piątek, 26 grudnia 2014

Dbasz o włosy już tyle czasu, a one dalej się puszą?

Witajcie Kochane :)
Zdarza się tak, że dbamy o włosy naprawdę intensywnie. Traktujemy je delikatnie, nie prostujemy, nie rozjaśniamy, intensywnie olejujemy, myjemy je delikatnym szamponem, maseczkujemy, zabezpieczamy końcówki. One jednak nadal się puszą...  Poszukajmy razem ewentualnych przyczyn puchu :)




1. Falowana? Kręcona?
Włosy falowane czy kręcone nie będą raczej nigdy gładziutką taflą, warto to zrozumieć i docenić piękno fal i loczków. O ile jeszcze właścicielki rasowych loków raczej nie traktują ich jak włosy proste, tak już właścicielki fal robią tak dużo częściej. Sama kiedyś do nich należałam.  Fale czy loczki, czesane na sucho najczęściej się puszą. Wymagają również innego traktowania, niż włosy proste, bo inaczej zwyczajnie się spuszą. Jak dojść do tego, czy mam włosy falowane?  Można spróbować ugnieść je po myciu, takie mokre na małej ilości odżywki bez spłukiwania czy żelu lnianego i zostawić do naturalnego wyschnięcia.  Z włosów prostych nie wyjdzie nic bądź wyjdą krzywe fale, które bardzo krótko się utrzymają.  Z włosów falowanych - a no możemy się bardzo zdziwić i zaskoczyć ;)


2. Problematyczne humektanty - nawilżacze
Szał w blogosferze robią teraz odżywki i maski nawilżające - czyli takie z aloesem, gliceryną, miodem, glikolem propylenowym czy panthenolem. Nie mam oczywiście nic do takich produktów ;) Jednak nierzadko zdarza się, że używamy ich za często/w nieodpowiednim towarzystwie/naszym włosom nawilżacze po prostu nie służą. Na moim przykładzie: praktycznie do każdej, mocno nawilżającej maski czy odżywki muszę dokapać kilka kropel oleju. Dokładnie śledzę również punkt rosy - kiedy jest bardzo wysoki albo bardzo niski, staram się unikać nawilżaczy. Najbezpieczniej w takim przypadku używać ich pod olej, np. olejowanie na nawilżającą maskę czy na żel lniany :) Jeśli używam takich mocno nawilżających maseczek i odżywek za często, kilka razy pod rząd i nie równoważę ich proteinami i emolientami - włosy bardzo protestują, co pokazałam w poście o przenawilżeniu TUTAJ


3. Nadmiar ziół/protein/alkoholu:
Ziółka w kosmetykach do włosów, alkohol oraz proteiny lubią wybitnie często robić sianko. Oczywiście nie ze wszystkich włosów - jednak spróbujmy zaobserwować to u nas.  W moim przypadku - niemalże zawsze ziołowa odżywka czy maska mnie spuszy, alkohol czasem toleruję, jeśli jest w emolientowym towarzystwie. Proteiny - lubię, ale też zależy, jakie i w jakim towarzystwie ;) Są włosy, które w ogóle mogą nie tolerować protein albo tolerować je dosłownie raz na miesiąc.  


4. Nieodpowiedni szampon czy inne myjadło
Musimy same odkryć, co nasze włosy i skóra głowy najbardziej lubią do mycia. Moje włosy byłyby suche i spuszone (a i skalp by marudził), jeśli myłabym je zawsze oczyszczającym szamponem z SLS czy SLES - sprawdzone, nie ma bata, nie mogę tak robić. O dziwo - również nie przepadają za stałym myciem szamponami dziecięcymi - czy to hippem, czy babydreamem. Są wtedy za miękkie i za lekkie, zaczynają się puszyć. Puszy minie również zawsze szampono-żel do mycia schauma baby. Po prostu, pewnie przez glicerynkę ;) To samo jest z facelle. I właśnie odżywki myjące - balsamy mrs. potters uwielbiam najbardziej. Raz na jakiś czas (różnie, czasem raz na tydzień, a czasem raz na 2 tygodnie) oczyszczam je prostym ziołowym szamponem, który użyty z taką częstotliwością krzywdy im nie robi. Przyjrzyjcie się, poszukajcie innych myjadeł, niekoniecznie samych delikatnych szamponów, gorąco zachęcam również do próby umycia włosów odżywką - post o tym jest TUTAJ i TUTAJ. Spis delikatnych szamponów, niekoniecznie dziecięcych - TUTAJ.


