11:19:00

Postanowienia włosowe na 2015r.

Postanowienia włosowe na 2015r.
Witajcie Kochane :)
Spędzam właśnie miły poranek z herbatką. Czytam sobie wasze podsumowania i postanowienia noworoczne i pomyślałam, że czas się zmobilizować i publicznie zapisać moje włosowe postanowienia na 2015 rok - wtedy wiem, że na pewno je spełnię :)




Porost włosów
Systematyczne używanie wcierek i maseczek przyspieszających porost włosów - to moje główne postanowienie. Do tej pory nie miałam jakoś w nawyku niczego wcierać, często udaje mi się kilka razy z rzędu, potem zapominam, odechciewa się, a włosy jak były krótkie, tak są krótkie ;) Dlatego postanawiam, że systematycznie, przed każdym myciem będę coś wcierać, arsenał do walki o przyspieszenie porostu włosów pokażę Wam w następnym poście, ponieważ wczoraj przyszła moja paczuszka z lawendowej szafy, a w niej przyspieszacze ;) Chciałabym bardzo, żeby włosy znowu były tak długie, jak na tym zdjęciu:



Dalsza walka o skręt
W zeszłym roku moje włosy musiały zdecydować, czy chcą się kręcić, czy nie. Po pierwszych hennach wręcz się rozprostowały, na szczęście udaje mi się wrócić do skrętu, jednak to nie to, co kiedyś. Będę jednak dalej o skręt dbać, w czym na pewno pomogą mi proteinki, a zwłaszcza ukochana keratyna hydrolizowana. W planach mam także przetestowanie protein zbożowych, które już czekają w lodówce :) Na razie jest tak, pociesza mnie to, że im dłuższe mam włosy, tym ładniejszy i wyraźniejszy skręt, przynajmniej do tej pory tak było ;)



Zadbam porządnie o skórę głowy
Do tej pory traktowałam skórę głowy po macoszemu, rzadko nawilżałam i natłuszczałam, nieczęsto również stosowałam peeling skalpu. Przez to zdarzało mi się kilkakrotnie przesuszenie skalpu i tak zwany suchy łupież. W tym roku musi to się zmienić, mam już plan, półprodukty i nowe maseczki :)


Trzymajcie kciuki, słowo się rzekło (a raczej napisało) :D Jakie są Wasze włosowe postanowienia na 2015 rok? :) Całuję :*

10:40:00

Ulubieńcy 2014 roku - ciało i twarz :)

Ulubieńcy 2014 roku - ciało i twarz :)
Witajcie kochane :)
Kilka dni temu pokazałam Wam włosowych ulubieńców 2014 roku, teraz czas na ulubieńców w pielęgnacji ciała i twarzy. Udało mi się odnaleźć kilka perełek, które kupuję teraz stale i nie kombinuje. Nie to, co z włosami, uwielbiam testować nowe maski i odżywki ;);)


Ulubieńcy 2014 roku - ciało i twarz:


Isana med mleczko do ciała z 10% zawartością mocznika
Wspaniały klejuszek, który cudownie nawilża, wygładza i działa bardziej długofalowo. Wystarczy, że posmarowałam się nim dosłownie 2 razy w tygodniu, a efekty były świetnie. Do tego taniutki i łatwo dostępny, trzeba tylko przeżyć klejącą konsystencję ;) Recenzja tego cuda znajduje się TUTAJ.


Isana med krem do rąk 5,5% mocznika
Kolejne mocznikowe cudo, tym razem w kategorii kremów do rąk ;) Wspaniale nawilża i odżywia skórę dłoni, nie lepi się i nie marze. Praktycznie bezzapachowy. Uwielbiam używać go wieczorem. Czekajcie na recenzję :)


Le Petit Marseillais mleczko do ciała z masłem shea
Wspaniale pachnie, słodko orientalnie, zapach mnie zauroczył od pierwszego powąchania, a zaczęło się niewinnie - od próbki :) Nawilża wspaniale, nie tylko od prysznica do prysznica :) Są jeszcze dwie inne wersje zapachowe, czają się na różową. Recenzja tego wspaniałego mleczka znajduje się TUTAJ.


