sobota, 21 stycznia 2017

Włosy w grudniu 2016r.

Witajcie Kochani :)
Zauważyłam, że nie zdążyłam zrobić jeszcze grudniowej aktualizacji włosów. Ale nic straconego, już wszystko nadrabiamy ;) W grudniu nie miałam z włosami większych problemów - mimo zimy i średniej pogody. Odkąd moje włosy stały się jeszcze zdrowsze - przeczytajcie KLIK KLIK, rzadko miewam naprawdę złe włosowe dni. Nie sądziłam, że taki czas kiedyś nadejdzie ;) Musiało minąć jednak jakieś 4-5 lat porządnej pielęgnacji, żeby dotrzeć do takiego momentu. No, ale zacznijmy już tę aktualizację :)


Olejowanie:
Grudzień obfitował głównie w dwa oleje - olej lniany oraz olejek jedwabny ecolab, oparty właśnie na olejku lnianym. Olej lniany okazał się bardzo odżywczym i wygładzającym produktem, muszę Wam o nim koniecznie napisać, rozumiem już Wasze zachwyty :) Używam tylko takiego nierafinowanego, z krótką datą ważności :)


Mycie:
Do mycia używałam głównie 3 produktów - najczęściej szamponu ecolab z pigwą, od czasu do czasu szamponu jessicurl (szykuję Wam recenzję, delikatny, ale zbyt często stosowany lekko mnie obciąża) oraz do oczyszczania - szamponu barwy z czarną rzepą. Pewnie dziwicie się, czemu nie ma tutaj już żadnej maseczki myjącej - bardzo rzadko myję już maską, zbyt mocno spadła mi porowatość :) 

Odżywianie:
Jeśli chodzi o maski i odżywki, tutaj bardzo różnorodnie :) Intensywnie testuję obie odżywki jessicurl - o jednej z masłem shea i ziółkami już Wam pisałam TUTAJ, jest jeszcze druga z kokosem i ziołami. Traktuję je jako produkty lekko proteinowe - w składzie znajduje się hydrolizowana mąka owsiana. Emolientów dostarczał mi balsam planeta organica afryka z masłem mango - cudnie pachnie, bardzo fajnie działa, choć bardziej go polecam dla zdrowych włosów. Mocniej odżywczy i dociążający jest balsam arganowy. Często stosowałam nawilżające produkty z panthenolem - maskę ziaja z olejem arganowym i tsubaki, mój hit 2016 roku, a także odżywkę faith in nature z olejem jojoba. Skończyłam odżywkę codzienna pielęgnacja, również od ziaji, recenzja jest TUTAJ :) Bez spłukiwania - oczywiście lekko rozwodniony kallos multivitamin, czasem również wyżej wymieniona faith in nature. 

Stylizacja:
Testuję  różne stylizatory - kiedy wychodzę i zależy mi na ładnym i trwałym skręcie, zawsze stosuję nadal ukochany żel syoss men power hold - dzisiaj nawet kupiłam nową tubkę, coby mi go nie zabrakło :) Próbuję również jego brata, syoss max hold, o dokładnie TEN. Nie polubię go jednak raczej tak bardzo, jak mojego ulubieńca, niebawem zrobię recenzję. Od czasu do czasu stosuję stylizatory jessicurl - o płynie do reanimacji już Wam pisałam - niestety słabo się polubiliśmy - KLIK. Lepiej spisuje się płyn do stylizacji gelebration spray, za jakiś czas postaram się wyskrobać recenzję. Jego jednak najczęściej używam, jak nie wychodzę z domu - słabo podkreśla mi skręt, ale robi całkiem miłe, mięciutkie fale. Jest jeszcze żel i krem jessicurl - o nich również za jakiś czas, nic jednak nie przebije mojego syossa :)

Końcówki:
Oczywiście zapominam, chyba że wychodziłam na te wielkie mrozy, to na końcówkach lądował olejek jessicurl - mieszanka awokado, jojoby i kokosa - bardzo przyjemna :) Silikony lubią mi już włosy obciążać, czasem uda mi się nałożyć malutką ilość, ale częściej robią strączki, no cóż.