5.  Źle dobrany olej 
O tak, źle dobrany olej potrafi zrobić z włosów niezłe sianko :) U mnie tak było z kokosem, babassu i olejem monoi.  Podobnież z  olejem rokitnikowym czy arganowym.  Oliwa z oliwek matowiła i puszyła moje fale, tak samo masło shea i olej palmowy. Jeśli próbujemy nowego oleju, róbmy to najlepiej ze sprawdzonymi produktami.  Czyli odpowiadające nam myjadło, ewentualnie odżywka czy maska. Wtedy zorientujemy się, jak działa nasz olej. Może on pokazać swoją puszącą naturę już po pierwszym użyciu, ale może też potrzebować na to trochę więcej czasu  - miejmy to na uwadze :)

Na posty olejowe zapraszam tutaj:
*Oleje - dokładna zawartość procentowa wszystkich kwasów tłuszczowych cz.I
*Oleje - dokładna zawartość procentowa wszystkich kwasów tłuszczowych cz. II 
*Masła i oleje nasycone - dokładna zawartość procentowa wszystkich kwasów tłuszczowych 
*Podział olei na grupy wg. zawartości kwasów tłuszczowych  
*Jaki olej dla włosów wysokoporowatych?
*Miesiąc olejowania włosów przed każdym myciem 
*Miesiąc olejowania włosów przed każdym myciem - efekty 
*Olejowanie włosów na żel lniany - najlepsza metoda dla suchych włosów
*Olejowanie włosów na mokro - czy moje włosy polubiły tą metodę?
*Olejowanie włosów na odżywkę - moja nowa ulubiona metoda
*Olejowanie włosów na odżywkę - jakich odżywek używam w tym celu? 
*Jak wybrać idealny olej + jakie oleje służą moim włosom
*Jak olejuję włosy krok po kroku
*Olejowanie włosów - praktyczne wskazówki  

*Mój idealny olej - czyli jaki?
*Trzy oleje i trzy efekty na dwóch różnych typach włosów
*Jak moje włosy reagują na oleje z poszczególnych grup?
*Przetestowałam już kilka olejów i żaden mi nie służy - to też Twój problem?

*Olejowanie kokosem - czy coś się zmieniło po 4 latach?


6. Suszarka lub... jej brak :) 
Suszysz włosy tylko gorącym i szybkim nawiewem, co powoduje ich rozdmuchiwanie i puszenie? ;) A może dbasz o nie naprawdę ładnie i schną tylko naturalne, ale dalej się puszą?  Każde włosy są inne - jedne wyglądają wręcz lepiej, jeśli wysuszymy je suszarką - ale bardziej polecam chłodny lub ciepły nawiew, niż gorący. Inne tolerują tylko schnięcie naturalne. Wiele fal i loków potrzebuje dyfuzora, żeby uzyskać zdefiniowany skręt i brak puchu. Spróbujcie wysuszyć włosy na kilka sposobów - ostatnio tak odkryłyśmy z Magdą przyczynę jej puchu :) Pisałyśmy troszkę na temat jej włosów, uparcie suszyła je naturalnie, bo tak wydawało jej się zdrowiej dla włosów. Zaproponowałam wysuszenie włosów nawet nie chłodnym, a ciepłym (nie gorącym) nawiewem suszarki - puchu było już ponoć wyraźnie mniej :) 


