wtorek, 30 września 2014

Fitomed - koncentrat antycellulitowy z liposomami

Hej hej Kochane :)
Mój brzuch w ciąży był gigantyczny, wiele osób pytało, czy będę mieć bliźniaki, chociaż w tym apartamencie siedział sam jeden Kubuś ;) Przez to po ciąży zostało mi trochę zbędnej, mało jędrnej skóry, którą dzień w dzień czymś smaruję. Teraz jest w całkiem dobrej formie. Dzięki współpracy z Fitomedem --> KLIK, miałam okazję przetestować koncentrat antycellulitowy z liposomami --> KLIK,  liczyłam na ujędrnienie i napięcie skóry na brzuchu, udach i pośladkach. Czy koncentrat się sprawdził? Przeczytajcie :)


Fitomed - koncentrat antycellulitowy z liposomami


Moja opinia:
*Koncentrat ma wodnistą konsystencję, "brudny" kolor oraz lekko ziołowy zapach.
*Łatwo łączy się z gotowymi balsamami do ciała, lekko je rozrzedzając.
*Można go dodawać właśnie do drogeryjnych balsamów, bądź zrobić taki kosmetyk samemu, o czym napiszę poniżej :)
*Dodany do kosmetyku - bardzo ładnie ujędrnia i napina skórę, nie klei się, przyjemnie nawilża.
*Nie mam wielkiego problemu z cellulitem, jednak na pewno go nie usuwa, ale poprzez napięcie i wygładzenie skóry sprawia, że jest dużo mniej widoczny.

Hmm, co ta mamusia tam znowu wyprawia ;)

Postanowiłam zrobić własny balsam do ciała,  przepis na 50ml:
*30ml bazy kremowej z e-naturalne bez gliceryny
*15ml koncentratu liposomowego z fitomedu
*5ml oleju witaminowego z Q10 z fitomedu

Dodałam jeszcze kilka kropel olejku eterycznego cytrynowego i zagęściłam całość gumą ksantanową, gdyż wolę treściwsze i gęstsze mazidła ;) Balsam pięknie pachnie, aż zachęca do użycia. Dodatkowo bardzo ładnie napina i ujędrnia skórę, efekt jest naprawdę widoczny już po kilku użyciach.  Bardzo lubię takie własnoróbne balsamy, działają o niebo lepiej, niż drogryjne, gdzie składników aktywnych często jest bardzo mało.


Opis ze strony producenta:
Koncentrat stanowi zawiesinę liposomów z wyciągami z bluszczu, bożego drzewka, kasztanowca, iglicy, alg, guarany oraz z kofeiny i l-karnityny o działaniu łagodzącym objawy cellulit. Podczas specjalnego procesu powstawania liposomów (puste kuleczki otoczone błoną lipidową) z lecytyny sojowej w ich wnętrzu pozostają zamknięte wyciągi ziołowe i substancje aktywne.

Składniki INCI: aqua, herb extracts: hedera helix, artemisia abrotanum, ruscus aculeatus, aesculus hippocastanum, algae, paullinia cupana; glycerin, lecithin, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate, sorbitol, lactic acid, caffeine, carnityne diazolidynyl urea, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol.

Zastosowanie: jako składnik w lotionach, kremach, serum, balsamach do ciała ze zmianami cellulitowymi.

Działanie: polega na wykorzystywaniu właściwości wyselekcjonowanych i synergicznie działających ziół oraz l-karnityny i kofeiny w kierunku wzmocnienia włókien kolagenowych i ścianek naczyń krwionośnych oraz przyspieszenia metabolizmu komórkowego. Usprawnienie mechanizmu ukrwienia, dotlenienia, wzmocnienia prowadzi do samooczyszczania się tkanek ze złogów i zatrzymanej wody. Te "zaległe" substancji ponownie są wprowadzane do organizmu.
Regularne stosowanie (2-3 razy dziennie) preparatów z koncentratem liposomym pozwala wygładzić skórę "ze skórki pomarańczowej" i ją ujędrnić. Można lekko masować.

Dawkowanie: dopuszcza się stosowanie w kremach - 30%, w serum – 50%.




Lubicie takie własnoróbne kosmetyki? Ja tak się wkręciłam, że nie wobrażam sobie bez nich już życia :) Całuję :*

poniedziałek, 29 września 2014

Niedziela dla włosów - wreszcie się zahennowałam :)

Hej hej Kochane :)
Od jakiegoś czasu marzyła mi się zmiana koloru w kierunku czegoś mahoniowo-rudawego. Zdecydowałam się pohennować włosy - wybrałam hennę z amlą, oczywiście khadi :) Jaki efekt uzyskałam na moim naturalnym, mysim blondzie? :)

Włosy umyłam dwukrotnie szamponem farmony z żeń szeniem, następnie na wilgotne włosy nałożyłam odstaną przez noc hennę z amlą [a raczej nakładał mój W ;)]. Owinęłam głowę czepkiem foliowym i ręcznikiem, trzymałam tak 2 godziny, potem wzięłam się za zmywanie. Płukałam włosy wodą, dopóki nie leciała już bez koloru. Nie nakładałam już na nie potem żadnej odżywki, żeby kolor mógł się ładnie rozwinąć. Wysuszyłam suszarką. Włosy pachną nadal siankiem, fajny ten zapach :)

Jak przygotowałam hennę?
Wsypałam jakieś 75g proszku do szklanej miseczki, dodałam 3 łyżki soku z cytryny i dolewałam powoli wody (nie wrzątku, ale mocno gorącej), dokładnie mieszałam trzonkiem od drewnianej łyżki. Miałam trochę grudek, więc zmiksowałam mikserem z plastikowymi łopatkami ;) Zostawiłam mieszankę na jakieś 15 godzin, pod przykryciem.

Zdjęcie w słoneczku, bez lampy: 

Zdjęcia w pomieszczeniu, bez lampy i z lampą:


Jak widać, pohennowy przesusz trwa (choć nie jest tak źle jak myślałam), włosy zaolejuję i umyję dopiero jutro, więc muszę się przemęczyć :) Szkoda, że nie dodałam do mieszanki żadnej maseczki nawilżającej - na pewno to zrobię następnym razem. Kolorek wyszedł bardzo ciekawy i bardzo się sobie w nim podobam :) Do słońca jest bardziej rudawy z refleksami, w cieniu taki mahoniowy  ;) Skóra głowy bardzo zadowolona, wręcz ukojona po krzywdzie, jaką jej zrobiłam balsamem koloryzującym z venity.


