czwartek, 16 marca 2017

Kręcone problemy: suche i matowe włosy po żelu

Witajcie Kochani :)
Troszeczkę zaniedbałam SERIĘ KRĘCONE PROBLEMY - ostatnie posty były w grudniu ;) Dzisiaj przychodzę do Was z nowym tematem, który dość często przewija się w komentarzach na blogu. Wiem, że bardzo często macie problem z suchymi i matowymi włosami po żelach do włosów. Nie lubicie efektu na waszych kręciołkach czy falach po żelu. Nijak nie możecie ich używać, a jakoś chciałybyście ten skręt włosów podkreślić. O żelach do włosów pisałam już kilka postów, możecie zerknąć TUTAJ albo TUTAJ. Dzisiaj zajmiemy się tematem raz jeszcze, może uda mi się przekonać kilka z Was do żelu :)





1. Jakie mamy obecnie godne polecenia żele do wyboru?
Zacznijmy może od tego, jakie obecnie są godne polecenia żele do włosów na rynku. Na pewno można rozglądnąć się wśród żeli bielenda grafitti - sama mam wersję bardzo mocną z czarną rzepą i kwasem hialuronowym. Fakt, że ma on alkohol, ale aż na 10 miejscu w składzie, chwilkę przed zapachem, z tego co słyszałam, to raczej nie wysusza ;) Swego czasu bardzo ceniłam żel z lidla cien, dla mężczyzn, bardzo mocny, w czarno-zielonej tubie. Ostatnio jednak w moim lidlu nie ma żadnych stylizatorów, nie wiem zatem, czy dalej można go tam znaleźć. No i oczywiście mój ukochany żel syoss power hold w szaro-pomarańczowym opakowaniu oraz jego brat - syoss max hold w czarno-zielonym opakowaniu. Ten spisał się u mnie słabiej przez glicerynę, ale myślę, że wiele z Was może go polubieć. Jeśli chodzi o moc żeli, moim zdaniem najmocniejszy jest syoss power hold, następnie żel cien, syoss max hold i żel bielenda bardzo mocny.


2. Co zrobić, aby włosy nie były suche i matowe po użyciu żelu?
Żeli do włosów używam od 2010 roku, kiedy to pierwszy raz odkryłam falowaną stronę swoich włosów :) Niezmiernie pomógł mi w tym zakręcony wątek na wizażu - tam pisało się wiele o stylizacji i właśnie o żelach, które używane były jako główne stylizatory. Prym wiódł wtedy męski żel isany w czarno-pomarańczowym opakowaniu, niestety już dawno dodali do niego alkohol :( Od ponad 6 lat kombinuję z przeróżnymi żelami i różnymi metodami nakładania, mam zatem garść porad, co zrobić, aby włosy nie były suche i matowe po użyciu żelu :)

*Po pierwsze: koniecznie odżywka bez spłukiwania pod żel
Tak często wspominam o tym, aby koniecznie nakładać pod żel odżywkę bez spłukiwania :) Od kilku miesięcy, niezmiennie używam leciutko rozwodnionego kallosa multivitamin - u mnie musi być to coś czysto emolientowego, równie ładnie spisywał się balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem - on już jest nieco cięższy od kallosa. Można spróbować z innym, emolientowym kallosem, np. blueberry, omega, cherry. Nawet jeśli sam kallos jest dla Was za lekki, to może ładnie spisać się jako b/ska ;) Odżywkę taką nakładam koniecznie na ociekające wodą włosy, tuż nad wanną. Nie na odciśnięte z wody, tylko na takie naprawdę ociekające. Ewentualnie można przed b/ską lekko odcisnąć nadmiar wody rękoma, ale naprawdę lekko. Jeśli lubicie nawilżacze, możecie użyć czegoś innego b/s, u mnie nawilżające substancje w odżywce bez spłukiwania rzadko się sprawdzają. Na moją aktualną długość włosów daję 3 zielone groszki lekko rozwodnionego kallosa ;) Im dłuższe i gęstsze włosy, tym więcej odżywki trzeba będzie dać, wiem, że niektóre kręciołki dają nawet łyżeczkę.

