niedziela, 31 sierpnia 2014

Przetestowałam już kilka olejów i żaden mi nie służy - to też Twój problem? :)

Hej hej Kochane :)
Coraz częściej dostaję od Was meile, w których piszecie o olejach i prosicie o pomoc w wyborze tego idealnego. Przetestowałyście ich już kilka, a żaden nie daje dobrych efektów, bądź jeszcze pogarsza sprawę. Jakich olejów najczęściej używamy, a jakie polecam przetestować ja sama? Przeczytajcie :)





Jakie oleje wybieramy najczęściej?
Zauważyłam, że najczęściej wybieramy mieszanki olejowe (np. olejki alterry lub olejek babydream dla mam czy niebieski dla dzieciaczków). Mieszanki olejowe są fajne, jednak niekoniecznie na początek. Może się zdarzyć, że taki olej się u nas zbyt dobrze nie spisze, a my nie będziemy wiedzieć, który to gagatek z całej mieszanki tak nas załatwił. Oczywiście jeśli takie mieszanki spisują się dobrze, to świetnie - mamy sporo oleju za przeważnie dość niską cenę :)

Prym w olejowaniu wiedzie też kokos - dość łatwo dostępny i pięknie pachnący. Kokos lubi jednak spuszyć wiele włosów, choć może się też okazać idealnym olejem dla innych. Nie polecam olejowej przygody od kokosa, a na pewno nie warto się zrażać, jeśli nas spuszy czy zmatowi. Sięgnijmy wtedy po inny olej ;)

Często sięgamy również po oliwę z oliwek lub inne oleje, które w składzie mają przewagę kwasów tłuszczowych omega 9 (np. awokado, makadamia, słodkie migdały). Nie są to absolutnie złe oleje, ale są osoby, którym one nie służą (zwłaszcza może to dotyczyć włosów o wyższej porowatości), dziewczyny zrażają się i nie próbują dalej.


Jakie oleje polecam?
Mamy jeszcze całe bogactwo olejów z przewagą kwasów omega 6 oraz 3 :) Zauważyłam, że niewiele osób po nie sięga, to pewnie kwestia tego, że w marketach czy sklepach ze zdrową żywnością dużo łatwiej jest spotkać oleje z przewagą omega 9. Oleje z omega 9 słyną też z bardzo dobrych odżywczych właściwości i są chyba bardziej popularne, niż te z omega 6 czy omega 3 (jedynie olej lniany jest bardzo popularny, obfituje w omega 3).  Znam kilka osób, których włosy absolutnie nie tolerują olejów i maseł nasyconych oraz tych z przewagą kwasów omega 9. Za to lubią mniej popularne oleje z omega 6 :)


Wnioski:
Jeśli puszy Cię kokos (nasycony), matowi oliwa z oliwek (omega 9), nic nie robi arganowy (omega 9), spróbuj krokosza, orzecha włoskiego, kiełków pszenicy, pestek dyni, pestek arbuza czy pestek winogron (omega 6) bądź oleju lnianego (omega 3).


Jakie są Wasze ulubione oleje? ;) Całuję :*

sobota, 30 sierpnia 2014

Włosy w sierpniu 2014r.

Hej hej Kochane :)
Czas na kolejną, sierpniową już aktualizację włosów :) Ostatnio sporo padało, a moje kapryśne fale za deszczem niezbyt przepadają, toteż lubiły się puszyć, żeby innego dnia być oklapnięte i bez życia ;) W kość dała im też ślubna fryzura, tona lakieru i kilkukrotne zmywanie go agresywnym szamponem. Oj, należą im się spore przeprosiny ;) Jak moje włosy zniosły sierpień i jak się teraz prezentują?


Włosy w wersji pofalowanej:



Olejowanie:
W sierpniu używałam oleju sojowego oraz oleju z pestek malin. Malina zachwyciła mnie, pięknie nabłyszcza i podkreśla skręt, recenzja jest tutaj. Soja zachwyciła mnie już mniej, recenzję napiszę na dniach. Starałam się olejować przynajmniej raz w tygodniu.

Mycie:
Przez większość miesiąca myłam włosy balsamem mrs. potters z ginko biloba i keratyną. Do oczyszczania - szampon piwny z barwy (recenzja).

