środa, 3 czerwca 2015

Kallos omega - jak wypadł na tle moich kallosowych ulubieńców? :)

Witajcie Kochani :)
Ostatnimi miesiącami kallosy zaatakowały moją łazienkę - każdy biorę na spółkę z siostrą, zatem nie przytłaczają mnie te litrowe opakowania :) Pisałam już o kallosie banana, blueberry, cherry oraz aloe. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić wersji kallos omega - jesteście ciekawe, jak spisał się na tle moich kallosowych ulubieńców? :)


Kallos omega


Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, Borago Officinalis Seed Oil, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Skład to standardowo już mieszanina emolientu i antystatyku. Przed zapachem znajdziemy jedynie olej makadamia, a już po zapachu olej z ogórecznika oraz 2 lżejsze silikony. Po silikonach - nawilżacz i konserwanty. Skład jest emolientowy :)


Konsystencja i zapach:
Kiedy pierwszy raz otworzyłam to wielkie pudełeczko - byłam oczarowana zapachem. Czuć tu mieszankę gofrów, czekolady, karmelu - słodki, naprawdę ładny. Teraz mam wrażenie, że stracił na intensywności i zrobił się troszkę bardziej chemiczny. Ale nadal jest bardzo przyjemny :) Konsystencja  podobna, jak w wersji banana, cherry i blueberry - dość gęsta, budyniowata, bardzo przyjemnie nakłada się na włosy i miesza z innymi półproduktami.


Opakowanie:
Opakowanie to standardowy, wielki, litrowy kallosowy słój :) Plastik troszkę miękki, trzeba uważać, żeby nie spadł - wersja blueberry niestety spadła mi w łazience i się roztrzaskała w drobne kawałeczki :P


Działanie:
No i na koniec zostawiam sobie najważniejsze - jak maseczka kallos omega spisała się na moich włosach. Przypomnę, że włosięta mam już zdrowe, lekko suche i myślę, że właśnie na takich włosach kallos omega ma szansę dobrze się spisać. Maseczka bardzo ładnie dociąża i wygładza moje fale, acz znam jeszcze mocniej dociążające produkty. Z dodatkiem oleju - jest idealnie. Lekko nawilża, nabłyszcza, przyjemnie skręca, choć nie podkreśla skrętu aż tak mocno, jak wersja banana. Mimo zawartości dwóch lżejszych silikonów - nie obciąża, a moje fale są teraz na obciążenie bardzo podatne :) Dobrze, że nawilżacz ma daleko, daleko w składzie - dzięki temu nadaje się na deszczową pogodę i mnie nie puszy :) Ogólnie jednak mam wrażenie, że kallosy dobrze spisują się na zdrowych bądź lekko suchych włosach, dla bardzo zniszczonych używane solo mogą być za słabe i konieczne będzie ich tuningowanie półproduktami. Ale bardzo przyjemnie się je wzbogaca, są dobrą, gęstą bazą :):) Podsumowując - jestem z tego kallosa naprawdę zadowolona, jednak nie przebił wersji blueberry :)



Tutaj możecie obejrzeć moje fale po użyciu kallosa omega :)


Miałyście już tą słodką, kallosową wersję? A może Was skusiłam :) Całuję :*

34 komentarze:

  1. twoje włosy wyglądają na mega zdrowe. Zdaje mi się że po wszystkich produktach wygladaja pieknie, bo na każdym zdjęciu jakie wstawiasz właśnie takie są ;)

    Polecisz może jakąś maskę bardzo dociążającą? ostatnio na moich włosach 'lekki (no dobra duży) puszek jest;( :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, kallosy na mocne dociążenie będą pewnie za słabe, u mnie wspaniale dociążał balsam planeta organica afryka z olejem arganowym - cudnie naprawdę :)

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że cała seria z arganem jest świetna.

      Usuń
    3. Mnie kusi bardzo jeszcze maska :)

      Usuń
  2. Jak zawsze Twoje włosy mnie zachwycają ,chyba skuszę się na nią tylko muszę trochę zmniejszyć zapasy bo kosmetyki z twojego polecenia zawsze się u mnie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzisz, to bardzo się cieszę, że lubimy podobne rzeczy :D

      Usuń
  3. Właśnie szukam jakiejś tańszej alternatywy dla olejowego Biovaxa - a muszę zrobić zapasy na wakacje, bo w rodzinnym miasteczku mam wyłącznie Rossmanna ;) Chyba wybiorę właśnie tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos tani i dobry - bierz kochana :)

      Usuń
  4. Ja jestem w fazie testowania tej maski ciekawe jak u mnie się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale słodki synek! :) Twoje włosy są tak cudowne, że mozesz nic z nimi nie robic, a wygladaja fantastycznie. Zazdroszczę coraz mocniej. :)
    Czekałam na te recenzje. Moim ulubieńcem nadal jest Omega, wydaje mi się, że ustawił wysoko poprzeczkę. Teraz testuje Cherry, czeka Blueberry. Następne zamówienie to będzie Aloe, Omega (jako pewniak), Banan i Algae (choć tych dwóch ostatnich się boję, najwyżej zużyje do mycia włosów). Wczoraj dodałam do Cherry skrobii. Byłabym zachwycona w 100% gdybym nie musiała suszyć włosów, co zepsuło trochę efekt. Ale spróbuję za jakiś czas i myślę, że będzie miodzio. I muszę też zmienić suszarke.

