piątek, 31 stycznia 2014

Wcierka domowej roboty z żeń-szeniem i niacynamidem

Hej hej Kochane :)
Zrobiłam kolejną wcierkę, jako że ta, o której pisałam tutaj już się skończyła. Tym razem prosto i bez udziwnień -bardzo wartościowy żeń-szeń i niacynamid, znany jako witamina B3. Oba składniki mają za zadanie wzmacniać cebulki i wpływać na porost włosów, zobaczymy, czy uda im się coś ruszyć na mojej opornej na przyspieszanie porostu głowie :D

Wcierka z żeń-szeniem i niacynamidem

Przepis na 50ml wcierki:
3ml ekstrakt z żeń szenia
2,5ml niacynamid
44ml woda destylowana
0,5ml konserwant optiphen plus 


Za jakieś dwa miesiące napiszę, czy wcierce udało się przyspieszyć porost - żeń szeniu - liczę na Ciebie ;) Czego używacie na przyspieszenie porostu? Ja niestety nie mogę nic na alkoholu :( Całuję :*


wtorek, 28 stycznia 2014

Mleczko migdałowe i winogronowe w pielęgnacji włosów

Hej hej Kochane :)
Półprodukty kosmetyczne od kilku lat goszczą w mojej lodówce. Próbowałyście już mleczek roślinnych w pielęgnacji włosów? To bardzo przyjemne emolienty, które świetnie działają na moje fale. Jakich mleczek należy szukać i jak ich używać w pielęgnacji włosów? Przeczytajcie :)




W jaki sposób używam mleczka migdałowego i winogronowego?
Najprościej jest dodać kilka kropel do jednorazowej porcji maski czy odżywki do spłukiwania. Sama osobiście daję około 5-10 kropel na 10ml maseczki. Czas na najważniejsze, czyli efekty. Mleczka roślinne mogę z ręką na sercu nazwać jednymi z moich ulubionych półproduktów - cudownie wpływają na skręt, elastyczność, nawilżenie i wygładzenie moich fal :)Nie obciążają, nie puszą moich włosów, nawet bez dodatku oleju w masce czy odżywce. Końcówki są bardzoooo zadowolone - mięciutkie i naturalnie dociążone. Nie byłabym sobą, jakbym nie sprawdziła działania mleczek na niskoporowatych, lekko wywijających się włosach mojej siostry - były po nich aksamitnie gładkie, bez odstawaczy, cudownie nawilżone i mięciutkie, ale nie obciążone. Cena też jest bardzo korzystna, przykładowo na mazidłach za 30g mleczka migdałowego zapłacimy jedyne 4zł.


Gdzie możemy kupić mleczka roślinne?
Mleczka znajdziemy w sklepach z półproduktami - ja swoje kupuję na mazidłach w dziale emolienty. Wyróżniamy kilka mleczek, m.in. migdałowe, winogronowe, owsiane, bawełniane, akacjowe, manuka.

Skład mleczka migdałowego z mazideł przedstawia się tak:
Aqua (Water); Prunus Amygdalus Dulcis Fruit Extract; Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil; Propylene Glycol; Glyceryl Stearate; PEG-60 Hydrogenated Castor Oil 
Widzimy ekstrakt ze słodkich migdałów, olej ze słodkich migdałów oraz glikol propylenowy i emolient.

A tutaj skład mleczka winogronowego, również z mazideł:
Water (Aqua); Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract; Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil; Glyceryl Stearate; PEG-60 HydrogenatedCastor Oil; Propylene Glycol
Tutaj ekstrakt z owoców winogrona, olej z pestek winogron, emolient i glikol propylenowy.

Ogólnie zatem można powiedzieć, że w skład mleczka migdałowego i winogronowego wchodzą zarówno emolienty, jak i nawilżacze oraz wybrany ekstrakt roślinny. Wspaniała mieszanka :)


Właściwości mleczka migdałowego:
Mleczko migdałowe ma postać emulsji składającej się z ekstraktu i oleju ze słodkich migdałów ("Prunus amygdalus v. dulcis L."), łączącej w sobie zalety hydrofilowych i lipidowych substancji aktywnych w nich zawartych. Słodkie migdały są jadalnymi nasionami migdałowca zwyczajnego. Są one bogatym źródłem tłuszczu (40-60%), białka (20%), węglowodanów (16%) i cennych makro- i mikroelementów: cynku, magnezu, potasu, wapnia, fosforu i żelaza, a także niektórych witamin z grupy B oraz witaminy PP. Migdały są też bogatym źródłem witaminy E, która jest silnym antyoksydantem zapobiegającym powstawaniu wolnych rodników. Cenne właściwości kosmetyczne mleczka migdałowego wynikają z obecności węglowodanów i protein, które nawilżają i odżywiają skórę; witamin z grupy B, które są niezbędne w utrzymaniu dobrej kondycji skóry oraz lipidów w postaci oleju. Olej migdałowy (80% kwasu oleinowego) ma szczególnie silną zdolność zmiękczania i wygładzania naskórka oraz wzmacniania ochronnej bariery lipidowej

Właściwości kosmetyczne mleczka migdałowego:
*wzmacnia warstwę lipidową naskórka i zapobiega utracie wody;
*stymuluje aktywność metaboliczną komórek;
*nadaje skórze miękkość, gładkość i elastyczność;
* regeneruje i odżywia skórę suchą oraz łagodzi podrażnienia


