Zniszczone włosy, pielęgnacja włosów zniszczonych - od czego zacząć?

Witajcie Kochani :)
Włosy zniszczone - chyba takie włosy ma większość z nas, kiedy zaczyna pielęgnację :) Fryzjer bądź my same zrobiłyśmy sobie krzywdę (rozjaśnianie, kilkuletnie prostowanie, codzienne używanie lokówki czy gorącego nawiewu suszarki), trafiamy na blogi, wizaż i wpadamy po uszy. Nadmiar informacji może przytłaczać, sama pamiętam swoje początku kilka lat temu :) Chciałabym tutaj wszystko usystematyzować, opisać, jak zacząć w ogóle dbać o włosy  zniszczone. Sama zaczynałam pielęgnację z włosami bardzo zniszczonymi kilkuletnim prostowaniem, możecie mi wierzyć :) Zaczynajmy :)



Zmiana nawyków:
Pierwsza i najważniejsza rzecz to zmiana nawyków - jeśli marzą nam się zdrowe włosy, musimy zrezygnować z tego, co do tej pory tak nam je zniszczyło. W moim przypadku było to kilkuletnie prostowanie włosów prostownicą, często dwa razy dziennie, bez żadnej ochrony i pielęgnacji. Jeśli zatem namiętnie prostujecie, kręcicie lokówką, suszycie gorącym nawiewem czy rozjaśniacie włosy - trzeba z tego zrezygnować, przynajmniej na początku. I nie ma zmiłuj - a ja wiem, jaki to jest ból, naprawdę ;) Potem, jeśli nasze włosy będą już zdrowsze, można oczywiście, przy odpowiedniej ochronie raz za czas je wyprostować czy zakręcić, ale na razie lepiej sobie takie niszczące zabiegi darujmy - na pewno nam nie pomogą ;)

Wizyta u fryzjera :
Już z samego początku wybrałam się do fryzjerki, żeby podcięła mi jakieś 15cm najbardziej zniszczonych końców. Nie byłoby mi żal, chociaż skończyłam z włosami do ramion. Pielęgnacja takich bardzo zniszczonych włosów, które są porozdwajane, wykruszają się i łamią może przynosić bardzo słabe efekty bądź nie przynosić ich wcale. Jeśli nie jesteście w stanie na raz obciąć kilkunastu centymetrów, można chodzić co miesiąc i obcinać po troszkę, ja tam ciacham zawsze wszystko na raz ;)

Mycie: 
Czym myć włosy bardzo zniszczone? Najlepiej odżywką :) Sama praktykowałam tą metodę na początku, włosy były zupełnie inne w dotyku, niż po myciu szamponami, nawet tymi delikatnymi. Bardzo, bardzo polecam mycie odżywką w przypadku zniszczonych włosów. Zerknijcie na moje wpisy:
Jeśli jednak Waszym włosom mycie odżywką nie przypadnie do gustu - co czasem może się zdarzyć, spróbujcie metody OMO (odżywka-mycie-odżywka). Próbowałam, jest ok, wolę jednak stanowczo mycie odżywką, jest delikatniejsze, a to ważne dla bardzo zniszczonych włosów :) Oczywiście raz na jakiś czas (np. co 1 lub 2 tygodnie) należy włosy oczyścić przy pomocy prostego, oczyszczającego szamponu.

Odżywianie: 
Bogate maseczki i odżywki to nasi sprzymierzeńcy w walce o zdrowe włosy. Warto je stosować co każde mycie - szukajmy w składzie olejów, nawilżaczy (gliceryna, glikol propylenowy, aloes, miód, mocznik, panthenol, kwas hialuronowy) i protein (hydrolizowana keratyna, hydrolizowany jedwab, hydrolizowane proteiny mleczne). Taką proteinową, regenerującą maskę warto nakładać przynajmniej raz w tygodniu, pod czepek na minimum 20 minut (np. maska biovax z keratyną i jedwabiem, kallos keratin). Część włosów będzie wymagała nałożenia po takiej maseczce - maski emolientowej (np. kallos cherry, kallos blueberry, maska marokańska i ajurwedyjska planeta organica), na dosłownie 5 minutek. Wtedy włosy nie będą suche i szorstkie, jak to czasem bywa po proteinach. Obserwujmy dokładnie, jak nasze włosy reagują na proteiny, a także nawilżacze. Nadmiar nawilżaczy, bez odpowiedniego emolientowego wsparcia może skończyć się zamiast nawilżenia - puchem. Najlepiej dodać do porcji takiej nawilżającej maseczki (np. maska aloesowa naturvital, maska OMIA z aloesem) - kilka kropel oleju, powinno to nas uchronić przed puszkiem. I koniecznie skupmy się na emolientach - co każde mycie :)  Starajmy się unikać alkoholu i dużej ilości ziółek - te lubią dodatkowo wysuszać. Zatem uwaga na znane i lubiane odżywki joanna naturia, alterra czy alverde ;)

