czwartek, 23 maja 2013

Półprodukty do włosów - te na plus i te na minus :)

Hej hej Kochane :)
A ja dalej o włosach będę gadać, blog z włosowo-kosmetyczno-jedzeniowego robi się tylko włosowy ;) Dzisiaj o jednym z moich ulubionych tematów - półprodukty dodawane do masek i odżywek. Napiszę o tych, które stale mam w lodówce i regularnie stosuję oraz o tych, po których moje włosy wyglądały bardzo niekorzystnie, co zobaczycie na kilku zdjęciach. A jak sprawdzałam, co mi służy? Starałam się przez jakieś 2 tygodnie używać stałych zestawów do włosów, tj. ta sama odżywka do mycia (co jakiś czas szampon z SLS), ta sama odżywka lub maska i różne ilości półproduktu oraz ten sam stylizator. Jeśli któryś raz z rzędu otrzymuję większy skręt i ogólnie ładniejsze włosy czy np. większy puch, wiedziałam, który półprodukt za to odpowiada. Jak używałam wszystkich na zmianę, ciężko było to wyłapać. No to zaczynamy! :)



Panie i Panowie, oto półprodukty, które świetnie wpływają na moje fale:




Keratyna:
Keratyna to moje małe objawienie, pamiętam jak powiedziałam wow, jak użyłam jej pierwszy raz :) niesamowicie poprawia mi skręt, zawsze jest większy i to nawet przy odżywkach, które same w sobie mi go osłabiają, włosy wydaję się grubsze, pełne życia. Za to już w psikaczu do włosów nie spisuje się - i przez zapach maggi, i przez usztywnienie włosów. Ale do porcji maski - rewelacja. Daję około 5-7kropel, zależnie od aktualnej długości włosów.

Przy keratynie, jak przy każdych proteinach, trzeba pamiętać o możliwym zjawisku przeprotenowania. Włosy są wtedy suche, sztywne, trudne do ułożenia. I mi to się przytrafiło, kiedy zaślepiona miłością do keratyny dodawałam jej co każde mycie w sporych ilościach do maski. Potem musiałam ratować się maskami mocno nawilżającymi, a teraz zawsze dodaję keratynę do emolientowej maski, albo sama razem z keratyną dokapuję do maski kilka kropel oleju.







Żeń-szeń:
Żeń-szeń to chyba najcudowniejszy ekstrakt roślinny dla moich włosów - a zaczęłam używać go do włosów przypadkiem, kupiłam go do serum do twarzy, ale nie sprawdził się, za to jak zaczęłam dodawać łyżeczkę miarową 0,15ml do porcji maski, przeżyłam szok. Włosy błyszczące, skręt bardzo duży, rulony same tworzyły się na potęgę i długo trzymały. Nie pachnie zbyt cudownie, ale to nie jest ważne - liczy się działanie :) Zresztą same zobaczcie. Żałuję, że nie zrobiłam żadnej wcierki na skórę głowy z tym ekstraktem, ale wszystko przede mną :)






 Aloes:
 O aloesie już kilka razy pisałam, wiele fal bardzo go lubi, ja zawsze po nim mam bardzo elastyczne, śliskie, nawilżone i bardzo przyjemne w dotyku fale. Jeśli dodaję go do maski, która ma w sobie już aloes, daję około 5 kropli, jeśli do takiej, która go nie ma - daję nawet 10 kropli. Zawsze widzę różnicę, kiedy dodam aloes - włosy są takie inne, jak ja to mówię - aloesowe fale :) Czasem skręt po nim jest nieco słabszy, choć nie zawsze, ale aloesowe fale mi go wynagradzają ;)

Aloes to humektant i musimy uważać na pogodę, u mnie potrafi troszkę spuszyć, jak wyjdę na deszcz, a aloesu dam sporo. Ale wtedy zabezpieczam włosy 2 kroplami jakiegoś oleju i jest w porządku.









Mleczko migdałowe:
Przy okazji mazidlanych zakupów wzięłam też sporą buteleczkę mleczka migdałowego, miał również służyć jako nawilżacz do twarzy i spisał się rewelacyjnie, ale musiałam też spróbować do włosów, a jakżeby inaczej :) I nie pożałowałam - skręt, nawilżenie, miękkość, błysk i korkociągi to zasługa właśnie mleczka migdałowego. Jest jeszcze m.in. mleczko owsiane, winogronowe i manuka - bardzo chcę wszystkie i pewnie za jakiś czas ich też popróbuję. Ma postać białej, niezbyt gęstej cieczy, dodawałam szczerze na oko, ale sporo, koło 15 kropel do maski na pewno.









