Niedziela dla włosów: pierwszy raz z maską loreal professionnel absolut repair lipidium

Witajcie Kochani :)
Wreszcie słoneczko i wiosna w pełni - mogłoby już tak zostać, wspaniale jest rano słyszeć śpiew ptaków :) Wróćmy jednak do włosów :D Jak może pamiętacie, nie używam zbyt często profesjonalnych produktów do pielęgnacji włosów. Nie, żebym miała coś przeciwko nim - wiem, że wiele włosomaniaczek pielęgnuje włosy tylko takimi produktami i jest z nich bardzo zadowolonych. U mnie głównym kryterium jest cena - uwielbiam testować wiele maseczek i odżywek i jakbym za każdą miała dawać 50-100 zł., szybko poszłabym z torbami :D Jakiś czas temu dostałam jednak od kręconowłosej koleżanki odlewkę profesjonalnej maseczki z loreala - a dokładniej loreal professionnel absolut repair lipidium. Wyszukałam szybko skład i postanowiłam wreszcie z małą dozą niepewności jej użyć. To główna bohaterka ostatniej niedzieli dla włosów - zobaczcie, co z tego wynikło ;)

Zdjęcie bez użycia lampy błyskowej:



Mycie: szampon familijny
Odżywianie: maska loreal professionnel absolut repair lipidium
Odżywka b/s: odrobina kallosa multivitamin
Końcówki: jedwab CHI
Stylizacja: suszarka, pętelka na godzinkę

Jak może zauważyłyście, częściej włosy myję czymś oczyszczającym :) Już nie raz na 2 tygodnie, a przynajmniej raz na tydzień. Tym razem w ruch poszedł najzwyklejszy szampon familijny - kto by pomyślał, że będę kiedyś używać takiego szamponu ;) Następnie postanowiłam wypróbować maseczkę loreal professionnel absolut repair lipidium - jest bardzo gęsta i silikonowa, zatem nałożyłam ociupińkę, dosłownie wielkości orzecha laskowego na 10 minut. Spłukałam ją bardzo dokładnie - już w czasie zmywania włosy były gładziutkie. Następnie odcisnęłam je w bawełnianą koszulkę, nałożyłam odrobinkę kallosa multivitamin i wzięłam się do suszenia na prosto - głównie ciepłym nawiewem, wykończyłam chłodnym. O takim sposobie stylizacji pisałam Wam w TYM POŚCIE. Kiedy włosy były już całkowicie suche, wgniotłam w niej minimalną ilość jedwabiu CHI, dosłownie połowy wielkości małego paznokcia ;) Zawinęłam w pętelkę na godzinkę, czyli w taki nie do końca przeciągnięty kucyk. Po rozwinięciu całość prezentowała się tak:

Lewa strona bez lampy, prawa z lampą:

Włosy po maseczce są bardzo dziwne :) To znaczy są przyjemnie skręcone, bardzo ładnie dociążone, pięknie błyszczą, jednak w dotyku były lekko suche - maseczka ma w składzie zarówno alkohol, jak i glicerynę. Oprócz tego oczywiście masę emolientów i silikonów, jak na profesjonalny produkt przystało :) Ogólnie jestem jednak zadowolona, ponieważ włosy prezentowały się całkiem fajnie, jedynie w dotyku czuć było tą suchość, a już zwłaszcza na drugi dzień. Na pewno nie jest to produkt do zbyt częstego stosowania - podejrzewam, że wysuszyłaby mnie na wiór. Pamiętajmy, że maseczka ma też proteiny. Myślę, że można jej użyć na większe wyjścia, kiedy zależy nam na ładnym wyglądzie włosów - jednak niezbyt często.


