niedziela, 22 lutego 2015

Kallos cherry - czy spisał się tak samo cudownie, jak moja ukochana jagódka?

Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu dopadł mnie mały kallosowy szał :) Po wspaniałych efektach wersji blueberry - KLIK - postanowiłam sprawdzić, czy wersja kallos cherry z olejem z pestek czereśni spisze się tak samo wspaniale. Jesteście ciekawe, jakich efektów doczekałam się po tym kallosie? Przeczytajcie :)


Kallos cherry


Skład:
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone

Skład jest naprawdę emolientowy - emolienty są dla mnie bardzo ważne w czasie zimowej pory, ponieważ źle znoszę wtedy humektanty :) Zaraz po wodzie znajdziemy emolient, następnie antystatyk, kolejny emolient - tytułowy olej z pestek czereśni. Dalej już zapach, po zapachu dwa silikony - jeden sam odparuje, drugi zmyje się bez problemu szamponem z delikatniejszymi detergentami. Za silikonami - nawilżacz - glikol propylenowy. Jest go jednak bardzo niewiele - zatem maseczkę można nazwać spokojnie typowo emolientową.

Zapach i konsystencja:
Zapach jest już przyjemniejszy, niż w wersji blueberry :) W cherry czujemy tą wisienkę, albo może i czereśnię, dla mnie to bardziej wiśnia :) Jest jednak nieco chemiczna i troszkę mdła, szkoda, że nie ma tu słodkiego, naturalnego zapachu wiśni, ale kallos nie jest mistrzem zapachowych kompozycji ;) Zapachu nie czuć już praktycznie po zmyciu, może chwilkę i to bardzo delikatnie. Konsystencja - praktycznie identyczna, jak w kallosie bananowym i blueberry - budyniowata, gęsta, bardzo przyjemna do wzbogacania i noszenia na włosach.


Opakowanie:
Otrzymujemy litrowy słój z dość miękkie i wyginającego się lekko plastiku. Trzeba uważać w czasie przewożenia, żeby się nie rozwalił, bo zbyt solidnie nie wygląda ;) Jest go strasznie dużo i w ogóle nie ubywa, rozdałam już kilka odlewek i wreszcie coś ubyło ;)

Działanie:
No i przechodzimy do najważniejszej kwestii - działanie kallosa cherry na moich włosach :) Od razu napiszę, że nie spisuje się aż tak rewelacyjnie, jak wersja blueberry. Włosy są bardzo przyjemnie nawilżone i dociążone na długości - końcówki jednak troszeczkę marudzą, nie są idealnie dociążone, jednak nie jest to żaden puch. Chyba jagódkowy brat podwyższył poprzeczkę i spodziewałam się znowu cudów :) Włosy ładnie po niej błyszczą, jak to po emolientach. Kiedy stylizuję je w fale - skręt jest całkiem przyjemny, na szczęście mimo zawartości silikonów - nie obciąża moich falowańców. Nakładam go naprawdę niewiele - pół łyżeczki, więcej nie trzeba :)  Czasem dodaję do niego kapkę ulubionego oleju - wtedy działa prawie idealnie. Bardzo dobrze spisuje się w czasie większej wilgotności - zapobiega puchowi - a ten zdarza mi się w czasie zimy dość często. Próbowałam myć nim także włosy - świetnie zmywa oleje, włosy są po nim bardzo gładkie i nawilżone, dla mnie jednak aż za bardzo - mam zbyt cienkie i delikatne włosy, no i jednak ma silikony - przyklapik na drugi dzień był ;) Jednak suche i zniszczone włosy mogą spróbować :)


Zamieszczam kilka zdjęć, po użyciu kallosa cherry i nocy spędzonej w koczku ślimaku, zdjęcia z lewej bez lampy, jedno po prawej z lampą:


Bardzo polecam miłośniczkom emolientów - mam nadzieję, że spisze się świetnie :) Miałyście już nowe kallosy, czy wszystko przed Wami :) Całuję ;*


80 komentarzy:

  1. Tego jeszcze nie miałam :) mam teraz czekoladowy i bananowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananka bardzo polubiłam, czekoladki nie bardzo niestety ;)

      Usuń
  2. Ja teraz mam Keratin i Omegę, Z koleżanką kupiłam też Milk na pół, ale ona pierwszą testuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o milk, ale coś czuję, że mogłaby się u mnie dobrze nie spisać ;)

      Usuń
  3. Mam Keratin i czaję się na jakąś kolejną :D

    OdpowiedzUsuń
  4. marzą mi się te puszeczki ale taki mam zapas maseczek ze na razie mam je tylko na liscie wish