Właściwości mleczka winogronowego:
Mleczko winogronowe ma postać emulsji składającej się z ekstraktu z czerwonych i zielonych owoców (nasiona + skórka) winorośli (Vitis vinifera L.) i oleju winogronowego, łączącej w sobie zalety hydrofilowych i lipidowych substancji aktywnych w nich zawartych. Olej winogronowy charakteryzuje się wysoką zawartość kwasu linolowego (72%), lekką i nie pozostawiającą na skórze tłustego filmu konsystencją oraz niekomodogennością (nie powoduje powstawania zaskórników). Nasiona czerwonych winogron charakteryzują się wysoką zawartością biologicznie aktywnych flawonoidów - oligomerycznych proantycyjanidyn (OPC) i stanowią źródło naturalnych przeciwutleniaczy. Procyjanidyny zawarte w winogronach są związkami wykazującymi silną aktywność przeciwutleniającą i wyjątkową zdolność usuwania wolnych rodników. Wykazują także silną aktywność hamującą wobec kolagenazy, elastazy, hialuronidazy i ß-glukuronidazy, wszystkich enzymów związanych z degradacją kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego, a tym samym chroni skórę przed utratą jędrności i przedwczesnymi zmarszczkami. Ekstrakt działa również wzmacniająco na naczynia krwionośne - skutecznie pielęgnuje cerę naczynkową oraz poprawia mikrokrążenie krwi w komórkach skóry. Owoce winogron zawierają cenne z kosmetycznego punktu widzenia cukry, pektyny, witaminy A, B1, B2, C, kwasy taninowy, winowy i galusowy oraz resweratrol.
Resweratrol działa antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo oraz opóźnia proces starzenia. Cukry natomiast, dzięki właściwościom higroskopijnym i filmogennym (tworzą błonę ochronną zabezpieczającą przed transepidermalną utratą wody), działają nawilżająco.

Właściwości kosmetyczne mleczka winogronowego:
*wzmacnia warstwę lipidową naskórka i zapobiega utracie wody;
*nadaje skórze miękkość, gładkość i elastyczność;
* regeneruje i odżywia oraz łagodzi podrażnienia;
*działa przeciwzapalnie i przeciwstarzeniowo;
*chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników;
* chroni skórę przed promieniowaniem UVB; 
*wzmacnia włókna kolagenu i elastyny- wzrost jędrności i elastyczności skóry;
*polepsza mikrokrążenie - profilaktyka cellulitu;
*wzmacnia naczynia włosowate skóry - profilaktyka obrzęków i cieni pod oczami; pielęgnacja cery naczynkowej;
*działa nawilżająco;

Opis pochodzi z mazideł.



Moje fale po mleczkach są zawsze bardzo zadowolone: 


Używałyście już mleczek roślinnych?  A może się skusicie? :) Całuję :*

wtorek, 21 stycznia 2014

OMIA maska z aloesem - aloesie, oj aloesie :)

Hej hej Kochane :)
Ostatnio trafiały mi się niezbyt udane odżywki i maski - mówię m.in. o recenzowanej ostatnio odżywce balea z olejem arganowym oraz masce biovax do włosów słabych i skłonnych do wypadania. Przez to włosy były trochę spuszone, za lekkie, za miękkie i niedociążone. Dzisiaj jednak czas oddać pokłon aloesowi, który bardzo poprawił kondycję moich fal od kilku myć. Zapraszam na recenzję maski aloesowej OMIA.



Skład:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Myristyl alkohol, Cetrimonium Chloride, Oleyl Alkohol, Persea Gratissima Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Glycerin, Polyquaternium-6, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tatrasodium Glutamate Diacetate, Parfum

Skład olejowo-nawilżający, ze sporą ilością emolientów, jest też antystatyk :) Bardzo wysoko, bo zaraz po wodzie znajduje się sok z aloesu, nieco dalej olej awokado i olej ryżowy. Za olejami gliceryna oraz polyquaternium - może obciążyć, ale nie musi.


Konsystencja i zapach:
Nie jest jednorodna i całkiem zwarta, widać, że jest w niej poro aloesu, dość gęsta, wygodnie aplikuje się zarówno na włosy, jak i skórę głowy. Zapach - delikatnie roślinny, dla mnie przyjemny, acz nie szaleję za nim.


Działanie:
Moje fale kochają aloes - maseczka sprawdziła się doskonale :) Używałam jej nawet solo, o dziwo - przy obecnej pogodzie nie spotkał mnie puch. Włosy są po niej cudownie ujarzmione, nic nie odstaje, gładkie, takie aloesowe ;) Odczuwalnie nawilżone, błyszczące, mięciutkie, skóra głowy ukojona i nawilżona. Z początku używałam odrobinę właśnie na skórę głowy, resztę wykończyłam na długość. Czasem wzbogacam ją olejem, ale nie zawsze - solo również działa rewelacyjnie, choć na pewno przy większej wilgotności warto ją wzbogacić olejem. Skręt mam po niej ładny, acz używałam jej najczęściej, kiedy nie stylizowałam i zależało mi na gładkich, dociążonych falach. Co ważne - nie obciąża moich delikatnych włosów :)


Kusi mniej jeszcze OMIA z olejem arganowym - za jakiś czas na pewno będzie moja :) Lubicie aloes w maskach i odżywkach? Całuję :*

piątek, 17 stycznia 2014

Odżywka balea oil repair spulung z olejem arganowym - moje wrażenia

Hej hej Kochane :)
Swego czasu nie tolerowałam za bardzo gliceryny i większość produktów z tym składnikiem powodowało na moich włosach puch i efekt lwa - wiecie, co mam na myśli :D Jednak wraz ze spadkiem porowatości włosów z wysokiej na średnią - gliceryna zaczęła coraz lepiej się u mnie spisywać w niewielkich ilościach i z odpowiednim wsparciem emolientowym. Czemu tak piszę o glicerynie? Ano dlatego, że bohaterką dzisiejszej recenzja jest odżywka balea oil spulung, która bardzo wysoko w składzie ma owy składnik. Jak odżywka spisała się na moich falach? Przeczytajcie :)



 Skład:
AQUA · GLYCERIN · CETEARYL ALCOHOL · ISOPROPYL PALMITATE · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL · PARFUM · PANTHENOL · ISOPROPYL ALCOHOL · SODIUM BENZOATE · HYDROLYZED WHEAT PROTEIN · POTASSIUM SORBATE · CITRIC ACID.

W składzie widzimy emolienty, w tym olej arganowy. Bardzo wysoko gliceryna (humektant), zaraz po wodzie. Antystatyk, po zapachu wzmacniający i nawilżający panthenol, jest też potencjalnie wysuszający alkohol. Na końcu hydrolizowane proteiny pszenicy.

