ANWEN, EMOLIENTOWA RÓŻA, ODŻYWKA DO WŁOSÓW O WYSOKIEJ POROWATOŚCI

Witajcie Kochani :)
Nie tak dawno pisałam Wam recenzję odżywki Anwen emolientowy irys - KLIK RECENZJA. Dzisiaj przyszedł czas opisać jej różaną koleżankę. Czy zachwyciła mnie tam samo, jak irys? 



Skład:
Skład bardzo mocno emolientowy - zaraz po wodzie emolient i masło shea. Masło shea ma sporo kwasów tłuszczowych omega 9 oraz kwasów nasyconych, jednak zupełnie innych niż kokos. Dzięki temu ma szansę spisać się dobrze na wysokiej porowatości, w przeciwieństwie do kokosa. Oprócz shea widzimy tutaj także olej z brokułowy, makowy, dyniowy, krokoszowy oraz olej z rzodkiewki. Oprócz tego antystatyki, konserwanty i substancje zapachowe. Brak nawilżaczy - wspaniale- mamy czysto emolientową odżywkę ;)


Konsystencja i zapach:
Odżywka Anwen emolientowa róża pachnie - jak nazwa wskazuje - mocno różano :) Przypomina mi jakiś zapach z dzieciństwa, jakiś różany kosmetyk, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć, jaki. Skojarzenia jednak mam bardzo miłe ;) Konsystencja dość gęsta, kremowa, widać, że Anwen masełka shea i olejów nie żałowała ;)

Działanie:
Odżywka spisuje się dobrze i poprawnie, acz emolientowy irys mocno podwyższył jej poprzeczkę ;) Po róży moje fale są miękkie, ładnie się kręcą, umiarkowanie błyszczą. Nie podkreśla skrętu tak mocno jak irys, szkoda ;) Nie mam jej jednak nic do zarzucenia, nie puszy, nie matowi, nie wysusza, pięknie pachnie. Pewnie gdybym użyła jej przed irysem, byłabym zachwycona, a tutaj spodziewałam się chyba czegoś tak samo cudownego. Cudownie nie jest, ale jest bardzo dobrze ;) Myślę, że ma szansę spisać się na włosach o każdej porowatości, jeśli oczywiście lubią masło shea, tutaj jest go bardzo dużo. Róża nie obciąża moich fal, chyba że nałożę jej bardzo dużo - ale jak wiecie, staram się oszczędnie aplikować wszystko na moje cieniasy. Odżywka jest zgodna z metodą Curly Girl - nie ma silikonów ani innych oblepiaczy.

Zerknijcie jeszcze na moją olejową tabelkę, jak bardzo kokos różni się od shea:

Skusicie się, czy może już ją macie? :) Całuję :*

4 komentarze:

  1. Skopiuję to, co o niej już pisałam:"Ja kupiłam wszystkie wersje, ale oczywiście testuje kolejno i zaczęłam od Róży, bo mam wysokoporowate włosy. I niestety kompletnie nie podzielam zachwytów, nawet przestało mi się chcieć sięgać potem po Irysa, który jest 2 w kolejce. Po składzie też wiele sobie obiecywałam i też doceniałam, że to jedna z niewielu odżywek bez grama nawilżaczy i co? Przede wszystkim zapach - różany owszem, ale tak duszący, "babciny", a ja oczekiwałam zapachu świeżego kwiatu róży. Konsystencja tak jak w Irysie - średniogęsta, ale jak nakładam na włosy to jakby znika i wcale się w nie nie wchłania, spływa jak woda. Pierwszy raz coś takiego mnie spotyka a testowałam przez lata chyba setki odzywek, więc bardzo ciężko ją nałożyć na włosy, w ogóle nie czuć, że jest na włosach, jakbym nic nie nałożyła. Już przy spłukiwaniu NIE czuję, że włosy są miłe w dotyku, gładkie itp, co zdarza mi si w przypadku dobrych odzywek. Nie ma żadnego wygładzenie, mięsistości, gładkości ani podbicia skrętu, a włosów nie da się za nic rozczesać. Kolejne straszne rozczarowanie, tak jak i maski z tej firmy. Już chyba naprawdę nic nie kupię więcej od Anwen bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto."

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja testuję też masę kosmetyków do włosów. U mnie sprawdził się Nawilżający Bez - jest to odżywka z Anwen do włosów o różnej porowatości. Do tego stosuję Olej Mango do włosów średnioporowatych, który w składzie zawiera olej migdałowy, śliwkowy oraz kameliowy. Bardzo fajne produkty i jakość w niskiej cenie. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)