Aktualna kolekcja moich kosmetyków

Witajcie Kochani :)
Pytacie mnie czasami, jak aktualnie wygląda moja kolekcja kosmetyków do włosów. Miałam chwilkę czasu i postanowiłam wywlec wszystko na dywan i obfotografować :)  O dziwo, dość miło się zaskoczyłam - kilka miesięcy temu postanowiłam, że wydaję kosmetyki, które nie sprawdzają się dobrze na moich włosach. Koniec eksperymentów - kiedyś zużywałam do końca nawet taką maseczkę, która każdorazowo robiła mi suchą miotłę, bądź męczyłam się z szamponem, który wysuszał i podrażniał. Teraz staram się mieć w swoich zapasach same lubiane kosmetyki, choć oczywiście moja dusza włosowego odkrywcy zmusza mnie czasami do zakupu czegoś nowego :) Ostatnim takim zakupem był balsam planeta organica afryka z masłem mango - użyłam go już kilka razy i mimo, że początkowo obawiałam się puszku - olej kokosowy i masło mango, nie wiem, jak mango działa na moje włosy, z kokosem jest różnie - jak na razie jestem bardzo zadowolona :) Zapraszam do obejrzenia moich zbiorów :)


1. Szampony i inne produkty myjące
Zacznijmy od produktu, który każdy z nas w domu posiada - szampon :) U mnie pod pojęciem "produkt myjący" kryją się również różne maseczki myjące czy mydełka, jak np. to miodowe. Nie jest tego dużo, zwłaszcza, że obecnie używam głównie maseczki scandic fruit, szamponu ecolab, a raz na czas barwy - do mocniejszego oczyszczenia włosów. Lubię jednak zarówno babydream, avea - do lżejszego oczyszczania oraz mydełko miodowe, choć tego ostatniego używam teraz głównie do ciała. Docelowo chciałabym zostać z jedną maseczką myjącą (jest), jednym delikatnym szamponem (nie wiem, czy wolę babydream czy ecolab hehe) oraz jednym oczyszczającym (jest). Na stanie obecnie sztuk 6 :)


2. Maski i odżywki
Tutaj jest tego więcej, ale to moje największe włosowe zboczenie :) Uwielbiam testować nowe maseczki i odżywki do włosów, chociaż nie kupuję już wszystkiego, co popadnie i co ktoś zachwali. Znam moje włosy na tyle, że potrafię z dużą dozą prawdopodobieństwa ocenić, czy przypadnie mi do gustu, czy nie ;) Wybieram głównie emolientowe produkty, czasem nawilżające, rzadziej proteinowe. Unikam gliceryny, ziół i alkoholu. Tak, przez tą gliceryną przepada mi masa fajnych rzeczy :) Jeszcze niedawno na zdjęciu znalazłby się kallos biotin, ale że się nie spisał, to poleciał do dobrych rąk :) Jak zapewne pamiętacie, bardzo cenię sobie inne kallosy, jak np. kallos blueberry, aloe czy caviar. Za jakiś czas na pewno sprawię sobie ponownie multivitaminę. Uwielbiam balsam PO afryka z olejem arganowym, testuję teraz ten z masłem mango. Maska marokańska jest świetna, ale niezbyt często, ponieważ lubi mnie obciążyć. Jeśli potrzebuję protein - nakładam wspaniałą maseczką Dr. Sante z olejem arganowym. Testuję maskę ziaji z ceramidami. Od czasu do czasu sięgam po maskę nawilżającą ecolab- jeden z nielicznych produktów, zawierających glicerynę, który lubię.  Ma jednak masę emolientów, a tej gliceryny bardzo dużo tam raczej nie ma ;) Balsam regenerujący ecolab lekko mnie puszy i nie dociąża tak, jak lubię. Dodaję go do henny z nawilżającymi dodatkami. Muszę do końca poznać maskę natura siberica loves estonia, ale chyba się nie polubimy - wtedy poleci do nowego właściciela. Nie mam żadnej osobnej odżywki bez spłukiwania - w tym celu używam emolientowych kallosów, aktualnie blueberry. Docelowo na pewno w mojej pielęgnacji zawsze znajdzie się miejsce dla kallosów, podobnież dla produktów z planeta organica i Dr. Sante ;) Mam tylko 11 sztuk, jestem z siebie dumna :D


