Włosy w lutym 2014r.

Włosy w lutym 2014r.

Hej hej Kochane :)
W lutym hennowałam włosy, dostałam cassię od Agnieszki :*(Agnieszka pisze ciekawie o hennie i ziółkach - zaglądnijcie). Przesusz nie był jakiś straszny, przez kilka godzin włosy był bardziej szorstkie, ale na drugi dzień minęło :) Co zauważyłam po hennie? Delikatniuśkie ocieplenie koloru, nie jest to bardzo widoczne, ale np. mój W już zauważył ;) Dodatkowo - włosy wyglądają na zdrowsze, bardziej błyszczą. Efekt bardzo mi się podoba i na pewno będę powtarzać to częściej, może kiedyś nawet się odważę zmienić kolor włosów za pomocą henny?

W lutym włosy nie sprawiały mi większego problemu - jedynie raz je przenawilżyłam, ciągnęły się jak guma, ale dwukrotne nałożenie maski z keratyną załatwiło sprawę. Muszę pamiętać o proteinkach, bo ostatnio poszalałam z emolientami i nawilżaczami.


Włosy w lutym wyglądały tak:

A czasem tak, suszone na prosto:

Olejowanie:
Jakoś co 2 mycie, orzechem włoskim, którego wychwalałam tutaj.

Mycie:
Niezmiennie balsamy mrs. potters, używałam też czasem płynu do higieny intymnej facelle - recenzowałam go ostatnio tutaj. 

Odżywianie:
*Balsam na kwiatowym propolisie - użyłam go kilka razy, nie będę męczyć się dłużej - jak dla mnie za dużo ziółek, puch i przesuszenie, pisałam o nim tutaj. Zużyję na skórę głowy.
*Odżywka yves rocher do włosów kręconych z ekstraktem z baobabu - bardzo przyjemnie się zapowiada, mam po niej świetny skręt, ale jeszcze potestuję, recenzja niebawem :)
*Odżywka yes to carrots marchewkowa - recenzja również niebawem :)
*Balsam planeta organica afryka z 12% olejem arganowym - używam od pierwszego dnia, kiedy tylko dostałam paczuszkę i już wiem, że to miłość, recenzja niebawem :)
*Na skalp - maseczka drożdżowa babci agafii, chwaliłam ją tutaj. To moje drugie opakowanie, kiedyś zahamowała mi wypadanie włosów, teraz ładnie odbija włosy od nasady, są puszyste, ale nie obciążone.

Odżywka bs:
Balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem - spisuje się rewelacyjnie w roli odżywki b/s, chwaliłam go już tutaj.

Płukanka:
Czasem octowa, ale kupiłam siemie i teraz częściej będą lniane :)

Stylizacja:
Męska isana :)

Zabezpieczanie końcówek:
Jedwab gp na zmianę z kuracją marokańską z avonu.

Porost:
Wcieram już miesiąc domowej roboty wcierkę z żeń-szeniem i niacynamidem, bez alkoholu --> przepis.  Dodatkowo łykam codziennie tabletki skrzypoptima. Włosy dostały kopa, ale o tym niebawem :)


Miałyście jakieś włosowe problemy w lutym? Mam nadzieję, że nie :) Całuję :*

Hydrolat melisowy - bardzo przyjemnie zaskoczenie :)

Hydrolat melisowy - bardzo przyjemnie zaskoczenie :)

Hej hej Kochane :)
Hydrolatu w roli toniku używam od kilku lat :) Czasem zdradzam je z jakimś drogeryjnym tonikiem, ale przeważnie z podkulonym ogonem wracam do wód kwiatowych. Do tej pory moim ulubionym nawilżającym hydrolatem był hydrolat różany oraz migdałowy. Niedawno do tej trójki dołączył hydrolat melisowy. Co tak naprawdę w nim cenię? Przeczytajcie :)




*Hydrolat melisowy przelałam do buteleczki z atomizerem, psikałam nim twarz po umyciu, a po chwili wklepuję porcję serum bądź kremu.

*Hydrolat melisowy bardzo ładnie nawilża moją skórę, a jest ona teraz naprawdę przesuszona, czekam z utęsknienie na wiosnę :) Obok melisowego, ładnie nawilżają hydrolaty różane i migdałowy. Jeśli dodam do niego trochę panthenolu czy nawilżacza cukrowego - nawilża idealnie :)

*Świetnie łagodzi podrażnienia, koi i goi :) Było kilka hydrolatów, które wręcz zaogniały moją skórę, jeśli użyłam ich na podrażnioną skórę. Ten naprawdę elegancko radzi sobie z podrażnieniami.