Soraya peeling enzymatyczny "10 minut na aksamitne wygładzenie"
Miła kremowa konsystencja, delikatność i rewelacyjne działanie - długo szukałam idealnego peelingu enzymatycznego, odkąd jednak odkryłam ponad pół roku temu saszetki z sorayi - nie używam niczego innego :) Moja wrażliwa cera jest zachwycona. Peeling wychwalałam już TUTAJ.


Uroda tonik bezalkoholowy z melisą
Rzadko który drogeryjny tonik mnie zadowala, uroda jednak sprostała zadaniu :) Tonik z melisą delikatnie nawilża, świetnie odświeża i łagodzi zaczerwienienia. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery. Bardzo przyjemnie pachnie i budzi mnie co rano :) Recenzja znajduje się TU.


Ziaja sopot sun krem antyoksydacyjny z witaminą C
Ulubiony filtr 2014 roku :) Nie ma co się łudzić, klejuszek z niego jest, ale całkiem przyjemnie się rozsmarowuje, nie bieli i mogę na nim zrobić przyzwoity makijaż :) Wspaniale chroni, choć skrobia ziemniaczana czy puder bambusowy są niezbędne do zmatowienia.
Pisałam o nim w TYM POŚCIE.


Znalazłyście swoich ulubieńców w minionym roku? Całuję :):*

00:41:00

Silikony w pielęgnacji włosów - czy naprawdę musimy z nich rezygnować?

Silikony w pielęgnacji włosów - czy naprawdę musimy z nich rezygnować?
Witajcie Kochane :)
Poruszymy dzisiaj sprawę silikonów. To chyba właśnie silikony spędzają często sen z powiek początkującym włosomaniaczkom :) Ja nigdy osobiście nie byłam ortodoksyjna - nie odrzuciłam w mojej pielęgnacji silikonów, jak wiele z nas to robi, często ze szkodą dla siebie i swoich włosów. Czym są silikony, jak mądrze ich używać, a kiedy całkiem z nich zrezygnować? Zastanówmy się razem :)





Czym są silikony?
Silikony to grupa polimerów, które powlekają włosy filmem, zabezpieczają je przed utratą wody, uszkodzeniami mechanicznymi czy czynnikami pogodowymi. Wiele z nich wymaga jednak do usunięcia mocniejszych detergentów, za którymi wiele włosów i skalpów nie przepada. Stąd chyba wzięło się to negowanie silikonów.  Ale... nie taki diabeł straszny, jak go malują ;) Dostaję wiele meili, w których dziewczyny żalą się, że stosują naturalną pielęgnację, odstawiły wszystkie silikony, a ich włosy nadal są w złym stanie, albo i w jeszcze gorszym, niż przed włosomaniactwem. Ale o tym za chwilę. Napiszmy jeszcze, czym usunąć dane silikony.


Zmywalność silikonów
Część silikonów zmywa się z włosów bezproblemowo nawet samą wodą, część odparuje, część wymaga do tego agresywniejszych detergentów.

ROZPUSZCZLNE W WODZIE
- dimethicone copolyol
- lauryl methicone copolyol
- hydrolyzed wheat protein hydroxypropyl polysiloxane
- silikony z PEG na poczatku - decydującą jest cyfra/liczba widniejąca przy PEG; zasada jest prosta - im wyższy znacznik, tym większa rozpuszczalność w wodzie. 

NIEROZPUSZCZALNE W WODZIE, ŁATWO USUWANE ZA POMOCĄ ŁAGODNYCH SZAMPONOW
(np. typu Hipp)
- amodimethicone ( ktory czesto jest laczony z trideceth-12 i cetrimonium chloride co jeszcze bardziej ulatwia zmywanie) 
- dimethicone
- dimethiconol
- beheonoxy dimethicone
- phenyl trimethicone

WYMAGAJĄCE SULFATES DO USUNIĘCIA

- simethicone
- trimethicone
- trimethylsilylamodimethicone
- trimethylsiloxysilicates

ODPAROWUJĄCE Z WŁOSA
-cyclomethicone
- cyclopentasiloxane
- cyclotetrasiloxane
- cyclohexasiloxane
- octamethyl cyclotetrasiloxane 

Polyquaternia i quaternia - prawdopodobnie zmywalne tylko szamponami z mocnymi detergentami. 


