poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Włosy - zmiany w pielęgnacji: więcej szamponu, inna stylizacja, eksperymenty z maskami :)

Witajcie Kochani :)
Ale piękny weekend za nami - nie siedziałam na laptopie praktycznie w ogóle, cieszyłam się za to pogodą, tak bardzo stęskniłam się za wiosną i słoneczkiem. Przesiedziałam te dwa dni głównie na balkonie, czytając książki i układając puzzle z synkiem ;) Odpoczywam póki mogę, za ponad dwa tygodnie skończy mi się wolne ;) A na włosach zmiany - ale nie martwcie się - nie w kolorze czy cięciu, a w pielęgnacji. Chciałabym Wam troszeczkę o nich opowiedzieć.



1. Więcej oczyszczającego szamponu
Moje włosy w ciągu ostatnich miesięcy przeszły kolejną metamorfozę - są już tak zdrowe, że coraz częściej myję je najzwyklejszym, oczyszczającym szamponem. Aktualnie jest to stary i poczciwy szampon familijny :) Na co dzień nadal stosuję szampon ecolab, jednak familijny w ruch idzie co każdy weekend, czasem nawet częściej. Kto by pomyślał ;) Z początku ciężko było mi się troszkę przestawić, sama zaczynałam przecież lata temu pielęgnację od mycia włosów maskami, potem wprowadziłam powoli delikatne szampony, a teraz przyszedł czas na szampon oczyszczający przynajmniej raz w tygodniu, a nie raz na 2-3 tygodnie, jak to było kiedyś ;) Kto wie, może za jakiś czas będę myć samym mocnym szamponem. Skóra głowy o dziwo bardzo dobrze toleruje szampon familijny. Co jednak skłoniło mnie do częstszego oczyszczania? Nawet nie skóra głowy, bo zarówno po familijnym, jak i ecolabie włosy mam świeże przez taki sam okres czasu. Długość jednak była mocniej klapnięta po delikatnych szamponach. 

2. Zmiana w sposobie stylizacji
Najczęściej moje włosy stylizowałam mocnymi żelami, ugniatając je i susząc suszarką z dyfuzorem - TUTAJ opisywałam to dokładnie. Od kilku miesięcy jednak coraz częściej zdarzały się dni, kiedy nie chciały skręcać się w ładne falo loczki, a zostawały jedynie lekkie fale. Na drugi dzień nie zawsze udało mi się ten skręt również przywrócić i chodziłam na głowie z takim dziwnym czymś ;) Nie pomogła prawie całkowita rezygnacja z silikonów - nadal było tak samo. Nie wiem, czy to ciąża, czy mam już tak zdrowe włosy, czy to henna - w każdym razie teraz suszę włosy na prosto, suszarką z koncentratorem, najpierw ciepłym, potem chłodnym nawiewem. Suche już zawijam w koczka ślimaczka lub pętelkę na przynajmniej godzinkę. Po wszystkim otrzymuję większą bądź mniejszą falę, w zależności od użytych kosmetyków ;) Metoda dużo mniej pracochłonna i szybsza, niż ugniatanie falo-loków żelem. No i rano wystarczy włosy rozwinąć i gotowe ;) Bardzo przyda mi się ten dodatkowy czas już niebawem, teraz mycie zajmuje mi o połowę mniej czasu. Sposób takiej stylizacji ze zdjęciami opisałam TUTAJ.

3. Więcej eksperymentowania z cięższymi maskami i odżywkami
Kiedy stylizowałam włosy żelem do włosów, musiałam bardzo uważać na obciążające i cięższe maseczki do włosów - wiadomo, że jak coś mi się tak postrączkuje, to nie rozczeszę takich włosów z żelem, bo zaraz miałabym na głowie sklejonego, spuszonego lwa. Od kiedy jednak suszę je na prosto i zawijam, mogę je delikatnie przeczesać palcami czy nawet grzebieniem i znowu zawinąć, żeby lekki puch zniknął. Dzięki temu mogę teraz bardziej poszaleć z cięższymi i dociążającymi maskami i odżywkami :) Znowu wyciągnęłam z zapasów cudownie dociążającą czarną maskę marokańską, częściej używam też innych silikonowych produktów, nie zapominając oczywiście o oczyszczającym szamponie. Mam też na liście do wypróbowania kilka cięższych produktów, których kiedyś się obawiałam, np. maskę inebrya do włosów kręconych czy maskę lady spa, której kiedyś namiętnie używałam, ale szybko mnie obciążała ;)

4. Silikonowe serum lub olej po każdym myciu
Wreszcie zaczęłam zabezpieczać końcówki włosów po każdym myciu - po stylizacji żelem często były obciążone, nawet jeśli starałam się nałożyć niewielką ilość. Teraz mogę poszaleć i wreszcie wyciągnęłam jeden z ulubionych produktów do końcówek - a mianowicie jedwab CHI. Na drugi i trzeci dzień stosuję za to najczęściej 1-2 krople oleju z pestek malin.