*Użyłam go też na skórę głowy, jako taką nawilżającą wcierkę, kiedy zmagałam się z suchym i swędzącym skalpem - o dziwo poradził sobie z tym bardzo ładnie i na stałe wchodzi do mojej skalpowej pielęgnacji.

*Ma specyficzny zapach - taki słodko-ziołowy, mi bardzo się podoba, odpręża mnie, zwłaszcza wieczorem.

Polecam dla cer wrażliwych, naczyniowych i suchych.



Właściwości hydrolatu melisowego:
Destylat wodny z liści melisy
INCI: Mellisa Officinalis Distillate, Phenoxyethanol, Citral, Geraniol
Wspaniały jako tonik i odświeżacz do twarzy. Łagodzi i nawilża wszystkie typy skóry. Stosowany też jako kompres przeciwzapalny dla skóry podrażnionej. Może być używany do całodziennego nawilżania cery i odświeżania makijażu zarówno latem jak i zimą.
Postać: bezbarwny, przezroczysty płyn. Zapach charakterystyczny dla melisy.

Opis pochodzi ze strony Zrób sobie krem.


Używacie hydrolatów w pielęgnacji twarzy? Jakie są Wasze ulubione? :) Całuję :*

Płyn facelle - czy znany płyn do higieny intymnej przypadł mi do gustu?

Płyn facelle - czy znany płyn do higieny intymnej przypadł mi do gustu?

Hej hej Kochane :)
Facelle - kto o nim nie słyszał? Długo zwlekałam z zakupem, aż przy którejś wizycie w rossmannie sięgnęłam po wersję sensitive i fresh. Jak kultowy płyn spisał się w pielęgnacji moich włosów i ciała?
Przeczytajcie :)


Facelle płyn do higieny intymnej


Skład:
Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethoxydiglycol, Bisabolol, Potassium Sorbate

Płyn oparty jest na łagodniejszych detergentach, jest też potencjalnie drażniąca sól. Kilka ładnych składników, m.in. nawilżające: kwas mlekowy, gliceryna, sorbitol, mocznik, łagodząca alantoina, po zapachu  ekstrakt z rumianku i awokado.
  
Opakowanie:
Prosta buteleczka z praktycznym zamknięciem z klapką, otworek w sam raz. Klapka czasem troszkę ciężko się otwiera, zwłaszcza mokrymi rękami. Taka mała wada ;)

Konsystencja i zapach:
Konsystencja żelowa, dość gęsta, przezroczysta. Wystarczy niewiele do umycia ciała czy włosów. Dużo bardziej przypadł mi do gustu zapach wersji sensitive, fresh jest taki jakby kwaśny, trochę dziwny. Na szczęście zaraz znika ;)

Działanie:
*Pielęgnacja ciała - używam go zarówno do higieny intymnej, jak i mycia ciała synka i mojego. Tutaj spisuje się świetnie - absolutnie nie podrażnia, nie wysusza, skóra jest wręcz miękka i delikatna po użyciu. Szkoda, że nie pachnie ładniej, jednak płynowi do higieny intymnej to wybaczę ;)

*Pielęgnacja włosów - myję nim także włosy :) Nie plącze ich aż tak, jak większość dziecięcych szamponów. Zaletą jest to, że nie podrażnia skóry głowy, nawet jeśli myję nim kilka razy pod rząd, co zdarzyło się w przypadku mycia dziecięcymi szamponami. Delikatnie nawilża i koi skalp. Używany kubeczkowo ładnie domywa wszelkie oleje i inne mieszanki. Z początku byłam z niego bardzo zadowolona, jeśli chodzi o działanie na długości włosów, teraz muszę troszkę zedytować recenzję. Płyn niestety powoduje, że moje fale są szorstkie, niedociążone i niezbyt przyjemne w dotyku. Może to być wina zawartej w nim gliceryny, za którą moje włosy teraz mocno nie przepadają. Na szczęście produkt nie powoduje wypadania włosów, bo spotkałam się z tym problemem u kilku z Was. No i jest tani jak barszcz :)


Jak facelle spisuje się u Was? :) Całuję :*
Olejek z lecytyną i ceramidami z fitomedu - odżywcza bomba dla skóry

