18:18:00

ANWEN, MASŁO CUPUACU

ANWEN, MASŁO CUPUACU
Witajcie Kochani :)
Skończyłam testowanie wszystkich olejów i maseł od Anwen. Najmocniej przypadł mi do gustu olej z brokuła, z czarnego bzu i wiesiołka. Kompletnie nie spisało mi się masło murumuru oraz olej pracaxi, taki sobie był olej z baobabu. Ostatnio recenzowałam masło mango, które wypadło tak sobie. Dzisiaj przyszedł czas na recenzję kolejnego produktu, jakim jest masło cupuacu

anwen masło cupuacu

*Zaczniemy od analizy kwasów tłuszczowych, które znajduję się w maśle cupuacu. Jest ono bardzo podobne do masła shea - a z shea bardzo się ostatnimi czasy lubimy ;)  W cupuacu znajdziemy kwas nasycony stearynowy oraz całkiem sporo, bo prawie 50% kwasów omega 9. Kwas stearynowy jest długołańcuchowy, nie wnika we włosy, jak olej kokosowy, zatem może dobrze spisać się na wysokiej porowatości.


*Masło cupuacu ma zbitą, twardą konsystencję, ale lepiej się nabiera i łatwiej go zaaplikować na włosy, niż masło mango ;) Zapach jest bardzo słabo wyczuwalny. Na raz używam niewiele, ale jak wiecie, moje włosy teraz dość łatwo obciążyć. Przy niewielkiej ilości zmywa się bezproblemowo delikatnym szamponem nawet bez wcześniejszego emulgowania, ale oczywiście możemy go zemulgować.

*Masło cupuacu aplikowałam na suche włosy. Czasem na godzinę, ze 2 razy na całą noc. O ile masło mango po całej nocy działało dziwnie, tak tutaj efekty były bardzo przyjemne. Włosy były przyjemnie dociążone, wygładzone i miłe w dotyku. Masełko niestety osłabiało mój skręt, zatem używałam go najczęściej, kiedy nie stylizowałam włosów w falo-loczki, tylko suszyłam na prosto i zawijałam w ślimaka czy pętelkę. Nie zabezpieczałam nim końcówek, jest dość twarde i zbite i chyba ciężko  byłoby mi to zrobić równomiernie ;)

*Zawartość kwasów tłuszczowych - omega 9 oraz nasyconego stearynowego - wskazuje, że masło cupuacu ma szansę spisać się na każdej porowatości, także tej wysokiej. Nie musimy obawiać się wszystkich maseł, jeśli taką właśnie mamy porowatość, podobne do kokosa i wnikające jest jedynie masło murumuru, olej palmowy, babassu oraz monoi.

*Za 40ml dobrego masła zapłacimy 17zł, nie jest to bardzo wysoka cena, zwłaszcza że masełko jest naprawdę fajne ;)

masło cupuacu


Macie swoje ulubione masełko do włosów? Całuję :*

11:12:00

ISANA ODŻYWKA DO WŁOSÓW "MIÓD I WANILIA"

ISANA  ODŻYWKA DO WŁOSÓW "MIÓD I WANILIA"

ISANA  ODŻYWKA DO WŁOSÓW "MIÓD I WANILIA"

Witajcie Kochani. Na blogu najchętniej piszę o produktach, które dobrze mi się sprawdziły - jakoś tak milej jest napisać taką właśnie recenzję. Dzisiaj jednak chciałabym Wam przedstawić małego bubelka, który niestety nie spisał mi się w żaden możliwy sposób. Czas na recenzję znanej z rossmanna odżywki Isana "miód i wanilia".

isana odżywka miód wanilia



Odżywka Isana miód i wanilia ma sporo humektantów, zaraz Wam je pokażę :) Zaraz po wodzie mamy 2 emolienty, dalej nawilżający glikol propylenowy - moje włosy wybitnie go nie lubią, zauważyłam to nie tylko po tej odżywce. Następnie antystatyk, dwa kolejne humektanty, antystatyk, nawilżający miód, ekstrakt z wanilii, kolejne 3 humektanty w tym gliceryna, zapach, konserwanty.