Jak tam Wasze niedzielne poczynania?  Hennowałyście już włosy? :) Całuję :*

sobota, 27 września 2014

Fitomed - krem pod oczy przeciwzmarszczkowy :)

Hej hej Kochane :)
Lubię różne produkty do pielęgnacji ciała i twarzy, ale za kremami pod oczy szczerze nie przepadałam. Większość albo nie dawała praktycznie żadnych efektów, albo wręcz podrażniała moje oczy - o co w moim przypadku nietrudno ;) Jednak skład fitomedowego kremiku pod oczy (KLIK) tak mi się spodobał, że nie omieszkałam o niego poprosić przy okazji następnej paczuszki :) Przeczytajcie, za co go tak naprawdę polubiłam.


Krem pod oczy nr 10 z Fitomedu

Skład:
aqua, camellia sinensis (white tea) leaf extract, argania spinosa oil, persea gratissima (avocado) oil, theobroma cacao seed butter, butyrospermum parkii (shea) butter, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, glycerin, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine. 

Krem ma bardzo ładny skład, znajdziemy w nim m.in. świeży napar z białej herbaty, olej arganowy, olej awokado, masło shea, masło kakaowe, dalej już składniki kremobazy.

Opakowanie:
Malutki słoiczek, zabezpieczony nakładką, którą ściągnęłam swoją drogą, denerwowała mnie przy codziennym używaniu :)

Konsystencja i zapach:
Ma dość lekką konsystencję, delikatnie tłustawą, ale całkiem szybko i przyjemnie się wchłania. Takie delikatne masełko. Zapach - wyczuwam charakterystyczy olej arganowy - nie napiękniejszy, ale na szczęście szybko znika. Czuć też zapach herbaty :)

Działanie:
Krem całkiem przyjemnie nawilża i odżywia skórę pod oczami. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak napiętą i zmęczoną miałam tam skórę. Teraz jest elastyczna, nawilżona i gładka, a samo spojrzenie jakby bardziej świeże. Szkoda, że nie rozjaśnił moich lekkich cieni pod oczami, szczerze - liczyłam na to ;) Nie uczulił mnie, nie spowodował łzawienia oczu, co zdarzało mi się dość często w przypadku kremów pod oczy. Jeśli szukacie zatem lekkiego, przyjemnie nawilżającego kremu pod oczy - fitomed będzie jak znalazł ;) Jednak na rozjaśnienie cieni nie ma co liczyć ;) 



Opis ze strony producenta:
Główne składniki: świeży napar z herbaty białej, olej arganowy, olej z awokado, masło kakaowe, masło shea, woda aloesowa. 

Substancje obecne w składnikach: NNKT (N-3, N-6), fitosterole, lipidy, witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, białka, aminokwasy, witaminy C i z grupy B, sole mineralne, kofeina, związki terpenowe. 

Nie zawiera: barwników, parabenów, substancji zapachowych. 

Działanie: nawilża, wygładza, naturalna ochrona przed promieniami UV. 

Przeznaczenie: okolice oczu. 

Sposób użycia: krem nakładać cienką warstwą, delikatnie wklepując w naskórek. 

Pojemność: 20 ml. 

Odpowiednio dobrane składniki tłuszczowe działają przeciwzmarszczkowo, odżywczo i regenerująco na delikatny naskórek w okolicach oczu. Absolutną nowością jest zastosowanie naparu z herbaty białej, parzonego według oryginalnego chińskiego przepisu. Powszechnie wiadomo, iż na zmęczone oczy najlepiej pomagają okłady z ciepłego naparu herbacianego. Biała herbata jest najcenniejszym gatunkiem wśród różnych rodzajów herbat. Właściwie jest to zielona herbata, która nie ma jeszcze dojrzałych liści, lecz tylko młode pączki. Dla wielu ludzi ten gatunek herbaty wydaje się mało atrakcyjny, gdyż ma zbyt jasny kolor, natomiast pod względem zawartości witamin, soli mineralnych i antyoksydantów herbata biała jest numerem jeden wśród wszystkich herbat. Do każdej partii kremu przygotowujemy świeży napar i nigdy go nie przechowujemy. 

Przepis parzenia białej herbaty:
  • Po zagotowaniu woda musi postać ok. 3-5 minut.
  • Zalewamy herbatę i po 1 minucie napar z pierwszego parzenia zlewamy.
  • Potem zalewamy już nasiąknięte młode pączki i parzymy 3-4 minuty. (jeżeli okres parzenia będzie dłuższy, to zmniejszą się właściwości tonizujące).
  • Na końcu napar nieco schładzamy, ale jeszcze ciepły włączamy do procesu produkcji kremu.





Lubicie fitomedowe kremiki? :) Całuję :*

czwartek, 25 września 2014

Stylizacja fal i loków - jak stylizować fale i loki krok po kroku - relacja zdjęciowa :)

Hej hej Kochane :)
Kilka dni temu moja czytelniczka (shadowKKKa :*) prosiła mnie o fotorelację ze stylizacji moich włosów. No to postanowiłam działać, mimo braku fotografa. Zdjęcia robiłam sobie sama, więc niektóre są koślawe, dodatkowo pomagał mi synek, musicie mi zatem wybaczyć, starałam się, jak mogę ;) Nie zwracajcie uwagi na wiszące pranie w łazience i mój brak makijażu ;) Stylizacja fal i loków , ale ma pewno dacie sobie radę, zaczynajmy ;)


Myję włosy zawsze nad wanną. Najpierw myjemy sobie oczywiście włosy, nakładamy maseczkę czy odżywkę, chodzimy z nią ile tam chcemy i spłukujemy :) Na takie cieknące wodą włosy nakładam porcję odżywki b/s w ilości 2 niewielkich porcji - w moim przypadku są to najczęściej lekko rozwodnione emolientowe kallosy (multivitamin, blueberry, omega). Odgniatam nad wanną  nadmiar wody rękoma, można odgnieść delikatnie podkoszulkiem bawełnianym - ja nie odgniatam podkoszulkiem, w moim przypadku im bardziej mokre włosy, tym lepiej, o czym za chwilkę ;)


