sobota, 21 listopada 2015

Suche, sztywne i matowe włosy po hennie - jak sobie z tym radzić?

Witajcie Kochani :)
Od ponad roku regularnie hennuję włosy naturalną henną od khadi, mniej więcej co 4-5 tygodni. Często piszecie mi w meilach i komentarzach, że problemem jest suchość, sztywność i matowość po hennie i prosicie o rady, co z tym zrobić. Spróbujemy sobie z tym problemem dzisiaj poradzić :)



Dodatek nawilżającej maseczki do henny
Moją pierwszą hennę rozrobiłam tylko z ciepłą wodą i sokiem z cytryny. Włosy po spłukaniu były bardzo tępe, splątane, suche, szorstkie, matowe, aż się trochę przestraszyłam ;) Postanowiłam poczytać, pokombinować i zacząć dodawać do henny coś nawilżającego. Świetnie spisuje się tutaj maseczka aloesowa NaturVital - w składzie ma masę aloesu, a także glicerynę i panthenol. Często dorzucam zamiast niej saszetkę biovaxa do włosów słabych, w składzie zawiera nawilżający sok z aloesu, miód i glicerynę. Próbowałam również z żelem lnianym a także prostą maseczką gloria, do której dodawałam kilkanaście kropel panthenolu albo NMF. Łącznie dodaję może łyżkę takiej maski. Cały post o nawilżających dodatkach do henny możecie sobie obejrzeć tutaj. Dobrze by było, żeby taka nawilżająca maska nie miałam w składzie silikonów ani innych oblepiaczy, żeby wszystko mogło nam ładnie wniknąć we włosy. Wiem, że są osoby, które dodaję łyżkę maski albo odżywki alterra z granatem - jeśli kogoś nie przesusza alkohol, warto spróbować ;)

Żel lniany nałożony na włosy po spłukaniu henny
Wiem, że wszędzie piszą, że do 48 godzin po hennowaniu nie powinno się na włosy nakładać nic, żeby kolorek ładnie się utrwalił. Sama jednak, po dokładnym spłukaniu henny wgniatam w mokre jeszcze włosy porcję żelu lnianego i suszę je naturalnie. Dzięki temu najbardziej narażone na wysuszenie końcówki są miększe i bardziej nawilżone. Kolor i tak jest bardzo żywy, nie widzę różnicy w intensywności koloru, kiedy to żelu lnianego nie wgniatałam. Wiem, że są osoby, które na końcówki nakładają np. ze dwie krople oleju czy silikonowe serum, ja zostaję jednak przy żelu lnianym ;)

Bogata pielęgnacja w czasie pierwszego mycia po hennie
Po jakiś 48 godzinach od hennowania myję włosy - i jest to naprawdę bogate mycie ;) Nakładam ulubiony, odżywczy olej (np. z pestek śliwki, z pestek moreli, z kiełków pszenicy) na nawilżającą maseczkę (np. na kallosa aloe). Po jakiś 2 godzinach zmywam wszystko dwukrotnie maseczką bez silikonów - do tej pory były to balsamy mrs. potters, teraz maska scandic fruit. Następnie nakładam jeszcze coś emolientowego - np. kallosa blueberry, cherry czy omega z dodatkiem kilku kropel oleju. Potem stylizuję jak zwykle. Po takiej bogatej pielęgnacji włosy są już praktycznie takie, jakie są normalnie, czasem czuć jeszcze minimalną suchość. Wtedy funduję moim falom jeszcze jedno bogate mycie i wszystko wraca do normy. Odkąd jednak dodaję do mieszanki henny nawilżającą maskę, włosy po pierwszym myciu wracają do siebie ;)


Macie swoje sposoby na suszę i pustynię po hennowaniu? A może przygoda z henną dopiero przed Wami?  Podzielcie się swoimi wrażeniami - całuję :* :)

35 komentarzy:

  1. Mi wszystko załatwia dodatek lnianego glutka do henny ;) Odżywka może obniżyć trwałość i intensywność koloru - żel lniany w ogóle na to nie wpływa ;)
    Po hennowaniu włosy myję chyba po 3 dniach no i wtedy oczywiście jest na bogato ;] Nawet jednak do tego pierwszego mycia nie ma tragedii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również to potwierdzam. Dodatkowo, po 2 dniach od hennowania, zmaczam włosy ciepłą wodą, nakładam znowu GLUTEK - 30 min. pod ciepłym przykryciem, spłukuję, nakładam olej, np. Khadi na 2 godz. pod ciepłym przykryciem, myję łagodnym szamponem - np. z naturalnych ziół. Po wysuszeniu spryskuję odżywką nawilżającą do farbowanych włosów bez spłukiwania. Dalej 2x w tyg. maska z aloesem i inne szampony. Jest dużo fajnych marek. Farmona, Orientana, Dabur Vatika, Lass Naturals Dabur Vatika czy nawet Joanna. Wszystko zależy jednak jak włosy reagują na jakiś kosmetyk. Trzeba próbować.