Najczęściej noszę się teraz tak - przynajmniej włosy wydają się dłuższe, niż stylizowane w falo-loczki ;) Czasem pewnie jeszcze spróbuję je pougniatać, chociaż bardzo spodobała mi się taka dużo mniej czasochłonna stylizacja - a i wiele z Was pisze mi, że tak jest po prostu ładniej, niż po stylizacji żelem  i ugniataniu ;)

Tutaj mam jeszcze jedno zdjęcie - włosy tuż po suszeniu na prosto, po szamponie familijnym, jeszcze w dotyku lekko matowe i suche, ale zobaczcie - praktycznie nie ma puchu, tak się zmieniły ;) Do połowy tak gładkie i proste, zupełnie jak nie fale. Zawijam zaraz w pętelkę, niech się troszkę pokręcą, bo do tak prostych aż nie przywykłam. Nie prezentują się tutaj zbyt pięknie, jednak Czytelniczka Kasia pytała, jak wyglądają tuż po suszeniu - zatem spełniam życzenie i pokazuję ;)



Udało Wam się kiedyś obniżyć porowatość? Moje włosy im zdrowsze, tym mniej się kręcą, wiem, że wiele osób również tak ma :) Całuję :*



Odwiedź mnie w wolnej chwili na instagramie:


58 komentarzy:

  1. O a ja zawsze myślałam, że jak włosy są zdrowsze to bardziej się kręcą :D Chyba, że zależy to od jeszcze kilku innych czynników. W temacie włosów zbyt mocna nie jestem choć staram się i w tym kierunku rozwijać :)
    Ja w tym miesiącu dołączyłam do akcji Anwen i oprócz odżywek i masek po myciu staram się zrobić coś więcej dla moich włosów - olejowanie, wcierki, masaż skóry głowy :)
    Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku pielęgnacji często im zdrowsze, tym ładnie się kręcą, jest mniej puchu itd ;) Jednak z czasem stają się tak gładkie i zdrowe, że skręt się zmniejsza, sporo Czytelniczek też tak miało ;)

      Zastanawiałam się nad akcją u Anwen, ale nie wiem, ile bym wytrwała w mojej sytuacji ;)

      Usuń
    2. Nie no Patrycja, źle myslałaś, im mniejsza porowatość tym ciężej włosy ciężej łapią skręt, szybciej się rozprostowują, ciężej łapią farbę i dużo dłużej muszą być olejowane i znacznie dłużej chłoną maski i odżywki. Także wcale nie jest tak super ze zdrowymi włosami ;). Najlepiej byłoby mieć zdrowe i pięknie skręcone, ale niestety coś za coś.
      Kasiu miałam tą maskę Inebrya do włosów kręconych i ona jest bardzo obciążająca nawet na moich - bardzo wysokoporowatych włosach, więc tym bardziej na zdrowych, nawet na moich był przyklap, nawet jak użyłam w małej ilości a też na co dzień myję SLSem, a i tak tylko obciążenie. Zresztą nie widziałam, żeby robiła coś extra dla kręconych włosów, ani podkreślenia skrętu ani nic.
      Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do Twoich prawie prostych włosów, nie mówię, że są nieładne, ale tyle lat oglądałam Twoje loczki, że teraz mi dziwnie patrzeć na ich brak ;). To mi przypomniało jak na wyjeździe szkolnym musiałam myć i stylizowac włosy przy koleżance z pokoju i też jak rozczesywałam to były prawie proste, potem za pomocą żełu nadawałam im kształt loków a ona do mnie z pretensjami wykrzyknęła:" masz proste włosy" - jakby to była moja wina, albo uważała może, że oszukuję wszystkich mówiąc, że naturalnie mi się kręcą. W każdym razie ludzie z prostymi kompletnie się nie znają i posądzają na każdym kroku o jakieś włosowe oszustwo.
      Ale ja mam inną prośbę. Mogłabyś kiedyś pokazać na zdjęciach jak odgniatasz apaszką sucharki? Wiem, że pisałaś jak, ale kompletnie nie rozumiem, albo coś źle robię,bo u mnie to nie działa, musiałabym zobaczyć ;).

