11:00:00

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - PAŹDZIERNIK, LISTOPAD, GRUDZIEŃ 2019

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - PAŹDZIERNIK, LISTOPAD, GRUDZIEŃ 2019
Witajcie Kochani :)
Czas na aktualizację moich falo-loków - będą to dane i zdjęcia z ostatniego kwartału, czyli październik, listopad i grudzień. Jesień oraz zima to nie jest łatwy czas dla fal i loków, wolę go jednak od gorącego lata :P Mam już swoje zasady jesienno-zimowe zasady pielęgnacyjne i jeśli się ich trzymam, przeważnie wszystko jest w porządku. 


Jakich kosmetyków używałam w ostatnich miesiącach:
Zaraz zaglądnę do moich tajemnych tabelek [:D] i zdradzę Wam, czegóż to używałam w tych ostatnich kilku miesiącach. 

Humektantowe produkty:
Jeśli chodzi o nawilżanie, nadal stosuję je jakoś raz na tydzień, co 3 mycie. Stosuję nawilżające maski lub odżywki na 1O w metodzie OMO, na jakieś 10-15 minut. Tym sposobem się nie przenawilżam, jednak dostarczam potrzebnego nawilżenia. Stosowałam w tym celu maskę Vianek do włosów farbowanych na blond, maskę Anwen kakao i pszenica (moja ukochana emolientowo-humektantowa), a także odżywkę petal fresh z pestkami winogron i oliwą z oliwek. Ta ostatnia niestety ma za dużo gliceryny i kompletnie mi się nie sprawdza. 


Proteinowe produkty:
Proteiny używam raz na 3-4 mycia, w ostatnich miesiącach była to maska keratynowa ecolab oraz maska keratynowa cafe mimi w fioletowym wiadereczku. Cafe mimi to prawdziwa proteinowa bomba, cudownie skręca moje włosy, protein ma naprawdę sporo. Stosuję je na 1 albo 2O w metodzie OMO, ja lubię proteiny na koniec pielęgnacji.


Emolientowe produkty:
Na 2O często nakładam emolienty, zwłaszcza jeśli mam mycie humektantowo-emolientowe, wtedy są konieczne. Również w myciach czysto emolientowych. Wówczas na włosach ląduję najczęściej odżywka Anwen emolientowy irys - moja ukochana, najlepsza emolientowa! :) Uwielbiam również maskę kallos avocado, właśnie mi się skończyła, to najlepszy z dotychczas używanych przeze mnie kallosów. Dałam znowu szansę maseczce drożdżowej babuszki agafii, na moich włosach niestety nie spisuje się kompletnie, recenzja jest TUTAJ.


Ach, jeszcze szampony :) Mój ostatni hit - szampon Anwen wake it up - cudowny szampon enzymatyczny, odbija moje włosy od nasady. Oprócz tego standardowo, od lat szampony ecolab



Końcówki, olejowanie i stylizacja:
Włosy olejuję już tylko na sucho i niezbyt często, jakoś raz na dwa tygodnie. Zima, to powinnam częściej, no ale jakoś tak mi się zapomina :) Mam aktualnie 2 olejki od Anwen - mango i marakuję. Oba uwielbiam. Ale kusi coś nowego, na pewno coś zamówię. Jesienią i zimą nie zapominam o silikonowym serum, mam buteleczkę cudownego serum od Anwen w wersji płynnej happy ends, kocham i uwielbiam. Porównanie wersji płynnej i masełka jest TUTAJ. Włosy czasem stylizowałam żelem (oczywiście syoss), czasem nie. Testowałam aktywator do loków od Cantu, niestety nie lubimy się. W roli odżywki bez spłukiwania lepiej spisuje mi się odżywka Cantu, o której pisałam TUTAJ.



Tutaj ruloniki, no i muszę wreszcie zahennować ten odrost :P


Jak tam Wasze włosy? Całuję :*

16:55:00

ANWEN WAKE IT UP - KAWOWY SZAMPON ENZYMATYCZNY

ANWEN WAKE IT UP - KAWOWY SZAMPON ENZYMATYCZNY
Witajcie Kochani :)
Kawy, komu kawy? :) Prawdziwi miłośnicy tego napoju z pewnością zachwycą się zapachem najnowszego szamponu od Anwen - jest to enzymatyczny szampon peelingujący o wdzięcznej nazwie wake it up. Bardzo polubiłam się z szamponem peelingującym Mint it up - recenzja TUTAJ. Co jednak z tą kawą? :)


Skład:
Szampon Anwen Wake it up jest mocnym, oczyszczającym szamponem. W składzie ma SLES, zaraz po wodzie mamy mocznik, który w wyższym stężeniu ma działanie złuszczające naskórek. Tenże mocznik, jak i znajdujący się w składzie enzym ma za zadanie ładnie złuszczyć zaległy na skórze głowy naskórek. Co ważne - nie mamy tutaj betainy kokamidopropylowej, czyli detergentu, który niektóre osoby podrażnia. Z ważniejszych składników - jest kofeina, ekstrakt z zielonej kawy i ekstrakt z lukrecji.


