Ziaja kuracja kaszmirowa z olejkiem amarantusowym - skoncentrowana maska wzmacniająca

Witajcie Kochani :)
Pamiętacie, jak kilka miesięcy temu zachwycałam się maseczką ziaji z olejem arganowym i tsubaki? Niedługo potem skusiłam się na maskę kaszmirową z olejem amarantusowym, liczyłam na to, że spisze się tak samo cudownie, jak arganowa siostra. Czy tak właśnie było? Zapraszam do dalszej części posta :)




Skład:
Moim zdaniem jest to maseczka emolientowa z niewielkim dodatkiem protein :) Nie nazwę jej czysto emolientową, bo jednak ta keratyna tam jest, ale mam wrażenie, że nie ma jej bardzo wiele. Co tam ciekawego widzimy w składzie? Zaraz po wodzie mamy emolient, antystatyk, emolient, antystatyk i kolejne dwa emolienty ;) Dalej substancja kondycjonująca - polyquaternium, która może lekko obciążać. Nawilżacz, olej z amarantusa, hydrolizowana keratyna, konserwant i zapach :)


Konsystencja i zapach:
Maseczka pachnie delikatniej, niż jej siostra z tsubaki. Wyczuwam tutaj jakby lekko słodką nutę, przełamaną czymś eleganckim. Ciężko jest mi określić ten zapach, przypadł mi jednak do gustu nieco bardziej, niż u mojej ulubienicy. Konsystencja gęsta i zbita, jak taki bardzoooo gęsty budyń.


Działanie:
Sama do końca nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po maseczce z takim składem. Maseczka kaszmirowa z ziaji działa jednak całkiem fajnie, choć wiem, że nie każde włosy będą z niej zadowolone. Przede wszystkim moim zdaniem to produkt do włosów zdrowych i raczej tych o średniej lub niższej porowatości. Moje coraz zdrowsze już włosy maseczka ładnie dociąża, nawet lepiej, niż siostra z tsubaki. Przyjemnie wygładza, lekko nawilża, delikatnie skręca i nadaje bardzo ładny blask. Faktycznie objętość jest po niej bardzo ładna. No bardzo miły produkt, nie puszy, nie przesusza, jednak mocno suchych czy puszących się włosów raczej nie dociąży i nie odżywi wystarczająco. Nie czuję, aby tych protein było w niej bardzo wiele, nie obawiałabym się raczej przeproteinowania przy częstym używaniu, u mnie ląduje często i dwa razy w tygodniu na włosach. Moim zdaniem obie maseczki (kuracja kaszmirowa i kuracja z tsubaki) są dość lekkie i nadające się właśnie dla zdrowych włosów. Czasami wzbogacam kurację kaszmirową z ziaji kilkoma kroplami oleju z pestek malin - wtedy otrzymuję już dużo ładniej dociążający produkt, który mógłby się spisać na bardziej wymagających włosach. Ogólnie jestem bardzo zadowolona, to taki troszkę lżejszy produkt, którego mogę używać między innymi, mocniej dociążającymi maseczkami.


Miałyście już maskę ziaji z olejem amarantusowym? :) Lubicie takie lżejsze maseczki, czy stawiacie na mocno dociążające produkty? Całuję :*



Zapraszam na mojego instagrama :)


26 komentarzy:

  1. Tak, jak już pisałam wcześniej dla mnie bubel. Nada się tylko do zdrowych włosów. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby producent nie pisał, że to maska o silnym działaniu, do włosów wymagających, suchych i zniszczonych - to zwykłe kłamstwo.
    Pachnie jak dla mnie orientalnie, aczkolwiek nie nazwałabym jej konsystencji aż tak gęstą i zbitą. Owszem, nie przelewa się przez palce jak niektóre maski, ale zbita konsystencja i gęsta to dla mnie taka prawie jak masło, bywają takie maski, ta jest tak pośrodku. I jak dla mnie nieprzyjemnie się klei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Producent faktycznie się rozmarzył, robiąc opis zarówno jednej jak i drugiej maseczki ☺

      Usuń
  2. Tego oleju w tej masce to jest tyle co kot napłakał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pewnie jakby był wyżej, to maseczka byłaby cięższa i ładniej dociążająca ☺

      Usuń
  3. Nawet nie wiedziałam, ze Ziaja robi tak ładnie wyglądające maski! Jednak ja chętniej wypróbowałabym tę z olejem tsubaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania bardzo ładnie wyglądają w łazience ☺ wersja z tsubaki jest deczko lżejsza, ale ładniej nawilża ☺