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też powinnam przystopować już z zakupami :)

      Usuń
  5. Mam tylko wersję mleczną i bananową. Z obydwu jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mlecznego dobrze nie wspominam ;)

      Usuń
  6. Ja jeszcze nie wypróbowałam żadnego :) Zobaczę czy w ogóle się skuszę ;) Jak skończę Romanticę to zamówię Kallosa Latte, w międzyczasie planuję też zakupić jednego z Biovaxów :) Nie wiem więc czy nie przesadzę z odżywkami jak dorzucę do tego jeszcze Blueberry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którego romantica masz ? :) Ja miałam jednego, ale bardzo się nie polubiliśmy ;)

      Usuń
  7. Dziś się właśnie zastanawiałam nad zakupem jednej z tych masek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle tych nowości, że nie wiem na co się zdecydować :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupiłam z twojego polecania tą jagodową wersję ale póki co musi poczekać bo mam do zużycia odżwykę YR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie napisz, jak się spisuje, jak już ją wypróbujesz :)

      Usuń
  10. Czekałam z niecierpliwością na tę recenzję :D kusi mnie jeszcze wersja z algami i omega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego regularnie używałam, żeby szybciutko zrecenzować :):)

      Usuń
  11. niestety muszę czekać na wyprawę do Hebe i dopiero wtedy kupię sobie kolejnego Kallosa, bo mi się właśnie ostatni kończy :c jak się uda to może ten wiśniowy upoluję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, choć odrobinkę bardziej kocham blueberry ;)

      Usuń
  12. Z Kallosów miałam tylko tę mleczną, litrową wersję. Chyba w końcu skuszę się na jakiś owocowy :) Nie lubię tego chemicznego zapachu wiśni, więc to raczej nie będzie ten :D Chciałabym wypróbować coś nowego o właśnie bardzo emolientowym składzie, może masz jakichś innych ulubieńców? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapaszek mógłby być nieco ładniejszy, szkoda, że kallosy pachną przeważnie tak dziwnie :)
      Z emolientowych rzeczy to najbardziej polecam serię planeta organica afryka, tylko trzeba znaleźć w składzie swoje ulubione oleje ;)

      Usuń
  13. Odkąd pisałaś o oleju z pestek wiśni chodzi on za mną cały czas, najwyższa pora go kupić, albo przynajmniej tego Kallosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie błyszczą twoje włoski :) Ja napewno jeszcze sięgne po jakiegoś Kallosa jak tylko wykończę Banana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki piękny skręt po ślimaczku! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszędzie kuszą jagodowymi, wiśniowymi i bananowymi Kallosami, będzie trzeba się w końcu skusić :) Aktualnie używam maski czekoladowej i jestem zachwycona ^^ tylko zapach mógłby się utrzymywać nieco dłużej na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u mnie czekoladka nie spisała się za dobrze ;)

      Usuń
  17. mam ochotę i na tę maskę i na tą jagodową :D u mnie algi, jak masz ochotę poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę patrzeć :) Mam odlewkę algowego, ale coś się nie mogę przekonać do użycia ;)

      Usuń
  18. ja kurcze mam tylko mleczny. Muszę wypróbować w końcu innych wariantów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczny niestety nie przypadł mi do gustu :)

      Usuń
  19. ja jej nigdze nie mogę dostac :( na razie kończę bananową

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w hebe nie było, ale są w takiej niewielkiej drogerii ;)

      Usuń
  20. Pamiętam jak zaczynała się faza w blogosferze na temat tych masek. Przydałaby mi się jakaś do włosów suchych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallosy rządzą ;) Wcale się nie dziwię - tanie i emolientowe ;)

      Usuń
  21. Ja z Anwen testuję maskę waniliową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waniliowa na szczęście mnie nie kusi, na razie ;)

      Usuń
  22. Naprawdę nakładasz tylko pół łyżeczki? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę :) Mam dość krótkie i cienkie włosięta :)

      Usuń
  23. O, nie wiedziałam, że jest też wersja wiśniowa. Ja ostatnio kupiłam właśnie jagodową i bananową, ale u mnie lepiej od jagodowej sprawdza się bananowa :) No i ten zapach!