Panthenol:
Z witaminką B5 trzeba uważać przy wilgotnej pogodzie tak samo, jak z aloesem - potrafiła również zrobić mi mały puszek, ale zabezpieczenie włosów olejem załatwiało sprawę. Po panthenolu włosy są bardzo mięciutkie i ładnie nawilżone, łapały ładniejszy skręt. Jednak jak dałam go za dużo, włosy były jakby lepkie i nieco przetłuszczone, w moim wypadku przy dłuższych włosach maksymalnie 5 kropel, przy takich do ramion 2-3 to było maksimum, a efekt naprawdę fajny.









Oleje:
Oleje do maski czy odżywki dodaję teraz zawsze, jak tylko pamiętam, świetny był olej z pestek śliwki, używam też oleju z pestek malin, truskawki, z róży piżmowej i jeżynowego. Dodaję przy krótszych włosach 5 kropel, przy dłuższych 10, dociąża (ale nie obciąża) moje fale, ładnie błyszczą i są nawilżone, to taki mój niezbędnik :)

Ekstrakty owocowe:
Miałam ekstrakt z truskawki i banana - przede wszystkim piękny błysk i lepszy skręt, a są naprawdę tanie, więc warto spróbować. Dawałam małą łyżeczkę miarową 0,15ml do porcji maski.




Druga grupa to półprodukty, które nic znaczącego w pielęgnacji włosów nie wniosły, przynajmniej gołym okiem, są to: niacynamid czyli witamina B3, zestaw witamin all in one, ekstrakt przeciwłupieżowy i coś tam pewnie by się jeszcze znalazło, ale już nie pamiętam :)




Czas na trzecią grupę, czyli półprodukty-puszaki-brzydaki ;)


 Jedwab hydrolizowany:
Widzicie ten puch i piórka? Tak tak, to właśnie pan jedwab mi to czynił za każdym razem. I szczerze - nie używałam go przepisowe 2 tygodnie, bo nie lubiłam efektu po nim. Próbowałam dawać go do mocno emolientowej odżywki, dodawać oleju, mleczka migdałowego, a efekt zawsze był mnie lub bardziej zły. Dawałam 10 i 5 kropel, i 2 - przy 2 nie było takiej tragedii, jak widzimy na zdjęciu obok, ale nie wpłynął pozytywnie na skręt czy błysk, przestałam go zatem używać i zużyłam do serum do twarzy, tam przynajmniej ładnie wygładzał. Moje fale piórkował, puszyły się, były jakby przylizane, za lekkie, same zresztą widzicie. Myślałam, że jak moje włosy kochają keratynę, pokochają i jedwab - ale niestety. Ale co tam ;) Kilka razy próbowałam jeszcze później dać mu szansę, ale efekt zawsze ten sam.

Za to jedwab w niewielkich ilościach maskach i odżywkach często toleruję, zwłaszcza w towarzystwie olejów i innych emolientów.








Gliceryna:
Widzimy i lekki puszek (lekki, bo dodałam sporo oleju, w innym wypadku był dużo większy) i piórkowate włosy, miękkie jak kaczuszka i jak u mojego synka ;) Z gliceryną się nie lubię, jako półprodukt z apteki. Moje kochane odżywki alterry również ją mają, ale są tak zrównoważone olejami i ekstraktami, że kompletnie mi tam nie szkodzą. Także w maskach i odżywkach, zrównoważona sporą ilością olejów - jest ok.

Jednak odżywkom i maskom z wysoką zawartością gliceryny, a bez odpowiedniej ilości emolientów - mówię stanowcze nie :)











Miód:
Zdjęcia po dodaniu miodu do maski i innym razem po zrobieniu płukanki miodowej nie mam i może dobrze, bo nie było się czym chwalić ;) Miód puszy mi włosy, choć po kilku razach delikatnie zmienił i ocieplił ich kolor, głównie w tym celu chciałam go używać. Ale za puch panu podziękuję. W płukance usztywniał i sprawiał, że włosy wydawały się takie szorstkawe. O dziwo mam miód w jednej masce biovaxa  i nie zauważyłam tego efektu, ale jest tam zrównoważony olejem ze słodkich migdałów i ekstraktami, może dlatego mi nie zaszkodził, a wręcz odwrotnie :)

Olej kokosowy, masło shea i inne oleje nasycone:
Próbowałam dodawać po trochu do porcji odżywki czy maski, ale moje włosy nie lubią olei i maseł nasyconych, zawsze była za duża lekkość i puch, mniejszy lub większy. Za to są świetne do ciała jako balsam.



