piątek, 11 grudnia 2015

Stylizacja fal i loków żelem. Żele do włosów - w jaki sposób ich używam - dużo praktycznych porad :)

Witajcie Kochani :)
Od jakiegoś czasu Czytelniczki zadają mi meilowo bardzo wiele pytań na temat żeli do włosów. Pytacie, jak ich używać, w jakiej ilości, co potem z nimi robić, czym zmywać. Chciałabym Wam dzisiaj napisać, w jaki sposób używam żeli do włosów - będzie dużo praktycznych porad, zapraszam :)



1. Po co stylizować włosy żelem?
Zaczniemy od odpowiedzi na pytanie, po co w ogóle stylizować włosy żelem? Żel to często niezbędnik dla właścicielek falowanych i kręconych włosów. Dzięki niemu możemy uzyskać mocniejszy skręt, który dłużej utrzyma się na naszych włosach. Trzyma on również "włosy w kupie" ;), dzięki czemu nie musimy aż tak obawiać się puchu.

2. Jaki żel wybrać?
Kilka lat temu na rynku było kilka świetnych żeli do włosów, pisałam o nich tutaj:
*Isana Męski żel do włosów 
*Joanna Mrożący żel do włosów 
*Octagon Żel do włosów fioletowy Extra Strong
*Syoss Męski żel do włosów wersja power hold
*Syoss Męski żel do włosów wersja max hold
Teraz niestety producenci dodali alkoholu do żelu isany, żeli joanny i bielendy. Chyba tylko żel z lidla  pozostał bez zmian, ale bardzo ciężko do dostać.  Żel octagon z rossmana (fioletowy albo różowy) jest za słaby dla moich włosów, używałam go tylko do reanimacji. Czytelniczki polecają mi żel syoss --> KLIK, jako zastępcę isany i mrożącej joanny. Sama jeszcze go nie używałam, ale oglądnę go przy najbliższej wizycie w rossmanie, bo chyba go tam znajdę ;) Edytuję: żel z syossa spisuje się rewelacyjnie, napisałam o nim już dwa posty: KLIK i KLIK. Można jeszcze kombinować z taniutkimi żelami z lewiatanów czy innych osiedlowych sklepów. Dla mnie są one niestety za słabe. I szczerze mówiąc - jest problem, jeśli chodzi o wybór żelu - ja od siebie polecam jedynie syossa.

3. Kiedy i jak nakładać żel?
O stylizacji moich falo-loczków żelem jest już kilka postów na blogu: Jak stylizuję fale krok po ktoku oraz Jak nakładam żel do włosów krok po kroku. Ale napiszę jeszcze raz pokrótce  kilka najważniejszych punktów ;)

*Po pierwsze: bardzo ważna w przypadku moich fal jest odżywka bez spłukiwania, nałożona na ociekające wodą włosy, pod żel. Jeśli takiej odżywki nie nałożę, żel potem jest mocniej wyczuwalny i czasem daje wrażenie przesuszenia. Początkowo używałam odżywek joanna naturia, zaczęły jednak z czasem dość mocno matowić, przesuszać i tym samym strączkować moje fale. Znalazłam cudowny zamiennik - rozwodniony balsam regenerujący do włosów ecolab z olejem żurawinowym - ostatnio dość często o nim wspominam ;) Jeśli potrzebujecie czegoś cięższego i lekko silikonowego, rozwodnijcie balsam green pharmacy z olejem arganowym - dla mnie czasem jest on za ciężki, ale zdarza mi się go używać. Można rozwodnić także dowolnego emolientowego kallosa, np. omega, cherry, blueberry czy banana :) O doborze idealnej odżywki bez spłukiwania możecie przeczytać TUTAJ.

