poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Olej lniany w pielęgnacji włosów

Witajcie Kochani :)
Tak jak obiecałam - wracam :) Kacperek urodził się 19 kwietnia, w zeszłą środę. Wszystko u nas wspaniale, oboje czujemy się dobrze (no, może ja jeszcze muszę dojść do siebie hehe), pięknie jemy i jak na razie pięknie śpimy ;) Wracam jednak do włosowej tematyki :) Kilka miesięcy temu wreszcie udało mi się porządnie przetestować olej lniany - znany chyba większości włosomaniaczek. Sama podchodziłam do niego jak pies do jeża - na samym początku włosomaniactwa użyłam takiego oleju lnianego, ale pochodzącego z biedronki. Był on chyba w plastikowej butelce, w ciepłym sklepie. No i zwyczajnie lekko śmierdział ;) Na włosach nie robił szału. I tak zostawiłam temat oleju lnianego na kilka lat. W ciąży jednak zaczęłam regularnie pić olej lniany - tym razem porządny, nierafinowany, zimnotłoczony, mający ważność 2 miesięcy i przechowywany w lodówce. Taki też olej wykorzystałam do moich fal. Jakie były efekty? Przeczytajcie :)





*Swój olej kupuję w hurtowni ze zdrową żywnością - litr oleju za bodajże 40zł. Tak jak już wspominałam, jest on nierafinowany, zimnotłoczony, nieoczyszczony. Ma bardzo ładny, złoty kolor i średnio gęstą konsystencję, Wygląda i pachnie zupełnie inaczej, niż ten śmierdziuch z biedronki ;)

*W oleju tym przeważają kwasy tłuszczowe omega 3, jest też troszkę kwasów omega 9 i nasyconych, ale naprawdę niewiele. Równie bogatymi olejami w omega 3 jest olej z pachnotki i pszczelnika mołdawskiego - bardzo chcę je kiedyś wypróbować na włosach :)



*Olej lniany nakładałam na włosy najczęściej na sucho - na kilka godzin, jak i na całą noc. Najlepiej działa chyba nałożony na całą noc, jak w przypadku wielu innych olejów. Działa bardzo fajnie - fale mam po nim takie jedwabiste i przyjemne w dotyku, umiarkowanie dociążone i bardzo błyszczące. Mam jednak wrażenie, że nie dociąża włosów aż tak mocno, jak inne oleje, np. z olej z orzecha laskowego czy olej z pestek moreli. Może spisać się dobrze na włosach o wszystkich porowatościach, chociaż wiecie, jak to jest z olejami. Jedne włosy go polubią, innym nie zrobi nic, a innym zaszkodzi. To jednak taki fajny, uniwersalny olej do spróbowania na początek. Warto jednak, aby był dobrej jakości, a nie taki z gorącego sklepu :D

*Fajnie spisuje się także w zabezpieczaniu końcówek, chociaż tutaj nadal wygrywa olej z pestek malin - recenzję zamieszczałam TUTAJ :) Olej lniany zmywa się umiarkowanie łatwo, u mnie wystarczy jeden raz delikatnym szamponem, zwłaszcza, że nakładam niecałą łyżeczkę oleju. 


Lubicie olej lniany? Świetne efekty przynosi także taki popijany, łyżka dziennie :) Całuję :*


No muszę Wam pokazać mojego słodziaka :)



28 komentarzy:

  1. U mnie olej lniany się nie sprawdził, chodź płukankę uwielbiam :)

    Też urodziłam 19 w środę tylko w październiku :) Ślicznego masz synka i chyba podobny do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, jednak nie okazał się dziewczynka, jak to bywa ;). U mnie olej lniany bez szału. Ale mam taki problem, że u mnie nic nie działa na puszenie, tylko czasem niektóre oleje, innym razem te sama oleje nie robią nic. Jak myslisz - czy w moim wypadku nakładać więc odrobinę oleju na długo czy wieksza ilość ale na krócej czy może dużo i na długo, aby zniwelowac puch? Bo juz nie mam pojęcia jakiej kombinaci próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie hehe, jest chłopiec :)

      U mnie oleje przeważnie lepiej spisują się nakładane na dłużej, a niektórych bardziej tak puszą, trzeba by pewnie sprawdzić na sobie ;)

      Usuń
  3. U mnie olej lniany sprawdzał się jedynie na skalpie po podrażnieniu. Śliczny chłopczyk. Czyli jednak jest nadzieja, że drugie będzie spać? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie w dzień sporo śpi, w nocy ma tylko 2-godzinne czuwanie, ale nie jest źle ;):)

      Usuń
  4. Gratulacje :) ja używam oleju lnianego i ze słodkich migdałów u mnie ta mieszanka sprawdza się super.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu gratulacje!!!!
    Synek jest śliczny ☺, niech chowa się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie używałam oleju lnianego.

    Słodki słodziak :D Zdrówka dla Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie olej średnio się spisywał kiedy miałam włosy wysokoporowate. Ciekawe jak byłoby teraz ;)

    A maluszek śliczny. Wszystkiego dobrego i duużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej troszkę spisuje się na zdrowszych :)
      Dziękujemy ślicznie :*

      Usuń
  8. Ale piękne maleństwo, gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy miałam nierozjaśnione włosy ten olej sprawdzał mi się o wiele lepiej niż obecnie... Ale cóż.. Gdy już moje naturalki mi odrosną, pewnie do niego powrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pewnie trzeba czegoś bardziej odżywczego :)

      Usuń
  10. U mnie lniany (z lodówki w sklepie zielarskim, butelka z ciemnego szkła, nie pamiętam czy rafinowany bo to było na początku mojego włosomaniactwa) nie sprawdzał się i stwierdzam, że jedwabny EcoLab na jego bazie też nie. Nie jest tak, że mi jakoś wybitnie szkodzą, moje włosy prawie po każdym olejowaniu zyskują na miękkości i blasku, ale po większości olejów źle się układają i tylko noeloczni ulubieńcy są w tej dziedzinie wyjątkami.

    Dodam, że z tym dawnym podejściem do lnianego miałam tak, że moje włosy szybko nasiąkły jego zapachem i jeszcze dość długo po odstawieniu go nie mogłam się tej woni pozbyć :( Może dziś, gdy moje włosy są zupełnie inn byłoby inaczej... ale wciąż mam uraz ;)

    Gratulacje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u mnie świetnie spisał się i jedwabny ecolab i właśnie lniany :)

      Usuń
  11. Kasiu, wszystkiego dobrego dla Ciebie, Kacperka i dumnego starszego braciszka <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam lniany i w pielęgnacji, i od wewnątrz :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje Kasieńka! Ucałowania dla Słodziaka - niech rośnie zdrowo :-) Monika

    OdpowiedzUsuń
  14. Olej lniany stosuję od niedawna, zaczęłam go stosować po przeczytaniu http://olejedlazdrowia.pl/olej-lniany-leczy-uzdrawia/ tego artykułu i jestem bardzo zadowolona z efektów, moje włosy są zdecydowanie zdrowsze i lepiej się układają. Po przeczytaniu Twojego wpisu mam już pewność, że nie tylko u mnie przynosi on efekty. Polecam również picie łyżeczki dziennie, ponoć jest on idealnym zamiennikiem tranu. Doskonale nadaje się też na podrażnienia skóry :)
    Gratuluje słodziaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję właśnie codziennie nawet łyżkę od kilku miesięcy :):)
      Bardzo dziękuję :)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...