piątek, 6 lutego 2015

Żel lniany - przepis ze zdjęciami wykonania krok po kroku i sposoby wykorzystania w pielęgnacji włosów

Witajcie Kochani :)
Kto z nas nie słyszał jeszcze o żelu lnianym - łapka w górę ;) Żel lniany słynie ze wspaniałych właściwości nawilżających, o czym przekonało się już wiele włosomaniaczek i włosomaniaków ;) Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić przepis na żel lniany, po którym zawsze wychodzi on idealny. Przeczytamy też, w jaki sposób popularnego glutka lnianego można wykorzystać w pielęgnacji naszych włosów. Gotowi? Żel lniany - wystąp :D



 Przepis na żel lniany i sposób wykonania:
*2 szklanki gorącej wody



Żel lniany zawsze robię przy okazji gotowania obiadu, ostatnio weszło mi już w to krew :) Przepis jest bajecznie prosty, do garnuszka wsypujemy 2 kopiaste łyżki ziarenek siemienia, zalewamy to 2 szklankami gorącej wody, przykrywamy pokrywką (najlepiej przezroczystą, żeby wszystko było widać) i gotujemy. Od czasu zagotowania liczę 10-15 minut. Uwaga, trzeba przemieszać ze 2 razy, ponieważ ziarenka lubią czasem przyklejać się do dna garnuszka. Pilnujmy też, żeby ogień był naprawdę minimalny, inaczej wszystko może nam szybciutko wykipieć ;) Takie gorące siemię od razu przelewamy przez sitko, nie takie bardzo drobne, bo wtedy może nam nic nie polecieć ;) Na zdjęciu widzicie, jak przecedzam glutka od ziarenek:

 

 I mamy nasz żel, jest gęsty, wstawiamy go do lodówki, gdzie jeszcze bardziej zgęstnieje. Można go zakonserwować, taki czysty, bez konserwantu ma trwałość około tygodnia. Niektóre źródła podają 2 tygodnie, u mnie jednak przeważnie koło 10 dnia już zaczyna troszkę śmierdzieć ;)

Jeszcze gorący glutek, gęsta i idealna konsystencja :)



Wykorzystanie żelu lnianego w pielęgnacji włosów:
Nasz glutek można nam pomóc na kilka sposobów w walce o piękne i zdrowe włosy.

1. Można dodać go do dowolnej, najlepiej emolientowej maseczki do włosów. Łyżka/łyżeczka żelu lnianego na łyżkę maseczki. Potem zmywamy wodą. Włosy powinny być pięknie nawilżone. Opcjonalnie można dorzucić kilka kropel oleju, pamiętajmy, że żel lniany jest humektantem - może puszyć w bardzo suchą bądź wilgotną pogodę - sama zauważyłam jednak, że mnie dużo mocniej puszy gliceryna, niż glutek. Najlepiej żel lniany spisuje mi się z dodatkiem czarnej maski marokańskiej albo kallosa banana z dodatkiem kilku kropel oleju.

2. Warto zrobić z niego płukankę - jest to moja ukochana płukanka :) Na litr chłodnej wody daję od 1/2  do całej szklanki żelu lnianego. Używam do ostatniego płukania. Płukanka ta bardzo ładnie podkreśla i nawilża moje fale. Są takie mięciutkie i mięsiste :)

3. Glutek lniany to świetny stylizator dla loczków i fal :) Jeśli nie lubicie się z drogeryjnymi żelami do włosów, żel lniany może być świetną alternatywą. Nie matowi i nie skleja włosów tak, jak niektóre drogeryjne produkty. Można dać go dużo więcej i ciężko z nim przesadzić :) Moją ulubioną metodą jest wgniecenie większej ilości żelu lnianego w ociekające wodą włosy, nad wanną. Fale są potem mięciutkie i odczuwalnie nawilżone, choć skręt jest nieco słabiej podkreślony, niż przez drogeryjne żele. Warto uważać na niego jesienią i zimą, może spuszyć loczki i fale, ale oczywiście nie musi. Żel lniany można - i warto - zakonserwować, żeby móc bezpiecznie trzymać w łazience. Mój zakonserwowany żel spokojnie stoi sobie miesiąc i nic się z nim nie dzieje. Jak go zakonserwować? Post TUTAJ :)