      Usuń
  2. Jeszcze nie hennowałam włosów, ale mam zamiar nadać im miodowych refleksów. Będę testować do tego rzewień, senes i cassie w najbliższym czasie. Nawilżające dodatki na pewno się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa jestem efektów, dasz znać? :)

      Usuń
    2. Jasne, ale zanim się zabiorę... :D

      Usuń
  3. Hennowanie od 3 lat, kiedyś z indygo, teraz bardziej z kasją - suchość to mikrodrobinki z zielska, które po pierwszym myciu usuwamy mechanicznie. Zaraza po farbowaniu, przy spłukiwaniu, namaczam porządnie głowę żeby błotko dobrze namokło (po prostu po pierwszym opłukaniu kładę się w wannie z zanuroną głową) - i wtedy porządnie spłukuję znowu. Bardzo dokładne wypłukanie włosow właściwie prawie zupełnie załatwia problem. O ile przy hennie dodatek odżywki nie czyni zauważalnej różnicy w późniejszej trwałości koloru, o tyle indygo nie lubi żadnych dodatków, więc byłam purystką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również najpierw zamaczam włosy, w misce, potem spłukuję. Ale teraz mam wrażenie, że mogę to jednak robić dokładniej :):)

      Usuń
  4. Ja ostatnio dodałam dużą ilość żelu lnianego do miseczki z henną, były przesuszone, ale nie tak bardzo jak po pierwszym hennowaniu gdy były dosłownie jak sianko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem 24 godziny po hennowaniu. Wyjątkowo włosy nie są ani suche, ani tępe w dotyku, ani matowe.
    Tyle, że tym razem bardzo długo i starannie je spłukiwałam. Najpierw raz, a po kąpieli - drugi. I do dojrzewania henny użyłam soku z cytryny i octu jabłkowego domowej roboty (proporcje 1:1). To były jedyne zmiany, a efekt niesamowity!
    Stawiam jednak na to dokładne płukanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, może powinnam jednak dokładniej płukać, a tak często mi się nie chce :P

      Usuń
  6. Jeszcze nigdy nie farbowałam ani zwykłą farbą ani henną i na razie nie zamierzam próbować. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, nie ma co na siłę :) Ja zawsze chciałam mieć coś kasztanowego albo rudopodobnego, tylko trochę się bałam ;)

      Usuń
  7. tak strasznie bym chciala zafarbowac włosy henną, ale się boję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wizażu jest cały wątek o hennowaniu - jeśli masz jakieś wątpliwości, to dziewczyny na pewno doradzą, mają mega wiedzę :)

      Usuń
  8. Zawsze dodaje do henny maskę od kallosa, nie mam problemu z szorstkością, suchością i tępością włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallosa pewnie też będę dodawać z jakimś dodatkowym nawilżaczem, bo sporo ich mam :)

      Usuń
  9. Ja kiedyś miałam ochotę zafarbować włosy henną bezbarwną, ale bałam się efektu zielonego blasku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam o tym słyszałam, ale nikt się nie skarżył ;)

      Usuń
  10. Moje pierwsze hennowanie wpłynęło tragicznie na włosy, chociaż hennowalam z odzywką hegron. Tak przesuszyła i splątala mi włosy, ze po 2 tygodniach musiałam ściąć 6 cm bo siè łamały. Dałam hennie druga szansę po 5 tygodniach. Przez 2 tygodnie przed farbowaniem, przy każdym myciu nawilzałam włosy(głownie cukier, kwiat lipy). Tym razem do mieszanki dodałam balsam Gloria, a zamiast wody rozpuscilam proszek w wywarze z kwiatu lipy. Ponadto splukalam 2 razy dokładniej niż za pierwszym razem, zanurzając włosy w misce, bo tylko wtedy widać czy na pewno już żadne drobinki sie nie wypłukują. Ponwyschnieciu nie było żadnego przesuszu, żadnego plątanina. Sam błysk. Ponoć tez często przy drugim farbowaniu włosy mniej sie przesuszają, ale myślę ze warto już wcześniej mocno nawilżać włosy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.s. Za każdym razem Farbowałam henną Khadi z pudełka (z napisem R) o odcieniu orzechowy brąz. Kolor utrzymywał się długo, nawet jak dla mnie to za długo, bo uwielbiam swój kolor, a po hennie mam te włosy mimo wszystko tak równo pokryte, nie podoba mi sie ten efekt. Dopiero po jakiś 4 tygodniach jest perfekcyjnie - siwych nie widać, nie sa tak ciemne i kolor nie jest tak "płaski" czy jednolity.