Konsystencja, zapach, opakowanie:
Szampon Anwen pachnie pięknie, dla mnie to cudowne połączenie kawy z czymś słodszym. Miłośnicy kawy powinni być zachwyceni. Ma on nieco rzadszą konsystencję z takimi śmiesznymi bąbelkami. Znajduje się w 200ml buteleczce z pompką.



Działanie:
Szampon Anwen Wake it up idealnie spełnia swoje zadanie - czyli świetnie oczyszcza skórę głowy, złuszcza martwy naskórek, unosi włosy od nasady - tak, wreszcie znalazłam szampon, który radzi sobie z moim wiecznym przyklapem ;) Duża zawartość mocznika sprawia, że włosy nie są przesuszone, za to ładnie oczyszczone. Sama przetrzymuję go na skórze głowy z 2-3 minuty, żeby zdążył zadziałać. Delikatnie masuję i dokładnie spłukuję. Nie tworzy mocnej piany, jaką znamy z innych SLS-iaków. Co z tego, jeśli działa fantastycznie :) Zalecam użyć po nim emolientowego produktu, niby szampon ma stosunkowo krótki kontakt z włosami, jednak ta ilość mocznika jest spora.  Stosuję raz na tydzień, potrzebuję częstszego oczyszczenia, gdyż ostatnio nie stronię od silikonów. Moje włosy i skóra głowy są nim zachwycone, no i ten zapach! :)


Znacie go? Skusicie się? Całuję :*

20:12:00

CANTU ODŻYWKA NAWILŻAJĄCA DO LOKÓW - FANTASTYCZNY ZAMIENNIK DLA NIELUBIĄCYCH SIĘ Z CANTU AKTYWATOR

CANTU ODŻYWKA NAWILŻAJĄCA DO LOKÓW - FANTASTYCZNY ZAMIENNIK DLA NIELUBIĄCYCH SIĘ Z CANTU AKTYWATOR
Witajcie Kochani :)
Moje włosy są jednymi z nielicznych, które nie znoszą się z Cantu aktywatorem :) Cóż poradzić, miałam kilka podejść, ale gliceryna i propanediol (oba humektanty) tak wysoko w składzie to za dużo dla moich włosów w odżywce bez spłukiwania. Cała recenzja Cantu aktywator do loków jest TUTAJ. Sprawiłam sobie jednak jakiś czas temu, przy okazji internetowych włosowych zakupów inną małą buteleczkę od Cantu - była to odżywka nawilżająca do loków - KLIK KLIK. Ta okazała się hitem, dzięki mocno emolientowemu składowi.


Skład:
Zaczniemy sobie oczywiście od analizy składu - mamy tutaj masę emolientów, odżywka jest ciężka i w dotyku tłusta, widać, że ma bogatą konsystencję. Po wodzie 2 emolienty tłuste, następnie masło shea, antystatyk, kolejny emolient tłusty, isododecane przed zapachem - i tutaj mam zagwozdkę z tym składnikiem. Część źródeł podaje, że to pochodna parafiny, więc produkt będzie zmywalny mocnym szamponem, czytelniczka podesłała mi też źródło, że nie jest to pochodna parafiny i że zmywa się odżywką. Tutaj to źródło --> KLIK. Moje włosy mają tę odżywkę za dość ciężką, szamponu z SLS i tak używam raz na jakieś 10-14 dni, więc ciężko mi powiedzieć teraz coś więcej o tym, czym ją zmywać. Większość osób uznaje ją przez ten składnik za niezgodną z metodą CG.


Zapach i konsystencja:
Chyba wszystkie produkty Cantu mają tą charakterystyczną, słodką, kokosową nutę, tutaj jest tak samo. Ja uwielbiam ten zapach. Konsystencja jest tłusta, dość gęsta, bogata i odżywcza.

