Maseczki cien professional - wzmacniająca, regenerująca i rewitalizująca

Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu znalazłam w lidlu maseczki cien professional w saszetkach. Są one odpowiednikami maseczek biovax, choć różnią się troszkę składem od nich. Różnice w składzie pięknie opisała Izabella z bloga Zakręcone Kółko - KLIK :) Dostępnych jest 5 saszetek, które odpowiadają następującym biovaxom: 3 oleje, do włosów suchych i zniszczonych, do włosów wypadających z aloesem, bambus i awokado oraz keratyna z jedwabiem. Chciałabym dzisiaj Wam zrecenzować 3 pierwsze maseczki: wzmacniająca, regenerująca i rewitalizująca, zapraszam :)




Składy:
Zaczniemy od składu, omówimy sobie każdą maseczkę :) Najpierw najmocniej emolientowa, czyli wersja rewitalizująca, odpowiadająca maseczce biovax 3 oleje. Jest to naprawdę mocno emolienowa maseczka. Zaraz po wodzie widzimy właśnie 2 emolienty, dalej antystatyk, kolejne 4 emolienty: olej arganowy, lanolinę, olej kokosowy oraz olej makadamia. Dalej ekstrakt z henny i nawilżająca gliceryna. Zapach, substancje zapachowe i konserwanty. Skład dla mnie jest dużo lepszy, niż maseczki biovax - przede wszystkim dużo niżej jest gliceryna :D


Czas na wersję wzmacniającą, odpowiadającą biovaxowi do włosów skłonnych do wypadania. Ta wersja jest najmocniej nawilżająca. Po wodzie widzimy 2 emolienty, następnie antystatyk, nawilżający sok z aloesu, olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z henny, nawilżający ekstrakt z miodu, lanolinę, nawilżającą glicerynę i zapach. 


I ostatnia z omawianych dziś saszetek - wersja regenerująca, odpowiada biovaxowi do włosów suchych i zniszczonych. Również nawilżająca, acz nie aż tak, jak ta powyżej z aloesem. Po wodzie widzimy 2 emolienty, następnie antystatyk, kolejne 2 emolienty - olej ze słodkich migdałów oraz lanolina, nawilżająca gliceryna i ekstrakt z miodu, ekstrakt z cynamonu oraz ekstrakt z henny. Następnie zapach, konserwanty, substancje zapachowe.


Opakowanie, konsystencja, zapach.
Każda z maseczek zapakowana jest w saszetkę o pojemności 20ml. Na moje włosy jedna taka saszetka wystarcza na 2 razy, ale ja naprawdę daję niewiele ;) Zapachy są przyjemne, dość podobne do swoich biovaxowych odpowiedników. Konsystencja kremowa, bardzo dobrze nakłada się na włosy.

Działanie:
Najlepiej spisuje się u mnie wersja najmocniej emolientowa - czyli rewitalizująca, ta zielona. Bardzo ładnie dociążała moje fale, nadawała im blask i ładnie skręcała. Włosy były po niej dość dobrze nawilżone i bardzo mięciutkie. Wreszcie coś z dużą ilością emolientów i maleńką ilością gliceryny ;) Świetnie spisuje się także wersja wzmacniająca - fioletowa. Najmocniej nawilżała moje fale, przez co również najmocniej je skręcała. Musiałam jednak uważać na pogodę, ewentualnie dokapywałam dodatkowo kilka kropel oleju, żeby nie doczekać się puchu :) Najmniej do gustu przypadła mi wersja pomarańczowa - regenerująca, chociaż wcale nie jest bardzo słabo ;) Słabiej jednak dociążała i nawilżała moje włosy, choć po lekkim podrasowaniu olejem czy nawilżaczem spisywała się dużo lepiej ;) Za to całkiem mocno włosy skręcała, może przez ten cynamon. Wszystkie maseczki nie obciążają, pięknie pachną, na pewno kupię kolejne saszetki i skuszę się na dwie pozostałe :) Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie 3 maseczki są zgodne z metodą CG :D



Poniżej jeszcze zdjęcie maseczek cien i ich biovaxowych odpowiedników:



Miałyście już maseczki cien professional? A może lubicie biovaxy? Ja znowu wybieram się do lidla po kolejne cienie :) Całuję :*

18 komentarzy:

  1. O nie wiedziałam, że w ogóle istnieją takie maseczki. Chyba muszę wybrać się do Lidla :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam, ale nie mam Lidla w okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tę proteinową (czerwona saszetka?).. Wg mnie to dokładnie to samo co niebieski proteinowy biowax.. Działanie na włosach identyczne ! W obu przypadkach szał! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czerwoną kupiłam sa sa sa :D Proteinowy biovax teraz jest dla mnie za ciężki, bo ma silikon, a tutaj w saszetce z lidla go nie ma :)

      Usuń
  4. Nie znam ich. ; ) pewnie dlatego, że do Lidla zachodzę raz na kilka miesięcy. ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam i bardzo lubię :) Najczęściej sięgam też po rewitalizującą (moje niskoporowate włosy są po niej lśniące, sypkie i nie puszą się). Teraz tak myślę, że w moim Lidlu chyba jakiegoś rodzaju brakuje. Przy ostatniej wizycie doliczyłam się tylko 4 saszetek... Chyba brakowało tej z bambusem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam, ale zamierzam mieć:D piękne porównania i recenzje:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi poprawiłaś humor informacją, że są zgodne z CG, więc chyba niebawem zakupię całą trójcę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają Iwonko tylko po zapachu trochę benzyl alkohol ale ja się go w minimalnych ilościach nie wyrzekam ☺

      Usuń
  8. Już jakiś czas temu skusiłam się na te maseczki z lidla i byłam pod wielkim wrażeniem. Używałam i nadal używam najczęściej regenerującej. Do chyba największych plusów jest to, że bardzo łatwo się spłukuje, włosy bez problemu się rozczesują, a zapach utrzymuje się na włosach

    OdpowiedzUsuń
  9. Często zaskakujące efekty dają właśnie takie proste rozwiązania :) Warto oczywiście przejrzeć skład, no i przede wszystkim sprawdzić, jak moja skóra reaguje na konkretny kosmetyk. Chyba każdy trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja ostatnio kupiłam wzmacniającą i rewitalizującą :) regenerującej ani tej z bambusem nawet nie brałam bo oryginały-biovaxy w tych wersjach nie za bardzo się u mnie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)