piątek, 27 lutego 2015

Podrażniony skalp - moja nowa ratunkowa trójca - lipa, cytryna i ocet :)

Witajcie Kochani :)
Ileż to razy przytrafiło nam się podrażnienie skóry głowy - a to wcierką na bazie alkoholu, a to szamponem czy bogatą w konserwanty maseczką. Sama mam dość wrażliwy skalp - kiedy o niego odpowiednio nie zadbam, pojawia się suchy łupież i swędzenie. Post o tym, jak radzę sobie z podrażnionym skalpem znajduje się TUTAJ. Od tej pory odkryłam jednak kolejne trzy wspaniałe sposoby na podrażnioną skórę głowy. Jeśli jesteście ciekawe, czytajcie dalej :)


Hydrolat lipowy
Bardzo lubię hydrolaty w pielęgnacji mojej cery, ten z kwiatów lipy wspaniale ją łagodził. Kiedy skóra głowy zaczęła mnie swędzieć, postanowiłam spryskać ją właśnie hydrolatem, na godzinkę przed myciem. Ulgę poczułam dość szybko, wystarczyły dwie-trzy takie aplikacje, żeby swędziało już minimalnie. Hydrolat bardzo ładnie nawilża i uspokaja skórę głowy, do tego pięknie pachnie :) Może nie łagodzi swędzenia tak szybko, jak moje kolejna dwa cuda, o których za chwilkę, ale na dłuższą metę spisuje się świetnie. Najlepszej jakości hydrolat lipowy jest chyba na mazidłach, ale bardzo lubię również ten z e-naturalne. O tym lipowym cudzie pisałam już w tym poście. Sam nie powinien przesuszyć skóry głowy, używany dłużej, wręcz pięknie ją nawilża.


Cytryna
O cytrynie jako wcierce czytałam już u kilku z Was, sama postanowiłam spróbować jej użyć przy większym podrażnieniu. Wymieszałam sok z cytryny pół na pół z przegotowaną wodą i wtarłam w skórę głowy na godzinkę przed myciem. I tak trzykrotnie, każdorazowo przed kolejnym myciem. Pomogło bardzo ładnie, choć na początku delikatnie szczypało, nic dziwnego, jeśli miałam rozdrapane strupki ;) Cytryna i jej kwaśne pH działają antybakteryjnie, ale też świetnie łagodzą podrażnienia - warto spróbować, jeśli dopadnie nas większe swędzenie :) Myślę, że jednak nie powinnyśmy używać takiej wcierki za często, ponieważ na dłuższą metę może nas przesuszyć.


Ocet jabłkowy
Skoro pięknie spisała się cytryna i jej kwaśne pH, to może i ocet jabłkowy? :) O tym sposobie pierwszy raz przeczytałam u Ewy. Od razu wzięłam się do dzieła, ponieważ mocno swędziała mnie wtedy skóra głowy - a było to po szamponie przeciwłupieżowym z gren pharmacy, taki myk ;);) Wymieszałam łyżeczkę octu jabłkowego z łyżeczką wody i wtarłam w skórę głowy - ulga momentalna, dokładnie tak, jak przy cytrynie, coś pięknego :) Osoby, które mają ochotę zadrapać się na śmierć wiedzą, o czym mówię :) Również nie polecam używać za często i co mycie przed dłuższy czas, żeby skóry głowy nie przesuszyć. Ale jak zajdzie potrzeba - ocet będzie jak znalazł :)


Macie swoje sprawdzone i niezawodne sposoby na podrażnioną i swędzącą skórę głowy? A może takie "przyjemności" Was omijają? :) Całuję :*

czwartek, 26 lutego 2015

Fitomed - mój krem nr 1 - czyżby kolejny zimowy tłuścioszek? :)

Witajcie Kochani :)
Jak wiecie, uwielbiam zimą używać tłustych i gęstych kremów do twarzy :) Jako, że moja współpraca z firmą Fitomed trwa, postanowiłam przetestować prawdziwego tłuścioszka - krem do cery suchej numer 1. Jesteście ciekawe, czy moja cera polubiła się z tym bogatym w naturalne składniki kremikiem? :)


Mój krem nr 1 z Fitomedu


Skład:
Ingredients: Rosa Centifolia Flower Water, Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Triticum Vulgare Germ Oil, Vitis Vinifera Seed Oil,  Lecithin, Ceramide 6, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Skład jest bardzo ładny i bogaty w wiele naturalnych rzeczy: mamy tutaj hydrolat różany, masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek winogron, lecytynę, ceramidy, a dalej już głównie składniki kremobazy.

