowa
*5ml hydrolat oczarowy/z kocanki
*1ml ekstrakt z ruszczyka Naturalis
*4ml macerat z kasztanowca

Wykonanie: odmierzamy bazę kremową do pojemniczka i dodajemy do niej macerat, mieszamy, w oddzielnej zlewce odmierzamy 5ml hydrolatu, w którym rozpuszczamy 1ml ekstraktu z ruszczyka, dokładnie mieszając (można zlewkę umieścić w ciepłej kąpieli wodnej), wlewamy hydrolat z rozpuszczonym ruszczykiem do bazy, mieszamy dokładnie i gotowe.


Sama używam teraz wersji dla cery naczynkowej z liposomami z Naturalisa :) Mamie zrobiłam krem ujędrniający dla cery dojrzałej, siostrze do cery tłustej i trądzikowej, a koleżance dla cery mieszanej.
Skusicie się na któryś przepis? Całuję :*

13:55:00

Mój krem nr 4 z fitomedu - tłuścioszek na zimę :)

Mój krem nr 4 z fitomedu - tłuścioszek na zimę :)
Hej hej Kochane :)
Bardzo się cieszę, że w styczniu i lutym miałam okazję używać pewnego bardzo miłego tłuścioszka, który pięknie chronił moją skórę przez czynnikami atmosferycznymi :) Mowa o kremie nr. 4 z fitomedu.

Mój krem nr 4 z Fitomedu

Skład:

Ingredients: Triticum Vulgare Germ Oil, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Theobroma Cacao Seed Butter.
 
Skład bardzo prosty i bardzo ładny :) Mamy tutaj tylko masło shea, masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy oraz olej awokado.

Konsystencja, zapach:
Krem ma konsystencję masełka, bardzo podobną do czystego masła shea, twardawą, ale topi się pod wpływem ciepła. Jest bezzapachowy.

Opakowanie:
Praktyczny, plastikowy pojemniczek, porządnie wykonany, zabezpieczony plastikową ochronką.

Moje odczucia: 
*Uwielbiam takie tłuścioszki, cerę mam suchą, dlatego cudownie spisał się w okresie styczniowo-lutowym. Podkreślam, że to naprawdę bardzo tłusty kremik, dla prawdziwych sucharków :) Nie polecam go jednak cerze tłustej, bo zostawia tłustawy film, chyba że na wieczór i jeśli cera nie ma skłonności do zapychania, bo ma spory potencjał komodogenny.

*Używałam go na spryskaną lekko hydrolatem twarz, głównie wieczorem, rano skóra była CUDOWNIE miękka, gładka, aksamitna, odżywiona. Nie powoduje powstawania u mnie zaskórników czy krostek, ale nie mam do tego skłonności. Bardzo przyjemny na podrażnienia, kiedy boję się czegokolwiek użyć, nigdy nie zrobił mi krzywdy, a delikatnie łagodził podrażnienia

*Świetnie spisuje się również jako balsam do ust, krem do rąk na spierzchnięcia, krem do stóp,  kilka razy użyłam go też na suche kolana i łokcie :)

*Bardzo dobrze chroni przed mrozem i wiatrem, oboje z synkiem używaliśmy go przed spacerem, nawet jeśli pogoda nie była najpiękniejsza. Wracaliśmy z bladymi, a nie czerwonymi policzkami :) Zaczynam się zakochiwać w kremach fitomedu, teraz kusi mnie arganowy, bo olej arganowy na twarz uwielbiam, cudownie odżywia i regeneruje.



Opis ze strony producenta:
Skład kremu №4
Krem zawiera najlepsze składniki kosmetyki naturalnej o małym stopniu przetworzenia, są to:
  • olej z awokado,
  • olej z kiełków pszenicy,
  • masło shea,
  • masło kakaowe.
Działanie kremu №4
Regeneruje, nawilża i chroni przed promieniami słonecznymi. 
Dla kogo jest krem №4
Krem №4 jest przeznaczony do cery suchej oraz do skóry z objawami Atopowego Zapalenia Skóry. 
Przeznaczenie kremu №4
Krem mozna stosować do pielęgnacji twarzy, jako krem pod oczy lub balsam do ust nadaje się również do pielęgnacji ciała i rąk.



