Włosy o zapachu mandarynki, czyli jak konserwuję żel lniany :)

Witajcie Kochani :)
Wspominałam już na blogu kilka razy o żelu lnianym - pięknie spisuje się jako stylizator, dodatek do maseczek czy jako składnik płukanki. Możecie o nim więcej przeczytać w tym poście. Wiem jednak, że nie zawsze jest czas i ochota na wykonanie takiego żelu, dodatkowo dość szybko się psuje. Od jakiegoś czasu konserwuję mojego glutka, coby nie musieć robić nowej porcji raz na kilka dni. W jaki sposób? Czytajcie dalej, jeśli temat Was zainteresował :)



Jak zakonserwować żel lniany?

W buteleczce z białego jelenia jest oczywiście nasz żel lniany ;) Postanowiłam zakonserwować go dość popularnym i łatwym w użytkowaniu FEOG-iem. Jest to konserwant w płynie, toteż bez problemu możemy go dokapać do naszego glutka :) Poniżej zamieszczę Wam jego krótki opis:

 

INCI: Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin 

Zalety stosowania mieszaniny konserwującej FEOG:

  • bardzo szeroki zakres działania zarówno w stosunku do bakterii (gramdodatnichoraz gram ujemnych), drożdzy i grzybów
  • produkt dopuszczony jest do stosowania w kosmetykach w Unii Europejskiej, USA, Kanady, Australii i Japonii
  • dodanie oktylogliceryny do fenoksyetanolu wykazuje działanie łagodzące wpływ innych składników kosmetyków
  • żaden ze składników mieszaniny FEOG nie jest tematem dyskusji ze względu na działanie uczulające, rakotwórcze, tworzenie nitrozoamin, efekt estrogeniczny lub androgeniczny i wywoływanie alergii
  • w ciągu kilku godzin od wprowadzenia do układu wykazuje działanie biobójcze
  • zgodna z 7 poprawką do Cosmetics Product Directive
  • w przypadku stosowania w produktach transparentnych - nie powoduje mętnień

Składniki mieszaniny konserwującej są związkami otrzymanymi sztucznie lecz są to odpowiedniki substancji występujących w naturze. 

  • Fenoksyetanol jest właściwą substancją o działaniu bakteriobójczym (jest stosowany jako konserwant w kosmetykach np. Lavery)
  • Etyloheksylogliceryna nie jest substancją konserwującą lecz substancją wzmacniającą działanie fenoksyetanolu, obniża napięcie powierzchniowe i ułatwia przenikanie fenoksyetanolu do wnętrza mikroorganizmów. 
 Opis pochodzi ze strony Zrób sobie krem.


To ile dać tego konserwantu wreszcie? :)

FEOG jest bardzo prosty w użyciu, na 50ml kosmetyku musimy dodać od 5 do 10 kropli konserwantu. Sama do żelu lnianego dodałam 8 kropli, dodatkowo możemy wzbogacić nasz żel ulubionym olejkiem eterycznym - olejki eteryczne też mają lekkie właściwości antybakteryjne i antygrzybicze. No i zamaskujemy lekko nieprzyjemny zapach FEOG-u. Ostatnio przepadam za olejkiem mandarynkowym - pachnie tak cudnie, że dodaję go w niewielkiej ilości do kremów do rąk, olejków do ciała czy właśnie do żelu lnianego. Na 50ml żelu dodałam 5 kropel olejku - pachnie przepięknie, nie można też przesadzić ze stężeniem, żeby włosów dodatkowo nie przesuszyć. Ważne, żeby dokładnie wymieszać FEOG z żelem, na tyle, na ile da się  to z tym glutkiem zrobić ;) Uprzedzam, że po dodaniu konserwantu i olejku, nasz glutek robi się nieco rzadszy.


Jaka jest trwałość zakonserwowanego żelu?
Podążając za słowami producenta:
Zastosowanie FEOG pozwala na przechowywanie kosmetyku poza lodówką - tak jak sklepowych kosmetyków. W/g producenta zastosowanie FEOG jako jedynego konserwanta pozwala zakonserwować produkt kosmetyczny na 3 lata. Dokładna dawka powinna być ustalona po badaniach obciążeniowych.  