Olejek z lecytyną i ceramidami z fitomedu - odżywcza bomba dla skóry

Hej hej Kochane :)
W styczniu i lutym w ramach współpracy miałam przyjemność testować olejek z lecytyną i ceramidami z fitomedu. Bardzo liczyłam, że poradzi sobie z moją przesuszoną skórą, która jesienią i zimą  mocno cierpi. Jesteście może ciekawe, czy zadowolił mnie w pełni? :)


Fitomed olejek z lecytyną i ceramidami



Opakowanie, konsystencja, zapach:
Olejek znajduje się w poręcznym opakowaniu z klapką. Napisy z naklejki troszkę się ścierają. Ma średnio gęstą konsystencję, dla mnie jest niemalże bezzapachowy dla jednych to zaleta, dla innych wada ;)

W jaki sposób używałam olejku?
*Pielęgnacja włosów - tutaj użyłam raz, ale spodziewałam się, że średnio się spisze, nie przepadam za olejem winogronowym i makadamia na moich włosach. Chyba też na dłuższą metę byłoby mi go na włosy żal ;)

*Pielęgnacja paznokci - olejowałam paznokcie w miarę regularnie, widzę znaczą i bardzo wyraźną poprawę w ich kondycji, zwłaszcza jeśli chodzi o skórki, które lubią mi sprawiać sporo problemów :) Paznokcie rosły szybciej, były twardsze i mocniejsze - wielki plus.

*Pielęgnacja twarzy - tu mnie zachwycił i podoba mi się odrobinę bardziej, niż olejek witaminowy - cera jest odżywiona, jędrna i gładziutka, mieszam na dłoni żel hialuronowy, 3 krople jakiegoś oleju i 1-2 krople olejku fitomedu - efekty cudowne! Skórę mam suchą i wrażliwą. Cudownie radził sobie z suchymi skórkami i innymi przesuszeniami.

*Pielęgnacja ciała - dodaję czasem kapkę do mało odżywczego balsamu do ciała - od razu działa lepiej, skóra jet gładsza i lepiej nawilżona :)

Bardzo polecam, zwłaszcza do twarzy i paznokci :)



Opis ze strony producenta:
Mieszanina oleju winogronowego i oleju z orzeszków macadamia (zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe - kwasy linolowy i linolenowy, fitosterole, fosfolipidy), wzbogacona o lecytynę i ceramidy. NKT, ceramidy, lecytyny i cholesterol są to tłuszcze i niezbędne składniki spoiwa międzykomorkowego w warstwie rogowej.

Skladniki INCI: Vitis vinifera seed oil, wheat germ oil, lecithin, ceramide 6.

Działanie: olej z ceramidami i lecytyną polecany jest do skóry, dojrzałej, suchej, szorstkiej z widocznymi niedoborami lipidów. Zmiękcza naskórek, wygładza i łagodzi objawy przesuszenia i dermatoz.

Zastosowanie: jako składnik w kremach tłustych, kremach do cery suchej i dojrzałej, serum, balsamach do ciała do skóry suchej i dojrzalej.

Dawkowanie: dopuszcza się stosowanie w kremach 10%, w serum 20%.



Fitomed


Miałyście już któryś z olejków z fitomedu? :) Całuję :*
Mój krem nr 4 z fitomedu - tłuścioszek na zimę :)

Mój krem nr 4 z fitomedu - tłuścioszek na zimę :)

Hej hej Kochane :)
Bardzo się cieszę, że w styczniu i lutym miałam okazję używać pewnego bardzo miłego tłuścioszka, który pięknie chronił moją skórę przez czynnikami atmosferycznymi :) Mowa o kremie nr. 4 z fitomedu.

Mój krem nr 4 z Fitomedu

Skład:

Ingredients: Triticum Vulgare Germ Oil, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Theobroma Cacao Seed Butter.
 
Skład bardzo prosty i bardzo ładny :) Mamy tutaj tylko masło shea, masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy oraz olej awokado.

Konsystencja, zapach:
Krem ma konsystencję masełka, bardzo podobną do czystego masła shea, twardawą, ale topi się pod wpływem ciepła. Jest bezzapachowy.

Opakowanie:
Praktyczny, plastikowy pojemniczek, porządnie wykonany, zabezpieczony plastikową ochronką.

Moje odczucia: 
*Uwielbiam takie tłuścioszki, cerę mam suchą, dlatego cudownie spisał się w okresie styczniowo-lutowym. Podkreślam, że to naprawdę bardzo tłusty kremik, dla prawdziwych sucharków :) Nie polecam go jednak cerze tłustej, bo zostawia tłustawy film, chyba że na wieczór i jeśli cera nie ma skłonności do zapychania, bo ma spory potencjał komodogenny.