A jakie Wy kochane  jakie macie doświadczenia z półproduktami? Z wielką chęcią o tym poczytam. Zapraszam do dyskusji :) Całuję :*


43 komentarze:

  1. piękny skręt po żeń-szeniu, bardzo ciekawa notka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wpis się na coś przyda i pomoże włosomaniaczkom :)

      Usuń
  2. bardzo ciekawy wpis i genialne włosy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz Kochana cudownie długie i genialne włosy :)
      Ja wiem, że musiałabym wybierać między długością i skrętem, bo przy Twojej długości już dawno skręt miałabym słabszy i włosy bez życia. Ale uwielbiam patrzeć na Twoje włosy :)

      Usuń
  3. a możesz mi powiedzić jak dokładnie posługujesz się żeń-szeniem, w jakies formie go masz? ja mam z ZSK, taki zmielony. mozna go tak po prostu dodać do maski, zadziała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam ze ZSK i dawałam właśnie do porcji maski najmniejszą łyżeczkę miarową 0,15ml, dawałam do miseczki z łyżkę maski i do tego żeń szeń, mieszałam i na włoski :)

      Usuń
    2. Serdecznie dziękuję, mam go od dłuższego czasu ale nie wiedziałam jak się za niego zabrać, jutro wypróbuję :)

      Usuń
    3. Napisz koniecznie tutaj, jak efekty :)

      Usuń
  4. Fale? Ty masz cudowne spiralki! :)Przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Choć teraz słabiej z tymi spiralkami, bo w zeszłym roku trochę zaniedbałam pielęgnację przez moje małe 16-miesięczne już szczęście z motorkiem w pupie, ale teraz nadrabiam i jestem na dobrej drodze ;)

      Usuń
  5. ja kocham aloes miłością wszelaką :)) masz boskie włosy jak anioł:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajaj dziękuję, chyba nikt mi takiego komplementu nie powiedział nigdy, nawet mąż ;)

      Usuń
  6. A u mnie gliceryna zmniejsza puszenie się :)

    Muszę wypróbować żeń-szenia oraz keratyny. Wiele osób je chwali, może i u mnie się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź koniecznie, zawsze można znaleźć dla nich inne zastosowanie, jak się nie sprawdzą. :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wpis, jeszcze nie używałam półproduktów, ale zaraz zgłębię ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kup kilka, to świetna sprawa :)

      Usuń
  8. tak bym chciała spróbować żeń-szenia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zrób sobie krem jest taniutki ekstrakt :) Ja następnym razem wezmę większą pojemność :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. a jeszcze tyle chciałabym spróbować ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana ;) Twoje długie blond loczki również uwielbiam ;)

      Usuń
  11. Masz piękne te loki, takie konkretne i błyszczące, i nawet na tych zdjęciach na które narzekasz są mniej spuszone niż moje w najlepszej wersji. Już sama nie wiem, co mam z moimi robić, są zbyt wysuszone czy za lekkie? Niedoproteinowane? Nie lubią tych protein które zdarzyło mi się używać? Szczerze powiedziawszy chętnie zobaczyłabym Twoje włosy na żywo, w celu porównania z moimi ;-) Jedyny przypadek kiedy moje włosy były takie błyszczące z kolei wiązał się z niedomyciem oleju - miałam wrażenie, że są ohydnie tłuste, i nie wiem, czy mi się wydawało po latach puchu na głowie i to był właśnie ten osławiony efekt WOW, a ja go nie doceniłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpiszę Kochana u Ciebie na blogu, bo mam kilka pytań, a tak na szybko i w jednym zdaniu nie będę mogła pomóc ;)

      Usuń
    2. Zapraszam serdecznie, a tak na marginesie co do szycia poduszek - jak dla mnie Kraków to nie jest aż tak daleko ;-) Poniekąd moje miasto, znam je lepiej niż sąsiednią Rabkę.