3. Produkty stylizujące
Tutaj jest moja bolączka - długo szukałam idealnego żelu do włosów, po tym, jak zmienili skład mojego ukochanego męskiego żelu z isany - ha, mam jeszcze kilka groszków i oszczędzam je jak nie wiem co, choć żel już pewnie dawno przeterminowany ;) No i dlatego mam tyle żeli - próbowałam z żelem męskim cien - nawet fajny, choć nie jest moim ulubieńcem. Podobnie bielenda - ok, ale bez szału. Żele joanny ze starym składem bez alkoholu (elastyczny i gumowy) - czasem troszkę za mocne i ciężko je odgnieść, ale jeszcze je sprawdzę. Jest ukochany żel syoss men :) Ania wysłała mi jakiś czas temu do wypróbowania dwa żele z balei - oczywiście każdy użyty po razie, jeszcze nie zaczęłam pełnego testowania, jak to ja ;) Do porannej reanimacji mam krem boots, piekielnie wydajny, ale to dobrze, bo w Polsce niedostępny. Na stanie sztuk 9, z czego 2 na wykończeniu, to tak jakby 7 :P Docelowo chciałabym zostać z jednym żelem do używania po myciu (żel syoss) i produktem do reanimacji (krem boots).

4. Oleje i sera na końcówki
O, a tutaj jest bidnie :) Została mi resztka krokosza, dosłownie na jeden raz, w tak zatłuszczonej butelce, że aż wstyd tutaj pokazywać i dywan brudzić ;) Sezamek lubię, słonecznik chyba nie spisze się za dobrze, ale jeszcze go sprawdzę. Na końcówki mam kurację marokańską z avonu, jedwab green pharmacy i jedwab CHI. Najbardziej lubię kurację marokańską i testuję CHI - możliwe, że będzie nowy ulubieniec. Kiedyś bardzo ceniłam sobie jedwab GP, ale chyba pomieszali coś w składzie, wyżej jest ekstrakt z aloesu i podejrzewam go o puszenie ;) Trzeba uzupełnić olejowe zapasy, może wreszcie przetestuję ten olej lniany. Na stanie sztuk 5 ;) Docelowo chciałabym mieć dwa ulubione oleje (jeden z omega 9, drugi z omega 6) oraz jedno serum na końcówki.


Macie w swojej łazience coś z mojej kolekcji? A może któryś z produktów Was najbardziej zaciekawił? :) Całuję :*

52 komentarze:

  1. Ja mam skandic fruit , kallos bluberry , banan, oraz multivitamin ,chi i używam czegoś innego do mycia włosów, ale na pewno nie mam takiej kolekcji jak Ty :D za to mam mase olejków i zastanawiam się który sobie teraz nałożyć? hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w posiadaniu Czarnej Marokańskiej maski - super skład, idealne na co dzień , bo u mnie z kolei nie za bardzo dociąża. Szykuję się na Argan Hair od dr. Sante, która widnieje w Twojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzisz, u mnie dociąża jak szalona :D Mam nadzieję, że będzie zadowolona z maski Dr. Sante, jak już ją dorwiesz ;)

      Usuń
  3. Też mam szampon Babydream ;)
    I też robiłam aktualizacje zbiorów wczoraj xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam nic z tych rzeczy. Moja kolekcja jest niestety większa . Walczę z tym, aby ją zmniejszyć. Ostatnio kupiłam rosyjską maskę do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sukcesywnie zmniejszam moją kolekcję, choć coś nowego czasem wpadnie ;)

      Usuń
  5. Ja ostatnio znowu szukam czegoś nowego fajnego do mycia i coraz więcej pojawia się u mnie szamponów i odżywek do mycia. Na szczęście większość to samoróbki, które zużywam na bieżąco więc nie mam zatłoczonej łazienki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam kiedyś szampon na jakiejś bazie detergentowej z eco-spa, ale ja za szamponami w nadmiarze nie przepadam niestety :P

      Usuń
  6. Z tej kolekcji to mam maskę scandic friut właśnie myje nią włosy na długości , jest na drugim miejscu z najlepszych kosmetyków do mycia , potem żel syoss - ale to masakra jakaś dla moich włosów a nawet skóry , kallos aloesowy , na końcówki miałam i CHi i green pharmacy - ale już ich nie kupuję znalazłam lepiej mi działający olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arielka oddaj mi te swoje piękne włosy ,ile bym dała żeby mieć właśnie takie sprężynki :)

      Usuń
    2. ojej :D , a ile ja bym dała by one zawsze wygladały tak fajnie , jak po umyciu , i jak ludziom się wydaje że zawsze tak wyglądaja :D

      Usuń
    3. Wiadomo, że pewnie mają gorsze dni, ale i tak wyglądają zjawiskowo :):)