Zapach i konsystencja:
Krem pachnie bardzo ładnie i wyraźnie hydrolatem różanym - znałam ten zapach już wcześniej i bardzo go lubię, miłośniczki róż będą zadowolone :) Konsystencja to takie dość gęste masełko, czuć, że jest na bogato :)


Opakowanie:
Słoiczek charakterystyczny dla fitomedu, estetyczny i prosty, utrzymany w biało-różowej tonacji. Zabezpieczony był plasticzkiem ochronnym, żeby nikt nam przy nim nie majstrował :)

Działanie:
Jak zapewne wiecie, cerę mam wiecznie przesuszoną ;) Zimą suche skórki i nieprzyjemne napięcie przeszkadza jej bardzo, jednak kremik przyniósł mi oczekiwane ukojenie. To naprawdę gęsty i bogaty zawodnik, nie polecę go raczej tłustej cerze - podejrzewam, że mógłby ją zapchać bardzo szybko. Mój sucharek jest jednak bardzo zadowolony - krem pięknie nawilża i likwiduje szybko suche skórki, zawiera tak dużo ładnych i naturalnych składników, że nie mogło być inaczej. Cera rano jest wypoczęta i aksamitna w dotyku. Dodatkowo kremik lekko natłuszcza, choć na pewno nie jest to spływający po twarzy smalec ;) Bardzo lubię nakładać go na wiatr czy mróz, na to podkład i dobry puder -  cera się tak nie różowi i czuję, że jest dobrze chroniona. Na lato pewnie byłby jednak za ciężki, zima to jednak idealny czas na niego. Nie zapchał mojej cery, mimo zawartości masła kakaowego, jednak podkreślam, że ja nie mam do tego skłonności, cerze tłustej czy mieszanej może zrobić krzywdę ;) Bałam się szczerze mówiąc gliceryny, obecnej nieco dalej w składzie - lubi mnie ona podrażniać w wyższym stężeniu. Nie jest jej chyba jednak wiele, ponieważ nie zrobiła mi na szczęście żadnej krzywdy. Bardzo polecam kremik dla sucharków oraz na zimę - jako taki krem ochronny ;)




Lubicie fitomedowe produkty? :) Całuję :* 

wtorek, 24 lutego 2015

Niedziela dla włosów z laminowaniem od mariona

Witajcie Kochani :)
Moja opóźniona niedziela dla włosów ;) Zabiegi miały oczywiście miejsce w weekend, tylko nie zdążyłam zgrać zdjęć i opisać pielęgnacji, zatem post pojawia się dzisiaj :) Miałam w domu saszetkę z laminowaniem od mariona, tą granatowo-czarną - już kiedyś jej użyłam i efekt był taki sobie, ale wtedy nie przykładałam takiej uwagi do równowagi między emolientami, humektantami i proteinami. Postanowiłam zatem użyć jej ponownie, tym razem z małym emolientowym dodatkiem. Jesteście ciekawe, jak na żelatynkę i laminowanie zareagowały moje fale? :)


Olej: brak
Mycie: balsam mrs. potters z melisą 
Odżywianie: zabieg laminowania od mariona+olej śliwkowy
Końcówki: serum yves rocher z ziarnami gombo


Postanowiłam nie nakładać na włosy żadnego oleju, żeby zobaczyć, jak naprawdę działa zabieg laminowania od mariona :) Umyłam włosy balsamem mrs. potters z melisą, następnie nałożyłam saszetkę od mariona - dosłownie połowę z połowy saszetki, naprawdę niewiele ;) Wzbogaciłam ją 2 kroplami oleju z pestek śliwki. Zmyłam mieszankę po 20 minutach, na lekko odciśnięte z wody włosy nałożyłam groszek serum z yves rocher z ziarnami gombo. Rozczesałam włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami i dałam im wyschnąć naturalnie. Po wyschnięciu zawinęłam je na noc w ślimaczka. Jednak już w czasie schnięcia czułam, że nie będą tak miłe i gładkie, jak zwykle. Rano rozwinęłam ślimaka:

Po lewej zdjęcie z lampą, po prawej - bez lampy:

No i jest tak sobie - w dotyku fale były takie dziwne - w niektórych miejscach nawet gładkie i miękkie, w innych lekko szorstkawe. Na pewno nie były dociążone tak, jak lubię, co widać zwłaszcza po prawej stronie na dole - tam mam wyższą porowatość ;) Za to widoczny był bardzo ładny blask. Na zdjęciu nie wyglądają na obciążone, niestety na drugi dzień całe nadawały się już do umycia. Widać, że są skore do kręcenia się, podwijają się całe końcówki :) Nie jestem jednak zachwycona, reszta saszetki idzie dla siostry, u niej może spisze się lepiej :)


Udały Wam się niedzielne pielęgnacje? :) Całuję :*

niedziela, 22 lutego 2015

Kallos cherry - czy spisał się tak samo cudownie, jak moja ukochana jagódka?

