Witajcie Kochani :)
Odkąd hennuję włosy, namiętnie poszukuję dobrej maski bądź odżywki, która ładnie podkreśli czerwonawy kolor moich włosów. Kiedy miałam naturalny kolor, bardzo lubiłam maseczkę mariona, podkreślającą brązy - jej recenzja jest
TUTAJ. Tym razem skusiłam się na wersję do czerwieni. Czy spodobała mi się tak samo? Przeczytajcie ;)
Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Ascorbyl Palmitate, Polyquaternium-10, Panthenol, Tocopheryl Acetate,Glycerin, Papaver Rhoeas (Red Poppy) Petal Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract,Parfum, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolinone (And) Methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Basic Red 51, 3-Nitro-p-Hydroxyethylaminophenol, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Benzoate,Potassium Sorbate.
Skład jest emolientowo-nawilżająco-proteinowy. Zaraz po wodzie znajdziemy emolient, nawilżacz, antystatyk, kolejny emolient i emulgator. Dalej hydrolizowana keratyna, emolient, olej ze słodkich migdałów, olej z kiełków pszenicy, dalej witaminki, kondycjoner - może obciążać, panthenol - nawilżacz, gliceryna - nawilżacz, ekstrakt z hibskusa i maku polnego. Potem już zapach, konserwanty i barwniki.
Konsystencja, zapach i opakowanie:
Maseczka ma bardzo intensywny, czerwony kolor. Na szczęście nie zafarbowała mi dłoni, ale od razu zmyłam ją wodą z mydłem, może dlatego ;) Kolor jest kosmetyczny, dość intensywny, nawet przyjemny. Konsystencja - nie jest zbyt gęsta, bardziej określiłabym ją jako odżywkę, nie maseczkę. Na szczęście nie spływa z włosów. Opakowanie zawiera 2 saszetki, całość wystarcza mi na 4-5 użyć ;)
Działanie:
Bardzo zależało mi na tym, żeby maseczka podbijała czerwono-kasztanowy kolor moich włosów między kolejnymi hennowaniami. Radzi sobie z tym świetnie, muszę jedynie używać jej przynajmniej raz na tydzień, żeby efekt się utrzymywał. A co z resztą właściwości? Pięknie podkreśla skręt - pewnie przez zawartość mojej ukochanej proteinki - keratyny hydrolizowanej. Wyczuwalnie nawilża, dość dobrze dociąża, choć mogłaby to robić troszkę lepiej, wtedy byłaby ideałem :) Zawsze można jednak dokapać do niej kilka kropel oleju - wtedy dociąża idealnie. Nie obciąża moich delikatnych fal, a trzymam ją przynajmniej 30 minut ;) Szkoda, że maseczki te są tak słabo dostępne. Jest jeszcze wersja do blondu, którą uwielbia moja siostra :)
Zamieszczam zdjęcia włosów po marionie, fale są już troszkę sfatygowane po całym dniu, ale nie jest tak źle ;) Po lewej zdjęcie z lampą, po prawej bez. Widać podkreślony kolorek :)
Miałyście już którąś z tych maseczek? :) Znacie jeszcze coś ciekawego do czerwieni? Całuję :*