Odżywianie:
*Balsam marokański planeta organica - cudowny, cudowny, cudowny :) Pięknie nawilża, nabłyszcza, wygładza, choć nieco osłabia mi skręt, ale i tak go kocham. Recenzja jest tutaj.
*Odżywka nivea long repair - tak średnio się lubimy, niby podkreśla skręt i nadaje ładny blask, ale puszy i niezbyt dobrze nawilża. Pisałam o niej tutaj.
*Maska kallos color - całkiem przyjemna maseczka, choć nie pokochałam jej aż tak, jak wersji keratin. Niemniej warto spróbować ,recenzja jest w tym poście.

Odżywka bs:
Najczęściej joanna naturia z lnem i rumiankiem (recenzja), kiedy stylizuję włosy w fale 
oraz balsam green pharmacy z arganem i granatem, kiedy robię włosy na prosto (recenzja).

Końcówki:
Olej z pestek malin, czasem kuracja marokańska z avonu.

Stylizacja:
Najczęściej żel mrożący joanna (recenzja tutaj), często też na prosto, bez stylizacji.

Płukanka:
Praktycznie żadna, muszę zrobić wreszcie ukochaną lnianą ;)

Porost:
Nic, opuszczam się, oj opuszczam ;)


Jak tam Wasze włosy znoszą sierpień? :) Całuję :*

czwartek, 28 sierpnia 2014

Moje ulubione maseczki emolientowe

Hej hej :)
Emolienty, emolienty - rozważań o nich ciąg dalszy. Przydadzą się nam zwłaszcza przy nadchodzącej jesieni, gdzie deszczowa pogoda może nas zmusić do ograniczenia humektantów na rzecz właśnie emolientów :) Post o ulubionych odżywkach emolientowych pojawił się z początku sierpnia i znajduje się TUTAJ, teraz czas na moje ulubione maseczki emolientowe :) Emolienty zaznaczam w składzie na różowo.




Skład: Aqua, Zingiber Officinate Root Floral Water, Organic Prunus Amygdalus Dulcis Oil (organiczny olej ze słodkich migdałów), Organic Macadamia Intergrifolia Seed Oil (organiczny olej makadamia), Borageseed Oil Refined (olej z nasion ogórecznika), Organic Theobroma Cacao Seed Butter(organiczne masło kakowe), Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostereate, Glyceryl Stereate SE, Cupressi sempervirens Aethereoleum Oil (olej cyprysowy), Eucalyptus Globules Oil (olej z eukaliptusa), Aniba Rosaeodora Oil (olej z drzewa różanego), Perfume, Beta-Carotene, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

 
Kallos maska blueberry recenzja
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Citrus Sinensis Extract, Panax Ginseng roqt Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacynamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Maltodextrin Sodium Starch, Ceterylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone


Aqua with infusions of: Organic Argania Spinosa Kernel Oil(organiczny olej arganowy), Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil(organiczny olej neroli), Laurus Nobilis Leaf Extract(ekstrakt z wawrzynu szlachetnego), Olea Europaea Fruit Oil(oliwa z czarnych oliwek), Eucalyptus Globulus Leaf Oil(olejek eukaliptusowy), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil(olejek lawendowy), Origanum Vulgaris Extract(ekstrakt z oregano); Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Isopopyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.



Planeta organica afryka maska z olejem awokado recenzja
Aqua with infusion of Organic Persea Gratissima Fruit Oil, Coconut Milk Extract, Litchi Chinensis Fruit Extract, Vitus Vinifera Seed, Myrtus Communis Oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Polyquaternium-37, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Hydroxyethylcellulose, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.



Planeta organica afryka maska z olejem arganowym
Skład: Aqua with infusion of Organic Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Hydroxyethylcellulose, Tocopheryl Acetate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.



Listę będę uaktualniać wraz kolejnym emolientowym ulubieńcem :)  Używałyście którejś z tych emolientowych maseczek? :) Jakie są Wasze ulubione? Całuję :*

środa, 27 sierpnia 2014

Olej z pestek malin - owocowy ulubieniec w pielęgnacji włosów :)

Hej hej Kochane :)
Czas wrócić do żywych :) Na dobry początek recenzja mojego ukochanego ostatnio, owocowego oleju do włosów. Do tej pory owocowych olejów używałam głównie w pielęgnacji twarzy (post jest TUTAJ). Często też dokapywałam kilka kropel takiegoż oleju do porcji maski, jednak na pełne olejowanie zdecydowałam się dopiero niedawno. Dzięki temu znalazłam nowego ulubieńca, przeczytajcie o oleju z pestek malin :)




*Swój olej tym razem miałam ze sklepu Naturalissa, ale często też kupuję go na ZSK. Nierafinowany i naturalny. Olej pachnie startymi listkami malin (szkoda, że nie pachnie owocami, to było cudo!), ma dość lekką konsystencję i żółto-pomarańczowy kolor.