7.  Brak odpowiedniego zabezpieczenia-czyli witajcie silikony :)
Nie byłam nigdy na włosowej diecie stricte bezsilikonowej. Nie wpadłam też na szczęście w szał pielęgnacji bez silikonów ;) Zawsze gdzieś znajdowały one swoje miejsce w mojej pielęgnacji.  Uważam nawet, że dla niektórych włosów są wręcz niezbędne, zwłaszcza jesienią czy zimą. Spróbujcie wprowadzić do pielęgnacji choć jedną silikonową maseczkę (np. popularne ostatnio kallosy - bananowy, algowy, blueberry, omega) oraz/lub serum silikonowe na końcówki. Niektóre włosy po prostu potrzebują pewnej silikonowej warstewki, która uchroni przed uszkodzeniami mechanicznymi i odparowywaniem wody z włosa. Może to właśnie Ty jesteś właścicielką takich włosów? :) 


8. Sukcesywne niszczenie włosów
Podejrzewam, że raczej codziennie nie prostujemy włosów, nie używamy lokówek. Oczywiście nie mówię o jakiś większych wyjściach, raz za czas, tylko stale i regularne :) Jeśli jednak zdarza nam się codziennie przejechać prostownicą po włosach czy regularnie je rozjaśniać - nie liczmy, że uda nam się pozbyć na stałe puchu - raczej trzeba z takich mocno niszczących zabiegów zrezygnować. Sama byłam kiedyś uzależniona od prostownicy i wiem, jak na początku jest ciężko ;)


9. Nadal hodujemy sporą część zniszczonych włosów 
Ja wiem, że długie włosy są piękne i chciałybyśmy mieć je już zadbane i właśnie długie :) Sama jednak w życiu ścinałam trzy razy po 15-20cm włosów, zniszczonych, na raz. Lubię zdrowe włosy, są zupełnie inne w dotyku ;) Wyobraźmy sobie sytuację, że prostujemy przez kilka lat włosy codziennie. Nagle trafiamy na wizaz/blogi/koleżankę (odpowiednie skreślić) i odmienia nam się - zaczynamy dbać, olejować, maskować. Jednak te zniszczone włosy nie chcą poddać się naszemu dopieszczaniu, dalej są suche, sianowate, matowe i puszą się. Warto takie włosy podciąć, nawet sukcesywnie po trochu, bo zniszczone włosy nigdy nie będą tak piękne, jak nasze wyhodowane zdrowe :) Włosy szybko odrastają, nie ma co się martwić :)


10. Źle je traktujemy
Trzemy mocno mokre włosy ręcznikiem frotte, szarpiemy kołtuny szczotką - wtedy mogą naprawdę porządnie się spuszyć. Ale chyba żadna włosomaniaczka tego nie robi co? ;);)



Co dodałybyście do mojej listy? Macie problem z puchem, czy jesteście szczęściarami i kompletnie Was to nie dotyczy? :) Całuję :*  
 


43 komentarze:

  1. Mam okazjonalne problemy z puszeniem się i z powyższej listy popełniam jeden grzech: w ogóle nie posiadam suszarki, więc moje włosy ZAWSZE schną naturalnie. Nigdy bym nie pomyślała, że to może szkodzić ich wyglądowi. Myślisz, że nawet będąc lekko falowaną powinnam tego spróbować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ja nie wyobrażam sobie życia bez suszarki, a jakie włosy mam - widzisz :)
      Suszone naturalnie bardziej mi się puszą o dziwo :)

      Usuń
    2. A myślisz, że dyfuzor jest w takim razie konieczny? Bo kurka wodna, w takim razie muszę kupić suszarkę, tylko teraz kwestia podjęcia wyboru jaką :D

      Usuń
    3. Wiesz co, jak byś robiła je tylko tak na prosto, jak ja czasem, to nie jest konieczny, ale chcesz wydobywać fale, to lepiej z dyfuzorem :)

      Usuń
  2. Puszą mi się najczęściej włosy dysplastyczne(są strasznie szorstkie, połamane, pokarbowane) Maksymalna dawka emolientów pomaga mi w walce z tym problemem(dobrze, że nie tak łatwo obciążyć moje włosy :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że pisałaś kochana, że masz właśnie taki problem z włosami dysplastycznymi.
      Emolienty rządzą :D

