Mój pierwszy raz z żelem do włosów syoss men :)

Witajcie Kochani :)
Od kilku miesięcy bez przerwy Wam marudzę, że kończy mi się ostatnia tubka wspaniałego żelu do włosów isana men, w czarno pomarańczowym opakowaniu. Była to wersja bez alkoholu, która wspaniale utrwalała moje fale. Została mi porcja na dosłownie kilka razy, na szczęście Kochana Czytelniczka poleciła mi męski żel syoss, który również znajduje się w czarno-pomarańczowej tubie. Wczoraj użyłam go po raz pierwszy i chciałabym Wam opisać moje wrażenia :)

Co dokładnie zrobiłam? Umyłam włosy szamponem barwy, ponieważ były już dość mocno obciążone i nie chciały się kręcić. Następnie nałożyłam mieszankę: kallosa omega, 2 kropel panthenolu, 2 kropel oleju z pestek moreli i 5 kropel keratyny hydrolizowanej :) Potrzymałam wszystko 15 minut pod ręcznikiem, a następnie spłukałam ciepłą wodą.  W ociekające wodą włosy nad wanną wgniotłam porcję 1 rozwodnionego kallosa omega. Zawinęłam włosy na dosłownie 5 sekund w bawełniany podkoszulek, żeby odciekła największa ilość wody. Ściągnęłam go, rozczesałam włosy palcami i zaczęłam wgniatać żel syoss, dokładnie małą łyżeczkę :) Był bardzo lepki, jeszcze bardziej, od męskiej isany i mrożącej joanny. Przy ugniataniu czułam już, jak robią się lekkie strączki. Zaczęłam suszyć włosy suszarką z dyfuzorem. Po wyschnięciu włosów strączki były tak sztywne i twarde, że aż śmiałam się do mojego Wojtka, że zaraz się połamią ;) Odciskałam je z 2-3 minutki w gładką apaszkę, pięknie puściły i zobaczyłam taki widok:

Zdjęcia z lampą, było już późno:

Tutaj zdjęcie strączków, szałowe co? :D

A tutaj włosy rano, już w naturalnym świetle, bez lampy, po porannej reanimacji samą wodą:

Zobaczcie, jak mocno się pokręciły ;) W spodniej warstwie mam aż 4 korkociągi, cała reszta też dużo mocniej się skręciła :) Co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło rano po nocy -  już Wam piszę :) Spałam normalnie w kucyku, rano pomoczyłam tylko włosy, podsuszyłam z 5 minut dyfuzorem i doschły sobie. Znowu powstały lekkie sucharki (nie dokładałam żadnego żelu), odcisnęłam je i powstał znowu bardzo mocny skręt, to ten na zdjęciu powyżej bez lampy. Normalnie na drugi dzień skręt miałam słabszy, a tutaj jest taki sam, jak dnia wczorajszego :) Coś czuję, że szykuje się nowy ulubieniec, bardzo mnie to cieszy. Będę jeszcze kombinować z ilością nałożonego żelu, teraz była łyżeczka, może spróbuję z połową ;)


Zdjęcie żelu, w rossmannie jest jeszcze taki w srebrnej tubie z fajnym składem:
A tutaj skład dla zainteresowanych :) Nie ma alkoholu, nawilżacze przed zapachem.


Pełna recenzja pojawi się za jakiś czas, chociaż już ten post już by za nią uszedł ;) Przetestuję jednak żel dokładnie, oby tylko nic się nie zmieniło. Macie syossa w swoich zbiorach? :) Całuję:*

54 komentarze:

  1. Muszę wypróbować. ; ) nigdy nie używałam żadnych żeli stylizacji do loków. ; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje fale bez stylizatora nie są takie fajne :):)

      Usuń
  2. Nie używam takich produktów, bo nie mam loków, ale Twoje jak zwykle szałowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszś sprawdzić na swoich lokach, pozdraiwma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie tak fajnie, jak u mnie ;)

      Usuń
  4. Cudowny efekt, chyba się rozejrzę za nim =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio widzialam go w promocji w rossmannie za 9,99zl, moze jeszcze bedzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za tyle go kupiłam :D Potestuję jeszcze i jak się sprawdzi, to biorę ze 3 tubki :D

      Usuń
  6. Aaa efekt boski! Ja mam jeszcze mnostwo swojego ukochanego Balea, ale dobrze wiedziec ze jak mi sie skonczy to nie musze lapac samolotu do Czech albo Nimiec zeby uzupelnic zapasy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o tym żelu balea, ale chyba nie będę szukać już żadnego innego, niż syoss :D Ciekawa jestem, czy też byś go polubiła ;):)

      Usuń
    2. Spokooojnie, jego tez na pewno sprobuje, sesese :D Wszystko w swoim czasie ^^

      Usuń
  7. Piękny skręt! <3
    Oj kusi mnie...chyba spróbuję zdradzić moją Bielendę - może pokręcą się tak pięknie jak Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że go polubisz :)
      Choć na pewno robi dużoooo mocniejsze strączki, niż bielenda i trzeba dłużej odgniatać - ale efekt jest tego warty ;)

      Usuń
  8. Wow... Pięknie! U mnie takie mokre strączki zwiastują ładny skręt :) właśnie kończę mój żel z Joanny, a cos czuję, że następny będzie właśnie ten :) Gratuluję odkrycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też :):) Zdaj relację, jak się na niego skusisz i popróbujesz już ;)