*Składowo prezentuje się mniej więcej tak: 13% kwasów tłuszczowych omega 9, 57% kwasów omega 6 oraz 24% kwasów omega 3. Sporo omega 6 i kawałek omega 3.

*Jak już wspomniałam, to mój nowy ulubieniec w pielęgnacji włosów :) Dzięki dużej zawartości kwasów omega 6, bardzo ładnie podkreśla mi skręt, o czym zorientowałam się dopiero po kulki użyciach :) Dodatkowo pięknie nawilża, wygładza i naprawdę widocznie nabłyszcza, przyjemnie dociąża, ale absolutnie nie obciąża. Przy nakładaniu daje taki aksamitny poślizg, to chyba dzięki kwasom omega 3, przy oleju lnianym, bogatym w te kwasy było podobnie. Używam go również bardzo często do zabezpieczania końcówek - ma filtr UV, dodatkowo nie jest bardzo ciężki i nie obciąża delikatnych końców, jak lubią to u mnie robić oleje z przewagą kwasów omega 9.

*Zmywa się całkiem łatwo, u mnie wystarczy jeden raz balsamem mrs. potters. Nie zdarzyło mi się go nie domyć.

*Jest również bardzo godnym polecenia olejem do naszej twarzy - bardzo ładnie zmiękcza, rozjaśnia, z dodatkiem nawilżaczy (np. żel hialuronowy) pięknie nawilża. Nie zapychał mnie nawet wtedy, jak miałam problem z tłustością skóry.

*Jeśli chodzi o cenę - poraża ;) Dlatego to taki mój mały rarytas, raz na jakiś czas, żeby porozpieszczać siebie i swoje włosy ;)


Używacie tego cudownego oleju? :) Całuję :*

wtorek, 19 sierpnia 2014

Kultowa odżywka nivea long repair - lubimy się, czy jednak nie?

Hej hej Kochane :)
O odżywkach nivea słychać w blogosferze już od jakiegoś czasu. Dane było mi używać odlewki jednej z kultowych już odżywek tej firmy - a mowa o nivea long repair. Jak produkt ten spisał się na moich wybrednych falach? Od razu powiem, że nie będzie to bardzo pochlebna opinia - niestety ;)



Skład:
Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone, Hydrolyzed Keratin, Orbignya Oleifera Seed Oil, Oryzanol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Trideceth-6, Trideceth-12, C12-15 Pareth-3, Coco Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lactic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Parfum.

W składzie widzimy kilka emolientów, w tym olej babassu, który mnie osobiście lubi spuszyć ;) Jest także troszkę silikonów i oblepiaczy, a także nie wiedzieć czemu -  sporo emulgatorów. Byłam bardzo ciekawa, co odżywka o takim składzie może zdziałać na moich włosach :)

Zapach i konsystencja:
Odżywka ma średnio gęstą konsystencję, wygodnie aplikuje się na włosy. Zapach - mocno mydlany, dla mnie zbyt intensywny i po 3 użyciu zaczął mnie już drażnić. Czuć go mocno, naprawdę mocno jeszcze na 2-3 dzień po użyciu. Brr ;)

Działanie: 
Odżywka nie zrobiła cudów na moich włosach, choć wiem, że wiele z Was ją uwielbia. Niestety dość słabo nawilżała,  słabo dociążała i lubiła mnie spuszyć (podejrzewam o to olej babassu, który ma skład bardzo podobny do oleju kokosowego i niestety mnie puszy). Fale były po niej takie szorstkawe i matowe.  Plus - włosy całkiem ładnie po niej błyszczały i miały całkiem przyjemny skręt, pewnie dzięki keratynie - mojej ukochanej proteinie. Odżywka na 2 dzień lubiła mniej lub bardziej obciążyć moje włosy, na 3 dzień nadają się już tylko i wyłącznie do umycia.. Niestety - miłości to z tego nie będzie.  Raczej nie skuszą mnie inne wersje, cieszę się, że miałam tylko odlewkę, bo pewnie byłby problem z dokończeniem całego opakowania ;)