Witajcie Kochani :)
Jakiś czas temu dopadł mnie mały kallosowy szał :) Po wspaniałych efektach wersji blueberry - KLIK - postanowiłam sprawdzić, czy wersja kallos cherry z olejem z pestek czereśni spisze się tak samo wspaniale. Jesteście ciekawe, jakich efektów doczekałam się po tym kallosie? Przeczytajcie :)


Kallos cherry


Skład:
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone

Skład jest naprawdę emolientowy - emolienty są dla mnie bardzo ważne w czasie zimowej pory, ponieważ źle znoszę wtedy humektanty :) Zaraz po wodzie znajdziemy emolient, następnie antystatyk, kolejny emolient - tytułowy olej z pestek czereśni. Dalej już zapach, po zapachu dwa silikony - jeden sam odparuje, drugi zmyje się bez problemu szamponem z delikatniejszymi detergentami. Za silikonami - nawilżacz - glikol propylenowy. Jest go jednak bardzo niewiele - zatem maseczkę można nazwać spokojnie typowo emolientową.

Zapach i konsystencja:
Zapach jest już przyjemniejszy, niż w wersji blueberry :) W cherry czujemy tą wisienkę, albo może i czereśnię, dla mnie to bardziej wiśnia :) Jest jednak nieco chemiczna i troszkę mdła, szkoda, że nie ma tu słodkiego, naturalnego zapachu wiśni, ale kallos nie jest mistrzem zapachowych kompozycji ;) Zapachu nie czuć już praktycznie po zmyciu, może chwilkę i to bardzo delikatnie. Konsystencja - praktycznie identyczna, jak w kallosie bananowym i blueberry - budyniowata, gęsta, bardzo przyjemna do wzbogacania i noszenia na włosach.


Opakowanie:
Otrzymujemy litrowy słój z dość miękkie i wyginającego się lekko plastiku. Trzeba uważać w czasie przewożenia, żeby się nie rozwalił, bo zbyt solidnie nie wygląda ;) Jest go strasznie dużo i w ogóle nie ubywa, rozdałam już kilka odlewek i wreszcie coś ubyło ;)

Działanie:
No i przechodzimy do najważniejszej kwestii - działanie kallosa cherry na moich włosach :) Od razu napiszę, że nie spisuje się aż tak rewelacyjnie, jak wersja blueberry. Włosy są bardzo przyjemnie nawilżone i dociążone na długości - końcówki jednak troszeczkę marudzą, nie są idealnie dociążone, jednak nie jest to żaden puch. Chyba jagódkowy brat podwyższył poprzeczkę i spodziewałam się znowu cudów :) Włosy ładnie po niej błyszczą, jak to po emolientach. Kiedy stylizuję je w fale - skręt jest całkiem przyjemny, na szczęście mimo zawartości silikonów - nie obciąża moich falowańców. Nakładam go naprawdę niewiele - pół łyżeczki, więcej nie trzeba :)  Czasem dodaję do niego kapkę ulubionego oleju - wtedy działa prawie idealnie. Bardzo dobrze spisuje się w czasie większej wilgotności - zapobiega puchowi - a ten zdarza mi się w czasie zimy dość często. Próbowałam myć nim także włosy - świetnie zmywa oleje, włosy są po nim bardzo gładkie i nawilżone, dla mnie jednak aż za bardzo - mam zbyt cienkie i delikatne włosy, no i jednak ma silikony - przyklapik na drugi dzień był ;) Jednak suche i zniszczone włosy mogą spróbować :)


Zamieszczam kilka zdjęć, po użyciu kallosa cherry i nocy spędzonej w koczku ślimaku, zdjęcia z lewej bez lampy, jedno po prawej z lampą:


Bardzo polecam miłośniczkom emolientów - mam nadzieję, że spisze się świetnie :) Miałyście już nowe kallosy, czy wszystko przed Wami :) Całuję ;*


