Niedziela dla włosów: olej kokosowy i maska ceramidowa z ziaji

Witajcie Kochani :)
Powiedzcie, że choć troszkę się za mną stęskniliście co? :) Wzięło mnie ostatnio na włosowe eksperymenty, a że kupiłam sobie duży słoik cudownie pachnącego, nierafinowanego oleju kokosowego, to postanowiłam go przetransportować na moje włosy ;) Kokosek raz na czas bardzo mi służy, nie mogę tylko przesadzić z częstotliwością jego używania. Do tego doszła maska ceramidowa z ziaji - jako że bardzo jesteście ciekawe jej działania na moich włosach. Zapraszam na nieco spóźnioną niedzielę dla włosów ;)



Olejowanie: olej kokosowy na dwie godzinki na suche włosy
Mycie: maska kallos blueberry
Odżywianie: maska ceramidowa z ziaji
Odżywka b/s: brak
Końcówki: jedwab CHI
Stylizacja: suszenie na prosto, następnie koczek ślimak na lekko wilgotnych włosach

Nałożyłam pięknie pachnącego kokoska na suche włosy, po czym po jakiś 2 godzinach go zmyłam. Włosy umyłam sporą ilością maseczki kallos blueberry - szykuje się nowy ulubieniec, teraz będę testować multivitaminę do mycia :) Następnie nałożyłam na fale niewielką ilość maseczki ceramidowej z ziaji - nadmiar potrafi mnie obciążyć, więc poszła niecała mała łyżeczka, mam krótkie włosy ;) Potrzymałam wszystko jakieś 10 minut pod ręcznikiem i dokładnie spłukałam. W końcówki wgniotłam porcję jedwabiu CHI - teraz testuję go na końcówki. Wysuszyłam włosy na prosto, bo za nic nie chciało mi się ich stylizować, a było mi zimno ;) Po wszystkim były spuszone, jak to fale suszone na prosto, ale zawinęłam je na jakieś 2 godziny w koczka ślimaka, takie jeszcze leciuteńko wilgotne. Po rozwinięciu, kiedy były już praktycznie suche, prezentowały się tak:


Lewe zdjęcie z lampą, prawe bez niej. No i oczywiście widać lekko mój łysawy tył głowy, na szczęście włosy przystopowały już z wypadaniem, aż strach pomyśleć, czy zostanie mi na głowie coś po porodzie ;);) Ale nie ma się co zamartwiać, jakoś to będzie ;) Dół pokręcił się słabiej, więc włosy sprawiają wrażenie lekkiego trójkąta, normalnie aż tak nie wyglądają, chyba że moje domowe cięcie mi nie wyszło, najwyżej będą poprawki, a ja nigdy nie osiągnę włosów do zapięcia od stanika ;) Cóż zrobię, że te włosy rosną mi nie cały 1cm miesięcznie, czasem nawet 0,5cm hehe. No ale do rzeczy - włosy były mięciusie, błyszczące, pełne życia i całkiem ładnie pofalowały się po koczku ślimaczku. To stanowczo jedna z moich ulubionych metod stylizacji, bo taka szybka ;) Nie spuszyły się, ale nie były też nieprzyjemnie obciążone, jak to bywa po zbyt mocno emolientowej pielęgnacji. Takie je lubię ;)

Ciekawa jestem, czy lubicie się z olejem kokosowym, czy puszy Was, tak jak mnie kiedyś? :) Całuję :*

57 komentarzy:

  1. Oczywiście, że tęsknimy, ja to bym codziennie czytała jakiś twój nowy wpis ;). Ja mam takie same łyse prześwity i to nawet jak zepnę włosy to potrafią się jakoś tak przy samej głowie odgiąć, że potem nieświadomie chodzę cały dzień z taką łysą plamą - jak widzę w lustrze wracając do domu po pracy, choć rano zawsze sprawdzam, czy jest ok. Z tym, że mnie włosy nie wypadają - mam cienkie z natury i myślę, że po prostu to jest przyczyna. Oczywiście większość ludzi tak nie ma i nie rozumie, więc pewnie myślą, że mam łyse placki, ale nie przetumaczysz, że to żadne łysienie plackowate, tylko taka "uroda". Mam jeszcze 2 pytania. 1. Czy włosy zawsze tak wolno Ci rosły? Bo ja mam ten sam problem od lat, ale nie znam przyczyny. Do końca liceum włosy rosły mi normalnie, pomimo iż nie podcinałam ich wtedy regularnie i choć zniszczone końce zapewne się kruszyły to przyrost i tak był. A od lat czy podcinam czy nie to przyrost stoi w miejscu a nawet i coraz krótsze się robią i od lat nie mogę znaleźć przyczyny. 2. Jak się spisała maske ceramidowa? W internecie opinie bardzo podzielone, co osobiście trochę mnie stopuje przed jej zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło Kochana :)
      Nio u mnie prześwity też może od tego, że włosy cienkie, chociaż troszkę ich jest, ale czasem się ten prześwit z tyłu robi ;)

      1. Kiedyś włosy rosły mi szybciej, tak z 1cm miesięcznie, ale odkąd w życiu pojawiło mi się sporo stresów to jakoś zaczęły dużo wolniej rosnąć, tak to z tym skojarzyłam właśnie. I nie miało znaczenia, czy podcinałam, czy nie.
      2. Z maską ceramidową trzeba uważać - zauważyłam, że jak nałożę ją na przesuszone czymś włosy, to jeszcze mocniej lubi przesuszyć. Ale jak są fajnie nawilżone, to po maseczce ładnie się kręcą i są całkiem fajne, choć nie dociąża jakoś idealnie ;)Ciekawa jestem wersji z olejem rycynowym :)

      Usuń
    2. A widzisz, kompletnie nie połączyłam tego ze stresem, bo bardziej się trąbi o tym, że włosy ze stresu wypadają, więc na to, że z tego powodu mogą nie rosną nie wpadłam. A to faktycznie może być przyczyna. Odkąd poszłam na studia w moim zyciu też zaczęły długotrwałe stresy i tak latami, choć teraz już z innych powodów. Może też - odpukać - nigdy nie osiagnę wymarzonej długości, niby miałam tyla lat, żeby się przyzwyczaić do tej myśli, ale jakoś wciąż nie mogę ;).

      Też mam problem ostatnio z przesuszonymi włosami. Tzn. zawsze były suche z natury, ale ostatnio to już pustynia, nawet po olejowaniu i nawilżaniu są wiórami jak nigdy. Nie bardzo wiem czy to olej lniany tak je przesyszył, bo zaczęłam go stosować czy nowa maska? Użyłam dopiero raz z olejem lnianym to po spłukaniu włosy były tak nieprzyjemnie suche w dotyku jak nigdy, mimo, że dodałam też sporo nawilżacza. Z tym, że zupełnie innej maski użyłam. Teraz co mycie po kolei będę się starała coś odstawiać z półproduktów i zobaczyć, czy dojdę do tego, co mnie tak przesusza, ale może to być też szampon, bo też nowy uzywam od kilku myć i bądź tu człowieku mądry ;).

      Kasiu a mam jeszcze taką watpliwość. Bo śledzę codziennie punkt rosy i od tego uzależniam pielęgnację, ale zauważyłam, że bywają dni, że punk rosy jest niski, więc sucho a podana jako osobna wartość wilgotność powietrza jest duża bo np. 87% czy nawet nieco wieksza. Zatem czym się tu kierować w pielęgnacji: tylko punktem rosy czy także wilgotnością powietrza, podaną w procentach, bo są dni, gdy jedno mówi, że jest sucho a drugie pokazuje dużą wilgotność i się to trochę wyklucza.