Fitomed 


Bardzo polecam suchej i wrażliwej skórze, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Macie swój ulubiony krem? :) Całuję :*

08:45:00

Krem nr 2 z Fitomedu - czy zadowolił moją kapryśną cerę? :)

Krem nr 2 z Fitomedu - czy zadowolił moją kapryśną cerę? :)
Hej hej Kochane :)
Jak pisałam Wam tutaj, udało mi się nawiązać moją pierwszą blogową współpracą z firmą Fitomed klik. Do przetestowania wybrałam sobie 2 kosmetyki: krem nr. 2 do cery naczynkowej oraz wodę różaną. Dzisiaj czas na recenzję kremiku, zapraszam :)


Mój krem nr 2 z Fitomedu


Skład:
Ingredients: Aqua, Hamamelis Virginiana Flower Water, Theobroma Cacao Seed Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Wheat Germ Oil, Lecithin, Aesculus Hippocastanum Extract, Hamamelis Virginiana Extract, Arnica Montana Extract, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Ceramide 6, Rutin, Sorbitol, Lactic Acid, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Skład bardzo mi się podoba, jak wiecie, lubuję się w naturalnych kremach :) Mamy tutaj wszystkie składniki, wymienione przez producenta - jest woda oczarowa, masło kakaowe, olej z ceramidami i lipidami, liposomy na naczynka i kremobaza :) Bez zbędnych składników i chemii.

Konsystencja:
Zbita i masełkowata, kiedy pierwszy raz użyłam kremu, bałam się, że mój makijaż spłynie, a krem będzie wchłaniał się wieki. Jakież było moje zdziwienie, że masełkowata konsystencja przyjemnie topi się pod wpływem ciepła, bardzo ładnie rozsmarowuje, nie klei się ani nie lepi, ale zostawia delikatniutką warstewkę ochronną na skórze.

Zapach:
Ziołowy, w czasie aplikacji dość mocno wyczuwalny, po posmarowaniu wydaje mi się, że czuję delikatniutką nutkę masła kakaowego. Można go lubić bądź nie, dla mnie przestaje pachnieć po kilku minutach, ale zapach jest dla mnie przyjemny - jestem miłośniczką ziołowych zapachów.

Opakowanie:
Proste, estetyczne i porządnie wykonane, znajduje się na nim to, co trzeba, bez zbędnych rysunków, ładnie prezentuje się w łazience. Krem chroniony był takim plasticzkiem, wiemy, że nikt nam do niego nie wkładał paluchów ;)

Działanie:
Jest to krem tłusty do cery naczynkowej - tak mówi o nim producent :) Ja od siebie dodam, że cerę mam teraz przesuszoną i naczynkową właśnie. Jednak nie jest aż tak tłusty, jak mogło mi się wydawać. Dość szybko się wchłania, zostawia delikatną warstewkę ochronną (świetny na jesienne wiatry i zimowe mrozy). Świetny pod makijaż - podkład bardzo ładnie się na nim rozprowadza. Myślałam, że będę go używać tylko na wieczór, jednak rankiem również mi towarzyszy.

Cera po wieczornej aplikacji, rano jest wypoczęta, miękka, aksamitnie gładka i pięknie nawilżona - o to właśnie mi chodziło. Nie odstają żadne skórki, nie czuję przesuszenia. Skóra ma ładny, jednolity koloryt. 

Jak spisał się w sprawie moich naczynek? Nie mam już z nimi aż takich problemów, od dawna używam różnych mazidełek na naczynka, na pewno mnie nie podrażniał ani nie powodował powstawania i pękania nowych naczynek. Skóra po nim była uspokojona i jakby jaśniejsza. Jeśli coś się zmieni, napiszę za jakiś czas. Na pewno jednak mogę polecić go do przetestowania osobom, które mają problem z naczynkową i wrażliwą cerą. 

Nie zapchał mnie, nie spowodował wysypu nowych niespodzianek - acz uczulam, siostra ma cerę tłusto-mieszaną i ją po kilku aplikacjach zapchał, zwłaszcza w okolicy brody, także trzeba uważać. Mojej przesuszonej cerze krzywdy nie zrobił w tej kwestii :)


Opis ze strony producenta:

