Równowaga PEH - proteiny emolienty humektanty - jak to wygląda w moim wykonaniu?

Witajcie Kochani :)
Często bywa tak, że naprawdę długo dbamy już o nasze włosy - myjemy je delikatnym szamponem, nakładamy oleje, stosujemy dobre maseczki, traktujemy je delikatne. A jednak te nadal nie wyglądają tak, jakbyśmy chciały. Przyczyną może być zaburzona równowaga PEH - czyli równowaga pomiędzy proteinami, emolientami oraz humektantami - wszystko oczywiście w kontekście pielęgnacji włosów. Wyobraźcie sobie, że znalazłyście cudowną maseczkę do włosów, a ma ona proteiny. Używacie jej jeden raz, drugi, piąty. Po którymś razie przestaje być taka fajna. Mówi się nawet, że niektóre włosy przyzwyczajają się do danej maseczki czy odżywki i potem nie działa ona już tak dobrze. Ja myślę, że to nie kwestia przyzwyczajenia, a właśnie zaburzonej równowagi. Albo inna sytuacja - macie coś cudownie emolientowego i dociążąjącego. Stale tego używacie, po czasie jednak Wasze włosy stają się oklapnięte i bez życia. Przyczyną może być brak lub zbyt rzadkie stosowanie nawilżaczy i protein. Dlatego tak ważna jest równowaga między wszystkimi tymi trzema składnikami. Chciałabym Wam dzisiaj napisać, jak równowaga PEH wygląda w moim wykonaniu, na moich włosach :)



1. Mały wstęp:
Moje fale są już teraz zdrowe, zatem i zmieniły się nieco ich potrzeby. Są jednak z natury suche i nadal dość wymagające, zatem równowaga PEH jest bardzo ważna, o czym przekonałam się całkiem niedawno - bardzo mocno ograniczyłam proteiny na rzecz humektantów - co przyczyniło się do przenawilżenia. Wystarczyła jednak dość mocna kuracja proteinowa przez kilka kolejnych myć i wszystko wróciło do normy.

2. Jak często moje włosy potrzebują poszczególnych składników?
*Proteiny:
Moje włosy wyglądają najlepiej, kiedy stosuję proteiny przynajmniej jeden-dwa  razy w tygodniu.  Ostatnio, po przenawilżeniu, zrobiłam sobie aż cztery proteinowo-humektantowo-emolientowe mycia pod rząd - nic złego się nie stało, a wreszcie porządnie te włosiska doproteinowałam ;) Zatem proteiny - przynajmniej 1-2 razy na tydzień. Ulubioną proteiną nadal jest keratyna hydrolizowana, którą możemy znaleźć między innymi w tych produktach (kilku z nich aktualnie używam): maska kaszmirowa od ziajiodżywka bielenda professional z keratyną do włosów suchych i zniszczonych,  maska Dr. Sante z olejem arganowym oraz olejem makadamia, a także znana i lubiana maska kallos keratin oraz kallos chocolate. Warte przetestowania są również kosmetyki z jedwabiem hydrolizowanym: biovax maseczka z keratyną i jedwabiemziaja maska intensywne wygładzanie, mrs. potter's maska z aloesem i jedwabiem, romantic  z jedwabiem, romantic maska z olejem arganowym i jedwabiem, Najczęściej stosuję proteiny w wersji hydrolizowanej, czyli takiej, która może wniknąć we włosy i naprawić powstałe w nich ubytki. Rzadko stosuję proteiny wielkocząsteczkowe, takie jak np. żółtko czy żelatyna.