*Po drugie: kiedy na włosach jest już odżywka bez spłukiwania, powinniśmy delikatnie odsączyć je z wody nad wanną, ale samymi rękoma. Nie ręcznikiem, nie podkoszulkiem, a tylko swoimi dłońmi, tylko chwilkę, żeby jeszcze delikatnie kapały z nich pojedyncze krople wody. Nie żeby woda lała się ciurkiem, ale żeby coś tam troszkę kapało ;) Potem prostuję się, przeczesuję włosy palcami, robię przedziałek i dopiero biorę się za wgniatanie żelu. Wiem, że są osoby, które wiszą cały czas głową w dół i w takiej pozycji nakładają żel, bez przeczesania włosów. U mnie niestety kończyłoby się to wicherkiem i gniazdkiem na czubku głowy nie do rozplątania, zatem wyprostować się muszę.

*Po trzecie: jak już stoję wyprostowana (ależ się powtarzam hehe), biorę się za nakładanie żelu. Wiele osób popełnia ten błąd (sama go popełniałam), że najwięcej żelu nakłada na końcówki, przez co potem mogą one być obciążone albo za bardzo postrączkowane. Sama zaczynam nakładać żel gdzieś od wysokości ucha, potem dobieram maleńkie porcje i schodzę coraz niżej, bez przerwy ugniatając włosy. Końcówki mam delikatne i cienkie, zatem one dostają teraz jak najmniej żelu, przez co włosy nie są tam obciążone ani postrączkowane.

*Po czwarte:  ile tego żelu nakładać? Włosy mam teraz za łopatki i jeśli używam bardzo mocnego żelu, typu joanna mrożąca czy isana, nakładam aktualnie na całe włosy kilka groszków żelu. Jeśli jest to słabszy żel, to troszkę więcej. Jeśli nałoży nam się więcej żelu, a włosy są dobrze przygotowane (nałożona odżywka b/s, włosy dość mokre przed aplikacją żelu i ładnie nawilżone) to udaje mi się bez problemu potem odgnieść strączki z żelu. Staram się jednak uważać z ilością, ponieważ za dużo ilość żelu może obciążyć moje włosy na drugi dzień.

*Po piąte: żeby włosy dobrze wyglądały po stylizacji żelem, same w sobie powinny być w miarę dobrze nawilżone. Przykładowo - kiedy miałam bardzo suche włosy, bo używałam rosyjskich maseczek z ziółkami, włosy nie wyglądały ładnie. To samo, kiedy przesuszyłam je odżywkami joanna naturia. Skręt wtedy również był słabszy i jakby bardziej sztywny, taki nienaturalny i po prostu nieładny. Także pamiętajmy o dobrym nawilżeniu włosów - czasem konieczne jest sięgnięcie po nawilżające półprodukty, jak aloes czy panthenol ;) Większość nawilżających maseczek i odżywek w składzie ma glicerynę - ona przeważnie ładnie nawilża, ale wiele osób mi się żali, że włosy nadal są suche po używaniu takich  glicerynowych maseczek. Polecam wtedy właśnie pokombinować z innymi nawilżaczami. Żel lniany również ładnie nawilża, można na niego olejować, robić płukanki lniane czy dodawać do maseczek --> KLIK.

4. Co potem zrobić z żelem?
Jak już nałożymy żel tam, gdzie trzeba i pougniatamy włosy, możemy wysuszyć je naturalnie lub suszarką z dyfuzorem. Sama osobiście po dyfuzorze mam dużo mocniejszy skręt ;) Bywa, że mocniejszy żel zasycha nam w takie charakterystyczne sucharki - wtedy należy je odgnieść suchymi dłońmi lub jakąś gładką chusteczką czy apaszką. Takim samym ruchem, jak wgniatałyśmy żel :) Jeśli strączki nie odpuszczają po odgniataniu, a nam zostają takie dziwnie powyginane, suche strąki zamiast fal czy loków, to znaczy, że:
a) nałożyłyśmy ogólnie za dużo żelu, albo zbyt mocnego żelu dla naszych włosów
b) pod żelem nie ma odżywki bez spłukiwania (ważne, a często pomijane przez moje czytelniczki)
c) zbyt mocno odciskałyśmy włosy koszulką przed nałożeniem żelu i w efekcie aplikowałyśmy go na zbyt suche włosy (są osoby, które aplikują żel na mocno odciśnięte włosy i jest ok, często jednak to jest przyczyną dziwnie powyginanych i suchych strączków, których nijak nie da się odgnieść)
d) nałożyłyśmy żel na zbyt mało nawilżone włosy i zostały takie suche dziwnie powyginane strączki (również bardzo ważne, a nie tak dawno przeze mnie odkryte) ;)