Działanie:
O ile Cantu aktywator kompletnie nie spisał mi się jako odżywka b/s, tak już odżywka nawilżająca Cantu jest wspaniała w tym przypadku - nakładam odrobinkę, groszek dosłownie na ociekające wodą włosy, odżywka jest bogata i lepiej nie przesadzić. Pięknie ogranicza puch, zostawia śliczny zapach, przygotowuje włosy na aplikację stylizatora. Ideał, po prostu emolientowy ideał. Masło shea świetnie nadaje się także do wysokiej porowatości, zupełnie inaczej niż kokos, więc nie bójmy się go :) Więcej o tym zagadnieniu w TYM POŚCIE. Odżywkę tę czasami stosuję również jako 2O w metodzie OMO, na zamknięcie pielęgnacji, ale dosłownie pół łyżeczki, naprawdę jest ciężka i inaczej mogłaby mnie obciążyć. Pięknie niweluje puch, zamyka pielęgnację, robi ładne, mięsiste fale. Można kupić małą buteleczkę 89ml za 15zł, na spróbowanie :) Ja właśnie taką mam.

Znalazłam jedno zdjęcie po użyciu odżywki nawilżającej Cantu bodajże na 2O w OMO :)


Skusiłam Was, czy jednak przepadacie za Cantu aktywatorem do loków? Całuję :*

20:37:00

ANWEN MASEŁKO DO KOŃCÓWEK VS ANWEN SERUM W PŁYNIE

ANWEN MASEŁKO DO KOŃCÓWEK VS ANWEN  SERUM W PŁYNIE
Witajcie Kochani :)
Miałam przyjemność testować oba produkty do końcówek od Anwen - a mianowicie masełko do końcówek oraz serum w płynie.  Chciałabym dzisiaj porównać składy i ogólne działanie, myślę, że będzie to przydatny post dla tych, którzy zastanawiają się, którą wersję wybrać :)


Składy:
Przyjrzyjmy się najpierw składowy, zerknijcie na tabelkę. Masełko ma wyżej w składzie olej babassu, który z tego co wiem ma konsystencję masełkowatą. Dodatkowo jest emolient tłusty - wosk. Wyżej silikony, są dwa. Później oleje, końcówka taka sama. Serum w płynie ma emolient suchy na 1 miejscu, dopiero dalej 4 oleje, 1 silikon, kolejne masła i oleje, końcówka taka sama.


Konsystencja, opakowanie i zapach:
Zapach na szczęście pozostał ten sam, to pierwsza rzecz, która urzekła mnie, jak tylko odkręciłam masełko. Opakowanie - masło jest w metalowej puszce, to mniej praktyczne rozwiązanie, niż serum płynne, które mieści się w szklanej buteleczce z pipetą. Dużo bardziej wolę właśnie tą butelkę, a pipeta idealnie odmierza krople. Konsystencja - masełko to masełko, które jednak łatwo się topi pod wpływem palca, serum płynne to płyn, taki olejowo-silikonowy.


Działanie:
Serum w wersji płynnej na pewno jest lżejsze - nie, żeby masełko było jakoś mega cięższe, no ale jednak czuć tą różnicę. Serum płynne dużo łatwiej się rozprowadza na włosach, na moje trzeba 2 kropli, pięknie je wygładza i nabłyszcza, zmiękcza, ale nie obciąża. Z masełkiem nie zawsze udawało mi się równomiernie je rozprowadzić, stąd część włosów dostała go czasem więcej, część mniej. Niby niewielki mankament, ja ogólnie bardzo lubię to masełko, ale przez praktyczność i to, że jest lżejsze - wygrywa serum płynne. Myślę, że dla delikatniejszych włosów, fal, wurly i tych o niższej porowatości idealnie spisze się właśnie serum w wersji płynnej, a dla loczków i włosów o wyższej porowatości - masełko. 



A którą wersję Ty wybierasz? Całuję :*

21:18:00

BOMBY PROTEINOWE - DLA MEGA SKRĘTU WŁOSÓW

BOMBY PROTEINOWE - DLA MEGA SKRĘTU WŁOSÓW
Witajcie Kochani :)
Jest wiele fal i loczków, które po prostu kochają proteiny. Moje również do nich należą, chociaż wolą proteiny raz w tygodniu, ale w porządnej dawce. Znalazłam kilka takich mocno proteinowych produktów, które pięknie skręcają moje włosy, chciałabym Wam je tutaj pokazać. Moje falo-loki od razu wyczuwają, czy protein w danym produkcie jest procentowo więcej, czy mniej. Oto proteinowe bomby:



To bezapelacyjnie moja ukochana proteinowa odżywka. W składzie ma hydrolizowane proteiny groszku, keratynę, hydrolizowaną keratynę, kolagen oraz hydrolizowaną elastynę. Daje kopa moim włosom, kręcą się po niej jak szalone, do tego są mięsiste, miękkie i błyszczące. Coś pięknego. Nie ma humektantów.

