wtorek, 24 lutego 2015

Niedziela dla włosów z laminowaniem od mariona

Witajcie Kochani :)
Moja opóźniona niedziela dla włosów ;) Zabiegi miały oczywiście miejsce w weekend, tylko nie zdążyłam zgrać zdjęć i opisać pielęgnacji, zatem post pojawia się dzisiaj :) Miałam w domu saszetkę z laminowaniem od mariona, tą granatowo-czarną - już kiedyś jej użyłam i efekt był taki sobie, ale wtedy nie przykładałam takiej uwagi do równowagi między emolientami, humektantami i proteinami. Postanowiłam zatem użyć jej ponownie, tym razem z małym emolientowym dodatkiem. Jesteście ciekawe, jak na żelatynkę i laminowanie zareagowały moje fale? :)


Olej: brak
Mycie: balsam mrs. potters z melisą 
Odżywianie: zabieg laminowania od mariona+olej śliwkowy
Końcówki: serum yves rocher z ziarnami gombo


Postanowiłam nie nakładać na włosy żadnego oleju, żeby zobaczyć, jak naprawdę działa zabieg laminowania od mariona :) Umyłam włosy balsamem mrs. potters z melisą, następnie nałożyłam saszetkę od mariona - dosłownie połowę z połowy saszetki, naprawdę niewiele ;) Wzbogaciłam ją 2 kroplami oleju z pestek śliwki. Zmyłam mieszankę po 20 minutach, na lekko odciśnięte z wody włosy nałożyłam groszek serum z yves rocher z ziarnami gombo. Rozczesałam włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami i dałam im wyschnąć naturalnie. Po wyschnięciu zawinęłam je na noc w ślimaczka. Jednak już w czasie schnięcia czułam, że nie będą tak miłe i gładkie, jak zwykle. Rano rozwinęłam ślimaka:

Po lewej zdjęcie z lampą, po prawej - bez lampy:

No i jest tak sobie - w dotyku fale były takie dziwne - w niektórych miejscach nawet gładkie i miękkie, w innych lekko szorstkawe. Na pewno nie były dociążone tak, jak lubię, co widać zwłaszcza po prawej stronie na dole - tam mam wyższą porowatość ;) Za to widoczny był bardzo ładny blask. Na zdjęciu nie wyglądają na obciążone, niestety na drugi dzień całe nadawały się już do umycia. Widać, że są skore do kręcenia się, podwijają się całe końcówki :) Nie jestem jednak zachwycona, reszta saszetki idzie dla siostry, u niej może spisze się lepiej :)


Udały Wam się niedzielne pielęgnacje? :) Całuję :*

42 komentarze:

  1. Ja dopiero zaczynam przygodę z pielęgnacją włosów :)
    Zaczęłam olejowanie własnie i zobaczymy co z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam zapach oleju śliwkowego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze go nie miałam :) ale chcę wypróbować :))

      Usuń
  3. U mnie po Marionie pojawiły się fajne falki na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda w sumie, że nie stylizowałam potem, tylko w ślimaka zawinęłam ;)

      Usuń
  4. Nie próbowałam jeszcze laminowania i na razie mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie próbowałam domowego laminowania :)

      Usuń
  5. ja też to mam i całkiem o tym zapomniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam saszetkę tego Mariona, ale jak dotychczas leży i czeka - trochę się jej obawiam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, sama się obawiałam ;)

      Usuń
  7. muszę u siebie wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niebieska wersja rowniez nie bylam zychwycona, a dzisiaj do testow przyszla mi rozowa - ciekawa jestem, jak sie sprawdzi ;) Blask faktycznie bardzo ladny i takie delikatniejsze falki rowniez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie będę już próbować Ewciu :)

      Usuń
  9. Ja moim zafundowałam porządną dawkę nawilżenia i niedziela się udała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardziej takie fale wyszły, niż loki. Oczywiście ładne i fale i loki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie stylizowałam ich na loczki teraz, to taka falka wyszła ;)

      Usuń
  11. Ciekawa jestem jakby u mnie się takie laminowanie sprawdziło?

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie kusi mnie ten Marion ani troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiu a jeżeli miałabyś wybrać między kallosem bananowym a wiśniowym, to jaki byłby Twój wybór? :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe jakby się u mnie sprawdził ten zabieg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest drogi, tylko gorzej z dostępnością ;)

      Usuń
  15. Blask faktycznie jest i loczki bardzo ładne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Domowe laminowanie żelatyną bardzo lubię, ale niestety to Mariona kompletnie się u mnie nie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się domowego laminowania i nadal nie spróbowałam :D

      Usuń
  17. Ja dzisiaj mam w planach laminowanie z Marion :)
    U mnie sprawdza się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jestem ciekawa, co Ci wyjdzie :D

      Usuń
  18. Już od pewnego czasu kusi mnie laminowanie ale nie jestem do końca przekonana :) Musze w końcu sprawdzić jak moje włosy zareagują na ten zabieg.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam go i raczej nie kupie bo jestem wegetarianką

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie niedzielna pielęgnacja wybitnie się nie udała - po przeczytaniu NdW u Anwen zrobiłam myk z tym "rozcieraniem" maski na włosach i u mnie spowodowało to okropną szopę, sztywny hełm z milionem odstających drutów :( Po wczorajszym "normalnym" myciu jest już lepiej, ale chyba dopiero po jeszcze jednym całkowicie się zreanimuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie kiedyś, ale użyłam do tego nielubianej odżywki garniera z morelą, to może dlatego hehe ;)

      Usuń
  21. To teraz wyobraź sobie mnie z calutkimi włosami takimi, jak Twoje w prawym, dolnym rogu, po tym zabiegu laminowania. Masakra :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)