Jakoś nie ufałabym słowom, że  zakonserwowany żel przetrwa poza lodówką aż 3 lata, chociaż kto wie :D Mój ostatni żel stoi jednak w łazience już miesiąc i nic złego się z nim nie dzieje - nie śmierdzi, nie ma dziwnych kożuchów na powierzchni i nadal cudownie pachnie mandarynką :) Bardzo polecam Wam konserwowanie glutka, jeśli używacie go do stylizacji, maseczek czy płukanek - wiem, że nie zawsze chce się go gotować co 2 tygodnie i wiecznie o tym zapominamy, a tak będzie sobie stał bezpiecznie i czekał na użycie :) Dodatkowo FEOG kosztuje 8zł za 15ml, a starczy to Wam nie długo :) Ile czasu żel wytrzyma z konserwantem? Sama nie wiem, dam Wam znać, jak zacznie się z nim dziać coś niedobrego :)




Lubicie glutka lnianego? :) Całuję :*

 

21 komentarzy:

  1. Zapach mandarynek jest cudny! :D A tego konserwantu jako półproduktu jeszcze do niczego nie używałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FEOG jest u mnie od dawna -dodaję go czasem do jakiś mazideł do ciała, twarz mi niestety lekko podrażnia czasem ;)

      Usuń
  2. Super sprawa :) Mam w domu FEOG i parę olejków, choć w sumie żaden tak apetyczny jak ta mandarynka... Ale spróbuję tak czy siak, w razie czego podzielę się spostrzeżeniami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać Kochana, jak wyszło :):)

      Usuń
  3. mmm... mandarynka <3.
    ja żadnego konserwantu nie mam, a żel lniany średnio się u mnie sprawdza ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to faktycznie nie ma co go chyba przyrządzać ;)

      Usuń
  4. Dziękuję Ci za ten post! Już od dawna zastanawiałam się co zrobić, żeby zakonserwować żel lniany, bardzo dużo lądowało w koszu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama od jakiegoś czasu już kombinowałam, jak tu przedłużyć jego trwałość :)

      Usuń
  5. Normalnie czytasz mi w myślach! Ostatnio zastanawiałam się, czy można jakoś zakonserwować żel lniany, by dłużej stał i proszę, odpowiedziałaś na moje pytanie! :D Teraz trzeba zamówić konserwant :D Jeszcze takie pytanko dla upewnienia, żel po zakonserwowaniu nie musi stać w lodówce, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój stoi już ponad miesiąc w łazience i żyje, nie wiem tylko, ile tak wytrzyma ;)
      Ale myślę, że lepszy i tak ten miesiąc, niż tydzień :D

      Usuń
  6. Chętnie wypróbuję twój sposób na konserwowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, szybko łatwo i przyjemnie ;)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawe;) Moje niestety nie lubia glutka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie musisz go przygotowywać :D

      Usuń
  8. Raz probowalam ale to nie dla mnie:( fajnie jednak ze jest konserwant, ktory moze Ci pomoc w przechowywaniu zelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FEOG bardzo fajnie spisuje się u mnie też w mazidłach do ciała :)

      Usuń
  9. Super pomysl Kochana, ostatnio kompletnie nie mam czasu na gotowanie w kolko glutka, wiec zdecydowanie wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj Ewciu - nawet jak żel przeżyje miesiąc, a nie tydzień, to już duża różnica :D

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba moje zamówienie półproduktowe się wydłuży.
    Próbowałaś dać olejku do wody do picia?? Ja się dowiedziałam na kursie, że jest raptem kilka olejków eterycznych, których nie wolno spożywać. Resztę można np. pić z wodą. Zakochałam się w olejku pomarańczowym dodanym do wody.

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie musze go wypróbować. Mam w swojej kosmetyczne jeden z konserwantów, którego kiedyś używałam do toniku z glukonolaktonem na twarz. Poczytam i sprawdzę, czy moge go użyć do lnianego glutka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)