      Usuń
  4. Mam już od dawna, jest całkiem przeciętna, ale tak jak twierdzicie - raczej do zdrowszych niż zniszczonych włosów. Zapach początkowo mnie urzekł, jednak po kilku razach mi zbrzydł. ;)
    Jest ok, ale bez szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zniszczonych na pewno bym jej nie poleciła, zbyt słabiutka ☺

      Usuń
  5. Kasiu, jaką wobec tego emolientową maskę polecisz do włosów wysokoporowatych, puszących się? Ziaja z tsubaki działa na nie wspaniale- zainspirowałam się Twoim wpisem o niej. Ale zmartwiło mnie, że raczej jest średnio odżywcza. Co będzie więc bombom witaminową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli polubiłaś się Kochana z ziają z tsubaki, to na szczęście nie potrzebujesz mega dociążenia - to może spisałby się któryś z balsamów planeta organica afryka? :) Tylko tam trzeba trafić dobrze z olejem - ja uwielbiam np. arganowy, ale są dziewczyny, które tego oleju nie lubią i balsam im włosy puszy. Jest jeszcze kallos multivitamin na przykład, on nie dociąża jakoś mega mocno, ale dla mnie zadowalająco ;)

      Usuń
    2. Anonimie jeśli ta maska Ziaji na ciebie wspaniale działa to na pewno nie masz wysokopporowatych włosów - tak jak pisała Kasia i inne komentujące dziewczyny - ta maska nie nada się do takich włosów, bo jest za słaba, ona jest do zdrowych, niskoporowatych. Wiem, bo mam zarówno tę maskę, jak i włosy wysokoporowate puszące się i ona nic im nie daje.

      Usuń
    3. Moje drogie- pocieszyłyście mnie! :) Niby tyle człowiek czyta, testuje a w głowie utrwalają się stereotypy. Faktycznie od jakiegoś czasu włosy falowane przestały falować. Może to oznaka ,,zdrowienia"? :) Na pewno spróbuję balsamów z serii planeta organica. Dzięki Kasia! :)

      Usuń
    4. A to faktyczne może być oznaka zdowienia włosów :) Czasem zniszczone właśnie lekko falują, a im zdrowsze, tym robią to słabiej. Tak jak u mnie - kręcą się dużo mniej, już właściwie bardziej falują, niż kręcą :D

      Usuń
    5. Dziękuję Ci za ten blog. Bardzo często na niego zaglądam. Według mnie Twoije włosy im dłuższe, tym piękniejsze :)

      Usuń
    6. Bardzo Ci dziękuję :) Już ich nie ruszam i nie obcinam na razie, ostatnio coś zaczęły rosnąć w miarę, więc niech sobie spokojnie rosną :)

      Usuń
  6. Kasiu, bo nie odpisałaś mi. Ja od tych włosów, co mogę używać tylko SLS, jednak muszę zabezpieczać przed myciem włosy olejem, ale to za bardzo je obciąża. Odżywka nawet bardzo ciężka jako pierwsze o się nie spisuje, jest za słaba. Przetrzymanie tłustych włosów jak pisałam nie wchodzi u mnie w grę. Próbowałam już szamponów z minimalnie delikatniejszymi detergentami, ale są za słabe. Nawet niektóre szampony z SLS są za słabe a inne nie, nie mam pojęcia od czego to zależy. Czy jestem skazana na wiecznie obciążone włosy?

    I drugi problem - jak używam maski z silikonami po myciu to włosy są gładziutkie, super się rozczesują, ale też je to obciąża. Z kolei jak użyję maski bez silikonów, by nie obciążać włosów, to nie dość, że włosy szorstkie i splątane to rozczesanie ich graniczy z cudem, zajmuje mnóstwo czasu i jest źródłem cierpienia bo zwyczajnie jest to bolesne, nawet jak robi się to bardzo delikatnie i bardzo powoli. Co więc robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś Kochana wrócić do tego gliss kura w sprayu, bo pamiętam, że pisałaś że go lubisz i pomaga Ci rozczesać włosy, a nie czułaś, żeby się przeproteinował.

      Co do przetłuszczania, skoro nawet niektóre szampony z SLS są za słabe, to tu już stawiałabym na coś ze zdrowiem, wiem, że siarka przedłuża świeżość włosów, czytałaś może o takim suplemencie MSM? :) On ma siarkę i może ograniczyć przetłuszczanie. Albo jakieś poważniejsze problemy masz zdrowotne czy z hormonami, może z tarczycą. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, a rozumiem, że możesz być już zła, bo z jednej strony musisz myć SLSem, po którym i tak nie jest super świeżo, a z drugiej długość włosów cierpi. I jak widać nie pomoże tu szybka rada zmień szampon na delikatniejszy czy myj OMO, bo już próbowałaś. Spróbowałabym z tym MSM, sama kiedyś piłam. I Ty z tego co pamiętasz zmagasz się z problemami z tarczycą co?