Kiedy warto używać silikonów?
Absolutnie nie polecam nigdy dziewczynom odstawiać całkowicie silikonowych produktów - zwłaszcza w przypadku zniszczonych, porowatych włosów, które dobrze pamiętają traktowanie prostownicą, lokówką, farbą czy rozjaśniaczem. Takie włosy wręcz potrzebują dodatkowej, silikonowej ochronnej warstewki, która zapobiegnie utracie nawilżenia i ochroni nasze wrażliwe włosięta przed uszkodzeniami mechanicznymi i czynnikami pogodowymi (wiatr, mróz, słońce).

Myślę, że każde włosy powinny zaprzyjaźnić się z silikonowym serum do końcówek - w przypadku cieńszych i zdrowszych włosów można je zastąpić delikatniejszym olejem, obserwując stan końców.
Wybór jest spory, ja bardzo lubię jedwab green pharmacyrecenzja. Warto przyglądnąć się produktom z biovaxa, CHI czy marion.

Inaczej sprawa wygląda z szamponem - te z dodatkiem silikonów i innych oblepiaczy faktycznie kondycjonują delikatnie włosy i sprawiają, że wyglądają ładniej, jednak dość szybko też sprawią, że nasze włosy oklapną, zaczną się strączkować i smętnie wisieć. Chyba, że będziemy używać ich na zmianę z prostym, oczyszczającym szamponem :) Jeśli tylko nasze włosy i skóra głowy to akceptują - warto próbować.

Silikony w maskach i odżywkach do spłukiwania - sama ich używam, głównie w okresie jesienno-zimowym, kiedy moje fale bardziej marudzą i są narażone na złe warunki :) Faktem jest, że silikony osłabiają mój skręt i muszę częściej sięgać po szampon, zamiast odżywki myjącej, ale dzięki temu mam włosy w jako takim stanie :) Absolutnie nie polecam całkowitej rezygnacji z silikonów w takim ciężkim jesienno-zimowym okresie, mogą ucierpieć zwłaszcza nasze delikatne końcówki. 

Silikony w odżywkach bez spłukiwania i stylizatorach - czyli głównie dla falowano i kręconowłosych :) Jeśli nasze loczki są suche, grube, sztywne, lubią się puszyć, taki produkt powinien ładnie je ujarzmić. Wszystko oczywiście zależy od włosów, część będzie momentalnie obciążona, część zacznie wreszcie jakoś wyglądać :) Warto próbować, nie odrzucajmy od razu silikonów, to nie żaden diabeł ;)


Czy silikony tworzą nieprzepuszczalną warstwę na włosach?
Silikony nadbudowują się i niezmywane powodują, że włosy są obciążone, strączkują się i smętnie wiszą. Powiada się również, że stwarzają wtedy nieprzepuszczalną warstwę dla olejów i innych pożytecznych składników masek i odżywek. Czy tak rzeczywiście jest?

Nie powiedziałabym, że silikony tworzą aż tak nieprzepuszczalną warstwę, że nic nie da rady się przez nie przebić ;) Przecież one też w ciągu dnia albo odparowują, albo wycierają się. Zauważmy, że same często drugiego dnia po umyciu musimy dołożyć kapkę silikonów na końcówki, bo czujemy, że ich tam już nie ma bądź jest ich sporo mniej. 

Sama olejuję często nasilikonowane włosy i widzę efekty :) Nie wyobrażam sobie myć włosów szamponem oczyszczającym, żeby tę silikonową warstewkę zmyć, potem je olejować i znowu myć. Mały Motorek w Pupie nie dałby mamie tyle wolnego, oj nie ;)

Warto jednak pamiętać o regularnym oczyszczaniu włosów prostym szamponem, jeśli widzimy już, że włosy tego potrzebują. Nie będą wtedy oklapnięte i bez życia.