      Usuń
    2. U mnie chyba też za pierwszym razem były bardziej splątane, bo nie do końca te włosy wypłukałam :) Teraz właśnie najpierw zanurzam włosy w misce, polewam z góry, papka rozmięka, potem pod prysznicem raz i potem jeszcze raz, aż woda leci przezroczysta ;)

      Usuń
  11. kiedys dodawalam do henny glutka, teraz jestem leniwa i daje zel aloesowy gorvity, odzywke (swietnie sie sprawdza fitomed z henna), nie dodaje soku z cytryny bo w koncu to kwas- a kwasne srodowisko zapewnia dodatek amli ktora i tak jest w kazdej mieszance khadi

    powiem wam ze to u nas jest taki dziwny sposob nakladania henny na wyszorowane wlosy.
    Mialam kilka roznych henn z Indii i tam poelcaja np. nakladanie na tluste lub wresz naolejowane wlosy- ze niby warstewka sebum ulatwia wnikanie lawsonu. Jako dodatek do mieszanki widzialam propozycje zoltka (tak, do hennowej papki!), polecaja tam tez nalozenie odzywki po splukaniu henny- ja tak czesto robie i jakos nie zauwazylam negatywnego wplywu na jakosc i trwalosc koloru. zazwyczaj tez myje wlosy po 24 godz od hennowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, teraz to mnie bardzo zaciekawiłaś - dziękuję za informację, na pewno poczytam - może i u mnie sprawdzi się nakładanie odżywki od razu po hennie ;):)

      Albo na tłuste już włosy :)

      Usuń
  12. Na pewno wykorzystam wskazówki, gdy zdecyduję się już na hennę. Bardzo przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się przydadzą ;)

      Usuń
  13. Ja niestety musiałam zrezygnować z henny.
    Żaden sposób nie pomagał mi w walce z siankiem, które potrafiło się utrzymywać nawet do 2 miesięcy :<

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj farbowałam, dodałam tylko małą łyżeczkę gliceryny. Jest sucho, ale nie jakoś specjalnie :)
    Za to doszłam do wniosku, że ze mną jest chyba coś nie tak - nie umiem przecedzić glutka lnianego. (chciałam dodać do henny...)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób ma ten problem z glutkiem - chyba napiszę o tym posta ;)
      Ważne są proporcje - jak da się za dużo ziarenek, za mało wody albo jak za dużo wody odparuje w czasie gotowania, to może być problem z przecedzeniem ;)
      Ważne jest również, żeby przecedzić od razu po zdjęciu z ognia, od razu, bo już za 2 minuty może być za późno :)

      Usuń
    2. Ja zalewam 3 łyżki siemienia szklanką wody dobrze ciepłej i zostawiam na następny dzień ( dzień w którym mam robić hennę) jak postoi, to siemię zlepi się i oddzieli od wody, wtedy wystarczy przy wylewaniu sprawnie je oddzielić. Czytałam,że gotowanie częściowo zabija cenne właściwości, najlepiej też zalewać zimną wodą. Przetestowałam, i przy podgrzaniu jest bardziej gęsty kisielek. Hennę najpierw łączę z gorącą wodą i mieszam, a na końcu dodaję kisielek. Robiłam odwrotnie ale wtedy gorzej jest wymieszać.

      Usuń
  15. Ja używam tej samej henny tylko bezbarwnej. Faktycznie biovax bardzo pomaga, włosy są mniej przesuszone. Henna pogrubia świetnie włoski,a w dodatku jest to naturalny zabieg. Polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jaka zdziwiona byłaś, jak prawie bez problemu rozczesałam włoski po hennie, a ja Ci powiedziałam, że biovaxa dodałam :):)

      Usuń
  16. https://100club.pl8 listopada 2016 13:57

    biovax pomaga na wszystko

    www.100club.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...