Włosy we wrześniu 2017r.

Witajcie Kochani :)
Wrzesień minął mi jak z bicza strzelił :) Ząbkowanie i skok rozwojowy Malucha, do tego infekcja Starszaka. Nie zorientowałam się nawet, kiedy przyszedł październik - a to oznacza, że czas na wrześniową aktualizację włosów :) Już się za to zabieram. Pod koniec września i na początku października wykonałam dwa rozjaśniania włosów domowym sposobem przy pomocy kwasu jabłkowego. Efekt jest widoczny, acz dla mnie jeszcze za delikatny. Następnym razem dodam więcej kwasu, teraz się bałam i dałam malutko, zawsze tak mam, jak z czymś eksperymentuję ;) Kwas nieco przesuszył moje włosy, jak to kwas, choć tragedii nie ma. Tuż po rozjaśnianiu było gorzej, po 1-2 nawilżających myciach jest prawie normalnie. Jak włosy prezentowały się we wrześniu?




Mycie:
Cały wrzesień upłynął mi na pielęgnacji włosów metodą CG, zatem pierwszy raz oczyściłam je szamponem familijnym, a później za każdym razem myłam już wspaniałym kallosem color, zamieszczałam Wam ostatnio recenzję TUTAJ :) Muszę zrobić jakiś peeling skóry głowy znowu, może tym razem z zieloną glinką ;)


Odżywianie:
Wszystkie maski i odżywki są bez silikonów - dzięki temu zawsze mam mocniejszy skręt :) Najczęściej używałam wspaniale nawilżającej odżywki o'herbal z lnem. Ma ona również proteiny mleczne - a kiedy miałam ochotę na super proteinową kurację, dodawałam do niej jeszcze kilka kropel keratyny hydrolizowanej oraz oleju z róży piżmowej dla równowagi PEH :) Nawilżaczy dostarczały mi również bardzo przyjemne maseczki z lidla w saszetkach cien professional - muszę koniecznie napisać Wam recenzje ;) Skład bardzo podobny do biovaxów, mają tylko mniej gliceryny ;) Kupiłam nowy słoiczek ukochanej maseczki nawilżającej ziaja z olejem arganowym i tsubaki - nadal spisuje się świetnie. Emolientów dostarczała mi pięknie pachnąca maska fitokosmetik z olejem migdałowym, eukaliprusowym i cytrusowym - KLIK RECENZJA, bo może nie pamiętacie już, pisałam o niej dość dawno temu ;) Planuję zakup innych z tej serii - w tabelce są składy KLIK KLIK. Na skórę głowy nakładałam maseczkę fitokosmetik z gorczycą - ładnie pachnie i dobrze działa :)




Olejowanie:
Nadal używam olejku Anwen z marakują do włosów wysokoporowatych - nie mam takich, ale lubię mieszankę olejków w nim zawartych ;) Oleje bardzo wolno mi schodzą, więc troszkę mi jeszcze posłuży ;) Końcówki zabezpieczam olejem z pestek malin.


Stylizacja:
Tutaj nadal wieje nudą ;) Jako odżywki bez spłukiwania używam rozwodnionego kallosa - teraz bezsilikonowej wersji color. Ugniatam fale na żelu syoss men power hold bądź isana hidden control :)


No to jeszcze jedno zdjęcie, bez lampy, w świetle naturalnym:

W słoneczku widać troszkę, jak są jaśniejsze, spodziewałam się jednak mocniejszego efektu ;)



Jak Wasze włosy miewały się we wrześniu? :) Całuję :*

6 komentarzy:

  1. Moje włosy dużo lepiej mają się teraz niż na początku września, dziwne, bo pogoda jest o wiele gorsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoje ostatnie włosowe zdjęcia, piękne :)

      Usuń
  2. U mnie cały wrzesień ząbkowanie, 4 zęby wraz szły, koszmar. Używałam tylko szamponu i odżywki, nawet olejowanie zawiesiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nieciekawie :( U nas skok się skończył, nawet Mały zasnął dziś sam na macie do zabawy ;) 1 synek spał tylko noszony, tulony, bujany, trzeba było skakać na piłce hehe, nigdy nie zdarzyło mu się zasnąć samemu ;)

      Usuń
  3. Widzę efekt rozjaśniania :) Widzę, że CG dalej trwa w najlepsze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cg trwa :) Ale powiem Ci że jak na razie skręt jest mocniejszy, ale tylko 1 dnia, drugiego dość mocno się prostują, chyba przez tą hennę ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)