5. Czym myć włosy, używając żeli? 
Żele w składzie zawierają polimery, które wedle mojej wiedzy należy zmywać mocniejszymi detergentami. Osobiście myślę, że wystarczy mycie mocniejszym szamponem raz na 2 tygodnie, żeby owe polimery zmyć. Chyba, że używamy większej ilości silikonów i innych oblepiaczy, wtedy szampon konieczny będzie częściej ;)


Kiedy stosuję się do tych zasad, mam taki fajny, mięsisty skręt - oba zdjęcia są bez lampy:

A kiedy się nie stosuję, to jest już dużo gorzej (żel nałożony na przesuszone ziołami włosy, z wysuszającą joanną naturią jako b/s pod spodem), zdjęcie z czerwca tego roku ;)

Macie swoje patenty na żele do włosów? Mam nadzieję, że post wyczerpał temat i wyjaśnił wszelkie wątpliwości początkujących fal i loczków :) Całuję :*

42 komentarze:

  1. Podziwiam twoje włoski. Ja moje próbowałam stylizować, ale mam do tego chyba dwie lewe ręce :(. Za każdym razem wychodzi mi jakaś paskudna szopa na głowie i to wcale nie chodzi o przesuszenie ;). Pomimo zachwytu i zazdrości nad Twoimi loczkami ja swoim pozwolę się falować i kręcić kiedy chcą ;) czasami im się zdarzy ładny pojedynczy kręciołek gdzieś z tyłu albo po ślimaczku ładne falowańce :) nie najgorzej się układają więc naprawdę nie mogę na nie narzekać choć czasem marzy mi się burza pięknych loczków :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no pewnie, jak się fajnie układają bez żelu, to nie ma co kombinować ;)

      Usuń
    2. Twoje wyglądają pięknie. Ja zrezygnowalam ze stylizacji ze względu na to że im bardziej się starałam by wyszły loczki tym gorzej to wyglądało;). Choć bardzo wiele moim włoskom brakuje do tego by były tak piękne jak twoje:(. Ale nie będę narzekać najgorsze nie są i tak się sporo poprawiły:). A zostawione same sobie bez stylizacji może szału nie ma ale wyglądają nieźle;)

      Usuń
  2. Nigdy nie używałam żeli do włosów :) Moje są falowane, ale bardzo lekko i kiedy mają taki kaprys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to możesz sobie darować żel ;) Moje włosy im dłuższe tym bardziej się kręcą i muszę je stylizować, koczki ślimaczki już nie wystarczają ;)

      Usuń
  3. potrafisz pieknei stylizowac swoje loki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Pamiętam, że potrzebowałam kilku miesięcy, żeby się tego nauczyć, co chwila coś robiłam nie tak ;)

      Usuń
  4. Bardzo dobre porady, na pewno skorzystam. Dziękuję Ci =*

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam do Ciebie parę pytań :). Włosy rozczesujesz tylko raz i palcami? Gdy miałam dłuższe włosy, ścięte na prosto (przed wakacjami) starałam się czasem stylizować włosy żelem lnianym. Kończyło się zazwyczaj na tym, że choć przed lustrem wyglądały bez zarzutu, po wyjściu z domu prostowały się. Oprócz tego były tak miękkie, że aż przyklapnięte i wyglądały na tłuste (a nie były oczywiście ;)). Musiałam myć je na 2 dzień, podczas gdy normalnie mogę myć co 3, a czasem 4 dni. Aktualnie mam włosy za ramiona, których nie stylizuje w taki sposób, a chciałabym, ale bez skutków ubocznych, które powyżej Ci wymieniłam. Myję włosy wieczorem, więc jak je stylizować i jak spać :o? Za krótkie, aby przełożyć za łóżko, a spanie w chusteczce powoduje brzydkie odgniecenia i klapnięte (niesamowicie miękkie ;)) włosy. Jakieś porady :)?
    Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczesuję raz i palcami, dokładnie tak, czasem zdarza mi się rozczesywać grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami, ostatnio nawet co mycie - nie wpływa to na mój skręt.