    Mam plan wytestowac emolientowe Kallosy, potem nawilżające, a proteinowe wątpię, że się sprawdzą. I chciałabym jeszcze maski biovaxa wypróbować. Jak skończę pomarańczowy i z aloesem to biorę do blond i ciemnych. :D Ambitne plany. :D
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synek dziękuje za komplement :)
      Oj, dbać o włosy muszę, inaczej robię się dość suche, takie już są :):)

      Usuń
  6. Kolejny Kallos i znów prosty i podobny skład, dobrze, że różnią się chociaż olejami :P
    U mnie Kallosy szału nie robią, ale będę testować dalej bananowy i algae, może dojdę do jakiś wniosków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawa kallosów prawie zawsze taka sama, ale działają troszkę inaczej na szczęście :D:D

      Usuń
  7. Planuję niedługo zakupić jakiegoś emolientowego Kallosa. Patrząc na skład tego wygląda jak dobra odżywka dla moich włosów na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie,nie skusilas nas.
    Czemu nazywasz swoje wlosy WLOSIETA? masz jakis problem psychiczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy mówi, jak mu się podoba - co nie oznacza, że ma problem psychiczny. ;) Skoro Kasi przypasowało mówić na włosy "włosięta" to zaakceptuj albo zignoruj. To tylko określenie, o co tyle hałasu? Jeżeli Ciebie Kasia nie skusiła to wypowiadaj się wyłącznie za siebie, a nie za innych. Bo jak widać, dla innych jest przekonująca.
      Sandra

      Usuń
    2. W ogóle nie ma co dyskutować z kimś takim ;) To nie jest konstruktywna krytyka tylko czepianie się dla samego czepiania, więc albo mamy tu do czynienia albo z kimś, kto prywatnie nie lubi Kasi i postanowił bohatersko dopiec jej z anonima, albo z zazdrośnikiem, albo po prostu z hejterem, dla którego pisanie negatywnych komentarzy gdzie się da to po prostu sposób na oderwanie od własnego beznadziejnego życia ;)

      Usuń
    3. Dokładnie dziewczyny, nie ma co komentować i wdawać się w dyskusję ;)
      Anonimku - życzę dużo uśmiechu i polubienia siebie samego - wtedy nie ma potrzeby hejtować innym :D Polecam także zajrzeć czasem do słownika synonimów - na naukę nigdy nie jest za późno :)

      Usuń
  9. Ja tego Kallosika uwielbiam <3 U mnie też Kallosów pelno w lazience: 2 Aloe, Blueberry, Omega, Keratin no i dzisiaj dostalam Cherry <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Twoją łazienkę kallosy również opanowały :D

      Usuń
  10. Mam jego odlewkę, ale jeszcze nie używałam :) Żanecie - od której ją dostałam zapach i działanie bardzo nie przypadło do gustu..ciekawa jestem jak spisze się u mnie :) mam nadzieję, że podobnie jak u Ciebie :D
    Piękne loczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzisz, a dla mnie to jeden z najładniej pachnących kallosów, przynajmniej jak się otworzy pudełeczko :):)

      Usuń
  11. Mam w planach skusić się na niego jak tylko zużyję Kallosa Cherry- czyli za jakiś rok, haha! :D Pięknie wyglądają Twoje włoski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że kallosy biorę z siostrą na pół i jeszcze odlewki często robię :):)

      Usuń
  12. Tak jak wyżej, włosy masz cały czas piękne! Jedynie widać minimalną różnicę w skręcie w zależności od zdjęcia ;)
    Kallosy mnie kuszą, ale zupełnie nie wiem który! Obiecałam sobie, że kupię max 2 małe wersje w pl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko się zdecydować co :) Może coś podpowiem - jeśli lubisz się z oliwą, to warto brać bananka - pachnie pięknie i wiele osób go lubi :)

      Na dociążenie - u mnie pięknie spisał się blueberry, z tym, że ma olej awokado, nie wiem, jak na niego reagujesz :)
      Cherry i omega - również ładnie dociążają, ale u mnie mniej, niż blueberry :D

      Na nawilżenie - aloe, warto wzbogacać olejem :)

      Usuń
    2. Dzięki za podpowiedź! Oliwy raczej unikam, ale awokado z proteinami super się u mnie sprawdza.
      Chyba postawię na blueberry i aloes, nawilżenia nigdy dość w moim przypadku ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  13. Może w dalekiej przyszłości się skuszę :), bo mam jeszcze po jakieś 700 ml cherry i blueberry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he, znam ten ból, na szczęście kończę już blueberry, a cherry zostało tak mniej niż pół :)

      Usuń
  14. U mnie niekoniecznie się sprawdził :( może to przez makadamię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może być, czasem właśnie są skargi na kallosa omega, tylko ciężko powiedzieć, czemu. Może faktycznie któryś z olejków nie pasuje :)

      Usuń
    2. stawiam na makadamię, takie konkretne oleje nie sprawdzają się u mnie :(

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...