Zapach i konsystencja:
Wielka zaleta odżywki to zapach - piękny, słodki, ale nie przesłodzony, po prostu CUDOWNY :) Konsystencja średnio gęsta, kremowa, taka w sam raz, bardzo wygodnie się aplikuje na włosy.

Działanie:
Solo - u góry włosy były bardzo gładkie, nawilżone i miłe w dotyku, za to od ucha w dół - niestety lekki puch i włosy takie dziwne w dotyku, matowe i często suche. Z dodatkiem ulubionych olejów - lepiej, acz to nie ten efekt, który lubię. Testowałam ją, będąc głównie w domu, więc nie zrzucę winy na pogodę, która aktualnie nas nie rozpieszcza ;) O średnie działanie podejrzewam glicerynę, której jest naprawdę sporo. Nie obciąża, dość lekka, dla włosów lubiących się z gliceryną. Naprawdę cudnie pachnie!


Lubicie odżywki balea? Całuję :*

czwartek, 16 stycznia 2014

Puch na włosach, puszące się włosy - czyli jak walczyć z puchem :)

Hej hej Kochane :)
Chyba niemalże wszystkie fale i loczki wiedzą, czym jest puch na włosach i jaki może być on uciążliwy i denerwujący. No - przynajmniej ja go nie znoszę ;) Przez te ponad 3 lata włosomaniactwa nauczyłam się go jednak w zadowalającym stopniu ograniczać, bo wyeliminować się go zupełnie chyba nie da, przynajmniej na moich falowanych i średnioporowatych włosach.  




*Mycie odżywką:
Kiedy myję moje fale odżywką, są one dużo milsze w dotyku i nie puszą się tak, jak po szamponie. Raz za czas muszę je oczywiście oczyścić, ale na co dzień myję balsamami mrs. potters, najchętniej z aloesem, melisą oraz tym z lotosem i kolagenem. Cała zakładka o myciu włosów odżywką znajduje się TUTAJ.

*Oleje, oleje, oleje:
Dobrze dobrane oleje czynią cuda. Po źle dobranym oleju (np. kokos, masło shea, oliwa z oliwek) miałam jeszcze większy puch ;) U mnie dobrze się spisują oleje z omega 9, ale z mniejszą ilością nasyconych kwasów (np. orzech laskowy, słodkie migdały, pestki śliwki, moreli i brzoskwini) oraz oleje z omega 6 (krokosz, orzech włoski, pestki arbuza, nasiona maku, pestki dyni, kiełki pszenicy, olej konopny). No i jojoba. :) Warto poszukać idealnego oleju czy grupy olejów dla siebie, mogą Wam pomóc w tym tabelki: oleje z omega 9, oleje z omega 6 i 3, masła i oleje nasycone. Można olejować nawet przed każdym myciem, jeśli włosy nie wyglądają na przekarmione olejem.

*Emolienty, emolienty, emolienty:
Czyli praktycznie zawsze dodatek oleju (dobrze dobranego do naszych włosów) czy mleczka (migdałowe, winogronowe, bawełniane) do odżywki czy maski :) Post o tym, jak w prosty sposób wzbogacić pielęgnacje w emolienty - TUTAJ.

*Uwaga na proteiny:
Są włosy które w ogóle nie tolerują protein, albo tolerują jedynie te wielko lub małocząsteczkowe. Moje kochają keratyną oraz kolagen z elastyną, nie przepadają jednak za jedwabiem hydrolizowanym. Aminokwasy jedwabiu za to są w porządku. Źle dobrane proteiny jak najbardziej mogą potęgować puch.

*Uwaga na humektanty:
Zwłaszcza w czasie wysokiej wilgotności, musimy uważać na odżywki i maski z humektantami - aloes, miód, glikol propylenowy, gliceryna, mocznik, witaminy. Po dodaniu oleju do maski czy odżywki może być lepiej, ale też niekoniecznie ;)

*Unikanie składników w maskach i odżywkach, które powodują u nas puch:
Każdy może mieć inne składniki, które powodują u niego puch. U mnie to na pewno  parafina, często gliceryna, miód, za dużo ziół i nieodpowiednio dobrane oleje w maskach i odżywkach.  Trzeba potestować na sobie i znaleźć swojego winowajcę, a w przyszłości unikać masek, odżywek do spłukiwania i bez spłukiwania z tymi składnikami.

*Odżywka bez spłukiwania:
Warto po każdym myciu  nałożyć taką lekką odżywkę. U mnie jest to najczęściej balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem, a także emolientowe kallosy - multivitamin, blueberry, omega, cherry, banana. 

*Zabezpieczanie końcówek:
Kapka oleju czy silikonowego serum z pewnością ładnie zabezpieczy nam końcówki włosów, dzięki czemu będą one zdrowsze, bardziej dociążone i powinny mniej się puszyć. Silikonowe serum możemy również zastosować w niewielkiej ilości na spuszone już włosy, które wizualnie się po nim wygładzą. Warto polecić tutaj kurację marokańską z avonu, jedwab CHI czy serum green pharmacy.



Jak radzicie sobie z puchem? A może jesteście szczęśliwymi posiadaczkami włosów, których problem puchu nie dotyka? :) Całuję :*

wtorek, 14 stycznia 2014

Jak mądrze wzbogacać maski i odżywki do włosów - poradnik

Hej hej Kochane :)
Czasem jest tak, że trafi nam się zwyczajnie bubelek - a to maska do włosów, a to odżywka. Wyrzucić żal, ewentualnie można zużyć do golenia nóg ;) Ale może by tak warto pomyśleć o wzbogaceniu takiej maski półproduktami, a nuż maska z dużą ilością gliceryny spisze się świetnie po dodaniu kilku kropel oleju, bądź maska o prostym składzie okaże się rewelacyjna, jeśli wymieszamy ją z aloesem czy innym humektantem. Wiele z Was pewnie wzbogaca samemu maski i odżywki, ale było kilka osób, które pytały mnie, jakie produkty wzbogacać i czym - zapraszam zatem na mały poradnik:  