      Usuń
    2. Tak, wróciłam do niego, ale problem polega w tym, że on pięknie rozczesuje tylko z maską z silikonami. Tzn. nawet wtedy nie jest to tak w 100% idealnie łatwe rozczesanie, ale zdecydowanie jest różnica, niż wtedy, gdy użyję sprayu razem z maską bez silikonów. Wtedy ten spray cos tam pomaga, ale jednak za mało, by włosy rozczesać bezboleśnie.

      No z ta tarczycą to było tak, że wyniki mam w normie, ale mam niektóre z objawów niedoczynnośći, ale nie wszystkie, wiem też, że normy bywają przestarzałe, jednak sprawdzałam je w internecie i każda strona podawała te normy inne, także ciężko naprawdę się połapać. Wiem, że czasem jak wyniki są w normie, ale są objawy to stosuje się tzw. leczenie objawowe czyli tylko na podstawie objawów. No to lekarka przepisała mi hormon tarczycy w najniższej dawce, ale powiedziała, że to na moją odpowiedzialność - że nawet tak mała dawka może sprawić, że z niedoczynności mogę popaść w nadczynność, co też nie jest dobre, można rozwalić sobie sporo organów, w tym serce i w ogóle całą gospodarkę hormonalną, więc się obawiam tego. Wykupiłam lek ale na razie nie mam odwagi go zażywać. Z innymi hormonami to nie wiem - chciałam kiedyś przy okazji wizyty skierowanie od ginekologa na badanie hormonów, zresztą przyjmowałam wtedy antykoncepcję hormonalną, to się broniła rękami i nogami przed tym, żeby mi dać takie skierowanie, a wszystko inne wypisuje bardzo chętnie (w przeciwieństwie do innych lekarzy), więc podejrzewam, że ma jakieś wytyczne odgórne żeby z jakichś powodów takich skierowań nie dawać, albo tylko w bardzo rzadkich wypadkach, może jakieś limity NFZ-u albo coś takiego? Byłam jednak z tym przetłuszczaniem u dermatologa to mi powiedziała, że to zupełnie naturalne, po prostu u niektórych hormony odpowiadające za wytwarzanie łoju są bardziej aktywne i "taka to uroda organizmu", co może być defektem kosmetycznym i uciążliwością, ale nie jest chorobą i leczenia na to nie ma. I że to jest uwarunkowane genetycznie - dlatego ludzie z tłustymi włosami często mają tłustą lub mieszaną cerę, inni cerę normalną, inni suchą - to zalezy od tego, co się odziedziczy, a na genetykę wpływu nie mamy. Zresztą z cerą mam to samo - mam mieszaną i żaden kosmetyk czy to krem, tonik, puder, które miały matowac cerę nie pomógł- u mnie maowały ją na 10 min, a potem sie człowiek świecił jak latarnia, a naprawdę wypróbowałam całe tony tych preparatów.


      Ten MSM znalazłam tylko w tabletkach. Nie używałam go, ale używałam innej siarki w tabletkach, jednak po kilku dniach zrezygnowałam, bo calutki dzień odbijało mi sie po niej, było to tak uciążliwe i nieprzyjemne, że dałam sobie spokój. Ta siarka nawet, gdyby mi pomogła to trzeba pewnie brac parę miesięcy, żeby zauważyć pierwsze efekty i nigdy nie odstawiać, bo problem powróci? I mnie zaniepokoiło, że piszą o tym suplemencie,że oczyszcza cerę trądzikową. Jak to ma byc takie oczyszczanie z toksyn jak w przypadku bratka, gdzie wszystkie niedoskonałości wychodzą na buzię, by potem zniknąć to obawiam się, że to też nie dla mnie, chyba, że sie mylę? Co do siarki to używałam dawno temu jakiegoś mazidła na trądzik z apteki, nie kosmetyku ale takiego lezniczego, z siarką. Pomijając okropny zapach siarki zrobił tylko tyle, ze wysuszył mi skórę na wiór, aż się łuszczyła, co naturlanie w przypadku mojej mieszanej cery skutkowało potem wzmożonym wydzielaniem łoju. Miałam tez krem Siarkowa Moc czy coś takiego z Barwy, miał matowac, ale nie matował wcale, także sie nie utrafi.