      Usuń
    3. " Najlepiej byłoby mieć zdrowe i pięknie skręcone, ale niestety coś za coś." = święte słowa :):)

      Mówisz, że obciąża mocno? Tak mi się chcę czegoś z inebryjki, zamiast zachętek ciążowych mam kosmetyczne, ehh :D

      No ciężko się przyzwyczaić pewnie hehe, ale tak łatwiej mi teraz z nimi jest szczerze mówiąc ;)

      Moje mokre, bez żelu też są proste, żel dawał im kopa :)


      Postaram się zrobić jeszcze takie zdjęcia, poproszę Męża, bo sama z samowyzwalaczem mogę nie dać rady :)

      Usuń
    4. Czytałam recenzja masek różnych z Inebryi i prawie przy każdym rodzaju było napisane, że obciąża, teraz już wiem, że naprawde tak jest, no i tyle osób o tym pisze. Jak koniecznie coś z tej firmy to polecałabym jednak jakiś inny rodzaj, a testowałam tylko tą, ale poza obciążeniem nic cikawego nie zrobiła, więc może inne będą działanie chociaż miały lepsze.

      Usuń
    5. Może w malutkiej ilości nie zaszkodzi, zobaczymy, będę testować wersję liss pro z kawiorem :) Teraz przy częstszym myciu szamponem mogę też bardziej poszaleć z ciężkimi rzeczami, nie to co kiedyś ;)

      Usuń
    6. Oooooo jeśli ta do kręconych obciąża to musi być moja! :D Dopisuję do chciejlisty :P

      Usuń
    7. Obciąża, ale nawet nałozona w małej ilości. Normalnie stosuję 40 ml maski i to jest dla moich włosów w sam raz a ta tak obciążała, że dawałam 5 ml a włosy i tak były tak brzydka oklapnięte i pozbawione objętości, że aż żal było patrzeć, loki rozprostowane.

      Usuń
    8. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z dociązeniem, tylko obciązeniem tworzących z fal smetne strąki.

      Usuń
    9. :D Jednak pójdę za tropem i zaryzykuję :D Lubię się z maskami Inebry ;)

      Usuń
  2. Moje włos są proste jak druty dzień i 5 po myciu. a jak zmniejsza się ich porowatość to dłużej schną i dłużej wyglądają ładnie po myciu. Ty masz przecudne kosmyki i cieszę się z tobą, że udało Ci się zmniejszyć porowatość bo to wcale nie takie łatwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Teraz tylko troszkę na nowo muszę się ich uczyć hehe :)

      Usuń
    2. Oj tak zgadzam się, że zmniejszenie porowatości wcale nie jest łatwe. Ja to usiłuję osiagnąć już kilka lat i bez skutku.

      Usuń
  3. Mnie osobiscie najbardziej sie podobaja zaraz po wysuszeniu na prosto. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to bardzo, myślałam właśnie, że pojawią się głosy, że na tym zdjęciu nie wyglądają zbyt dobrze ;)

      Usuń
  4. Zmiany sa dobre ;) naj ważniejsze żeby właścicielka była zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie spodobała mi się wersja prawie prosta :)
    Kochana za dwa tygodnie rodzisz? Życzę Ci łatwego porodu i wiele szczęścia przy synku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tafla na włosach jak z reklamy! Niesamowicie Ci się błyszczą! Coś pięknego :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jak miałam dłuższe włosy robiłam koczka albo warkocz na noc by uzyskać fale :) Kasiu Ładnie Ci w tych falach, widać jak włoski pięknie błyszczą :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a stosowałaś może nową maskę biovaxa opuntia oil and mango? slyszalam same dobre opinie o niej *_* napisz koniecznie bo jestem mega ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze, ale obiło mi się o uszy, że ma w składzie baaaardzo wysoko glicerynę, czyli pewnie się nie skuszę :)

      Usuń
  9. Dzięki za zdjęcie, jesteś prze kochana ;* !

    Wow, od razu po suszeniu wyglądają super!! Nawet końcówki świetnie się ułożyły!
    Jak suszysz, to mocniejszym nawiewem, czy słabszym?