      Żel lniany ma to do siebie, że lubi prostować niestety skręt, zwłaszcza delikatniejszych fal. Ja sama tak miewam - najpierw skręt super, po 2 godzinkach siada. Miękkie też lubią po nim być i jakby tłuste - ale to często jak się za dużo da. No ale glutek tak właśnie u niektórych ma.

      A próbowałaś z normalnym drogeryjnym żelem (np, tym syossem) i spać w sucharkach normalnie jak Ci tam wygodnie? Z tym, że rano może być konieczna reanimacja, czyli np. zmoczyć, dougniatać nawet bez niczego i podsuszyć 5 minut dyfuzorem. Niestety fale i loczki trzeba rano często reanimować i sama nic nie mogę u siebie na to poradzić ;)

      Usuń
    2. Rozumiem, dziękuję.
      Próbowałam ze "sklepowym" żelem, ale takim z niższej półki, bo taki miałam w domu i się nie sprawdził w żaden sposób, ale to pewnie przez jego jakość ;). Aktualnie mam suchą skórę głowy. Warto eksperymentować z żelami czy lepiej zaczekać, aż się unormuje wszystko?
      Paula

      Usuń
    3. Te najtańsze mają przeważnie malutko polimerów i to przeważnie PVP, a on może się nie sprawdzać i słabo podkreślać skręt ;) Możesz oczywiście używać żeli, tylko kładź je dalej od skóry głowy lepiej. A jeśli szukasz jakiegoś fajnego oczyszczającego szamponu, który nie wysusza, to bardzo polecam szampon odżywczy bania agafii :)

      Usuń
    4. Dzięki wieeeelkie :)!
      Aktualnie używam Alterry i różnych specyfików mających nawilżyć skórę głowy. Jeśli będę potrzebować zmiany, to wypróbuję ten szampon, który polecasz, bo lubię bardziej naturalne produkty :).
      Paula

      Usuń
    5. Uważaj tylko na szampon z alterry - on często wysusza i podrażnia skórę głowy ;)

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że z nakładania żelu można zrobić cały post :)
    Ja po prostu po umyciu nakładam odżywkę b/s, na to ileś tam wgniecionego żelu potem odgniatam i już.
    Fakt faktem - długo się naszukałam ideału i o nim ostatnio pisałam na blogu - Bielenda Czarna rzepa to u mnie podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie sądziłam, że tak długi post mi wyjdzie ;) Ale chciałam napisać o wszystkim, bo dużo ten żel emocji wzbudza :D

      Lubiłam bardzoooo bielendę, ale teraz chyba alkohol dodali prawda?

      Usuń
    2. Jest, ale w ponad połowie składu i żadnej szkody nie robi :) Jak używałam brylantynę w żelu Joanny, gdzie alkohol denat. był na drugim miejscu to od razu włosy się zbuntowały. Nowej Bielendy mam teraz chyba 4 opakowanie pod rząd i nic :) Jak przed żelem nałożysz odżywkę b/s a po żelu odrobinę oleju to ani końcówki się nie niszczą, ani nic nie wysusza :D

      Usuń
    3. Chyba tylko jedna wersja tego żelu ma alkohol w połowie składu. Z tego co pamiętam to reszta ma na drugim miejscu. Może spróbuję następnym razem jak wykończę zapasy z tą bielendą ;)

      Usuń
    4. Właśnie wydawało mi się, że gdzieś widziałam jedną bielendę, która alkohol miała wysoko. Pooglądam inne, jak gdzieś znajdę, chyba w tesco u mnie były :)