Miałyście już w swoich zbiorach tą nivejkę? Lubicie się, czy raczej nie? ;) Całuję :* 

niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów z olejem z pestek malin oraz maska Lady Spa

Hej hej Kochane :)
Czas na moje niedzielne dopieszczanie włosów :) Ostatnio jestem zabiegana i nie miałam tyle czasu dla nich, dzisiaj jednak im to odpowiednio wynagrodziłam, zobaczcie same :)


Olejowanie: olej z pestek malin na całą noc na suche włosy
Mycie: szampon biały jeleń z bawełną
Maska: Lady spa z olejem arganowym i jedwabiem
Płukanka: octowa
Odżywka bs: balsam green pharmacy z arganem i granatem
Końcówki: kropla oleju z pestek malin
Stylizacja: suche zawinięte na godzinę w pętelkę


Zdjęcie z lampą:

Zdjęcie bez lampy:

Dogodziłam im :) Dostały jeden z ulubionych ostatnio olejów (pestki malin) oraz masek (lady spa). Wysuszyłam włosy suszarką z chłodnym nawiewem, suche zawinęłam w lekką pętelkę na godzinkę, dlatego fala jest bardzo delikatna, jednak trzyma się aż do teraz. Włosy są dociążone, nawilżone i bardzo gładkie. Takie je lubię :)


Jak tam Wasze niedzielne dopieszczanie włosów? :) Całuję :*

sobota, 16 sierpnia 2014

Kallos color z olejem lnianym - czy spisał się tak samo cudownie, jak kallos keratin?

Hej hej Kochane :)
Jestem ostatnio tak zabiegana, że głowa mała ;) Nie zapominam jednak o Was i postanowiłam skrobnąć recenzję coraz popularniejszej ostatnio maseczki do włosów od kallosa - wersja color z olejem lnianym i filtrem UV. O jej keratynowej siostrze pisałam TUTAJ. Jak kallos color spisał się na moich falach?

Skład:
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Linum Usitatissimum Seed Oil, Citric Acid, Benzophenone-3, Propylene Glycol, ParFum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Skład jest dość prosty i mocno emolientowy. Zaraz po wodzie możemy zobaczyć emolient. Jest też antystatyk, olej lniany i humektant dalej w składzie. Z wartościowych składników - także filtr UV - maseczka może stanowić wsparcie dla włosów w czasie słonecznych wakacji.

Konsystencja i zapach:
Kallos jak to kallos, jest gęsty, taki budyniowaty :) Bardzo przyjemnie nakłada się na włosy, a dzięki konsystencji jest naprawdę bardzo wydajny. Zapach - szkoda, że nie pachnie jak wersja latte czy nawet keratin, tutaj wyczuwam jakby... tekturę ;) Średnio przyjemny zapach, jednak da się go przeżyć ;)

Działanie:
Nie pokochałam tej wersji tak, jak kallosa keratin. Nie jest jednak tak źle ;) Kallos color bardzo ładnie nawilża moje fale, są po nim gładkie i delikatne, jednak nieco zbyt lekkie i deczko za miękkie. Niestety nie dociąża tak, jak lubię, podejrzewam o takie działanie olej lniany, za którym jak się okazuje średnio przepadam ;)  Z dodatkiem lubianego przeze mnie oleju - dociąża lepiej, acz to jeszcze nie to, co lubię. Kiedy stylizuję je w fale - łapią całkiem przyjemny skręt, jednak maseczka sama z siebie go nie podbija, jak np. niektóre maski biovax czy bingo. O dziwo - lubi mnie czasami lekko obciążyć, muszę uważać na nakładaną ilość i czas trzymania. To całkiem przyjemna maseczka, jednak nie zachwyciła mnie tak, jak kallos keratin ;)


 Miałyście już tą wersję kallosa? A może uwielbiacie osławionego latte? ;) Całuję :*

środa, 13 sierpnia 2014

Balsam marokański Planeta Organica - czyżby jeszcze lepszy od tureckiego?