Miałyście którąś z maseczek loreala? :) Lubicie produkty profesjonalne? Całuję :*


Zapraszam na mojego instagrama:




14 komentarzy:

  1. Ja tez nie używam.prifesjonalnych.kosmetyków do.włosów

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o kosmetyki profesjonalne to u mnie sprawdziły się 3: maska Loreal Intense Repair (widocznie włosy nawilżyła). olejek na końcówki Kerastase (złoty- starczył mi na ponad 1,5 roku, a broniłam się przed jego zakupem z kilka lat z uwagi na zaporową cenę) i Wella SP Liquid Hair (ale to tylko i wyłącznie raz na jakiś czas na wielkie wyjście gdzie wiem, że włosy muszą być idealne, czyli gładkie, sypkie, mega błyszczące, a ich stylizacja utrzymuje się do następnego dnia).
    Lipidium miałam i szampon poszedł w świat, a maska cóż zero jakiś fajnych efektów.
    Póki co będę testować nowego czerwonego Biovaxa oraz Nashi Argan i czekam, aż gdzieś stacjonarnie dorwę maski Anwen to zakupię jedną z nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej masce Intense Repair słyszałam bardzo dużo :) Resztę poleconych przez Ciebie pooglądam :)
      Widziałam właśnie czerwonego biovaxa, ale chyba bardzo wysoko glicerynę ma, no chyba, że miałby też sporo oleju, muszę zobaczyć na skład :)

      Usuń
  3. U mnie niestety ta maska w ogóle się nie sprawdziła - testowałam ją w przeróżnych opcjach i kombinacjach i zawsze powodowała przyklap i przetłuszczenie... Żałuję bardzo, bo pokładałam w niej olbrzymie nadzieje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było tak dziwnie - bo niby wizualnie super i nawet Mąż się zachwycał moimi włosami, ale już w dotyku coś nie tak. I to mnie trochę denerwowało - na pewno za często nie będę jej używać ;)

      Usuń
  4. Oj jak ładnie wygładzone i błyszczące...
    U mnie bunt na pokładzie - dawno nie wyglądały tak jak Twoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają przepięknie. Szkoda, że w dotyku są nietakie. Nie lubię jak maska działa tylko częściowo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie trochę denerwujące w dotyku były, choć ładnie wyglądały hehe ;)

      Usuń
  6. Zawsze kiedy widzę tę maskę albo o niej czytam, kojarzy mi się z moją koleżanką.
    Moja koleżanka używa od roku tylko i wyłącznie tej maski. Nie jest włosomaniaczką (przynajmniej nie w popularnym rozumieniu tego słowa), po prostu miała bardzo zniszczone włosy i chciała poprawić ich kondycję. Jedyne co robi, to regularnie podcina końcówki, nie prostuje włosów, schodzi z farbowania robiąc sobie pasemka no i nakłada tę maskę po każdym myciu.
    Znam tę koleżankę krócej niż rok, ale miałam przyjemność zauważyć przełomowy moment na jej głowie. Fryzjerka (nasza wspólna zresztą) z wizyty na wizytę widzi poprawę w kondycji włosów. Koleżanka mówi, że jeszcze do niedawna nie miała loków, a puch. Teraz ma przepiękne włosy, chociaż faktycznie trochę suchawe.
    Ja jestem wierna typowo "włosomaniakalnej" pielęgnacji, ale jeśli coś się u kogoś sprawdza i mu to odpowiada - dlaczego miałby tego nie robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, i tak co mycie? :) No ale fajnie, pewnie, jak jej się sprawdza, to nie ma co kombinować z niewiadomo czym :)

      Usuń
    2. To znaczy wiesz, nie ma takiego szału, jak wtedy, kiedy dostarczasz włosom różnorodnych składników i trafiasz w ich potrzeby, ale jest dobrze.
      Ona chciała w łatwy sposób podreperować włosy, bez wgłębiania się w temat i to jej się udało. Z puchu zrobił się skręt, z miesiąca na miesiąc te włosy ma coraz gładsze i bardziej sprężyste - czyli działa :)

      Usuń
  7. Jejku jakie blyszczace wlosy po tej masce :O Pięknie to wyglada :) Ja od jakiegos czasu jestem totalnie zakochana w masce do wlosow zniszczonych z organicznewlosy.pl to sa profesjonalne kosmetyki nawet moj fryzjer z nich korzysta a nie zawieraja zadnych sztucznych skladnikow, o ktorych wspomnialas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)