*Humektanty:
Humektanty, czyli nawilżacze. Moje włosy do ładnego skrętu oprócz protein, potrzebują również nawilżaczy. Muszę być jednak dosyć ostrożna w stosowaniu ich - bardzo często do nawilżającej maski czy odżywki dodaję choć kilka kropel oleju, żeby uniknąć puchu i zatrzymać we włosach nawilżenie. Ograniczam również nawilżacze, jeśli pogoda jest bardzo niesprzyjająca, ewentualnie stosuję je wtedy pod olej - olejowanie na nawilżającą maskę - KLIK oraz KLIK, olejowanie na żel lniany - KLIK. Nawilżacze najczęściej stosuję co drugie mycie, praktycznie zawsze występują również w towarzystwie protein. Możemy je znaleźć np. tutaj: produkty aloesowe: maska kallos aloe, faith in nature odżywka z aloesem, biovax maseczka z aloesem, equilibra maska z aloesem, equilibra odżywka z aloesem, OMIA maska z aloesem, Naturvital maska z aloesem; produkty z gliceryną:  maska i odżywka alterra z granatem, maska nawilżająca ecolab, balsam regenerujący ecolab, perfect me maska z olejami, biovax maseczka 3 olejebiovax maseczka do włosów blond, biovax do włosów suchych i zniszczonych, odżywka nawilżająca vianek, maska odżywcza vianek, wygładzająca odżywka sylveco, lniana maska sylveco. No i produkty z moim ukochanym panthenolem: ziaja maska wygładzająca z olejem arganowym i tsubaki, odżywka faith in nature z olejem jojoba.



*Emolienty:
Nie skłamię, jeśli napiszę, że emolienty stosuję co każde mycie - tak właśnie jest :) To wspaniałe substancje, które ograniczają puch i zatrzymują we włosach nawilżenie. Stosuję je albo w postaci mocno emolientowych maseczek i odżywek, albo dodając kilka kropel oleju do tych mniej emolientowych produktów. Co ciekawego możemy znaleźć wśród emolientowych masek i odżywek? Najpierw yves rocher: odżywka i maska odbudowująca oraz odżywka z baobabem do włosów kręconych. Dalej planeta organica: balsam z olejem arganowym, makadamia i masłem mango, maska marokańska, maska toskańska, maska ajurwedyjska, maska tajska; garniery: garnier odżywka z cudownymi olejkami, garnier odżywka oleo repair, garnier odżywka goodbye damage, kallosy: multivitamin, bleuebrry, omega, cherry, banana. Ziaja: maska oliwkowa, odżywka oliwkowa, maska kakaowa, odżywka kakaowa.



3. A jak często Twoje włosy potrzebują poszczególnych składników, aby zachować równowagę?
Często zadajecie mi to pytanie - jak często stosować proteiny, a jak często nawilżacze, no i oczywiście emolienty. Najbezpieczniejszą grupą są emolienty i ich możecie używać nawet co mycie - w przypadku bardziej suchych czy zniszczonych włosów. Te zdrowe również mogą stosować je co mycie, tylko w lżejszych produktach, coby włosów nie przeciążyć ;) Inaczej sprawa wygląda z nawilżaczami - ale myślę, że tak przynajmniej 2 razy w tygodniu warto znaleźć dla nich miejsce. Znajdźmy również swoje ulubione nawilżacze - mnie np. puszy najczęściej gliceryna, za to wspaniale działa panthenol i aloes. Odwrotnie ma Henrietta - nie znosi aloesu, za to kocha glicerynę ;) No i proteiny - tutaj już bardzo dużo zależy od naszych włosów i obserwacji. Najczęściej stosuje się proteiny raz w tygodniu - obserwujmy włosy, dużo zależy również od tego, jakie są to proteiny. Są włosy, które nie znoszą keratyny hydrolizowanej,  za to lubią np. proteiny wielkocząsteczkowe w postaci żółtka. Najbezpieczniej jednak używać każdych protein w towarzystwie nawilżaczy i emolientów, to taka podstawowa zasada ;)


Planuję napisać taki aktualny plan pielęgnacji moich włosów, z konkretnymi produktami, zgodnie z równowagą PEH, chciałybyście? :) Tak łatwiej nam będzie sobie wyobrazić, jak to ma wyglądać.

Ciekawa jestem, czy pilnujecie równowagi między proteinami, humektantami i nawilżaczami? :) Napiszcie koniecznie, jak to wygląda u Was. Całuję :*



Zaglądnij koniecznie na mojego instagrama:

Oraz facebooka:

54 komentarze:

