czwartek, 10 marca 2016

Dr. Sante - maska do włosów z olejem arganowym - dociążające, proteinowe cudo :)

Witajcie Kochani :)
Jak zapewne pamiętacie - moje fale uwielbiają emolienty. Bardzo lubią także hydrolizowaną keratynę, nie przepadają jednak za nadmiarem nawilżaczy, a zwłaszcza gliceryny. Kiedy zauważyłam na półce w drogerii maseczkę Dr. Sante, od niechcenia zerknęłam na skład. Ten naprawdę mnie zachwycił, wrzuciłam pudełeczko do koszyka, zwłaszcza, że 300ml kosztowało dosłownie 8zł :) Początkowo nie do końca mogłam się dogadać z doktorem Sante, znalazłam jednak na niego sposób, ale o tym napiszę Wam w dalszej części posta - zapraszam na recenzję ;)





Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Triceteareth-4 Phosphate, Cyclopentasiloxane, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Lactic Acid, Amodimethicone, Trideceth-10,  Polyquaternium-10, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Ci 19140, 
Ci 15985, Ci 42090.

Skład jest bardzo ładny, emolientowo-proteinowy, z niewielką dozą nawilżaczy. Ale po kolei - po wodzie mamy emolient, antystatyk, odparowujący silikon, olej arganowy i zestaw protieinek - hydrolizowaną keratynę, hydrolizowane proteiny soi oraz pszenicy. Dalej nawilżający panthenol, sok z aloesu, kwas mlekowy. Następnie lżejszy silikon, kondycjoner i zapach. 

Skład jest jakby stworzony dla moich włosów - są emolienty i lżejsze silikony, do tego lubiane przeze mnie proteinki i w mniejszej ilości nawilżacze - też ulubione :) Brak gliceryny i glikolu - to lubię :D Skład jest bardzo zrównoważony - znajdziemy tutaj i emolienty, i nawilżacze, i proteiny.

Konsystencja i zapach:
Maseczka ma bardzo przyjemną, gęstą i kremową konsystencję - jak na prawdziwą maseczkę przystało. Widać, że jest ona bogata i odżywcza. Produkt pachnie bardzo przyjemnie, lekko słodko i jakby karmelowo, kolor przypomina taki słodki budyń, same zobaczcie ;)

Opakowanie:
Maseczkę otrzymujemy w porządnym, twardym opakowaniu o pojemności 300ml. Zawsze to o 50ml więcej, niż standardowe 250 ;) Słoiczek bez problemu się odkręca, dobrze leży w dłoni, nie jest tak duży i nieporęczny, jak litrowe kallosy ;)

Działanie:
Powiem Wam szczerze, że początkowo maseczka troszkę mnie obciążała - nakładałam jej po prostu zbyt wiele. Mam delikatne, dość cienkie fale, a taki odżywczy, emolientowo-silikonowy zestaw robił swoje. Odkąd jednak używam teraz dosłownie niecałej łyżeczki maseczki - jesteśmy z Dr Sante najlepszymi przyjaciółmi ;) Maseczka wspaniałe, ale to wspaniałe podkreśla mi skręt. Same włosy są w dotyku cudowne - gładkie jak jedwab, dociążone, ale nie przeciążone, a do tego tak cudownie miękkie i nawilżone, że cały czas ich dotykam :) Stosuję ją 1-2 razy w tygodniu, coby włosów nie przeproteinować ;) Świetnie się spisuje zaaplikowana pod ciepły czepek i ręcznik. Nie potrzebuje długich minut na to, by pokazać swoje cudowne właściwości - 5-10 minut na głowie wystarczy. Ja jestem zachwycona - uważajmy jednak, ponieważ ma proteinki, a te w nadmiarze mogą przesuszyć włosy i zrobić z nich sianko.

Pokazuję Wam tradycyjnie zdjęcia :) Bardzo udane dwa włosowe dni po Doktorze Sante:
 Po lewej zdjęcia bez lampy, po prawej z lampą, światło było do duszy ;)

Na pewno następnym razem kupię litrowe opakowanie - dawno żadna maseczka nie zachwyciła mnie tak bardzo, to będzie moje odkrycie maseczkowe 2016 roku :) Skuszę się też na jej siostrę z olejem makadamia, na razie na to mniejsze opakowanie.