*Używałam go na spryskaną lekko hydrolatem twarz, głównie wieczorem, rano skóra była CUDOWNIE miękka, gładka, aksamitna, odżywiona. Nie powoduje powstawania u mnie zaskórników czy krostek, ale nie mam do tego skłonności. Bardzo przyjemny na podrażnienia, kiedy boję się czegokolwiek użyć, nigdy nie zrobił mi krzywdy, a delikatnie łagodził podrażnienia

*Świetnie spisuje się również jako balsam do ust, krem do rąk na spierzchnięcia, krem do stóp,  kilka razy użyłam go też na suche kolana i łokcie :)

*Bardzo dobrze chroni przed mrozem i wiatrem, oboje z synkiem używaliśmy go przed spacerem, nawet jeśli pogoda nie była najpiękniejsza. Wracaliśmy z bladymi, a nie czerwonymi policzkami :) Zaczynam się zakochiwać w kremach fitomedu, teraz kusi mnie arganowy, bo olej arganowy na twarz uwielbiam, cudownie odżywia i regeneruje.



Opis ze strony producenta:
Skład kremu №4
Krem zawiera najlepsze składniki kosmetyki naturalnej o małym stopniu przetworzenia, są to:
  • olej z awokado,
  • olej z kiełków pszenicy,
  • masło shea,
  • masło kakaowe.
Działanie kremu №4
Regeneruje, nawilża i chroni przed promieniami słonecznymi. 
Dla kogo jest krem №4
Krem №4 jest przeznaczony do cery suchej oraz do skóry z objawami Atopowego Zapalenia Skóry. 
Przeznaczenie kremu №4
Krem mozna stosować do pielęgnacji twarzy, jako krem pod oczy lub balsam do ust nadaje się również do pielęgnacji ciała i rąk.



Fitomed 


Bardzo polecam suchej i wrażliwej skórze, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Macie swój ulubiony krem? :) Całuję :*
Szampon green pharmacy przeciwłupieżowy - niestety się nie polubiliśmy...

Szampon green pharmacy przeciwłupieżowy - niestety się nie polubiliśmy...

Hej hej Kochane :)
Mam swoich ulubieńców do mycia włosów, na co dzień są to balsamy mrs. potters, czasem płyn facelle. Jakiś czas temu dopadł mnie jednak łupież i podrażnienie skóry głowy, skusiłam się na polecany szampon przeciwłupieżowy  green pharmacy z cynkiem i dziegciem brzozowym. Jak się spisał?




Skład:
Bazą szamponu jest dość mocny detegent SMS, dalej dwa delikatniejsze. Jest też potencjalnie drażniący chlorek sodu. Nawilżający panthenol, olejek oraz ekstrakt z tytułowego dziegcia brzozowego. Dalej kilka innych ziołowych ekstraktów oraz siarczan cynku.

Zapach:
Nie sposób nie wspomnieć o okropnym zapachu :) Coś jak benzyna wymieszana ze zmokłą trawą, paskudny, na szczęście na moich włosach niemalże nie wyczuwalny po wysuszeniu. To już zasługa tytułowego dziegcia ;)

Opakowanie:
Opakowanie stylizowane na takie babcine, wygodna klapka, widać ubytek kosmetyku. Podoba mi się  i ciekawie prezentuje się w łazience.

Konsystencja:
Dość lejąca, niezbyt gęsta, sam szampon nie jest zbyt wydajny, mimo że najpierw mieszałam go w kubeczku, a potem taką mieszanką polewałam włosy.

Działanie:
Dawałam mu szansę kilkukrotnie - ale niestety. Nie zwalczył łupieżu, nie poradził sobie ze świądem, wręcz go nasilił, tak samo łupieżowy problem. Skóra głowy była jeszcze bardziej podrażniona, a włosy na długości po kilku myciach suche i szorstkawe, nie dla nich taka ilość ziół. Jeśli pomagałby na problemy ze skalpem, przeżyłabym działanie na długości - ale spisał się fatalnie zarówno tu i tu.
Bardzo się zawiodłam, chyba więcej nie skuszę się na żaden szampon z gp.  A jak poradziłam sobie z łupieżem? Zaczęłam znowu myć włosy odżywką - problem po kilku myciach sam minął :)

Miałyście już ten szampon? Jak go oceniacie? :) Całuję :*
Balsam na kwiatowym propolisie - czy okazał się lepszy, niż brzozowy brat?

