Jakie są moje włosy i co lubią - część I

Witajcie Kochani :)
W 2013 roku napisałam posta na temat tego, jakie są moje włosy i jakie produkty lubią. Wtedy jeszcze mój blog raczkował, zatem chyba niewiele osób go przeczytało. Od tej pory jednak sporo rzeczy się zmieniło, zatem postanowiłam napisać go na nowo i przedstawić Wam aktualną sytuację :) Zapraszam na część I, w której zobaczycie dokładnie, jakie są moje włosy i co ogólnie lubią. W części II - konkretne produkty :)





Jakie są moje włosy?
*Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej - mam fale :) Kiedy nie stylizuję włosów żelem, to jest to taka delikatna fala, najczęściej po koczku ślimaku. Jeśli używam mocnego żelu do włosów w ilości kilku groszków - robią się już falo-loczki ;)

*Hennuję włosy od września 2014 roku - od tej pory mój skręt dość mocno się zmienia, ale taki już urok moich fal ;) Stosuję najczęściej czystą hennę od khadi, choć zdarza mi się używać również khadi z amlą oraz khadi z amlą i jatrophą. Ta ostatnia daje mi najbardziej rudy odcień.

*Mam jakieś 7cm w kucyku - nie jest to jakaś spektakularna gęstość, nie narzekam jednak, bo przy falowanych włosach wydaje się, że jest ich więcej :) Pojedynczy włos jest dość cienki, delikatny i lekki, troszkę jak u dziecka.

*Moje włosy na końcach mają średnią porowatość, u góry jest ona niska. Udało mi się osiągnąć taki efekt po kilku latach pielęgnacji, zaczynałam z naprawdę wysoką porowatością.



Co lubią moje włosy? :)
*Moje fale uwielbiają emolienty w każdej postaci - uwielbiam olejować włosy przed myciem, dodawać kilka kropel oleju do maseczki, zabezpieczać końcówki włosów olejem czy stosować po prostu mocno emolientowe produkty. Emolientów nigdy dość, ale suche włosy już tak mają ;) Napisałam nawet posta na temat tego, jak w prosty sposób wzbogacić pielęgnację w emolienty - jest TUTAJ :) Podlinkuję Wam również czysto emolientowe maski i odżywki - CZĘŚĆ I oraz CZĘŚĆ II. Informacje i porady o olejowaniu - KLIK. Olejowe recenzje - KLIK.

*Lubię większość nawilżaczy (a zwłaszcza panthenol, nawilżacz cukrowy, mleczko pszczele, mocznik i aloes), ale muszę obchodzić się z nimi bardzo ostrożnie i używać co 2-3 mycie zawsze w towarzystwie emolientów. Post o tym, jak bezpieczne stosować nawilżające produkty znajduje się TUTAJ. Spis nawilżających masek i odżywek - TU :)

*Troszkę inaczej sprawa ma się już z proteinami - kiedyś moje fale (dużo bardziej zniszczone, niż teraz) uwielbiały je co każde bądź co drugie mycie, teraz wystarczy, jeśli użyję proteinowej maseczki raz na 7-14 dni, inaczej jest przesusz i lekkie przeproteinowanie ;) Najbardziej cenię keratynę hydrolizowaną, ale lubię także kolagen z elastyną oraz proteiny zbożowe.

*Świetnie dogaduję się teraz z silikonami, zarówno w serach na końcówki, jak i w maseczkach i odżywkach :) Wybieram częściej lżejsze i łatwiejsze do usunięcia silikony, jak np. amodimethicone, dimethicone czy cyclomethicone. Wielki post o silikonach zamieściłam TUTAJ. Kiedy jednak zależy mi na skręcie - muszę je dość mocno ograniczać ;)

*Uwielbiam mycie włosów delikatnymi szamponami. Kiedyś mogłam je myć jedynie maseczkami i odżywkami, obecnie są na to zbyt zdrowe. Królują u mnie szampony ecolab :) Ecolab regenerujący i ecolab normalizujący.

