20:00:00

Kallos Orange - emolientowa maska o zapachu pomarańczy

 Kallos Orange

Witajcie Kochani :)

Kallosy nadal kocham miłością szczerą i oddaną - na szczęście żadnej krzywdy nie robią mi zawarte w nich konserwanty. Uprzedzam jednak, że używam ich tylko od ucha w dół, nie aplikuję ich na skórę głowy. Od wielu miesięcy w mojej łazience stoi jeden z nowszych kallosów - a mianowicie Kallos Orange. Chciałabym Wam napisać o nim dzisiaj coś więcej.


Kallos Orange - skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Parfum, Isohexadecane, Citrus Aurantium Dulcis, Citric Acid, Methoxy PEG/PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone, Niaacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin, Sodium Starch, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene.

Legenda: emolienty antystatyki silikony humektanty

Składy kallosów są podobne - nie inaczej jest w przypadku maski Kallos Orange. Mamy tutaj bazę w postaci emolientu tłustego i antystatyku, dalej już zapach. Po zapachu kolejny emolient tłusty, olejek eteryczny pomarańczowy, silikon. Koktajl witamin. Na końcu konserwanty itchy m's, które mogą zwiększać wypadanie włosów, uwaga na skórę głowy. Sporo osób jednak dobrze je toleruje, ale uczulam. Troszkę humektantów, ale po zapachul, moje włosy w ogóle ich tam nie czują.


Konsystencja i zapach:

Zapach jest bardzo ładny, pomarańczowy, nie przesłodzony, po prostu ładny. Konsystencja gęsta, budyniowata, typowo kallosowa. Litrowe opakowanie, które starcza na wieki :D


Kallos Orange - działanie:

Mogę z czystym sercem powiedzieć, że to najlżejszy ze wszystkich kallosów, których używałam. Mimo silikonu, który występuje po zapachu. Lżejszy nawet niż kallos color lub avocado (swoją drogą, avocado jest boski) - oba są zgodne z metodą CG, nie mają silikonów. Kallos Orange to lekka maska emolientowa, bardzo lekka. Sama wzbogacam ją kilkoma kroplami oleju, bo solo jest za lekka. Niezbyt mocno dociąża, ale nie puszy. Dobra jako baza do wzbogacania, u mnie spisuje się ładnie tylko z dodatkowym olejem. Myślę, że dla wielu falowanych i kręconych głów może być za lekka. No ale zapach mi dużo wynagradza, pachnie sto razy ładniej, niż np. kallos color. U mnie fajna jako odżywka bez spłukiwania, po lekkim rozwodnieniu. Dobrze spisuje się również do emulgowania oleju.




Stosujecie kallosy w pielęgnacji włosów, czy jednak ich unikacie?


10 komentarzy:

  1. Mam go w koszyku na allegro już z dwa tygodnie. Muszę dobrać innych jego przyjaciół i w końcu złożyć zamówienie 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde nie wiedziałam, że taki wariant istnieje! Wieki nie miałam kallosów, a kiedyś używałam non stop!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A on już długo istnieje.

      Usuń
    2. Trochę istnieje, ale jest jednym z nowszych :)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś Callos Latte i z keratyną, ale nie przypadły mi do gustu. Może kiedyś kupię jakiś inny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłaś mieć, bo nie ma czegoś takiego jak Callos.

      Usuń
  4. Opakowanie prezentuje się fajnie, ale jestem ciekawa jak zadziała na moją cerę :) zamówiłam i nie mogę doczekać się aż ja wypróbuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiu, a jak oceniasz ją do mycia?

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie Kallos się nie sprawdził, za to polecam taki szampon: sklep.malpex.pl/produkt/bn-szampon-lniany-300ml/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)