Kręcone problemy: bardzo suche loki, mimo stosowania nawilżających produktów

Witajcie Kochani :)
Przestawiam Wam pierwszy post z nowej serii: kręcone problemy. Piszą do mnie głównie posiadaczki fal i loczków - włosów, które są z reguły cięższe w pielęgnacji, niż włosy proste. Meile brzmią mniej więcej tak: "Kasiu, pomocy. Co mam zrobić, jeśli moje fale/loki nadal są suche, mimo nawilżania i intensywnego dbania o nie? Już nie wiem co mam zrobić i chyba rzucę tą całą pielęgnację". Sama miałam kiedyś podobne problemy, mam zatem nadzieję, że uda nam się znaleźć wspólnie rozwiązanie tego problemu. Musimy też pamiętać, że fale i loki trzeba nawilżać niemal bezustannie, nie ma tak, że odpuścimy sobie pielęgnację, a one będą wyglądać dobrze. To już taki typ włosów, ale dobrze zadbany, potrafi naprawdę pięknie się prezentować :)



1. Zatrzymaj nawilżenie we włosach
*Samo stosowanie mocno nawilżających maseczek czy odżywek często nie wystarcza, aby cieszyć się mięsistymi i nawilżonymi falami/loczkami. Nawilżenie to trzeba jeszcze zatrzymać, dlatego praktycznie zawsze radzę do nawilżającej, ale i każdej innej maseczki/odżywki dodać kilka kropel ulubionego oleju. Łopatologicznie - nabrać porcję maseczki na dłoń, dodać kilka kropel oleju, wymieszać i nałożyć na włosy :)
*Warto także użyć niewielkiej ilości odżywki bez spłukiwania, pełnej emolientów. Od siebie polecam rozwodniony balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem, albo kapkę dowolnego, emolientowego kallosa :)
*Spróbujcie koniecznie olejowania na nawilżającą maseczkę/odżywkę. To wspaniały i szybki sposób na nawilżenie suchych fal i loczków. Moje odczucia na temat tej metody możecie przeczytać w tych postach:
*Olejowanie włosów na odżywkę - moja nowa ulubiona metoda
*Olejowanie włosów na odżywkę - jakich odżywek używam w tym celu?

*Pomocna może się również okazać złożona pielęgnacja włosów - po umyciu włosów, na 15 minut nakładamy maseczkę nawilżającą, zmywamy ją i aplikujemy już na 5 minutek coś mocno emolientowego/silikonowego, ale już bez nawilżaczy. Więcej o złożonej pielęgnacji możecie przeczytać w tych tematach:
*Złożona pielęgnacja włosów - o co tu w ogóle chodzi?
*Złożona pielęgnacja włosów - podział produktów na emolientowe, nawilżające i proteinowe
*Złożona pielęgnacja włosów - przykładowe zestawienia kosmetyków


2. Obserwuj, jakich nawilżaczy Twoje włosy mogą nie tolerować
*Moje włosy nie lubią gliceryny - i już ;) Od początku tak mają, choć niektóre produkty z mniejszą ilością tego nawilżacza tolerowały, ale jedynie w produktach do spłukiwania. Cokolwiek z gliceryną, użyte bez spłukiwania, niezależnie od pogody, robiło mi na głowie suchą, sztywną miotełkę.  O dziwo - z innymi nawilżaczami dogaduję się już dużo lepiej - o moich ulubionych humektantach możecie przeczytać w TYM POŚCIE :) Może Wasze włosy po użyciu maseczki z aloesem czy gliceryną są suche jak miotła i jakkolwiek jej nie użyjecie - tak po prostu jest? Warto wtedy unikać produktów z tymi składnikami. Choć maseczek i odżywek bez gliceryny jest naprawdę niewiele, nad czym bardzo ubolewam.
*Zauważyłam, że takim najmniej szkodzącym nawilżaczem jest panthenol. Można go kupić w sklepie z półproduktami i dodawać do emolientowych maseczek, po kilka kropel. Otrzymamy w taki sposób nawilżającą kompozycję, która nie powinna spuszyć i wysuszyć naszych włosów. Poleciłam ten sposób już wielu kręconym i falowanym głowom i większość jest zadowolona :) Panthenol można kupić w wielu miejscach, np. TUTAJ, czy TUTAJ.
*Warto także włączyć do pielęgnacji żel lniany - to wspaniały nawilżacz. Napisałam o nim dwa posty :) Fale i loczki mogą go używać jako stylizatora.
*Żel lniany - przepis i wykorzystanie w pielęgnacji włosów
*Żel lniany - jak go zakonserwować i przedłużyć trwałość?