      Usuń
    3. Zauważyłam, że u mnie na pewno pojawiło się to ze stresem, więc u Ciebie może też :) Coraz bardziej uczę się relaksacji i medytacji, no ale ciężko z tym czasem, sama wiesz :)

      Co do punktu rosy i wilgotności - patrzę głównie na punkt rosy, nie na wilgotność. Ale czasem, mimo emolientowej pielęgnacji, a przy niskim punkcie rosy i wysokiej wilgotności mam siano ;)

      Usuń
  2. Pięknie Ci włosy błyszczą! Ja właśnie dzisiaj przeprowadziłam eksperyment z olejem kokosowym na sobie i nie spuszył, czyli może i mnie raz na jakiś czas będzie służył :) I co do wzrostu- mam podobnie do Ciebie, 1 cm miesięcznie to u mnie max mimo wspomagaczy :c Dlatego nie wiem czy kiedyś uda mi się zapuścić zdrowe włosy i cierpię przy każdym cięciu, chociaż wiem że nie uniknę tego dopóki nie znikną wszystkie zniszczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się to nie sprawdza. Podcinam od lat regularnie co 3 miesiące i bardzo dbam o włosy, stosując pielegnację intensywną - niestety mimo to włosy wciąż nie rosną, mimo, iż zniszczeń pozbyłam się już dawno. Nie udaje mi się zapuścić ani zdrowych ani zniszczonych włosów.

      Usuń
    2. Karolina - bardzo dziękuję :*Mam tak samo, podcinać czasem trzeba, ja to robię tak raz na pół roku i włosy wracają prawie długością do stanu wyjściowego :( Może w ciąży coś mi się poprawie ze wzrostem, bo już zawsze będę mieć włosy za ramiona hehe ;)

      Anonimku - no u mnie jest podobnie, czy podcinane ze zdrowymi końcówkami, czy zniszczone, jak zaczęły bardzo wolno rosnąć, tak wolno rosną niestety.

      Usuń
  3. Mi niestety olej kokosowy puszy włoski ;/ ale znalazłam na niego sposób, a mianowicie daję go na skalp na pół godziny przed peelingiem cukrowym - i jest świetnie :) jestem ciekawa kallosa blueberry, bo właśnie dzisiaj go kupiłam i jeszcze nie próbowałam, u Ciebie z tego co wyczytałam wynika, że sprawdza się świetnie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Blueberry nie kupię nigdy więcej - nie dość, że nic mi nie daje (jak każdy Kallos) to ma jak dla mnie tak obrzydliwy zapach, że nie jestem w stanie go uzytkować. Jeszcze cherry ma strasznie chemiczny zapach, ale chyba i tak lepszy, niż Blueberry.

      Usuń
    2. No zapach ma zabójczy, zwłaszcza w ciąży teraz ciężko go znosiłam i dziś kupiłam już multivitaminę do mycia. Szkoda, że blueberry tak chemicznie pachnie, choć cherry niestety też. Omega i multivitamina chyba najładniej pachną ;)

      Klaudia - blueberry bardzo ładnie się u mnie spisuje, ale jak chcę większego dociążenia, to dodaję do niego oleju :)

      Usuń
  4. Puszy niestety, nawet raz na jakiś czas ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kokosek tak lubi robić ;) U mnie też sprawdza się metoda, że im krócej go trzymam, tym lepiej ;)

      Usuń
  5. Przymierzam się właśnie do zakupu tej Ziajki :) Póki co nieodłącznym elementem mojego życia jest odżywka ceramidowa, ślicznie sprawdza się przed zawiązaniem ślimaczka. Ale widzę, że maska też będzie warta uwagi. Choć podejrzewam, że w obu przypadkach trzeba podchodzić ostrożnie do nakładanej ilości, bo jednak są to tłuścioszki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Kasiu:) Chciałam powtórzyć moje pytanie z ostatniego posta:
    "jesteś piękna kobieta:)
    Mam takie pytanie odnośnie tematu. Czy używałaś spray lub kremu do loków creightons professional- the curl company? Spray ma taki skład:
    INCI: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Petrolatum, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Moringa Oleifera Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Polyquaternium-70, Dipropylene Glycol, Benzophenone-4, Xanthan Gum, Carbomer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Linalool, Alpha-isomethyl Ionone, Limonene, Eugenol
    Czy może wysuszać/ niszczyć włosy? Ja mam właśnie spray i krem z tej serii:)" używam go, ale boję się, że za miesiąc obudzę się z włosową katastrofą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Nie miałam tego sprayu, ale już spróbuję coś pomóc :)

