piątek, 19 sierpnia 2016

Które kallosy moje fale pokochały najbardziej?

Witajcie Kochani :)
Maski kallos zna chyba każda włosomaniaczka - jakiś czas temu weszły mniejsze, 250ml wersje, dzięki czemu nie jesteśmy już skazane na wielkie, litrowe słoiczki, które bardzo lubiły wyślizgiwać się z dłoni w najmniej oczekiwanym momencie ;) Od jakiś dwóch lat regularnie testuję różne maski kallosa. Ciekawe jesteście, które kallosy moje fale pokochały najbardziej? :)




1. Które kallosy lubię najbardziej?
Odpowiedź macie na zdjęciach :) W trójce wspaniałych znajduje się wersja aloe, bluebery i multivitamin. Recenzję tych maseczek możecie sobie przeczytać na moim blogu: ALOEMULTIVITAMIN, BLUEBERRY. Bardzo cenię sobie również wersję omega, cherry, banana, caviar i botox - jednak nie spisuję się one aż tak dobrze, jak trójka wspaniałych. Ulubieńcem kiedyś był również kallos keratin, jednak teraz stosuję proteiny dużo rzadziej, zatem kallos ten nie gości w mojej łazience już zbyt często ;)

2. Co takiego fajnego mają w składzie?
 Co fajnego mają w składzie moje 3 ulubione kallosy? Wersja multivitamin i blueberry są do siebie bardzo podobne - jeszcze przed zapachem mają bardzo lubiany przeze mnie olej awokado. Po zapachu znajduje się koktajl witaminek, nie wiem, czy ma jakikolwiek wpływ na moje włosy - ważne, że ich nie przesusza ;) Kallos aloe ma bardzo lubiany przeze mnie aloes - to jeden z moich ulubionych nawilżaczy, najczęściej jednak wzbogacam go olejem.

3. Dlaczego akurat maski kallos?
Czemu tak sobie cenię akurat maseczki kallos, kiedy na rynku jest tyle innych, przeróżnych masek i odżywek? Przede wszystkim nie posiadają one gliceryny - a tej pani moje fale bardzo, bardzo nie lubią. Gdzieś tam dalej  mają glikol propylenowy, za którym też nie przepadam, ale przeważnie jest on w składzie po zapachu, czyli w bardzo niewielkim stężeniu. No i są emolientowe, a w emolientach moje fale mogłyby się kapać. Nie bez znaczenia jest także cena i pojemność, choć teraz częściej wybieram mniejsze opakowania po 6zł :)

4. Do czego można jeszcze wykorzystać kallosy? 
Kallosy nie muszą nam służyć tylko jako maska. Wiele osób myje nimi z powodzeniem włosy - u mnie akurat mycie maską kallos color i banana nie zdało egzaminu. Skóra głowy była po nich podrażniona, a włosy lekko obciążone. Może jednak spróbuję za jakiś czas z innymi. Ale ciężkie i bardzo suche włosy mogą śmiało spróbować, uważajcie tylko na skórę głowy. Sama stosuję również emolientowe kallosy jako odżywkę bez spłukiwania - przeważnie lekko je rozwadniam, gdyż takie gęste lubią obciążyć moje cienkie fale. Mogą one służyć jako bardzo fajna baza do wzbogacania, na przykład kakao i olejem albo skrobią ziemniaczaną z jakimś emolientem.

5. Na jakich włosach kallosy mogą dobrze się spisać?
Często powtarzam, że maski kallos nie są jakąś super odżywczą opcją, która sprawdzi się na bardzo suchych i zniszczonych włosach. Bardziej pasować będą posiadaczkom włosów lekko suchych z natury, ale zdrowych. Fal i włosów prostych, także loczków, ale nie bardzo zniszczonych i ekstremalnie przesuszonych. Dla tych ostatnich polecam mycie włosów kallosami lub używanie ich z nawilżającymi i emolientowymi dodatkami - solo będą z pewnością za lekkie.

6. Czy lubię wszystkie kallosy?
A no tak dobrze to nie ma ;) Bardzo mocno nie polubiłam się z wersją chocolate, silk oraz honey. Średnio lubię także pomarańczowego kallosa color  z olejem lnianym i pięknie pachnącą wersję latte. Nie testowałam reszty tych małych kallosów typu kallos vanilla, jaśmin i argan. Ale podejrzewam, że przez glikol wysoko w składzie zrobiłyby mi tylko krzywdę i jakoś mnie do nich nie ciągnie.