3. Uważaj na pogodę
Bardzo wilgotne, upalne lato albo sucha i mroźna zima? To niestety bardzo zły czas dla większości fal i loków. Pocieszę Was, że moje włosy w czasie takiej pogody również nie prezentują się wspaniale ;) Warto od czasu do czasu kontrolować punkt rosy. Ja korzystam z TEJ STRONY, w prawym górnym rogu musicie wpisać swoje miasto :) W tabelce patrzymy na punkt rosy. Mówi się, że idealny przedział to między 4 a 16 stopni. Poniżej 4 stopni robi się coraz bardziej sucho, a powyżej 16 - coraz bardziej wilgotno. Kiedy zatem jest bardzo sucho bądź bardzo wilgotno - warto zupełnie odstawić nawilżające produkty. Mogą one spowodować jeszcze większą suchość i puch. Jeśli sytuacja utrzymuje się kilka dni - spróbujcie nawilżacze przemycić w metodzie olejowania na nawilżającą maseczkę. Przeważnie jednak trzeba przetrwać ten czas i nie załamywać się, a włosy w ramach możliwości spiąć albo chodzić z suchym puszkiem, jak ja tego lata -  i nie przejmować się ;)

4. Unikaj wysuszających produktów
*Na zakręconym wątku na wizażu, lata temu jako idealne produkty dla fal i loczków, polecano maseczkę i odżywkę z alterry, a także odżywki joanny bez spłukiwania.  Wtedy o dziwo sama uwielbiałam te produkty ;) Użyłam ich znowu po kilku latach i niestety zauważyłam, że bardzo mocno przesuszają moje włosy. Alterra ma w składzie niestety bardzo dużo alkoholu, który może wysuszać, a odżywki bez spłukiwania od joanny - również alkohol i ziółka, których co gorsza z włosów nie spłukujemy. Nie polecam tych produktów początkującym właścicielkom fal i loczków, które jeszcze mają problem z określeniem, co i jak działa na ich włosach.
*Podchodźmy także z rezerwą do rosyjskich kosmetyków - panował i chyba nadal panuje na nie szał, w który sama wpadłam ;) Napisałam o nich cały, obszerny post --> jest TUTAJ. W skrócie napiszę tak - kosmetyki te w większości mają sporo ziółek, a te często nie lubią się z suchymi z natury falami i loczkami. Uważnie patrzmy na składy. Najmniej ziołowa jest chyba seria planeta organica.
*Postaraj się znaleźć dobry stylizator do włosów bez alkoholu - polecam odkryty niedawno, wspaniały żel do włosów syoss men :) Wiele innych żeli ma niestety alkohol, są na pewno pianki bez alkoholu, ja jednam za nimi nie przepadam, podobnie jak za kremami do stylizacji. Warto spróbować także ugniatać włosy na poczciwy żel lniany.
*Podsumowując - starajmy się unikać, przynajmniej na początku - alkoholu, nadmiaru ziółek, witamin i protein. Te mogą w nadmiarze mocno wysuszyć nasze fale i loki.

5. Myj włosy delikatnym szamponem albo odżywką
*Wiele z nas nie wyobraża sobie mycia włosów odżywką czy szamponem dla dzieci. Sięgamy po mocno pieniący się szampon ze sporą ilością agresywnych detergentów, które coraz mocniej przesuszają nasze włosy. Wydaje nam się, że tylko taki szampon dobrze oczyści nasze włosy.
*Na początek polecam przerzucić się na jakiś delikatniejszy szampon, do wyboru mamy kilka opcji. Nadal bardzo sobie chwalę szampony ecolab - wersja normalizująca i regenerująca szampon babydream z lewkiem, wiele osób polecam też klasyczną wersję tego szamponu - u mnie niestety się nie sprawdził. Bardzo lubię także dziecięcy hipp. Można myć włosy płynem facelle, mnie jednak zaczął w późniejszym czasie dość mocno wysuszać.
*Mocno suche fale i loczki koniecznie niech spróbują umyć włosy odżywką czy maseczką :) Sama przez kilka pierwszych lat pielęgnacji stosowałam tę metodę. Dzięki temu moje włosy były dużo ładniej nawilżone, niż w czasie mycia delikatnym czy mocniejszym szamponem. Teraz niestety musiałam się przerzucić na delikatniejsze myjadła, mam już za niską porowatość i za zdrowe włosy na mycie odżywkami. Nie zrażajcie się po kilku pierwszych próbach, takiego sposobu mycia trzeba się nauczyć. Wielka szkoda, że zmieniono składy balsamów mrs. potters, dodano silikon i przez to nie nadają się już za bardzo do mycia włosów. Od siebie bardzo polecam za to maseczkę scandic fruit - możecie o niej przeczytać poniżej. Jest tutaj też kilka innych postów na temat mycia odżywką, pisałam na ten temat już całkiem sporo :)
*Jak umyć włosy odżywką krok po kroku  
*Ulubione maski i odżywki do mycia włosów 
*Mycie włosów odżywką - co mi dało + jakimi odżywkami myję włosy  
*Balsamy Mrs. Potters jako idealne odżywki do mycia włosów   
*Zmiana składów balsamów Mrs. Potters :(   
*Maska scandic fruit - owocowa przyjemność do mycia włosów