  1. To ja już nie jestem pewna - ja używam protein raz na tydzień w obawie przed przeproteinowaniem a mam włosy o wiele mniej zdrowe niż Ty. Chociaż dbam o nie bardzo i nie robię nic, co je niszczy (farbowanie, prostowanie) itp, ale mam wysokopory, a te mają to do siebie, że wyglądają jak zniszczone, nawet, gdy takie nie są. Zatem jeśli ja z o wiele mnie zdrowymi używam protein raz na tydzień a Ty ze zdrowymi 2 razy w tygodniu to tak na logikę wychodzi, że i ja powinnam częściej. Z tym, że ja myję włosy 3 razy w tygodniu, więc uważam, że proteiny przy każdym myciu zawsze skończą się przeproteinowaniem, tylko to kwestia czasu. Sama już nie wiem jak często ich używać, żeby nie przedobrzyć. No i przecież znaczenie ma ile protein zawiera dana maska. Miałam takie, gdzie proteina była na 3 miejscu w składzie a miałam i takie, gdzie proteina była na samym końcu, więc i doproteinowanie z pewnością było mniejsze. I bądź tu człowieku mądry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej uczyć się na własnych błędach i próbować, próbować, próbować. Ja mam średnioporowate z tendencjami do porowatości wyższej, proteiny w małych dawkach stosuję co mycie i nigdy ich nie przeproteinowałam. Po prostu co któreś mycie widzę, że potrzebują kopniaka nawilżaczy lub emolientów i wtedy zamiast protein biorę albo odżywkę Isana, albo olejowego Biovaxa, a od następnego mycia wracam do protein. Nie mówię, że to metoda dla Ciebie, tylko chcę pokazać że i takie cuda są możliwe :) PS. Włosy myję co drugi dzień.

      Usuń
    2. Dlatego napisałam o dawce protein, że ma to znaczenie. Ale wciąż nie bardzo wiem jak stosować te proteiny - pamiętam, że jakiś czas temu bardzo długo używałam spray Gliss Kura z proteinami po każdym myciu, bo nic innego nie było w stanie rozczesać moich włosów. Miałam włosowe problemy i na blogu się dowiedziałam, żeby odstawić to, bo na pewno włosy tym przeproteinowałam. I odstawiłam, tylko, że wtedy wcale nie widziałam objawów przeproteinowania a teraz, gdy od miesięcy nie używam Gliss Kura wcale nie ma poprawy w stanie moich włosów ale też nie ma pogorszenia, także wciąż jestem w ślepym zaułku.

      Usuń
    3. No to może wróć do Gliss-Kura i kombinuj z tym co stosujesz poza nim? Albo poszukaj innych protein? U mnie keratyna i proteiny zbóż dają super efekty, a z jedwabiem jakoś nie mogę się polubić :<

      Usuń
    4. Też nie przepadam za jedwabiem, keratyna wydaje się być proteiną dla mnie, była w Gliss Kurze. Ale właśnie kombinując z humektantami też mi coś nie wychodzi. Po prostu moje włosy są tak wymagające, że ciężko im dogodzić. Jak to wysokopory i fale - są bardzo suche. Więc robiłam tak, że raz w tygodniu proteiny i niezależnie od tego kuracja testowa z nawilżaniem. Przez miesiąc po każdym myciu do maski dawałam 5% panthenolu (nawet jak miała w sobie już inne nawilżacze, ale to zawsze za mało jak na moje włosy, więc sie tym nie przejmowałam), przez kolejny miesiąc 4% po każdym myciu tak co miesiąc o 1% mniej, obecnie kończę miesiąc 2%. I nie zauważyłam żadnych rezultatów, włosy nie były nawet milsze w dotyku, przenawilżenie też nie było. No to chyba z tego wniosek, że trzeba mi jeszcze więcej nawilżenia, ale to bym poszła z torbami wydając wszystko na humektantowe półprodutkty, bo musiałabym po każdym myciu zużywać ogromną ilość. Także ja sobie myślę, że na wysokopory to mało co działa. I mam wrażenie, że porowatość, przynajmniej w niektórych wypadkach jest wrodzona, np. w moim wypadku.

      Usuń
    5. A jak u Ciebie z reakcją na glicerynę, siemię lniane, aloes, miód...? To są bardzo tanie nawilżacze :) A w ogóle to może akurat pantenol w takich ilościach nie służy Twoim włosom? Obserwujesz punkt rosy?