Teraz będzie mokro, więc na ramiona możemy sobie narzucić ręczniczek, ja tego oczywiście nie zrobiłam, zatem mam mokrą bluzkę, jak to ja :) Prostujemy się i rozczesujemy włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami. Zauważcie, że włosy są jeszcze dość mokre. Jeśli mamy bardzo splątane włosy, najpierw przeczeszmy je palcami, a potem delikatnie grzebieniem, zaczynając od końcówek i posuwając się do góry. Jak mamy już rozczesane włosy i zrobiony przedziałek, lecimy dalej :D

Stoimy, przechylamy głowę na bok, bierzemy porcję żelu i zaczynamy ugniatać włosy z jednej strony. Zauważcie, że włosy są jeszcze bardzo mokre. Ilość żelu trzeba dopasować pod siebie - ja daję kilka groszków mocnego żelu - mój ukochany to żel syoss men w czarno-pomarańczowym opakowaniu. Podkładam dłonie od spodu, razem z włosami wędrują do góry, aż do skóry głowy i przytrzymuję je, ugniatam delikatnie dłońmi. Trzymam kilka sekund i puszczam. Ugniatam jedną stronę około minuty.
To samo z drugiej strony, znowu kolejną minutę, można dłużej, można krócej, w zależności od skrętu i naszych możliwości (także czasowych) :) Nie odgniatam potem włosów w żaden materiał (podkoszulek, pieluchę tetrową), całą robotę robią nasze dłonie ;) Jeśli odgniotę w coś włosy (nawet jeśli jest to bawełniany podkoszulek), lubią się lekko spuszyć, zatem zaczynam suszenie takich dość mokrych. Wy możecie spróbować trochę je w coś gładkiego odgnieść, ale zaobserwujecie, czy nie pojawi się potem puch ;)

Przystępujemy do suszenia: pochylam głowę w dół, dzielę włosy na cztery sekcje (po 2 z każdej strony głowy). Gęstsze czy dłuższe włosy trzeba będzie podzielić na większą liczbę sekcji. Biorę jedną taką sekcję, wkładam pasmo w miseczkę dyfuzora, włączam suszarkę na ciepły i najwolniejszy nawiew i suszę tak około minuty. Potem następna sekcja, minuta suszenia, następna i następna ;) Dzięki początkowego suszeniu głową w dół - włosy mają potem większą objętość. Można oczywiście od razu suszyć wyprostowanym. Rany, jaka mokra ta bluzka ;):)

Prostuję się i teraz będę suszyć wyprostowana. Najpierw przód lewej strony, suszę około 1-2 minut, następnie tył, znowu 1-2 minutki:

Przechylamy lekko głowę na drugą stronę i suszymy włosy z prawej strony, 1-2 minuty przednią część i 1-2 minuty tylną:

I prawie gotowe:


Włosy są jeszcze leciutko wilgotne, więc za jakieś 20 minut, aż są całkiem suche, pochylam głowę w dół i odgniatam resztki żelu takim ruchem, jak przy wgniataniu żelu. Choć teraz nie mam praktycznie żadnych sucharków do odgniecenia ;) Ewentualne sucharki zależą od ilości nałożonego żelu - u mnie to były tylko 2 orzechy laskowe i od tego, czy odciśniemy włosy mocniej z wody przed nałożeniem żelu, czy nałożymy go na prawie ociekające wodą. Przy nałożeniu na ociekające - sucharków może być mniej albo może ich nie być w ogóle ;)


Po całym zabiegu włosy wyglądają tak - zdjęcie z lampą:

I zdjęcie bez lampy:


Pewnie się dziwicie, czemu nie suszę cały czas włosów głową w dół - nie dam rady, po rocznych kolkach mojego Kubusia (nieraz pół dnia był noszony i uspokajany) tak bolą mnie plecy, że kilkanaście minut w tej pozycji chyba by mnie zabiło ;)


Mam nadzieję, że fotoleracja się przyda i rozjaśni początkującym falowano i kręconowłosym nieco sytuację suszenia i stylizacji :) Całuję :*

środa, 24 września 2014

Mrs. Potter's z arniką - czarna owca wśród pottersów

Hej hej Kochane :)
Stałe czytelniczki zapewne doskonale wiedzą, iż uwielbiam balsamy mrs. potters do mycia włosów :) Pisałam o nich już TUTAJ. Jednak jakiś czas temu trafiłam na czarną owcę wśród pottersów - jest to wersja z arniką. Jesteście ciekawe, co złego mi zrobiła? 


Balsamem oczywiście zaczęłam myć włosy, jak mam to w zwyczaju. Do tej pory z powodzeniem używałam w tym celu pottersa z aloesem i jedwabiem, lotosem i kolagenem, ginko biloba i keratyną oraz z melisą. Przyszła zatem pora na arnikę, szybki rzut oka na skład (za szybki) i myjemy.
 Dałam moją ulubioną odżywkę (planeta organica afrykańska z olejem arganowym) i wysuszyłam włosy na prosto, a moim oczom ukazała się cała masa odstających włosków na całej długości włosów, także przy nasadzie. Dodatkowo całe były lekko sztywne i suchawe.
 Naolejowałam włosy, umyłam arnikowym pottersem raz jeszcze i to samo - zaczęłam podejrzewać właśnie jego i nie myliłam się, przy trzecim myciu, pottersem z lotosem i kolagenem - problemu już nie było.