Miałyście już coś od Doktora Sante? :) Chciałabym Was jeszcze o coś zapytać - czy nie męczą Was tak zdjęcia moich włosów po konkretnych recenzjach i czy są one przydatne, czy jednak sobie darować? Bardzo często robię takie zdjęcia, żeby wiedzieć, jak co działa, ale chciałabym wiedzieć, czy dla Was również są one przydatne :) Całuję i pozdrawiam - niech przyjdzie wreszcie wiosna :D

41 komentarzy:

  1. Ja uważam że zdjecia pod postami są bardzo przydatne bo każdy na własne oczy może zobaczyć jak dany produky spisał się u Ciebie :) ps. Nie znam tej firmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za opinię :)
      A to firma, która produkuje kosmetyki green pharmacy :)

      Usuń
  2. Mam ją też, ale nie byłabym sobą gdybym nie wzięła litrowego opakowania :D u mnie trochę obciąża jak olejnuje, albo myje czymś lekkim, ale po SLS-ie super ;) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz Kochana tyle włosów, że litr pewnie zaraz zejdzie :D
      Ona jest super faktycznie po SLS, od razu włosy wyglądają lepiej :)

      Usuń
  3. Widziałam już jej recenzje, zdania są podzielne :) Ja bardzo chcę ją wypróbować, ale na razie konsekwentnie zużywam zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moich zapasów na szczęście już nie tak wiele, nie licząc 2 litrów kallosów ;)

      Usuń
  4. W ogole nie kojarze tych kosmetykow stacjonarnie. W jakiej drogerii kupilas? Co do zdjec to oczywiscie jestem bardzo na tak :) ps. Czy tam w tle mieszka jakis chomiczek albo swinka morska? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Kochana, kupiłam w jasminie chyba ;) Tam takie perełki akurat są i kallosy wszelkie wielkie :)

      Hehe, w tle jest chomiczek Stefan ;) Zawsze go widać na zdjęciach, ale tylko tam mam dobre światło ;)

      Usuń
    2. Są także w "leklerku" (nie pamiętam jak to się pisało). Teraz nawet w promocji po 5,99. Nie wiem do kiedy ale kupiłam wczoraj. Normalna cena 7 z groszami. Są też dwie pozostałe serie: makadamia i z keratyną.
      Dziękuję Ci Kasiu za kolejną bardzo pomocną recenzję bo to właśnie po niej zdecydowałam się ją wypróbować. Wcześniej jakoś mnie do siebie nie przekonała. Właśnie ją testuje pierwszy raz :)
      Basia

      Usuń
  5. miałam kiedyś maskę z keratyną i fakt działała ale bezpośrednio po jej użyciu miałam siano dopiero jak je ogarnęłam, włosy były naprawdę piękne. Jednak nie o to chodzi, żeby tyle się z tym mordować :D moje włosy z kolei wolą nawilżacze niż proteiny, nawet sprawdzałam czy mi się może nie wydaje, tym sposobem przeproteinowałam włosy, 7cm do ścięcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nieciekawie ;) Moje lubią proteiny bardzo, ale tak 1, maks. 2 razy w tygodniu i najlepiej z nawilżaczami i emolientami :)

      Usuń
  6. Kusi mnie ta maska, ale muszę się opanować jeszcze przez miesiąc może dwa 😉. A zdjęcia są potrzebne moim zdaniem. Na własne oczy możemy zobaczyć efekty i przy okazji popodziwiać twoje śliczne włoski ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za wypowiedź - czyli jednak zdjęcia muszą być :D

      Usuń
  7. Oj kusisz znowu. Muszę się za nią rozejrzeć =) A włoski po niej wyglądają ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję - a maseczkę bardzo polecam :)

      Usuń
  8. Rzeczywiście pięknie się prezentują :) Mam ją w zapasach, planuję testy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, ciekawa jestem, jak się u Ciebie spisze, pewnie będziesz mieć świetny skręt :):)

      Usuń
  9. Całkiem możliwe, że skuszę się na nią przy następnych zakupach z Lawendowej Szafy, chociaż z tej firmy jest ostatnio dużo nowych kosmetyków do włosów, więc może jakaś nowość też wpadnie mi w łapki. :) Uwielbiam Twoje loczki, zawsze są takie zadbane i pięknie wyglądają. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio wyczaiłam jeszcze jedną proteinową od doktorka :D
      Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  10. Nie wiedziałam o istnieniu tego cuda :D Zacznę się rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, dla mnie jest świetna, choć wiem, że sporo osób nie przepada za proteinami :)

      Usuń
  11. Apoloniapolia10 marca 2016 22:18

    Kupię. A zdjęcia muszą być. To ideał, do którego dążę.