6. Ogranicz lub czasowo wyeliminuj stylizację włosów na gorąco
*Ręka do góry, które fale i loki nie miały w ręku nigdy prostownicy? :) Sama byłam od niej mocno uzależniona. To bardzo kusi - choć na dwie godziny mamy gładkie i proste włosy, co z tego, że po każdym złapaniu choć odrobiny wilgoci zaczynają się skręcać, wywijać i żyć swoim życiem :D Suszenie mocnym i gorącym nawiewem suszarki też szkodzi i mocno wysusza. Lokówka - także. Wcale nie sugeruję, że mamy na zawsze zapomnieć o stylizacji na gorąco - najpierw postarajmy się jednak doprowadzić włosy do dobrego i zdrowego stanu, a potem raz za jakiś czas możemy się wyprostować czy zakręcić. Sama nie lubię już jednak u siebie prostych włosów, wolę falo-loczki i mały nieporządek :)
*Od kilku lat, niemalże co każde mycie suszę włosy suszarką, ale nie gorącym, a ciepłym nawiewem. Nie szkodzi im to :) Nie znoszę chodzić w mokrych włosach, po prostu nie znoszę. Unikajmy jedynie gorącego nawiewu. Ciepły, ten średni nie powinien włosom zaszkodzić. Ewentualnie podsuszmy chłodnym kilka minut i dajmy im doschnąć na powietrzu, jeśli zauważycie, że ciepłe powietrze jednak włosy podsusza.


Chciałam wyczerpać temat, dlatego post jest tak obszerny, choć mam wrażenie, że coś niedługo jeszcze mogę dopisać, jak mi jeszcze przyjdzie do głowy :) Suche włosy to chyba największy problem dla właścicielek fal i loczków. Mam nadzieję, że po wprowadzeniu moich rad zauważycie różnicę. Dajcie sobie jednak czas, nic nie stanie się z mycia na mycie ;) Polecam także zerknąć na plan pielęgnacji dla włosów suchych.


Jakie są Wasze sposoby na nawilżenie suchych z natury fal i loków? :) Całuję :*

45 komentarzy:

  1. Super jest ta stronka z pogodą, z tym punktem rosy. Nigdy nie wiedziałam jak to jest ;)
    Teraz zapisuje i będę tam często zerkać :D Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka baza wiedzy! Super! U mnie żele chyba się nie sprawdzają, jeszcze próbuje, ale już jestem coraz bardziej przekonana, że miłości z tego nie będzie. Powoli zaczynam poszukiwania pianki bez alkoholu, może ktoś mi coś poleci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele są dość ciężkie w obsłudze, choć też nie dla każdego się pewnie nadają ;) Muszę porozglądać się za piankami, bo bardzo dawno żadnej nie oglądałam, ale na pewno jakieś bezalkoholowe są ;)

      Usuń
  3. Dziękuję za wspaniały post. Od następnego mycia rozpoczynam walkę o nawilżone falo-loki :) Wiele z tych metod nie stosowałam, więc myślę, że rzeczywiście na tym polegał mój problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki i daj znać, czy jest lepiej :)

      Usuń
  4. jakie będą kolejne wpisy z tej serii ? i czy można wysłać swój problem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz oczywiście napisać o swoim problemie :)
      Planuję na razie jeszcze takie wpisy:
      *jak dobrać odpowiedni produkt bez spłukiwania do fal i loków
      *różne typy porowatości na jednej falowanej/kręconej głowie
      *dlaczego kręci mi się tylko dół włosów i co z tym zrobić?

