niedziela, 28 grudnia 2014

Niedziela dla włosów z kallosem blueberry :)

Witajcie Kochane :)
Jak czujecie się po świętach, przybyło parę kilogramków? :) Ja na szczęście potrafiłam się opanować i zjadłam tyle, co zwykle - moje żywienie bezglutenowe nie pozwoliło mi napchać brzuszka do granic możliwości ;) Ale wróćmy do tematu - od kilku dni namiętnie testuję kallosa blueberry - nowość, która kusiła mnie okrutnie i którą znalazłam pod choinką :) Wiem, że jeszcze za szybko na wydanie ostatecznego werdyktu, ale jak na razie czuję, że to będzie nowa miłość, obok kallosa bananowego i keratynowego :) Co zrobiłam w ramach weekendowego dopieszczenia włosów?


Olejowanie: brak
Mycie: balsam myjący sylveco z betuliną
Maska: kallos blueberry solo
Odżywka bs: joanna lniana
Stylizacja: żel męski isana


Nie olejowałam tym razem włosów, żeby móc dobrze ocenić działania kallosa :) Umyłam je balsamem myjącym z betuliną od sylveco, następnie nałożyłam na włosięta na 20 minut troszkę kallosa blueberry. Zmyłam, na ociekające wodą włosy nałożyłam 2 kapki odżywki z lnem i rumiankiem joanna. Odgniotłam nadmiar wody rękoma, wyprostowałam się, przeczesałam włosy palcami i zaczęłam ugniatać z odrobiną męskiego żelu z isany, bez alkoholu. Wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Prezentują się tak:


Nie ma puchu - bardzo mnie to cieszy, bo ostatnio lubił mi towarzyszyć po źle dobranych produktach. Fale są mięsiste, dociążone, odczuwalnie nawilżone i całkiem fajnie pokręcone, mimo że kallos ma silikony, które lubią poluźniać mój skręt. Jest też blask, chociaż na zdjęciu oczywiście od lampy błyskowej ;) Będę na pewno dalej testować kallosa w innych kombinacjach i z proteinami, trzymajcie kciuki :)


Macie swoje ulubione kallosy? Jak Wasze włosowe niedzielne poczynania :) Całuję :*

58 komentarzy:

  1. lubię maski z tej firmy, ale tej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niektóre kallosy lubię bardziej, inne mniej :)

      Usuń
  2. Genialny prezent! Włosy faktycznie bardzo ładnie wygładzone :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie jego zapach i to,że nie powoduje puchu to super, bo większość Kallosów u mnie robiła puszek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niektóre kallosy też powodują puch :):)

      Usuń
  4. Ja do tej pory nie miałam żadnego z tych klasycznych Kallosów, tylko mam Crema al Latte od tego samego producenta i prawdę mówiąc to bardzo czekam aż wreszcie wykończę ten gigantyczny słój :D Kiedy ją kupowałam nie miałam dostępu do Kallosów stacjonarnie, więc poszłam na ilość, ale teraz mam dostęp do Hebe więc mogę się przerzucić na te mniejsze Kallosy w różnych wariantach :) Dlatego z przyjemnością czytam Twoje recenzje masek tej firmy, bo kuszą wszystkie, a wybrać trzeba będzie jedną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko się pewnie będzie zdecydować :)
      Zauważyłam tylko, że te nowe kallosy, tj. algowy, bananowy, omega i blueberry są tylko w litrowych opakowaniach, przynajmniej w moim hebe :(

      Usuń
  5. Chyba jednak muszę go wypróbować :D oby i na moich włosiętach się sprawdził :)
    A jak pachnie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda właśnie, że nie pachnie jagodami :)
      Pachnie tak owocowo-kosmetycznie, ale nie są to na pewno jagody :)

      Usuń
  6. mam inne wersję i jak kiedyś je wykończe to sięgnę po tę :)
    też jestem ciekawa zapachu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie tak owocowo-kosmetycznie, ale nie są to na pewno jagody :)

      Usuń
  7. Ślicznie wyglądają Twoje włoski po tym Kallosie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Kochana :)
      Choć marzę o takim skręcie, jak Twój :)

      Usuń
  8. Nie widziała, go jeszcze w sklepach :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie ;);) Mój przyszedł z internetu :)