      Spray z pewnością nie powinien zniszczyć włosów, bo raczej nie ma czym, ale dużo zależy od tego, jak reagujesz na glicerynę, bo tej jest tu sporo. Mnie na pewno spray mógłby spuszyć i przesuszyć przez tą glicerynę :)

      Usuń
    2. Dziękuję Kasiu:) wiele produktów do włosów kręconych ma w składzie różne nieciekawe składniki i powiem szczerze, że już kiedyś niezbyt dobrze dobrany środek stylizacji przyczynił się do ścięcia moich włosów:( i od tamtej pory bałam się spróbować.. Wtedy była to chyba Joanna? A teraz spróbuję z tym kremem i sprayem. Ładnie się po tym kręcą;)
      Dziękuję jeszcze raz za pomoc :*

      Usuń
    3. A to prawda - wręcz bardzo dużo ma albo alkohol albo masę ziół, co dla mnie jest dziwne w produktach do włosów kręconych :)

      Usuń
  7. Jaki połysk! Bo cudo - wiele z nas i latami nie potrafi dojść do takiego stanu włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Kochana :) Myślę, że to wszystko dzięki temu, że dokładnie zapisywałam sobie, co mi służy, a co nie ;) Chociaż i tak czasem włosy mają gorsze dni, spuszą się lekko i są przesuszone, jak pogoda nie za fajna ;)

      Usuń
  8. Nie używałam tego olejku bo wszędzie w sklepach widzę same duże pojemności. Boję się co okaże się po nałożeniu go na swoje włosy :-( niestety nie mam od kogo dostać albo odkupić trochę próbki na 2-3 razy użycia i pewnie nadal będę odkładać zakup tego olejku :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj faktycznie to jest problem. Ja używam go również w kuchni i jako pasty do zębów razem z sodą, to na pewno jakoś zużyję ;)

      Usuń
  9. Maskę będę musiała sobie kiedyś sprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Kasiu
    wyczytałam na TWoim blogu o kallosie jagódce, kupiła, zastosowałam i moje fale lepiej się zakręciły. Chciałabym zacząć olejować moje fale ale nie wiem czy lepszy będzie olej lniany czy ze słodkich migdałów. W tej maseczce jest arganowy i jak widze mi służy ale ja chciałabym zacząc od czegoś tańszego. Do tej pory próbowałam tylko oliwy ale niestety puszyła.
    Będę bardzo wdzięczna za każą pomoc
    pozdrawiam Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu rodzajowi włosów inny olej służy. Kasia na blogu zamieszczała kiedyś swoją,świetną tabelę o olejach. Tam zerknij, a Kasia takze niebawem odp.tutaj:)

      Usuń
    2. Emilio obawiam się, że jedyna odpowiedź na twoje pytanie to taka, że sama musisz znaleźć najlepszy dla Ciebie olej metodą prób i błędów. Nikt z góry nie przewidzi co będzie dobre dla twoich fal. Ja np. mam włosy bardzo podobne do Kasi -podobny skręt, gęstość, raczej cieńsze włosy, a więc i delikatne i te oleje, które służą Kasi - u mnie kompletnie się nie sprawdziły, więc nie ma wyjścia jak samemu poeksperymentować i zobaczyć co twoim włosom służy.