środa, 18 lutego 2015

Nawilżające maski i odżywki do włosów - spis

Witajcie Kochane :)
Znamy już wiele proteinowych i emolientowych produktów. Moich ulubieńców możecie znaleźć tutaj, tutaj oraz tu. Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam kilkanaście (albo i kilkadziesiąt) nawilżających maseczek i odżywek do włosów. Sama za nadmiarem nawilżaczy nie przepadam, jednak w umiarkowanych ilościach i w odpowiednio emolientowym towarzystwie - całkiem przyjemnie dogadują się z moimi falami. Nie używałam wszystkich tych kosmetyków, jednak wiele z nich moje włosy miały przyjemność przetestować. Zobaczcie, co tam mamy smakowitego :) Nawilżacze zaznaczam w składzie na niebiesko.




Chodzi mi o te trzy maseczki od lewej: do włosów ze skłonnością do wypadania, do suchych i zniszczonych oraz do włosów blond. Zamieszczam najnowsze składy, z saszetek :)

Do włosów ze skłonnością do wypadania, w składzie widzimy nawilżający sok z aloesu, ekstrakt z miodu oraz glicerynę:

Do włosów suchych i zniszczonych, zaznaczony nawilżający ekstrakt z miodu oraz gliceryna:

Do włosów w kolorze blondu,  zaznaczyłam nawilżający ekstrakt z miodu oraz glicerynę:



Isana:

Rossmann również ma w swojej ofercie świetne składowo odżywki i maskę isana, wszystkie mają w sobie nawilżacze, dodatkowo są taniutkie i łatwo dostępne - rossmann jest chyba wszędzie :D

Isana Professional Oil Care Spulung, w składzie bardzo wysoko nawilżający glikol propylenowy, hydroksyceluloza i jeszcze przed zapachem - panthenol.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Argania Spinosa Kernel Oil, Prunus Domestica Seed Oil, Panthenol, Parfum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Limonene, Isopropyl Alcohol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid

Isana Professional Repair Nutrition Spulung, tutaj podobnie - bardzo wysoko nawilżający glikolhydroksyceluloza, potem panthenol, a po zapachu jeszcze glicerynka.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Panthenol, Parfum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Avena Strigosa Seed Extract, Lecithin, Glycerin, Citric Acid, Linalool, Isopropyl Alcohol, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid.

Isana Pure Locken Spulung, kolejny raz nawilżający glikol, hydroksyceluloza, panthenol, a po zapachu jeszcze glicerynka.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Polyquaternium-44, Polyquaternium-16, Panthenol, Quartz Powder, Parfum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Xanthan Gum, Citric Acid, Lactic Acid, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Ethylhexylglycerin, Isopropyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid

Isana Professional Oil Care Effektiv-Kur,  tutaj bardzo wysoko, bo już na trzecim miejscu w składzie znajdziemy nawilżającą glicerynę, kapkę dalej glikol propylenowy i panthenol jeszcze przed zapachem. Maseczka ma bardzo nawilżający skład :)
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Propylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Quaternium -87, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Citric Acid, Sodium Citrate, Limonene, Sodium Benzoate. 



Isana po raz drugi:
Przed nami kolejne isany, chyba mniej popularne, niż te powyżej, a również bogate w nawilżacze. Tanie i dobrze dostępne.


Isana intensiv pflege: wysoko w składzie nawilżający glikol propylenowy, nieco dalej panthenol.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Propylene Glycol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Quaternium-87, Panthenol, Niacinamide, Glutamic Acid, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Phenoxyethanol, Citric Acid

Isana color glanz: wysoko w składzie nawilżający glikol propylenowy i panthenol.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Propylene Glycol, Panthenol, Benzophenone-4, Quaternium-87, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Niacinamide, Parfum, Citronellol, Phenoxyethanol, Citric Acid.
 

Mamy dostępnych coraz więcej aloesowych produktów do włosów - a jak wiemy, aloes wspaniale nawilża nasze włosy. Testowałam wszystkie trzy powyższe produkty i każdy uwielbiam - ale z dodatkiem oleju i nie o tej porze roku, jaka obecnie trwa ;)

Naturvital maska z aloesem i jałowcem, wysoko ma sok z aloesu, glicerynę oraz panthenol - bardzo nawilżający skład.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadenis Leaf Juice, Cetyl Esters, Glycerin, Juniper Communis Fruit Extrat, Behetrimonium Chloride, Panthenol, Cetrimonium Chloride, Parfum: Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Sehydroacetic Acid, CI 7789

