Marc Anthony, Strictly Curls, Curl Envy Perfect Curl Cream - Krem do loków

Witajcie Kochani :)
Obiecałam Wam ostatnio recenzję pewnego bardzo ciekawego kremu do loków, który otrzymałam od Kochanej Czytelniczki Kasi :) Ostatnio moje włosy są bardzo oszczędnie pielęgnowane (Synek przechodził skok rozwojowy i było naprawdę gorąco hehe). Najczęściej myję je szamponem i stylizuję szybciutko jakimś kremem do loków czy odżywką bez spłukiwania, schną naturalnie. Widzę jednak, że włosy stają się już bardziej suche, czas wprowadzić wreszcie jakąś maseczkę czy odżywkę chociaż raz w tygodniu. Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć coś więcej o kremie do loków Marc Anthony, zapraszam na recenzję ;) Marc Anthony z tego co widzę ma jeszcze bardzo ciekawie wyglądający żel do loków w sprayu, nie widzę niestety nigdzie składu.




Skład:
Zaczniemy tradycyjnie od analizy składu :) Produkt jest bardzo emolientowy, w sam raz na gorące lato czy mroźną zimę. Mało lubiana przeze mnie gliceryna jest sporo dalej w składzie - duży plus ;) Zaraz po wodzie widzimy emolient, dwa antystatyki, kolejny emolienty, dwa lżejsze silikony, emolient, parafina, wazelina, gliceryna, hydroksyceluloza, lipidy sojowe, masło shea, witmaina E, olej awokado, dalej już konserwanty i zapach.


Konsystencja i zapach:
Krem do loków Marc Anthony pachnie bardzo delikatnie, jednak lekko chemicznie. Zapach nie jest wyczuwalny na włosach po aplikacji.  Konsystencja średnio gęstego kremu, kolor lekko żółty.


Działanie:
Producent pisze o swoim produkcie tak: Krem podkreśla, nabłyszcza i nawilża loki.Wzbogacony olejkami soi i awokado podkręca włosy i zapobiega ich puszeniu.  Zgodzę się jak najbardziej ze słowami o zapobieganiu puszenia - fale po kremie są ładnie dociążone, trzeba nakładać go niewiele, żeby ich wręcz nie przeciążyć. Na moje włosy wystarczyły dwa groszki. W moim przypadku jednak skrętu praktycznie w ogóle nie podkreśla - po kremie kręcą się tak samo, jakbym użyła zwykłej odżywki bez spłukiwania. Nie ma co się jednak dziwić, w składzie nie ma praktycznie nic, co owy skręt mogłoby podkreślać - żadnych polimerów tutaj nie znajdziemy. Nawilżenia ani nabłyszczenia również nie zauważyłam. Włosy nie są po nim sklejone i sztywne, chyba że przesadzimy z ilością, co raz mi się zdarzyło. Lubię jednak ten krem, dobrze spisuje się jako taki produkt dociążający i zapobiegający puszeniu ;) Może być z powodzeniem używany jako odżywka bez spłukiwania, pamiętajmy tylko, żeby stosować go oszczędnie. Krem do loków Marc Anthony nakładałam na bardzo mokre włosy, lekko odciśnięte z wody jak i całkiem suche. Nie radzę stosować na suche, włosy były po nim lekko klejące, ale tak często bywa, jeśli nałożymy coś na zupełnie suche włosy ;) Najlepiej spisuje się jednak na bardzo mokrych włosach.


Lubicie kremy do podkreślania skrętu Waszych włosów? :) Całuję :*


Odwiedź naszą rodzinkę na instagramie :)



23 komentarze:

  1. Nigdy go nie używałam. Moje włosy są naturalnie kręcone ale ja zaś robię wszystko aby były one proste ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich efektów się spodziewałam! Ani polimerów, ani protein, a za to sporo oblepiaczy... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego go nie kupię. A parafina w składzie to juz całkiem mnie przekonała, że ten produkt to zło.

      Usuń
    2. Co to w ogóle za krem ma być z takim dziwnym składem ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy produkt, ja mam wlosy proste jak druty niestety wiec by sie nie sprawdzil, ale zainteresowal mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy - ciekawe jak spisałyby się produkty do włosów prostych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa widzisz, czyli dlatego zupełnie nic nie robił z moimi falami - nie ma tych całych polimerów :)
    Ale zapach ma nawet przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzywalam produktow z tej serii. Nie zachwyciły mnie. Zel w sprayu sklejal i wysuszal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie, że jest jeszcze żel w sprayu ;)

      Usuń
  7. Kasiu jak myślisz - czy lepsze efekty da olejowanie jeśli uzyje się więcej oleju na krótszy czas czy mniej oleju na dłużej? No i taką mam jeszcze wątpliwość nr 2. Czy jak mam maskę gdzie powiedzmy keratyna jest na 4 miejscu w składzie oraz maskę, gdzie keratyna jest n 5 ale jeszcze na 6 dodatkowo jest jakaś inna proteina to czy można powiedzieć, że obie maski są równie mocno proteinowe czy ta 2 jednak będzie minimalnie słabsza? Oczywiście w obu wypadkach chodzi mi o miejsca w składzie przed zapachem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się tego ustalić, bo składy w INCI pokazuję tylko malejace stężenie danego składnika, ale znamy ich dokładnych wartości :( Czyli na Twoim przykładzie:

      a) może być tak, że maska nr 1 ma 5% keratyny, a maska nr 2 ma 4% keratyny i 4% protein np. jedwabiu - maska nr 2 będzie bardziej proteinowa
      b) może być tak, że maska nr 1 ma 5% keratyny, a maska nr 2 ma 2% keratyny i 1% jedwabiu, czyli nawet sumując - znacznie mniej niż maska nr 1.

      Oczywiście możliwe są tysiące innych kombinacji, ale na pewno wiesz co mam na myśli... INCI to za mało, by coś na sto procent powiedzieć :(

      Usuń
    2. Przepraszam że tak późno odpisuję ;)

      1. DUżo zależy od oleju - jedne działają lepiej nałożone na krócej (np. u mnie kokos) inne na dłużej (np. u mnie krokosz). Niektóre włosy są bardziej spuszone po całonocnym olejowaniu ;) Musisz sprawdzić u siebie, ale obstawiałabym na początek np. 3 godzinne olejowanie.

      2. Ania już odpisała, dokładnie tak :)

      Usuń
  8. Szkoda Kasiu, że wprowadziłaś zatwierdzanie komentarzy. Teraz trzeba długo czekać na odpowiedź, a bez zatwierdzania od razu był widoczny i nawet ktos postronny szybko mógł coś doradzić.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie kremy się nie spisują, zdecydowanie lepszą formułą jest żel :)
    Z tym przyjemniaczkiem miałam do czynienia, na szczęście kupiłam najpierw jego miniaturkę ;)
    Był beznadziejny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupiłam kiedyś miniaturkę, ale chyba w końcu nawet nie wspominałam na blogu o nim bo jakoś chyba nic u mnie wielkiego nie robił, a ku mojemu zdziwieniu moje włosy ostatnio nawet żelu nie potrzebują żeby skręt trzymać i być ładne :) i musze wspomnieć Kasiu jak zawsze kocham te Twoje włosy i ten kolor który od lat marzy mi się na mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty masz Kochana tak mocny skręt, że Tobie stylizatora nawet nie trzeba :):)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)