Hej hej Kochane :)
Rosyjskie kosmetyki do włosów testuję już od dobrego roku, nie wszystkie przypadły mi do gustu, jednak jak na razie balsamy z serii planeta organica uwielbiam - przetestowałam jak na razie turecki RECENZJA, tybetański RECENZJA oraz marokański. Do tej pory myślałam, że nic nie przebije balsamu tureckiego, jednak jego marokański brat jest jeszcze lepszą partią dla moich fal. Uwielbiam serię planeta organica za te bogate, mocno emolientowe składy :)


Balsam marokański planeta organica


Skład:
Skład: Aqua with infusions of Argania Spinosa Kernel Oil, Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Rosa Damascena Flower Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

W składzie standardowo mieszanina wody z kilkoma olejami: arganowym wysoko w składzie, oliwą z oliwek i olejkiem eukaliptusowym oraz ekstraktami: z mięty, róży damasceńskiej oraz słodkiej pomarańczy. Dalej widzimy emolient, humektant, antystatyki oraz oblepiaczo-kondycjoner, zmywalny prawdopodobnie jedynie szamponem z mocnymi detergentami. Jest jeszcze bardzo ciekawy składnik - hydroksyceluloza - podobno nawilżająco-uelastyczniające cudo dla fal i loków.


Konsystencja i zapach:
Tak samo gęsty, jak jego bracia, przez co piekielnie wydajny. Widać w nim delikatne białe drobinki, zauważyłam to już w kilku kosmetykach z olejem arganowym w składzie. Zapach mocny, intensywny, kadzidlany, wolałam jednak bardziej zapach balsamu tureckiego i tybetańskiego ;) Czuć go na włosach do 2 dni po umyciu. Można go kochać i nienawidzić ;)

Działanie:
Bardzo lubię go stosować, kiedy nie stylizuję włosów żelem ani innym stylizatorem - uzyskuję wtedy cudowną, gładką, nawilżoną, błyszczącą i dociążoną, leciutką falę :)  Sprawia, że fale są mięsiste, wspaniale nawilża i wygładza, chyba najlepiej z dotychczas używanych przeze mnie masek i odżywek! Kiedy stylizuję włosy żelem, lekko odbiera im skręt, pewnie przez to wygładzenie i dociążenie, ale jestem w stanie mu to wybaczyć :) Lubi obciążyć włosy przy dłuższym stosowaniu, tak samo jak turecki i tybetański brat, po kilku dniach włosy nadają się tylko i wyłącznie do umycia. To mój pewniak, jeśli gdzieś wychodzę i muszę mieć nienaganne włosy :) Najwspanialszy balsam, jakiego dane mi było używać! :):)


Na zdjęciu moje fale po użyciu tego cuda, w wersji na prosto, z lampą i bez:


Miałyście już któryś z tych świetnych balsamów do włosów? :) Myślę o wersji aleppo, ale ma oliwę z oliwek, za którą nie przepadam i boję się, że jednak może nie zdać egzaminu. Całuję :*

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Półprodukty, które wpływają na nawilżenie moich włosów

 Hej hej Kochane :)
W lipcu zamieściłam na blogu wpis o półproduktach, które skręcają moje włosy --> KLIK. Tym razem czas na produkty, które mają wpływ na nawilżenie moich włosów. Zobaczcie, co tam mam dobrego w lodówce oraz w kuchni :) Kolejność przypadkowa.




1. Aloes
Chodzi mi konkretnie o aloes zatężony z półproduktów, np. ten, ale także o sok z aloesu, który można kupić np. w supermarkecie. W odpowiednim wsparciu emolientowym (np. dodatek kilku kropel oleju do aloesowej maski) potrafi pięknie wygładzić i nawilżyć moje fale w cudowny sposób. Nie mogę z nim jednak przesadzać, na pewno nie co mycie oraz pamiętać o emolientowym towarzystwie. Z ciekawszych aloesowych masek można wyróżnić maskę aloesową OMIA klik oraz maskę z aloesem  naturvital klik. O aloesie w pielęgnacji włosów pisałam już TUTAJ.