    Z Inebry mogę Ci odlać maskę Liss pro z kawiorem jak chcesz czegoś mocniejszego ;p, mam litrowy słój, ale jestem z niej baaaaardzo zadowolona, bardzo fajnie dociąża :)

    Miewasz już jakieś skurcze? Myślisz, że dotrwasz do świąt?? :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*

      Na maseczkę chętnie się skuszę, coś mnie nosi na tą inebryjkę ;)

      Dziś byłam na ktg właśnie, skurczy zero ;) Ale ja ogólnie mam mieć cc z powodu wskazań medycznych i mam taki wstępny termin na 19 kwietnia już, na kilka dni przed właściwym terminem, coby się nie zaczęło wcześniej ;) A jak się zacznie, to będzie wcześniej hehe.

      Usuń
    2. Napisałam na maila :)

      Haha, i to jest dobre,pozytywne podejście: "coby się nie zaczęło wcześniej ;) A jak się zacznie, to będzie wcześniej" po prostu ;)
      Też miałam niestety cc, ojj to faktycznie lepiej żebyś suszyła na prosto, bo po porodzie też Ci będzie ciężko się schylać ;/

      Usuń
    3. Ahh i jeszcze napisz jak suszysz na prosto, to mocniejszym nawiewem, czy słabszym?

      Usuń
    4. Noo prawda, na pewno lepiej mi będzie suszyć na prosto, choć po 1 cc bardzo dobrze do siebie doszłam, 5 dnia już byłam na zakupach w auchanie po maskę glorii :P No ale nigdy nic nie wiadomo, ale jestem dobrej myśli :)

      A na prosto suszę najmocniejszym nawiewem, ciepłym, a jakieś ostatnie 2 minuty chłodnym :) No i z koncentratorem, tą wąską nasadką :)

      Usuń
    5. A ja muszę powiedzieć, że do tej pory spotykam się z tym, że lekarze nie chcą robić cc, nawet jak są wskazania medyczne. Osobiście mam co najmniej 2 (jednym z nich jest dyskopatia lędźwiowa) i lekarka od kręgosłupa najpierw mi powiedziała, że to wskazanie do cc a na 2 wizycie się tego wyparła, mówiąc, że gdybym planowała ciązę to musze tylko ćwiczyć i wzmacniać mięśnie brzucha. Z kolei ginekolog mi powiedziała, że muszą mieć to na piśmie od ortopedy, że mam taka wadę bo tak "na gebę" to nie zrobią cc. Nie wiem od czego to zalezy, jednak spotkałam się z podejściem takim wiele razy, że nawet jak są przeciwskazania to lekarze wmawiają bzdury, byle za wszelką ceną rodzić sn (przyznam, że nie wiem czemu tak się boją robić cc) lub z 2 skrajnością - ponoć w moim mieście jest 1 szpital położniczy, który z kolei słynie z samych cc. Tzn. czy trzeba, czy nie trzeba, to robią cc, i moja kolezanka rodząca tam potwierdza to, że nie miała żadnych wskazań do cc, ale sami jej zaproponowali, mówiąc, że po co ma się męczyć porodem. Nie wiem czy to specyfika tylko mojego miasta, ale mam wrażenie, że nie. Jeśli trafiłaś inaczej to obawiam się, że to wyjątki tacy lekarze, co podejda do sprawy jak należy.

      Usuń
    6. Różnie bywa..W Krk są takie szpitale które są nastawione głównie na naturalne, a są też takie właśnie które "co drugiej" ciężarnej robią cc.
      Najlepiej znaleźć chyba dobrego ginekologa, któremu się ufa i po prostu zdać się na niego, bo można czasem oszaleć ;)

      Ja byłam nastawiona na naturalny poród,chodziłam do szkoły rodzenia itp, miałam rodzić w szpitalu z renomą "rodzić po ludzku" a więc nastawiony na naturalnie, w 41tyg byłam tam na ktg i powychodziły jakieś jaja, lekarka powiedziała że jest zagrożenie życia dziecka i zaleca "natychmiastowe przerwanie ciąży cesarskim cięciem" brzmiało o tyle strasznie, że od razu się zgodziłam dla dobra dziecka. Po cc lekarze stwierdzili, że w sumie to wszystko było ok i nie wiedzą czemu tak na ktg wyszło..
      No i jak tu żyć?
      :)

      Usuń
    7. O tym właśnie mówię - robią rzeczy kompletnie nieadekwatne do sytuacji czyli cc tam, gdzie lepszy byłby poród sn i poród sn tam, gdzie lepsze byłoby cc. Zgadzam się, że najlepiej, aby się trafił dobry ginekolog, wiem jednak po sobie, że znależć dobrego lekarza, nie tylko ginekologa to naprawdę czasem się trzeba nieźle naszukać. A moźesz powiedzieć jakie szpitale w Krk są nastawione na sn a jakie na cc? Ja właśnie znam jeden, co ponoć jest na cc, co do innych to nie orientuję się.