      Usuń
  9. Obojętnie, co tam nałożysz na włosy - zawsze są piękne. A ten kolor... oryginalny. :)
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudnie się pokręciły, nie mogę się na nie napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Kochana ;) Komplement od Ciebie to zaszczyt, uwielbiam Twoje gęste fale :)

      Usuń
  11. Super się pokręciły, ja w sumie mogłabym kupić jakiś delikatny żel, ale nie wiem jaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemny i delikatniejszy jest żel cien, czarno-zielony, z lidla :)

      Usuń
  12. Fajny ten żel:) Niestety ja już nie mam nawet fal, więc nie używam takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, aż tak się wyprostowały? Moje po silikonach tak mają ;)

      Usuń
  13. Czy to mozliwe, zeby przez zbyt czeste olejowanie wlosy zroily mi sie jakies takie suche na koncach? Przez ostatni tydzien olejowalam codziennie olejem kokosowym loton i na poczatku byl efekt wow, a teraz jakies takie suche koncowki mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli olej jest źle dobrany, to jak najbardziej ;) Kokos często źle się spisuje na początku olejowej przygody, postawiłabym bardziej na olej z pestek winogron czy chociażby słonecznik ;) Albo olej z rossmana, oliwka babydream fur mama czy ta dla dzieciaczków ;)

      Usuń
    2. Tylko ze przy pierwszych 3 codziennych uzyciach tego olejku mialam wlosy jak z reklamy,dopiero teraz przy 7 codziennym uzyciu mam jakies wysuszone koncowki :<. I to mnie wlasnie dziwi, bo poczatek byl idealny.

      Usuń
    3. Bo z kokosem to często tak jest - ja miałam dokładnie tak samo. Pierwsze 2 czy 3 użycia - boski olej. Potem susza i puch :) Teraz go lubię, bo spadła mi porowatość, ale też nie mogę używać co mycie, bo jest lekki puszek ;) Spróbuj teraz nawilżyć włosy - jakiś inny olej na np. żel lniany, a za jakiś czas jedno olejowanie kokosem. Może się sprawdzać tak raz na 2 tygodnie na przykład ;)

      Usuń
    4. Tak spróbuję, dziękuję za radę :)

      Usuń
    5. Kokos zrobił, co miał zrobić, a teraz wysusza, też tak miałam na początku mojej włosowej pielęgnacji. Szał po kilku pierwszych użyciach, a potem kiepsko. Teraz raz na jakiś czas olej kokosowy działa świetnie, ale nie mogę go używać częściej niż raz na miesiąc. Faktycznie, Kasia radzi dobrze - spróbuj innych olei :)

      Usuń
  14. slicznie sie pokręciły! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. najbardziej mi się podobają na drugi dzień po reanimacji wyglądają bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również najbardziej się wtedy podobały ;):)

      Usuń
  16. Oj tak strączki są po nim mocne :D ale ja akurat to lubię bo kładę się w nich spać, rano odgniatam co trzeba i są nienaruszone ;)
    Śliczne są te loczki <3
    Mam nadzieję, że będzie godnym zastępcą isany której ja niestety nie zdążyłam przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dziś dałam tylko pół łyżeczki i strączki słabsze a gdzieniegdzie w ogóle ich nie ma, nie wiem, czy to przetrwa noc ;) Najwyżej rano zreanimuję je znowu.

      Isana troszkę słabiej utrwalała i słabsze loczki robiła :)

      Usuń
  17. Kasiu,dopiero zaczynam swoją przygodę ze świadomą pielęgnacją włosów. Mam włosy falowane i po wstępnym i trochę na razie pobieżnym przeczytaniu Twojego bloga już wiem, że źle je pielęgnowałam. Pragnę je teraz zaakceptować i zadbać o nie lepiej. Napisz proszę (może to już gdzieś jest na blogu) co to znaczy, że je odciskasz w apaszkę? Jaka ona powinna być: bawełniana czy poliestrowa, a sucharki się jakoś ściąga? Twoje włoski są cudowne, dąże do takich. Wykonujesz tu kawał dobrej roboty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apaszkę to mam taką starą, gładką, nie wiem nawet, co to za materiał ;) Może być też zwykły bawełniany podkoszulek, ważne by nie był to ręcznik frotte ;) W podkoszulek czasem też odciskam.

      A co to znaczy? Przechylam głowę na boki i przez ten materiał tak jakby te włosy zgniatam po kilka razy - ten sam ruch, jak wgniatasz żel. Takim samym ruchem się go wygniata ;) Jak się tak włosy przez materiał pougniata, to te sucharki przestaną być sztywne i ukażą się piękne fale/loki.

      Można też odciskać samymi dłońmi, mi jednak wygodniej i szybciej przez chustkę albo bawełniany podkoszulek :)

      Mam nadzieję, że jasno wytłumaczyłam, a jak nie rozumiesz, to napisz, spróbuję inaczej :):)

      Usuń
    2. Dzięki. Na pewno wypróbuję ten sposób.

      Usuń
    3. Napisz w wolnej chwili, jak wyszło ;):)

      Usuń
  18. Czy rozwodniony kallos blueberry nada się jako odżywka b/s?

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdzie w Krakowie dostanę maskę Scandic Fruit? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krakowie na zamojskiego 43 była taka hurtownia AIDEM, chyba nadal jest i tam scandic powinien być :) Są też inne fajne kosmetyki :)

      Usuń
  20. Heja Kasiu, wpadłam popatrzeć na Twoje piękne włosy, pozdrawiam ciepło :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Może w końcu kochana trafiłaś na idealny żelik!:))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)