Złożona pielęgnacja:
Zniszczone włosy są idealnymi kandydatami do wypróbowania złożonej pielęgnacji, czyli maska po masce :) Najpierw myjemy włosy, potem możemy na nie zaaplikować maskę/odżywkę humektantowo-proteinową bądź humektantową bez protein, po 20 minutach zmywamy i nałóżmy na 5 minut maseczkę/odżywkę emolientową bądź emolientowo-silikonową. Więcej o złożonej pielęgnacji i przykładowych maskach emolientowych, proteinowych i humektantowych znajdziecie w tych tematach:
*Złożona pielęgnacja włosów - o co tu w ogóle chodzi?
*Złożona pielęgnacja włosów - podział produktów na emolientowe, nawilżające i proteinowe
*Złożona pielęgnacja włosów - przykładowe zestawienia kosmetyków  

Olejowanie:
Wspominałam o emolientach - a jeśli mówimy o emolientach, nie można nie wspomnieć o olejowaniu. Oleje odbudowują utraconą otoczkę tłuszczową włosa, nabłyszczają, uelastyczniają i ograniczają puch. Możemy je stosować nawet co mycie, starajmy się go nałożyć chociażby na godzinkę - oleje sprawiają cuda. Uważajmy na oleje wnikające (np. kokos, babassu, palmowy, monoi) - mogą nam ładnie wpłynąć na włosy, ale też często w przypadku bardzo zniszczonych i porowatych włosów - puszą. Wiele olejowych wpisów zamieściłam już na blogu, zatem odsyłam Was TUTAJ oraz TUTAJ.

Zabezpieczanie włosów:
W przypadku zniszczonych włosów - lepiej nie rezygnujmy z silikonów. Obszerny wpis na ten temat zamieściłam TUTAJ. Silikony w maskach mogą się całkiem dobrze spisać, pamiętajmy jednak, żeby oprócz nich miały też inne dobroczynne składniki (przyjemnie mogą się spisać najnowsze kallosy z dodatkiem oleju - cherry, blueberry, banana, a także maski planeta organica - ajurwedyjska, marokańska, toskańska i tajska). Koniecznie zaopatrzmy się dobre silikonowe serum na końcówki i używajmy go po każdym myciu w niewielkiej ilości, a także w razie potrzeby między myciami. Polecam od siebie jedwab green pharmacy oraz kurację marokańską z avonu ;) Przydatna może być także odżywka bez spłukiwania, także z dodatkiem silikonów. Od jakiegoś czasu bardzo sobie chwalę w tej roli balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem.

Delikatne traktowanie: 
Starajmy się obchodzić z włosami teraz delikatnie - nie trzyjmy ich ręcznikiem frotte, a odciśnijmy  w bawełnianą koszulkę. Nie szarpmy szczotką, tylko rozczeszmy delikatnie grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami, nałożywszy wcześniej odżywkę bez spłukiwania. Lepiej nie suszmy ich gorącym nawiewem suszarki, dużo lepiej chłodnym lub po prostu niech wyschną naturalnie, jeśli mamy na to czas. Pamiętajmy też o regularnym podcinaniu włosów - niech już szybko będą zdrowe ;)


Dodacie jeszcze coś do siebie? :) Zmagałyście się ze zniszczonymi włosami, czy zaczynałyście pielęgnację od normalnych lub całkiem zdrowych? :) Całuję :*


17 komentarzy:

  1. ja dużo podcięłam a zniszczone z reguły mam tylko na końcach i nie jest źle gorzej jednak ze skóra głowy bo mnie swędzi i robi się łupież :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem co trudniejsze - obciąć, czy przestawić się i pozbyć starych nawyków? :)
    Ja zaczynałam od całkiem normalnych, ale bardzo suchych włosów.
    Dodałabym oczywiście zdrową dietę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że ciężej jest się przestawić na nowe nawyki :) włosy obetnie się raz, a zmiana nawyków to proces wymagający więcej czasu.

