Włosy we wrześniu 2018r.

Witajcie Kochani :)
Wrzesień za nami - pojawiło się u mnie trochę nowości, miałam też większy problem z włosami, zaraz o wszystkim Wam napiszę :) 



Jakich kosmetyków używałam we wrześniu?
Zacznijmy od szamponów - nadal i nieustannie były to szampony ecolab, tym razem jednak nowość - szampon dodający objętości z olejkiem ylang ylang oraz oczywiście stary i poczciwy ecolab regenerujący. Raz czy dwa razy oczyściłam je szamponem z barwy.


W sierpniu przenawilżyłam moje włosy - we wrześniu również udało mi się to zrobić. Wszystko przez niefortunne olejowanie włosów na nawilżającą maseczkę cień z miodem i olejem ze słodkich migdałów. Od kilku myć używałam protein, ograniczyłam mocno nawilżacze i myślałam, że przenawilżenie już mi nie grozi - nic bardziej mylnego. Muszę chyba zrezygnować na razie z olejowania na nawilżający podkład, ewentualnie stosować lekko nawilżające maski po umyciu i równoważyć pielęgnację proteinami. Wyjść z przenawilżenia pomagają mi teraz odżywki proteinowe Anwen - proteinowa orchidea oraz proteinowa magnolia. Pięknie pachną, sama nie wiem, która lepiej ;) Użyłam już orchidei i dzisiaj magnolii, włosy mam mięsiste, bez puchu, ładnie skręcone, takie, jakie powinny być po proteinach. Kończę również proteinową odżywkę jajeczną z barwy, zostało jej już na dosłownie 1-2 razy. 


Jeśli chodzi o nawilżacze - stosowałam olejowanie na nawilżające maski i odżywki - wspomnianą cien z miodem oraz na odżywkę nawilżający bez od Anwen. Widzę jednak, że to zbyt dużo nawilżenia dla mnie, czas się wstrzymać z nawilżaczami. Emolienty nadal są bardzo ważnym składnikiem mojej pielęgnacji - we wrześniu królował emoleintowy irys oraz dokupiona później emolientowa róża. Zużywam też saszetki maseczek Anwen - tej do średniej i niskiej porowatości. No i oczywiście niezawodne maseczki cien w saszetkach - lubię zróżnicowaną pielęgnację, nie potrafię mieć otwartych 2 czy 3 masek/odżywek, no nie potrafię :)


Włosy stylizowałam oczywiście moim ulubionym żelem syoss men power hold. Jako odżywka b/s - rozwodniony kallos color lub kallos multivitamin. Olejowałam na początku na nawilżające maski, ale po przenawilżeniu - już tylko na sucho lub na saszetkę proteinową cien - lubię olejować na proteinowe maski, ale trzymam wszystko tak do pół godzinki. Kończę olej z krokosza, potem czeka na mnie olej konopny - oba bardzo lubię, bogate w kwasy omega 6.

Jak moje fale prezentowały się we wrześniu?
Włosy poniżej dopieszczone zostały proteinami - do maski Anwen do średniej porowatości dodałam 10 kropel keratyny hydrolizowanej - sama jest już proteinowa, ja jednak potrzebowałam proteinowej bomby. Pokręciły się mocno, kolor przekłamany oczywiście, nie wróciłam do brązu, spokojnie :D


A tutaj porównanie - po lewej przenawilżone, po prawej po doproteinowaniu. Zdjęcie dzieli tylko kilka dni.




Jak tam Wasze zbiory, macie coś nowego? :) Całuję :*

6 komentarzy:

  1. Obawiam się, że to ten Bez od Anwen tak przenawilża – u mnie to się stało jeszcze szybciej niż u Ciebie. Cóż, jest to znak, że odżywka działa – aż za dobrze ;) Trzeba po prostu rzadziej po nią sięgać. A maski od Garnier Hair Food (np. bananowa) będą testowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie tak się boję nawilżaczy, że póki co nie, muszę chociaż ten bez powoli skończyć, a w zanadrzu mam jeszcze 2 mocno nawilżająće produkty hehe.

      Usuń
  2. A ja dopiero odkryłam, że moje włosy jednak nie są proste :) zaczynam przygodę i proszę o jedną wskazówkę - czy kallos bananowy będzie pomocny przy pielęgnacji czy raczej odrzucić? :) Pozdrawiam i dziękuję za zainspirowanie do zdiagnozowania moich "prostych" wiecznie puszących się włosow, zostanę tu na długo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go lubię, bo wzmaga mi skręt, ale on ma silikony i może go też osłabiać ;)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)