2. Nawilżacz cukrowy
O tym bardzo ciekawym i mało znanym półprodukcie pisałam z początkiem lipca, odsyłam Was do posta TUTAJ.  Nawilżacz cukrowy można dostać chyba tylko na Naturalisie. Jak już wspominałam, nawilżacz w towarzystwie emolientowej maski/odżywki wspaniale nawilża i wygładza moje włosy, dodatkowo nie puszy, nawet jeśli pogoda nie sprzyja używaniu humektantów. Szkoda, że nie można go właściwie znaleźć w żadnych sklepowych maskach i odżywkach, to naprawdę bardzo, bardzo ciekawy produkt :)

3. Panthenol
Witamina B5 bardzo polubiła się z moimi falami - dodatek kilku kropel do emolientowej maski potrafi sprawić, że moje fale momentalnie się wygładzają, są lejące i odczuwalnie nawilżone. Trzeba jednak uważać na zbyt dużą ilość tegoż półproduktu, z początku kilka razy udało mi się z nim przesadzić, co zaowocowało przylizem ;) Na łyżeczkę maski/odżywki daję około 5 kropel, wtedy jest bezpiecznie. O panthenolu w pielęgnacji włosów pisałam już TUTAJ. Można go znaleźć chyba w niemalże wszystkich sklepach z półproduktami :) Widuję go czasem również w maskach i odżywkach do włosów, często również do skóry głowy.

4. Mocznik
Kolejny bardzo lubiany przeze mnie półprodukt, o którym pisałam już w TYM POŚCIE. Na łyżeczkę maseczki daję jakieś 0,5ml mocznika - kosmyki są wtedy odczuwalnie bardziej nawilżone, oczywiście dokapuję wtedy dla bezpieczeństwa kilka kropel oleju, bo zdarzyło mu się mnie spuszyć w czasie deszczu :) Jednak w duecie z emolientami - pięknie włosy wygładza i naprawdę odczuwalnie nawilża.  Można go znaleźć w większość sklepów z półproduktami. Warto spróbować kremowania włosów np. kremami do rąk z isany z mocznikiem :) 

5. Kakao i skrobia ziemniaczana
Czas zajrzeć wreszcie do kuchni :) Możemy tam spotkać kakao i skrobię ziemniaczaną. Oba produkty działają bardzo podobnie, używam w proporcjach około 2/3 objętości maski + 1/3 kakao/skrobi. Dodatkowo wersja z kakao pachnie cudownie, aż chce się takiej maseczki skosztować :) Oba produkty pięknie wygładzają i nawilżają moje włosy, w sam raz do użycia przed jakimś ważniejszym spotkaniem czy okazją :) Nie zauważyłam, żeby kakao przyciemniało mi włosy, choć sama nie mam naturalnie bardzo jasnych, być może u blondynek ten efekt będzie widoczny.

6. Żel lniany
Żel lniany możemy zrobić sobie same. Jest on jednym z najbardziej nawilżających produktów, jakie znam. Możemy dodawać go do maseczek, robić z niego płukanki czy stosować jako żel do włosów. Koniecznie spróbujcie :)


Jakie są Wasze ulubione nawilżające półprodukty? :) Całuję :*

wtorek, 5 sierpnia 2014

Moje ulubione odżywki emolientowe

Hej hej Kochane ;)
Emolienty ostatnio robią szał wśród nas - i nic dziwnego, ponieważ potrafią pięknie dociążyć włosy i ograniczać puch, dodatkowo bardzo dobrze wpływają na stan końcówek. Sama w swoim włosomaniaczym życiu [:)] odkryłam kilka wspaniałych, emolientowych odżywek, które chciałabym Wam dzisiaj pokazać w takim zbiorczym poście. Zobaczcie i koniecznie napiszcie, czy miałyście którąś z nich w swoich zbiorach ;)

Emolienty w składzie zaznaczam na różowo.



Balsam turecki planeta organica  recenzja
 Aqua with infusions of Organic Juglans Regia (Walnut) Seed Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Myrtus (Myrtle) Communis Oil, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Santalum Album (Sandalwood) Oil (drzewo sandałowe), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eukaliptus), Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil (goździk), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (grejpfrut), Cinnamomum Cassia Leaf Oil (cynamon); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 


Balsam marokański planeta organica recenzja
 Skład: Aqua with infusions of Argania Spinosa Kernel Oil, Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Rosa Damascena Flower Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.


Garnier odżywka kakao i kokos recenzja 
Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil, Behentrimonium Chloride, CI 17200/Red 33, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Hydroxycitronellal, Stearamidopropyl Dimethylamine, Theobroma Cacao Butter/Cocoa Seed Butter, Chlorhexidine Dihydrochloride, Benzyl Salicylate, Linalool, Isopropyl Alcohol, Caramel, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragnance 


Balsam planeta organica afryka z olejem arganowym recenzja
  Aqua with infusion of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczny olej arganowy), Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil (olej z pestek moreli), Olea Europaea (Olive) Leaf Extract (ekstrakt z liści drzewa oliwnego), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Tocopheryl Acetate, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.