Prawie tak samo dobra jak orchidea, jednak nie mogę używać jej tak często, może przez proteiny mleczne. Ale tak raz na 2 tygodnie idealna, tak samo jak orchidea. Obie pięknie pachną.Tutaj w magnolii znajdziemy hydrolizowane proteiny mleczne, hydrolizowany owies oraz hydrolizowaną keratynę. Nie ma humektantów.


To cudowna, mocno proteinowa maska, która ze skrętem robi cuda. W składzie wysokio hydrolizowana keratyna, hydrolizowany kolagen oraz aminokwas arginina. Polecam dla poszukujących mocno proteinowych wrażeń :D W składzie z humektantów daleko, daleko jedynie kwas mlekowy.


Cafe Mimi maska keratynowa
Cudo proteinowe, tylko śmierdzi. Ale czego nie robi się dla włosów :D W składzie wysoko hydrolizowana keratyna, hydrolizowane proteiny pszenicy, żyta i owsa. Po proteinach troszkę nawilżającej gliceryny. Proteinowa bomba, polecam.


Barwa odżywka jajeczna
A tutaj mamy trochę inne proteiny, bo z białka jaja. Odżywka mocno skręca moje włosy, są po niej pełne objętości i bardzo miłe w dotyku. Bardzo polecam, niedroga, ma też nawilżającą glicerynę i panthenol, ale dalej w składzie. Boska.



Macie swoje ulubione proteinowe  bomby? Całuję :*

14:10:00

MASKA DROŻDŻOWA BABUSZKI AGAFII - HIT CZY KIT?

MASKA DROŻDŻOWA BABUSZKI AGAFII - HIT CZY KIT?
Witajcie Kochani :)
Recenzji ciąg dalszy. Dzisiaj na tapeta idzie znana i lubiana Maseczka drożdżowa Babuszki Agafii. Wróciłam do niej po kilku latach, ciekawa byłam, czy moje włosy może teraz ją polubią. Zobaczcie, co się okazało :)



Skład:
Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, ; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica  Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid  

Maseczka traktowana jest jako maska emolientowa, dla mnie jest ona bardziej emolientowo-humektantowa, mamy tutaj nawilżający panthenol oraz sok z brzozy, który niektóre źródła traktują również jako humektant. Co tam w składzie? Woda z rozpuszczonymi: drożdże piwne (mają jakiś procent protein), sok z brzozy, ekstrakt z omanu wielkiego, ekstrakt z mącznicy lekarskiej, ekstrakt z ostropestu plamistego; dalej antystatyk, emolient tłusty, guma guar, oleje zimnotłoczone: z kiełków pszenicy, z białej porzeczki, cedrowy i z dzikiej róży. Nawilżający panthenol i konserwanty.


Zapach i konsystencja:
Maseczka ma trochę lejącą konsystencję, ale dzięki temu idealnie rozprowadza się po skórze głowy. Zapach jest cudowny, ciasteczkowy, słodki, ja go kocham od lat i wchodzę do łazienki czasem tylko po to, żeby powąchać maseczkę drożdżową. Wiem, choroba :D Maseczka drożdżowa babuszki agafii mieści się w 300 ml słoiczku.


Działanie:
Używałam jej na kilka sposóbów. Do mycia włosów - niestety włosy jakieś dziwnie szorstkie, skóra głowy słabo domyta. Wolę barwę jajeczną :D Jako 2O w metodzie OMO - w końcu niby emolientowa, ale bardzo źle. Jako 1O - nieco lepiej, kiedy na 2O szedł emolient, ale to dalej nie to. Fale każdorazowo mam po niej takie matowe, szorstkie, suche, dziwne. Nie wiem, czy to ekstrakty roślinne, czy te drożdże czy co, ale długość włosów jej nie lubi. Lata temu używałam jej na skórę głowy, teraz mnie obciąża.... Niestety maseczka nie dla mnie, ale i tak mam resztkę w domu dla zapachu, pewnie jakoś zużyję na 1O ;)


ZAGLĄDNIJCIE NA MOJEGO WŁOSOWEGO INSTAGRAMA --> KLIK


16:04:00

CANTU AKTYWATOR DO LOKÓW - CZEMU SIĘ NIE POLUBILIŚMY?