Czym możemy wzbogacać maski i odżywki?
Zacznijmy od tego, jakimi półproduktami możemy wzbogacać maski i odżywki. Możemy do tego celu użyć emolientów np. oleje (takie, które odpowiadają naszym włosom) i mleczka roślinne (migdałowe, bawełniane, waniliowe, winogronowe, akacjowe, manuka). Warto także zaopatrzyć się w kilka humektantów (np. aloes, NMF, hydromanil, nawilżacz cukrowy, gliceryna, żel hialuronowy, mocznik), witaminy (np. panthenol, niacynamid, witamina C oraz E), proteiny (keratyna, jedwab i owies hyrolizowane, proteiny mleczne, kolagen z elastyną), algi (np. spirulina, karagenian) oraz ekstrakty roślinne i owocowe (np. żeń szeń, pokrzywa, skrzyp, banan, truskawka). Glinka (zwłaszcza zielona) może nam pomóc w przetłuszczaniu skóry głowy.

Pamiętajmy o stężeniach:
Pamiętajmy o dopuszczalnych stężeniach, bardzo pomocny w tym przypadku jest kalkulator stężeń KLIK. Przydadzą się też łyżeczki miarowe, zwłaszcza 0,15ml oraz 0,5ml w odmierzaniu odpowiedniej ilości półproduktu. Na Mazidłach jest mnóstwo półproduktów do włosów, są też bardzo rzetelnie opisane, są dopuszczalne stężenia i ciężar, który pozwoli nam obliczyć, ile ml danego półproduktu należy dodać do maski. Pewnie wiele z nas dodaje półprodukty na oko, ja często obliczam ;)


Co do czego, czyli jakie półprodukty do jakiej maski:
Zacznijmy od prostej maski, jaką jest maska gloria:

Skład: Aqua, Cetrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Humulus Lupulus Extract, Parfum, Panthenol, E 471, Citric Acid, Methylchloroisothiazolino ne(and) Methylisothiazolinone, Bromonitropropandiol, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Benzyl Salicylate, Citral. 

Mamy tutaj prosty skład i możemy dodać praktycznie wszystko. Można dokapać keratyny hydrolizowanej z dodatkiem oleju, bądź aloesu czy miodu z dodatkiem oleju. Albo mleczka czy algi, świetne w pielęgnacji włosów. Warto do protein i humektantów dodawać emolienty (w tym olej), ponieważ emolienty zapobiegają ucieczce wody z włosa, co zmniejsza ryzyko puchu. Można też dodać ekstrakty roślinne i witaminy (niacynamid, żeń szeń czy skrzyp) i uczynić z niej miłą maseczkę dla skóry głowy, która wzmocni włosy i przyspieszy ich porost. Albo zieloną glinkę i kłaść na skalp, może zmniejszyć przetłuszczanie. Przykładem takich prostych masek są też maski bingo czy kallosy.


Czas na odżywkę proteinową:
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Keratin, Stearic Acid, Hydrolyzed Silk, Glycerin, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Parfum, Panthenol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde

Skład głównie humektantowo-proteinowy. Odżywkę warto wzbogacić olejem i to w sporej ilości, ale takiej, żeby nie obciążył. U mnie są to jakie 3-4 krople oleju na 5ml odżywki. Ale każdy musi znaleźć swoją ilość. Odżywka ta z dodatkiem oleju może się świetnie sprawdzić u loczków i fal - proteiny podkreślą skręt, humektanty nawilżą, a emolienty zapobiegną utracie wody z włosów. Można też pomieszać ją z odżywką emolientową (np. odżywka alterra granat i aloes), taka mieszanka powinna spisać się dobrze.


A może odżywka humektantowa? 
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Dimonium Chloride, Glycerin, Inulin, Propylene Glycol, Panax Ginseng Root Extract, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Hydrolyzed Keratin, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polisorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Lactic Acid, Disodium EDTA, Diazolidynyl Urea, Lodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional.

Może nie jest to typowa odżywka humektantowa (taką ciężko znaleźć), bo mamy tutaj też emolienty (jest też keratyna i nieco witaminek), ale dość wysoko znajduje się gliceryna, inulina i glikol propylenowy, a w wielu przypadkach z takim składem bez dodatkowego oleju się nie obędzie - zatem jeśli odżywka farmony puszy Wam włosy i nie dociąża ich odpowiednio - dokapcie oleju, a powinna spisać się idealnie :)


Jak wzbogacić maskę emolientową? 

Skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Behentrimonium Chloride, Simmondsia Chinensis, Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis, Almond Oil, Cetyl Esters, Parfum, Potassium Phosphate, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Creatine, Peat Extract, Betaine, Keratin Amino Acids, Hibiscus Esculentus, Seed Extract, Hydroxypropyl Guar, Hydropropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, DMDM Hydantoin

Skład emolientowy, dalej nieco protein. Tutaj dobrze spisać się powinny humektanty (chyba że nasze włosy nie lubią np. gliceryny czy aloesu, wtedy warto poszukać innego humektantu, który nam służy). Dodatek gliceryny, aloesu, NMF, hydromanilu, nawilżacza cukrowego, żelu ha czy mocznika powinien sprawić, że maseczka zadziała jeszcze lepiej. A może dodamy jeszcze trochę protein i uczynimy z niej maseczkę emolientowo-proteinową? Uwielbiam wzbogacać emolientowe maski i odżywki (np. odżywki alterra czy maska alterry) humektantami, w takim emolientowym towarzystwie nie robią mi krzywy, wręcz przeciwnie :)


Dla ułatwienia:

Mam nadzieję, że udało mi się pomóc i rozjaśnić co nieco w temacie :) Wzbogacacie swoje maski i odżywki, czy nie chce Wam się bawić w takie mieszanie? :) Całuję :*
 

 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Biovax do włosów słabych ze skłonnością do wypadania - miłość, czy rozczarowanie?