*Delikatne traktowanie - lubię czesanie grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami, delikatnie, po odpowiedniej maseczce albo odżywce, bez szarpania. Lubię odciskać je w bawełniany podkoszulek, zamiast trzeć mocno ręcznikiem. Lubię spinać je w nocy w pętelkę albo koczka ślimaka, a rano rozpuścić i mieć ładne fale :)


Czego nie lubią moje włosy?
*Gliceryny! Można się śmiać, ale stałe czytelniczki mojego bloga na pewno pamiętają, że moje fale za gliceryną na pewno nie przepadają :) Gdzie gliceryna, tam puch, suchość i miotła w jednym ;) Oczywiście teraz troszkę generalizuję, bo to zależy od umiejscowienia w składzie i towarzystwa, ale ogólnie glicerynie mówimy nie ;) 

*Miodu - oj tak, miodek dalej wysusza, usztywnia i matowi - sprawdzone, do niczego kallos honey i maska miodowa seri ;)

*Jedwabiu hydrolizowanego - o ile aminokwasy jedwabiu w niewielkiej ilości jestem w stanie znieść, tak już gorzej jest z jedwabiem hydrolizowanym - przeważnie zawsze otrzymuję po nim takie dziwne, lekkie piórka ;) Chociaż zdarzają się małe wyjątki.

*Ziół - tak tak, ziółka dość mocno i szybko potrafią przesuszyć moje włosy, choć były też małe wyjątki - balsamy planeta organica, a zwłaszcza tybetański, który ziółek miał w składzie sporo, a przynajmniej tak się wydaje ;) Ogólnie jednak mówię nie płukankom ziołowym, maseczkom, odżywkom czy szamponom z dużą ilością ziół.

*Alkoholu. Pamiętam czasy, kiedy namiętnie używałam maski i odżywek alterry - naprawdę je uwielbiałam, zawsze jednak dodawałam do nich olejów i nawilżających półproduktów, może dlatego tak fajnie działały. Teraz niestety moje fale wyczuwają duże ilości alkoholu i protestują. Zarówno włosy na długości, jak i skóra głowy. Alkoholowi mówimy nie. 

*Mocnych detergentów. Moje fale kochają mycie maskami i niektórymi delikatnymi szamponami, za to bardzo mocno się przesuszą, kiedy potraktuję je 2-3 razy pod rząd szamponem z mocniejszym detergentem. Najgorzej oczywiście wypadają mocno ziołowe i oczyszczające szampony typu barwa. Jest mi bardzo źle, kiedy raz na jakiś czas muszę włosy oczyścić ;) Zawsze jednak funduję im potem coś ekstra ;) 

*Parafiny - coś mi nie pasuje w produktach z parafiną no ;) Dość mocno obciąża moje włosy, czasem je puszy i matowi. Szkoda, bo krem nivea na włosy kiedyś kusił :D

*Oleju kokosowego - ale używanego kilka razy pod rząd. Stosowany na zmianę z innymi olejami i nie częściej niż raz w tygodniu spisuje się świetnie, takie czary ;)

*Zostawienia włosów po umyciu samych sobie - są wtedy bez kształtu, bez skrętu, lekko suche i spuszone. Najlepiej, jak lekko wilgotne włosy zawinę po umyciu w pętelkę czy koczka ślimaczka i pochodzę tam przynajmniej godzinkę-dwie - wtedy łapią ładny skręt i są gładkie.


To już chyba wszystko, jeśli chodzi o takie ogólne ujęcie :) W kolejnym poście postaram się wymienić wszystkie lubiane i nielubiane produkty, spisanie tego troszkę mi pewnie zajmie, ale damy radę :) Całuję :*



 

32 komentarze:

  1. Po, mamy bardzo podobne upodobania, z tym, że moja skóra głowy i włosy lubią detergenty dużo częściej :) I proteiny hydrolizowane w zasadzie wszystkie są OK :) Czekam na listę produktów

    OdpowiedzUsuń
  2. Super jest znać tak dobrze swoje włosy, bardzo pomaga to w ich pielęgnacji :-) ja się dopiero tego uczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę wiele podobieństw między upodobaniami naszych włosów! Zwłaszcza, jeśli chodzi o produkty, za którymi nie przepadają :) Też nie lubię się z gliceryną i miodem, choć wiele zależy od towarzystwa - np. maska Biovaxu do włosów suchych i zniszczonych od lat jest moim pewniakiem i nic a nic mnie nie puszy, mimo że w składzie i miód i gliceryna. Za to np. w masce OMIA z olejem arganowym już tę glicerynę wyczuwam i tu niestety puszy i strączkuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bardzo podobnie hehe- lubią tego samego biovaxa, choć ma te nielubiane składniki ;) OMIA spisuje się u mnie fajnie z dodatkiem oleju i konieczne w dobrą pogodę :D