isana odżywka miód wanilia



Odżywka jest dość gęsta, spodziewałam się cudownego zapachu, niestety się rozczarowałam. Niby słodki, ale dość mocno chemiczny i drażniący, dobrze, że nie czuję go praktycznie po umyciu. Szkoda, że nie pachnie np. jak serical crema al latte ;)

isana odżywka miód wanilia



Doskonale zdawałam sobie sprawę, że Isana miód i wanilia to mocno nawilżająca-humektanowa odżywka, zatem najlepiej będzie użyć ją pod olej, bądź jakie pierwsze O w metodzie OMO - KLIK KLIK.  Tak zatem zrobiłam - pierwszy raz zaaplikowałam ją na wilgotne włosy, na to nałożyłam olej i po 30 minutach zmyłam. Później moja ulubiona emolientowa maska - kallos multivitamin, stylizacja ukochanym syossem, wszystko powinno być dobrze. Włosy niestety suche i nieprzyjemne w dotyku. Nie obwiniałam kallosa, bo jego znam od 4 lat i uwielbiam, zatem oskarżenie padło na isanę. Punkt rosy  był odpowiedni na użycie humektantów, ale postanowiłam dać isanie jeszcze szansę. Za kilka dni, kiedy widziałam już, że włosy wołają o humektanty, postanowiłam użyć jej jako pierwsze O w metodzie OMO. Na drugie poszedł kallos mango, którego również bardzo lubię. Tym razem wysuszyłam włosy na prosto, zabezpieczyłam silikonowym serum, zawinęłam w pętelkę i poszłam spać. Rano niestety kolejna masakra - włosy suche, matowe, powyginane, straszne. Sama nie wiem, co w tej isanie tak mi zaszkodziło, ale obstawiam ten glikol propylenowy - każda odżywka, która ma go wysoko w składzie robi mi na głowie masakrę. Próbowałam myć isaną włosy, niestety była jakaś taka gęsta, znikała we włosach, nie domyła tak, jak moje ulubione produkty. Poszła w świat, może ktoś inny się nią cieszy ;) Szkoda, bo liczyłam na niedrogą odżywkę nawilżającą.



Odżywka Isana miód i wanilia dostępna jest w każdym rosmannie za kilka złotych, często są promocje. Warto chociaż spróbować, a nuż Waszych włosom przypadnie do gustu.

Odżywka Isana miód i wanilia


Znacie tą Isanę? Lubicie się z nią? Całuję :*

11:04:00

ULUBIONE ODŻYWKI I MASKI DO MYCIA WŁOSÓW - AKTUALIZACJA 2019 ROK

ULUBIONE ODŻYWKI I MASKI DO MYCIA WŁOSÓW - AKTUALIZACJA 2019 ROK

ULUBIONE ODŻYWKI I MASKI DO MYCIA WŁOSÓW


Moje dziecię wreszcie wyząbkowało, zatem mogę zacząć żyć i częściej dla Was pisać :D Co jakiś czas wracam do zupełnego mycia włosów maską lub odżywką, ewentualnie robię to na zmianę z delikatnym szamponem w metodzie OMO. Kilka lat temu miałam swoich ulubieńców do mycia, niestety większość z nich zniknęła z rynku albo zmieniła skład (ach, moje ukochany balsamy Mrs. Potters...) i trzeba było ich czymś zastąpić. Poniżej przedstawiam Wam najlepsze moim zdaniem maski i odżywki do mycia włosów :)

maski i odżywki do mycia włosów

1. I MIEJSCE - VATIKA Z CZARNUSZKĄ

Zastanawiałam się, czy wybrać tutaj  Vatikę, czy odżywki barwy, jednak Vatika wygrywa. Na włosach nawet się lekko pieni, ładnie pachnie, jest wydajna, bardzo dobrze myje włosy i skórę głowy. Mnie nie podrażnia, ale ma te samo konserwanty na literkę M, co kallosy. Uważajcie zatem, jeśli macie problem z kallosem, podobnie może być z Vatiką. Dla mnie to najlepsza maseczka myjąca :) Za 500ml zapłacimy około 30zł, za litr około 40. Wychodzi więc drożej od takiego np. kallosa color.