      Coś na pewno jeszcze wymyślę, na razie takie pomysły ;)

      Usuń
    2. mam w sumie 2 konkretne włosowe problemy w jednym i chciałabym wysłać zdjęcia by dobrze mnie zrozumieć

      Usuń
    3. Jasne, pisz, postaram się pomóc :)
      U góry jest zakładka kontakt :)

      Usuń
    4. Jeszcze żel,który nie tyle czuć (to mi akurat nie przeszkadza, bo dociąża w pożądany sposób), ale który widać na włosach - to niestety mój problem.

      Usuń
    5. Postaram się napisać coś jeszcze o żelu :)

      Usuń
  5. Kasiu, ile dodać ekstraktu z żeń-szenia do maski emolientowej? :) co myślisz o tym, żeby dodać jeszcze trochę oleju do maski? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek Kochana nie za dużo, tak na łyżeczkę maski daj jakieś 0,2-0,3ml, jeśli masz łyżeczki miarowe :) Żeń szeń w za dużej ilości może przesuszyć włosy ;)

      Usuń
    2. Oleju można jeszcze dodać, choć może lepiej jakiegoś nawilżacza? :)

      Usuń
  6. Moje włosy od dwóch ostatnich myć są jakieś nieswoje. Stały się bardzo lekkie w dodatku oklapły. Przenawilżenie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe ;) Ja w takim przypadku zawsze je oczyszczam i aplikuję proteinki z emolientami :)

      Usuń
    2. Hm tyle, że włosy przy ostatnim myciu były oczyszczane :D Problem zaczął się gdy zaaplikowałam miód wraz z nową maską Kallosową Multivitamina. Już po tym włosy były lekkie, fruwały wszędzie, jakby brakowało im dociążenia. Przy kolejnym myciu postanowiłam oczyścić włosy, dodatkowo wykonałam laminowanie z dodatkiem oleju z kiełków pszenicy, mocznika i maski Bingospa z glinką Ghassoul. Nie wiem skąd taka zmiana.

      Usuń
    3. Miodek może tak działać - ja mam niestety po nim takie właśnie latające sianko, które potem czasem klapnie ;)

      Usuń
  7. A może skrobia? Dużo osób poleca, ale sama jeszcze nie próbowałam. Czy coś dobrego robi falowanym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety tylko minimalnie wygładziła. Ale lubi też obciążyć. Najbardziej liczyłam na to, że dzięki niej włosy po myciu nie będą tak splątane jak zawsze i że pomoże mi w rozczesywaniu, ale nic z tego. U mnie się nie sprawdziła.

      Usuń
    2. A możesz powiedzieć jak używałaś? Ile dodawałaś, do czego, ile trzymałaś? :)

      Usuń
    3. Używałam czubatej łyżeczki (nie łyżki) do porcji maski, której używam, trzeba dobrze wymieszać. Trzymałam na włosach 40 min, więc całkiem sporo. Niestety rezultaty mnie zawiodły, słyszałam o spektakularnych efektach, m.in. nawilżeniu, ale - przynajmniej u mnie- nawet, jeśli nawilżyła to był to efekt minimalny.

      Usuń
    4. Aa tak, skrobia i kakao też całkiem ładnie nawilżają, ale z nimi można przesadzić i zrobić sobie jeszcze gorzej :) Ja zawsze używam niewielkiej ilości w mocno emolientowym towarzystwie :)

      Usuń
  8. wszystkie problemy uwzględnione, świetny wpis! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny wpis, na pewno będę do niego często zerkać =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam proste, ale też muszę bardzo dbać o ich nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kompendium wiedzy nt. suchych fal/loków. Moje włosy się ostatnio zbuntowały i nic im nie pasuje :( Muszę wrócić do regularnego używania lnianego 'glutka' - pod olej, jako dodatek do maski, jako płukanka czy mgiełka. To chyba najlepszy nawilżacz dla moich włosów. Ale zastosuję też na pewno Twoje rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą włosy też czasem się buntują :)
      U mnie olejowanie na nawilżające produkty spisuje się najlepiej :)