      Usuń
  12. Loki prześliczne! *___*
    Dziękuję za ten post! Teraz będę mogła podpowiedzieć siostrze co powinna używać, żeby jej fale bardziej się... falowały :-D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech siostra próbuje na sobie, przeważnie małe buteleczki półproduktów nie kosztują dużo,a można spotkać prawdziwe perełki, które nam służą :)

      Usuń
    2. Ależ oczywiście będzie testowała na swoich włosach :-)
      Oby i u niej był chociaż w połowie taki efekt jak u Ciebie :-) Śliczne włosy :-)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  13. Piękne masz włosy, nie zdawałam sobie sprawy, że tyle rzeczy może mieć wpływ na wygląd kręconowłosych, ja mam proste bardzo włosy i zazdroszczę baaardzo Ci tych loczków i takiego pieknego skętu :) Nigdy nie używałam żadnych półproduktów, a fajnie to widze wygląda, mogłabyć coś konkretnie polecić moim strasznie zniszczonym włosom? Jakoś półprodukt, który może bym dodawała do maski i by trochę zregenerował moje siano???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Ja widzę dużą różnicę przy używaniu półproduktów, myślę że na początek możesz spróbować płynnego wyciągu z aloesu, kilka kropel oleju do maski, nie wiem jak spisze się keratyna, ale też można spróbować, bo niedroga ;)

      Usuń
  14. fantastyczny post, wezmę sobie te informacje do serca, ciągle uczę się swoich włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie wiedziałam jakieś 2 lata temu, czemu jedna odżywka jest super, inna już nie. Zaczęłam analizować składy, kupować półprodukty i teraz już wiem, że np. wolę nie kupować maseczki z masłem shea wysoko w składzie czy gliceryną, jeśli nie ma sporo emolientów, bo inaczej spuszy.

      Ale każdy może się nauczyć swoich, włosów, trzeba tylko obserwować i notować (ja notowałam :D)

      Usuń
  15. Aww, odkąd trafiłam na Twojego bloga, nie mogę się oderwać!
    A już szczególnie od zdjęć Twoich włosków!
    Co do półproduktów, to jestem w trakcie testów z keratyną i póki co nie umiem sensownie określić działania, ale włosy napewno są bardziej sprężyste i wgładzone, nie wiem jak z wpływem na skręt bo po kilku nie udanych próbach wydobycia skrętu dałam sobie spokój.. próbuję w druga stronę, chcę wygładzić ale oczywiście jaśniepaństwu to też się nie podoba i reagują puchem.
    Najbardziej wygładzone, a co za tym idzie i prostsze były po spirulinie, pięknie prostuje włosy i je nabłyszcza, podobnie jak skrobia ale bardziej:)
    Jak tak patrzę na Twoje ruloniki, to widzę, ze muszę koniecznie wypróbować panthenol i mleczko migdałowe i żeń-szeń!
    Pamiętam, jak przez krótki okres, kiedy to jeszcze nie miałam pojęcia o włosomaniactwie, robiły mi się lekkie ruloniki bez większego wysiłku, ot pozostawione same sobie do wyschnięcia Ale było to po tym, jak zaczęły mi odrastać włosy po kompletnie spapranym cieniowaniu i zaczęłam pomalutku z niego schodzić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu, a jak sie sprawdza u Ciebie spirulina, oraz czy mialas okazje stosowas squaline/ skwalin z oliwek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dziś napisałam o spirulinie ;)
      Ładnie skręcała i nabłyszczała, ale tylko z dodatkiem oleju, jak dałam za dużo i bez oleju to było szorstko ;)
      Skwalanu jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  17. zastanawiam sie rowniez jak zadziala lanolina na wlosy pod olej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lanolina bardzo mnie kusi, albo olej lanolinowy :D

      Usuń
    2. zamowilam olej lanolinowy, niedlugo bede testowac :)

      Usuń
  18. Witam. Jakie Ty masz piękne włosy ! Jestem na początku drogi włosowego szaleństwa. Cy mogłabyś mi podpowiedzieć, gdzie kupić półprodukty ?? Najlepiej konkretny sklep, wtedy będzie mi łatwiej.
    Bardzo proszę o pomoc :-))). Serdecznie Cię pozdrawiam, Justyna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej kupuję na Zrób sobie krem, E-naturalne, Naturalis i Mazidła :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam. Justyna :))))

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...