*Po drugie: żel nałożony na bardzo mokre włosy
Punkt, który łączy się niejako z poprzednim. Jeśli odżywkę b/s nałożyliśmy na bardzo mokre, wręcz ociekające wodą włosy, to potem tylko lekko ją wgniatamy i ugniatamy chwilkę włosy samymi dłońmi. Żel również najlepiej, jeśli zaaplikujemy na takie bardzo mokre włosy, już nie ociekające, ale warto, żeby leciały z nich choć pojedyncze krople wody. Jeśli nałożę żel na włosy zbyt odciśnięte, zawsze mam potem wrażenie suchych i matowych włosów, zawsze ;) Wiem, że u niektórych ta metoda się nie sprawdza i wolą najpierw pougniatać i poodciskać włosy przed nałożeniem odżywki b/s i żelu, jednak poleciłam moją metodę wielu moim Czytelniczkom i są naprawdę zadowolone ;) Bardzo mocno zapobiega to wrażeniu suchości i matowości po żelu.

*Po trzecie: odpowiednia ilość żelu
Tutaj dużo zależy od tego, jak mocnego żelu używamy. Jeśli ja używam np. bardzo mocnego, polimerowego żelu syoss men power hold, to daję go aktualnie dosłownie w ilości 3 takich większych zielonych groszków. Początkowo próbowałam kłaść łyżeczkę, ale po kilku godzinach żel stawał się wyczuwalny i włosy stawały się właśnie takie suche i matowe. Lepiej nie przesadzać z żelem, żeby ustrzec się przed tą suchością i matowością, zwłaszcza na drugi dzień. Jeśli używamy słabszego żelu - np. bielendy, możemy dać jej więcej, u mnie łyżeczka dawała radę ;)

*Po czwarte: dobrze nawilżone włosy
Zauważyłam, że jak mocniej czymś włosy przesuszę - np. sporą ilością ziółek, gliceryną czy nadmiarem protein, to potem, mimo stosowania moich wcześniejszych zabiegów (odżywka b/s i żel na bardzo mokre włosy) i tak żel jest nieco bardziej wyczuwalny na suchych włosach, niż na włosach ładnie nawilżonych. Nie jest to jakiś bardzo straszny efekt, ale warto zwrócić na to uwagę. Na przesuszone włosy najlepsza dla mnie jest płukanka lniana - zawsze potem mam po żelu nawilżone, mięsiste fale zamiast suchych strączków

*Po piąte: nie zapomnij odgnieść żelu
Zdarza się, że niektóre żele, zwłaszcza te mocniejsze i nałożone w większej ilości robią nam po wyschnięciu na włosach takie strączki - i to jest najzupełniej normalne :) Wtedy trzeba takie strączki odgnieść własnymi dłońmi czy gładkim materiałem, takim samym ruchem, jakim wgniatamy żel. Wiem, że sporo osób było zszokowanych, widząc takie sztywne strączki po żelu, kiedy włosy wyschły ;) Sama rzadko miewam mocniejsze strączki, po żelu syoss power hold są takie delikatne, wystarczy kilka ruchów apaszką i gotowe. Kiedy jednak nałożyłam łyżeczkę tego żelu, musiałam odgniatać strączki dobre 2-3 minuty ;)

*Po szóste: może jednak żel nie jest dla nas
Ja się wcale nie upieram, że każda falowano i kręconowłosa musi używać do stylizacji żelu ;) Jednak sporo moich Czytelniczek po kilku moich małych wskazówkach bardzo polubiło żele, może podobnie będzie z Wami ;) Jeśli jednak nic nie pomaga i po żelu nadal macie taki dziwny, suchy i matowy efekt na włosach, zawsze można spróbować z kremami do loków, mleczkami czy piankami ;) Ja np. nie znoszę pianek i nic tego nie zmieni :D Kremy spisują się u mnie również tylko do reanimacji włosów.


Chciałabym Wam teraz pokazać małe porównanie. Zdjęcia są z grudnia 2015 roku, różnią je dosłownie 2 dni, oba są bez lampy ;) Na zdjęciu po prawej żel nałożyłam na włosy odciśnięte z wody bawełnianą koszulką, wcześniej nie aplikowałam już odżywki b/s. Na zdjęciu po lewej - w ociekające wodą włosy poszła b/ska, a zaraz potem żel, nie odciskałam koszulką. Użyłam tego samego żelu, w takiej samej ilości. Myślę, że widać różnicę, w dotyku na pewno było ona wyczuwalna ;) 



Lubicie żele do włosów, czy stawiacie na inne stylizatory? :) Całuję :*


Czekam na Ciebie na moim instagramie:


27 komentarzy:

