czwartek, 20 sierpnia 2015

Emolientowe maski i odżywki idealne na upały + plan pielęgnacji włosów na upalne dni

Witajcie Kochani :)
Uff, upały na szczęście minęły. Moje włosy przez kilka pierwszych, gorących dni wyglądały dość nieciekawie. Były bardzo suche, spuszone i matowe. Jak nie moje ;) Postanowiłam odstawić całkowicie proteiny i nawilżacze, a skupić się jedynie na mocno emolientowej pielęgnacji. To był strzał w dziesiątkę - już po drugim, mocno emolientowym myciu włosy wyglądały o niebo lepiej. Podejrzewam, że włosy o niższej porowatości niekoniecznie odczuły zły wpływ wysokich temperatur i naprawdę wysokiego punktu rosy (17-18 stopni) - jednak moje średnioporowate falowańce nie były zachwycone ;) Wiem, że wiele z Was również miało w czasie ostatnich kilkunastu dni duży problem z włosami. Pokazuję zatem, które konkretnie emolientowe produkty pozwoliły moim falom odetchnąć ;) Napiszę też taki przykładowy plan pielęgnacji na upalne dni, żebyście mogły się zorientować, kiedy czego używałam - zaczynajmy :)




Mój emolientowy arsenał:
Byłam tak zaniepokojona stanem włosów, że aż postanowiłam kupić w Kosmyku mój cudowny balsam planeta organica afryka z olejem arganowym - spisał się jak zawsze znakomicie i już po pierwszym użyciu włosy wyglądały lepiej :) Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. W użyciu był również balsam z tej samej serii, jednak z olejem makadamia. Spisał się troszkę słabiej, niż arganowy brat, jednak i tak bardzo go cenię i polecam wypróbować :) Moja opinia znajduje się TU. W całym tym odżywczym arsenale nie mogło zabraknąć wspaniałych emolientowych kallosów - blueberry, omega oraz cherry. Służyły mi one jako takie bazy, które wzbogacałam sporą ilością oleju bądź kapką oleju lanolinowego. Emulgowałam nimi również olej, a także myłam włosy. Z pewnością w czasie upałów dobrze spiszą się inne emolientowe produkty, uważajmy jednak na humektanty - te wbrew pozorom, w trakcie takiej pogody mogą nam zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Sama z nawilżaczy w ostatnich kilkunastu dniach tolerowałam jedynie aloes i to koniecznie pod olej :) Tutaj dla przypomnienia spis czysto emolientowych masek i odżywek: KLIK i KLIK.


Przykładowy plan pielęgnacji na upalne dni:
*olej awokado nałożony na maskę biovax z aloesem/kallosa aloe
*zemulgowanie oleju kallosem cherry
*mycie włosów płynem facelle
*kallos blueberry z kilkoma kroplami oleju awokado
*serum silikonowe na końcówki

*mycie włosów balsamem mrs. potters
*balsam planeta organica afryka z olejem arganowym
*serum silikonowe na końcówki

*olej z orzechów ziemnych na suche włosy
*zemulgowanie oleju kallosem omega
*mycie włosów szamponem hipp
*balsam planeta organica afryka z olejem makadamia 
*serum silikonowe na końcówki

*mycie balsamem mrs. potters
*kallos blueberry+kilka kropel ulubionego oleju+minimalna ilość oleju lanolinowego (pół małego paznokcia)
*serum silikonowe na końcówki


To takie przykładowe zestawienia - dla części włosów to za dużo i ciężko - ja z natury mam suche fale o średniej porowatości, które nie znoszą upałów i zim - musiałam je tak dopieszczać, żeby się dobrze prezentowały ;) Kompletnie odstawiłam proteiny - raz nałożyłam coś z mlecznymi i keratyną na takie suche włosy - efekt był tragiczny ;)

38 komentarzy:

  1. u mnie w upaly spisuje się Kallos Blueberry z łyżką oleju lnianego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos blueberry jest super na upały :):)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe sposoby pielęgnacji i koniecznie muszę wypróbować te balsamy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zwłaszcza ten z olejem arganowym - robi mi niemalże gładką taflę :)

      Usuń
  3. W upały emolienty są u mnie na porządku dziennym :) Ostatnio próbuję nawet mycia odżywką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emolienty w czasie upałów muszą być :)

      Usuń
  4. Gdybym ja to nałożyła na włosy to po dwóch godzinach miałabym taki tłuszcz na włosach, ze szok ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze koniecznie wypróbować te nowe Kallosy :) Moje włosy o dziwo nie odczuły negatywnego wpływu upałów, znacznie gorzej wyglądały w lipcu kiedy było chłodno i wilgotno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje niestety miały się gorzej, ale też troszkę z własnej winy - na takie suche włosy nałożyłam sporo protein i przez kilka myć musiałam je ratować ;)

      Usuń
  6. U mnie też emolienty teraz rządzą, dzięki temu mam już coraz mniej kallosów i będzie można niedługo się skusić na coś emolientowego np. kallos multivitamin :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - również robię miejsce dla multiwitaminki :D