      Usuń
  9. Maski kallosa kuszą mnie od jakiegoś czasu, planuję sobie zamówić kilka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, choć u mnie nie wszystkie tak samo dobrze się spisują, warto znać potrzeby swoich włosów i to, co lubią ;)

      Usuń
  10. Ja mam jeszcze troche masek do wykończenia zanim zakupie któregoś nowego Kalllosa :/ Ciesze że sie sprawdził !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam sporo zapasów, ale nie mogłam się powstrzymać :P

      Usuń
  11. Czy ten kallos ma coś wspólnego z ochładzaniem koloru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie, przynajmniej nic takiego nie przeczytałam u producenta :)

      Usuń
    2. Skojarzyła mi się z tymi niebieskimi maskami z Joanny.

      Usuń
  12. Mam takie pytanko do Ciebie: ten Kallos nie zawiera protein?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma :):) Testuję teraz kallosa czekoladowego, ale jest już chyba gorzej, choć z proteinkami zasadniczo się lubię.

      Usuń
  13. Tego kallosa jeszcze nie próbowałam, ale bananowy to cudo, chyba następnym razem skuszę się na tę wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem CI, że po drugim użyciu mam wrażenie, że jest jeszcze odrobinkę lepszy od bananowego :D

      Usuń
  14. Bardzo, bardzo, baaaaaardzo chcę tego Kallosa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię Ci się, ja chcę teraz omega :):)

      Usuń
  15. Ale piękne loki :) Aż żałuje że mam tyle odżywek bo od razu bym kupiła tego Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam się powstrzymać, choć rzadko mi się to zdarza ;):)

      Usuń
  16. Piękny skręt ;)
    Ja znowu muszę walczyć o moje fale, chociaż jest ciężko, bo po keratynowym prostowaniu skręt baaardzo się osłabił :(
    A na Kallosa na pewno zapoluję jak będzie kiedyś na promocji w Hebe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Falki powinny za jakiś czas wrócić, głowa do góry :):)
      Warto polować na niego ;)

      Usuń
  17. Twoje falki prezentuja sie przepieknie Kasiu :) Kusi i mnie okrutnie ten Kallos, choc pozostale srednio sie u mnie sprawdzaja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyżej Córcia Ci Ewciu zużyje :D:D

      Usuń
  18. Ciekawe czy ten Kallos jest dostępny w wersji małej, nie lubię takich dużych opakowań a i nie mam gdzie ich trzymać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie niestety widziałam tylko w tych dużych opakowaniach, a szkoda.
      Ja swoje mam na pół z siostrą, to jakoś pójdzie ;)

      Usuń
  19. U mnie po takiej kombinacji byłoby fatalnie i fruwająco. Napaliłam się jak kto durny na te kallosy, ale też są chyba z oliwą? Na razie kupiłam ulubionego dramersa w charakterze odżywki myjąco-bazowo-eulgującej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te Dorotko nie mają oliwy, jedynie algowy i bananowy i silk chyba ;)

      Usuń
  20. Zawsze mnie zastanawiało skąd Ty wynajdujesz nowe Kallosy? Bo mnie najbardziej interesuje ten bananowy i z miodem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po bananowym naszło mnie na kallosowe testowanie, mimo że zraziłam się do latte ;)

      Usuń
  21. Obecnie uwielbiam keratynową maskę od Kallosa :) miałam jeszcze Latte lecz zbytnio nie przypadła mi do gustu.
    http://dietetyczno-kosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kallosa keratynowego również ;) Latte nie polubiłam :)

      Usuń
  22. Świetnie wyglądają po tym Kallosie. Będę się musiała skusić na niego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj, nawet z kimś na pół :)

      Usuń
  23. Ślicznie wyglądają Twoje włosy! Kurcze, kusisz tym Kallosem jak nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam Kallosy za to, że są niedrogie a naprawdę dobre:) Nie miałam pojęcia, że istnieje taka wersja, dopiero po przeczytaniu Twojego posta, poszperałam w internecie i znalazłam jeszcze inne dwie wersje, o istnieniu których nie wiedziałam. Na pewno kiedyś kupię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi jeszcze ta inna nowa wersja - omega, z olejem makadamia i bodajże z ogórecznika ;)

      Usuń
  25. Kallos ostatnio wprowadził dużo nowych produktów:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...