    OdpowiedzUsuń
  12. moje włosy muszy, zarówno ta jak i w sprayu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, może to kwestia proteinek jednak.

      Usuń
  13. Kasiu, czy jest gdzieś na Twoim blogu spis odżywek i masek, które nie zawierają silikonów?
    Czy jakieś możesz zarekomendować?
    Masz piękny skręt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nie ma takiego spisu Kochana, ale na pewno zrobię :)
      Mogę polecić z bezsilikonowych na pewno odżywkę mythos z miodem i soją- ta ma proteinki, odżywkę garniera z olejem kokosowym i masłem kakaowym, kallosy emolientowe - niby mają silikony, ale większość po zapachu i moje włosy ich tam praktycznie nie czują ;) Maski OMIA - ale te mają polyquaternium, czyli oblepiacz jakiś jednak jest. Niewiele tego jest niestety z tych, które lubię, ale na pewno coś takiego stworzę :) Oo, jeszcze maska aloesowa naturvital, ale to nie na każą pogodę ;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :)
      Choć może na razie z odstawieniem silikonów poczekam, bo dopiero zaczynam, swoją przygodę z prawdziwą pielęgnacją kręconych. Ostatni rok to szczotka, suszara i cement termiczny...
      Ale wczoraj przywlekłam całą siatę kallosów, biovaxów i reszty, którą polecasz.
      W ogóle to wielkie dzięki za ten blog. Jest cudowny. Czytam go od kilku dni i bardzo żałuję, że nie trafiłam na niego kilka lat wcześniej.

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę Kochana :) Nie ma czego żałować, na pewno uda się wiele wycisnąć z Twoich loczków :)

      Usuń
  14. Nie chcę być nie miła ,ale ciśnie mi się na usta ,pytanie czy Ty się kąpiesz w tych odżywkach? bo nie tak dawno pokazywałaś 5litrów kallosów , a tłumaczenie ,że odlałaś siostrze jest słabe naprawdę słabe, i coraz mniej wierzę ,że naprawdę je zużywasz. JA mam scandic litr i kallosa litr myje włosy codziennie naprzemiennie po dwa razy i jeszcze nie doszłam do połowy , więc musiała byś myć włosy trzy -cztery razy dziennie po trzy łyżki sotłowe wielkość porcji żeby je tak szybko zużywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy ja napisałam, że je wszystkie już powykańczałam? :) Poza tym nie musisz mi wierzyć, to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Swoją drogą - kąpanie w kallosach - to mogłoby być dobre :D Pozdrawiam

      Usuń
  15. Żal, ja mam Kalloca Czekoladowego w litrowym opakowaniu od miesiąca i życzyłam już połowę. A używam go tylko do emulowania oleju lub jako pierwsze O w OMO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że kallosy bardzo szybko się zużywają? :)

      Usuń
    2. Moim zdaniem odpowiednio się zużywają. Ja sobie kallosów nie żałuję w związku z czym starczają mi na długo, ale nie na za dlugo.

      Usuń
  16. mam i ja :) i lubie :) i kapie moje włosy w odzywkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. dzięki Tobie zakupiłam maskę,już jakiś czas pojawiła sie w naszym osiedlowym sklepie.Powiem jedno.Dla mnie również cudo.używam jej namiętnie,poprostu po niej wlosy jakoś pięknie się układają(też mam krecone) oczywiśice trzeba uważać na proteiny ale jak na razie jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała jest prawda ;) Ja z nią ze dwa razy przesadziłam i miałam lekko suche włosy, bo to jednak proteinki, a używałam z tej radości co drugie mycie ;) Teraz stosuję ją rzadziej i jest przecudowna :)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...