Spójrzcie na skład balsamu z arniką, widzimy tam alkohol, podkreślony na czerwono. W każdym innym pottersie jest alkohol izopropylowy, ale za zapachem, przy końcu i ten krzywdy mi nie robi, bardzo inne pottersy lubię. Widać ten denat, sporo wyżej w składzie zrobił całą czarną robotę.
Podejrzewałam o wysuszenie jeszcze witaminki (tak, czasem mogą przesuszać), jednak są one również w balsamie z melisą, a tego bardzo lubię ;)

 Tutaj widzimy skład pottersa z melisą, są witaminki i alkohol po zapachu:

A tutaj już skład pottersa z aloesem i jedwabiem, jest jeden alkohol, po zapachu:

Pan potters z lotosem i kolagenem, alkohol po zapachu:
----------------------------------------------------------------------------
Tak Was ostrzegam przed tym pottersem, choć na Waszych włosach może spisać się całkiem dobrze, to jest kilka innych, sprawdzonych :)
Całuję :*

wtorek, 23 września 2014

Maseczka biovax gold - jak złotko dogadało się z moimi falami? :)

Hej hej Kochane :)
Kiedy tylko ją zobaczyłam na wizażu, wiedziałam, że będzie moja :) Zamówiłam ją na allegro przy okazji innych zakupów i już po kilku dniach wylądowała na moich falach. Używałam jej regularnie, gdzieś co drugie mycie i mam już wyrobione zdanie na jej temat, przeczytajcie :)




Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Colloidal Gold, Betain, Acetylated Lanolin, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Calcium Aluminium Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I 77891, C.I. 77491, C.I 19140, C.I. 15985, Geraniol.
 
Uwielbiam składy biovaxów, są bardzo odżywcze i bogate :) Tutaj widzimy kolejno emolient, humektant (glicerynę), kolejny emolient, emulgator, oblepiaczo-kondycjoner (quaternium), antystatyk, olej arganowy, złoto koloidalne, betainę, lanolinę, ekstrakt z henny, zapach, potem konserwanty i barwniki. Bardzo wysoko glicerynka - jedni będą się cieszyć, inni mniej ;)

Konsystencja i zapach:
Maseczka ma cudowny, orientalny, ciepły zapach, leciuteńko kadzidlany. Przepiękny, bardzo, bardzo mi się podoba. Mogłabym mieć takie perfumy, czuć go jeszcze dzień po myciu włosów, zwłaszcza po rozwinięciu ich z koczka czy pętelki. Konsystencja jest naprawdę gęsta, żółta, widać w niej mieniące się, złote drobinki, pięknie to wygląda. Bardzo wydajna, nie trzeba wiele produktu, żeby otulić włosy.

Działanie:
Jestem zmuszona zmienić recenzję - przez kilka pierwszych użyć byłam ze złotka dość zadowolona, potem niestety włosiska się zbuntowały i ani myślały, żeby przestać. Do tej pory, co jakiś czas próbuję dać jej szansę - ale nadal jest to samo. A co? Matowe, spuszone, niedociążone włosy, w dotyku suche i nieprzyjemne. Nie wiem, czy to ta gliceryna w nadmiarze zaczęła mi nie odpowiadać, czy inne składniki. W każdym razie - maseczka potem ani razu nie zadziałała tak fajnie, jak początku. Niezależnie od pogody. No i dalej bardzo obciąża - to jedno się nie zmieniło ;)

Stara recenzja:
Maseczka sprawia, że moje fale są bardzo, bardzo mięcutkie, odczuwalnie nawilżone i błyszczą. W końcu ma złoto - naprawdę zauważalnie błyszczą, powiedziało mi to już kilka osób, w tym mężczyzn, więc coś w tym musi być, no same powiedzcie ;) Mam jednak małe zastrzeżenie do dociążenia - glicerynka jednak daje się we znaki i włosięta bez dodatku oleju troszkę fruwają, choć po kilku godzinach widać to mniej, ale jednak. Ważna sprawa - przez zawartość quaternium obciąża, na 2 dzień po umyciu włosy są już dość mocno obciążone i nadają się tylko do mycia.

Zamieszczam zdjęcia po użyciu złotka, zdjęcie po prawej bez lampy obnaża całą prawdę ;)

Skusiłyście się już na to złotko? :) Macie swoje ukochane biovaxy? Całuję :*

niedziela, 21 września 2014

Niedziela dla włosów - balsam venity - zmiana koloru na miedziany ;)

Hej hej Kochane :)
Od jakiegoś czasu chodziła za mną zmiana koloru włosów - myślę poważnie nad naturalną henną, choć nie wiem, czy w takiej rudości  będę dobrze się czuć. Na początek postanowiłam spróbować czegoś dużo mniej naturalnego, ale nie tak inwazyjnego jak farba chemiczna - postawiłam na balsam koloryzujący z venity, odcień miedziany. Zobaczcie, jaki osiągnęłam efekt na moich naturalnie mysich włosach ;)


Mycie: Szampon barwa piwna x2
Koloryzacja: balsam koloryzujący venita odcień miedziany
Maska: OMIA arganowa
Odżywka bs: joanna lniana sporo na ociekające
Stylizacja: żel isana ze starym składem troszeczkę

Włosy umyłam dwukrotnie szamponem piwnym z barwy, osuszyłam delikatnie bawełnianym podkoszulkiem. Następnie nałożyłam balsam koloryzujący z venity [a raczej zrobił to mój W;)], owinęłam włosy folią i zawinęłam ręcznikiem, trzymałam tak 40 minut. Zmyłam wszystko dokładnie kilka minut wodą, aż woda była niemalże bez koloru. Teraz maska arganowa OMIA, na 20 minut, zmyłam. Nałożyłam na ociekające wodą włosy sporo joanny z lnem i rumiankiem, wyprostowałam się, rozczesałam palcami włosy i pougniatałam je dosłownie minutkę z kapką żelu męskiego z isany ze starym składem. Wysuszyłam suszarką z dyfuzorem :)


Zdjęcie dość dobrze oddaje kolor, w naturalnym świetle, przy oknie (choć nie są aż tak czerwone, bardziej miedziane, ciężko mi to uchwycić na zdjęciu):

Zdjęcie bez lampy, w naturalnym świetle:

Zdjęcie bez lampy, bez słoneczka:

Kolorek bardzo mi się podoba, wyszedł intensywny, choć wiem, że już po 1 myciu straci na intensywności, czytałam, że dziewczyny się na to skarżą ;) Zobaczymy, jak będzie u mnie.  Skóra głowy jednak trochę swędzi, balsam venity ma w sobie alkohol. Skręt wyszedł całkiem ładny, mimo że nie było w pielęgnacji proteinek. Bardzo udana niedziela dla włosów :)