      Usuń
    8. Podrzucam Ci link do strony gdzie można sobie porównać szpitale w Polsce (wyszukaj sobie przez wyszukiwarkę miasto które Cie interesuje)Jest tam też stosunek cc do nk ;)
      https://www.gdzierodzic.info/placowka/szukaj

      A z tego co słyszałam od ludzi, to w Ujastku baaardzo chętnie robią CC, tam są też nastawieni raczej na karmienie sztuczne ;/. Ogólnie słyszałam opinie że tam jest rzeźnia :D
      W Żeromskim (tam ja rodziłam i mimo wszystko ten najbardziej polecam) to szpital nastawiony na naturalne porody, mają swoją szkołę rodzenia(trzeba się zapisywać duuuużo wcześniej,jest za darmo, baaardzo dużo można się dowiedzieć).Tam też nauczą Cię dobrze karmić piersią, są bardzo za karmieniem naturalnym i mają nawet te certyfikaty "szpital przyjazny dziecku" i "rodzić po ludzku".
      W Narutowiczu słyszałam że personel jest bardzo nie przyjemny i chyba też są za cc.
      W Rydygierze są chyba duże sale gdzie kilka kobiet na raz rodzi?Ciocia mojego męża opowiadała, że gdy rodziła,to właśnie na sali z oddzielanymi parawanami i gdy akcja porodowa jej zwolniła musiała udostępnić łóżko innej kobiecie, a gdy powiedziała położnej że jej słabo, to ta jej powiedziała żeby się kaloryfera złapała :P :D No i stala trzymając się tego kaloryfera a ta druga obok niej rodziła :D No ale to było 30 lat temu :P:P
      I bardzo brudno tam jest, ale chyba tam remont był nie dawno, a może się mylę, więc może jest inaczej teraz. Personel bardzo miły.
      ;)
      Najlepiej to by chyba było znaleźć zaufanego gina który dodatkowo pracuje w szpitalu w którym mógłby odebrać Twój poród :P

      Usuń
    9. O Ujastku to samo słyszałam - tam właśnie rodziła ta moja znajoma, co nie miała żadnych wskazań medycznych do cc, a jej zrobili, ale nie wiem jak z karmieniem, nie pytałam o to. Mówiła nawet, że po cc nic jej nie bolało, nie chciała ani przeciwbólowych ani nic, to sami jej dali najmocniejszy bo zastrzyk p/bólowy z morfiny, również z tłumaczeniem "a co się pani będzie męczyć". Mówiła też, że osoby, co miały opłacone położne miały dobre warunki, leżały na sali a te, co nie miały opłaconych to na korytarzu. Z kolei jeszcze jedna znajoma tam rodziła, ale to już na pewno ponad 10 lat temu i siłami natury, więc chyba wtedy nie byli jeszcze tak nastawieni na cc, chyba się to potem jakoś u nich tak zrobiło.
      No a jeszcze inna znajoma to nie wiem w jakim szpitalu, ale wiem, że opłaciła 2 lekarzy, chyba tzw. poród prywatny, nie wiem dokładnie o co chodziło, ale wiem, że jak zaczęła rodzić to żaden z tych opłaconych lekarzy nie przyjechał.
      Można sobie wybrać szpital i chyba modlić się, aby trafić tam na dobrego ginekologa.