2. II MIEJSCE - ODŻYWKA OCTOWA I JAJECZNA BARWA

Te odżywki myją świetnie! Znowu, jak vatika, lekko się pienią, ale w odróżnieniu od niej nie mają potencjalnie drażniących konserwantów. Włosy są po nich świeże i odbite od nasady. Są niedrogie, kosztują około 6zł, pojemność 250ml. Szkoda, że tak ciężko je dostać, u mnie są w osiedlowym sklepie spożywczym ;)


3. III MIEJSCE - KALLOS BANANA I COLOR

Tak, myję włosy kallosem bananowym, który ma silikony po zapachu :) Jest ich tak niewiele, że świetnie domywa i pięknie pachnie - i to ze względu na zapach lubię go bardziej od kallosa color, który pachnie mi pokostem... Co jakiś czas myję włosy i skórę głowy delikatnym szamponem albo mocniejszym, zatem silikony z kallosa banana mi niestraszne. Kallosy nie szkodzą mojej skórze głowy, nie podrażniają jej, nie wypadają mi po nich włosy, ale jeśli macie taki problem, wybierzcie coś innego, nie ma co się męczyć. Możliwości jest kilka ;)


4. IV MIEJSCE - ODŻYWKA TESCO PRO FOMULA

Odżywka tesco również bardzo ładnie myje, 250 odżywki dostaniemy w tesco za jakieś 5-6 zł. Czemu zatem ostatnie miejsce w kategoriach myjących? Myje super, ale wolę ją jednak do odżywiania, wspaniale spisywała mi się jako odżywka emolientowa po umyciu ;) Ale z braku innych alternatyw, polecam do mycia. Nie ma konserwantów kallosowych.


5. Jakich jeszcze produktów próbowałam, ale nie spisały się dobrze?

Niestety nie spisują mi się do mycia odżywki isany, a zwłaszcza ta z miodem i wanilią. Podobnie garnier hair foody, miałam odlewkę i próbowłam nią myć włosy, ale nic z tego. Petal fresh również na nie - tutaj zarówno szampon, jak i odżywka zrobiły krzywdę mojej skórze głowy.



Macie swoich ulubieńców do mycia włosów? Całuję :*

13:03:00

MOJE ULUBIONE MASKI I ODŻYWKI EMOLIENTOWE, SILIKONOWE, NIEZGODNE Z METODĄ CURLY GIRL

MOJE ULUBIONE MASKI I ODŻYWKI EMOLIENTOWE, SILIKONOWE, NIEZGODNE Z METODĄ CURLY GIRL

MOJE ULUBIONE MASKI I ODŻYWKI EMOLIENTOWE

Witajcie Kochani :) Dzisiaj wpis o moich ulubionych maskach i odżywkach emolientowych, z silikonami, które nie są zgodne z metodą Curly Girl. Następny wpis będzie o tych bezsilikonoych. Ostatnio, od kiedy mam krótsze włosy, stylizuję je głównie od weekendu. Na co dzień staram się je dociążyć, suszę na prosto i zawijam w pętelkę. Zajmuje to dużo mniej czasu, którego przy moim bardzo żywiołowym dwulatku jest jak na lekarstwo. Potrzebuję do tego właśnie mocno dociążających, silikonowych i emolientowych produktów. Dzisiaj wymieniam te ulubione, zapraszam.



1. Maska marokańska planeta organica - KLIK RECENZJA
Maska marokańska zauroczyła mnie już w 2013 roku i nadal kocham ją niezmiennie. Słyszałam jednak, że zmienili jej skład i wyeliminowali silikony - szkoda, bo ceniłam ją właśnie za ten wygładzający, silikonowy efekt... Zobaczymy, jak spisze się nowa wersja, niedługo sobie sprawię. Starą jeszcze widuję, kupiłam sobie na wszelki wypadek :) Cudownie wygładza, dociąża, włosy są jak jedwab, jak z reklamy. Idealna na większe wyjścia. Pachnie intensywnie, wygląda jak zielone błotko ;)



2. Maska tajska planeta organica - KLIK RECENZJA
Pisałam o niej całkiem niedawno - to siostra maski marokańskiej. Nie jest aż tak idealna, jak poprzedniczka, ale depcze jej po piętach :) Pachnie kadzidlanie, intensywnie, ma różowy kolor i gęstą, maślaną konsystencję. Ładnie dociąża, idealna jako drugie O w metodzie OMO. Ma trochę ziółek, więc zarówno tajską, jak i marokańską radzę trzymać maksymalnie 10 minut - inaczej zioła mogą przesuszyć nasze włosy. Kończę właśnie moje opakowanie, coś z planeta organica muszę zawsze mieć ;) Szkoda, że nie spisała się u mnie maska ajurwedyjska - puszyła, pewnie przez olej neem oraz toskańska - nie lubię oliwy.