Jak tam Wasze niedzielne poczynania, co tam dobrego włosy dostały? :) Całuję :*

sobota, 20 września 2014

Jedwab hydrolizowany w pielęgnacji włosów

Hej hej Kochane :)
Moje fale bardzo, bardzo lubią proteiny, zwłaszcza te wnikające, hydrolizowane. Jednak czy wszystkie? Już kilka lat temu, do mojej półproduktowej kolekcji dołączył jedwab hydrolizowany, ale wtedy nie zdał egzaminu. Kilka miesięcy temu postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę, co z tego wynikło? Przeczytajcie ;)





W jaki sposób go używam?
Jedwab hydrolizowany oczywiście ląduje w mojej emolientowej masce do włosów, w ilości kilku kropel. Mam co do niego mieszane uczucia - niby włosy są po nim bardziej błyszczące i elastyczne, jednak często stają się takie rozmiękłe, za miękkie i lekko puchate, choć nie ma to nic wspólnego z przeproteinowaniem. Taki dziwny efekt, dzieciaczkowe, kaczuszkowate włoski, wiecie, co mam na myśli, prawda ;) Lubię mięsiste, dociążone fale, więc taki efekt zupełnie mi nie odpowiada. Kiedyś było dużo gorzej, teraz czasem toleruję taki jedwab obecny już w maskach i odżywkach do włosów, ale dodatkowy, dokapywany to już za dużo dobroci.



Właściwości jedwabiu hydrolizowanego:
Hydrolizat jedwabiu pozyskiwany metodą kontrolowanej hydrolizy enzymatycznej.
Proteiny jedwabiu są doskonałym materiałem budulcowym, a dzięki swej niskiej masie cząsteczkowej oraz charakterowi podobnemu do soli, są zdolne przenikać do zewnętrznych warstw naskórka, scalając je i poprawiając poziom nawilżenia. Głównymi aminokwasami jedwabiu są alanina (33%) i glicyna (37,8%) - obydwa w znaczących ilościach obecne w białkach budulcowych naszej skóry, mające dobre właściwości nawilżające i regeneracyjne. Trzecim znaczącym aminokwasem jedwabiu jest seryna, posiadająca zdolność wiązania wody i tworzenia ochronnego i nieokluzyjnego filmu na powierzchni skóry.
Jedwab poprawia metabolizm komórek skóry, przeciwdziała przebarwieniom, nadaje skórze gładkość.
Uzupełniając naturalną strukturę włosów nadaje im gęstości, puszystości, miękkości i połysku.

Opis pochodzi ze strony mazidła.




Ze znanych masek do włosów, zawierających hydrolizowany jedwab, możemy wymienić:


*Maska ziaja wygładzająca

Skład: Aqua, Cetearyl Alocohol*, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Myristate*, Heliantus Annuus Seed Oil*, Panthenol, Polyquaternium-10, Hydrolized Silk, Sodium Benzoate*, Parfum, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Buthylphenyl Methylpropional, Limonene, Eugenol, Citric Acid*







*Maska stapiz ze słonecznikiem i jedwabiem (doszły mnie słuchy, że zmieniono skład i dodano alkohol, ja mam jeszcze starą, bezalkoholową wersję) 
 Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimmonium Chloride, Isopropyl Myristate, Halianthus Annuus, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Hydrolyzed Silk, Butylene Glycol, Malic Acid, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Actinidia Chinensis Fruit Juice, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Juice, Citrus Paradisi Fruit Juice, Pyrus Malus Fruit Juice, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylaraben


*Romantic maska do włosów z jedwabiem
Skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Mirystate, Dimethicone Copolyol, Panthenol, Hydrolized Silk, Parfum, Izopropyl Alkohol, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde













Macie swoje ulubione, jedwabne kosmetyki? ;) Całuję :*

czwartek, 18 września 2014

Co ma wpływ na skręt moich fal?

Hej hej Kochane :)
Widzę coraz więcej falowanych i zakręconych osób, które zaczynają akceptować swoją "nie prostą" włosową naturę i bardzo, bardzo mnie to cieszy ;) Sama kiedyś na siłę prostowałam moje wywijasy, teraz jednak akceptuję je w pełni takie, jakimi są. W wielu e-mailach pytacie mnie, co zrobić, żeby fale czy loczki miały większy skręt. W dzisiejszym poście chciałabym odpowiedzieć właśnie na to pytanie:




*Hormony
Czemu akurat hormony wymieniłam jako pierwsze? :) Ponieważ u mnie to właśnie one odegrały już dwukrotnie największą rolę w falowaniu moich włosów. Już jako dziecko miałam bardzo delikatnie falowane włosy, bardziej to były delikatne wywijasy na końcówkach. Jednak w okresie dojrzewania zaczęły całkiem porządnie się falować, a tym samym puszyć, nieodpowiednio pielęgnowane, na siłę rozczesywane i prostowane. W czasie ciąży, a zwłaszcza w 3 trymestrze, włosy oszalały. Po każdym myciu miały wspaniałe włosowe dni, falowały i kręciły się jak szalone, bez moich większych ingerencji.  Po porodzie - czar prysł  i podejrzewam, że takich włosów, jak w ciąży nie będę mieć już nigdy, chyba że w drugiej ciąży ;) Widzę zatem, że hormony mają nieraz wielki wpływ na skręt naszych włosów, także teraz nic, tylko zachodzić w ciążę (taki żart, ale sporo osób mi tak nadal mówi) ;)


*Stylizacja 
Jak wiecie, mogę z moich fal wyczarować zarówno delikatną, w miarę gładką i błyszczącą, lekką taflę, jak i porządne fale, a nieraz i falo-loczki. Wszystko zależy od stylizacji. Jeśli zależy mi na gładkich, delikatnych falach, rozczesuję włosy z odżywką b/s, nakładam kapkę silikonowego serum i suszę wyprostowana, ciepłym, a potem chłodnym nawiewem, przeczesując je palcami. Potem zawijam je w jakiś koczek/pętelkę/papilot. Wtedy osiągam taki efekt:

Innym razem ugniatam fale z wybranym drogeryjnym żelem (ulubiony to stary męski żel z isany oraz joanna mrożąca) i otrzymuję całkiem przyjemny jak na tę długość włosów skręt:


*Suszarka z dyfuzorem
O tak, bez suszarki z dyfuzorem moje fale byłyby dużo słabsze, sprawdzone od kilku lat ;) Kiedy suszę włosy naturalnie, po ugniataniu żelem, owszem falują się, jednak po dyfuzorze dostają kopa, zarówno jeśli chodzi o objętość, jak i skręt, nie ma bata, dyfuzor musi być i koniec kropka ;)


*Proteiny
Proteiny bardzo pomagają mi podkreślić i zwiększyć skręt, a keratyna hydrolizowana to królowa moich fal (mleczka roślinne i kolagen z elastyną są zaraz za nią) ;) Oczywiście uważam na ewentualne przeproteinowanie, protein używam w towarzystwie humektantów i emolientów, często nawet co mycie. Warto poszukać ulubionych protein, zwłaszcza jeśli mamy właśnie falowane bądź kręcone włosy.


*Oleje
Są oleje, które bardzo wyraźnie podkreślają skręt moich włosów (np. olej z krokosza, orzecha włoskiego, kiełków pszenicy, pestek malin), są również takie, które go wręcz osłabiają (np. orzech laskowy, słodkie migdały, awokado czy pestki śliwki). Warto zwrócić na to uwagę, może są takie oleje w Waszych zbiorach, po których włosy falują się bądź kręcą bardziej czy mniej ;)


*Pielęgnacja CG
Na pewno wiele z Was słyszało o pielęgnacji curly girl, która zakłada między innymi rezygnację z silikonów, quaternium, parafiny i innych nadbudowujących się substancji; mycia odżywką; nierozczesywania włosów na sucho i kilka innych. Prawdę powiedziawszy, kiedy stosowałam się do tych zaleceń, miałam dużo lepszy skręt, niż teraz. Mimo, że lubię teraz silikony w odżywkach i maskach, to jednak osłabiają one moją naturalną falę.

Na koniec napiszę to, co powtarzam każdej falowano i kręconowłosej - nasze włosy to skarb i warto podkreślić ich piękno, a nie walczyć na siłę z ich naturą ;)


Czy natura obdarzyła Was naturalnie falowanymi bądź kręconymi włosami? Macie swoje sposoby na zwiększenie skrętu? :) Całuję :*
 

wtorek, 16 września 2014

Olej z ostropestu - czy mało znany olej zadowolił moje fale? :)

Hej hej Kochane :)
Jak wiecie, olejowanie włosów i wypatrywanie olejowych nowości to moje małe hobby. Kiedy tylko zauważyłam w jednym z moich ulubionych sklepów z półproduktami olej z ostropestu, postanowiłam kupić buteleczkę do przetestowania. Czy ostropest zdał egzamin na moich wybrednych falach i zagości u mnie na dłużej? Przeczytajcie :)


*Olej ostropestowy kupiłam w sklepie e-naturalne. Nierafinowany, naturalny. Ma bardzo delikatny, niedenerwujący zapach i dość lekką konsystencję. To naprawdę dobry wybór dla osób, które nie przepadają za intensywnymi zapachami olejów ;)

*Rozkład kwasów tłuszczowych prezentuje się tak: około 20% kwasów tłuszczowych nasyconych, 21% kwasów omega 9 oraz 58% kwasów omega 6.

*Jak olej spisał się w pielęgnacji moich włosów? Z początku wydawało mi się, że będzie dobrze, jednak okazał się całkiem podobny do oleju sojowego, o którym pisałam ostatnio tutaj. Czyli bez szału - jedynie troszkę miększe włosy, ale brak blasku i poprawy skrętu, nawilżenia i dociążenia. Jednym zdaniem - bez fajerwerków ;) Chyba jednak wolę  oleje z większą przewagą kwasów omega 6.  Olejowałam na sucho na godzinkę/kilka godzin oraz na odżywkę.

*Wykończyłam go do zabezpieczania końcówek i do twarzy, do końcówek był ok, nie szkodził, ale pupy nie urywał kolokwialnie mówiąc ;)

*Zmywa się dość łatwo, spokojnie 2 razy odżywką, czasem nawet 1 raz, szamponem bez żadnego problemu. To dość lekki olej, choć nie aż tak, jak np. olej konopny ;)

*Do twarzy jest bardzo przyjemny, lekko zmniejszał zaczerwienienia, rozjaśniał i przyjemnie nawilżał z dodatkiem żelu hialuronowego. Na pewno tutaj zagości na dłużej ;)

*Cena - za 100ml oleju w sklepie e-naturalne zapłacimy 25zł, nie tragedia, a wystarczy na dobre przetestowanie :)


 Skusiłyście się na ten mało znany olej? Jak reagujecie na kwasy omega 6? :) Całuję :*

poniedziałek, 15 września 2014

Niedziela dla włosów z biovaxem keratynowym i mocnym oczyszczniem

Hej hej :)
Czas na opis moich niedzielnych włosowych działań :)  Włosy potrzebowały już oczyszczenia, czułam to po smętniejszych końcówkach, ostatnio używam sporo rzeczy z quaternium i silikonami, które chyba się nadbudowały. Oczyściłam zatem fale szamponem piwnym z barwy dwukrotnie, następnie nałożyłam maskę biovaxa z keratyną i jedwabiem (zależało mi na mocniejszym skręcie tego dnia). Po jakiś 20 minutach zmyłam ją dokładnie, na ociekające wodą włosy nałożyłam kapkę odżywki lnianej z joanny. Odcisnęłam nadmiar wody rękami, wyprostowałam się, rozczesałam włosy palcami, zmoczyłam je jeszcze troszkę i zaczęłam ugniatanie z 2 groszkami męskiego żelu isany ze starym składem. Potem suszenie suszarką z dyfuzorem :)

Mycie: szampon barwa piwna x2
Odżywianie: maska biovax z keratyną i jedwabiem
Odżywka bs: joanna lniana
Stylizacja: żel męski isana