      Usuń
  7. Ja też czaję się na olej lniany tym bardziej, że rydzowy (siewka lniana) okazał się ulubieńcem ;-) Ale muszę trochę wykończyć olejowe zapasy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja kolekcja jest troszkę mniejsza :) Scandic Fruit właśnie wykończyłam, ale na razie odpocznę od mycia odżywką :D kusi mnie to masełko miodowe i balsamy PO - za jakiś czas pewnie je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie kończę scndica i przerzuciłam się ostatnio na mycie kallosem blueberry - całkiem fajnie się spisuje, kiedyś podrażnił mnie kallos banana do mycia i bodajże któryś jeszcze i zraziłam się do mycia kallosami, a teraz jest całkiem fajnie ;)

      Balsamy PO są wspaniałe ;)

      Usuń
  9. A czemu olej słonecznikowy się nie spisze na końce? I czy przy normalnym lejowaniu sie sprawdza dobrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle się wyraziłam Kochana - on ogólnie na końce może bardzo dobrze się spisać, bo jest dość lekki, ale u mnie nie za dobrze sobie radzi na całe włosy ;)

      Usuń
    2. Rozumiem, a co jest z nim nie tak na całe włosy?

      Usuń
    3. Są po nim takie dziwne w dotyku, lekko matowe, na pewno nie daje tak fajnego efektu, jak moje ulubione oleje ;)

      Usuń
  10. Kolekcja pokaźnych rozmiarów, skąd ja to znam. ^^ Kusi mnie ta maseczka z ceramidami z Ziaji, chyba ją wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie za to najwięcej kosmetyków wypełniaja lakiery semilaca, chyba to sie przeradza w obsesje haha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, właśnie słyszałam, że jak ktoś już zacznie z hybrydami, to ciężko przestać :D

      Usuń
  12. Bogata kolekcja :D
    Te żele jednak mnie przeraziły :P Ja mam jeden - Bielendę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też mnie przerażają Kochana, dlatego chowam je głęboko do szafki :P

      Usuń
  13. Moja jest troszkę mniejsza- muszę przygotować podobny post(piszę się od dawna :D- dziec chory, za chwilę wyjeżdżam-chyba :/) Muszę kiedyś wrócić do marokańskiej maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak już obfocisz swoją kolekcję:)

      Usuń
  14. Mam to szczęście, że moje włosy nie są szczególnie kapryśne - nawet jeśli coś nie działa cudów, to na pewno im nie szkodzi. Dlatego wszystkie kosmetyki mogę zużywać do końca, albo w wersji solo, albo traktując je jako bazę do masek DIY ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :D Moje bardzo żywo reagują na dobrze bądź źle dobrane produkty, nawet do mycia, o odżywianiu już nie wspomnę :)

      Usuń
  15. Kusi mnie to scandic fruit i chyba znow zakupie sobie kremik bootsa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kusi mnie to scandic fruit i chyba znow zakupie sobie kremik bootsa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz ze scandica przerzuciłam się na kallosa blueberry - lepiej dostępny dla mnie :D Bootsa mam jeszcze sporo, a malutko zużywam ;)

      Usuń
  17. Wow, dużo tego, części z nich nie znałam! Póki co mam bardzo przetłuszczające się włosy i używam serii seboradin niger (daje zauważalne rezultaty, czekam na dalsze efekty!). Jak się uporam z tym problemem to z chęcią wypróbuję parę twoich propozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubiłam kiedyś balsam seboradinu, ale z żeń szeniem - piękny skręt mi robił:)

      Usuń
  18. Kasiu nie wiesz może czy przestali produkować ten szampon Avea z ogórkiem i aloesem? Mieszkam w ogromnym mieście a uświadczyłam go tylko w 1 sklepie, ale od długiego czasu widzę wszystkie inne warianty szamponu Avea a tego z ogórkiem wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego niestety bardzo ciężko jest dostać, ale rozglądnę się, czy nadal u mnie jest ;) Chociaż inne warianty mogą też być fajne ;)

      Usuń
    2. Właśnie z braku laku kupiłam wariant pokrzywowy, ale totalnie się nie spisał, konsystencję ma gęstszą niż ten z ogórkiem i aloesem - może przez tę rzadką konsystencję tak dobrze dział? Skończyłam pokrzywowy i znowu poszłam do tego sklepu w nadziei, że jednak będzie ten, o który mi chodzi, ale znowu nie było, więc kupiłam brzozowy. Na razie użyłam go raz, wiec ciężko mi się odnieść co do działania, ale mam nadzieję, że nie wycofali ogórkowego.