Faith in nature odżywka z aloesem, tutaj znajdziemy sok z aloesu bardzo wysoko w składzie.
Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Aloe barbadensis leaf juice (sok z aloesu), Brassica Campestris Seed Oil (olej rzepakowy), Citrus Limonum Peel Oil (olejek cytrynowy), Citrus Aurantifolia Oil (olejek limonkowy), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (olejek z drzewa herbacianego), Cetrimonium Chloride (antystatyk), CI 75810 ,Limonene, Citral  

OMIA maska z aloesem, po wodzie widzimy sok z aloesu oraz dalej glicerynę.
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Myristyl Alcohol**, Cetrimonium Chloride, Oleyl Alcohol**, PCA**, Persea Gratissima Oil**, Oryza Sativa Bran Oil**, Glyceryn**, Poliquaternium-6, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tatrasodium Glutamate Diacetate, Parfum. 



Jeszcze aloesowo (uwaga na proteiny w składzie):
Kosmetyki equilibra bardzo mnie kuszą, na pewno sprawię sobie kiedyś maseczkę albo odżywkę nawilżającą, są bardzo bogate w aloes, jednak jedna odżywka i maska mają w składzie również proteiny, podkreśliłam je.

Maska z aloesem nawilżająca, zaraz po wodzie sok z aloesu, dalej gliceryna:
Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.

Odżywka z aloesem nawilżającazaraz po wodzie sok z aloesu, dalej gliceryna:
Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.

Maska z aloesem regenerująca, bardzo wysoko, bo zaraz po wodzie znajdziemy sok z aloesu, sporo dalej lecytynę i glikol propylenowy. Są też hydrolizowane proteiny zbożowe:  
aqua, aloe barbadensis leaf juice, cetyl alcohol, lauryl alcohol, cetrimonium chloride, brassica campestris oleifera oil, argania spinosa kernel oil, hydrolyzed wheat protein, bambusa vulgaris sap extract, hydroxyethylcellulosa, lecithin, tocopherol, ascorbyl palmiatate, cetearyl alcohol, behentrimonium chloride, propylene glycol, lauradimonium hydroxypropyl hydrolyzed keratin, guar hydroxypropyltrimonium chloride, cetrimonium methosulfate, quaternium-91, citric acid, sodium phylate, ethylhexylglycerin, phenoxyethanol, parfum

Odżywka z aloesem zwiększająca objętość, od razu po wodzie posiada sok z aloesu, sporo dalej znajdziemy glikol propylenowy oraz gliceryną. Uwaga - posiada także hydrolizowane proteiny zbożowe oraz jedwabne:
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrolyzed Silk, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Amodimethicone, Cetrimonium Methosulfate, Propylene Glycol, Trideceth-12, Quaternium-91, Lecithin, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Sodium Phylate, Parfum



Aloesowo-granatowo: 
Te produkty znają chyba wszyscy - alterra z swoją aloesowo-granatową serią dumnie wygląda na nas z rossmanowych półek :) Miałam zarówno odżywkę, jak i maskę i bardzo dobrze je wspominam.

Odżywka z granatem i aloesem,  w składzie zawiera nawilżającą gliceryną oraz ekstrakt z aloesu:
Skład: Aqua, Alcohol*, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbardensis Extract*, Acacia Farnesiana Extract*, Lauroyl Sarcosine, Sodium Lactate, Hydroxyethylcellulose, Carthamus Tinctoris Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil
Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**

 
Maska z granatem i aloesem, tutaj również znajdziemy glicerynę, esktrakt z aloesu oraz dodatkowo panthenol.
Skład: Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Carthamus Tinctorius Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbadensis Extract*, Acacia Farnesiana Extrakt*, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronelloll**, Citral**



Posiadam kallosa aloe - przyjemnie nawilżający :) Chwalona jest często również wersja honey, ja osobiście się nie skusiłam i chyba nie skuszę :)

Kallos aloe: w składzie jeszcze przed zapachem możemy znaleźć nawilżający sok z aloesu, po zapachu natomiast jest glikol propylenowy:
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Kallos honeyrzadko spotykany skład ;) zaraz po wodzie nawilżający glikol propylenowy, nieco dalej, ale jeszcze przed zapachem miód :)
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Myristyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Mel, Methylchloroisothiazolinone,Methylisothiazolinone, EDTA, Ascorbic Acid, Parfum, Cl 19140, Benzyl Salicylate 

 

Miód bardzo ładnie nawilża włosy, chociaż moje lubi czasem puszyć - wszystko zależy jednak od towarzystwa ;) W hebe możemy znaleźć miodową maskę seri, warto także rozglądnąć się za rzadziej spotykaną maseczką joanny z miodem i cytryn.