Ciekawa jestem, jakie są Wasze ulubione kallosy oraz czy planujecie przetestowanie jakiś nowych? :) Ja już nie mogę się doczekać, aż wypuszczą jakąś nową wersję :) Całuję :*

33 komentarze:

  1. ja na razie przetestowałam 3 Kallosy, Caviar i Bluberry są okej, ale bez rewelacji, za to Multivitaminę moje włosy uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię maseczkę Bluberry z Kallos, dla mnie jest genialna. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakie mogłabyś polecić odżywki nawilżające i emolientowe, które pomagają w wyraźny sposób rozczesać włosy? Wiem, że na blogu masz wpisy o takich odżywkach ale chodzi mi o takie, które sama testowałaś i wiesz, że na pewno ułatwiają rozczesywanie, bowiem mam z tym ogromny problem a niestety jeszcze nie trafiłam na odżywkę, któraby pomogła rozczesywać, nawet jeśli producent to obeicuje. Maskę do stosowania raz z tygodniu, co pomaga choć troch rozczesać, to raz na czas uda mi się znależć, ale odżywek na co dzień to nie. I bez protein, żeby były.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chciałabym się upewnić: czy wiesz o tym, że włosy powinno się rozczesywać od dołu idąc ku górze? Bo często problem tkwi nie w kosmetyku, a w metodzie czesania...

      Usuń
    2. Ciężko mi powiedzieć Anonimku, jakie odżywki ułatwią rozczesywanie włosów - ja ogólnie nie mam problemu z plątaniem, ponieważ myją maską albo szamponem babydream z lewkiem albo szamponami ecolab.A potem przeczesuję je palcami i nakładam maskę/odżywkę, nawet po szamponie barwy nie ma tragedii. Problem pojawia się, kiedy za często myję włosy szamponem, nawet delikatnym. Ale wtedy robię tak, jak Ania napisała - powoli, od dołu rozczesuję włosy, najpierw przeczesując je palcami.

      Usuń
  4. Testowałam 9 Kallosów: Caviar, Multivitamin, Blueberry, Omega, Banana, Algae, Silk, Keratin i Milk.

    Najlepsze: KERATIN, Algae i Multivitamin. Najgorsze: BLUEBERRY i Omega.

    Banana lubiłam, ale nie jest w top 3 ;) Caviar i Silk były okej. Milk mam od niedawna i na razie nie wiem na sto procent, ale chyba jest na poziomie Silk ;)

    A teraz najchętniej spróbowałabym Cherry, Botox, Aloe i Biotin. Ale to nieprędko i jeśli już, to w małych opakowaniach - tego Milk kupiłam w opakowaniu 1l :) Aha, tak w ogóle, to mi Kallos W ŻYCIU się nie wyślizgnął i jesteś jedyną znaną mi osobą, która się na to uskarża ;D Dobrze pamiętam, że kiedyś jakiś Ci się roztrzaskał wskutek upadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i jeszcze jedno: jedyny który mnie nie kusi to Placenta. Bo tak poza tym to bardzo chętnie wypróbowałaby je wszystkie, bo dla każdego typu umiałabym znaleźć jakieś zastosowanie :)

      Usuń
    2. Nie wiedziałam nawet, że jest wersja biotin - właśnie zamówiłam na allegro :D:D Aloe pewnie by Ci się spodobał, pięknie nawilża, choć przy ekstremalnie wysokim punkcie rosy troszkę puszy czasami ;)

      A kallosy lubią mi spadać no, już dwa tak poszły :P Blueberry właśnie mi tak spadł, prawie pełny, na szczęście udało mi się przelać go do dużego słoika i prawie większość odzyskałam ;)

      Usuń
    3. Biotin wypatrzyłam dopiero wczoraj na fanpage'u Wiedźmiego Kociołka, więc dużo Cię nie wyprzedziłam :P Aloe zamierzam kupić jak tylko włosy podrosną na tyle, żeby wrócić do wygodnego olejowania. Coś czuję, że to będzie dobry duet :)

      PS. Wcześniej zapomniałam się pochwalić, ale jak tylko zobaczyłam nagłówek tego posta to zatrzymałam się, zastanowiłam i okazało się, że dokładnie zgadłam które trzy wybrałaś :D