      Usuń
  3. Cholerna NaturVital puszy mi włosy :) Nie lubimy się. To samo tyczy się większości szamponów z SLS - suchość i puszek gwarantowany. Olej rycynowy puszy i wysusza użyty za długo lub w nadmiarze. Brak suszarki także (suszę zimnym powietrzem i tylko wtedy moja fryzura jest do przyjęcia a łuski włosów domknięte). Silikony w aktualnym okresie pogodowym to dla mnie podstawa, ale zawsze używam ich na końcu, po fazie odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobra NaturVital ;);) A próbowałaś dodać do niej więcej oleju?
      Albo zużyj na skalp, u mnie pięknie nawilża i łagodzi :)

      Usuń
  4. Mi już nie puszą się w całości, za to odstają setki pojedynczych. Czy można coś z tym zrobić?
    Przy okazji chciałabym podziękować za bloga, od kiedy czytam (i stosuję się) moje włosy wyglądają zdecydowanie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie bejbiki odstają? Często tak jest i całość włosów sprawia wrażenie zniszczonych, a to dzieciaki odstają i denerwują ;)

      Bardzo się cieszę, że mogę pomóc ;)

      Usuń
  5. Ja na przykład mam problem z puszeniem nawet jeśli położe się z leciutko wilgotnymi włosami, na drugi dzień mam na głowie taką "szopę", że po prostu strach patrzeć w lustro ;)
    Co do punktu pierwszego - ja nadal jestem oporna, mimo, że moje włosy bardzo wyraźnie mi sugerują, że są falowane :p
    Mój skręt zazwyczaj jest na tyle nierównomierny, krzywy i dziwny, że wolę je traktować, jakby były proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja również nie mogę kłaść się spać z wilgotnymi, lepiej w ogóle, jak nie dotykam wilgotnych włosów i niczym ich nie związuję, bo zawsze doczekam się puchu :)

      He he, fale czasem mają takie różne rodzaje skrętu, moje też;);)

      Usuń
  6. Ja się bardzo miło w Wigilię zaskoczyłam - upolowałam żel mrożący Joanny, pougniatałam parę minut włosy po myciu i miałam naprawdę fajny skręt. Włosy od spodu pozwijały się w rulony, od góry pofalowały. Ale niestety po godzinie od wyschnięcia fale z góry szlag trafił :( Wierzchnia warstwa się rozprostowała i brzydko spuszyła... Ale rulony z dołu zostały ;) Nie bardzo mam pomysł jak sobie poradzić z wierzchnią warstwą. Po myciu i wyschnięciu włosów jest zawsze spuszona, wygładza się dopiero po zawinięciu włosów na jakiś czas w ślimaka. Kasiu masz może pomysł jak pogodzić ugniatanie włosów z wygładzeniem góry? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana - miałam podobny problem, jak włosy miałam niepocieniowane, jednej długości. Wierzchnia warstwa szalała, puszyła się i nie mogłam jej pofalować tak, jak dolnej.
      Od kiedy pocieniowałam - jest o niebo lepiej :)
      Nie wiem, czy u Ciebie to się sprawdzi, ale może coś pomogę.
      Albo mocno dopieszczać górną warstwę, pilnować, żeby dostały porcję odżywki/maski.
      Ja często ją właśnie zaniedbywałam, jak nakładałam maski głową w dół ;)

      Usuń
    2. Ja zazwyczaj maski i oleje nakładam głową w górę ;) i staram się zawsze na te partie włosów dać dodatkową porcję. Włosy mam ścięte na prosto, nie wiem czy umiałabym ogarnąć pocieniowane... Może kiedyś się odważę, na razie postaram się popracować nad skrętem, bo to moje pierwsze kroczki w tym kierunku dopiero :) Jeśli nie miałabyś nic przeciwko, to wysłałabym Ci przy okazji fotki z moją próbą wydobycia fal na maila - może wtedy byś oceniła czy warto by zaryzykować cieniowanie? :) Dzięki za pomoc :)

      Usuń
    3. Pewnie, wyślij, razem spróbujemy coś poradzić :):)

      Usuń
  7. Moje włosy bardzo nie lubią ziół.
    Ilekroć je stosowałam zawsze miałam na głowie sianko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście nie mam problemu z puszkiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje pięknie gładkie niskoporki :):)