4. Żel lniany bardzo ładnie nawilża i łagodzi skórę głowy. Ileż to razy miałam podrażnioną i przesuszoną skórę głowy przez agresywne szampony czy wcierki na alkoholu, oj ;) Glutek spisuje się w takiej sytuacji bardzo ładnie, delikatnie, acz skutecznie nawilża i łagodzi skalp. Nakładać go przed myciem, na przynajmniej godzinę. Momentalnie czuję ulgę, lubię kłaść taki zimny z lodówki :)

5. Ostatnimi czasy bardzo lubię olejować moje fale na żel lniany - moczymy lekko włosy, nakładamy sporą porcję żelu lnianego, a na wszystko odpowiednią dla naszych włosów porcję oleju. Trzymamy wszystko 1-2 godzinki i zmywamy. Włosy będą wspaniale nawilżone :) Post o olejowaniu włosów na żel lniany możecie zobaczyć TUTAJ.



Na koniec, przedstawiam Wam moje mięciutkie i mięsiste fale po żelu lnianym :)


Stosujecie glutka? Czy jednak Wam się nie chce go gotować, sama miałam kiedyś ten problem ;) Całuję :*


57 komentarzy:

  1. Stosuję na wszystkie podane przez Ciebie sposoby i świetnie się u mnie sprawdza. Czasami mieszam też żel lniany ze sklepowym, wtedy fale są bardziej trwałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo zapomniałam o mieszaniu z drogeryjnym żelem :):)

      Usuń
    2. U mnie na zdjęciu profilowym, fale po tej właśnie mieszance:)

      Usuń
    3. Piękne, dziękuję że mi przypomniałaś o tym sposobie :)

      Usuń
  2. Zimą stosuję go wyłącznie jako środek łagodzący skalp, no i muszę przyznać, że po dwóch miesiącach mycia włosów szamponem z SLeS dorobiłam się chyba lekkiego przesuszu skóry głowy... Więc glutek pójdzie w ruch. A wiosną z całą pewnością wrócę także do płukanek :) A mam takie pytanie: gdy używasz go jako stylizatora na ociekające wodą włosy, to rozumiem, że nie używasz już potem odżywki b/s?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - kiedy używam go jako stylizatora, to ani przed, ani po nie daję już b/s ;)

      Usuń
    2. Dzięki! PS. Pomysł z mieszaniem żeli też mi się spodobał, na to bym nie wpadła!

      Usuń
  3. Używam, lubię i polecam :) Chociaż robię go wtedy, gdy NAPRAWDĘ mam na to czas :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś nie mogłam się nigdy zebrać, teraz gotuję glutka bardzo często przy okazji obiadu ;)

      Usuń
  4. Ja nigdy nie robiłam, ale mam w planach wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje loczki go uwielbiają jako maska i jako stylizator ;) muszę wypróbować jak sprawdzi się w roli płukanki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciągle planuję wypróbować siemię na swoich włosach. Jak tylko uporam się z zaliczeniami i młynem na uczelni na pewno w końcu po nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uporządkuj sobie sesję i studia i potem szaleństwo :):)

      Usuń
  7. jutro sobie kupię siemię lnianę i wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  8. Pytanie trochę z innej beczki ;). Jak spisał się u Ciebie ten różowy żel z tesco? Bo przeglądając Twoje posty widać go gdzieś tam w tle i mnie zaciekawił. Dobry jest składowo? Wart uwagi? bo cena malutka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że tak dziwnie się spisuje - składowo jest ok, ale słabo podkreśla skręt i lekko oblepia, mimo niewielkiej ilości, jaką nałożę ;)

      Usuń
  9. Właśnie siedzę z kubkiem siemiemia. Bardzo mi smakuje. Nie wiem jak wpływa na włosy, bo to dopiero początek kuracji. Wczoraj robiłam też pułkanke, ale nie przepadam za siemieniem na włosach, bo nigdy nie mam jak zużyć wielkiej porcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek uwielbia pić ciepłego jeszcze glutka, mówi na niego bąbelki :)