Hej hej Kochane :)
Do tej pory myślałam, że biovaxy albo się kocha, albo nienawidzi. Jednak bohater dzisiejszej recenzji mnie zaskoczył - ani go nie kocham, ani nie nienawidzę ;) Dlaczego? Przeczytajcie :) Jeśli jesteście ciekawe pozostałych recenzji biovaxów, zerknijcie tutaj, tutaj oraz tu.





Skład:
Biovaxy mają pięknie składy, po początkowej mieszaninie emolientów i antystatyków widzimy nawilżający sok z aloesu oraz ekstrakt z miodu, olej ze słodkich migdałówekstrakt z henny, lanolinę i glicerynę

Zapach i konsystencja:
Taki dziwny, na pewno nie tak przyjemny, jak wersji proteinowej z keratyną i jedwabiem czy do włosów blond. Na szczęście zapach nie  pozostaje na falach, bo mógłby mnie denerwować ;) Konsystencja dość gęsta, jak na biovaxa przystało, o kolorze jasno zielonym.

Działanie: 
Powiem tak - ani mnie ziębi, ani grzeje ;) Góra jest miękka i naprawdę przyjemnie ładnie wygładzona, za to dół jest zbyt lekki, niby miękki, ale trochę spuszony i wyrażnie nie dociążony. Może zbyt duża ilość humektantów bez odpowiednio emolientowego wsparcia tak zadziałała? Tutaj nawilżaczy mamy aż trzy - sok z aloesu, miód oraz glicerynę. Moje fale jednak ich nadmiaru zbytnio nie lubią - to wiem na pewno ;) Z dodatkiejm oleju jest lepiej, ale to jednak nadal nie to.  Ładnie koi i nawilża skórę głowy, spisuje się tutaj doskonale :)


Jak maseczka spisała się na Waszych włosach? Który biovax jest Waszym ulubieńcem?  Całuję :*
 

czwartek, 9 stycznia 2014

Masła i oleje nasycone - podział olejów - zawartość procentowa wszystkich kwasów tłuszczowych

Hej hej Kochane :)
Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam o zawartości procentowej poszczególnych kwasów tłuszczowych w olejach? Tutaj jest CZĘŚC I oraz CZĘŚĆ II. Dzisiaj przysiadłam i poszukałam informacji o masłach i olejach nasyconych (np. popularny olej kokosowy, palmowy czy masło shea). Zapraszam na trzeci już z kolei podział olejów.

Informacje pochodzą głównie ze strony mazidła oraz zrób sobie krem. Zdjęcie można powiększyć. 




Co wynika z tabelki? 
Widzimy, że nie ma co porównywać np. oleju kokosowego z masłem shea. Oba mają dużo kwasów nasyconych, kokos jednak ma głównie kwas wnikający laurynowy, shea za to ma sporo omega 9 i starynowego.

Na różowo zaznaczyłam oleje i masła podobne do kokosa - przeważa w nich wnikający kwas tłuszczowy laurynowy. Kokos nie służy moim włosom -są po nim spuszone, strasznie lekkie i miękkie, kompletnie niedociążone, choć ładnie błyszczą. Nie sprawdził się też u mnie czysty olej babassu (a także nie spisała się odżywka wygładzająca isana z olejem babassu) oraz olej palmowy (a także odżywka garniera z masłem shea i awokado, która wysoko ma właśnie olej palmowy).

Na zielono zaznaczyłam masła - do włosów testowałam jedynie shea. Nie robił aż takiego puchu, jak kokos, ale też bywało spuszono i dziwnie matowo. Muszę znowu go spróbować, może wraz ze spadkiem porowatości - będzie inaczej :)  Do masła shea bardzo podobne składowo jest masło cupuacu oraz masło kakaowe. Masło mango jest podobne do kakaowego, ale nie ma tyle omega 9, za to ma troszkę kwasu nasyconego laurynowego.


Mam nadzieję, że informacje się przydadzą :) Lubicie oleje i masła nasycone? :) Całuję :*


środa, 8 stycznia 2014

Mocznik w pielęgnacji włosów, skalpu i ciała

Hej hej Kochane :)
Moja lodówka już od kilku lat jest pełna półproduktów, a jednym z moich niezbędników jest wspaniale nawilżający i zmiękczający mocznik. Czym właściwie jest mocznik i jak go używam? Przeczytajcie :)





W jaki sposób używam mocznika? 
Pielęgnacja włosów:
Czasem dodaję porcję mocznika do jednorazowej porcji odżywki/maski, pamiętajmy o dopuszczalnym stężeniu. Ja na 5ml maski daję około 0,5ml mocznika, pomocne są łyżeczki miarowe. Mocznik bardzo ładnie i wyraźnie nawilża włosy, ale pamiętajmy o emolientach - czyli najlepiej maska, mocznik i kilka kropel oleju :)

Pielęgnacja skalpu: 
Cierpiałam ostatnio na przesuszony i swędzący skalp przez moje głupie pomysły ;) Mocznik okazał się prawdziwym wybawieniem - do porcji skalpowej maseczki (u mnie maseczka drożdżowa babci agafii) dodaję porcję mocznika, znowu na 5ml daję 0,5ml mocznika. Nie dodaję już tutaj oleju. Skóra głowy nawilżona, strupki i swędzenie znika :)

Pielęgnacja ciała:
Mocznik można dodać do niewielkiej porcji balsamu do ciała czy kremu do rąk - mocznik świetnie nawilża :) Dodaję mocznik w stężeniu 5-10%, przez co balsam/krem się nieco lepi, ale mocznik już tak ma. Przeważnie robię sobie niewielkie, 20ml porcje balsamu i na taką 20ml porcję daję 2-2,5ml mocznika. Nawilżenie i zmiękczenie skóry natychmiastowe, a efekty dłuższe i nie trzeba się smarować codziennie. Uwielbiam wzbogacać mleczko dla dzieci hipp - niedługo podam Wam przepis, dodałam też inne dobroci :)


 
Właściwości:
Opis pochodzi ze strony Zrób sobie krem klik.