3. Kallos mango - KLIK RECENZJA
O kallosie mango pisałam Wam rok temu - wspaniale spisywał mi się w tamte wakacje, jeszcze troszkę mi go zostało, użyłam go właśnie wczoraj. Wspaniały jako drugie O w metodzie OMO, ładnie dociąża, wygładza, ogranicza puch. Może być podstawą i bazą do różnych kuchennych masek, np. z żółtkiem, spiruliną, awokado, skrobią czy kakao.



4. Kallos multivitamin - KLIK RECENZJA
Mój emolientowy ulubieniec, który trwa ze mną dzielnie od 2015 roku :) Bardzo często gości u mnie w łazience, teraz chwilowo jego miejsce zająć kallos avocado, ale jak go skończę, na pewno znowu kupię multivitaminę, ewentualnie skuszę się na figę. Kallos multivitamin ślicznie, owocowo pachnie, cudownie spisuje się z dodatkiem ulubionego oleju albo z kilkoma kroplami panthenolu, aloesu i oleju. Wspaniała maseczka, chociaż taka prosta.



Jakie są Wasze ulubione, emolientowe maski i odżywki? Całuję :*

15:00:00

ANWEN, OLEJ Z WIESIOŁKA

ANWEN, OLEJ Z WIESIOŁKA
Witajcie Kochani :)
Ostatnio regularnie olejuję włosy i wszystko zaczyna mi się kończyć. Zdenkowałam nie tak dawno buteleczkę oleju z wiesiołka od Anwen. Miałam wcześniej przyjemność go używać, kupiłam pewnie w sklepie e-naturalne albo zrób sobie krem. Jest to olej z grupy omega 6, a te moje włosy bardzo lubią. Przeczytajcie więcej o wiesiołku ;)


*Olej składowo prezentuje się tak: około 75% kwasów tłuszczowych omega 6 - co czyni go idealnym olejem do włosów o wysokiej porowatości, troszeczkę omega 9 i troszkę kwasów nasyconych, ale bardzo mało.


*Olej z wiesiołka od Anwen ma żółty kolor i charakterystyczny, jakby lekko zbożowy zapach. Delikatny i nienachalny, nie czuć go długo i intensywnie na włosach, więc nadaje się do zabezpieczania końcówek.

*Za 30ml oleju zapłacimy 15zł, dla mnie to około 5 pełnych zabiegów olejowania ;) Zawsze zostawiam sobie też resztkę do zabezpieczania końcówek.

*Olej fantastycznie spisuje mi się w różnych kombinacjach - na sucho na całą noc, na nawilżający podkład - woda z miodem KLIK METODA czy woda z żelem hialuronowym KLIK METODA. Moje fale po oleju z wiesiołka są bardzo miłe w dotyku, dociążone, nawilżone i gładkie. Olej wzmacnia skręt, tak działają na mnie prawie wszystkie oleje z omega 6 ;) Nie puszy, nie matowi, stosunkowo łatwo się zmywa. Fajnie spisuje się jako dodatek do emolientowych kallosów. Myślę, że olej ten najlepiej sprawdzi się na włosach o wysokiej porowatości ze wszystkich maseł i olejów od Anwen. Potem obstawiam czarny bez i brokuł ;) Bardzo ładnie zabezpiecza końcówki, w odpowiedniej ilości nie obciąża ich, a sprawia, że są gładkie i miękkie.



Jaki jest Twój ulubiony olej do włosów? Ja teraz testuję olej z nasion baobabu :) 

09:29:00

KALLOS AVOCADO - NASTĘPCA KALLOSA COLOR?

KALLOS AVOCADO - NASTĘPCA KALLOSA COLOR?
Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu chwaliłam Wam się, że udało mi się upolować w mojej ukochanej drogerii Kosmyk maskę Kallos Avocado. Bardzo lubię emolientowe kallosy, nie obciążają moich delikatnych fal, działają przeważnie całkiem dobrze, zatem kallos avocado musiał być mój ;) Czy mamy nowego następcę kultowego już kallosa color?




Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Behentrimonium Chloride,Parfum,Behenamidopropyl Dimethylamine, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Citric Acid, Heliantus Annuus Seed Oil, Cocos Nucifera Seed Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Lactic Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone

Skład jest mocno emolientowy, po wodzie właśnie emolient, antystatyk, olej awokado, kolejny antystatyk i zapach. Następnie dwa antystatyki, dwa emolienty tłuste, zakwaszacz, olej słonecznikowy, kokosowy, lniany, zakwaszacz, olej arganowy, makadamia i oliwa z oliwek. Ekstrakt z rozmarynu i glikol. Są oczywiście konserwanty na literkę M ;)








Kallos avocado ma zbitą, gęstą konsystencję, jak na kallosa przystało ;) Pachnie dość przyjemnie, świeżo, lekko cytrynowo. Niektórym zapach może skojarzyć się pewnie z kostką toaletową, dla mnie jest dość miły, ale wiadomo, że to kwestia gustu ;)






Typowy kallosowy, litrowy słój :) Połowę maseczki oddałam standardowo siostrze, chociaż kallosy i tak stosunkowo szybko mi się kończą. Nakładam ich sporo, używam jako pierwsze O, do emulgowania oleju, czasami do mycia włosów. Dobrze rozrabia się potem w tym słoiczku hennę ;)





No to jak ten kallos avocado się spisał? Olej awokado jak może pamiętacie lubię, jest tam też kilka innych olejów, ale dalej w składzie, po zapachu. Producent zaleca, aby maskę nakładać przed myciem włosów na 10-20 minut. Można i tak, ale ja standardowo używałam jej po umyciu, od 5 do 20 minut. Lepiej działa nałożona na 20 minut, dłużej wolałam nie ryzykować, żeby nie rozpulchnić znowu włosów. Ładnie, naturalnie dociąża, włosy są miękkie, przyjemnie skręcone. .Typowy kallosowy efekt, który bardzo mi odpowiada. Dla bardzo suchych i zniszczonych kosmyków może być solo za słaba, ale powinna ładnie zmiękczyć szorstkie włosy. Dobra na upał i wysoki punkt rosy - czyli dokładnie taki, jaki panuje teraz. Ładnie spisuje się jako odżywka bez spłukiwania, oczywiście u mnie rozwodniona. Próbowałam nią myć włosy, ale o dziwo coś nie szło, nie działała tutaj tak fajnie, jak kallos color czy kallos banana. Kallos avocado to chyba najgęstszy ze znanych mi kallosów i może dlatego nie do końca spisał mi się dobrze do mycia, sama nie wiem. Pytacie mnie, czy może być on następcą kallosa color? Nie ma silikonów, jest zgodny z metodą CG, u mnie do mycia akurat się nie spisuje, ale jako emoleintowa, bezsilikonowa maska? Jak najbardziej. Kto lubi olej awokado, niech szuka tej maseczki :)




Pytacie, czy kallos avocado jest dostępny w hebe. U mnie niestety nie ma, ale na fanpage'u mojej strony - KLIK KLIK - ktoś już napisał, że u niego w hebe jest ;) Ja moją maseczką kupiłam w drogerii Kosmyk, wiem, że to mało popularna drogeria niestety. Cena typowo kallosowa, coś koło 10zł za litr produktu.

Zapraszam na mojego włosowego instagrama --> KLIK KLIK

09:05:00

PLANETA ORGANICA - MASKA TAJSKA - DOCIĄŻAJĄCE CUDO

PLANETA ORGANICA - MASKA TAJSKA - DOCIĄŻAJĄCE CUDO
Witajcie Kochani :)
Pamiętam, jak lata temu zachwalałam Wam czarną maskę marokańską od Planeta Organica - KLIK RECENZJA. Jakiś czas temu dostałam maskę tajską - jakoś nie po drodze było mi ją przetestować, uważałam chyba, że nic nie będzie tak dobre, jak marokańska. Tajska może jej nie przebiła, ale spisuje się i tak fantastycznie, przeczytajcie, dlaczego ;)




Aqua with infusions of Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Organic Lotus Corniculatus Flower Extract, Tamarindus Indica Leaf Extract, Mangifera Indica (Mango) Seed Oil (olej mango), Acacia Arabica Bark Extract (ekstrakt akacji), Orchis Maculata Flower Extract (ekstrakt różowej orchidei); Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Dimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Zaczniemy oczywiście od analizy składu, a jest on mocno emolientowy. Tuż po wodzie olej jojoba (ja go lubię), dalej olejek eteryczny ylang ylang, ekstrakt z komonicy zwyczajnej, ekstrakt z tamaryndowca, olej mango, ekstrakt z akacji, ekstrakt orchidei, dwa emolienty, dwa antystatyki, kolejny emolient, silikon, guma guar. Zapach i konserwanty.