      Usuń
  10. Właśnie siedzę z kubkiem siemiemia. Bardzo mi smakuje. Nie wiem jak wpływa na włosy, bo to dopiero początek kuracji. Wczoraj robiłam też pułkanke, ale nie przepadam za siemieniem na włosach, bo nigdy nie mam jak zużyć wielkiej porcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bardzo lubię pić siemię :) Płukankę uwielbiam, możesz z początku dać dosłownie kilka łyżek glutka na litr wody, ja daję dużo więcej ;)

      Usuń
  11. Ja też lubię glutka, ale ostatnio kończy się tylko na jego spożyciu wewnętrzym ;)
    Działanie na włosy podobne (jak nie lepsze) ma na mnie żel Bielenda 3D, więc najczęściej żelu lnianego po prostu...nie chce mi się robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już dawno nic z nim nie robiłam, czas to zmienić:D jako żel się nie spisywał, ale do maseczek był fantastyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, do maseczek jest super, choć u mnie niekoniecznie zimą :P

      Usuń
  13. Glutek to mój ulubieniec.Często go stosuję i za każdym razem zakochuję się w nim na nowo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. O kurczę, jakie to proste! Nigdzie o takim żelu nie słyszałam, tylko u Ciebie na blogu jakiś czas temu pamiętam;) chyba sobie zrobię taki, do maseczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób zrób Kochana, naturalny, a świetny ;)

      Usuń
  15. zapomniałam o tym glucie :D ale będę musiała go zrobić i pomyśleć o wydobywaniu fal z moich włosów na wiosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio przyrządziłam gluta! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie chce mi się go gotować ale ugotuję. Zmotywowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, tylko uważaj, żeby nie wykipiał :D

      Usuń
  18. Kochana ja rowniez glutka gotuje przy robieniu obiadu :D Masz racje, to juz nawyk ;) Zel lniany oczywiscie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. na pewno wypróbuję.. głównie na swoją suchą skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi spuszył włosy ostatnio :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Super wpis :) ja osobiście lubię też pić tego glutka, z dodatkiem np syropu, po jakimś czasie widać efekty nawilżenia nie tylko na włosach, ale cera również się poprawia! Nie spróbowałam jeszcze glutka w formie szamponu, ale na pewno zrobię to w najbliższym czasie! Zapraszam na mojego bloga www.ashantiishere.blogspot.com , dopiero zaczynam, ale zawsze można zajrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię pić glutka, nawet samego :):)

      Usuń
  22. Czytałam gdzieś o dodawaniu żelu do henny.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kasiu, zrobiłam maskę z glutka, maski algowej bez protein i oleju lnianego. Tak jak pisałaś na stronie, trzymałam 2h, nie mogłam jednak zmyć tego wodą :-(. Miałam boby we włosach, musiałam zmyć szamponem Nivea, bo tylko taki mam na dzień dzisiejszy w domu. Zmyłam, ale nie wiem, czy nie odwaliłam syzyfowej pracy :( Czy utrzymuje się po szamponie jeszcze efekt nawilżenia? Jak zmywać glutka w formie maski? Pomóż proszę. Pozdrawiam :-) Edytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, jak mi się udaje wszystko wodą zmywać hehe ;) Najwyżej możesz spróbować zmyć wszyto delikatnym szamponem albo maseczką :) Zależy też, ile glutka dodałaś :) No i olej lniany również mógł zrobić swoje :) Moje włosy po mocnym szamponie prawie zawsze są przesuszone, dlatego wolałabym taką mieszankę zmyć czymś delikatniejszym jednak :)

      Usuń
  24. Kasiu, odpowiesz na zapytanie powyżej??
    Pozdrawiam Edytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam za zwłokę, już odpisałam :)

      Usuń
  25. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Zakupiłam szampon babuszki Agafii z wody brzozowej bez sls, ale z mls :/, tym zmywam maskę i jakoś daję radę :) Pozdrawiam i dziękuję. Edytka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś te babuszkowe szampony przesuszają, za dużo ziółek pewnie ;)

      Usuń
    2. Kasiu, a jak przechowujesz glutka? Włożyłam go (na zimno) do słoika do lodówki. Ile wytrzyma? Można go zrobić więcej i jakoś przechować? Paulina

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...