CANTU AKTYWATOR DO LOKÓW - CZEMU SIĘ NIE POLUBILIŚMY?
Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu dostałam bardzo przyjemny upominek od sklepu loczek.pl :) Znalazła się tam między innymi miniatura wersja aktywatora do loków od Cantu. Musiałam zatem jak najszybciej go przetestować, w kilku różnych myciach i konfiguracjach. Zapraszam Was na recenzję.


Skład:
Skład jest humektantowo-emolientowy, z początku składu mamy więcej humektantów, niż emolientów. I pewnie ten fakt sprawił, że nie polubiłam się z Cantu, ale o tym dalej. Tuż po wodzie mamy nawilżającą glicerynę, dalej emolient tłusty, nawilżający glikol roślinny, antystatyk, emolient tłusty, masło shea, kondycjoner i zapach. Po zapachu mnóstwo dobroci, oleje i ekstrakty. Są też aminokwasy jedwabiu. Widać, że tych olejków po zapachu trochę jest, czuć, że cantu jest tłusty. Może to też być zasługa masła shea, w każdym razie to odżywczy produkt.

Humektanty emolienty antystatyki

Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Propanediol, Behentrimonium Methosulfate, Stearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea), Polyquaternium-11, Parfum, Cetyl Alcohol, Polyquaternium-10, Phenoxyethanol (konserwant), Polysorbate, Glycine Soja (Soybean) Oil (olej sojowy), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek), Ethylhexylglycerin (konserwant), Silk Amino Acids (aminokwasy jedwabiu), Canola Oil (olej rzepakowy), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice (Decolorized) (sok aloesowy), Hydrolyzed Silk (jedwab hydrolizowany), Lonicera Caprifolium Flower Extract (ekstrakt z kwiatów wiciokrzewu przywiercień), Macrocystis Pyrifera Extract (wyciąg z wielkomorszczynu gruszkowatego), Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract (wyciąg z szałwii), Vitis Vinifera (Red Grape) Seed Extract (wyciąg z pestek czerwonych winogron), Urtica Dioica (Nettle) Extract (ekstrakt z pokrzywy zwyczajnej), Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract (ekstrakt kokosowy), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olej avocado), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Mangifera Indica (Mango) Seed Butter (masło mango), Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil (olej arganowy), Melia Azadirachta (Neem) Seed Oil (olej neem), Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil (olej marchewkowy), Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil (olej macadamia), Mangifera Indica (Mango) Seed Oil (olej z pestek mango), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Benzyl Benzoate, Coumarin, Hexyl Cinnamal

Konsystencja i zapach:
Zapach bardzo przypadł mi do gustu, jest słodko-kokosowy, uwielbiam takie słodkości. Dla niektórych pewnie będzie zbyt mdły ;) Konsystencja gęsta i tłusta, widać, że będzie to ciężki kosmetyk.


Działanie:
Cantu aktywator najczęściej stosuje się na dwa sposoby - albo jako samodzielny stylizator (polecam mniej), albo jako odżywkę bez spłukiwania pod stylizator właściwy. Próbowałam tak i tak, jeśli już mam wybierać, to nieco lepiej było, kiedy użyłam go jako odżywki bez spłukiwania. Pierwszy raz nałożyłam deczko za dużo i mocno mnie obciążył, potem dosłownie troszkę na ociekające wodą włosy. Później mój ulubiony żel syoss men power hold. Tuż po wysuszeniu było całkiem ok, jednak z godziny na godzinę włosy stawały się coraz mocniej suche i matowe. Kolejnym razem było tak samo. Tak niestety działa na moje włosy gliceryna, jeśli nie zamknę jej emolientem. To jeden z mniej lubianych przeze mnie humektantów, choć za glikolem również nie przepadam. Wiem, że Cantu ma chyba samych zwolenników, ciekawa jestem, czy komuś z Was też nie przypadł do gustu? Całuję :*