Kiedy możemy spróbować odstawić silikony?
Pierwszym przypadkiem są osoby falowane i kręcone, które często stosują się do tak zwanej pielęgnacji CG - curly girl. Ortodoksyjne przestrzeganie CG zakłada właśnie m.in. odstawienie silikonów i innych oblepiaczy oraz mycie włosów odżywką. Znam włosy, którym takie traktowanie jak najbardziej służy ;) Skręt jest wtedy przeważnie wyraźniejszy, a skóra głowy i długość włosów zadowolone z mycia odżywką i odstawienia agresywnych detergentów. Fale i loczki często jednak mają wyższą porowatość, są bardziej suche i niewielka ilość silikonów jest im niezbędna, choćby na delikatne końcówki. Wtedy szampon raz na jakiś czas - może nawet delikatniejszy, dziecięcy, w zależności od użytych silikonów.  Obserwujmy jednak dokładnie stan włosów, spróbujmy wprowadzić małą porcję silikonów i częstsze oczyszczanie. 

Drugim przypadkiem są włosy cienkie i/lub rzadkie - również niektóre falowane i kręcone. Taki typ włosów często staje się momentalnie obciążony po użyciu czegokolwiek z zawartością silikonów i innych oblepiaczy. Włosy strączkują się już po kilku godzinach i wyglądają nieestetycznie. Warto wtedy pomyśleć o kapce oleju na końcówki, zamiast silikonów oraz o bogatej, bezsilikonowej pielęgnacji. Maski i odżywki do spłukiwania z odpowiednim składem, oleje, odżywki bez spłukiwania mogą sprawić, że włosy będą wyglądać pięknie i zdrowo bez silikonów oraz bez obciążania.

Trzecim przypadkiem są osoby z bardzo wrażliwą skórą głowy. Większość silikonów trzeba jednak zmywać albo agresywniejszym szamponem, albo łagodniejszym, np. dziecięcym. Często jeden i drugi potrafią dać skórze głowy w kość i nieźle ją wysuszyć i podrażnić - sama coś o tym wiem :) Można wtedy wprowadzić jedynie produkty bez silikonów i innych oblepiaczy, a włosy i skórę głowy myć odżywkami myjącymi i/lub samymi delikatnymi myjadłami, a SLS-iakiem dosłownie raz na miesiąc. Sama byłam do tego zmuszona na początku pielęgnacji, kiedy mój skalp tolerował oczyszczający szampon nie częściej, niż raz na miesiąc ;) Często musimy wybierać mniejsze zło - albo brak agresywnych detergentów, silikonów, zadowolony skalp i marudząca długość włosów, albo silikony, detergenty, zadowolona długość włosów i marudna skóra głowy.


Jak z silikonami jest u Was? :) Całuję :*

00:27:00

TAG - 11 włosowych pytań :)

TAG - 11 włosowych pytań :)
Witajcie Kochane :)
Lubię TAGI, acz sama niezbyt często biorę w nich udział - sama nawet nie wiem, czemu ;) Dzięki nim można przecież poznać dużo lepiej osobę prowadzącą bloga, jej poglądy czy kawałek codziennego życia :) Postanowiłam dzisiaj odpowiedzieć na TAG, który bardzo wpisuje się w tematykę mojego bloga - 11 włosowych pytań. Zostałam nominowana przez Kanę - bardzo Ci dziękuję Kochana  :*




 Jaki jest Twój ulubiony produkt do zabezpieczania końcówek?
 Bezapelacyjnie są to naturalne oleje - próbuję wiele silikonowych produktów do końcówek, jednak zdarza im się obciążać moje cienkie (acz dość gęste) włosy. Natomiast odpowiednio dobrany olej, w ilości 1-2 kropelek świetnie zabezpiecza końce, dociąża i ogranicza puch :) Ulubieńcami w tej kategorii są: jojoba, krokosz oraz orzech włoski.