Zdjęcie z lampą oraz bez niej:

Włosięta całkiem przyjemnie się skręciły i delikatnie błyszczały, fale trzymały się od rana do wieczora, biovax proteinowy zawsze daje im takiego porządnego kopa :) W dotyku były troszeczkę bardziej suche, ale co tu się dziwić, dwa razy umyłam je naprawdę mocnym szamponem. Oczyszczenie było potrzebne i dzięki niemu włosy również odżyły, muszę o tym pamiętać, mimo mojej miłości do mycia odżywką ;)

Jak tam Wasze niedzielne włosy? :) Całuję :*

sobota, 13 września 2014

Gliceryna w pielęgnacji włosów

Hej hej Kochane :)
Opisałam już kilka półproduktów do włosów, a zapomniałam o łatwo dostępnej i taniutkiej glicerynie, którą można dostać w każdej aptece. Jak popularny humektant spisuje się w pielęgnacji moich włosów? Zapraszam do lektury :)




W jaki sposób używam gliceryny?
*Pielęgnacja włosów - oczywiście najprościej jest dodać kilka kropel gliceryny do maseczki bądź odżywki do włosów. Warto zwrócić uwagę, żeby był to produkt emolientowy, który sam w sobie nie ma w sobie zbyt dużo humektantów (jak np. gliceryna, glikol propylenowy, miód, aloes), ponieważ wtedy możemy przesadzić, przenawilżyć się bądź zagwarantować sobie na głowie piękny puch :) A jak moje włosy zachowują się po takiej wzbogaconej gliceryną maseczce? Jeśli jest to emolientowy produkt, czasem są lekko nawilżone, ale niestety łapią większy lub mniejszy puch.  Wolę jednak stanowczo inne półproduktowe nawilżacze do włosów, gliceryna niestety dość często mnie puszy, zarówno ta dokapywana, jak i ta obecna już w produkcie. Toleruję jednak olejowanie na odżywkę z gliceryną, chociaż też nie zawsze;)

*Pielęgnacja twarzy - oj, nie lubimy się z gliceryną, od kilku miesięcy wszystko, co ją zawiera, mniej lub mocniej mnie podrażnia. Z tego powodu musiałam zrezygnować z większości drogeryjnych produktów, bo mnóstwo z nich ową glicerynę ma. Ale nie mam z tym problemu, kremy czy toniki robię sobie sama :)


Właściwości gliceryny:
Wygląd
Bezbarwna, przezroczysta, higroskopijna ciecz o konsystencji syropu.
Naturalna gliceryna jest uzyskiwana przez zmydlanie tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Gliceryna przemysłowa uzyskiwana jest z propylenu (gazowy węglowodan uzyskiwany z benzyny). Działanie nawilżające gliceryny związane jest z bardzo silnymi właściwościami higroskopijnymi.Gliceryna w naturalny sposób osłania skórę, przenikając do przestrzeni międzykomórkowych, gdzie wiąże ilość wody niezbędną do zachowania prawidłowego nawilżenia skóry. Ma doskonałe właściwości łagodzące, skutecznie nawilża przesuszoną skórę ze skłonnościami do pierzchnięcia nadmiernie wysuszoną. Wygładza, poprawia elastyczność, reguluje procesy prawidłowej odnowy naskórka. Działanie gliceryny jest długotrwałe. Penetruje do głębszych partii warstwy rogowej naskórka i pozostaje tam, regulując wilgotność przez około dobę.Obecność gliceryny wspomaga funkcjonowanie lipidów skórnych.  W kosmetykach gliceryna wykorzystywana jest ponieważ zapobiega wysychaniu kosmetyku oraz nadaje gładkość emulsji. Obok dobrego smarowania i rozprowadzania na skórze, zapobiega także wałkowaniu się kosmetyku po jego aplikacji. 
Gliceryna łagodzi działanie wysuszające alkoholu etylowego.Wyroby zawierające zbyt dużo gliceryny dają uczucie lepkości. Związek ten jest także składnikiem mydeł.
Opis pochodzi ze strony Zrób sobie krem.


Tutaj mój puszek po sporej dawce gliceryny, zdjęcie sprzed kilku lat ;)


Lubicie się z gliceryną we włosowych produktach? :) Całuję ;*

czwartek, 11 września 2014

Jesienna, włosowa chciejlista

Hej hej Kochane :)
Marzenia marzeniami, a półki z włosowymi kosmetykami uginają się pod własnym ciężarem ;) Ale kto mi zabroni pomarzyć, no kto ;) Zobaczcie moją świeżutką, jesienną włosową chciejlistę.

Cece of Sweden maska z olejkiem arganowym 

Skład: Aqua / Water, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenyl Trimethicone, Propylene Glycol, Glycerin, Triticum Vulgare Germ Oil, Polyquaternium-7, Isopropyl Palmitate, Isohexadecane, Ceteareth-20, Amodimethicone, Lactis Lipida, Ceramide 3, Tussilago Farfara Leaf Extract, Panthenol, Butylene Glycol, Calcium Pantothenate, Niacinamide, Inositol, Mineral Oil, Styrene / Acrylates Copolymer, Benzophenone-4, Methylparaben, Propylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 16035.


Dr. Organic odżywka z olejem arganowym
Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea (Olive) Oil, Glycerin, Brassicamidopropyl Dimethylamine, Aspartic Acid, Argania Spinosa (Argan) oOil, Argania Spinosa (Argan) Extract, Citrus Aurantium Dulcis, Eugenia Caryophyllus (Clove) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens (Geranium) Oil, Citrus Limon Peel Oil, Pogostemon Cablin (Patchouli) Oil, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Leaf Oil, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Oil, Mentha Arvensis Herb Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Peel Oil, Vanilla pPlanifolia (Vanilla) Fruit Extract, Mentha Spicata Herb Oil, Kigelia Africana Fruit Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Adansonia Digitata Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Sodium Phytate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Glycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Limonene, Eugenol, Linalool.