Balsam na kwiatowym propolisie - czy okazał się lepszy, niż brzozowy brat?

Hej hej Kochane :)
Pamiętam, jak blogosferę ogarnął szał na rosyjskie kosmetyki. Ba, sama mu uległam i kupiłam kilka (albo kilkanaście) rosyjskich kosmetyków do włosów. Kilka miesięcy temu pisałam Wam o balsamie na brzozowym propolisie --> klik. Jak spisał się jego kwiatowy brat? Przeczytajcie :)



Skład:
Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Anthemis Nobilis Flower Oil, Rosa Centifolia Flower, Pollen Extract, Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar, Mel, Jasminum Officinale Flower Wax, Spiraea Ulmaria Oil, Verbena Officinalis Oil, Propolis Extract Milk, Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid

W składzie tradycyjnie mieszanina wody z ekstraktami i olejkami. Dalej dwa emolienty i dwa antystatyki. Składniki aktywne i ich działanie:
- Żywica sosny długoigielnej (Pinus Palustris Wood Tar) - silny antyoksydant, działa przeciwzapalnie, odżywia.
- Wosk pszczeli (Beeswax) – nabłyszcza, chroni i odżywia.
- Pyłek kwiatowy (Pollen Extract) – zawiera praktycznie wszystkie życiowo ważne składniki, witaminy, minerały, aminokwasy, zawiera niezbędne dla zdrowia włosów i skóry składniki.
- Olej z rumianku rzymskiego (Anthemis Nobilis Flower Oil) - ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Jest często stosowany w szamponach i odżywkach do pielęgnacji delikatnych, jasnych włosów, a także jako środek łagodzący i odkażający.
- Róża stulistna (Rosa Centifolia Flower) - odżywia, nawilża i uelastycznia włosy.
- Smółka z szyszek chmielowych (Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar) - zapobiega wypadaniu włosów, stymuluje ich wzrost, opóźnia siwienie, działa przeciwłupieżowo, ogranicza świąd skóry głowy i przetłuszczenie włosów.
- Miód wielokwiatowy (Mel) - odżywia, wzmacnia, wygładza, przywraca połysk.
- Organiczny wosk kwiatowy (Jasminum Officinale Flower Wax) – chroni przed nadmiernym przesuszeniem i wpływem środowiska zewnętrznego.
- Wiązówka błotna (Spiraea Ulmaria Oil) – delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, uelastycznia skórę.
- Verbena (Verbena Officinalis Oil) – działa tonizująco i reguluje balans wodny we włosach i skórze głowy, odświeża.
- Wyciąg z propolisu (Propolis Extract Milk) - działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i gojąco na rany.

Zapach i konsystencja:
Zapach jest piękny, kwiatowo-miodowy-lekko ziołowy, bardzo przyjemny i słodkawy :) Przypadł mi do gustu bardziej, niż jego brzozowego brata ;) Konsystencja dość rzadka, ale nie aż tak rzadka, jak w drożdżowej masce agafii. Wygodnie się aplikuje na włosy, mimo wszystko nie spływa z nich. 

Działanie: 
Spisał się niestety tak samo słabo, jak brzozowy brat. Nie lubię takiej ilości ziółek. Nawet z dodatkiem oleju, aloesu czy mleczka migdałowego, nie zadowolił moich fal. Były przesuszone, szorstkie, matowe, spuszone, niedociążone i  fruwające. Oj, takiego efektu to ja nie lubię ;) Nawet zdrowe włosy w górnej części były średnio zadowolone. Resztę zużyję na skórę głowy, tutaj przynajmniej nie podrażnił, a włosy są puszyste i ładnie odbite od nasady. Troszkę dostała również moja niskoporowata siostra :) Jak dobrze, że miałam tylko odlewkę ;) Będę pamiętać, że taka ilość ziółek z pewnością nie jest dla mnie.