      Usuń
    3. Również mam taką nadzieję, bo bardzo go polubiłam :) Nie mam za bardzo po drodze tego sklepu, ale kiedyś na pewno poszukam ogórkowego :)

      Usuń
  19. Moja kolekcja jest porównywalna do Twojej ;) z tym że zamiast produktów do stylizacji mam maski..też mam zboczenie na tym punkcie ;)
    Arganowy balsam PO spisał się dość dobrze, chciałabym w wersji mango skoro spisuje się ok u Ciebie.
    Zużyłam właśnie buteleczkę szamponu ecolab żurawinowego i na pewno kupię coś jeszcze z tej firmy do mycia włosów, zwłaszcza że miałam też ich mydło-scrub do ciała Miodowe Kenijskie i po umyciu skóry głowy byłam dość zadowolona, włoski były mięciutkie.
    Z Twojego zbioru mam ochotę na maskę marokańską i tą dr sante, zobaczymy czy uda się wygładzić moje fale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym Kochana, że na ten balsam z mango trzeba uważać, jeśli ma się wyższą porowatość, bo może spuszyć ;) Myślę, że maska marokańska spisze się u Ciebie świetnie ,większość osób ją zachwala ;)

      Usuń
  20. Za to ja bardzo się staram zejść do takiej ilości, jaką pokazałaś we wpisie...i to we wszystkich kategoriach niestety :/ No ale walczę, założyłam nawet bloga, będę tam opisywać swoje zmagania, to taka mała motywacja :)
    Pozdrawiam, bukatestuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomalutku i małymi kroczkami :) Moje zapasy kiedyś były dużo większe, na szczęście przeprowadzka do nieco mniejszego mieszkanka mnie zmobilizowała do rozdania/oddania rzeczy, które mi nie służą albo podzielenia się z kimś maską, której mam litr ;)
      Idę zaglądnąć na Twojego bloga ;)

      Usuń
  21. Mam problem z punktem rosy. Jeśli włosy są suche z natury (co lokom zdarza się bardzo często) to przy wilgotnym powietrzu będą pochłaniały wilgoć, dążąc do równowagi a gdy powietrze jest suche to bedą oddawały wilgoć, co uczyni je jeszcze bardziej suchymi. Czy zatem w obu wypadkach nie sprawdzi sie nawilżanie włosów mimo wszystko? Bo na logikę, jeśli są nawilżone humektantami to w 1 wypadku nie będą już pochłaniały wilgoći z powietrza bo same już będą miały ja w sobie, a w 2 wypadku nawet jak oddadzą wilgoć to i tak oddadzą jej mniej, niż włosy suche,wcześniej nie nawilżone, więc finalnie zostaną w lepszej sytuacji. Czy tak to działa? A jeśli nie to nieależnie od wilgotności czy suchości powietrza, jeśli suche włosy nawilżymy i zabezpieczymy potem olejem czy to dodając go do maski, którą spłukamy, czy dając go solo na końce, które i tak są najbardziej suche - czy olej jako emoleint nie sprawi, że zatrzymamy we włosach nawilżenie i ani wilgoć ani suchość powietrza nie będa miały na włosy wpływu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie to jest ponoć dokładnie tak, jak piszesz - z tym, że moje doświadczenie mówi niestety co innego. Na moich włosach przynajmniej jest tak, że nie tolerują nawilżaczy ani przy bardzo niskim ani przy bardzo wysokim punkcie rosy. Na pewno sytuacja poprawia się, jeśli dodam do takich nawilżaczy oleju albo na końcówki dołożę właśnie trochę oleju. Jest wtedy lepiej, ale i tak nierzadko mnie puszy, kiedy stosuję nawilżacze z emolientami w zły punkt rosy. U mnie wtedy w grę wchodzą same emolienty niestety ;)

      Usuń
    2. A u mnie właśnie zdaje się, że mój sposób działa - nawilżać mimo wszystko i zabezpieczać olejem. Może to dzieki olejowi, którego akurat używam, nie mam pojęcia czy by się to sprawdziło przy innym oleju. Teraz punkt rosy jest u mnie w mieście niski a ja ekstremalnie nawilżam włosy i zabezpieczam olejami i nie ma puchu. Ale to może dlatego, że mam włosy wysokoporowate, ekstremalnie podatne na wysuszenie, podejrzewam, że dużo bardziej, niż twoje i stąd może ta różnica.

      Usuń
    3. No to faktycznie, jeśli taka metoda się sprawdza, to tak właśnie rób ;) Włosy są tak różne hehe :) Choć moje tolerowały kiedyś więcej nawilżaczy, jak były bardziej zniszczone o dziwo właśnie ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)