      Usuń
    3. Emilko - spróbowałabym z lnianym, ale warto próbować z różnymi, bo mi tak ciężko z góry przewidzieć, co będzie lepsze ;) Ale stawiałabym na lniany ;)

      Usuń
  11. Efekt super, mi i kokos i ziaja bardzo służą. Wracaj do Nas, tu na bloga:*

    OdpowiedzUsuń
  12. W wyszukiwarkę na Kasi blogu wpisz "Omega" - fajne artykuły o olejowaniu Ci wyskoczą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję będę szukać;)

      Usuń
  13. Kasiu czy spotkałaś się kiedyś z takim przypadkiem jak mój? Mam włosy bardzo suche, podatne na puszenie. Niczym ich nie przesuszam, nie farbuję, nie robię trwałej, nie używam lokówki, prostownicy ani nawet suszarki, aby ich nie niszczyć, nie przeproteinowuję. A mimo to niezależnie od tego ile humektantu i oleju bym nie dała na włosy, nawet po każdym myciu od kilku miesięcy - i tak są suche. Czy da się coś na to poradzić czy po prostu jestem niechlubnym wyjątkiem? Bo tracę już nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie po prostu masz fale :) A te zawsze będą podatne na przesuszenie, nawet jeśli nie traktujesz ich źle. Niestety takie to są włosy. Pocieszę Cię, że moje też się przesuszają, jak tylko ograniczę stosowanie emolientów i co jakiś czas żelu lnianego. A próbowałaś już czysto emolientowej pielęgnacji? :) Może te nawilżacze Ci nie służą jednak, mimo że mają nawilżać? Może mycie czymś delikatniejszym (ja teraz uwielbiam kallosa multivitamin) i tylko emolientowe produkty dałyby radę?

      Usuń
    2. Właśnie próbowałam czysto emolientowej pielegnacji, ale to chyba zupełnie nie dla mnie. Mam wrażenie, że oleje moich włosów kompletnie nie natłuszczają, zupełnie jakby nic moim włosom to nie dawało. Na próbę zaczęłam je jakiś czas temu mocno nawilzać a oleje stosować tylko do zatrzymania nawilzenia we włosie i wydaje się, że chyba to im najlepiej służy, choć oczywiście wciąż nie jest to jakiś efekt - cud.

      Usuń
    3. A widzisz - ale to może właśnie jest metoda dla Ciebie? :)
      Sama właściwie dość często tak robię - jedno mycie czysto emolientowe, a następne często z nawilżaczem z dodatkiem oleju i potem koniecznie olej na końcówki albo silikony. Choć u mnie też dużo zależy od pogody i od tego, jaki to nawilżający produkt. Ale jeśli po takim sposobie już jest u Ciebie lepiej, to za jakiś czas powinno być jeszcze lepiej :)

      Usuń
    4. Po 1 takim zabiegu faktycznie widziałam poprawę, ale już przy 2 i cały czas potem jakby zero poprawy. Robię tak już któryś tydzień, właściwie chyba tylko dlatego, że się łudzę, że coś to w końcu da, ale czy ja wiem? Na pewno lepiej niż po samych olejach, ale i tak suchość gorsza niż na pustyni.

      Usuń
  14. Po porodzie? :) Gratuluję :))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się wyrwałas przed orkiestrę, Kasi jeszcze dużo zostało do porodu, choć oczywiście wszyscy trzymamy kciuki, żeby wszystko poszło jak najlepiej.

      Usuń
    2. Dlaczego? Przecież ja jej tylko gratulowałam tego, że jest w ciąży(napisała coś o włosach po porodzie) :)

      Usuń
    3. Tak, to prawda, jednak ponieważ nie napisałaś tego jasno można to też było zrozumieć to tak, jakbyś już uważała, że poród się odbył. Ale to normalne, w internecie łatwo o pomyłki, jak się nie zna 2 osoby i nie wie, co ona miała na myśli a nie wyraziła się precyzyjnie, normalka.