      Usuń
  5. nie miałam jeszcze niczego z Kallos :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama kiedyś długo się przed nimi wzbraniałam, ale jak już kupiłam pierwszy, to przepadłam :D

      Usuń
  6. Ulubione to tak jak w Twoim przypadku: Multivitamin, Blueberry i od kilku dni Aloe - ten to dopiero robi mi na głowie baranka:-). Na Chciejliście Kallosowej do kupienia jest w najbliższym czasie: Banana, Omega i Algae.
    Wiesz Kasiu, od kilku miesięcy dopiero czytam Twojego bloga, ale wszystko co Twoim włosom służy na moich wyczarowuje cuda :-)..już nie muszę testować żadnych kosmetyków- mam sprawdzone:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aloe ślicznie skręca włosy prawda? :)
      Bardzo się cieszę, nie musisz kombinować teraz z produktami, które mogłyby się nie sprawdzić :D :*

      Usuń
    2. KAsiu, Aloe kupiłam niedawno, nałożyłam go ostatnio na uprzednio naolejowane włosy kokosem, spłukałam po godzinie i umyłam szamponem BD z lewkiem, potem Kallos multiviamin plus łyżka kakao i w efekcie pojawiły się u mnie loki jakich jeszcze nigdy nie miałam...normalnie w niektórych miejscach prawie 3a....a skręciły się tak bardzo, ze baranek mi się na głowie zrobił :-)
      A mam jeszcze pytanie odnośnie przyklapu u nasady...może zmienić szampon lub myć włosy odżywką, co Ty byś doradziła??

      Usuń
    3. Szaleństwo :D
      Mycie odżywką może nie pomóc na przyklap, bardziej stawiałabym na zmianę szamponu, fajnie działa też dyfuzor i unosi włosy u nasady, jak suszymy głową w dół :)

      Usuń
  7. A ta maska Scandic Fruit, o której piszesz, że często myjesz nią włost to jaki ma skład i czy nadałaby się jako normalma maska, nie do mycia, aka stosowana raz na tydzień dla bardzo suchych włosów, puszacych się i porowatych, dla których Kallosy są ewidentnie za słabe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska sacandic fruit ma dość wysoko nawilżający glikol propylenowy - dla mnie jako maska jest stanowczo za słaba niestety ;)

      Usuń
  8. Mam czekoladę, ale marzy mi się banan. Jak skończę (mam litrowe opakowanie) to kupię sobie kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham kallosy. Już niedługo odwiedzę drogerie i powieksze swoją kolekcję o 2 nowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Multivitamin - the best, ale wszystkie Kallosy lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te maski za super działanie w mega niskiej cenie. Moje ulubione to: Banan i multiwitamina. Wiśnia i jagoda nie zrobiły mi krzywdy, były całkiem przyjemne, ale bez większych zachwytów. Za to algi wywołały puch niestety :( Ciekawi mnie teraz aloes i ten najnowszy teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Algi mogą tak działać niestety, ja też nie mogę ich za często używać :)

      Usuń
  12. Moja ulubiona trójka, to: Botox - mój hit i maska bezkonkurencyjna! :)
    Dalej - Color oraz równorzędne 3 miejsce zajmują Banan i aloes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :):) Botox też lubię, ale jednak czuję w nim te proteinki i nie używam już za często :)

      Usuń
  13. U mnie spisuje się Aloe i Omega. Teraz mam litrowego Aloe, bo chciałam kupić aloesową Natur Vital, a w Naturze go nie mieli, więc skusiłam się na baniak. Używam do mycia, do maskowania na szybko pod prysznicem i do golenia nóg. Jednak wolę Biovaxy, to od czasu do czasu jakiś Kallos mi wpadnie.
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, u mnie podstawą pielęgnacji są jednak kallosy :) Ale niektóre biovaxy też lubię, choć przez glicerynę czasem mnie puszą i już coraz rzadziej ich używam ;)

      Usuń
  14. U mnie jak na razie przetestowane: Aloe- do mycia włosów idealny, Omega- super, Kreatin- totalna klapa. Pierwszy raz coś mnie przeproteinowało od pierwszego użycia. Nie mam jeszcze dużego doświadczenia i nie wiem czy to wina kreatyny czy po prostu ten Kallos nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no, keratynowy ma tych proteinek trochę :) Może to też proteiny mleczne, bo z tego co pamiętam to ma je w składzie, a one czasem lubią spuszyć :)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...