Biały, bezwonny, krystaliczny proszek.
1 ml waży 0.56 g.
Jest higroskopijny, czyli przyciąga wodę i nie pozwala jej wyparować, dzięki czemu działa intensywnie nawilżająco. Mocznik powoduje, że skóra jest gładka i jędrna.
W koncentracjach do 2% - przyspiesza podział komórek warstwy ziarnistej skóry, a tym samym jej regenerację.
W koncentracjach 5-10% - działa nawilżająco, ułatwia wiązanie wody przez keratynę i zmiękcza naskórek. (wykorzystywany w leczeniu łuszczycy, dermatoz i innych chorób skóry przebiegających z nadmierną suchością).
W koncentracjach ponad 10% - jest keratolityczny - ułatwia złuszczanie i zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej (np. dla leków czy substancji czynnych). Działa przeciwbakteryjnie, co można wykorzystać przy cerze trądzikowej.


Z drogeryjnych kosmetyków z mocznikiem- pewnie każda z Was zna słynny krem do rąk z mocznikiem z isany kwc i isanowe mleczko do ciała kwc - pisała o nim obszernie na swoim blogu niedawno Ewa - przeczytajcie tutaj. :) Oba produkty bardzo polecam.


Lubicie mocznik, macie jakieś gotowe kosmetyki z tym składnikiem? :) Całuję :*

wtorek, 7 stycznia 2014

Alverde olejek relaksujący z dziką różą i rokitnikiem - czy początkowy zachwyt był złudzeniem?

Hej hej Kochane :)
Alvere, alverde - kusi to, co u nas ciężko dostępne prawda :) Dzięki Agnieszce (:*)  testowałam w listopadzie i grudniu olejek relaksujący z alverde z dziką różą i rokitnikiem - czy początkowy zachwyt był tylko złudny? Zapraszam na recenzję :)

Alverde - olejek relaksujący z dziką różą i rokitnikiem


Skład:
Helianthus Annuus Seed Oil*, Glycine Soja Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil*, Parfum**, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Rosa Canina Fruit Oil*, Hippophae Rhamnoides Oil*, Tocopherol,  Geraniol**, Citronellol**, Limonene**, Linalool**, Citral**.

Mamy olej słonecznikowy, sojowy, z pestek winogron, oliwę z oliwek, zapach, dalej olej ze słodkich migdałów, jojoba, z róży, z rokitnika, witamina E.

Konsystencja:
Ani nie za ciężka, ani nie za lekka - taka w sam raz :)

Zapach:
Zapach na pewno coś mi przypomina, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć co. Jakby ziółko, na pewno nie jest to piękny, różany zapach, może się nie podobać, dla mnie piękny, ale ja lubię dziwne zapachy ;)

Działanie:
Używałam tylko na włosy - przez pierwsze 2 użycia byłam zachwycona, ale to może sprawa cudownej odżywki yves rocher odbudowującej, której wtedy używałam. Z każdym użyciem włosy stawały się jakby bardziej suche, spuszone, matowe, na pewno nie dociążone, takie dziwne. Podejrzewam oliwę i winogrono, są dość wysoko w składzie, a nie lubię się z nimi za bardzo, oliwy wręcz nie znoszę. Olejowałam na 3 godziny, jak i całą noc - efekt całonocny gorszy. Nie zabezpieczałam nim końcówek włosów, ani nie używałam do twarzy ;) Ale miło było mi go przetestować, wiem, czego unikać w mieszankach olejowych do włosów. Mam jeszcze wersję alverde z paczulą i czarną porzeczką, z arniką oraz słynny arganowy.

Miałyście któryś z olejków z alverde? Jak się u Was spisały? :)Całuję :*
 

sobota, 4 stycznia 2014

Aktywny olej witaminowy z Fitomedu - czy polubił się z moją skórą i włosami?

Hej hej Kochane :)
Fitomed nadal mnie rozpieszcza - w poprzednim miesiącu testowałam aktywny olej witaminowy. Strasznie byłam go ciekawa i od razu dodałam kapkę do porcji balsamu do ciała i do serum do twarzy :) Na włosach też wylądował. Jesteście ciekawe, jak się spisał? Zapraszam :)


Aktywny olej witaminowy z fitomedu



W jaki sposób używałam olejku witaminowego?
*Pielęgnacja włosów - tak jak podejrzewałam, na włosach nie zdał egzaminu - mieszanka oleju winogronowego (pisałam o nim tutaj) oraz oleju z orzeszków makadamia (wpis tutaj) nie spisała się na moich średnioporowatych falach. Na dłuższą metę i tak byłoby mi go żal do włosów ;) Olejowałam 3 razy - na całą noc i na kilka godzin, za każdym razem było za lekko, za miękko i pojawił się lekki puch. Dodałam też kilka kropel do porcji odżywki ds i maski - ten sam efekt - za lekko, za miękko.

*Pielęgnacja twarzy - no i tu spisał się śpiewająco i do twarzy chciałam go głównie używać - najczęściej używałam jako nawilżacz z żelem hialuronowym - cera ślicznie nawilżona, odżywiona, jędrniejsza i gładka, czyżby Q10 zadziałało ;) Zachwycona jest nim również moja mama, która ma cerę suchą i dojrzałą.

*Pielęgnacja ciała - kilka razy dodałam kapkę do jednorazowej porcji balsamu do ciała - skóra była ładnie nawilżona i miała ładny koloryt. Ciekawe, czy regularnie używany ujędrnił by problematyczne miejsca, muszę spróbować, bo zostało mi go całkiem sporo jeszcze :)

*Pielęgnacja paznokci - używałam do skórek, smarowałam regularnie, wreszcie skórki nie odstają i są w dobrym stanie, świetnie się do tego nadaje :) Paznokcie rosną szybciej, są twardsze i mocniejsze.

Jestem naprawdę zadowolona, choć szkoda, że nie spisał się na moich włosach - ale znając skład, spodziewałam się tego.  