  1. Podziwiam te Twoje loczyska <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie to jest to!! Cudne, szczególnie to zdjęcie po lewej:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydatne porady. :) Ja co prawda nigdy nie stosowałam i nie stosuję żelu do włosów, ale być może kiedyś się skuszę i będę miała na uwadze Twój post. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu czemu masz uprzedzenia do pianek? Ja bardzo lubię, nie kleją się jak żele i nie dają takiej suchości włosów jak żele, więc nie trzeba kombinować z b/s itd i efekty naprawdę o wiele lepsze niż po żelach, ale niestety odkąd wycofali jedyną mocną, jaką znałam nie mogę nie znaleźć, a nie chcę też wydawać pieniędzy w ciemno na tony pianek, które się nie sprawdzą, więc muszę używać żeli. Niestety aż nie do wiary, że w XXI w. jest na rynku tak mało żeli bez alkolohu, że wybór jest bardzo mały. A ja mam jeszcze taki problem, że wszystkie żele, które wymieniłaś są dla mnie o wiele za słabe i ciężko mi wystylizować włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może nie trafiłam na piankę idealną? :) Powiem Ci, że właśnie nie lubię efektu po piance, dużo mniej czuję żel, niż właśnie piankę hehe. No i słabo mi skręt podkreślają :(

      Usuń
    2. Tak, to nie trafiłaś na idealną, mnie też większość słabo podkreśla skręt, a były, co spisywały, ale już je wycofali.

      Usuń
    3. To widzę, że tak jak z żelami do włosów - muszą wycofać albo zmienić skład :( A jaka to taka fajna była? Bo dla mnie wszystkie za słabe właśnie były ;)

      Usuń
    4. A czy nie jest tak, że pianki też są prawie zawsze z alkoholem? Gdzieś z rok temu rozważałam piankowy eksperyment, ale nie udało mi się wtedy znaleźć takiej bez :(

      Usuń
    5. Kiedyś była Aniu jakaś bez, ale teraz nie mam pojęcia w ogóle, co jest na rynku ;)

      Usuń
  5. A ja własnie o te nawilżacze chciałam zapytać. Mogłabyś napisać jakie nawilżające półprodukty testowałas? Który najlepiej nawilżał, który puszył i który obciążał?

    Gliceryna, która jest nawilżaczem przesusza? Słyszałam o przenawilżeniu, ale jego objawem nie jest suchość. Przyznam, że mnie zdziwiłaś. Mnoe przesuszają tylko proteiny, ale to normalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilżacz może przesuszać ;) Sporo osób pisze, że np. przesusza i puszy je maska z aloesem, mimo, że to nawilżacz. Czasem jest to przyczyną tego, że nie nałożyłyśmy potem czegoś emolientowego, np. trochę olejku czy silikonowego serum i przez to jest to wysuszenie. A czasem po prostu jakiś nawilżacz w większej ilości nas wysusza, jak w moim przypadku gliceryna i nic nie zrobisz, choćbym nie wiem ile olejku dokładała ;)

      A nawilżaczy testowałam sporo - super spisywał mi się nawilżacz cukrowy z półpróduktów, ale już go nie ma :( Bardzo lubię panthenol - chyba najlepszy nawilżacz, ale on w nadmiarze może przenawilżyć i obciążyć, lepiej używać go niewiele. Dalej mleczka roślinne - idealnie nawilżają, ale mają w sobie też troszkę protein, moim zdaniem jednak niewiele.Fajny jest aloes, ale tutaj muszę uważniej patrzeć na pogodę i zawsze z dodatkiem oleju go stosować. Mocznik - fajny, choć już trochę czasu go nie używałam.

      Puszy mnie przeważnie glikol propylenowy i gliceryna, a także hydromanil i NMF. Nie pamiętam, jak było z kwasem hialuronowym, dodam do maseczek i zdam relację.

      Usuń
    2. No to szczerze przyznam, że zbiłaś mnie z tropu i teraz to już kompletnie nie mam pojęcia jak pielegnować moje suche fale. Wszędzie zalecają, żeby takim suchym z natury włosom przede wszystkim dawać pić, nawilzonne włosy lepiej się też kręcą itd. Ale jak nawilżać ma robić przeciwnieństwo tego, po co się go stosuje czyli wysuszać to ja już nie mam pojęcia co robić a pierwszy raz się z tym spotykam a włosomaniactwem interesuję się od lat. Czy myślisz, że jak się odwróci kolejność np najpierw olejowanie a potem maska nawilżająca to wtedy nawilżacz nie przesuszy? Z 2 str. wiem po sobie, że i oleje mogą nieźle wysuszyć.
      No i w moim żelu gliceryna jest na 7 miejscu w składzie (przed zapachem) i na 11 miejscu w składzie (już po zapachu) panthenol. Myślisz, że to może puszyć lub wysuszać? Jak temu zaradzić?