      Usuń
    10. Tak jak piszesz, myślę że najlepiej się modlić żeby wszystko było ok :)
      Kuzynka męża chodziła w ramach nfz do pani ginekolog która pracuje w Żeromskim i cieszy się dobrymi opiniami, umówiły się żeby była podczas porodu. Miała mieć CC ze względów zdrowotnych ale była zadowolona z gina ;)
      Czasem się uda ;) Ja chodziłam prywatnie, niby jestem zadowolona, ale jak myślę o tym że przy drugiej ciąży mam znowu wydać tyle pieniędzy to mi się słabo robi..no ale zobaczymy

      Usuń
    11. No ja mam panią ginekolog do której chodzę od lat ale ona tylko w przychodni pracuje. Czyli musiałabym szukać lekarza w szpitalu, który sobie upatrzę, który nie dość, że powinien być dobry to jeszcze przyjmować w jakiejś przychodni (o ile się taki trafi w ogóle) i do niego chodzić od początku ciąży i się umówić na poród. Już samo chodzenie do kogoś nowego jest trochę stresujące bo się trzeba od nowa przyzwyczajać do lekarza jak już się miało stałego. No nie jest to takie łatwe, dużo zalezy od szczęścia. Mojej znajomej lekarz co prowadził jej ciąże był akurat na zwolnieniu jak zaczęła rodzić czy na urlopie za granicą, cos takiego i też poród przyjmował obcy lekarz, a zawsze kobieta spokojniejsza jak przy porodzie ktoś zaufany. Choć teraz też różnie bywa, teraz ponoć tylko położne przy porodach tego, co słyszę od rodzących a lekarz przychodzi tylko jak są jakieś komplikacje.

      Usuń
    12. To prawda, stresujące, w dodatku w ciąży dodatkowo hormony szaleją :P Ja nie wiedziałam na kogo trafię, znałam tylko szpital, więc wiedziałam jak to wszystko w środku wygląda, mniej się przez to bałam, no i byłam "przygotowana" na naturalny, wiedziałam co robić itp, z góry przekreśliłam cesarkę i nawet na zajęciach gdy omawialiśmy CC nawet nie słuchałam bo "to mnie nie dotyczy", no i zonk ;)
      Chyba trzeba być zdystansowanym i mieć pozytywne nastawienie jak nasza Kasia Na Fali jak to napisała, że jak się zacznie wcześniej akcja no to się zacznie i już i jak trzeba będzie naturalnie no to będzie naturalnie ;) To jest podejście do tematu :P

      Usuń
    13. Teraz strasznie marudzą na cesarki, bo coraz więcej ich jest. Słyszałam nawet, że kobietka miała pierwsze cięcie i następny poród miała za rok, to z góry powinno być kolejne cięcie, bo po tak szybkim czasie to nawet niebezpieczne rodzić naturalnie, ona tam jeszcze coś miała problemy i powinna mieć cc na bank. A zmusili ją do naturalnego, ale w trakcie były komplikacje i szybko wzięli na stój.

      Ja będę mieć na pewno cc, na ujastku będę ;) Z karmieniem naturalnym tam faktycznie raczej nie pomogą, jak się niewiele o tym wie, to może być ciężko. Ja na szczęście obcykana już jestem i mam dobry laktator w razie w ;)

      A nastawiona jestem pozytywnie, wszystko będzie dobrze, nie czytam złych historii, bo co mi to da ;) Wierzę, że będzie dobrze i już nie mogę się doczekać ;)

      Usuń
    14. Moja koleżanka własnie tam rodziła dwójkę dzieci, z tego co opowiadała to ja się bardzo zraziłam do szpitala, ale ona odważna jest i chciała drugie dziecko też tam urodzić, no i wrażenia dużo pozytywniejsze miała niż przy pierwszym ;)
      Masz świetne podejście i tak trzymać ;) Wszystko będzie super, już tuż tuż i będziecie się tulić z Kacperkiem ;*

      Usuń
    15. A co ją za pierwszym razem tak zraziło i który to mógł być wtedy mniej więcej rok?

      Usuń
    16. Wiesz co to było 5lat temu, ale nie za bardzo chcę wchodzić w szczegóły, ze względu że to spotkało moją koleżankę, a nie mnie :)
      Nie chcę też za bardzo stresować Kasi nie przyjemnymi historiami :)

      Usuń
    17. To dziwne jak rozbieżna mogą być historie o jednym szpitalu. Miałabym ogromny dylemat, który szpital wybrać. I to, co pisze Kasia - kobieta miała wskazania do cc, a tu zmusili ją do naturalnego, dla mnie to nieludzkie, dla mnie to zmuszanie kogoś do przechodzenia rzeźnickiego zabiegu. No, ale jak Kasia będzie miała cc to zupełny luz. No i podziwiam twoją koleżankę, czemu ni chciała zmienić szpitala,skoro była zrażona?