Opis ze strony producenta:
Mieszanina oleju winogronowego i oleju z orzeszków macadamia wzbogacona o witaminy A, E, F i koenzym Q 10 oraz wyciąg z rokitnika. Witamina A i E należą do grupy antyoksydantów i biorą udział w "naprawach" struktur lipidowych, białek i błon komórkowych uszkadzanych przez wolne rodniki. W skład witaminy F (ekstrakt z kiełków zbożowych, który zawiera zespół nienasyconych kwasów tłuszczowych NKT) wchodzą kwasy linolowy, linolenowy, olejowy i arachidynowy. Nienasycone kwasy tłuszczowe dobrze się wchłaniają i uzupełniają ubytki cementu mędzykomórkowego oraz wbudowują się w lipidy błon komórkowych naskórka, a także zapobiegają wysuszeniu skóry. Koenzym Q 10 zalicza się do grupy antyutleniaczy, który pobudza komórki do lepszego funkcjonowania.

Skład INCI: Vitis vinifera seed oil, macadamia ternifolia seed oil, hippophae rhamnoides oil, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, linseed acid, ubiquinone.

Zastosowanie: jako składnik w kremach, serum, balsamach do ciała, odżywkach do paznokci, olejkach do masażu.

Działanie: odżywczo, odmładzająco, działanie antycellulit, w znaczący sposób poprawia jędrność skóry.

Dawkowanie: dopuszcza się stosowanie w kremach 10%, w serum, olejkach do masażu - 20%.



Fitomed


 Miałyście któryś z olejków z fitomedu? :) Całuję :*

piątek, 3 stycznia 2014

Nawilżająca wcierka do włosów - przepis i pierwsze efekty :)

Hej hej Kochane :)
Przesuszyłam skórę głowy po eksperymencie, o którym pisałam tutaj. Skończyłam wcierkę, złożoną z wody i liposomów wzmacniających włosy klik, która pięknie pobudziła porost włosów i nowe bejbiki do życia, ale sama w sobie też skórę głowy trochę przesuszyła. Niedawno robiłam zamówienie na Naturalisie i postanowiłam zrobić wcierkę, która zarówno ma działać na porost, jak też koić i nawilżać skórę głowy. Co się w niej znalazło i co zauważyłam po prawie 2 tygodniach używania? Przeczytajcie :)



Składniki na 100ml wcierki (przeliczone już jest z gramów na ml):
*63ml woda destylowana
*5ml niacynamid klik
*2,5ml panthenol klik
*5ml aloes zatężony 10-krotnie klik
*5ml nawilżacz cukrowy klik
*20ml kompleks do skóry tłustej klik
*FEOG około 15 kropel klik

Zainteresował mnie zwłaszcza kompleks do skóry tłustej, ma świetny skład, ziołowy zapach i dzięki niemu zdecydowałam się zrobić nową wcierkę :)  Poużywam też na siostrze z cerą tłustą, zrobię jakieś serum albo dodam do kremu, zobaczymy, co zdziała :)


Tutaj opis ze strony Naturalis:
Kompleks  5 wyselekcjonowanych ekstraktów roślinnych o silnym działaniu normalizującym zmiany skórne wywołane zaburzeniami hormonalnymi - działa przeciwtrądzikowo, przeciwłojotokowo oraz hamuje łysienie androgenowe.
Bazą kompleksu jest Propanediol - 100% naturalny, organiczny glikol zaaprobowany przez Ecocert. W kosmetykach pełni rolę humektantu oraz rozpuszczalnika, nie wykazuje przy tym działania drażniącego i uczulającego ani komedogennego. Naturalny propanediol wzmacnia skuteczność konserwantów, pozwalając tym samym ograniczyć ich stężenie w kosmetykach

Skuteczność działania kompleksu osiągana jest dzięki synergizmowi związków aktywnych odpowiednio dobranych ekstraktów z:

Palmy sabalowej - która od wielu lat zajmuje należne jej miejsce wśród surowców kosmetycznych, stosowanych w kosmetykach dedykowanych osobom z łojotokiem i łysieniem androgenowym. Hamuje aktywność 5-alfa reduktazy obu typów, w odpowiednim stężeniu i formulacji zmniejsza produkcję sebum o ponad ⅔, wpływa pobudzająco na wzrost włosów w przypadku łysienia androgenowego (zwiększa ilość włosów i ich średnicę).

Wierzbownicy - coraz bardziej popularnej w przemyśle kosmetycznym. Zażywana wewnętrznie w postaci naparów czy ekstraktów skutecznie walczy z trądzikiem i łojotokiem. Stosowana zewnętrznie działa w analogiczny, miejscowy sposób. Hamuje rozrost niekorzystnej flory bakteryjnej na powierzchni skóry (w tym P.acnes), działa wyraźnie antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie, ogranicza utlenianie lipidów oraz wykazuje aktywność przeciw grzybom i drożdżakom. Na szczególną uwagę zasługuje jeden ze składników aktywnych zawartych w wierzbownicy - oenoteina. Obniża ona aktywność 5α-reduktazy i aromatazy, a także wywiera wpływ immunomodulujący, wzmacniając naturalną odporność skóry.

Łopianu - który tradycyjnie jest wykorzystywany jako skuteczny środek przeciwłojotokowy i pobudzający cebulki włosowe. Stymuluje wzrost włosów i hamuje ich wypadanie. Badania potwierdzają jego działanie bakterio- i grzybobójcze, przeciwzapalne i silnie antyalergiczne. Z powodzeniem może być stosowany nie tylko w przypadku alergii, ale i atopowego zapalenia skóry (AZS). Zmniejsza świąd, zaczerwienienie i obrzęk alergiczny.


Śliwy afrykańskiej - będącej cennym źródłem beta-sitosterolu o działaniu antyandrogenowym, zmniejsza aktywność 5α-reduktazy, aromatazy i 5-lipoksygenazy. Przynosi ulgę rozdrażnionej skórze, ogranicza przepuszczalność naczyń krwionośnych i blokuje wpływ histaminy.

Lukrecji gładkiej - ekstrakt z korzenia lukrecji bogaty w glicyryzynę silnie wiąże wode w skórze, działa przeciwświądowo i łagodząco, redukuje zaczerwienienia i odczyny alergiczne. Wspomaga leczenie ŁZS, AZS i łuszczycy. 