      Usuń
    5. Ten z czarną rzepą ma w połowie - mam już kolejne nowe opakowanie pod rząd i cały czas w tym samym miejscu :)

      Usuń
    6. Będę pamiętać - lubiłam starą wersję czarnej rzepy :D

      Usuń
  7. Witam , powiem coś za co wiele blogerek się na mnie zdenerwuje , a może i nie? :D Dziewczyny moim skromnym zdaniem ważne jest wszystko jeśli chodzi o pielęgnacje włosów ,ale nie czarujmy się mieć naprawdę super loczki to papiloty ,wałki, ewentualnie lokówka . Przykro mi ale suszarka z dyfuzorem ,jest dla osób które są cierpliwe ,ja nie mówię że nie da się , po prostu ,to zależy od włosów dla jednych podpasuje suszarka a dla innych ,co innego i tu jest sekret... Powiem to na sobie , ja muszę suszyć włosy suszarką z dyfuzorem ok 45 min pomyślcie co 2 dzień , całą procedurę zaczynacie od nowa np. taką ,jak Kasia napisała wyżej ,a loki wychodzą jakie chcą ... (próbowałam różnych metod)niestety szkoda mi trochę prądu i całego zachodu , a wyglądacie ,jakbyście nic nie robiły z włosami..ktoś mi może zarzucić ,że to nienaturalne loki bo zrobione , otóż nie moje drogie nawet dziewczyny na blogach piszą ,różne metody koczki ślimaczki ,czy jakieś tam turbany . Włosy falowane , które są podatne na skręt i trochę je podkręcicie nie ważne ,jaką metodą macie włosy falowane / kręcone , a osoby które z natury mają kręcone typy 2c 3a , 3b itd to są osoby o włosach typowo kręconych , i rzeczywiście te Panie nie wkładają ,aż tyle pracy . Tak samo jak są różne włosy proste ,jedne dziewczyny uparcie je prostują prostownicą ,czy na szczotce ( i nikt nie zarzuca ,że ma nienaturalne proste , bo prostownicy użyła , czy szczotki ),a inne mają już naturalnie proste włosy itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czemu mamy się denerwować :)

      Wałki czy papiloty to też świetny wybór, jeśli się sprawdzają - u mnie niestety nie, nie mogę zostawić ich na całą noc, bo rano mam barana :) Ale czasem, nałożone na 2-3 godzinki po umyciu - jest fajnie. Wcale nie dziwię Ci się, że nie masz czasu ani ochoty suszyć 45 minut co drugi dzień - mnie to na szczęście wychodzi jakieś 15 minut suszenia, jak miałam dłuższe włosy, to maks. 20. Ale też nie dosuszam do końca i nie mam bardzo wielu włosów ;) No i jeśli loczki po takim suszeniu nie wychodzą, to tym bardziej nie masz ochoty kombinować.

      Trzeba właśnie znaleźć swoją metodą, swój złoty środek i jego się warto trzymać :)

      Nie wiem, czy ktoś Ci kiedyś po prostu powiedział, że loczki uzyskane dzięki wałkom czy papilotom są gorsze? Ode mnie czegoś takiego na pewno nie usłyszysz ;) Ważne, żebyś była zadowolona ze swoich włosów. A reszta niech mówi co chce.

      Post ten powstał, ponieważ mnóstwo osób stylizuje jednak fale i loczki żelem i ma sporo pytań i wątpliwości, jeśli chodzi o jego używanie ;)

      Usuń
    2. hahaha u mnie też na całą noc baran :D rano na lekko podsuszone włosy papiloty właśnie maks 20 min i juz mam pokręcone a baranka brak ,czasami dłużej trzymam zależy jaki chce skręt :) oczywiście dbam o włosy według zasad do kręconych , bo mam suche ..
      Mój typ włosów jest taki ,że mam podatne na układanie , czyli mogę mieć ,jakie chce , proste , fale , kręcioły , baranka , koki i upięcia:D niestety pielęgnacja , jest u mnie wymagająca ,jak i włosy szybciej się niszczą . A jak czytam ,jak dziewczyny suszą chlodnym nawiewem , to do jutra bym suszyła hahaha mam cienką budowe włosa ,ale sporo na głowie :D

