piątek, 2 czerwca 2017

Marc Anthony, Strictly Curls, Curl Envy Perfect Curl Cream - Krem do loków

Witajcie Kochani :)
Obiecałam Wam ostatnio recenzję pewnego bardzo ciekawego kremu do loków, który otrzymałam od Kochanej Czytelniczki Kasi :) Ostatnio moje włosy są bardzo oszczędnie pielęgnowane (Synek przechodził skok rozwojowy i było naprawdę gorąco hehe). Najczęściej myję je szamponem i stylizuję szybciutko jakimś kremem do loków czy odżywką bez spłukiwania, schną naturalnie. Widzę jednak, że włosy stają się już bardziej suche, czas wprowadzić wreszcie jakąś maseczkę czy odżywkę chociaż raz w tygodniu. Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć coś więcej o kremie do loków Marc Anthony, zapraszam na recenzję ;) Marc Anthony z tego co widzę ma jeszcze bardzo ciekawie wyglądający żel do loków w sprayu, nie widzę niestety nigdzie składu.




Skład:
Zaczniemy tradycyjnie od analizy składu :) Produkt jest bardzo emolientowy, w sam raz na gorące lato czy mroźną zimę. Mało lubiana przeze mnie gliceryna jest sporo dalej w składzie - duży plus ;) Zaraz po wodzie widzimy emolient, dwa antystatyki, kolejny emolienty, dwa lżejsze silikony, emolient, parafina, wazelina, gliceryna, hydroksyceluloza, lipidy sojowe, masło shea, witmaina E, olej awokado, dalej już konserwanty i zapach.


Konsystencja i zapach:
Krem do loków Marc Anthony pachnie bardzo delikatnie, jednak lekko chemicznie. Zapach nie jest wyczuwalny na włosach po aplikacji.  Konsystencja średnio gęstego kremu, kolor lekko żółty.


Działanie:
Producent pisze o swoim produkcie tak: Krem podkreśla, nabłyszcza i nawilża loki.Wzbogacony olejkami soi i awokado podkręca włosy i zapobiega ich puszeniu.  Zgodzę się jak najbardziej ze słowami o zapobieganiu puszenia - fale po kremie są ładnie dociążone, trzeba nakładać go niewiele, żeby ich wręcz nie przeciążyć. Na moje włosy wystarczyły dwa groszki. W moim przypadku jednak skrętu praktycznie w ogóle nie podkreśla - po kremie kręcą się tak samo, jakbym użyła zwykłej odżywki bez spłukiwania. Nie ma co się jednak dziwić, w składzie nie ma praktycznie nic, co owy skręt mogłoby podkreślać - żadnych polimerów tutaj nie znajdziemy. Nawilżenia ani nabłyszczenia również nie zauważyłam. Włosy nie są po nim sklejone i sztywne, chyba że przesadzimy z ilością, co raz mi się zdarzyło. Lubię jednak ten krem, dobrze spisuje się jako taki produkt dociążający i zapobiegający puszeniu ;) Może być z powodzeniem używany jako odżywka bez spłukiwania, pamiętajmy tylko, żeby stosować go oszczędnie. Krem do loków Marc Anthony nakładałam na bardzo mokre włosy, lekko odciśnięte z wody jak i całkiem suche. Nie radzę stosować na suche, włosy były po nim lekko klejące, ale tak często bywa, jeśli nałożymy coś na zupełnie suche włosy ;) Najlepiej spisuje się jednak na bardzo mokrych włosach.


Lubicie kremy do podkreślania skrętu Waszych włosów? :) Całuję :*


Odwiedź naszą rodzinkę na instagramie :)



13 komentarzy:

  1. Nigdy go nie używałam. Moje włosy są naturalnie kręcone ale ja zaś robię wszystko aby były one proste ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich efektów się spodziewałam! Ani polimerów, ani protein, a za to sporo oblepiaczy... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego go nie kupię. A parafina w składzie to juz całkiem mnie przekonała, że ten produkt to zło.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy produkt, ja mam wlosy proste jak druty niestety wiec by sie nie sprawdzil, ale zainteresowal mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy - ciekawe jak spisałyby się produkty do włosów prostych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa widzisz, czyli dlatego zupełnie nic nie robił z moimi falami - nie ma tych całych polimerów :)
    Ale zapach ma nawet przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzywalam produktow z tej serii. Nie zachwyciły mnie. Zel w sprayu sklejal i wysuszal

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu jak myślisz - czy lepsze efekty da olejowanie jeśli uzyje się więcej oleju na krótszy czas czy mniej oleju na dłużej? No i taką mam jeszcze wątpliwość nr 2. Czy jak mam maskę gdzie powiedzmy keratyna jest na 4 miejscu w składzie oraz maskę, gdzie keratyna jest n 5 ale jeszcze na 6 dodatkowo jest jakaś inna proteina to czy można powiedzieć, że obie maski są równie mocno proteinowe czy ta 2 jednak będzie minimalnie słabsza? Oczywiście w obu wypadkach chodzi mi o miejsca w składzie przed zapachem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się tego ustalić, bo składy w INCI pokazuję tylko malejace stężenie danego składnika, ale znamy ich dokładnych wartości :( Czyli na Twoim przykładzie:

      a) może być tak, że maska nr 1 ma 5% keratyny, a maska nr 2 ma 4% keratyny i 4% protein np. jedwabiu - maska nr 2 będzie bardziej proteinowa
      b) może być tak, że maska nr 1 ma 5% keratyny, a maska nr 2 ma 2% keratyny i 1% jedwabiu, czyli nawet sumując - znacznie mniej niż maska nr 1.

      Oczywiście możliwe są tysiące innych kombinacji, ale na pewno wiesz co mam na myśli... INCI to za mało, by coś na sto procent powiedzieć :(

      Usuń
  8. Szkoda Kasiu, że wprowadziłaś zatwierdzanie komentarzy. Teraz trzeba długo czekać na odpowiedź, a bez zatwierdzania od razu był widoczny i nawet ktos postronny szybko mógł coś doradzić.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie kremy się nie spisują, zdecydowanie lepszą formułą jest żel :)
    Z tym przyjemniaczkiem miałam do czynienia, na szczęście kupiłam najpierw jego miniaturkę ;)
    Był beznadziejny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupiłam kiedyś miniaturkę, ale chyba w końcu nawet nie wspominałam na blogu o nim bo jakoś chyba nic u mnie wielkiego nie robił, a ku mojemu zdziwieniu moje włosy ostatnio nawet żelu nie potrzebują żeby skręt trzymać i być ładne :) i musze wspomnieć Kasiu jak zawsze kocham te Twoje włosy i ten kolor który od lat marzy mi się na mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...