Czy czytasz składy kosmetyków, a jeśli tak to czego unikasz?
 Czytam, oj czytam :) Wpadłam w ten nałóg kilka lat temu, kiedy zaczęłam przesiadywać na forum dla zakręconych i falowanych na wizażu. Tam, w odpowiednim temacie analizuje się składy masek, odżywek, szamponów. Wpadłam po uszy. Ale dzięki temu wiem, czego potrzebują moje włosy :) W kosmetykach do włosów szukam przede wszystkim emolientów, staram się ograniczać mało lubianą przeze mnie glicerynę, jedwab hydrolizowany i nadmiar ziółek. Nie wyrzekam się silikonów, są czasem potrzebne moim włosom :) Ograniczam parafinę, z nią się nie lubię.

Jaką największą krzywdę wyrządziłaś swoim włosom?
 Kilka lat prostowania wilgotnych włosów bez żadnej ochrony oraz bez żadnej pielęgnacji zrobiło swoje ;) Na szczęście obyło się bez rozjaśniania i kilkunastu kolorów na głowie ;);)

 Czy tak samo przykładasz się do pielęgnacji twarzy i ciała jak do pielęgnacji włosów?
 Zamiłowanie do pielęgnacji twarzy pojawiło się chyba na równi z zamiłowaniem do pielęgnacji włosów. Wsiąkłam w naturalną pielęgnację, sama tworzę swoje kremy, sera i toniki - nie wyobrażam sobie już bez tego życia :) Ciało również dopieszczam i wiem, czego potrzebuje :)

Czy masz w swoim otoczeniu jakieś włosomaniaczki?
 Od kilku miesięcy włosomaniaczkom stała się moja osobista siostra, z czego jestem bardzo dumna i zamierzam pokazywać jej włosy na blogu częściej :) Mam też kilka koleżanek, którym czasem dam jakąś odżywkę czy maskę, ale to chyba jeszcze nie włosomaniactwo ;) Ale kto wie, może kiedyś :D

Jaki włosowy kosmetyk masz na swojej liście marzeń?
O rany, jest ich tak dużo ;) Jednak takim największym marzeniem jest odżywka John Masters Organics z cytrusem i gorzką pomarańczą :) No i może olej z pestek jabłka. I aronii ;)

Co sprawia Ci największe kłopoty w pielęgnacji włosów?
 Największym kłopotem jest odpowiednie traktowanie włosów w nocy. Kiedy nie miałam synka, spałam po prostu spokojnie z włosami przerzuconymi za łóżko i rano były jak nowe ;) Teraz synek lubi się do mnie nad ranem przygramolić, a przede wszystkim odkąd zostałam mamą - nie śpię już tak spokojnie, jak kiedyś i jest ciężej, oj dużo ciężej ;)

Ile czasu tygodniowo poświęcasz na dbanie o włosy i co wtedy robisz?
 Myję włosy co jakieś 2 dni, każdorazowo myję je czymś (:D), potem nakładam maskę bądź odżywkę do spłukiwania, po umyciu odżywkę b/s, potem stylizator, ugniatam je i suszę jakieś 10 minut suszarką z dyfuzotem. Dosychają jeszcze jakieś 40 minut same. Olejuję 1-2 razy w tygodniu ;) Nie wiem, ile to wychodzi czasowo, ale poświęcam im teraz na pewno mniej czasu, niż kiedyś, kiedy nie miałam jeszcze synka ;)

Jakie blogerki włosowe podczytujesz?
 Podczytuję głównie blogi włosowe właśnie ;) Sporo dziewczyn czytam, są to tak świetne dziewczyny, jak Anwen, BlondHairCareGapa, Eve, Eter, MichasiaDorotaBijumEwaJulia, Iza, Beauty Wizaż, SkyScraper, Henrietta, Kana, Magdalena, Kascysko i kilka innych dziewczyn :)