Seri maska nawilżająca z miodem, w składzie ma nawilżającą glicerynę, miód oraz panthenol:
Skład: Aqua, Cetearyl Alocohol, Cocamide DEA, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Glycerin, Mel, Butylene Glycol, Malic Acid, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Juice, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice, Citrus Paradisi (Grapefruit) Juice, Pyrus Malus (Apple) Juice, Trideceth-9, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Panthenol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Cl 19140, Cl 16185 .  

Joanna maseczka nawilżająca z miodem i cytryną, zawiera kilka nawilżaczy, choć dalej w składzie, są to: gliceryna, panthenol, tytułowy miód oraz glikol propylenowy.
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Cetyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cyclomethicone, Amodimethicone, Polyquaternium-10, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Glycerin, Panthenol, Hydroxypropyltrimonium Honey, Citrus Medica Limonium Extract, Propylene Glycol, Triethanolamine, Parfum, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxaldehyde, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:19140, CI:16255  


Sylveco wypuściło bardzo ciekawę serią Vianek - możemy w niej znaleźć odżywczą maskę oraz nawilżającą odżywkę - oba produkty bogate w nawilżacze.

Maska odżywcza vianek, w składzie znajdziemy wysoko nawilżający miód, glicerynę oraz panthenol.
Skład (INCI):  Aqua, Cetearyl Alcohol, Mel Extract, Cetyl Alcohol, Glycerin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Persea Gratissima Butter, Calendula Officinalis Flower Extract, Potentillae Anserinae Herba Extract, Stearic Acid, Decyl Glucoside, Glyceryl Laurate, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Lactic Acid, Lecithin, Tocopheryl Acetate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate, Parfum

Odżywka nawilżająca vianek, tutaj nawilżający cukier, glicerynę, ekstrakt z lipy oraz panthenol.
Skład (INCI):  Aqua, Cetyl Alcohol, Sucrose, Coco-Caprylate, Glycerin, Tussilago Farfara Leaf Extract, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Stearic Acid, Triticum Vulgare Germ Oil, Panthenol, Decyl Glucoside, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Benzoate
 


Marka sylveco również wprowadziła do oferty dwa nawilżające produkty - maskę i odżywkę. Odżywkę miałam przyjemność testować - maseczki jeszcze troszkę się obawiam ;)

Sylveco odżywka do włosów, w składzie zawiera nawilżający cukier, glicerynę, panthenol oraz kwas mlekowy:
Woda,  Alkohol cetylowy,  Ekstrakt z łopianu,  Cukier,  Olej z pestek winogron,  Oliwa z oliwek,  Gliceryna,  Kwas stearynowy,  Panthenol,  Glukozyd decylowy,  Olej arganowy,  Oleinian glicerolu,  Kwas mlekowy,  Guma guar,  Benzoesan sodu,  Betaina kokamidopropylowa,  Olejek sosnowy  

Sylveco maska do włosów, tutaj w składzie także cukier, gliceryna, panthenol i kwas mlekowy:
Woda,  Ekstrakt z nasion lnu,  Alkohol cetylowy,  Olej kokosowy,  Cukier,  Gliceryna,  Olej z pestek winogron,  Kwas stearynowy,  Panthenol,  Glukozyd decylowy,  Oleinian glicerolu,  Kwas mlekowy,  Guma guar,  Witamina E,  Benzoesan sodu,  Betaina kokamidopropylowa   



Nie skłamię, jeśli napiszę, że kuszą mnie wszystkie maseczki OMIA - choć do tej pory miałam przyjemność przetestować z tych powyższych jedynie wersję z olejem arganowym. Wszystkie trzy jednak są super nawilżające :)

OMIA maska z olejem arganowym, w składzie widzimy zarówno nawilżający sok z aloesu, jak i glicerynę:
Skład (INCI): Aqua, Myristyl Alcohol**, Behenamidopropyl Dimethylamine**, Cetearyl Alcohol**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glycerin*, Argania Spinosa Kernel Oil*, Propanediol**, Calendula Officinalis Flower Extract**, PCA**, Oleyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii Butter*, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum

OMIA maska z olejem makadamia, tutaj również sok z aloesu i gliceryna:
Aqua, Myristyl Alcohol**, Behenamidopropyl Dimethylamine**, Cetearyl Alcohol**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Glycerin*, Calendula Officinalis Flower Extract**, Propanediol**, PCA**, Oleyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii Butter*, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum

OMIA maska z olejem lnianym, podobnie sok z aloesu oraz gliceryna:
Skład (INCI): Aqua, Myristyl Alcohol**, Behenamidopropyl Dimethylamine**, Cetearyl Alcohol**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Glycerin*, Propanediol**, Calendula Officinalis Flower Extract**, PCA**, Oleyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii Butter*, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum


Bardzo polubiłam produkty do włosów ecolab - mają naprawdę świetne składy. Możecie je kupić w sklepach z rosyjskimi kosmetykami. Mamy do wyboru dwie maseczki z nawilżaczami - maseczkę nawilżającą oraz przyspieszającą wzrost włosów. Dostępnych jest także 5 balsamów do włosów, ale najbardziej nawilżające powinny być dwa z nich - regenerujący i kojący.

Ecolab maseczka nawilżająca, w składzie oprócz nawilżającej gliceryny znajdziemy mleczko pszczele: 
Aqua, Prunus Persica (Peach) Floral Water, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Prunus Dulcis (Almond) Oil, Organic Butyrospermum Parkii Shea Butter, Organic Sesamum Indicum Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Organic Zingiber Officinate Root Extract, Royal Jelly, Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monosearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Aicd, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Ecolab maseczka przyspieszająca porost włosów, tutaj widzimy nawilżającą glicerynę: 
Aqua, Zingiber Officinale Root Floral Water, Organic Butyrospermum Parkii, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Sesamum Indicum Oil, Borageseed Oil Refined, Organic Theobroma Cacao Seed Butter, Sapindus Mukurossi Peel Extract, Cananga Extract, Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol 

Ecolab balsam regenerujący, w składzie gliceryna:
Aqua, Hibiscus Petal Floral Water, Prunus Persica Oil , Simmondsia Chinensis Seed Oil, Hibiscus Extract, Organic Triticum Vulgare Oli, Organic Vaccinium Macrocarpon Seed Oil , Euterpe Oleracea Extract, Argan Oil, Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Ecolab balsam kojący, oprócz gliceryny widzimy nawilżający ekstrakt z aloesu:
Aqua, Centaurea Сyanus Floral Water, Organic Simmondsia Chinensis Oil, Organic Olea Europaea Oil, Organic Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bertholletia Oil, Glycerin, Malva Sylvestris Extract, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

  

Macie swoje nawilżające włosowe typy? :) Całuję :* 

 


 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Strączkowane loków i fal - jak go uniknąć?

Witajcie Kochane :)
Włosy falowane i kręcone są dość ciężkie w obsłudze - możemy je pielęgnować, chuchać na nie i dmuchać, ale bez odpowiedniej stylizacji będą wyglądać co najwyżej jak kopka mniejszego bądź większego sianka ;) Stety lub niestety - loki i fale o mocniejszym skręcie musimy stylizować. Można je po wyschnięciu i umyciu zawijać w koczka ślimaczka czy w papiloty, na niektórych włosach świetnie za to sprawdza się ugniatanie żelem. Ile z nas odkryło, że ma fale bądź loki i wzięło się za ugniatanie, a po wyschnięciu ujrzało na swoich włosach sklejone strączki nie do odgniecenia, zamiast pięknych, plażowych fal czy skręconych loczków? Oczywiście, pisząc o żelach muszę wspomnieć, że w czasie wysychania robią się takie charakterystyczne strączki, które potem należy odgnieść i cieszyć się miękkimi falami i lokami. Czasem jednak tych strączków odgnieść się nie da, albo robią się potem - i o tym problemie właśnie chciałabym Wam napisać. Jak skutecznie ugniatać włosy, żeby uniknąć nieestetycznych strączków po wyschnięciu włosów. Sama miewałam takie strączki jakiś czas temu, znalazłam już kilku winowajców, może uda mi się coś pomóc ,zaczynajmy :)




