Odkrycia włosowe 2016 roku :)

Witajcie Kochani :)
Wróciłam właśnie od lekarza, w brzuszku noszę już dodatkowy kilogram, rośnie to dziecię jak na drożdżach - no i nadal utrzymana jest wersja, że to chłopiec - będzie miał Kubuś kompana :) Część z Was prosiła mnie już o odkrycia włosowe 2016 roku - a kilka ich było. Udało mi się znaleźć takie perełki, które już zawsze muszę mieć w łazience, a uwierzcie mi, że moje fale są naprawdę wybredne i wiele produktów im nie pasuje ;) Odkrycia 2015 roku możecie zobaczyć TUTAJ. No to jedziemy :)





Syoss men to największe odkrycie zeszłego roku :) Odkąd do mojego ulubieńca - a był nim męski żel isany - dodali alkohol, bezskutecznie szukałam godnego zastępcy. Musiał on spełniać kilka warunków - przede wszystkim nie mieć alkoholu, nie mieć zbyt wysoko w składzie nawilżaczy (głównie gliceryny) oraz mieć sporo polimerów. Takie żele moje włosy lubią najbardziej. No i znalazłam, poleciła mi go Czytelniczka, za co jestem ogromnie wdzięczna :* Żel syoss men power hold cudownie podkreśla mi skręt, użyty w odpowiednio niewielkiej ilości (obecnie 3 zielone groszki) nie skleja i nie matowi włosów. Czasami robi strączki, ale wystarczy suche już włosy odgnieść rękami i wszystko jest pięknie i ładnie. No i nie puszy mnie, glicerynę ma dalej dalej w składzie - ideał :) Oby tylko nic mi z nim nie kombinowali, kupiłam już kolejną tubkę, na szczęście ze składem jest wszystko w porządku. Napisałam na jego temat aż dwa posty :) KLIK oraz KLIK.

Fitokosmetik maska z olejem cyprysowym, eukaliptusowym i migdałowym 
To moja ulubiona maseczka emolientowa 2016 roku - naprawdę czysto emolientowa, bez grama gliceryny :) W składzie jest kilka wspaniałych olejów oraz olejków eterycznych. Maseczka fitokosmetik z olejami nie ma silikonów, zatem nie będzie dociążać jakoś mega mocno. Moje zdrowe fale jednak bardzo lubią ją za to, że zostawia je mięciutkie, nawilżone, gładkie, takie wręcz jedwabiste w dotyku. No i bardzo ładnie podkreśla skręt, co jak wiecie jest dla mnie ważne. Dla moich falo-loków dociążenie jest wystarczające, dla włosów mocno puszących się i zniszczonych - będzie pewnie za słabe, choć kto wie ;) Pachnie cudnie, nie wymaga półproduktów. Muszę ją sobie znowu sprawić, bo ostatnio mało mam takich czysto emolientowych maseczek. Recenzja, zdjęcia i zachwyty są TUTAJ :) Nie ma gliceryny ani ziołowych ekstraktów - piszę, ponieważ wiem, że są osoby, które nie przepadają za tymi składnikami ;)

Moja ulubiona, proteinowa maseczka 2016 roku :) Nadal mam pierwsze opakowanie, a wszystko przez to, że jest tak piekielnie wydajna. Wspaniale podkreśla mi skręt, dostarcza porządnej porcji protein, nie przesuszając przy tym włosów. W składzie ma wszystko - emolienty, proteiny oraz nawilżacze - no i nie ma gliceryny :D Maseczka na moich włosach najlepiej spisuje się nałożona na maksymalnie 10 minutek, w niewielkiej ilości. Inaczej zdarzyło jej się  włosy obciążyć. Jednak odpowiednio zastosowana zostawia moje fale pięknie i mocno skręcone, gładkie, dociążone, mięsiste i błyszczące. Zachwyty i zdjęcia TUTAJ :) Jak skończę tylko proteinowe zapasy - biorę się za jej siostrę z olejem makadamia.

Ziaja maska wygładzająca z olejem arganowym i tsubaki
Na ziajową maseczkę skusiłam się przy okazji wizyty w Kosmyku - spodobał mi się stosunkowo lekki skład, bez silikonów i gliceryny, za to z moim ulubionym panthenolem. Maska ziaji bardzo ładnie nawilża moje fale, są po niej mocniej skręcone i bardzo miłe w dotyku. Czasem wzbogacam ją dodatkowym olejem, ale to głównie w czasie bardzo niekorzystnej pogody. Moje włosy ładnie, naturalnie dociąża, ale dla mocno suchych, zniszczonych i puszących się może być za słaba - z góry uprzedzam ;) Czaję się na jej kaszmirową siostrę, muszę tylko troszkę te proteinówki dokończyć. To moja ulubiona maseczka nawilżająca 2016 roku. Recenzja i zdjęcia TUTAJ.