      Usuń
  4. Nasze włosy mają ze sobą dużo wspólnego :) Moje też nie lubią gliceryny, miodu, masła shea, parafiny, ziół, alkoholu i jedwabiu hydrolizowanego :) za to kochają keratynę :D
    Jednak moje są bardziej wymagające w kwestii oczyszczania. Mycie odżywką wcześniej bardzo dobrze się sprawdzało - teraz po odżywce mam za lekki skręt i są zbyt obciążone i przyklapnięte. Rzadko też ostatnio używam delikatnych szamponów bo o ile w 1 dzień po myciu bywa dobrze, to następnego są już nieświeże. Ostatnio co mycie sięgam po SLS i włoski trochę odżyły, zniknął niepotrzebny przyklap i o dziwo nie są po nim wysuszone.
    Trochę częściej potrzebują protein, najczęściej co 2 mycie serwuję im coś z niewielkim dodatkiem protein, raz na jakiś czas coś mocniejszego :)
    Jeszcze nigdy nie farbowałam w żaden sposób włosów, ale planowałam użyć w przyszłości henny. Jednak Twoje doświadczenia z osłabieniem skrętu skutecznie mnie do niej zniechęciły :D (nie przeżyłabym gdyby skręt mi się osłabił, nie podobam się sobie w mniejszym skręcie) Chyba pozostanie mi farbowanie chemiczne :/ - ale to kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Kochana, że ja stylizowałam włosy żelem, to też musiałam częściej oczyszczać i myć babydreamem :) Jak nie stylizuję, to mogę maską, a szampony w ruch idą rzadziej :)

      Henna niestety dość często osłabia skręt, a szkoda by było Twoich pięknych loczków - zresztą kolorek masz bardzo ładny :)

      Usuń
  5. To już teraz wiem co mnie tak spuszyło jak Bony M w mojej ostatniej maseczce :-)Miodek !!!
    Kasiu super wpis.Dla mnie bardzo przydatny bo ja dopiero jestem na początku tek drogi.Plany pielęgnacyjne w poprzednim poście dla mnie genialne i teraz ten wpis.Będę kombinować.Gdzie można kupić te wszystkie dodatki keratynę hydrolizowaną itp?Domyślam się,że w necie,ale jakiś sklep sprawdzony?Dziękuję Kasiu za to,że jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Kochana za tak miłe słowa :)

      Lubię robić półproduktowe zakupy na Zrób sobie krem, e-naturalne i naturalissa :) Fajne są też mazidła, ale deczko droższe :)

      Usuń
  6. ale Twoje włosy się błyszczą! piękne !! :) moje włosy lubią podobnie jak Twoje aloes i nawilżacze jednak mam wysokoporowate włosy z czym walczę i walczę :) kiedyś z nimi wygram :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Ci się uda, trzeba tylko wiele cierpliwości ;):) Bardzo dziękuję :*

      Usuń
  7. moje włosy też nie tolerują Gliceryny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie teksty poświęcone metryczce włosów i opisowi mojej cery były jednymi z pierwszych postów na blogu (celuję w lipiec 2014 r.)... Więc oba zdążyły się mocno zdezaktualizować, niedawno właśnie pomyślałam o tym, że wypadałoby napisać je od nowa ;) Twoje włoski wyglądają przecudownie, oddaj mi trochę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa jestem, co teraz Twoje loczki lubią najbardziej :):)
      Nie oddam hihi, chciałabym moich więcej :D

      Usuń
  9. Apoloniapolia31 marca 2016 17:12

    Kasiu Twoje włosy są śliczne. Jak już kiedyś pisałam, ideał do którego dążę. Niestety nie znam swoich włosów nawet w połowie tak dobrze jak Ty swoje. Ale od czego jest ten blog... To kopalnia wiedzy. Przekopuję stare posty, kupuję, próbuję,chciałabym mieć wszystkie te kosmetyki. Ach i uczę się cierpliwości. Aby nie oszaleć wcielam w życie Twój plan pielęgnacji z poprzedniego posta ��.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości Kochana cierpliwości ;) Mi nadal zdarzy się czegoś nie przewidzieć i zły włosowy dzień gotowy :) Ale przeważnie udaje mi się już przewidzieć reakcję włosów na daną maskę czy odżywkę :)

      No chyba, że jest tak sucho jak w ostatnich tygodniach, to włosy po niczym nie wyglądają super ;)