Maska tajska jest gęsta i zbita, pachnie orientalnie, wyczuwam tutaj ylang ylang i jakieś kadzidełko ;) Zapach czuć lekko na włosach po zmyciu produktu.




Maska tajska znajduje się w porządnym, 300ml słoiczku. Bardzo lubię te opakowania, potem można coś w nich sobie schować.




No to jak to cudo spisało się na moich falach? Nie dociąża aż tak spektakularnie jak czarna maska marokańska, ale i tak radzi sobie bardzo ładnie. Moje włosy są po niej gładkie i miłe w dotyku, dociążone i mocniej błyszczą - może to ta jojoba. Maska nie ma takiego potencjału obciążającego, jak marokańska. W składzie jest kilka ekstraktów roślinnych, dlatego trzymam ją maksymalnie 5 minut - żeby uniknąć ewentualnego przesuszenia, niektóre włosy nie lubią takich ekstraktów w maseczkach, jeśli je przetrzymamy. Maska tajska ma silikon i gumę guar, nie jest zgodna z metodą CG, ale możemy spokojnie użyć jej na drugie O w metodzie OMO. Idealna na lato, na upał i wysokie temperatury, chroni przed słońcem i dociąża ;) Kiedy ją skończę, pewnie wrócę do maski marokańskie, bo dosyć długo jej nie miałam, ale tajska równie często będzie gościć w mojej łazience. Jest bardzo wydajna, gęsta, używam niewiele na jeden raz. Cena około 30 zł, ale wystarczy naprawdę na długo.




Ceny wahają się od 20 do 30zł, zależnie od sklepu. Stacjonarnie maski planeta organica są u mnie w drogeriach kosmyk, można też kupić oczywiście w drogeriach internetowych, zwłaszcza tych z naturalnymi kosmetykami.

Jakie są Wasze ulubione maski na lato? Całuję :*



Zapraszam na mojego włosowego instagrama :) KLIK KLIK


10:33:00

Upały, włosy latem - jak nawilżyć włosy w czasie gorąca i wysokiej temperatury?

Upały, włosy latem - jak nawilżyć włosy w czasie gorąca i wysokiej temperatury?
Witajcie Kochani :)
Temperatura w ciągu dnia często zaczyna przekraczać już 30 stopni, zatem warto pomyśleć o odpowiedniej pielęgnacji dla naszych zmęczonych włosów. Mam już od lat swoje sprawdzone sposoby na upały i suche włosy - koniecznie przeczytajcie :)



1. Zamykaj pielęgnację emolientem
Emolienty to niezbędny składnik pielęgnacji włosów, zwłaszcza latem. Żeby nawilżenie nie uciekło nam w czasie upału z włosa, trzeba zamknąć pielęgnację emolientem. Czyli np. olejujemy włosy na wodę z miodem, spłukujemy i po wszystkim aplikujemy jeszcze na kilka minut emolientowy produkt, np. kallos awokado albo multivitamin. Nigdy nie aplikujmy mocno nawilżającej maski po umyciu, której nie zamkniemy emolientem  - ryzyko puchu ogromne ;) Można humektanty=nawilżacze kłaść na pierwsze O w metodzie OMO, a na drugie O mocne emolienty.


2. Nawilżanie
Włosy robią się coraz bardziej suche, zatem warto by je trochę nawilżyć. Trzeba to jednak zrobić z głową :) Moim ulubionym sposobem jest nawilżanie na wodę z niewielką ilością miodu - ale niewielką. Jeśli dam go zbyt dużo, mimo zamknięcia emolientem, włosy będę mieć suche. Do 100ml wody dodaję małą płaską łyżeczkę, rozpuszczam, psikam włosy i na to aplikuję olej. Po 30 minutach spłukuję, nie trzymam za długo, bo otrzymuję odwrotny efekt. Zamiast nawilżonych fal - suche sianko.