Nie dla mnie balsamy na propolisach od babuszki agafii ;) Macie swój ulubiony? Całuję :*

 

Włosowe rozdanie :)

Włosowe rozdanie :)

Hej hej Kochane :)
Właśnie przyszła moja paczuszka z rosyjskimi nowościami, w tym 3 rzeczy zamówiłam dla Was :) Zapraszam na WŁOSOWE ROZDANIE U KASI, w którym do wygrania są:


*Planeta Organica Afryka balsam do włosów: olej avocado 12%, mleczko kokosowe, liczi, olej z orzechów włoskich link
 Skład: Aqua with infusion of Organic Persea Gratissima Fruit Oil (organiczny olej avocado), Coconut Milk Extract ( mleczko kokosowe), Litchi Chinensis Fruit Extract (liczi), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Juglans Regia Kernel Oil (olej z orzechów włoskich) Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-37, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.


*Bania Agafii balsam do włosów - aktywator wzrostu - ekstrakt z igieł sosny karłowatej, dziurawiec, pięciornik, łopian, eleuterokok kolczasty, rozmaryn, rokitnik link
 Skład: Aqua , Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Pinus Pumilio Leaf Extract (syberyjska sosna karłowa), Organic Hypericum Perforatum Extract (organiczny ekstrakt dziurawca), Potentilla Supina Extract (pięciornik niski), Arctium Lappa Root Extract (korzeń łopianu), Eleutherococcus Senticosus Root Extract (eleuterokok kolczasty), Rosmarinus Officinalis Oil (olejek eteryczny rozmarynu), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika ałtajskiego), Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 


*Bania Agafii maska do włosów - momentalna - blask i elastyczność - żeń szeń, biały len, islandzki mech, miodunka plamista, cebulica syberyjska link
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Panax Ginseng Root Extract (ekstrakt korzenia dalekowschodniego żeń-szenia), Pulmonaria Officinalis Extract (miodunka plamista), Scilla Sibirica Extract (cebulica syberyjska), Organic Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (organiczny olej białego lnu), Organic Lichen Islandicus Extract (organiczny ekstrakt islandzkiego mchu), Phyllodoce Caerulea Extract (wrzos islandzki), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Caramel, Citric Acid.
 


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, właścicielka bloga http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/
2. Sama sponsoruję kosmetyki, które można wygrać.
3. Czas trwania konkursu: od dziś tj. 11.02.2014r. do 11.03.2014r. do północy.
4. Wyniki konkursu ogłoszę w ciągu 3 dni od daty zakończenia.
5.  Na kontakt meilowy od zwycięzcy czekam 5 dni, potem losuję kolejną osobę.
6. Nagrodę do zwycięzcy wyślę w ciągu 5 dni od daty ogłoszenia wyników.
7. Wysyłam tylko na terenie Polski.
8. Osoba biorąca udział w konkursie wyraża zgodę na akceptację regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). 
9. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

 

Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w konkursie jest publiczne obserwowanie mojego bloga (1 los).
Większą szansę na wygraną i dodatkowe losy można otrzymać poprzez:
-dodanie mojego bloga do swojego blogrolla (+1 los)
-dodanie bannera o konkursie w panelu bocznym na swoim blogu (+1 los)
-dodanie osobnej notki o konkursie na swoim blogu (+2 losy)

Łącznie można zdobyć maksymalnie 5 losów.
Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję jako:
2.  Banner: TAK/NIE (link do bloga)
3. Notka: TAK/NIE (link do bloga)
4. Blogroll: TAK/NIE (link do bloga)
5. Adres e-mail:
 --------------------------------------------------------
Powodzenia :*

 

 



Balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem

Balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem

Hej hej Kochane :)
My już po porannym spacerku z synkiem. Słoneczko ładnie świeci, czuć w powietrzu wiosnę, to lubię :) Macie swoją ulubioną odżywkę bez spłukiwania? Ja do tej pory nieustannie używałam joanny naturii z lnem i rumiankiem, pisałam o niej tutaj. Nie tak dawno odkryłam jednak balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem. Teraz właśnie on jest moim ulubieńcem, przeczytajcie dlaczego :)


Balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem

 
Skład:
Skład jest bardzo ładny i to właśnie on skłonił mnie do kupna balsamu :) Po początkowej mieszaninie emolientu i antystatyku widzimy olej arganowy, dalej witaminę E oraz ekstrakt z granatu. Po granacie dwa silikony, łatwo zmywalne delikatniejszymi detergentami.

Opakowanie:
Typowa dla kosmetyków green pharmacy butelka, dość miękka, czasem odkształca się w dłoni. Wygodne otwieranie na klapkę, otworek w sam raz.

Konsystencja i zapach:
W sam raz, jak na balsam, nie za gęsta i nie za rzadka, nie spływa z włosów, wygodnie się nakłada. Zapach - mój nos go nie pokochał, taki dziwny, ziołowo-słodkawy. Na szczęście potem nie jest wyczuwalny na włosach.