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne loczki, a maska bardzo kusząca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Skoro tak polecasz to muszę kiedyś wypróbować jagodową wersję ja najbardziej lubię mleczną i waniliową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczna nie przypadła mi do gustu, waniliowej jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  26. Chyba jednak bardziej mnie kusi ta wersja blueberry, chociaż cherry też na pewno kiedyś wypróbuję;)

    OdpowiedzUsuń
  27. JAAAAKIE cudowne wlosy! <3
    Ja mam aktualnie kallosa bananowego ale na moich włosach zrobił puch.. za słaby dla mnie :(
    Za to inne maski emolientowe mi pasują...
    Może ten Cherry by mi podpasował, bo ma chyba lepszy skład od bananowego, musiałabym sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję kochana :)
      Może oliwa w bananku Ci tak zaszkodziła ;)

      Usuń
  28. Alez cudne poslimakowe fale :)! Znaczy sie kolejny Kallos bedzie mnie kusil ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tej wersji jeszcze nie miałam, ale z pewnością u mnie zagości ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam jeszcze tej wersji ale kiedyś się skuszę :) Piękne masz włosy, widać jak dużo czasu im poświęcasz. Zazdroszczę! Wspaniały blog, dzięki Tobie dużo się nauczyłam o swoich włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mogę pomóc :):)

      Usuń
  31. Jejku, tyle jest tych Kallosów, że nie nadążam za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  32. wlasnie sie zastanawialam nad kupnem tej odzywki, ale teraz to juz na pewno wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
  33. wszyscy się tak zachwycają maseczkami tej firmy.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dlatego, że są tak ładnie emolientowe, a wiele włosów lubi emolienty ;)

      Usuń
  34. Jeszcze nie miałam żadnej maski tej firmy, ale jak skończą się moje biovaxy to pewnie się skuszę :) D.

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam :)
    Jeśli chciałabyś odświeżyć wygląd swojego bloga serdecznie zapraszam do przejrzenia naszej strony
    https://www.facebook.com/wystrojbloga
    http://wystrojbloga.blogspot.com/
    http://instagram.com/wystrojbloga/
    http://ask.fm/wystrojbloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, na razie jestem zadowolona z wyglądu mojego bloga :)

      Usuń
  36. Keratin się nie sprawdził, choc włosy mam podobne do Twoich, oddalam go koleżance, która jest nim zachwycona. Z kolei uwielbiam kallos z algami i wszystkie owocowe. Chyba przez 10 lat ich nie zdążę zużyc...A tak na marginesie- uwielbiam Cię, jeden z moich ulubionych blogów włosowych obok Anwen :D Uratował mi życie wpis o nakładaniu żelu na ociekajace wodą włosy i suszeniu ich dyfuzorem..Dziękuję :* Lidka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja keratin uwielbiam :)
      Bardzo się cieszę Kochana, że wpis o żelu coś pomógł :):)

      Usuń
  37. Widać, że są idealnie dociążone i jakie lśniące :o

    OdpowiedzUsuń
  38. Mlecznego nienawidziłam, kompletnie się na moich lokach nie sprawdzał i paskudny był dla mnie ten zapach. Jak się zrobił szał na te nowe kallosy to byłam bardzo sceptycznie nastawiona, ale kiedyś akurat nie miałam żadnej odżywki, byłam daleko od drogerii Pigment (:D) i musiałam coś kupić w hebe. Chciałam blueberry, ale nie było, skusiłam się na zieloną, bodajże algową i była ok, jak w końcu się skończyła to wybrałam banana i to był strzał w 10! Kocham tę odżywkę :D (maskę, wiem, ale ja stosuję jako odżywkę). Teraz pewnie kupię kolejnego banana i blueberry lub cherry, jak tylko będzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest tak - latte może zrazić, mnie też zraził, ale widziałam, że te mają jednak zupełnie inne składy i mogą się całkiem przyjemnie spisać :))

      Usuń
  39. Kasiu, a jakiego KALLOS'a poleciłabyś do włosów przetłuszczających się?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wersję color z olejem lnianym? Nie ma silikonów, bo jednak silikonowe kallosy mogą przetłuścić włosy ;)

      Usuń
  40. Wisienka jest moim czwartym kallosem i póki co, odpukać to moja ulubiona wersja, co prawda użyłam jej dopiero 2 razy, ale robi mi efekt wow :) za to omega i multiwitamina niestety się nie sprawdziły :( dobrze, że kupiłam małe słoiczki, bo użyte po 2 razy stoją na półce :/ mam jeszcze ochotę wypróbować banana i wersję z olejem lnianym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj widzisz, jak to się może różnić. Ja lubię i multivitaminę, i blueberry, i omega i cherry, z tym, że te dwie pierwsze najbardziej ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)