15:48:00

Planeta Organica Organic Argana Maska do włosów BIO

Planeta Organica Organic Argana Maska do włosów BIO
Witajcie Kochani :)
Ostatnio życie mnie przytłoczyło, problemy ze zbuntowanym 2,5 latkiem, zawirowania rodzinne, brak motywacji. Zauważyłam, że zostało mi kilka kosmetyków, których używałam w ostatnim czasie, a nie zrecenzowałam na blogu. Czas na pierwszy z nich - Planeta Organica Organic Argana Maska do włosów BIO. To coś innego, niż słynna czarna maska marokańska również tej samej firmy ;)


Skład:
Maseczka ma mocno emolientowy skład, po wodzie mamy tutaj emolient tłusty, antystatyk, silikon, oleje: arganowy, z czarnuszki i ze słodkich migdałów. Dalej kolejne 2 silikony, hydroksyceluloza - ją można traktować jako humektant. Konserwanty i substancje zapachowe. Produkt niezgodny z metodą CG.


Konsystencja i zapach: 
Maseczka organic argana ma piękny, słodki zapach. Konsystencja jest dość gęsta i kremowa, opakowanie mieści 300ml produktu, czyli więcej, niż typowe 250. Dodatkowo maska jest wydajna. 


Działanie:
Po tak mocno emolientowym i silikonowym składzie spodziewałam się mega dociążenia i maseczki na wielkie wyjścia. Jednak Planeta Organica Organic Argana okazała się naprawdę lekką i przyjemną maseczką, idealną na emolientowe wykończenie pielęgnacji, jako 2O w metodzie OMO. Albo w metodzie OM czy MO, jako po prostu O :) Moje włosy nie czują za mocno obecnych tam silikonów, to aż dziwne ;) Produkt lekko wygładza, skręca włosy, zapobiega puchowi, ale nie odbiera objętości, a dla moich cienkich fal to bardzo ważne. Jeśli szukacie emolientowych zamienników dla kallosów, to maseczka ta może być strzałem w 10. Cena waha się od 25 do 30zł, niestety stacjonarnie ciężko ją zdobyć, ale od czego mamy internet :D



Znacie, lubicie, polecacie? Całuję :*

21:18:00

Ecolab (Ec lab, Eco laboratorie) - maska do włosów keratynowa

Ecolab (Ec lab, Eco laboratorie) - maska do włosów keratynowa
Witajcie Kochani :)
Muszę Wam dzisiaj napisać o pewnej fantastycznej, emolientowo-proteinowej, cudownie pachnącej maseczce do włosów. Moje włosy zachwyciły się nią od pierwszego użycia, a cudowny zapach uprzyjemnia stosowanie. Przed Wami maska keratynowa Ecolab ;)

ecolab maska keratynowa

Skład:
Zaczniemy od analizy składu - maseczka jest emolientowo-proteinowa. Po wodzie bardzo wysoko w składzie masło cupuacu, dalej emolient tłusty, antystatyk, masło shea, emolienty tłusty, olej awokado, hydrolizowana keratyna, antystatyk, koktajl witaminek, nawilżająca gliceryna i betaina, zapach i konserwanty.

ecolab maska keratynowa

Zapach, konsystencja, opakowanie:
Maseczka keratynowa ecolab pachnie PRZEŚLICZNIE - czuję tutaj ananasa i jakieś owoce egzotyczne, do tego kwiaty, idealna mieszanka, uwielbiam ten zapach. Konsystencja średnio gęsta, wygodny i estetyczny 250ml słoiczek. 

ecolab maska keratynowa

Działanie:
Maseczka keratynowa ecolab działa idealnie - skręca moje włosy, dociąża je, wygładza, nabłyszcza. Nie puszy, używam jej normalnie po umyciu, czuję tam proteiny, ale nie ma ich aż tak dużo, jak np. w odżywce Anwen orchidea czy masce cafe mimi proteinowej w fioletowym wiadereczku. Spokojnie można jej użyć na 2O w metodzie OMO, ma dużo emolientów, działa cudownie, a włosy pachną po niej jeszcze cały dzień :) Dla miłośników keratyny, maseczka zgodna z metodą Curly Girl.

ecolab maska keratynowa

 Efekty przedstawiam poniżej:




Skusicie się? Polecam z całego serca :) Całuję :*

20:29:00

PIELĘGNACJA WŁOSÓW JESIENIĄ

PIELĘGNACJA WŁOSÓW JESIENIĄ
Witajcie Kochani :)
Jesień to ciężki czas dla naszych włosów - pada, jest wilgotno, włosy łapią wodę, pęcznieją, puszą się. Warto dać sobie troszkę luzu i pogodzić się z tym, że jesienią mniejszy lub nieco większy puch to norma. Chciałabym Wam jednak dać kilka wskazówek, co zrobić, żeby ten puch nas jednak nie przytłoczył :)


