10:28:00

Mój ulubiony rytuał nawilżający dla włosów

Witajcie Kochani :)
Lato w pełni, słoneczko pięknie świeci, część z Was może wyleguje się właśnie w ciepłych krajach nad lazurową wodą :) Wiemy jednak, że po takich wakacjach włosy często są przesuszone i wołają: pić. Osoby, które regularnie hennują włosy zapewne też znają ten stan przesuszenia tuż po zabiegu. Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić mój ulubiony rytuał nawilżający dla włosów - z konkretnymi produktami - zapraszam :)


Punkt 1 - olejowanie
Punktem obowiązkowym jest naolejowanie włosów na coś nawilżającego - najczęściej wybieram maseczkę kallos aloe, choć może to być też olejowanie na żel lniany - o metodzie tej pisałam Wam nie tak dawno w TYM POŚCIE. Czyli w skrócie - moczę włosy, lekko odciskam nadmiar wody i nakładam sporą ilość maski kallos aloe. Rozczesuję je grzebieniem, żeby maska dotarła do każdego włoska. Następnie nakładam porcję oleju, również większą, niż zwykle, czyli w moim przypadku jakąś łyżkę. Chodzę tak jakąś godzinkę, nie więcej, ponieważ takie przetrzymanie maseczki i oleju kilka godzin lubi zaowocować na moich włosach puchem.

Punkt 2 - mycie
Trzeba to wszystko teraz zmyć, jednak lepiej nie jakimś mocnym zdzierakiem, żeby tych naszych sucharków nadal nie wysuszać :) Sama najczęściej wybieram któryś z szamponów ecolab - mam teraz drugą buteleczkę wersji regenerującej. Wcześniej olej możecie sobie zemulgować np. maseczką kallos color czy multivitamin.



Punk 3 - odżywianie
Warto położyć na włosy jeszcze coś emolientowego. U mnie najczęściej na włosach ląduje mieszanka kallosa multivitamin z kilkoma kroplami ulubionego oleju. Maseczka ląduje pod czepkiem i ręcznikiem na jakieś 20 minut, żeby produkt ładnie się wchłonął. Po wszystkim dokładnie zmywam ją ciepłą wodą.

Punkt 4 - płukanka
Czymże byłby mój rytuał nawilżający bez płukanki lnianej? To moja ukochana, nawilżająca płukanka, bez której nie mogę się obyć, jeśli mam suche włosy. Przepis na płukankę jest TUTAJ.

Punkt 5 - stylizacja
Moje włosy są falo-loczkami, zatem nie mogę obejść się bez stylizacji :) Na bardzo mokre włosy nakładam kilka groszków mocnego żelu do włosów, ugniatam i suszę je ciepłym (nie gorącym) nawiewem suszarki do jakiś 70%. Reszta dosycha sama. Następnie odgniatam ewentualnie sucharki i gotowe ;)

Po wszystkich zabiegach moje włosy prezentują się tak- tutaj akurat zdjęcie z lampą, ale na żywo nie było ani grama puchu ;)




Macie swoje ulubione nawilżające produkty/półprodukty? :) Całuję :*


24 komentarze:

  1. Uwielbiam siemię lniane w pielęgnacji włosów i nie tylko!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Robie wszystko bardzo podobnie jak ty... tylko myje zawsze maska a na koniec oprucz odrobinki zelu uzywam balsamu Nivea do lokow. Ta rutyna jest genialna. Dzieki 😀😀😀😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie mogę tak często maseczką myć niestety ;);) Fajnie jest mieć swój własny plan, który nigdy nie zawiedzie ;)

      Usuń
  3. Kasiu metoda omo się u mnie nie sprawdza, szczególnie pierwsze o, więc pomyslałam, by zamiast pierwszego o kremować włosy. Ale te kremiki w młych tubeczkach szybko się kończą, a kremy do rąk w większości bazują na dużej ilości gliceryny, która może puszyć. Przyszedł mi więc do dłowy pewien pomysł, tylko nie mam pojęcia, czy dobry - jak myślisz czy krem do ciała lub balsam do ciała sprawdziłby się do pierwszego o? Oczywiście jakiś o dpowiednim składzie np. emoleientowy, bez parafn i innych oblepiaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dziewczyn swego czasu kremowało włosy kremem do ciała Isana, tym kakaowym :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak, bardzo popularny był ten krem :) Mnie niestety puszył ;) Oczywiście można używać kremu albo balsamu do ciała :)

      Usuń
  4. Moje włosy aktualnie marudzą na humektanty, ale mi wystarcza tylko siemię lniane i złota odżywka Isana (niby Oil, a jednak głównie nawilżająca). Ba! pewnie nawet do samego siemienia mogłabym się ograniczyć, tylko czasem braknie czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę w końcu spróbować płukanki lnianej - bo olejowanie na glutka i stylizacja nim służy moich włoskom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam zawsze siły na pierwsze 3 kroki:) Ale zawsze to coś:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam odżywki z Kallos ,ale niestety bardzo wysuszała moje włosy ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, na moje działa bardzo dobrze, a z dodatkiem panthenolu to już w ogóle szał ;)

      Usuń
  8. Piękny efekt otrzymujesz po takiej pielęgnacji:)
    U mnie też się sprawdza żel lniany, ale już dawno tego nie robiłam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz staram się robić regularnie i konserwuję trochę większą ilość, żeby nie musieć gotować co tydzień :)

      Usuń
  9. Ciekawy jest ten Twój sposób na olejowanie...Ja jestem leniwa, więc po prostu przed nałożeniem oleju spryskuję swoje obficie odżywką w sprayu ;) Może kiedyś jednak zrobię tak jak Ty lub przynajmniej przed olejem nałożę rzeczywiście maskę po całości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejowanie na maskę albo żel lniany jeszcze ładniej nawilża włosy :) A ja za to muszę spróbować naolejować na włosy spryskane odżywką w sprayu :):)

      Usuń
  10. Pięknie wyglądają Twoje włosy <3

    Muszę wrócić do włosowych rytuałów. Ostatnie 2 miesiące całkowicie je zaniedbałam - czas powrócić do pielęgnacyjnej walki o zdrowe pasma! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, moje po 2 miesiącach zaniedbania byłyby bardzo suche ;)

      Usuń
  11. Efekty po glutku lnianym są zachwycające, kiedy ja go robiłam? Chyba w tamtym roku, za dużo mam odżywek nawilżających. Skończę zapasy to i glutek 2 x w tygodniu będę robić. Taaa maszenia:)Tylko kiedy zapasy się pomniejszą, ciekawe skąd są takie duże i kto w tym palce maczał?:D haha

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)