Co sądzisz o włosomaniactwie?
Wspaniała rzecz, w końcu sama w tym siedzę :) A tak żartobliwie - niedawno któraś z dziewczyn mi pisała, że początkowe stadium włosomaniactwa powinno się leczyć - coś w tym jest, sama pamiętam moje początki hehe :) Moim zdaniem włosy są atrybutem kobiecości - lubię, jak są zdrowe, zadbane i błyszczące. I chyba nie każda z nas ma manię, jak wskazuje na to nazwa "włosomaniactwo" ;) A nawet jeśli - to co w tym złego, nikogo tym (chyba :D) nie krzywdzimy ;)

Jaką złotą myśl o pielęgnacji włosów mogłabyś przekazać początkującym włosomaniaczkom?
Dużo cierpliwości i dokładne poznanie potrzeb swoich włosów - a potem już z górki :)



TAG bardzo mi się podoba, oto pytania ode mnie:
1. Jaki jest Twój włosowy cel?
2. Wybierz swoją ulubioną maskę i odżywkę do włosów
3.Na jaki kolor nigdy nie zafarbujesz swoich włosów?
4. Jak Twoim zdaniem wyglądają włosy idealne?
5. Ile dziennie czasu poświęcasz swoim włosom?
6. Twoje ulubione włosowe blogi to.... :)
7. Z jakim olejem nigdy się nie rozstaniesz?
8. Co przyczyniło się do tego, że zaczęłaś dbać o włosy?
9. Proste, falowane czy kręcone?
10. Czy uważasz, że zdrowe odżywianie ma wpływ na wygląd włosów? :)
 11. Czy jesteś zadowolona ze swoich włosów?


Do zabawy zapraszam:


 I wszystkie chętnie włosomaniaczki, które mają tylko chęć wziąć udział w tym świetnym TAGU :) Pozdrawiam Was serdecznie :)







12:24:00

Odkrycia włosowe 2014 roku :)

Odkrycia włosowe 2014 roku :)
Witajcie Kochane dziewczyny :)
I ja zaczynam blogowe podsumowania - które z wielką przyjemnością czytam na Waszych blogach :) Bardzo miło jest przeczytać takie roczne wspomnienia i myśli. W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić moje odkrycia włosowe 2014 roku :) Przez te 12 miesięcy udało mi się przetestować mnóstwo odlewek, dzięki czemu wyrobiłam sobie opinie o kilkunastu produktach. Jedne przekonały mnie do siebie, inne spisały się słabiej i świetnie, że mogłam je przetestować w mniejszej ilości i nie męczyłam się z pełnowymiarowym opakowaniem bubelków :) Zobaczcie, które włosowe kosmetyki zauroczyły mnie w 2014 roku :) 


Odkrycia włosowe 2014 roku


Kallos blueberry
Nic nie poradzę na to, że pokochałam go po trzecim użyciu i jak na razie spisuje się świetnie - mam nadzieję, że nie będę musiała tego nigdy odwołać :) Jagodowy kallos cudownie nawilża, wygładza, dociąża, dyscyplinuje, skręca i zapewnia wspaniały blask - czego chcieć więcej? To moje największe maseczkowe odkrycie 2014 roku ;)


OMIA maska z olejem arganowym
Moja nawilżająca ulubienica :) Pięknie podkreśla skręt, wspaniale nawilża, ratuje moje włosięta po hennowym przesuszu. Z kapką oleju - działa idealnie, ale solo też niczego jej nie brakuje :) Bardzo polecam, dla suchych i zniszczonych włosów. Recenzję zamieściłam w tym poście.   


Olej z pestek wiśni
Mój jesienno-zimowy ulubieniec - każdorazowo miałam po nim mięsiste, dociążone, elastyczne i błyszczące fale. Lekko poprawia skręt. Zmywał się całkiem łatwo, nie miałam nigdy problemów z niedomyciem. Czaję się na wersję nierafinowaną :) Pisałam o nim już tutaj.  