Czas na zdjęcia :) Tutaj już mniej dociążone i lżejsze, po żelu do stylizacji jessicurl, wolę, jak są bardziej mięsiste i zbite ;)

Jest i zdjęcie w naturalnym świetle, specjalnie dla Ani :) :* Odrost woła o pomstę do nieba, kolorek też mało żywy, ostatnia henna była chyba z 2 miesiące temu, ale już mi idzie nowa, wybaczcie ;)

I jeszcze jedno, takie samo, ale z lampą :) 



Jak Wasze włosy miewały się w grudniu? Znalazłyście jakieś fajne, nowe maseczki albo odżywki? :) Całuję :*

26 komentarzy:

  1. Czy mi się wydaje, czy już od bardzo dawna nie było jakiegoś zdjęcia włosów od tyłu? I zdjęć w świetle dziennym? Jak były to przepraszam, miałam kilka okresów z dala od kompa, po których nie dałam nadrobić wszystkich wpisów... nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie tydzień nieobecności w sieci potrafi zaowocować setką postów do przeczytania :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle teraz Aniu niewiele zdjęć włosów robię ;) Zła jestem, bo odkąd się przeprowadziłam, to dużo gorzej robi mi się wyzwalaczem. W moim pokoju nie mam parapetu, tylko duże balkonowe, więc odpada. U Kubusia mogę robić, ale u niego za to światło przeważnie tragiczne, a teraz zimą o światło w ogóle ciężko. Ale dziś słoneczko się przebija, to postaram się specjalnie dla Ciebie zrobić hihi :)

      Usuń
    2. Ajj rozumiem :D Ja często korzystam z dziwnych rozwiązań typu aparat na desce do prasowania itp. :D No i jakimś wyjściem są też zdjęcia ze spaceru, pamiętam że u Anwen kiedyś były naprawdę częste :) Sorki że się tak domagam, ale naprawdę zżera mnie ciekawość :D

      Usuń
    3. Hehe, będą Aniu specjalnie dla Ciebie :P Na spacery chodzę głównie z synkiem hihi, ale pewnie by mi próbował robić zdjęcia - tylko co by z tego wyszło :P:P

      Usuń
  2. Gratulujemy coraz mniejszej ilości Bad Hair Day :)
    u nas też na szczęście to sporadycznie się zdarza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety jak dla mnie to ani balsam ani nawet maska planeta organica arganowa jest kompletnie nieodżywcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak się może zdarzyć. Ale może czarna maska marokańska? Ta już dociąża przeważnie jak nie wiem co ;)

      Usuń
    2. Niestety maw składzie roślinne ekstrakty - lubią mnie przesuszać, więc unikam masek z nimi w składzie. Widać moje włosy potrzebują czego turboodżywczego a na rynku takich masek jest bardzo mało. Co wypróbuję to za słabe to działanie.

      Usuń
    3. A to prawda. To może coś profesjonalnego? :) Anwen pisała ostatnio o kilku profesjonalnych zestawach, może coś dla siebie znajdziesz. Tylko wiele profesjonalnych kosmetyków ma proteiny, a tych nadmiar pewnie też dobrze nie służy.

      Usuń
    4. Dokładnie, ciężko znaleźć coś bez protein. Równolegle z tymi drogeryjnymi używałam też profesjonalnych kosmetyków, ale też oczywiście za przyjazne pieniądze i też trzeba się wśród nich naszukać takich, żeby odżywiły jako tako. Wprawdzie do Anwen nie zaglądałam, przejrzę co poleca. No może, gdybym kupowała maski profesjonalne za 100 zł to może bym coś znalazła, ale takiego budżetu nie posiadam.

      Usuń
    5. Zobacz u Anwen bo wklejała ostatnio zdjęcia efektów i składy ☺

      Usuń
    6. Właśnie przejrzałam, okazuje się, że tylko jedna maska bez protein i też o wiele za droga dla mnie. Pozostaje szukać dalej.

      Usuń
    7. Przez chwilę pomyślałam o maskach lady spa, ale one też mają proteiny. Kurczę, jak ciężko znaleźć coś ciężkiego ale bez protein i ziółek. Może czytelniczki coś znają i doradzą?

      Usuń
    8. Jest jak piszesz - bardzo ciężko mi znaleźć odpowiedni produkt, dlatego często tego używam tego, co jest (z braku laku), ale jak pisałam - prawie wszystko ma dla mnie słabe działanie. I to pewnie dlatego moje włosy nie mogą wyjść z tego stanu. Gdybym stale używała czegoś bardzo odżywczego to pewnie ich kondycja miałaby szansę się poprawić, a tak nie bardzo są postępy w pielęgnacji, bo właśnie prawie wszystko za słabo odżywia.