      Oczywiście, że większość z nas ma naturalne tendencje do takiej a nie innej porowatości - nikt nigdy nie mówił, że jest inaczej :) Chodzi o to, żeby pielęgnacją ją "obniżać". Ja mam naturalnie wysokoporowate, ale zeszłam do średnio- i myślę, że powinno być to możliwe w zdecydowanej większości przypadków! Nie trać nadziei :)

      Usuń
    6. Ja mam wrażenie, że panthenol w ogóle nie służy moim włosom, wcześniej używałam go w mniejszych ilościach i też bez efektu, ale krzywdy też nie robi. Za to reszta nawilżaczy, które wymieniłaś bardzo mnie puszy, panthenol puszy mnie najmniej. Obserwuję punkt rosy codziennie, jednak zimą cały czas jest niekorzystny. Jednak i tak jestem zdania, że suche włosy należy nawilżać, bo po 1 dobrze nawilżone lepiej się kręcą, mają ładniej zdefiniowany kształt bez spuszone miotły, a po 2 uważam, że jak w powietrzu jest wilgoć to do nawilżone włosy nie będą jej pobierały z otoczenia , zaś, gdy powietrze jest suche to lepiej, żeby wyciągało nawilżenie z nawilżonych włosów, bo jak wyciagnie z suchych to zostanie z nich już siano, nawilżone włosy mniej się w sen sposób wysuszą, niż nienawilżone.
      Ja właśnie czytam jak Kasia sobie obniżyła też pielegnacją porowatość, ale u mnie od lat świadomej pielęgnacji porowatość ta sama, więc uważam, że są przypadki, gdzie nic nie pomaga. Pamiętam jak jedna czytelniczka pisała to samo. To tak jak z olejowaniem - tyle sieęrozpisują ludzie o cudownych właściwościach tego zabiegu a Kasia nieraz wspominała, że ma grupę czytelniczek, której to w ogóle nie służy. Są w mniejszości, ale istnieją.
      Gdyby wygląd włosów zależał od czasu poświęconego na ich pielegnację to miałabym najbardziej bezproblemowe włosy na świecie, ale niestety.

      Usuń
    7. No to już jak uważasz :) Tak jak od każdej zasady są wyjątki, tak wydaje mi się że często suchym włosom mniej brakuje nawilżenia, a bardziej ograniczających ucieczkę wody emolientów i dobrze dobranym olejem można wtedy zdziałać cuda, zwłaszcza z rozmyślnie dobraną metodą olejowania i zmywania :) Myślę, że mamy podobne włosy (porowate, kręcone) dlatego mimo wszystko zachęcam do kombinowania, bo u mnie po długim czasie się końcu udało :)

      Usuń
    8. No właśnie kombinuję od lat i wciąż te same problemy. Myślę, że nawet jak emolienty mają tę ucieczkę wody ograniczać to tego nawilżenia trzeba suchym wł najpierw dostarczyć, żeby emolienty miały co zatrzymywać w tym włosie. A, że należę do tej grupy, którym właśnie olejowanie nic nie daje to niestety ciężki ze mnie przypadek.

      Usuń
    9. Anonimku, pamiętam, że właśnie odradzałam Ci tego gliss kura, ale jak widzę teraz, że nie widzisz większej różnicy po odstawieniu, to może faktycznie warto do niego wrócić ;) Ciężko jest mi rozgryźć Twoje włosy, już tylu rzeczy próbowałyśmy no ;) Ale może faktycznie częściej proteiny z nawilżaczami i emolientami to byłby klucz do sukcesu? Może tej drogi by spróbować teraz?

      Usuń
    10. No to teraz się Ania przekona, że faktycznie próbowałam już wszystkiego. Wiesz Kasiu przy Gliss Kurze próbowałam własnie nawilżaczy z emolientmi też to nie pomogło to na moje problemy, jedynym plusem było to, że Gliis Kur świetnie rozczesywał, a mam z tym ogromny problem, ale poza tym to ani na plus ani na minus nie było.

      Usuń
    11. A gdyby tak inna b/s, nie Gliss Kur? Rozwodniona odżywka albo po prostu Ziaja, np. Intensywne Nawilżanie?

      Usuń
    12. Tak, też próbowałam, akurat nie Ziaji ale kilku odżywek rozwodnionych i masek, które pomagają mi rozczesać włosy i zawsze mnie obciążały, bo mam cienkie włosy i bardzo łatwo je obciążyć, a muszę przyznać,że te spraye ułatwiające rozczesywanie z Gliss Kura mnie nie obciążały. Tzn. jak używam tych masek do spłukiwania to dobrze się spisują, pomagają rozczesać, ale to jeszcze nie to, muszą być wspomagane sprayem, abym rozczesała w miarę bezboleśnie i bez cierpień. Natomiast nałożone po myciu, rozwodnione niestety lubią obciążyć.