1. Ograniczenie humektantowych myć
Pierwsza rzecz, na jaką zwracam uwagę jesienią, to humektanty. Ograniczam takie mycia humektantowe do minimum, jakiego potrzebują moje włosy. Humektanty, jeśli jest bardzo wilgotno, prawdopodobnie mniej lub bardziej będą puszyć włosy, nawet jeśli nałożymy je na 1O czy pod olej. Tak to już niestety jest, dlatego obserwujemy włosy, nie używamy H za często, kiedy ja normalnie stosuję je jakoś 2 razy w tygodniu, tak teraz ograniczam je do 1 mycia na 7-10 dni. Jeśli już je zaaplikujecie, to nie trzymajcie też bardzo długo - większe ryzyko puchu i przesuszenia. 10-15 minut wystarczy. Jeśli nie będziemy na co dzień przesuszać włosów (stylizacja na gorąco, kosmetyki z alkoholem czy ziołami, nadmiar protein), humektantów będzie można używać rzadziej.


2. Jak najwięcej emolientowych myć
Jesienią najlepiej spisują mi się mycia czysto emolientowe - czysto emolientowe, czyli np. emolientowy produkt na 1O, jak i na 2O. A jeśli myjemy włosy maską, to po prostu maska czy odżywka emolientowa po myciu. Czysto emolientowe produkty możecie podejrzeć TUTAJ,  no i uczulam na maski garnier hair food  - mnóstwo ludzi ma je za emolientowe, a one mają tonę gliceryny i mogą nam zrobić miotłę stulecia jesienią ;) Sama o tej porze roku bardzo często sięgam po kallosy, teraz mam avocado i mango. No i niezawodne odżywki Anwen - róża i irys.


3. Więcej olejowania
Nie olejuję teraz bardzo często włosów, ale jesienią to się zmienia i przynajmniej raz w tygodniu to czynię. Olej na suche włosy, często na całą noc. Warto znaleźć swój ulubiony olej, taki nie zrobi nam krzywdy, a ładnie odżywi i dociąży włosy. TABELKĘ macie TUTAJ. Uważajcie z olejowaniem na nawilżający podkład, może puszyć jesienią.


4. Uwaga na odżywki bez spłukiwania i stylizatory z dużą ilością humektantów
Żele do włosów czy odżywki bez spłukiwania z dużą ilością np nawilżającej gliceryny to mój koszmarek, zwłaszcza jesienią. Nic nie wyciąga mi nawilżenia z włosów tak, jak one. Unikam jak ognia, dlatego cantu aktywator, żele z gliceryną, aloesem czy glikolem znikają z mojej łazienki. Ileż to razy zrobiły mi na włosach taką miotłę ;) Stawiam na najlepszego, pewnego zawodnika - żel syoss men power hold. Złoty taft ma już tych humektantów troszkę więcej i na razie go odstawiam. Do reanimacji - krem boots do loków, mega emolientowy. Najlepsze odżywki bez spłukiwania? Emolientowe kallosy - avocado, multivitamin, blueberry, color.



Macie swoje patenty na jesień? Całuję :*

19:17:00

CAFE MIMI, MASKA DO WŁOSÓW KERATYNOWA

CAFE MIMI, MASKA DO WŁOSÓW KERATYNOWA
Witajcie Kochani :)
Pamiętacie może, że moje włosy kochają bomby proteinowe - czyli mocno proteinowe maseczki lub odżywki, stosowane raz na tydzień. Do tej pory takimi moimi bombami były odżywki proteinowe Anwen - orchidea i magnolia. Tak samo maska Dr. Sante z keratyną, argininą i kolagenem. Niestety już się skończyły, zatem zaczęłam szukać dalej. Skusiła mnie maska keratynowa Cafe Mimi, proteiny ma różnorodne, jest ich sporo - no i ma moją ukochaną keratynę hydrolizowaną.


Skład:
Skład jest zabójczo proteinowy, aż oczy mi się zaświeciły, jak go zobaczyłam :D Po wodzie mamy masło shea, dalej już proteiny - hydrolizowana keratyna, hydrolizowane proteiny pszeniczne, hydrolizowane proteiny żyta, hydrolizowane proteiny owsa. Szaleństwo proteinowe. Dalej humektant - gliceryna, trochę emolientów tłustych i antystatyków, zapach, 2 silikony, nawilżający panthenol, aminokwasy jedwabiu.