Skład kremu №2
Krem zawiera najlepsze składniki kosmetyki naturalnej o małym stopniu przetworzenia, są to:
  • Olej z ceramidami i lipidami
  • Kremobaza Fitomed
  • Woda mineralna
  • Woda oczarowa
  • Koncentrat liposomowy na naczynka
  • Masło kakaowe
Działanie kremu №2
  • Ochrona przed mrozem i wiatrem.
  • Ochrona przed nadmiernym wysuszaniem się skóry w ogrzewanych pomieszczeniach
  • Ochrona przed zaczerwienieniem i pękaniem naczynek
Dla kogo jest krem №2
Krem №2 polecany jest głównie do cery suchej oraz suchej i dojrzałej ze skłonnością do pękania naczynek oraz do cery naczynkowej. Można go stosować do pielęgnacji całej twarzy w tym okolic oczu, zarówno na dzień jak i na noc, w zależności od indywidualnych potrzeb. Cerę naczynkową należy dodatkowo tonizować w temperaturze pokojowej czystą woda oczarową lub w rozcieńczeniu z wodą w proporcjach 1:1. 



 



Podsumowując - to teraz jeden z moich ulubionych naturalnych kremów, chętnie wypróbuję inne z serii "Mój krem nr...". Może nr. 5 z olejem arganowym? ;)Macie swoich pewniaków z Fitomedu? Całuję :*


16:43:00

Zrób to sam - krem nawilżający do cery naczynkowej

Zrób to sam - krem nawilżający do cery naczynkowej
Witajcie Kochani :)
Obiecałam Wam wczoraj podać przepis na krem nawilżający do cery naczynkowej, który ukręciłam niedawno na bazie kremowej ze sklepu zrób sobie krem --> Baza kremowa. Zapraszam zatem, długopis w dłoń i jedziemy ;)


Krem nawilżający do cery naczynkowej


Jak robić kremy na bazie ze Zrób Sobie Krem?
Robienie kremów na podstawie tej bazy jest naprawdę bardzo proste - na 50ml kremu wystarczy odmierzyć 10ml bazy kremowej, 10ml wybranego przez nas oleju i 30ml fazy wodnej - i do tej fazy wodnej dajemy głównie hydrolat, można dać żel hialuronowy i różności, na które mamy ochotę, np. mocznik, panthenol, niacynamid, aloes, mleczko pszczele, kolagen, ekstrakty, liposomy.


Przepis:
*10ml baza kremowa
*10ml olejów: 9ml olej awokado + 1ml oleju z pestek dyni
*30ml faza wodna: 10ml hydrolat różany, 5ml żel hialuronowy, 3ml mocznik, 2ml ekstrakt z róży klik, 10ml liposomy na naczynka z Naturalisa --> Liposomy


Wykonanie:
Odmierzyłam do czystego i zdezynfekowanego pojemniczka 10ml bazy kremowej, dodałam do niej 10ml olei i dokładnie wymieszałam szklaną bagietką. Następnie w czystej i zdezynfekowanej zlewce umieściłam 10m hydrolatu, dodałam 5ml żelu ha i w tej mieszance rozpuściłam mocznik i ekstrakt z róży (można zlewkę umieścić w ciepłej kąpieli wodnej, wtedy wszystko szybciej się rozpuści). Dodałam fazę wodną do bazy i oleju, zamknęłam pudełeczko i mocno wstrząsnęłam, żeby wszystko się wymieszało. Jak już się wymieszało, dodałam 10ml liposomów na naczynka i znowu dokładnie wymieszałam i potrzepałam pojemniczkiem. Czytałam, żeby liposomy dodawać do gotowej już emulsji, tak zatem zrobiłam :)


Efekty:
Od dawna dodaję do własnoręcznie robionych kremów liposomy na naczynka, świetnie działają na moje policzki, które już bardzo rzadko się czerwienią, a nawet nie czerwienią, a delikatnie zaróżowią ;)

Krem ma dość gęstą konsystencję, zostawia przez jakiś czas lekkie uczucie lepkości przez mocznik w składzie, ale zależało mi na dobrym nawilżeniu, mocznik zatem musiał być. Nawilża świetnie ;) Używam go zarówno wieczorem, jak i rano, dość szybko się wchłania i nie lepi jakoś bardzo długo :)


Robicie własne kremy? A może spróbujecie, to naprawdę fajna sprawa. :) Całuję :*

12:18:00

Zrób to sam - kremy na bazie kremowej ze sklepu Zrób Sobie Krem

Zrób to sam - kremy na bazie kremowej ze sklepu Zrób Sobie Krem
Witajcie Kochani :)
Ostatnimi czasy bardzo dużo interesuję się biochemią i kosmetyką naturalną, część wpisów będzie zatem na ten temat :) Dzisiaj przedstawię 2 kremy do twarzy, które niedawno ukręciłam dla męża i siostry na bazie kremowej ze sklepu "Zrób sobie krem" --> Baza kremowa z ZSK. Uprzedzam, że baza wysoko w składzie ma glicerynę, więc jeśli kogoś uczula/podrażnia/zapycha ten składnik, niech lepiej takiego kremiku dla siebie nie robi :)