      Usuń
    13. Ech, widzę, że po prostu za mało wiem o Twoich włosach - tak naprawdę musiałybyśmy przejść na priv, pogadać dokładnie jakie są, co się sprawdziło, co się nie sprawdziło itp. Ale jestem już w trakcie kilku takich konwersacji, dlatego nawet nie proponuję, bo na więcej po prostu nie mam czasu :( Tak jak powiedziałam, ja postawiłabym na emolienty i proteiny, może metodę OOMO, ale bez pełnego wywiadu ciężko mi strzelać w ciemno. W każdym razie trzymam za Ciebie kciuki.

      Usuń
    14. Z Kasią już dużo o tym pisałam i też i dużo radziła, jest tak uczynna, że zawsze znalazła czas, ale niestety ona też się przekonała,że moje włosy są nieformowalne.

      Usuń
  2. U mnie chyba nie jest zachowana równowaga PEH ale i tak obecnie włosy mają się dobrze, musze tylko włączyć więcej protein ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mają się dobrze, to nic ma co przedabrzać, włosy łatwo przeproteinować.

      Usuń
  3. Moje włosiaki kiedyś lubiły proteiny teraz muszę na nie uważać i nie stosuję ich częsciej niż raz na dwa tygodnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko włoski zadowolone, to nie ma co kombinować :)

      Usuń
  4. Tak dzięki Tobie pilnuję tej równowagi. Jest mega ważna tak jak punkty rosy i włoski są piękne. Dobrze, że te mrozy się kończą, bo włosy się buntowały. Jak używam proteiny raz w tygodniu i nawilżacze z emolientami z uwzględnieniem pkt rosy to jest gicik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście kolejność HPE:D zapamiętałam:p

      Usuń
    2. Też tak robię, ale są blogi, gdzie piszą, że koniecznie PHE i też mam mętlik.

      Usuń
    3. W moim przypadku najlepiej HPE :):)

      Usuń
    4. Chociaż ile razy mi się zdarzało najpierw E bo olejowałam a potem na zmyty olej dawałam maskę z H i P lub z samymi H i też nie było wcale źle.

      Usuń
  5. U mnie umiarkowana dawka protein co mycie + co jakiś czas bardziej emolientowy lub emolientowo-humektantowy kompres :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Aniu właśnie, że Ty co mycie teraz używasz protein ;)

      Usuń
  6. Kurczę... Coś mi się wydaje, że przesadziłam z proteinami i chyba przydałoby się dostarczyć więcej humektantów a przede wszystkim emolientów :) Trzeba opracować taki plan... Twój mógłby bardzo mi pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze że mi o tym przypomniałaś. Ostatnio używałam pod rząd trzy razy odżywki z keratyną i moje włosy są klapnięte .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są objawy przeproteinowania, prędzej odżywka Cię obciążyła.

      Usuń
    2. Albo może trzeba je oczyścić ☺

      Usuń
    3. No tak - bo są obciążone.

      Usuń
  8. Ja zaczynam wprowadzać coraz więcej protein. Wcześniej włosy nie tolerowały ich zbyt dużo i za często. Teraz widzę, że po takich proteinowych kuracjach wyglądają całkiem dobrze i co najważniejsze zaczynają znów zmierzać w falowaną stronę z przeszłości. Mam nadzieję, że to wypali, bo fale to coś, co zawsze mnie kręciło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też najfajniejszy skręt po proteinkach :)

      Usuń
  9. Czyli wcześniej miałaś zdrowsze włosy, skoro nie tolerowały protein.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie nic nie działa lepiej niz równowaga PEH ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo - jak mam jakieś złe włosowe dni, to przeważnie z czymś przesadziłam albo o czymś zapomniałam :)

      Usuń
    2. U mnie właśnie ten okres minął! Obstawiam że to przez brak protein ;)

      Usuń
    3. Tak jak ostatnio u mnie - za dużo nawilżaczy, za mało protein ;)