Muszę przyznać, że największy i najładniejszy skręt bez strączkowania się włosów miałam w czasie pielęgnacji CG - curly girl. Nie używałam wtedy żadnych silikonów, nawet tych delikatniejszych, zmywalnych łagodnym szamponem. W mojej włosowej pielęgnacji nie było także miejsca na quaternia i polyquaternia. Olejowałam włosy często, odżywiałam, maskowałam i myłam odżywką. Używałam stylizatorów z polimerami, bądź żelu lnianego. Mocniejszy szampon miał swój udział w pielęgnacji dosłownie raz na 3-4 tygodnie.  Włosy były zadowolone, bardzo ładnie się falowały, na drugi dzień wystarczyło, że zmoczyłam je wodą, ewentualnie dołożyłam kapkę żelu, podsuszyłam 5 minut dyfuzorem i nadawały się do pokazania ludzkości ;) 
Potem jednak zaczęłam kombinować - nowe maski, odżywki, często z silikonami, quaternium czy guarem - zwłaszcza rosyjskie kosmetyki są bogate w te składniki. Moje włosy często, po całym dniu były już obciążone i postrączkowane, a fal czy loczków nie rozczeszemy tak sobie, żeby strączki zniknęły, ponieważ się po prostu spuszą. Kiedy nie używam silikonów czy innych oblepiaczy, skręt jest mocniejszy, a fale dużo mnie się strączkują. Spróbujmy takiej pielęgnacji :)


Moim problemem była także odżywka bez spłukiwania - w czasach wyższej porowatości (przed ciążą oraz w ciąży) używałam zawsze dużych wielkich odżywki b/s, a zaraz potem żelu. Włosy nie były obciążone i bardzo dobrze to znosiły. Później obcięłam sporą część włosów, dodatkowo spadła mi porowatość i dla moich fal to było już za dużo dobroci - teraz kładę jej dosłownie 2 małe porcje. Zatem - może wystarczy zmniejszyć ilość nakładanej odżywki bez spłukiwania? Spróbujmy ;)


O tak - aplikacja żelu na niemalże ociekające wodą włosy to u mnie warunek konieczny :) Kiedy odcisnę włosy za mocno z nadmiaru wody, a potem nałożę żel, nawet w minimalnej ilości, zawsze spotkają mnie strączki, których nie da się nijak odgnieść. Bardzo mnie one denerwują, nic na to nie poradzę :) Zatem wiszę dzielnie z głową nad wanną, odciskam nadmiar wody tylko rękami, prostuję się i na takie bardzo mokre włosy nakładam żel. Dzięki temu otrzymuję taki mięsisty skręt :)  Myślę, że to może być główny powód naszych strączków - tak przynajmniej jest w moim przypadku :)


Może również się okazać, że żele do włosów są dla nas za mocne i zawsze otrzymamy po nich strączki. Żel męski isany (teraz jest z alkoholem), żel mrożący, gumowy i elastyczny z joanny - to naprawdę mocni zawodnicy. Słabsze są już żele z bielendy czy żele artiste, ale i one mogą się dla niektórych włosów okazać zbyt mocne. Wtedy zawsze polecam żel lniany - jest dużo delikatniejszy, nie zawiera polimerów i nie powinien nam włosów strączkować, no chyba że nałożymy go bardzo dużo lub na zbyt odciśnięte z wody włosy ;) Można też popróbować odżywek bez spłukiwania czy do spłukiwania, w niewielkiej ilości, jako stylizatora. Sama, po skończonym romansie z joanną naturią, mieszam sobie różne odżywki do spłukiwania z wodą (1/2 odżywki i 1/2 wody) i testuję je jako stylizatory. Post o tym na pewno napiszę, jak popróbuję różnych kombinacji :) Oczywiście, jeśli mowa o żelach, to przeważnie po wyschnięciu włosów są takie strączki, które tylko wystarczy odgnieść. Wtedy żel odpuszcza i otrzymujemy miękkie loki i fale. Czasem po prostu jednak tego żelu odgnieść się nie da ;)


A może przyczyna jest banalna - aplikujemy na włosy po prostu za dużo żelu? Mi to zdarzało się zwłaszcza na początku pielęgnacji, chociaż były czasy, że miałam w ciąży włosy gęste, za zapięcie od stanika i znosiły one dzielnie łyżkę męskiego żelu z isany ;) Teraz jednak żelu nakładam malutko, jeśli jest to żel isany, to dosłownie 2-3 zielone groszki. Lnianego mogę dać więcej, do łyżki :)


A teraz Was straszę ;) Tak wyglądały moje fale, kiedy używałam wielu silikonów, odżywki b/s oraz żelu na zbyt odciśnięte z wody włosy, strączki widać dość wyraźnie :)

A tutaj z minimalną ilością silikonów, bez odżywki bez spłukiwania i z żelem lnianym:


Stylizujecie włosy żelem? Czy może jednak jesteście właścicielkami prostych włosów i nie macie takich dylematów? :) Całuję :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...