      Usuń
    3. Ale Kochana, nie ma się co zamartwiać. To, że moje włosy słabo tolerują glicerynę, to nie znaczy, że Twoje też. Większość osób jednak produkty z gliceryną poleca. Sama mam kilka takich, które lubię, gliceryna najmocniej mi szkodzi w produktach bez spłukiwania i stylizatorach. W maskach czy odżywkach, które mają w sobie jeszcze dużo emolientów jest całkiem ok ;) Przykładem może być maska nawilżająca ecolab czy maseczka anwen ;)

      Dużo zależy też od porowatości - moje końcówki na pewno mają wyższą porowatość, niż włosy wyżej i to one najmocniej reagują na glicerynę, zwłaszcza jak użyję jej bez emolientów albo jest ich zbyt mało. Reagują też na punkt rosy, jeśli jest za niski czy za wysoki. Takie uroki fal i loków ;)

      Suchym włosom warto dawać pić, ale to samo może nie wystarczyć. Warto takie nawilżenie we włosie zatrzymać - i tutaj warto używać emolientów, olejów czy silikonów, bo bez tego może być puszek i suchość - bo włos odda tą wodę do otoczenia.

      Możesz spróbować najpierw olejować, a potem coś nawilżającego, choć pewnie większy sens jest robić na odwrót - najpierw nawilżacz, a potem olej, żeby nawilżenie zatrzymać.

      Jeśli w tym żeli gliceryna jest na 7 miejscu, to dość daleko i nie powinno być źle ;) A panthenol na 11 to już w ogóle powinno być bezpiecznie ;)

      Usuń
    4. Tak, wiem, że lepiej najpierw nawilżać a potem nakładać olej, ale u mnie zabezpieczanie olejem końcówek o wiele gorzej się sprawdza, niż olejowanie przed myciem, a nie mam niestety czasu nakładać najpierw maski nawilżającej a potem emolientowej, zapracowana jestem a i tak z jedną maską całe mycie i potem rozczesywanie plus stylizaja zajmują mi mnóstwo czasu ;).

      Usuń
    5. A nio rozumiem, to troszkę czasu jednak zajmuje ☺ a silikony zamiast oleju - nie lepiej troszkę?

      Usuń
  6. Kiedyś myślałam, że to bez różnicy na jakie włosy nałoży się odżywkę b/s ale potwierdzam, że jest ogromna różnica w tym, czy się ją nałoży na mokre czy suche. Odżywki, które na mokro się sprawdzają u mnie rewelacyjnie, na sucho nie zdają egzaminu :P

    Świetny poradnik, wypróbuję polecane przez ciebie żele :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że poradnik się przyda :) U mnie ogromna różnica właśnie w sposobie nakładania odżywki b/s ;)

      Usuń
  7. Na ten moment włosy po ostatnim płukaniu zawijam na dwie minuty w turban z ręcznika, a b/skę i żel nakładam potem. Korci mnie Twoja metoda, ale po prostu nienawidzę chodzić z takimi bardzo mokrymi włosami, przemoczoną koszulką i tak dalej... Może odważę się latem, jak będzie trochę cieplej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no, woda jest wszędzie hehe, zawsze zakładam taki bawełniany podkoszulek przed myciem włosów, z tym, że ja myję osobno, nad wanną, nie pod prysznicem :)

      Usuń
    2. Ale Twoje loczki Aniu wyglądają tak pięknie po Twojej metodzie, że chyba nie ma co kombinować ;)

      Usuń
  8. Moje włosy zdecydowanie o wiele bardziej tolerują kremy :) Istnieją wyjątki jak żel DevaCurl, ale te polskie, któr dotychczas używałam to dla moich loczków nieciekawa sprawa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje loczki są stworzone, po prostu stworzone do kremów :):)

      Usuń
  9. Bardzo interesujący wpis :) Ja szczerze powiedziawszy nigdy nie testowałam takiego typowego żelu na swoich włosach, kiedyś używałam pianek które strasznie je wysuszyły i kiedy odkryłam jakim są złem zaczęłam stawiać na to co najczęściej w blogosferze poleca się kręconowłosym, tzn. żel lniany, balsam z nivei, odżywki bez spłukiwania :P Dopiero zaczynam się otwierać na inne metody stylizacji, a patrząc na to zdjęcie Twoich włosów jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za piankami też nie przepadam ☺ Ty masz tak piękny i mocny skręt, że nawet żel może nie być Ci potrzebny ☺

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...