      Usuń
  11. Mam pytanie z innej beczki. Moja cera jest płytko unaczyniona ze skłonnością do rumienienia, cera mieszana. Do demakijażu używam olejek babydream fur mama, rano i wieczorem żel aloesowy Gorvita, dwa razy w tygodniu maska - raz błotko, glinka, alga + maska owsiana. Chciałabym peeling - myśle o enzymatycznym z e-naturalne. Oprócz tego chcę zmienić olejek do demakijazu, bo zapycha mi pory i tu właśnie moje pytanie. Co polecasz do demakijażu? Szukam też jakiegoś żelu. Zależy mi na dobrym składzie, który dodatkowo nie podrażni mojej wrażliwej cery.
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Kochana do mycia twarzy piankę z ecolabu, taką biało-fioletową :) Mają też żele, ale ja na razie używałam tylko tej pianki :) Ładnie, ale delikatnie oczyszcza, nie podrażnia, nie wysusza. ZMywam nią również makijaż oczu ;) Ale jeśli zależy Ci na olejku, to lekki jest słonecznik albo konopny :)

      Peeling enzymatyczny z e-naturalne jest wspaniały :)

      Usuń
    2. A gdzie taką piankę dostanę? Gdzieś stacjonarnie?

      Usuń
    3. U mnie są w kosmyku, może w jaśminie jak masz gdzieś? :)

      Usuń
  12. Ostatnio zrobiłam jednorazowo maskę PEHową, włosy przestały się ciągnąć jak guma. Świetna sprawa :) Maski z ziaji ostatnio wykańczałam z dużą niechęcią, za pierwszym razem zrobiły efekt wow, ale z każdym razem było coraz gorzej. Mają średnie składy. Ostatnio na grupie twarzing było o paście na zaskórniki, przeraziłam się gdy zobaczyłam jej skład. Od razu wyrzuciłam do kosza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie maski Ziaji od pierwszego razu się nie sprawdzały. Jak włosy Ci się ciągnęły jak guma to typowy objaw przenawilżenia.

      Usuń
    2. Ziaje faktycznie mają tendencję to przenawilżania, może przez panthenol ;)
      Do twarzy i ciała rzadko używam czegoś z ziaji, składy faktycznie dość mocno konserwowane i często z parabenami :(

      Usuń
    3. To chyba muszę mieć bardzo suche włosy, bo mnie te maski kompletnie nie nawilżają, ale nie służą, - zupełnie jakbym niczego nie użyła.

      Usuń
    4. Może po prostu akurat ziajowe maski Ci nie służą :)

      Usuń
  13. Oczywiście, ze taki post byłby bardzo przydatny. Podejrzalabym przynajmniej jak często myjesz, co i w jakiej kolejnosci używasz.
    Ostatnio tez przenawilzylam włosy. I teraz nad tym pracuje. Dr Sante z argonem prostuje mi skręt. Podejrzewam, ze to akurat sprawka arganu, bo podobne proteiny stosuje i tak nie mam. Dawno temu tez miałam serie z argonem i tez niespecjalne włosy, wiec chyba moje podejrzenia są celne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zmieniło mi na argon. Przepraszam.

      Usuń
    2. Tak mi jeszcze Kochana przyszło do głowy, że ta maska dr. sante może prostować skręt, bo ona dość ciężka jest, jak się jej jeszcze dużo nałoży, ma tam silikony jakieś ;) No chyba że tak działa na Ciebie olej arganowy :)

      Usuń
    3. Silikony mi skrętu nie prostują, nawet wyżej w składzie. Rzadko mnie cos przeciąży. Zużyje ta maskę, bo włosy po niej są ładne, tylko z lichym skrętem, toteż stosuje ja raz na tydzień.
      Chyba dojrzałam do tego, aby proteiny stosować częściej niż raz w tygodniu, ostatnio podjęłam nieśmiałe próby z lekka proteina jako druga w tygodniu i było całkiem ok.

      Jak często myjesz włosy?

      Usuń
    4. W 90% co drugi dzień :) Ostatnio miałam 4 proteinowe mycia pod rząd, ale to przez wcześniejsze przenawilżenie. Nic złego się nie stało, ale moje włosy lubią proteiny ;)

      Usuń
  14. Mimo, że moje włosy proteiny uwielbiają, ostatnio dopuściłam się przeproteinowania... Co zabawniejsze, akurat tamtego dnia zależało mi na dobrym wyglądzie włosów...:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)