Balsam planeta organica afryka z olejem makadamia recenzja
Aqua with infusion of Macadamia Integrifolia Seed Oil, Bambusa Vulgaris Stem Extract, Cymbidium Grandiflorum Flower, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Santalum Album Oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Tocopheryl Acetate, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.


Yes to carrots odżywka marchewkowa recenzja
Skład: Water (Aqua), Dead Sea Water (Maris Aqua), Silt (Maris Limus), Magnesium Chloride, Chamomila Recutita (Chamomile) Extract, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Calendula Officinalis Oil, Daucus Carota (Carrot) Seed Oil, Daucus Carota (Carrot) Juice, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Juice, Ipomoera Batatas (Sweet Potato) Extract, Cucumis Melo (Melon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Honey (Mel) Extract, Fragrance (Parfum), Dimethicone, Triticum Vulgare (Wheat Germ) Oil, Imidazolidinyl Urea, Cetrimonium Chloride, Punica Granatum (Pomegranate) Peel Extract.


Yves rocher odżywka odbudowująca recenzja
 aqua, cetyl alcohol, stearyl alcohol, behentrimonium chloride, jojoba oil, prunus amygdalcus oil, isopropyl alcohol, sodium benzoate, parfum, guar hydroxypropyltrimonium chloride, citric acid, panthenol 


Jakie są Wasze ulubione odżywki emolientowe? :) Lubicie emolienty w pielęgnacji włosów? Całuję :*

niedziela, 3 sierpnia 2014

Jakich odżywek 'bez spłukiwania' używam?

Hej hej Kochane :)
Odżywki bez spłukiwania to niezbędny element pielęgnacji moich włosów. Odżywka taka ogranicza puch, dociąża, delikatnie nawilża i przygotowuje włosy na przyjęcie żelu. Nie może jej zabraknąć w mojej łazience. Jakich odżywek bez spłukiwania aktualnie używam? Jest marzec 2017r. - aktualizuję wpis :)




Kiedyś joanna z lnem i rumiankiem (a także inne wersje) była moją ulubioną b/ską. Jednak od kiedy włosy mam zdrowe na całej długości i spadła mi porowatość, joanna przestała tak dobrze się spisywać. Niestety widocznie przesuszyła moje fale, zapewne przez nie tak małą zawartość alkoholu w składzie i być może ziółka. Więcej o przesuszającym działaniu joanny możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ.

2. Kallos multivitamin
Obecnie to moja ulubiona odżywka bez spłukiwania. Lekko ją rozwadniam, żeby nie była za ciężka, wy możecie spróbować bez rozwadniania. Ilość wielkości monety 50 gr. w zupełności wystarczy na moje włosy. Kallos pięknie ogranicza puch i przygotowuje włosy do aplikacji żelu.

Tego balsamu używam często, kiedy robię włosy na prosto. Przyjemnie dociąża, nawilża, ogranicza ewentualny puch. Raz udało mu się obciążyć moje włosy, ale tylko z początku, kiedy nałożyłam go za dużo. Używam go również czasem pod żel, kiedy stylizuję włosy. Pełna recenzja tutaj.

4. Odżywka yves rocher do włosów kręconych z baobabem
To już odżywka cięższego kalibru, używam jej wtedy, kiedy chcę mieć nienagannie gładkie, prawie proste włosy. Nie używam jej, kiedy stylizuję fale żelem, ponieważ lubi wtedy obciążyć moje włosy. Kiedy nałożę odrobinkę (kropla wielkości zielonego groszku) na włosy robione na prosto, pięknie dociąża, nawilża, ogranicza puch i wygładza. Zdarzyło mi się jednak z nią przesadzić, przeważnie jak użyłam cięższej maski, a na nią dałam deczko za dużo tejże odżywki.  Polecam ją jako b/s dla loczków i fal, zwłaszcza tych gęstszych czy bardziej suchych i zniszczonych. Pełna recenzja znajduje się tutaj.

Nie przepadam za wszelkimi odżywkami w sprayu jako b/s, chyba, że zrobię sobie taką sama.  Takich odżywek jednak najczęściej używam jako reanimacyjnego psikadła do fal ;)


Jakie są Wasze ulubione odżywki b/s? :) A może takich nie używacie? Całuję :*



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...