      Usuń
  7. Nie mogłabym użyć Twojego planu, bo nie mam takich produktów, ale pomysł fajny - zawsze można zastąpić te kosmetyki podobnymi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od jakiegoś czasu namiętniej czytam Twojego bloga. Bardzo mi pomógł ogarnąć moje włochy:) (falowane, wysokoporowate). Od lat w sumie używałam olejowania przed myciem, choć z kiepskim rezultatem- nie dobrany do mnie olej (kokos strasznie mnie puszy) dopiero po przeczytaniu Twoich wskazówek ogarnęłam jakoś sytuację i skutki już są widoczne :). Nawet zaczęłam sama eksperymentować w te upały by trochę wspomóc moje włoski i użyłam do olejowania masełka do ciała z aloesem (termin przydatności się kończy;)), bałam się co z tego wyjdzie, ale masełko jest bardzo nawilżające i natłuszczające wiec krzywda mocna by się nie stała, a efekt mnie naprawdę pozytywnie zaskoczył:). Więc dziękuję za naprawdę ciekawe i mądre wpisy, bez których na pewno szła bym w kiepskim kierunku pomimo najszczerszych chęci ;) i czekam na dalsze wpisy. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokos może zrobić więcej szkody niż pożytku :)
      Bardzo się cieszę, że możesz u mnie znaleźć dla siebie coś przydatnego :):)

      Usuń
  9. Ja ciągle olejuję, ale również bardzo często upinam włosy więc jak na razie jakoś żyją :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna ściąga na pielęgnację włosów podczas upałów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam, że się przyda, bo sporo narzekań słyszałam na upały - sama narzekałam :P

      Usuń
  11. U mnie głównie oleje lądowały na włosach podczas tych upałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - u mnie też powinny, tylko nie zawsze się chciało :P

      Usuń
  12. No właśnie u mnie aż tak emolientowo to by nie przeszło. Jako właścicielka włosów średnio-porowatych, kręconych, cienkich I(!!) rzadkich przy takiej ilości emolientow wyglądałabym tragicznie:)

    U mnie jest jakoś na opak bo stosuje końską dawkę nawilżaczy w te upały (oczywiście pamiętam o olejowaniu i ostatnia odżywka przed spłukaniem też jest emolientowa) i to nawet działa. Loki są puszyste ale dociążone. Wygląda to nawet nieźle:) I teraz dzięki Tobie intensywnie testuje olej z krokosza:)

    Ta końska dawka nawilżaczy to serum nawilżające w spreju: srebro koloidalne, gliceryna, aloes, d-panthenol, kwas hialuronowy i mleczko pszczele, odżywka aloes granat z Alterry, i żel aloesowy plus żel do stylizacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście troszkę tych włosów jest, to wszystko zjadły ;)

      Ja chyba wolę mniej puszyste włosy, bo po nawilżaczach są właśnie takie puszyste ;)

      Faktycznie końska dawka nawilżaczy - ale jeśli służy, to tylko się cieszyć :):)

      Usuń
  13. Kasiu dziś pierwszy raz hennuję włosy (Khadi red), pytanko: czy mogę dodać maskę Mila mleczną (proteinową), bo taką akurat mam i mam balsam Potters nawilżający. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba nie zdążyłam, bo już pewnie hennowałaś :)
      Hmm, nie dodawałam nic z proteinami, bardziej bym się skusiła na tego pottersa ;)

      Usuń
  14. używam obecnie Cherry i ją uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię cherry, ale deczko lepiej spisuje mi się jednak blueberry :)

      Usuń
  15. Super Kasiu, ze emolientami udalo Ci sie poskromic wlosieta :) Plan bardzo fajny :) Mnie w sumie ominely jakies wieksze, upalowe kryzysy, ale pewnie tylko dlatego, ze wiekszosc czasu spedzalam w domu (najpierw remont, pozniej chorobsko ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy Ewciu cierpiały nawet w domu :P
      Pamiętam Twój remont ;)

      Usuń
  16. Ah te upały..zarówno ja, jak i moje włosy mamy ich dość :D
    Ja ratowałam się olejem z orzechów włoskich (emulgowany prostym Hegronem ), na koniec emolientowa odżywka Green Pharmacy + serum na końcówki. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny zestaw - u mnie pewnie też by się sprawdził :):)

      Usuń
  17. Kasiu, a u mnie w te upały bardzo dobrze spisywały się maski z Planeta Organica - toskańska i marokańska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marokańską bardzo lubiłam, szkoda, że nie mam jej znowu :)

      Usuń
  18. Mmm kalloski i planeta organica - moje ulubieńce. To prawda upłay dały w kość nie tylko ciałku,ale też włosom. Nawet moje niskoporki wyglądały momentami jak siano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to mnie troszkę pocieszało siostrzyczko ;);)

      Usuń
  19. Tak, tak pamiętam, Ale już koniec z tą niekorzystną włoskową pogodynką:D. Czas na piękno włosowe.

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie z kolei emolienty w postaci oleju na suche włosy co mycie i dużo nawilzaczy i protein. Aloesowy szampon, rosyjska maseczka oraz kwiatowy balsam i ogrom protein mlecznych lub keratyny. Moje włosy raczej nie lubily zbyt dużo nawilzaczy i stronily od protein a teraz chlona kazda ilość �� nie pamiętam kiedy tak dobrze wygladaly, pokochałam upaly��

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)