      Usuń
    4. No i wszystko się wyjaśniło :)
      Do porodu jeszcze dużoooo czasu, ale bardzo dziękuję za gratulacje :)

      Usuń
  15. Bardzo ładny efekt :) Takie wyglądają cudownie. Kasiu, mogłabyś powiedzieć jak to jest u Ciebie z czesaniem. Czy przed myciem, czy w trakcie odżywiania - na mokro, czy też po? I jakiego sprzętu do tego używasz? Ja mam takie nijakie fale i ostatnio szukam winy w sposobie czesania. Po roku pielęgnacji, odczuwam zmiany we włosach. Są przyjemniejsze w dotyku, jednak nadal napuszone, fruwające. Jak tylko wstrząsnę głową wyglądam jak wściekła baba jaga :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia czesze włosy na mokro grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Sama tak robię, jednak nic mi to nie daje, ale uparuję winę w rodzaju moich włosów. Są to takie uparcicuhy, że nic im nie pasuje, mimo, że już przez kilka lat świadomej pielęgnacji stosowałam różne sposoby na te włosy, ale wciąż nie ma radykalnej poprawy.

      Usuń
    2. Wszystko Kochana zależy od stylizacji. Jak ugniatam włosy na żelu (teraz coraz rzadziej), to wtedy rozczesuję je po odżywce bez spłukiwania. Potem już ugniatam na żelu, rano reanimuję i nie czeszę. Wtedy czeszę zwykłym grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami.

      Jak robię koczka ślimaczka, to czeszę mokre, potem serum silikonowe, suszarka i zawijam w ślimaka. Rano rozplatam, ale po czymś takim zdarza mi się przeczesać włosy delikatnie np. szczotką TT albo znowu grzebieniem i znowu zawijam :)

      Myślę, ze zdrowe, delikatne fale mogą sobie czasem pozwolić na czesanie, choć po tym mogą być spuszone i warto je znowu w coś zawinąć, żeby odzyskały falowany kształt zamiast puchu. Za to nie polecam czesać mocnych loczków :D

      Usuń
    3. Anonimku - możesz napiszesz coś więcej o włosach? Czym myjesz, czy masz fale, czego używasz do odżywiania i stylizacji? :)

      Usuń
    4. Kasiu mam fale, myję szamponem z SLS bo tego wymaga skóra mojej głowy, ale zawsze przed myciem zabezpieczam je kremem. Potem odżywka, do której dodaję pantenol i olej, trzymam ile się da pod czepkiem i ręcznikiem, potem spłukuję. Mokre rozczesuję grzebieniem z szeroko rostwionymi zębami i stylizuję żelem bez alkoholu. To w tygodniu. A w weekend ta sama procedura, tylko zamiast odzywki na co dzień używam jakiejś głęboko odżywczej maski, tez dokapuję panthenol i olej i tak samo postepuję z włosami jak wcześniej. Kiedyś moja pielęgnacja ograniczała się tylko do mycia szamponem z SLS bez zabezpieczanie włosów, potem spray wpomagający rozczesywanie - słynny Gliis Kur z proteinami, oczywiście wtedy nie wiedziałam, że sobie tym szkodzę, teraz od wielu miesięcy już go nie używam i na to też dawałam żel a w tygodniu maskę, ale bez olejów i nawilżaczy, no, może czasem panthenol, który bez oleju i tak od razu w włosów "odparowywal". Teraz stosuję już to, co opisałam na początku, ale poprawy nie ma kompletnie żadnej.

      Usuń
    5. Czyli Kochana nie widzisz różnicy między tym sprayem z gliss kura, a obecną pielęgnacją? Czy może lepiej było z tym gliss kurem? Bo jeśli lepiej, to warto wrócić do tamtej pielęgnacji. Chyba że było tak samo nieciekawie.
      Kurczę, strasznie ciężko mi jest Tobie coś doradzić, bo pamiętam, że do czasu do czasu sobie tutaj piszemy :)

      Próbowałaś już chyba czysto emolientowej pielęgnacji i nie spisało się to dobrze prawda?

