Vatika, Maska z czarnuszką - najlepsza maska do mycia włosów, przebiła kallosa color ;)

Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu zachwycałam się pewną maseczką do włosów, która idealnie nadaje się do mycia - mowa o KALLOSIE COLOR - KLIK RECENZJA.  Jakiś czas temu skusiłam się jednak na inną, bardzo polecaną w blogowym świecie maskę - a jest nią VATIKA Z CZARNUSZKĄ.  Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że vatika przebiła nawet kallosa, jeśli chodzi o mycie włosów ;) Muszę jednak wspomnieć o jednym - jeśli kogoś podrażniał kallos color, vatika może zrobić to samo - ma te same, potencjalnie drażniące konserwanty. No, ale wróćmy już do zachwytów, zapraszam :)


Skład:
Skład jest prosty, po wodzie mamy 2 emolienty, następnie antystatyk i substancję myjącą. Nawilżający glikol propylenowy, ekstrakt z czarnuszki oraz ekstrakt z henny. Później już zapach, konserwanty i sporo substancji zapachowych i barwiących.


Konsystencja i zapach:
Vatika z czarnuszką ma gęstą konsystencją, taką lekko śliską i glutkowatą, nie spotkałam się jeszcze  z taką maseczką. Kolor ciemno zielony ;) Zapach jest przedziwny - najpierw czuję coś ziołowego, potem nutkę babcinych kosmetyków sprzed kilkunastu lat, a potem męskie perfumy. Może nie jest najpiękniejszy, ale nie czuć go po umyciu włosów i zmyciu maseczki ;)


Działanie:
Oceniam działanie tego produktu tylko jako maseczki myjącej - nie używałam jej jako normalnej maski po umyciu, zatem tutaj się nie wypowiem ;) Jako maska do mycia włosów spisuje się jednak idealnie - z tym, że mnie nie podrażniają konserwanty, obecne w vatice czy w kallosie color. Vatika całkiem fajnie, lekko się pieni, podobnie jak kallos color. Bardzo dobrze myje włosy, wręcz lepiej od kallosa - są po niej dłużej świeże, w kallosie chyba ten olej lniany minimalnie mi je obciążał. Jakoś tak przyjemniej się rozsmarowuje, dobrze masuje, dobrze spłukuje. Włosy są po niej miękkie, gładkie, bez problemu się rozczesują. Używam jej na zmianę z delikatnym szamponem, raz za czas włączam coś mocniejszego, ponieważ nie stronię od silikonów ;) Mam wrażenie, że na jedno mycie nakładam jej troszkę mniej, niż kallosa. Jestem bardzo zadowolona, choć warto wspomnieć jeszcze o aspekcie finansowym - za lira maski vatika zapłacimy ok. 40zł, a za litra kallosa - już 10 zł :) Vatika z czarnuszką nie posiada w składzie silikonów ani innych oblepiaczy, jest zgodna z metodą Curly Girl.



Miałyście już tą maseczkę? A może nie lubicie takiej metody mycia włosów? :) Całuję :*

10 komentarzy:

  1. O kurczę, widziałam tę maskę na wielu blogach i miałam w planach zakup, ale ja myślałam że ona jest tańsza... Ale 40 zł to u mnie o wiele za dużo za maskę do mycia. Kallosy idą u mnie jak woda, więc aspekt cenowy jest dla mnie jednak kluczowy. 40 zł mogłabym dać za świetną maskę (np. anwenkę), bo i wydajność większa, i efekt bardziej zauważalny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O a dla mnie Anwen to porażka, nawet 2 zł za próbkę szkoda. Zresztą mało ma dobrych recenzji.

      Usuń
    2. Co włos to opinia ☺

      Aniu - tez żałuję że aż tyle kosztuje ale na szczęście nie myje juz włosów tylko maską wiec sobie pozwolilam ☺

      Usuń
    3. No ale właśnie skład ma taki, że nie musi służyć tylko do mycia. Jest pomiędzy Kallosem a Anwenówką, zarówno pod względem bogatości składu, jak i pojemności. Ja widzę, że za 500 g można ją dostać za 26 zł.

      Usuń
    4. No ale do odżywiania to ja też używam zwykle znaaacznie tańszych kosmetyków :) Poza anwenówkami nie potrafię sobie przypomnieć kosmetyku włosowego na który wydałabym więcej niż 25 zł :)

      Usuń
    5. Ania - ja chyba też nie mogę sobie przypomnieć, no może olejek, ale też anwen :P

      Usuń
  2. Skoro jest trochę podobna do Kallosa to ja chyba bałabym się spróbować :P
    Jak sobie przypomnę to wypadanie i swędzenie skóry głowy po Kallosie to aż mnie ciarki przechodzą xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupiłam. Spróbuje na włosy a nie na skórę. :) zobaczymy co z nią będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, czy ta maska jest emolientowa? Widziałam ją w planie u Magdy jako maska humektantowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją traktuję jako emolientową - tych ma sporo, nawilżającego glikolu ma niewiele i moje włosy za bardzo go tam nie czują :)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)