Jeszcze nie tak dawno myślałam, że w spisie tym zamieszczę szampon ecolab regenerujący - KLIK. Od kilku miesięcy jednak nieustannie używam szamponu normalizującego i jestem nim wprost oczarowana. To jedyny szampon, który jak na razie odbija całkiem ładnie moje włosy u nasady i przedłuża ich świeżość. Normalnie myję włosy co 2 dni, z ecolabem mogę ten czas przedłużyć do 3 dni. Fakt, że nieczęsto to robię, ponieważ skręt już wtedy nie jest taki ładny, ale szampon naprawdę wyraźnie przedłuża świeżość. Pięknie pachnie, ma sporo ekstraktów roślinnych, które jednak absolutnie nie przesuszają moich włosów na długości - ba, powiem więcej. Długość włosów jest po nim mięciutka, zdarzało mi się użyć samego szamponu i stylizatora i było całkiem fajnie :) Szampon recenzowałam kilka dni temu, KLIK :)

Ecolab olejek jedwabny do włosów
Olejek nie ma jeszcze swojej recenzji, pracuję jednak nad tym :) W składzie owego olejku przeważa olej lniany - bardzo przyjemny olej, chwalą go zwłaszcza osoby o wyższej porowatości. W ecolabie znajdziemy również olej ze słodkich migdałów i kiełków pszenicy. Co ważne - ma on także w składzie hydrolizowany jedwab oraz kolagen. Nie wiem, ile tych proteinek tam jest, sama jednak olejku używam dość często i nie zauważyłam żadnego przesuszenia czy przeproteinowania. Fakt jednak, że po każdym myciu z użyciem olejku ecolab włosy mam ładnie skręcone - czyli te proteiny mogą działać, także uczulam na to ;) Olejek wspaniale wygładza i dociąża moje włosy, są po nim takie jedwabiste i błyszczące, mocniej skręcone. No i pięknie pachnie. Rzadko miewam gotowce, tym razem się skusiłam i nie żałuję. Dla miłośników oleju lnianego :)



Może Cię zainteresować:
Fitokosmetik - skład i rodzaje w jednej tabelce
Czysto emolientowe maski i odżywki cz. I
Czysto emolientowe maski i odżywki cz. II
Maski i odżywki nawilżające - spis
Moje ulubione maseczki nawilżające
Moje ulubione odżywki nawilżające
Delikatne szampony do codziennego stosowania - spis


Ciekawa jestem, jakie kosmetyki zachwyciły Was w 2016 roku, zdradzicie mi? :) Całuję :*



Zaglądnij na mojego instagrama:




29 komentarzy:

  1. Znam tylko maskę Ziaji, ale nie stała się moim hitem. Z włosowych kosmetyków zachwyciła mnie odżywka L'Oreal Magiczna Moc Olejków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zdziwiłam, że stała się u mnie aż takim hitem :):)

      Usuń
  2. Mnie zachwyciły maski kallosa i odżywki alterry. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallosy oj tak, wychwalałam je już wcześniej, chyba w 2015 roku ;)

      Usuń
  3. Oj, znam tylko Ziaję :D U mnie również się spisywała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku mam ochotę przetesować trochę Ziaję ,bo ostatni raz używałam cos tej marki z daw lata temu,a z resztą zazwyczaj kosmetyki które polecasz sprawdzają się u mnie więc pewnie kupie resztę twoich odkryć włosowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i chciałam Ci podziękować bo jakoś swoim blogiem zachęciłaś mnie do zmian i usunełam poprzedniego bloga i piszę od początku na vegancurlyhair.blogspot.com .

      Usuń
    2. Bardzo mi miło Kochana, już do Ciebie zaglądam :):*

      Usuń
  5. Syossa i Dr. Sante uwielbiam:) reszty jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, gratulacje! :)
    Dzięki Twojej recenzji zaczynam testować żel Syoss :) na razie pierwsze użycie i tekst koleżanki z pracy "robiłaś coś z włosami? takie dziś masz mocno pokręcone" ;)
    a używałaś może tych stylizatorów?
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,33118,joanna-professional.html

    https://zielonelaboratorium.pl/produkt/pasta (piszą, że bez SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników i zapachów.)

    https://sklep.delia.pl/pl/p/Zel-do-wlosow-extra-mocny-200ml-CAMELEO/146

    Pozdrawiam!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO, no to bardzo mi miło :) Syoss jest najcudowniejszy, jeszcze kupię tubkę, jakby coś mieli pozmieniać :P