 Jak zrobić krem na bazie kremowej?
Z tą bazą kremową kremy robi się naprawdę bajecznie prosto, odmierzamy 1 porcję bazy, 1 porcję oleju i 3 porcje fazy wodnej, w której możemy zamieścić hydrolaty, żel hialuronowy, ekstrakty rozpuszczalne w wodzie, witaminki, liposomy i wiele innych rzeczy. Do plastikowego pojemniczka odmierzamy 5ml bazy kremowej, dodajemy 5ml oleju, mieszamy dokładnie bagietką, aż się dokładnie połączy. Następnie w zdezynfekowanej zlewce/szklance/kieliszku przygotowujemy fazę wodną, w hydrolatach/żelu hialuronowym rozpuszczamy nasze składniki aktywne, wlewamy do bazy i oleju, zamykamy pojemniczek i dokładnie wstrząsamy. Potem można dodać jeszcze kilka kropel olejku eterycznego albo malutkimi porcjami gumy ksantanowej, aby kremik był gęstszy.

Czas na przepisy:
*Krem do cery naczynkowej:
Krem dla męża zrobiłam z myślą o rozszerzonych naczynkach, choć już od dłuższego czasu stosuję u niego różne, naturalne rzeczy na naczynka i problem jest już dużo mniejszy:
-baza kremowa 5ml
-macerat z kasztanowca 5ml (świetny dla naczynkowców)
-faza wodna 15ml: żel hialuronowy 5ml, hydrolat z róży stulistnej 5ml,  niacynamid 1ml, ekstrakt z kasztanowca 1ml, mleczko pszczele 1ml, liposomy na naczynka z ZSK 2ml (ale te dodałam na końcu, już do wstrząśniętego kremu, bo czytałam, że lepiej je dodawać do gotowej emulsji)
Na koniec dodałam około 5 kropel olejku eterycznego pomarańczowego, żeby przyjemniej było kremiku używać.

*Krem do cery mieszanej i trądzikowej:
Następny był krem dla siostry, ma cerę mieszaną z niedoskonałościami, na szczęście gliceryna jej nie zapycha ani nie robi nic złego, więc mogłam ukręcić krem na tej bazie:
-baza kremowa 5ml
-olej z pachnotki 5ml (świetny na cerę trądzikową)
-faza wodna 15ml: żel hialuronowy 5ml, hydrolat oczarowy 5ml, wyciąg z aloesu 1ml, niacynamid 1ml, ekstrakt z centelli 1ml, 2ml liposomy na trądzik z ZSK (ale te dodałam na końcu, już do wstrząśniętego kremu, bo czytałam, że lepiej je dodawać do gotowej emulsji)
Tutaj na koniec poszło 5 kropel olejku eterycznego cytrynowego, żeby zabić troszkę zapach oleju z pachnotki :)


Kremiki wyszły gładkie, dość lekkie, jak ktoś woli gęstsze, może dodać małymi porcjami gumę ksantanową, wspaniale zagęszcza. Sama kilka razy podebrałam krem na naczynka mężowi i naprawdę jest bardzo przyjemny :)


Tutaj jeszcze 2 przepisy na inne kremy, może któryś przyda się na Wasze problemy:

Krem nawilżający:
-5ml baza kremowa
-5ml olej z maliny/truskawki/żurawiny
-15ml faza wodna: 4ml żel HA, 5ml hydrolat z róży stulistnej, 2ml wyciąg z aloesu, 1ml panthenol, 1ml mocznik, 2ml liposomy nawilżające

Krem łagodzący:
-5ml baza kremowa
-5ml olej z róży piżmowej
-15 faza wodna: 5ml żel HA, 5ml hydrolat oczarowy, 1ml ekstrakt z nasion soi, 1ml panthenol, 1ml niacynamid,   0,15ml alantoiny, 2ml liposomy antyhistaminowe

Oczywiście hydrolaty i oleje można dać inne, ale te moim zdaniem mogą spisać się najlepiej. Liposomy dostępne są na stronie ZSK.


Kręcicie własne kremy? :) Całuję :*