      Usuń
    3. Ja mam chyba takie same - też potrafię zrobić z nich delikatną falę, choć moje im dłuższe, tym bardziej chcą się kręcić. Spróbuję papilotów rano na 30 minut :) Chłodnym muszę suszyć prawie godzinę, najczęściej jeśli używam chłodnego nawiewu, to dosłownie na ostatnie 5 minut, ale i tak przeważnie mi się nie chce ;)

      Usuń
  8. Ty wiesz jak zadbać o swoje loki! Piękne są! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Kochana - i to samo mogę powiedzieć o Twoich blondaskach :)

      Usuń
  9. Fajny pościk ;) mi ten żel syoss służy ostatnio kupiłam na promocji taft power też bez alkoholu w takim innym kwadratowym opakowaniu ;) (o ten --> http://www.rossmann.pl/Produkt/Taft-Power-zel-do-wlosow-250-ml,100363,1837,5796 ) użyłam dopiero chyba 4 razy, ale też zapowiada się przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba nawet Ty mi pisałaś o syossie co? :)
      Tafta też będę sprawdzać, dziękuję bardzo :)

      Usuń
    2. A to jeszcze raz dziękuję :*

      Usuń
  10. U mnie stylizacja to w ostateczności lakier jeśli gdzieś już wychodzę w rozpuszczonych włosach ;) Bardzo fajny poradnik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakieru staram się unikać, chociaż i mi czasem się zdarzy, jak włosy mają wytrwać całą noc :D

      Usuń
  11. Bardzo przydatny post! Wszędzie jest tylko napisane o męskiej Isanie i joannie mrożącej a przecież w składzie jest alkohol :( dlatego znalezienie nowego żelu do włosów (przed włosomaniactwem torturowałam je piankami) było poza moją cierpliwością, ale w końcu zdecydowałam się na: http://www.m-shop.eu/pol_pl_Bielenda-Graffiti-3D-Zel-do-wlosow-MOCNY-z-kwasem-hialuronowym-i-keratyna-niebieski-250-g-5904879002248-17614_1.jpg i jestem zadowolona ;d żel nie jest za ciężki, bardzo przydaje się też jak upinam włosy i nie chcę żeby z kazdej strony sterczały mi bejbiki ;d wtedy je przygładzam tym żelem i wtedy jeszcze pięknie błyszczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba gdzieś widziałam te żele, muszę im się przyglądnąć, bardzo Ci dziękuję :)

      Usuń
    2. Ten żel ma też niestety alkohol i to na pierwszym miejscu :( Alcohol Denat., Aqua (Water), Butylphenyl Methylpropional, Carbomer, Cl 19140 (Acid Yellow 23), Cl 42090 (Acid Blue 9), Hydrolyzed Keratin, Limonene, Linalool, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Panthenol, Parfum (Fragrance), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-69, PVP, Sodium Hyaluronate, Triethanolamine

      Usuń
    3. Ajj, to jeśli tak, to absolutnie nie jest dla mnie ;)

      Usuń
  12. Świetny post. Mam krecone wlosy, pianka je wysuszała, żel mega usztywniał zlepiał choćby nie wiem co. Spróboje Twojej metody z odżywką b/s pod żel:)) A moze mozna pomieszac troszke zelu z odżywką b/s?? Jak myslisz??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam kilka razy, ale zrobił mi tłuste dziwne strąki :) Ale może za dużo dałam odżywki. Pianka też wiecznie mnie przesuszała i takie dziwne miałam po niej fale ;)

      Usuń
  13. A jak to się ma do sztucznego skrętu? Zarówno tego z ciepłem jak i bez?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie czy można po takiej stylizacji zawijać potem włosy w papiloty albo ślimaka? Może wyjść fajnie, utrwalono, albo dziwnie i połamano - zależy od ilości żelu, ale można spróbować ;)

      Chyba że chodziło Ci o coś innego ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)