      Usuń
  9. Obecnie nie mam problemu z puchem, ale pamiętam, że przy zniszczonych włosach puch towarzyszył po prawie każdym myciu, chyba, że nałożyłam mnóstwo oleju. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowe włosy najlepszą receptą na puch :)

      Usuń
  10. Moje włosy puszą się chyba wyłącznie od suszarki. Nie wiem, czy taki już mam level we włosomaniactwie, ale nie potrafię nawet wskazać obecnie odżywki, która by mnie puszyła. Kiedyś to była Alterra z granatem... Teraz nie wiem. Tylko tej suszarki z ciepłym nawiewem nie lubią, bo po niej są takie lekkie i trzeba im dużo czasu, by doszły do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę - żadna odżywka Cię nie puszy, jej ;)

      Usuń
  11. Moje puszą się przy nieodpowiednim traktowaniu. Jeśli wyeliminuję wszystkie czynniki siejące zło ;) nie muszę przejmować się puszkiem :) W przypadku takich włosów jak moje moim zdaniem to kluczowe by wiedzieć co działa źle i po prostu tego unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, falowane włosięta są wybredne i trzeba je dobrze poznać :):)

      Usuń
  12. dodałabym jeszcze problem twardej wody. Teraz gdy moje włosy są w gorszym stanie widać różnicę gołym okiem. Mjąc włosy w swoim domu, a mam twardą wodę, włosy po myciu puszą się, nie chcę się układać, wyglądają jak puch, nie mówiąc już o szorstkości. Gdy okazjolalnie myję włosy u chłopaka (miękka woda), różnica jest kolosalna. Włosy są wygładzone, bez stylizacji ładnie się układają, są miękkie i błyszczące. Jeśli nie jesteśmy pewne czy jest to problem wody, proponuję zrobić eksperypent i umyć raz włosy w przegotowanej wodzie. Jeśli to problem wody, już po pierwszym myciu róznica powinna być widoczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę , tylko ja mam odwrotnie? Mam miększą wodę niż kiedyś i włosy są bardziej miękkie i spuszone właśnie, niż w twardej hehe ;)

      Usuń
  13. Oj tak, ja rowniez kiedys myslalam, ze uda mi sie zostac prostowlosa ;D Problemu z puchem raczej juz nie mam, ale zdarza sie, ze kiedy pomine swoje rytualy, czy dorwe sie do nowej maski, czy wlasnie oleju, puszek lubi na mojej lepetynie zaszalec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo lubimy kombinować z nowościami co hehe :):)

      Usuń
  14. Moje włosy na szczęście nie puszą się zbyt często. Tylko czasami, gdy mają "bad hair day", albo gdy wysuszę włosy suszarką (używam jej raz na ruski rok :D, gdy naprawdę muszę). Odkąd je olejuję nie sprawiają mi tyle problemów, co wcześniej :) Także dziewczyny: OLEJOWAĆ WŁOSY!
    Bo naprawdę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje wlosy nie pusza sie juz tak czesto, ale po tym poscie stwierdzilam, ze jednak warto wrocic do olejowania!
    http://toomuchempathy.wordpress.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem warto po prostu zaakceptować fakt, iż włosy puszące się po prostu mają taką strukturę... Przez łącznie 5 lat śledziłam i wdrażałam w życie wizażowe sposoby na puszące się włosy - zmiana szamponów, odżywek,sposobu pielęgnacji, olejowanie na różne sposoby... Wszystko co opisałaś w swoim poście.
    Nic nie pomogło tak na dobrą sprawę - włosy i tak się puszyły. Wiadomo, trochę mniej niż przed wdrożeniem pielęgnacji.

    Jedyne co mi pomogło to keratynowe prostowanie włosów w wersji cocochoco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że fale i loczki nie wyeliminują nigdy puchu z 100% niestety :)

      Usuń
  17. Całe życie byłam pytana, czy prostuję włosy - nope, nigdy, ale po jakimś roku pielęgnacji zaczęły mi się puszyć włosy, nie wspominając o odkształcaniu. Czesanie na sucho po warkoczu - przepis na katastrofę na głowie. Zwróciłam uwagę na fakt pojawiania się drobniutkich falek i niespodzianka! Włosy chyba są falowane, nie jakoś wybitnie, od kilku miesięcy powolutku przyzwyczajam się do moich nowych-starych włosów. Na jutro przewiduję przełomowy eksperyment - ja i żel do włosów. Ciekawa jestem efektu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie napisz, jak wrażenia po żelu :) Czasem też 1 raz nie wychodzi, trzeba nauczyć się idealnej metody stylizacji :):)