      Usuń
  12. W tym właśnie problem, jak napisałaś, że niczym nie da się długotrwale nawilżyć włosów. Najlepiej na moje działa połączenie jako produkty niespłukiwane: odżywka, serum , ale i olej, jednak wtedy nadają się wyłącznie do związania. Ta suchość nie tyczy sie samych końcówek, ale i długości (oprócz nasady). Gdyby były bardzo geste mógłby być rozpuszczone, ale rzadkie, trochę tłuste, rozkręcone loki wyglądają źle. Nie mam suchych włosów, tylko suche wióry.
    Właśnie nakładanie 3 produktów mogłabym doradzi w wypadku bardzo suchych włosów, przedłuża to trochę nawilżenie. Tylko w małej ilości :) (u mnie mała to za mało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nio niestety - trzeba dość regularnie dbać i nawilżać, bo włosy się zbuntują ;)

      Oj, a czemuż to aż tak suche są?

      Usuń
  13. Ja zawsze po myciu nakładam odżywkę b/s, stylizator i kończę na oleju kokosowym na końcówki. Trzymając jednak głowę w dół i wgniatając jego odrobinę "migruje" on jednak po prostu na długość :)
    Nie dość, że olej użyty w ten sposób zabezpiecza końcówki to jeszcze niesamowicie zmiękcza i uelastycznia loki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Kochana, że bardzo chwalisz sobie kokoska właśnie na końcówki :)

      Usuń
  14. Jak zwykle wszystko przystępnie opisane, z odnośnikami do poprzednich tekstów. Dzięki. Ja jutro zastosuję złożoną pielęgnację, tę mniej bogatą. Nie służy mi niestety aloes :( robi się sianko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bardzo, żałuję, ze kompletnie nie pasuje mi aloes... Za to siemię lniane i mód wyratowały moje zmasakrowane prostownicą włosy. a ostatnio odkryłam, ze maga nawilżenia daje ta złota isana- w pełni zasłużone zachwyty nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aloes lubi niestety puszyć ;) Ale glutek jest super prawda :)

      Usuń
  16. Mimo prostych włosów, ja też muszę bardzo dbać o ich nawilżenie, w przeciwnym wypadku robi mi się skołtunione sianko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i Tobie przydadzą się powyższe rady :):)

      Usuń
  17. Cześć ;) przeglądam Twoją stronę od kwietnia ubiegłego roku, od chwili kiedy zaczęłam interesować się świadomą pielęgnacją moich zniszczonych farbowaniem i prostowaniem włosów. Co prawda w tym roku mija czwarta wiosna, jak moje włosy mają naturalny kolor, wciąż mam z nimi problemy- suchość. Wiele zawdzięczam właśnie Twojej wiedzy, którą tu regularnie nam podrzucasz. Mam naprawdę wyjątkowe włosy - od spodu nawilżone, lśniące, piękne kręciołki, a na zewnątrz typowe siano. Nigdy nie miałam cierpliwości, aby mieć je długie, a teraz dzięki Tobie, to się udało. Chciałabym wykorzystać wszystkie Twoje rady i wskazówki, ale nie mogę mieć wszystkiego ;) metodą prób i błędów moje loki są coraz gęstsze i dłuższe. Ostatnio mam ogromny problem z ich nadmierną utratą i kto wie, czy nie wina szamponu, którego obecnie używam ;) gdyby fryzjerzy posiadali Twoją wiedzę, już od dawna używałabym żelu do stylizacji, a nie pianki, która na mojej glowie robi spustoszenie. A ja myślałam, że im więcej jej nałożę tym lepiej. Ah, ta nieświadomość ;) żadna z moich koleżanek nie ma pojęcia, co traci, gdy namawiam je do świadomej pielęgnacji. Jak opowiadałam wczoraj o mące ziemniaczanej, to śmiali się ze mnie pól wieczoru, ale co miałam świeże włosy, to miałam :D dziękuję Ci, że tak wiele wkładasz w bloga i dzielisz się swoimi sztuczkami. Dzięki Tobie każda z nas może czuć się piękna i wartościowa, a przy okazji uczy sie cierpliwości i systematyczności. Pozdrawiam Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Aniu, sprawiłaś mi wielką przyjemność tym komentarzem :):):)
      Cieszę się, że moja wiedza może komuś pomóc - bardzo zależy mi na tym, żeby właścicielki fal i loków były zadowolone ze swoich włosów - a sama wiesz, jak ciężkie w pielęgnacji są takie właśnie włosy :)

      Żel jest dużo lepszy od pianki, przynajmniej moim zdaniem, nie widać go tak, nie czuć, lepiej skręca :):)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)