      Usuń
  10. Zawsze miałam wrażenie, że masz grube włosy. Moje tez są cienkie i lubią zupełnie co innego niż Ty, mogłyśmy się wymieniać gdybyśmy mieszkały pod jednym dachem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez to, że są falowane to takie mogą sprawiać wrażenie, ale to cieniaski, tylko średnia ilość :)

      Tak właśnie wymieniam się z moją siostrą, również Anetką ;);)

      Usuń
  11. To już teraz wiem co mnie tak spuszyło jak Bony M w mojej ostatniej maseczce :-)Miodek !!!
    Kasiu super wpis.Dla mnie bardzo przydatny bo ja dopiero jestem na początku tek drogi.Plany pielęgnacyjne w poprzednim poście dla mnie genialne i teraz ten wpis.Będę kombinować.Gdzie można kupić te wszystkie dodatki keratynę hydrolizowaną itp?Domyślam się,że w necie,ale jakiś sklep sprawdzony?Dziękuję Kasiu za to,że jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodek tak już czasem ma :)
      Półprodukty najczęściej kupuję na e-naturalne (właśnie wczoraj zrobiłam tam spore zamówienie hehe), zrób sobie krem, natralissa albo mazidła ;)

      Usuń
  12. Kasiu, dzięki za ten wpis! Mam do Ciebie pytanie z innej beczki, dotyczące hennowania. Mamy dość podobne włosy pod względem koloru i skrętu (upodobania ciut inne, ale tylko śladowe różnice :). Dlatego chciałam Cię zapytać: Czy hennujesz całość co 4 tygodnie, czy robisz tylko odrosty, a na całość gloss? Czy zaobserwowałaś jakieś zdecydowane ciemnienie koloru po wielokrotnym hennowaniu całości? Pytam, bo właśnie zdecydowałam się na moją pierwszą hennę. Kolor wyszedł kasztanowy, podobny do Twojego właśnie. Bardzo mi się podoba, tyle że zastanawiam się, co dalej. Najchętniej co miesiąc machałabym całość, bo tak jest chyba wygodniej, ale zastanawiam się, jaki będzie efekt takiego nawarstwienia. Jak to wygląda u Ciebie? Z góry bardzo Ci dziękuję za odpowiedź!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej hej Kochana :)
      Całość hennuję tak co 1,5-2 miesiące - i to zawsze całość, nigdy sam odrost. Czy kolor ciemnieje? Raczej nie, a na pewno nie bardzo zauważalnie ;) Choć wiem, że są osoby, które po wielokrotnym farbowaniu henną zauważyły przyciemnienie, ale to nie jest żadna reguła ;)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci przeogromnie, kochana! Myślę, że przyciemnienie koloru mogą bardziej obserwować osoby o jaśniejszych włosach, liczące na rudość lub czerwień. Na ciemnym blondzie i tak od razu idziemy w kasztan, więc nie ma już chyba gdzie iść :) Zobaczymy, jak się to u mnie spisze, ale na razie jestem kompletnie zauroczona... To chyba przełom mojej pielęgnacji :)

      Usuń
    3. Kolor po hennie jest cudowny prawda, zwłaszcza w słoneczku :)

      Usuń
  13. Po zdjęciach, widać że pielęgnacja im służy. Świetnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne masz te włosy, zazdroszczę fal, bo u mnie niestety totalnie proste, nic, zero choćby najmniejszej fali ;) Też hennuję, a od niedawna właśnie tą henna http://kosmetykiorientu.pl/farby/25-khadi-naturalna-henna-z-amla-i-jatropha.html i bardzo sobie chwalę. Na początku myślałam, że to mit, że henna pogrubia włosy, a teraz widzę, że faktycznie są zdecydowanie grubsze niż kiedyś. No i kolor wychodzi mi bardzo fajny, naturalny – nie ma takiego wrażenia sztuczności, jak przy drogeryjnej farbie. I nie niszczy włosów, a właśnie je odżywia, sprawia, że są lśniącej, lepiej się układają. Ogólnie uważam, że moje włosy przed hennowaniem były w dużo gorszej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie teraz wykończyłam tę hennę z amlą i jatrophą ;) U mnie daje ona bardziej rudy odcień, zwykła khadi red jest bardziej czerwona ;)

      Uwielbiam kolor w słońcu po hennie, właściwie on w każdym świetle wygląda inaczej :):)

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Odwiedzisz mnie na instagramie? :)