      Usuń
  18. Kasiu, ratunku! Jeden puch na głowie ! Myślałam ,że to że to od przenawilżenia , ale nie w tym chyba problem.... Nie suszę włosów suszarką... i to chyba też błąd ,bo jak tego zaprzestałam, odkrywając ,że moje włosy są falowane dość mocno i chciałam żeby było dla nich zdrowo , to nie mogę sobie poradzić z puchem ....Było trochę lepiej przed henną (czy to ona może być przyczyną???) już kilka myć po hennie ,a na głowie dalej pierze...Przeczytałam wszystkie twoje rady i dziewczyn powyżej , więc się na tym wszystkim pochylę i może metodą prób i błędów dojdę do przyczyny , ale póki co mam pytanie ...takie przewrotne bym powiedziała ;-)..... jakich odżywek twoje włosy nie tolerują bo obciązają ? Może na moje podziałają , bo konieczne jest ich dociążenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pomagam, damy sobie radę :D

      Sporo osób zaprzestaje suszyć włosów suszarką, po czym ich włosy czasem wyglądają jeszcze gorzej ;) Moje muszę być suszone, po suszeniu naturalnym puszą się bardziej ;)

      Henna ogólnie lekko przesusza, ale po 2-3 mocniej nawilżających i emolientowych myciach powinno to zniknąć - sama po hennie zawsze olejuję ulubionym olejem na kallosa aloe, potem myję odżywką, a na koniec mocno emolientowa maska. Już po takim jednym myciu jest lepiej, choć przez kilka myć po hennie lepiej wstrzymać się z ptoteinami.

      Ja lubię lekko obciążające odżywki :P Ale takie mocno dociążające to na pewno biovax z keratyną i jedwabiem - z tym, że on ma te proteiny, a ich po hennie przez kilka myć nie polecam, bo mogą przesuszyć mocno. Albo balsam planeta organica, ale nie te tylko te afrykańskie, tylko np. marokański :) Ale planeta organica afryka z arganem też polecam :)

      Możesz mi napisać meila, przesłać zdjęcia włosków i napisać, czego ostatnio używałaś i co masz w swoich zbiorach, coś zaradzimy ;)

      Usuń
    2. Dzięki ;- ) Juz sobie zamówiła własnie tego planeta organica afryka z arganem i Planeta Organica - MAROKAŃSKA maska do włosów , znaczy dobrze wybrałam ;-) . Jak będe w Polsce to zakupię kollosa aloe ( w Wiedniu nie ma :-( ). Spróbuje z tym coś podziałac jak tylko do mnie dotrze . Póki co włosy wygładziłam loko- suszarką i jakoś jest ...Diabli wzięli jakiejkolwiek fale , ale przynajmniej jakoś to wygląda ;-) Są tak lekkie i miękkie jak u dziecka.....Jeśli nie poradzę to wyśle Ci zdjęcie i spis mojego zbioru ;-)

      Usuń
    3. Konkretnie to chodziło mi o balsam marokański PO, a nie maskę :) Ale trzymam kciuki, żeby maska też się spisała :) Kallos aloe jest rewelacyjny pod olej, polecam każdemu i przeważnie większość jest zadowolona :)

      Jeśli są lekkie i miękkie jak u dziecka, to może być albo ich taka natura, albo trzeba im większej ilości proteinek :)

      Usuń
    4. No obaczymy , mam nadzieję ;-) ...a natura ich taka ?...to też niestety , ale teraz to jakies apogeum! ...cos mi się wydaję ,że przedobżyłam z tym "nawożeniem ". No nic , działam ;-) Dzięki !

      Usuń

Dziękuję Ci za komentarz :)
Jeśli masz jakieś pytanie - pytaj śmiało, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Pamiętaj, że nie toleruję chamstwa i wulgaryzmów ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...