Działanie:
Użyłam go kilka razy jako typowej odżywki do spłukiwania, balsam bardzo ładnie dociąża i wygładza włosy, fajnie radzi sobie z ewentualnym puchem. Spróbowałam także używać go jako odżywkę bez spłukiwania w maleńkiej ilości - no i spisuje się REWELACYJNIE. Cudownie dociąża, w małej ilości nie obciąża, doprowadza moje fale do porządku, nawilża, ładnie wygładza,ogranicza puszenie, sam nie puszy. Świetny pod żel do włosów, kiedy stylizuję je w fale. Bardzo wydajny, ale naprawdę daję go odrobinkę, przeważnie rozwadniam go, żeby nie obciążał. W dodatku balsam jest tani i chyba ostatnio lepiej dostępny, ja mój mam z niewielkiej drogerii w małym miasteczku.


Miałyście już ten balsam? Próbowałyście go używać bez spłukiwania?  A może macie innych ulubieńców b/s? :) Całuję :*
Nawilżająca wcierka na porost włosów - efekty po 6 tygodniach stosowania

Nawilżająca wcierka na porost włosów - efekty po 6 tygodniach stosowania

Hej hej Kochane :)
Na początku stycznia podawałam Wam przepis na nawilżającą wcierkę na porost włosów TUTAJ. Jednym ze składników był kompleks do skóry tłustej z naturalisa klik. Używałam jej sumiennie przez półtora miesiąca, starałam się co 2 dzień. Jakie zauważyłam efekty?



Porost:
Jestem niestety niemiło zaskoczona - o ile poprzednia, prosta wcierka z wody i liposomów wzmacniających włosy z ZSK spowodowała wysyp bejbików i przyspieszyła ładnie porost, tak ta spisała się nijak. Jest troszkę nowych bejbików. Włosy też kopa nie dostały, może coś delikatnie przyspieszyło, ale bez szału. Szkoda, bo po takim składzie spodziewałam się więcej.

Skóra głowy:
Wcierka miała w składzie m.in. aloes, panthenol i nawilżacz cukrowy - dzięki tym składników skóra głowy była bardzoooo zadowolona, wcierka uratowała mnie po swędzeniu i przesuszu, jaki zagwarantował mi szampon green pharmacy z cynkiem i dziegciem brzozowym. Częściej myłam włosy oczyszczającym szamponem, a skóra głowy nie ucierpiała, wszystko dzięki łagodzącym i nawilżającym składnikom :)


Używałyście już kompleksu do skóry tłustej z naturalisa? Ma bardzo ciekawy skład, warto się nim zainteresować :) Jakie są Wasze ulubione wcierkowe składniki? Całuję :*
Maska regenerująca Pat&Rub - czy drogie znaczy lepsze?

Maska regenerująca Pat&Rub - czy drogie znaczy lepsze?

Hej hej Kochane :)
U mnie świeci dziś śliczne słoneczko, synek wylatał się po ogrodzie i teraz śpi :) W styczniu miałam przyjemność testować maskę regenerującą z Pat&Rub, która znajdowała się na mojej chciejliście. Maseczka nie należy do najtańszych, sama bałam się ją kupić, na szczęście dostałam odlewkę od kochanej J :* Jak spisała się na moich falach oraz czy droższe - znaczy lepsze?



Skład:
Aqua, hamamelis virginiana flower water, cetearyl alcohol, betaine, cetyl alcohol, glycerin, eclipta, prostrata extract,saponaria officinalis extract,hibiscus subdariffa flower extract, brassicamidopropyl dimethylamine, cannabis sativa seed oil, butyrospermum parkii, hydrolyzed wheat protein, vaccinium macrocarpon oil, caprylyl glycol, phenethyl alcohol, parfum, niacinamide, calcium pantohenate, sodium ascorbyl phosphate ,tocopheryl acetate, pyridoxine HCI, maltodextrin, silica, sodium starch octenylsuccinate, aspartic acid, citric acid, tocopherol, helianthus annuus seed oil, citral, citronellol, geraniol, limonene, linalool.