3. Płukanka lniana
Świetnie w taką pogodę robi mi płukanka lniana - jak ją zrobić, pisałam TUTAJ. Po wszystkim warto nałożyć na włosy odżywkę bez spłukiwania, emolientową, żeby zapobiec ewentualnemu puchowi.


4. Mycie włosów maseczką
Mycie włosów maseczką nie przesusza włosów, wręcz po tej metodzie są one gładkie i miękkie. Jeśli tylko wasza skóra głowy i włosy lubią tę metodę, polecam latem z całego serca. Jeśli nie - zawsze pozostaje OMO ;) O myciu włosów maską TUTAJ, OMO - TUTAJ.


5. Kropla oleju w ciągu dnia i serum silikonowe
Zawsze noszę ze sobą ulubiony olej - teraz to olej z pestek czarnego bzu, bardzo go lubię, no i nie śmierdzi tak, jak np. brokułowy ;) Nakładam kroplę oleju z 2-3 razy w ciągu dnia, głównie w końcówki. Włosy piją ten olej, zwłaszcza jeśli sporo pochodziłam po słońcu. Latem zawsze zabezpieczam też końcówki, albo olejem, albo silikonowym serum, teraz mam serum jedwabiste ziaja z tsubaki.




Macie swoje sprawdzone sposoby na upały? :) Całuję :*

20:40:00

ANWEN, MASŁO MANGO

ANWEN, MASŁO MANGO
Witajcie Kochani :)
Ostatnio bardzo często olejuję i "masłuję" ;) moje włosy. Skończyłam już buteleczkę oleju brokułowego, z wiesiołka i czarnego bzu od Anwen, przede mną jeszcze testy pracaxi i baobabu. W międzyczasie sięgnęłam także po masło mango, ponieważ dawno żadne masło nie gościło na moich falach. Masło mango bardzo różni się składowo od oleju kokosowego, który to służy mi tylko od czasu do czasu, zatem byłam ciekawa jego działania. 


*Wkleję Wam od razu tabelkę, w którym zaznaczone są poszczególne kwasy tłuszczowe w masłach nasyconych. Masło mango jest na samym dole. Przeważa w nim kwas tłuszczowy stearynowy oraz palmitynowy. Oba to kwasy tłuszczowe długołańcuchowe, zatem nie mają zdolności wnikania do wnętrza włosa - tym samym nie powinny zaszkodzić włosom wysokoporowatym i ich spuszyć.


*Masło mango ma twardą, zbitą konsystencję, jest praktycznie bezzapachowe. Dość ciężko się nabiera na dłonie i rozsmarowuje na włosach, jak to masło. Używałam naprawdę niewiele na jeden raz, ponieważ moje włosy łatwo obciążyć, a już tym bardziej nakładając więcej masła.

*Używałam go tylko i wyłącznie w metodzie na sucho, na godzinę i raz zostawiłam na całą noc. Z pewnością spisuje się lepiej zaaplikowane na krótszy czas. Po całonocnym seansie włosy były jakby matowe i takie dziwne w dotyku. Po godzinie trzymania były ładnie dociążone - i to właściwie chyba wszystkie  pozytywne efekty. Masełko nie dało tak świetnych efektów na moich falach, jak np. olej brokułowy, z czarnego bzu czy z wiesiołka. Zostało mi go jeszcze z połowę, zużyję do ciała, bardzo lubię stosować masła na skórę po kąpieli.

*Masło zmywało mi się bezproblemowo, delikatnym szamponem czy maską, ale jak już wspominałam - pół łyżeczki to był maks, jaki nakładałam na włosy ;)

*Myślę, że może zdać egzamin na włosach o wysokiej porowatości, różni się mocno składowo od kokosa i nie powinien puszyć, acz wiadomo, że różnie z tym bywa i najlepiej przetestować na sobie ;)

*Za 40 ml masła zapłacimy 10zł, niedużo, a jest ono naprawdę wydajne. Dwa pozostałe masełka kosztują już więcej, więc warto zacząć od mango, jeśli nie chcemy tyle wydawać ;)



Lubicie masła w pielęgnacji włosów? :) Całuję :*