Wskazania:
    trądzik
    rozszerzone pory
    zaskórniki
    cera tłusta, skłonna do błyszczenia
    łysienie androgenowe (wspomagająco)
    nadmierne owłosienie / hirsutyzm (wspomagająco)
    łojotok
    ŁZS / łojotokowe zapalenie skóry



Czas na efekty: 
Czy mogą być jakieś efekty po jedynie dwóch tygodniach stosowania? A no mogą, może nie we wzroście (za szybko jeszcze, żeby to ocenić), ale widzę zmiany w skórze głowy. Nic nie swędzi, skóra nie jest podrażniona, nie ma ani jednego strupka czy białych, suchych płatków, ani śladu po szamponowym przesuszu, który sobie zafundowałam z początku grudnia. Po prostu cudo! Wcierkę stosuję przed myciem - wtedy włosy są u nasady obciążone jednak, za dużo w niej dobroci, ale co mi tam, jak potem myję :) Mimo sporej zawartości ziółek - nie ma przesuszu, już zawsze, jak będę robić ziołowe wcierki, będę dorzucać składniki nawilżające i kojące - aloes, panthenol i nawilżacz cukrowy :)



Za jakiś czas napiszę, czy wcierka wpłynęła na porost włosów i czy skóra głowy jest dalej zadowolona. Lubicie takie własnoręcznie robione wcierki? Ja teraz strasznie się w to wkręciłam :) Całuję :*

czwartek, 2 stycznia 2014

Glinka biała z fitomedu - jak najdelikatniejsza z glinek spisała się na mojej wrażliwej cerze?

Hej hej Kochane :)
Moja cera zachowuje się jak księżniczka - jest wrażliwa, płytko unaczyniona i naprawdę łatwo ją rozdrażnić. Używałam już kilku glinek, tym razem przyszedł czas na białą glinkę z fitomedu --> klik. To najdelikatniejsza z glinek, zawiera: krzem, wapń, aluminium, magnez, żelazo, potas i sód. Należy do bardzo łagodnych glinek. Stosowana jest w maseczkach odżywczych i odmładzających do cery suchej, dojrzalej i zmęczonej. Jak spisała się na mojej krnąbrnej cerze? Zapraszam :)


Glinka biała z Fitomedu


Opakowanie, zapach, konsystencja:
Glinkę otrzymujemy w prostym, przezroczystym, plastikowym pojemniczku. Opakowanie jest bardzo praktyczne - nie ma problemu z wydobyciem proszku. Glinka jest bezzapachowa. Występuje w formie białego proszku.

Zastosowanie:
Mieszałam łyżeczkę glinki z niecałą łyżeczką przegotowanej wody i kilkoma kroplami oleju. Trzymałam jakie 10 minut, co chwila spryskiwałam delikatnie wodą z atomizera, żeby glinka nie wyschła.

Efekty:
Nie działa aż tak spektakularnie, jak glinka zielona (ta jednak mnie podrażniała) czy różowa (moja ukochana), jednak efekty całkiem przypadły mi do gustu :) Skóra po maseczce z glinki jest delikatnie oczyszczona, pory domknięte, cera nie jest na szczęście zbyt ściągnięta i przesuszona (jak to miało miejsce w przypadku glinki zielonej).  Co ważne - nie podrażniła mnie, z czego bardzo się cieszę i to czyni ją jak na razie moją ulubioną glinką :D Łagodzi delikatne podrażnienia i wygładza. Konieczna jest jednak aplikacja oleju z żelem hialuronowym czy innego nawilżacza po zmyciu glinki w moim przypadku - jednak cerę mam wiecznie przesuszoną :) Używałam jej też do mycia zębów  - delikatnie wybiela, a zęby są po niej gładziutkie - sama kiedyś nie wiedziałam, że glinką można myć zęby :- naprawdę warto spróbować :)


Bardzo polecam tą glinkę, zwłaszcza dla właścicielek cer wrażliwych, naczynkowych i suchych :) Używacie glinek? Macie swoją ulubioną? Całuję :*

środa, 1 stycznia 2014

Pyszny i prosty mus kawowy - bezglutenowo :)

Hej hej Kochani :) 
Ostatnio obiecałam Wam wpis o prościutkim i  szybkim musie kawowym, oczywiście bezglutenowym. Wszyscy  się nim zajadają i uwielbiają go, to również smakołyk mojego prawie dwuletniego Kubusia, zawsze mi troszeczkę zje z filiżanki :) Dla gości robię przeważnie bardziej słodki, dla nas dużo mniej, nie lubimy za dużo słodkości ;)


Mus kawowy
Na zdjęciu jeszcze w wersji półpłynnej, po kilku godzinach zastygło :)


Wykonanie:
Zrobić 250ml mocnego naparu z kawy (ja daję 2 czubate łyżeczki na szklankę wody). 3 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku wymieszać w filiżance w odrobinie chłodnej wody, filiżankę umieścić w kąpieli wodnej i rozpuścić żelatynę. Zagotować 280ml śmietanki 30% z łyżką cukru (ja daję łyżkę na całą ilość, można dać 2 łyżki, jakby miało być mało słodkie). Można zamiast cukru dodać ksylitolu. Jak śmietanka się zagotuje, dodać kawę (uważać na fusy, dlatego ja robię albo przez filtr do kawy, albo delikatnie leję i zostawiam fusy z niewielką ilością kawy na dnie) i dodać żelatynę, stale mieszając. Gorące rozlać do kubeczków czy filiżanek i wstawić do lodówki - ja daję do 4 filiżanek, akurat taka porcja deserku na raz wychodzi :) Po kilku godzinach jest gotowe do zjedzenia.

Robię taki kawowy deserek już od jakiegoś czasu, wg preferencji mniej lub bardziej słodki - każdemu smakuje, nawet siostrze, która nie przepada za kawą :)


Lubicie robić w domu takie deserki? Całuję :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...