      Usuń
    2. Ja przestałam prostować jak pojechałam na Uctok xd po powrocie tylko okazjonalnie do prostownicy wracałam ��

      Usuń
  3. Nie zawsze da się zrezygnowac z tego, co szkodzi wlosom - np. gdy naturalnie schna 5-6 godzin, suszarka jest niezbędna, bo mało kto moze pozwolic sobie na niewychodzenie z domu. Podobnie, gdy włosy sa siwe - trudno ich wtedy nie farbowac/rozjasniac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli suszy się ciepłym albo chłodnym nawiewem to nie powinno bardzo szkodzić. Gorzej, gdy suszymy gorącym. Schnięcie przez 5-6 godzin też nie jest najlepszym rozwiązaniem dla włosów. Wilgotne są bardziej podatne na uszkodzenia.

      Usuń
  4. O kurcze, z olejami to już masz widzę duuuże doświadczenie :D
    Ja ostatnio testuję olejek z YR i jestem baaaardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmagam się ze zniszczonymi po chorobie włosami już od marca zeszłego roku. Nie jest to łatwa walka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja po wielu miesiącach włosomaniactwa uznałam, że gdybym na początku ścięła włosy na krótko (do brody) i usunęłabym wszystkie zniszczenia to możliwe, że teraz miałabym włosy dłuższe. Zapuszczam włosy od 2 lat a przyrost wynosi może max 5 cm, bo regularnie ścinałam zniszczone końce :)
    Nie ma lepszej rady niż po prostu ściąć włosy, zniszczonych nie uratujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli ktoś ma tutaj jeszcze zniszczone włosy to Twoje posty sprowadzą go na dobrą drogę w sposób krótki, wyczerpujący i konkretny :)
    Masz talent do pisanie takich postów, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odnalazłam w czeluściach internetu Twojego bloga z prostej przyczyny: postanowiłam zapuścić włosy. Postanowiłam już wcześniej, ale obecnie stały się nieco dłuższe niż zawsze były i zaczęłam mieć problemy z ich pielęgnacją ;) jednak boli mnie to co napisałaś o rozjaśnianiu, że trzeba sobie podarować, chyba nie jestem w stanie tego przeskoczyć ;)

    Krótko mówiąc, będę zaglądać, czy tego chcesz czy nie ;)
    _____________________________
    Natalia, http://www.pieceofsimplicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się ze wszystkim. Moim włosom bardzo pomogło też keratynowe prostowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie przez ponad pół roku konieczne było systematyczne podcinanie co miesiąc. Miałam włosy ścięte na boba i drastyczne skrócenie nie wchodziło w grę. Postawiłam jednak na odżywienie i olejowanie i włosy odżyły. Teraz już całkiem pozbyłam się zniszczeń po prostownicy i zaczynam walczyć o długość.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja po latach karygodnych nawyków zaczęłam od ścięcia do brody, nie było innego wyjścia, ale też trochę mi zajęła zmiana złych nawyków i docenienie moich naturalnych loków.
    Jeśli chodzi o suszenie bez suszarki (co praktykuję od zawsze) żeby skrócić ten czas a wzmocnić skręt polecam delikatnie ugniatać włosy nie rękami a bawełnianym t-shirtem, jak się uprę to z 1,5 h schnięcia skracam w ten sposób czas do 20-30 minut!

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietny zbior porad Kochana :) Masz racje, poczatki bywaja mega trudne i ciezko sie w tym wszystkim odnalezc ;) Ja rowniez prostowalam niezabezpieczone, czesto mokre wlosy i u mnie bywalo, ze kilka razy dziennie ;/ Teraz, jak pomysle o prostowynicy, czy lokowce, to az mnie ciarki przechodza ;D Startowalam, ze zniszczonymi latami rozjasniania (i prostowania), wlosami, jednak skutecznie pozbywalam sie dlugosci przerzedzonej, wiec i najbardziej zniszczonej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj Kasia ja też kilka lat prostowałam włosy codziennie bez żadnej ochrony, to była straszna głupota, ale w liceum człowiek głupi... I później szkoda mi było je obciąć na raz, dlatego mimo zniszczeń podcinałam i tak tylko końce. Wciąż za mało o nie dbam:) chyba jeszcze trochę ciachnę i wezmę się za nie na poważnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)