      Nie miałam Kochana kremu z joanny, bo ja w ogóle za kremami do stylizacji nie przepadam ;) Z zielonego laboratorium pasty też nie, skład faktycznie ma super, ale nie wiem, jakby moje włosy na ten cukier wysoko w składzie zareagowały. Ale ogólnie bardzo ciekawią mnie te kosmetyki i kiedyś coś sobie sprawię :)

      Żel delii - miałam dawno temu, tylko taki bordowy, coś mi nie pasowało w nim. Tego podlinkowanego nie miałam :)

      Całuję :*

      Usuń
  7. I jeszcze te 2 mnie produkt interesują jak wypadają pod wzgledem składu:

    http://insightshop.pl/produkt/STRONG_HOLD_ECOSPRAY_lakier_do_wlosow_bez_gazu_INSIGHT_250_ml_131

    https://sklep.bioar.pl/sklep/lotion-do-wlosow-naturalnie-kreconych-oraz-po-trwalej-ondulacji-oway/

    Bo cena trochę powala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z insightu kuszą mnie maski przeokrutnie :) Lakier bez gazu hehe, fajnie się nazywa, z tego co widzę ma od razu alkohol - ja bym nie brała ;)

      Lotion - nie widzę składu, chyba że znowu mnie coś zamroczyło :) Ale cena zabija :P

      Usuń
  8. Trzymam za Ciebie i za malucha kciuki :*

    Ten olej EcoLab mam obecnie na tapecie i bardzo fajnie się spisuje. O moich ulubieńcach musiałabym dłuższą chwilę pomyśleć, ale szampony Vianek, maska Dr Sante i żele Balea na pewno by się tam znalazły :) A tym normalizującym EcoLabem kusisz, oj kusisz...

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie z tym dodawaniem alkoholu do żeli to jest jakaś masówka, już mnóstwo żeli tak popsuto. Nie rozumiem po co. Zresztą miałam latami swój ulubiony tonik do twarzy i co? Teraz po latach patrzę a tam nagle dodali alkohol. Nie rozumiem tych producentów. Ale mam pytanie o polimery. Jaki żel mocny bezalkoholowy prócz tego Syossa je zawiera, znasz jakiś jeszcze? I jak w składzie kosmetyku te polimery się nazywają? Bo nie znam się, a jakbym coś znalazła to chciałabym wiedzieć czego szukać w składach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak :( Z tego, co pamiętam, to właśnie dodali go do isany, do żeli joanny (mrożący był bardzo lubiany) i do bielendy.

      Jest jeszcze syoss cały srebrny i ma sporo polimerów z tego co kojarzę. Na pewno jeszcze jakieś są, wśród męskich trzeba patrzeć i unikać alcohol albo alcohol denat ;) A polimery to np. pvp albo różne nazwy z końcówką polymer albo copolymer ;)

      Usuń
    2. Bo mi zależy na jak najmocniejszym, a wiem po recenzjach w necie, że to co ludzie uważają za mocne to dla mnie jest za lekkie. Czyli po polimerach można poznać, że żel jest mocny? Bo jest męskich dużo, ale dla mnie własnie wszystko za słabe. Dla mnie bardzo sklejone strączki po żelu to konieczność, aby moje włosy w ogóle łapały skręt, potem i tak je odciskam i jest ok. Bo się zastanawiam czy ten Syoss czarno pomaranczowy by sie sprawidzil, tez mialam czarno zielonego i byl za slaby, a rezencje co do tych żeli Syossa są skrajne - jedni piszą, że te żele są bardzo mocne, inni, że słabe. I czy też uważasz, że im bardziej żel sie klei to tym jest mocniejszy? Słyszałam takie opinie, ale nie wiem ile w tym prawdy.

      Usuń
    3. Polimery wysoko w składzie i najlepiej w ilości przynajmniej 2-3 - wtedy żel powinien być mocny :) I z moich obserwacji wynika, że faktycznie jak klejący, to mocniejszy.

      Syoss czarno-zielony jest dużo słabszy od czarno-pomarańczowego, porównam niebawem te dwa żele ;)

      Usuń
  10. Lubię produkty Ecolab, więc może się skuszę na ten szampon, bo moje włosy ostatnio coraz szybciej się przetłuszczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mocno go polecam :) U mnie ostatnio też cała łazienka w ecolabie ;) Jak nie włosowe produkty, to pianka do mycia twarzy czy mydło do ciała :)

      Usuń
  11. Wow, drugi chłopiec! Gratuluję!
    A kosmetyki Ecolab muszę w końcu wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana - oszaleję, 3 facetów w domu :P

      Usuń
  12. Ja od siebie polecam piankę do mycia twarzy EcoLab - jest świetna i baaaaardzo wydajna! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, dlaczego dopiero w tym roku sięgnęłam po olej kokosowy... Ale to zdecydowanie moje odkrycie roku!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)