Skład jest przepiękny,  jako bazę mamy wodę plus wodę oczarową. Dalej emolienty, w tym olej konopny, masło shea i olej żurowainowy. Po zapachu olej słonecznikowy. Są także 2 humektanty - betaina i gliceryna oraz 3 ekstrakty roślinne - bardzo wartościowa eclipta, ekstrakt z hibiskusa, mydlnicy lekarskiej i tajemniczego alpejskiego krzewu prostrata. W składzie znajdziemy również hydrolizowane proteiny pszenicznekondycjoner, a po zapachu koktajl witaminek.


Konsystencja i zapach:
Gęsta, zbita, jak prawdziwa maska, albo nawet masełko. Zapach jest dość kontrowersyjny - dla mnie piękny, cytrynowy i świeży, ale mojej koleżance pachniał kotką toaletową ;) Utrzymuje się na włosach po zmyciu maseczki.


Działanie:  
Maseczki używałam po myciu, a nie przed, jak zaleca producent. O dziwo - nie obciążyła moich włosów, nawet trzymana pod czepkiem i ręcznikiem 30 minut. Jak moje wrażenia? Bardzo ładnie wygładza, dociąża i dyscyplinuje włosy. Są nawilżone, gładziutkie, miękkie, ale absolutnie nie za miękkie. Nie ma puchu, końcówki są bardzo zadowolone, a im teraz ciężko dogodzić :) Używałam jej głównie solo, nie musiałam dodawać półproduktów, bo działała świetnie sama. Czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie? Szczerze mówiąc, za tą cenę - nie. Działa bardzo ładnie, ale za kilka czy kilkanaście złotych znajdziemy inne maseczki, które równie dobrze wygładzą, nawilżą i dociążą włosy, jak choćby nawilżająca bioetika czy ziaja do włosów niesfornych.


Używałyście już tej maseczki, a może innego kosmetyku firmy Pat&Rub? :) Całuję :*
Włosy w styczniu 2014r.

Włosy w styczniu 2014r.

Hej hej Kochane ;)
Widzę, że nie tylko ja skarżę się na włosowy kryzys. W styczniu dość często towarzyszył mi większy niż zwykle puch. Na szczęście udało mi się to w miarę okiełznać regularnym olejowaniem co każde mycie. Jak włosy miały się w styczniu?


Widać lekki puch po powrocie ze spaceru...

Olejowanie:
Regularnie i praktycznie co każde mycie, raz olej sezamowy, raz orzech włoski.

Mycie:
Niezmiennie balsamy mrs. potters, używałam też kilka razy jeszcze przeciwłupieżowego szamponu z green pharmacy - oj nie polubiliśmy się - muszę Wam koniecznie o nim napisać.

Odżywianie:
*Odżywka balea oil spulung z olejem arganowym - nie polubiłam się z taką ilością gliceryny bez odpowiedniego emolientowego wsparcia, pisałam o niej tutaj.
*Maska aloesowa OMIA - o cudownej aloesowej maseczce pisałam tutaj. Świetnie spisała się zarówno na długości, jak i na skórze głowy.
*Maska regenerująca Pat&Rub - recenzja niebawem, przyjemna, acz za tę cenę bym się nie skusiła na pełnowymiarowe opakowanie, miałam tańsze i jeszcze lepsze.
*Na skalp - czasem aloesowa OMIA, często maseczka drożdżowa babci agafii.

Odżywka bs:
Zaczęłam używam joanny z miodem i cytryną, ale o dziwo zaczęła bardzo puszyć mi włosy, zamieniłam ją zatem na balsam green pharmacy z olejem arganowym i granatem - spisał się w tej roli świetnie, czekajcie na recenzję :)

Płukanka:
Często octowa, na domknięcie łusek. Uważajmy jednak, żeby nie używać jej co mycie - może przesuszyć nadmiernie włosy.

Stylizacja:
Męska isana, czasem męski żel z lidla. Oba bardzo lubię, isana jest mocniejsza i fajna na większe wyjścia, kiedy zależy mi na mocniejszym i ładniejszym skręcie.

Zabezpieczanie końcówek:
Oleje - orzech włoski, kiełki pszenicy, czasem jedwab green pharmacy.

Porost:
Używałam prawie 2 miesiące  nawilżającej, domowej wcierki, przepis tutaj. Rozczarowałam się, włosy wcale nie zaczęły jakoś szaleńczo rosnąć, bejbików trochę więcej; jedynie skóra głowy zadowolona, wcierka uratowała mnie po podrażnieniu i przesuszu po szamponie z green pharmacy.


Jak tam Wasze włosy w styczniu, też mają już dość obecnej pogody? Całuję :*

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)