14:38:00

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - STYCZEŃ, LUTY, MARZEC 2019

Witajcie Kochani :)
Robię teraz takie kwartalne aktualizacje, co miesiąc zbyt mało się zmienia, żeby tak często pisać ;) Pod koniec zeszłego roku i z początkiem nowego miałam długi, włosowy kryzys. Był on spowodowany rozpulchnieniem włosów przez zbyt długie przetrzymywanie masek i odżywek na włosach. Obszerny post na ten temat jest TUTAJ, może też macie taki problem, a nie wiecie, skąd się wziął ;) Ciężko też było później u mnie z pielęgnacją, głównie myłam włosy delikatnym szamponem i kładłam któregoś kallosa bez spłukiwania, nie miałam czasu na stylizację - chore dzieciaki, chora ja. Na szczęście wyszłam z tego zamętu, znowu dla Was piszę i udaje mi się mieć ostatnie same dobre włosowe dni, jak na przykład ten na zdjęciu poniżej.



Jakich kosmetyków używałam przez ten kwartał?
Zaczniemy od szamponów - do znudzenia, od ponad 3 lat - ecolaby :D Wersja normalizująca, używam wszystkich oprócz kojącej z aloesem - podrażniała mi skórę głowy. Do oczyszczania - szampon lawendowy ziaja - dobrze oczyszcza i nie robi z włosów sztywnego siana, jak niektóre SLSiaki. 


Jeśli chodzi o maski i odżywki - postawiłam na denkowanie :) Kończę emolientowego kallosa multivitamin, a także emolientową odżywkę tesco pro formula do włosów suchych i zniszczonych - świetna i tania. Od czasu do czasu stosowałam maskę ovoc agrestową, emolientowa z silikonami, zwłaszcza, jak pogoda nie dopisywała. Jeśli chodzi o proteiny - na wykończeniu odżywka Anwen proteinowa orchidea i magnolia, z humektantów maseczki cien - fioletowa i pomarańczowa, a także saszetki maseczki Anwen do wysokiej porowatości - świetnie spisywały się pod olej. Bez spłukiwania - oczywiście kallos color i multivitamin, rozwodnione.


Olejowanie i stylizacja:
Nie olejowałam włosów jakoś mega często, ale udało mi się wykończyć olej inca inchi - nie za specjalny, widać, że oleje z przewagą kwasów omega 3 nie robią u mnie szału, recenzja jest TUTAJ. Później używałam oleju sezamowego - jeden z moich ulubieńców, super się teraz u mnie spisuje, chyba jeszcze lepiej, niż kiedyś. Stylizowałam włosy albo żelem syoss men power hold - mój ulubieniec, albo złotym taftem, albo niebieskim taftem - ten żel spisywał się dużo słabiej, na szczęście szybko się skończył, recenzja jest TUTAJ. Końcówki zabezpieczałam masełkiem happy ends od Anwen - KLIK RECENZJA.




Jak tam Wasze włosy, czują już wiosnę? :) Całuję :*

8 komentarzy:

  1. Kasiu jak ten złoty Taft? No i co za ironia, że szampon, który ma koić to podrażnia, aż strach używać niesprawdzonych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co całkiem ok ten taft. Ładnie podkreśla skręt niż niebieski i zostawia trochę sucharkow. Nie przebija syossa ale z taftow dla mnie ulubiony

      Usuń
    2. Tzn. słabiej podkreśla skręt niż Syoss?

      Usuń
    3. Słabiej na pewno słabiej, ale jego do tej pory nic nie przebiło 😉 chociaż nie jest aż tak słaby jak niebieski, pewnie jakbym nie znała syossa to złoty taft mogły być moim ulubionym żelem.

      Usuń
  2. Ja też na początku roku miałam straszny włosowy kryzys.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)