Ziaja Sopot Sun - antyoksydacyjny krem z witaminą C spf50

Hej hej Kochane :)
Upały znowu mają nadejść, a filtromaniaczki namiętnie się filtrują. Ehh, tak, oprócz włosomaniaczki stałam się także filtromaniaczką, zaczęło się 2 lata temu :) W zeszłym roku używałam głównie kremu soraya spf25 - recenzja. Jednak soraykę porzucam późną wiosną i przerzucam się na wyższe filtry. Moim hitem ostatnich miesięcy jest krem antyoksydacyjny z witaminą C od ziaji. Przeczytajcie, za co go tak pokochałam :)


Ziaja Sopot Sun  antyoksydacyjny krem z witaminą C spf50

Skład:
Filtr ma kilka stabilnych, nowoczesnych filtrów chemicznych. Z pielęgnujących składników znajdziemy glicerynę i witaminki: C, E i B5. Nie zawiera parsolu - możemy kłaść na niego dowolny podkład czy puder - to dla mnie bardzo ważne :)

Konsystencja i zapach:
Produkt ma jasnożółte zabarwienie i średnio gęstą konsystencję. Twarz po użyciu też nabiera delikatniuśko żółtego odcienia, nie przeszkadza mi to zupełnie - a wręcz bardzo mi odpowiada, maskuje moją lekko zaróżowioną twarz. Krem nie przeraża gęstością i ciężkością, jak w niektórych filtrach. Zapach ma taki kremowy, bardzo przyjemny :)

Działanie:
Bardzo mile mnie zaskoczył i uwielbiam go odrobinkę więcej, niż wersję matującą ziaja med ;) Po nałożeniu przepisowej ilości (ja nakładam jakieś 1,2 ml na twarz) i wklepaniu, zostaje delikatna, klejąca powłoczka, nie ma zmiłuj.  Jednak krem absolutnie nie bieli, całkiem przyjemnie się rozsmarowuje i mogę zrobić na nim przyzwoicie wyglądający makijaż. Nakładam najczęściej krem bb i matuję go pudrem bambusowym bądź skrobią ziemniaczaną. Czasem nie nakładam podkładu ani kremu bb, tylko sama skrobia. Krem nie ma parsolu, zatem można kłaść na niego dowolną kolorówkę - a to ważne dla wielu z nas.

Nie podrażnia mnie i nie uczula - następny ogromny plus. Nie migruje też do oczu i ich również nie podrażnia, co zdarzało mi się w przypadku innych filtrów. Całkiem przyzwoicie nawilża, jestem bardzo mile zaskoczona. Rano nie kładę pod niego już żadnego serum, nie mam takiej potrzeby, sam radzi sobie całkiem przyjemnie z nawilżeniem.

Skóra jest po nim taka jaśniejsza, lekko promienieje, może to zasługa witaminki C w składzie, kto wie :) Nie wyskakują mi po nim żadne krostki i zaskórniki, a bywały filtry, które lubiły mnie mocno zapchać. Można go znaleźć w większych supermarketach i mniejszych drogeriach, kosztuje około 10-12 zł :) Mam już mały zapas, boję się, że go wycofają, jak lubią to robić z niektórymi hitami ;) 

Oczywiście krem nałożony w przepisowej ilości działa - nie opaliłam twarzy, a spędzam z synkiem czas na polu. Jeśli bardzo się spocimy lub kąpiemy się, trzeba filtr reaplikować. Mam wtedy ze sobą nawilżane chusteczki, wklepuję potem nową porcję kremu i na to puder bambusowy lub skrobia ziemniaczana.

Podsumowując - nie jest to na pewno filtr matujący, ale da się na nim zrobić bardzo przyzwoity makijaż, tylko trzeba czegoś dobrze matującego. Świetnie chroni, nie podrażnia, niewiele kosztuje. Dla mnie ideał :)


Skusiłyście się już na ten produkt? A może nie używacie kremów z filtrem? :) Całuję :*

14 komentarzy:

  1. miałam go w mniajszym opakowaniu działa idealnie . Raz kuzynowi posmarowałam liszaja i mu po tym zeszła w niecałe 2 dni . Jak by nie ona mały długo by z tym chodził . WIęc to jest kolejne działenie tego cuda

    OdpowiedzUsuń
  2. rany jakoś nigdy nie myślę o kremach z filtrem :D w sumie nie bardzo lubię siedzieć na słoneczku :D i tak nigdy nie mogę się opalić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie używam kremów z filtrem :P bo nie znoszę być blada ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używam filtrów, ale chyba muszę zacząć. Rozglądnę się jednak za czymś bardziej matującym, bo moja buzia i tak już się mocno świeci...

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, wiesz, że uwielbiam ten filtr :) przyzwyczaiłam się do łagodnej, porządnej Ziai - teraz testuję lekkie fluidy Biodermy i La Roche-Porsay, jest moc, ale filtry chemiczne bardzo podrażniają moją cerę. Skóra nagrzewa mi się jak piekarnik...

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję go przetestować bo sporo dobrego na jego tema czytałam :) Na razie używam również Ziaji ale w wersji matującej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dostałam parę dni temu w aptece próbki filtrów ziajowych, aż sprawdzę czy nie mam tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba go kupię jak pojadę na Woodstock :) Mam obecnie filtr spf 50 z Flos lek, ale okropnie bieli. Jeśli chodzi o brak matowienia, to nie przeszkadza mi to, lubię się trochę świecić, jestem dziwna :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Często spotykam się z pozytywnymi opiniami na temat tego produktu. Muszę chyba sama kiedyś go sprawdzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. idealny dla mnie :) bo jestem alergikiem, i słyszałam już o nim wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest na mojej liście. Jakiś czas temu byłam zmuszona kupić balsam do opalania i padło na Kolastynę SPF 10 (oprócz niej nie było niczego z wyższym filtrem). Niestety taka ochrona jest dla mnie za słaba, a przecież go nie wyrzucę, więc przed nałożeniem mieszam go z kroplą oleju z nasion marchwi z nadzieją, że to podbije trochę ochronę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak go super opisalas, ze chce miec :D Musze sie przejsc do polskiego sklepu i zerknac, czy maja na stanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. tego kremu aurat nie mialam, aktualnie uzywam Bielendy protective face cream z filtrem 50 i tez jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam z Ziaii Med feiltry i tez sa fajne ale jesli mialabym stosowac proponowaną ilosc kremu to nic matujacego nie pomoze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)