Zapach, konsystencja, opakowanie:
Maseczka śmierdzi, kurczę, nie wiem czym, ale trzymanie jej na włosach te 10-15 minut to katorga. Ale czego nie robi się dla mocniejszego skrętu :P Wrażliwym nosom jednak nie polecam. Maseczka keratynowa cafe mimi ma średnio gęstą konsystencję, mieści się w 220ml wiadereczku.


Działanie:
Maska keratynowa cafe mimi - używam jej albo na 1, albo na 2O w metodzie OMO. Nie trzymam długo, maks 10-15 minut, tam jest naprawdę morze protein. Jeśli kogoś suszą proteiny, lepiej zaaplikować ją na 1O, na 2 wówczas emolient. Mnie nie przesuszają proteiny, a nałożona na 2O jeszcze mocniej skręca mi włosy. Myślę, że dość łatwo można się nią przeproteinować i na początek lepiej potrzymać ją krócej, niż dłużej. Dla kochających proteiny - jak znalazł :D Tylko ten zapach, no ciężko mi go przeżyć, może to przez to morze protein, ehh.



Lubicie kosmetyki cafe mimi? Całuję :*

15:34:00

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - SIERPIEŃ, WRZESIEŃ 2019

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - SIERPIEŃ, WRZESIEŃ 2019
Witajcie Kochani :)
Czas na aktualizację włosową - włosy rosną mi ostatnio całkiem ładnie, oczywiście jak na ich możliwości. Przynajmniej nie stoją w miejscu. Jestem zadowolona z mojego cięcia, końcówki mają się dobrze, więc kolejne podcięcie pewnie za jakieś pół roku. Niech rosną i będą dłuższe, bo moje włosy im dłuższe, tym mocniej się kręcą. 



Jakich kosmetyków używałam w ostatnich miesiącach:
Wróciłam do metody OMO, wcześniej było to MO, teraz znowu OMO. Całkiem dobrze mi się to spisuje. Jako M - szampony ecolab, od wielu wielu lat, teraz wersja normalizująca z pigwą oraz odżywcza z olejem awokado. Oczyszczam włosy raz na jakieś 3 tygodnie, nie używam teraz wielu silikonów, zatem częściej nie muszą. Mam szampon ziaja rumiankowy, taki rodziny w 500ml, ciemnej buteleczce.


Nie szaleję już tak z maskami i odżywkami do spłukiwania, ładnie wykończyłam zapasy, mam otwartych dosłownie kilka, a nie kilkanaście, jak jeszcze miesiące temu. Jako humektantowy produkt, na 1O służyła mi albo maska Anwen kakao i pszenica, albo maska Vianek do włosów blond i rozjaśnianych. Obie bardzo polecam, idealne na 1O. Mam też 2 maski PEH-owe, obie z cafe mimi. Pomarańczowa (RECENZJA) ma masło shea, glicerynę i aminokwasy jedwabiu, mniej jest tam tych protein i traktowałam ją bardziej jako maskę emolientowo-humektantową. Fioletowa to bomba proteinowa, ma hydrolizowanę keratynę, hydrolizowane proteiny pszenicy, żyta i owsa. Oprócz tego gliceryna i masło shea. Świetnie skręca włosy, zrobię osobną recenzję. Cafe mimi również szło na 1O, fioletowa czasem na 2O, lubię kończyć pielęgnację proteinami. 



Emolienty - oczywiście kallos avocado albo Anwen emolientowy irys, czasami na włosy szła  silikonowa maska organic argana planeta organica. Mimo silikonów i emolientów - dość lekka. Dokładnie o tej mówię - KLIK KLIK. Odżywka b/s - rozwodniony kallos avocado.


Stylizacja i olejowanie:
Do stylizacji nieustannie używam żelu syoss men power hold :) Czasami złotego tafta, też jest fajny. Jeśli nie mam ochoty na ugniatanie, włosy schną naturalnie, przeczesuję je palcami w trakcie, potem wgniatam silikonowe serum, a suche już zawijam w pętelkę, czyli nie do końca przeciągnięty kucyk. Włosy olejowałam dosłownie 1 raz, nie potrzebują już tego za bardzo ;) Pokażę Wam kilka zdjęć z sierpnia i września, po ugniataniu:




Nie mogę się doczekać, aż urosną i rulonów będzie więcej. Jak mają się Wasze włosy? :) Całuję :*