      Usuń
    6. Tak, Kasiu, dobrze pamiętasz. Czysto emolientowa pielęgnacja mnie puszyła, choć wiem, że ihumektanty lubią puszyć, ale u mnie z samymi emolientmi ewidentnie włosom czegoś brakowało. A z tym gliss kurem było tak samo źle jak teraz, z tą różnicą, że włosy o wiele łatwej się wtedyrozczesywały, z czym teraz mam naprawdę duży problem. Ale jeśli chodzi o kondycję włosów, to kompletnie nie widzę róźnicy. A nawet jest gorzej w tym sensie, że włosy mi kompletnie nie rosły, choć regularnie podcinam - tzn. to, co bardzo wolno urośnie między podcięciami trzeba ściąć przy wizycie u fryzjera, bo końce są już tak zniszczone i suche mimo tej pielegnacji a przede wszystkim - tak piórkowate, że wygląda to brzydko i ja tak żle się z tym czuję, że przez to od lat długość moich włosów stoi w miejscu. Ale od kilku miesięcy jest jezscze gorzej, zauważyłam, że mimo, że ścinam tyle,co zawsze włosy są coraz krótsze. Nie mówię, że to wina pielęgnacji, może stresu, może zupełnie innych czynnników, nie mam pojęcia. Faktem jest jednak, że od lat tej świadomej pielęgnacji włosów i próbowanie wielu rzeczy mam wrażenie, że porowatość a co za tym idzie stan i kondycja moich włosów są wrodzone, przynajmniej u mnie, bo czego nie użyję to nic trwale nie poprawia stanu moich włosów, ani nie mogę otrzymać ani jenego efektu na jakim mi zależy - ani zapuścić włosów, ani zejść z cieniowanie - od lat mi się to nie udaje, mimo, że regularnie podcinam, włosy z tyłu są najdłuższe a im bliżej twarzy tym krótsze i chyba najbardziej się kruszą, czego efektem wciąż jest ta sama długość i to samo cieniowanie), włosy tak samo suche od lat. Mam wrażenie, że gdybym co mycie dawala na nie litr oleju i litr humektantu to wciąż byłyby jak suche gałęzie. Sama się przyznam, że nie spotkałam się chyba z osobą prócz siebie, której nic nie daje żadna pielęgnacja.

      Usuń
    7. Mam nieraz wrażenie, że nawet jakbym umyła włosy olejem to nic by to nie zmieniło :)
      Zastanawiałaś się może nad tym, czy Twoje włosy są szkliste?

      Też nie widzę dużych efektów po kilku latach pielęgnacji.
      Albo mam duże siano, albo małe siano :) albo szorstkie albo miękkie, tylko takie różnice zauważam ;) Nigdy nie było "wow". Trochę się z tym pogodziłam ostatnio i po prostu zaczęłam się uczyć robić ładne warkocze. Polecam, czuję się lepiej :)

      Usuń
    8. Co do tej szklistości to sama nie wiem. Owszem - moje włosy wykazują dużo cech włosów szklistych, ale jednak nie wszystkie. Na pewno jednak moje włosy są włosami nadwrażliwymi http://www.blondhaircare.com/2014/03/wosy-wrazliwe.html co i tak sprawia, że ich pielęgnacja jest piekielnie trudna i też daje mierne rezultaty,nawet jak poświęca się tym włosom mnóstwo czasu.

      Usuń
  16. Kasiu sliczne masz włosy, ja nie mam tyle cierpliwości co Ty. Ale mam pytanko, używasz jakiś olejków na końcówki włosów, już po umyciu i stylizacji.?

    OdpowiedzUsuń
  17. Kasiu sliczne masz włosy, ja nie mam tyle cierpliwości co Ty. Ale mam pytanko, używasz jakiś olejków na końcówki włosów, już po umyciu i stylizacji.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasem Kasia używa.

      Usuń
    2. Ja to muszę mieć cierpliwość, bo inaczej miałabym stóg siana na głowie :P
      Kiedy stylizuję włosy żelem, to rzadko używam czegoś na końcówki. Ale kiedy zawijam je w koczka ślimaka, to praktycznie zawsze stosuję silikony, teraz jedwab CHI :)

      Usuń
  18. Oczywiście że tęsknimy :) A ja nawet bardzo ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)