21:06:00

Anwen Happy Ends - serum do zabezpieczania końcówek włosów

Witajcie Kochani :)
Kilka miesięcy temu skończył mi się mój ulubiony olejek do końcówek z isany - KLIK RECENZJA, więc rozglądałam się w mojej ulubionej drogerii Kosmyk za czymś nowym. Myślałam o marionie, ale w oko wpadło mi serum do końcówek od Anwen o wdzięcznej nazwie happy Ends ;) Pierwsza moja myśl - no co ty, to takie masełko, na bank cię obciąży i będziesz zła. Ale ciekawość wygrała. Przeczytajcie, co sądzę o tym pięknie pachnącym masełku do końcówek włosów.


Skład:
Skład jest bardzo bogaty - mamy tutaj mnóstwo naturalnych maseł i olejów. Ale od początku - olej babassu - troszkę się go obawiałam, bo - podobnie, jak kokos - ma bardzo dużo nasyconego kwasu laurynowego (50%), który ma zdolność wnikania we włosy, przez co może je spuszyć. Dalej wosk pszczeli,  dwa lżejsze silikony, olej z czarnego bzu (głównie omega 6 oraz omega 3), wiesiołka (głównie omega 6) masło murumuru (około 50% nasyconego kwasu laurynowego, który ma zdolność wnikania we włosy, tak jak kokos czy babassu), masło cupuacu (sporo omega 9 i nasyconego kwasu stearynowego) i masło mango (głównie nasycone kwasy stearynowy i palmitynowy). Kolejne oleje - brokułowy (dużo kwasu erukowego należącego do omega 9), pracaxi (zawiera 20% tajemniczego kwasu behenowego), sacha inchi (najwięcej omega 3 i trochę omega 6) i z baobabu (po 1/3 kwasów nasyconych, omega 9 i omega 6). Lanolina oraz witamina E. Same emolienty, brak humektantów oraz protein - to lubię w produktach do końcówek ;)


Opakowanie, konsystencja i zapach:
Serum ma konsystencję masełka, mieści się w małej, metalowej puszeczce o pojemności 15ml. Jest bardzo wydajne, pachnie cudnie - dla mnie to połączenie czegoś słodkiego z orientalnym, ciężko mi określić ten zapach, ale uwielbiam go ;)


Działanie:
Jak już wspominałam - bardzo bałam się obciążenia, moje hennowane fale są już zdrowe, mają niższą porowatość, a tu takie masełko, które wydaje się bardzo ciężko. Nałożyłam zatem pierwszy raz dosłownie odrobinkę, na końcu paznokcia. Zobaczyłam jednak, że masełko praktycznie zniknęło w końcówkach włosów, nie czuć go, więc jeszcze 2 takie porcje dołożyłam. Nie ma zatem obaw, że nas obciąży, chociaż wiadomo, że ilość trzeba dopasować pod swoje włosy :) Druga rzecz, której się obawiałam, to fakt obecności masła babassu - za czasów wyższej porowatości to jeden z olejów, które bardzo źle mi służyły, obok kokosa. Później jednak, po spadku porowatości - kokosa polubiłam i podejrzewam, że podobnie jest z babassu. Włosy po wgnieceniu masełka od Anwen są bardzo miękkie, jedwabiste, pięknie pachną. Wierzę, że chroni moje końcówki, nie znalazłam po ponad pół roku od cięcia ani jednego rozdwojenia, chociaż mi rzadko coś się rozdwaja ;) Ciężko z nim przesadzić, chociaż jest jedna wada - ta metalowa puszeczka. Dużo wygodniej wydobywa się jednak serum z buteleczki z pompką, chociaż wiem, że ta konsystencja masła raczej by uniemożliwiła takie opakowanie. Marzę jednak o serum od Anwen w konsystencji płynnej i myślę, że się doczekamy. Produkt nie jest zgodny z metodą CG, ma wosk i silikony. 



Ciekawa jestem, jak masełko spisuje się na włosach wysokoporowatych z uwagi na ten olej babassu w składzie - może zdradzicie mi swoje opinie? :) Całuję :*

5 komentarzy:

  1. Hej :) ja moje opakowanie używam od grudnia. Mam włosy wysokoporowate, rozjaśniane a 4 miesiące temu doprawione prostowaniem keratynowym w dimu. Nie chce za często go nakładać z racji tego, że szybko moje włosy wydają się byc ciężkie po nim. Zapach piękny i myślę że dobrze chroni włosy, jednak wolę coś lżejszego, co nie przyspiesza tak ochoty mycia włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o tym produkcie, do zabezpieczania końcówek najczęściej używam olejku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam ciekawa tej recenzji masełka, myślę że spróbuję w przyszłości 😀

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mówiąc prawdę kompletnie się nie zachwycam tym zapachem, nie podoba mi się i już. A masełko jak masełko, w działaniu identyczne jak typowe silikonowe sera czy olejki na końcówki, więc jak dla mnie kolejny produkt jakich wiele, nic innowacyjnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anwen pomagała nam kiedyś swoimi wpisami na blogu, a teraz tworzy własne kosmetyki ;) Niesamowicie kibicuje i cieszę się, że w końcu wziął się za to ktoś z tak ogromną wiedzą ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)