Balsam planeta organica afryka z olejem arganowym
To mój emolientowy, odżywkowy hit 2014 roku i polecam go w co trzecim chyba poście każdej z Was :) WSPANIALE wygładza, dociąża, nawilża, nabłyszcza, uelastycznia i podkreśla skręt - w moim przypadku :) Pogromca puchu i suszy, naprawdę :)  Recenzja znajduje się w tym poście


Olej z nasion maku polnego 
Kolejny olejowy ulubieniec, który odnalazłam dzięki bogatym testom w 2014 roku :) Pięknie podkreśla skręt, pozostawia włosy mięsiste, gładziutkie, błyszczące i dociążone. Absolutnie nie obciąża, zmywa się bezproblemowo. Wychwalałam go już tutaj.   


Balsam marokański planeta organica
Emolientowy wygładzacz 2014 roku :) Mało co potrafi tak nawilżyć, wygładzić i dociążyć moje wybredne i suche z natury fale :) Na drugi dzień niestety obciąża, ale jestem w stanie mu to wybaczyć :) Prawie tak samo polubiłam tureckiego brata, jednak marokański wygrywa :) Pisałam o nim w tym poście.  



Co urzekło Wasze włosy w 2014 roku, chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach :):)Całuję :* 
 




09:38:00

Włosy w grudniu 2014r.

Włosy w grudniu 2014r.
Witajcie Kochane :)
Lubię grudzień - kojarzy mi się ze Świętami i Mikołajem :) Mniej za to lubią go już moje włosy, które o tej porze roku smęcą i marudzą :) Ale jeśli się nimi tak porządnie zajmę i im się przyjrzę, to pozostajemy w całkiem niezłej komitywie. Znowu nie olejowałam tak często, jak sobie zapowiedziałam, ale usprawiedliwię się domowymi problemami z moim Małym Motorkiem W Pupie ;);) Nie hennowałam ich też, więc odrost ma się już coraz lepiej, ale na szczęście aż tak nie rzuca się w oczy. W pielęgnacji znowu masa emolientów, umiarkowanie protein, z eksperymentami humektanowymi (zakończone prawie każdorazowo puchem). Zobaczcie, jak moje fale prezentowały się w grudniu :)


Ugniatane na żelu, z lampą błyskową i bez lampy:


Olejowanie:
W grudniu raczyłam włosięta olejem ryżowym. Mam jednak co do niego mieszane uczucia, recenzja niebawem. Na pewno nie zrobił takiego szału, jak testowany ostatnio olej z pestek wiśni ;)

Mycie:
Przez większość miesiąca myłam włosy oczywiście balsamem mrs. potters, tym razem z aloesem i jedwabiem. Oczyszczałam włosięta częściej, niż zwykłe, przez silikonową pielęgnację. Służył mi do tego szampon farmony z żeń szeniem oraz balsam myjący sylveco z betuliną.


Odżywianie:
*Odżywka yves rocher odbudowująca - mój emolientowy pewniak, który zawsze robi mi piękny, mięsisty skręt bez puchu. Recenzja znajduje się TUTAJ.

*Kallos maska bananowa - pokochałam ją miłością szczerą i oddaną, a raczej pokochały ją moje włosy :) Kolejna emolientowa ulubienica, która trzyma moje fale zimą w ryzach. Pięknie podkreśla mi skręt. Recenzja TUTAJ.

*Bingo kuracja arganowa do włosów - używałam jej do emulgacji oleju i kilka razy jako maskę, chyba jednak się nie polubimy, mimo że skręt podkreśla wspaniale. Czekajcie na recenzję :)

Odżywka b/s:
Niezmiennie joanna naturia z lnem i rumiankiem - RECENZJA.

Końcówki:
Najchętniej jedwab green pharmacy - recenzja znajduje się TUTAJ.

Stylizacja:
Żel męski isana, ze starym składem, najukochańszy, choć nie wiem, czy przy zdrowych włosach nie robi się troszkę za mocny, w styczniu potestuję słabsze żele :) Recenzja isanowego żelu jest TUTAJ.


Jak sprawują się Wasze włosięta grudniową porą? Robiłyście jakieś wymyślne fryzury na święta? :) Całuję :*