      Usuń
    3. Ale to i tak może warto do tego spreyku wrócić, jeśli coś tam nawet troszeczkę pomaga w rozczesaniu ;)

      Nie wiem, czy to taka uroda, że włosy się tak szybko przetłuszczają, hmm, wiem, że lekarze lubią tak mówić, jak nie mają pojęcia, jak komuś pomóc ;)

      a TSH Kochana jakie masz?

      Wydaje mi się, że z MSM może mogłoby być tak, że jak już uzupełniłabyś w organizmie niedobór, to może nie trzeba by było brać go cały czas albo dosłownie raz za czas - ale to takie moje luźne myśli. Bratek oczyszcza chyba mocniej niż siarka, siarkę brałam z miesiąc i nic złego się nie działo, ale ja też z cerą w sumie problemów praktycznie nie mam, odkąd nie jem glutenu. Miałam dawnooooo temu krem siarkową moc, oj nie wspominam go dobrze, choć ładnie cytrynowo pachniał :)

      Mi się wydaje, że to może być jakiś niedobór kurczę, tylko tutaj można na oślep szukać trochę.

      Ginekolodzy w ogóle nie chętnie przepisują badania na hormony z tego co widzę, mój swego czasu tabletki antykoncepcyjne przepisał mi ot tak, w ciemno. Krótko je brałam na szczęście, ale zyskałam 5kg w 2 miesiące, cóż.

      Usuń
    4. Tak, ten spray i tak używam, ale wciąż dalekie jest to od ideału, jeśli chodzi o rozczesywania po masce bezsilikonowej, a jeśli po silikonowej to włosy obciążone, więc nie bardzo mi sie uśmiecha do końca życia albo cierpieć z powodu rozczesywania, albo cały czas mieć obciążone włosy.

      Nie wiem Kasiu co do tego przetłuszczania, nie jestem lekarzem, może lekarz się mylił, może nie, choć przyznam, że o urodzie organizmu słyszałam już od wielu lekarzy, nie tylko z powodów włosowych - np od ginekologa, że moje nad wyraz obfite i bolesne miesiączki są taką urodą np i od wielu innych, a pies niech trąca taką urodę, wiem, że to stała śpiewka lekarzy. Moja koleżanka z kolei - blondynka a włosy na rękach ma tak czarne, grube i gęste, że nawet brunetek z takimi nie widziałam. Poszła też z tym do lekarza, zbadał hormony i też powiedział, że są w normie i że taka uroda, więc wiem, że nie tylko mnie to spotyka, takie tłumaczenia lekarzy. Co do tej dziedziczności przetłuszczającej się skóry głowy to akurat mój tata ma ten sam problem, a lekarka nie wiedziała o tym, więc może i prawda z tym dziedziczeniem? Zauważyłam też, że wszędzie piszą, że jak ktoś ma włosy przetłuszczające się to powinien myć tak często, jak tego wymagają - nawet codziennie - ale nigdzie nie wspominają, że to może być oznaka tego, że coś w organiźmie jest nie tak, więc jestem całkowicie skołowana już.

      Tego MSM to się boję jak ma oczyszczać, bo ja właśnie mam cerę mieszaną i choć oczywiście wiek tradziku mam za sobą, to cera w tych tłustych rejonach sprzyja wypryskom, zaskórnikom itd i jednak raz na czas coś lubi mi wyskoczyć.

      A TSH to mam 1,910 µIU/ml.

      Usuń
    5. Czyli THS wydaje się ok.
      Nie wiem Kochana, co Ci poradzić :(

      Usuń
    6. Ja się już pogodziłam z tym, że z tymi włosami nie wyjdę już nigdy na prostą, ale jednak smutno.

      Usuń
  7. Ja ostatnio zrobiłam spore zakupy z ziaji:) ale są to odżywki b/S zaczęłam już powoli testować:) super jest ta codzienna pielęgnacja ;) i jeszcze bardzo Ci polecam intensywna odbudowę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codzienna pielęgnacja super oj tak :) Jakąś na pewno prędzej czy później jeszcze kupię, może właśnie intensywną odbudowę? :)

      Usuń
  8. Ostatnio mój J. był w sklepie Ziaji i pamiętał, że chciałam stamtąd jakąś odżywkę do włosów :) Szukał biedny tej rewelacyjnej odbudowującej i jej nie było...Skończyło się na kolejnym opakowaniu organic shop z awokado i miodem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)