      Usuń
    18. Oj to prawda, historie są tak różne, słyszałam chyba zawsze jakąś złą o każdym z krakowskich szpitali :) Ale nie wsłuchuję się, nie czytam, nie stresuję i nie panikuję :) Wcześniej, lata temu pisałam czarne scenariusze, nakręcałam się i nic złego z tego nie wychodziło. Odkąd myślę pozytywnie i dobrze się nastawiam, wszystko jest lepiej. Nic mi nie da zamartwianie się :)

      A zmuszanie do naturalnego po cc to moim zdaniem również rzeźnia. Ale ja ogólnie uważam, że kobieta powinna mieć prawo wyboru porodu, tak jak często jest to za granicą, znając zarówno zalety i wady porodu naturalnego, jak i cięcia. No ale w Polsce często praw kobiet się nie szanuje niestety, warto tylko wierzyć, że kiedyś będzie lepiej.

      Usuń
    19. No właśnie sama nie wiem czemu drugi raz tam rodziła :D
      Ale ostatecznie ten drugi poród wspomina dobrze, więc może warto słuchać swojej intuicji ;p
      Jak nie możesz się zdecydować, to zawsze możesz się przejść po wybranych szpitalach i poprosić o pokazanie sal porodowych itp, przy okazji zobaczysz położne, a nuż Ci któryś szpital przypasuje ;)
      Ja naprawdę gorąco polecam szkołę rodzenia w Żeromskim, gdybyś się zdecydowała to może i tam by Ci się spodobało.
      Odradzam czytanie opinii na forach bo można dostać niezłego mętliku w głowie ;)

      Usuń
    20. Tak, wciąż się dziwię, że mamy XXI a bardzo często hasło "rodzić po ludzku" pozostaje tylko hasłem, niektóre wypadki to wciąż jak w średniowieczu. Choć ponoć cesarkę można mieć bodajże max. 4 razy pod rzad z tego, co pamiętam, co mi lekarka mówiła, więc jak komuś takiemu trafiłoby się 5 dziecko to chyba siłą rzeczy musiałaby ta kobieta rodzić naturalnie, choćby miała do tego przeciwwskazania. No, ale jak Twoja koleżanka zraziła się 5 lat temu a potem już było ok to można uważać, że ten szpital się poprawił.
      A do tej szkoły rodzenia w Żeromskim to mogą chodzić tylko kobiety, co tam się zdecydują rodzić?

      Usuń
    21. Po prostu wiele zależy na kogo się trafi ;)
      Nie wiedziałam o tej cesarce że jest jakiś limit :D
      Do tej szkoły TEORETYCZNIE gdy się zapisujesz to pytają czy u nich będziesz rodzić, ale praktycznie to wygląda tak, że chodziły tam też dziewczyny które wybrały inny szpital ;)
      Teraz tak myślę,( w sumie po fakcie ;p) że może i dało by się ugadać z którąś z tych położnych które prowadzą tę szkołę, żeby odebrała poród. Cudowne są :)

      Usuń
    22. Oczywiście, nie twierdzę, że nie ma dobrych szpitali i personelu, wiem również, że w najlepszym mogą się zdarzyć komplikacje, na które nie pomoże najlepszy lekarz, mimo to sytuacje jak w średniowieczu w XXI w. uważam, że niedopuszczalne a wciąż się zdarzają.
      A o limicie cesarek słyszałam juz od 2 lekarzy, tylko nie pamietam jaki był ten limit, zdaje mi się, że 4 maksymalnie, więc to też nie jest tak, że można mieć cesarek ile się chce. Lekarz mówił mi, że powyżej limitu robią naturalny poród, ale jak się ma wskazania do cc a limit sie przekroczyło to poród taki jest strasznie niebezpieczny, no, ale to już bardziej ciekawostka taka, dość drastyczna, ale co poradzić.

      Usuń
  10. Ej no, ślicznie wyglądają na tym ostatnim! Jestem oczarowana *.* PS. zajrzyj do mnie, najnowszy post powinien Cię zainteresować <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to cieszę się, że Wam się podobają takie tuż po suszeniu :):)
      Już czytałam recenzje, super :)

      Usuń
  11. Jakie zdrowe końcówki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Ostatnio bardzo często używałam olejku jedwabnego ecolab :)

      Usuń
  13. Wyglądają na wyjątkowo zdrowe :)
    Przypatrzę się Twojej pielęgnacji, bo chciałabym żeby moje też czasem miały taki "holywoodzki look" :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)