Equilibra nawilżająca odżywka z aloesem 
 Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Wheat Protein, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrolyzed Silk, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Amodimethicone, Cetrimonium Methosulfate, Propylene Glycol, Trideceth-12, Quaternium-91, Lecithin, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Sodium Phylate, Parfum


Farcom seri maska z olejem arganowym

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cocamide DEA, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Argania Spinosa (Kernel) Oil, Panthenol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, CI 19140, CI 16185, CI 42051.


Flax mythos odżywka do włosów z miodem i soją
 Skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Glycine Soya Oil, Glycolipids, Glycine Soya Sterols, Phospholipids, Hydrolized Wheat Protein, Mel (Honey), Olive Oil Peg - 7 Esters, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alkohol, Pargum, Linalool, Geraniol.


John Masters odżywka z cytrusem i gorzką pomarańczą 
 Skład: Aloe Barbadensis (Aloe Vera Leaf Juice) Gel,* Aqua (Water), Behentrimonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Panthenol (Vitamin B5), Hydrolyzed Soy Protein, Wheat Amino Acids, Sorbitol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil,* Cocos Nucifera (Coconut) Oil,* Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil,* Lecithin, Tocopherol, Glycerin, Citric Acid, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,* Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil,* Citrus Aurantium Dulcis (Neroli) Flower Oil,* Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Nonvolatiles,* Cymbopogon Shoenanthus (Lemongrass) Oil,* Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Arnica Montana (Arnica) Flower Extract,* Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract,* Chamomilla Recutica (Chamomile) Flower Extract,* Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract,* Equisetum Hiemale (Horsetail) Leaf/Stem Extract,* Foeniculum Vulgare (Fennel) Seed Extract,* Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Linum Usitatissimum (Flaxseed) Seed Oil,* Borago Officinalis (Borage) Seed Oil,* Sodium Hyaluronate (Hyaluronic Acid), Sulfur.


Kallos maska bananowa 
 Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Musa Sapientium Fruit Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Acsorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisoth Iazolinone, Methylisothiaz Olinone.


OMIA maska z olejem makadamia 
 Skład: Aqua, Myristyl Alcohol**, Behenamidopropyl Dimethylamine**, Cetearyl Alcohol**, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Glycerin*, Calendula Officinalis Flower Extract**, Propanediol**, PCA**, Oleyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii Butter*, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum.


Organique maska anti-age
 Skład: Woda, Cetearyl Alkohol, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Hydrolyzd Silk, Argania Spinoza Kernel Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Pearl Powder, Maris Sal, Panthenol, Methylchloroisonthiazoline, Mthyllisothiazoline, Perfum, Cytral, Citronellol, Limonene, Linalol.


Profis fryzopol maska lady spa kaszmirowa
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Hydrolyzed Keratin, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract, Polyquternium-7, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Zea Mays Starch, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Limonene 


Profis fryzopol maska lady spa perłowo-kokosowa 
 Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cocos Nucifera Oil, Glycerin, d-Panthenol, Cyclomethicone, Dimethiconol, Quaternium-80, Hydrolized Pearl, Citric Acid, Parfum, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Coumarin, Hydroxyisohexyl-3 Cyclohexene Carboxyaldehyde.


Yes to carrots maseczka marchewkowa 
 Skład: Water (Aqua), Silt (Maris Limus), Dead Sea Water (Maris Aqua), Olea Europaea (Olive) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Glycerin, Lactic Acid, Cetearyl Alcohol, Niacin, Dimethicone, Algae Extracts (Rhodella, Dunaliella, Spirulina), Ipomoera Batatas (Sweet Potato) Extract, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Juice, Daucus Carota (Carrot) Organic Extracts, Daucus Carota (Carrot) Juice, Panthenol, Chamomila Recutita (Chamomile) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice, Imidazolidinyl Urea, Fragrance (Parfum), Cinnamomum Zeylanicum Oil, Apple Vinegar (Acetum), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Daucus Carota (Carrot) Seed Oil, Cetrimonium Chloride, Punica Granatum (Pomegranate) Peel Extract.


Yves rocher maseczka zwiększająca gęstość włosów
 aqua, cetyl alcohol, stearyl alcohol, ethylhexyl palmitate behentrimonium chloride, camellia oleifera seed oil, vitis vinifera leaf extract, propylene glycol, parfum, sodium benzoate, panthenol, guar hydroxypropyltrimonium chloride, hydroxypropyltrimoinium hydrolized wheat protein, citric acid, glycine soja oil, tocopheryl acetate, phenoxyethanol
--------------------------------------------------------------------------- 
 Kusi Was coś z mojej włosowej listy? :)
O czym Wy włosowo marzycie?
Całuję :* 
 

wtorek, 9 września 2014

Maseczkowe rozdanie u Kasi :)

Hej hej Kochanie :)
Kupiłam sobie ostatnio kilka pysznych maseczek do włosów, ale nie zapomniałam o moich wiernych czytelniczkach :) Chciałabym, żeby któraś z Was również mogła wypróbować trzy takie maseczki.
Zapraszam na maseczkowe rozdanie :)

Maseczkowe rozdanie u Kasi

Rozdanie trwa od 09.09.2014r. do 10.10.2014r.
Kosmetyki są nowe, zakupione przeze mnie.
Wygraną osobę wylosuję w ciągu 5 dni od zakończenia wyników.
Paczuszkę wysyłam w ciągu 5 dni od otrzymania meila z adresem.
Każda osoba może zgłosić się tylko raz.
Do wygrania są trzy maseczki: kallos chocolate, scandic bananowa, scandic z mlekiem i miodem.


Warunki udziału w konkursie:
*Publiczna obserwacja mojego bloga (1 los)

Dodatkowo można (ale nie trzeba):
*Dodać mojego bloga do blogrolla (1 los)
*Umieścić banner o rozdaniu w pasku bocznym bloga (2 losy)
*Można odpowiedzieć na pytanie: jaka jest Twoja ulubiona maseczka do włosów oraz olej :)


Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Adres e-mail:
Dodałam do blogrolla: TAK/NIE adres bloga
*Dodałam banner w pasku bocznym: TAK/NIE adres bloga
*Odpowiedź na pytanie: 
-----------------------------------------------------------------------------
Powodzenia! 
Kallosa chocolate sama już testuję :)
:*:*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...