      Usuń
    9. Tylko ja się cały czas zastanawiam, czemu te Twoje włoski aż tak wymagające są. Czy to faktycznie ta szklistość, czy ekstremalna wrażliwość. Jeśli znajdę coś fajnego, na pewno tutaj napiszę :)

      Usuń
    10. Kasiu zastanawiam się nad tym od lat i pogodziłam się już z myślą, że umrę szukając odpowiedzi na pytanie co za czort z tymi włosami ;).

      Usuń
    11. A z ciekawości, jak się u Ciebie sprawdzają maski wzbogacane w domowym zaciszu olejami? I jakie były u Ciebie efekty po bezproteinowych Biovaxach (olejkowym, do farbowanych czy złotym - one z wyciągów mają tylko ekstrakt z henny i nic więcej)?

      Usuń
    12. Jak wzbogacałam maski olejami to olej w najlepszym razie trochę nabłyszczył i czasem minimalnie zredukował puszenie, ale włosy jak były suche, tak pozostały. Nawet jak dawałam sporą porcję tego oleju do maski to potrafił włosy obciążyć, ale wciąż były suche.
      Z Biovaxów używałam tylko tego do farbowanych, ale działał u mnie jak zwykła odżywka, więc już nie kusiło mnie, żeby testować inne, zresztą on ma też nienajlepse recenzje, na szczęście użyłam tylko saszetek.
      Mogę się mylić, ale osobiście stawiałabym jednak na ekstremalną wrażliwość, bo pielęgnacja dla włosów szklistych całkowicie im nie służyła. Ale i tak zastanawia mnie czemu nawet wśród profesjonalnych produktów te maski nie czynią dużej poprawy. Być może to faktycznie kwestia ceny i silne działanie mają tylko te powyżej 80 zł? Czyli dla mnie za duży wydatek. Może trzeba by było stosować jakieś profesjonalne zabiegi fryzjerskie, których nazwy nawet nie znam, bo to nie ma moją kieszeń typu jakieś profesjonalne nawilżanie czy coś i powtarzać je tyle razy aż będzie skutek? Może to by cos dało, ale niestety jak dla mnie to za droga impreza. Innych pomysłów nie mam.

      Usuń
    13. Kurczę, to teraz zgłupiałam troszkę ;) Jak pisałaś o tym, że poszukujesz odżywczych masek, to dla mnie oznaczało to włosy szukające emolientów, dociążenia itp. Ale teraz piszesz, że jednak chodzi o włosy suche - czyli to by sugerowało, że potrzeba im nawilżenia... Chyba, że to jakiś skrót myślowy?

      Ja poszłabym w kierunku szukania własnego punktu równowagi PEH, może zaniedbujesz któryś z typów składników? A może coś wygładzającego - np. płukanki z siemienia albo z wody po ryżu/makaronie? Próbowałaś skrobi jako dodatku do masek?

      Usuń
    14. Ja już sama nie jestem pewna, czego moje potrzebują, bo nic na nie działa. Z Kasią pisałam o tym dużo. Moje są wysokoporowate, suche, puszące się i od lat nie rosną, skłonne do rozdwajania i niemozliwe do rozczesania. Na palcach 1 ręki wymienię maski, jakie używałam w ciągu życia, które pomagają je rozczesać.Są delikatne, cienkie wiec bardzo podatne na zniszczenia. To są główne problemy, które chcę rozwiązać. Szukam ogólnie produktów, które by poprawiły ten stan. Próbowałam nawilżać - zero efektu, próbowałam emolientować - też bez szału. Odżywienie to chodzi mi o zregenerowanie i dociążenie, żeby nie było puchu i włosy nie latały wokół głowy, jednak wygładzające produkty robią mi przyklap i rozprostwuja loki, obciążając. Dbam o równowagę PEH, nastomiast z tego co proponowałaś próbowałam tylko skrobię do maski - owszem nabłyszczyła, włosy były przyjemniejsze w dotyku i na tym koniec.

      Usuń
  4. Wszystkie nowości jakie znalazłam w tym miesiącu pochodzą z mojego pudła z zapasami, ale również używam ostatnio maski ziołowej. Ja też chcę takie loki ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że są nieziemskie w dotyku :)
    Moje też uwielbiają olej lniany :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...